Zdjęcie w tle

Loginus07

Gruba ryba
  • 320wpisów
  • 1771komentarzy

605 + 1 = 606


Tytuł: Mickey 17

Rok produkcji: 2025

Reżyseria: Joon-ho Bong

Czas trwania: 2h 17m

Ocena: 6/10


Kolejny film w dorobku nagrodzonego za Parasite reżysera Joon-ho Bong opowiada historię Mickeya Barnesa, który żeby uciec przed konsekwencjami swojego ziemskiego życia zdecydował się zostać "poświęcalnym" członkiem załogi kolonizującej planetę Nifelheim. Jego wspomnienia są zgrywane na cegłę, a on sam po kolejnej śmierci jest drukowany ponownie z biologicznych resztek, żeby mógł dalej dumnie wspierać ambitny projekt jeszcze bardziej ambitnego biznesmena - Elo... znaczy się Kennetha Marshalla.


Film jest hybrydą gatunkową - mamy tutaj SF, groteske, trochę dramat, trochę horror (pierwsze spotkanie z niesporczakami), wątki gangsterskie i romantyczne. No jest tu naprawdę wszystko i przez to film jest strasznie nijaki. Sama koncepcja nadaje się na dobry film SF z rozważaniami moralnymi na temat istoty człowieka oraz konieczności poświecenia, natomiast oblane jest to tak gęstym sosem satyry z obecnych idoli ameryki, że to jest aż niesmaczne. Zwłaszcza, że to jest takie bezpośrednio "in your face", bez żadnej subtelności czy mrugnięć okiem. Dodatkowo część wątków jest wprowadzonych albo ciągniętych na siłę - nie wiem po co kontynuowaliśmy historię z knajpą z makaronikami albo po co był ten azjatycki komandor na misji. Mam wrażenie, że chciano tutaj za dużo wrzucić i przesadzono, bo ja się zacząłem nudzić. Jak już wiesz jak to wszystko się potoczy i zamiast zmierzać do końca dostajesz kolejne przerywniki na nic nie wnoszące wątki to tracisz chęć do dalszego oglądania. A przynajmniej ja tak miałem.


Ale za to Pattison udowadnia, że jest świetnym aktorem i już dawno powinniśmy go przestać łączyć tylko z błyszczącymi wampirami.


#filmmeter

a4d7352f-3947-4b6a-9a6d-08665e99f2f9

@Loginus07 widzę że podobnie odbieramy ten film, ja dałem niższa ocenę, bo miałem duże oczekiwania 😜 Mnie Pattison kupił w Batmanie, wcześniej nie mogłem na niego patrzeć bez skojarzeń ze zmierzchem :d

https://www.hejto.pl/wpis/476-1-477-tytul-mickey-17-rok-produkcji-2025-kategoria-scifi-dramat-komedia-przy

Zaloguj się aby komentować

Wczoraj odkryłem kolejna zaletę bycia w stałym związku po 30stce.


Wyobraźcie sobie, ze budzicie sie z ogromną potrzeba, taką której sami nie jesteście w stanie zaspokoić. No może jakbyście byli turbo wygimnastykowani albo nie mieli 2 żeber, to może. Ale ja nie jestem rozciągnięty i mam wszystkie żebra, więc nie byłem w stanie sam rozwiązać swojego problemu.


Teoretyczne w takiej sytuacji mógłbym sie uśmiechnąć do którejś z koleżanek. Może ona też ma taką potrzebę i o tym nie mówi i moglibyśmy zostać przyjaciółmi z korzyściami? No ale co jeżeli mnie źle zrozumie i będzie chciała czegoś więcej? Albo wręcz przeciwnie i uzna to za przekroczenie granicy i stanie sie końcem znajomości? Niewarto ryzykować.


Mógłbym poprosić kolegę. Myślę, że są tacy, którzy nie mieliby nic przeciwko. Ale sam nie wiem. Rozumiem, ze ktoś może to lubić, ale ja wolę dotyk kobiety, a nie mężczyzny, więc wolałbym nie.


Pozostaje więc wtedy kwestia usługi płatnej i pewnie trzeba byłoby skorzystać z usług prostytutki. Ale nigdy tego nie robiłem. Nawet nie wiedziałbym gdzie szukać tego typu towarszysta. A poza tym to przeczytajcie sobie na głos następne 2 zdania i wsłuchajcie sie jak one głupio brzmią zestawione obok siebie:


"Dzień dobry Pani K⁎⁎wo. Ile Pani bierze za nasmarowanie pleców voltarenem?"


Także w pewnym wieku warto mieć kogoś zaufanego, kogoś kto nie będzie pytał i pójdzie do szuflady z lekami i wyciągnie maści.


#hejto30plus #zwiazki

Zaloguj się aby komentować

#gamesmeter 


103 + 1 = 104

Songs of Conquest

Developer: Lavapotion

Wydawca: Coffee Stain Publishing

Rok wydania: 2024

Gatunek: Strategia turowa

Użyta platforma: PC

Ocena: 6/10

Czas na ukończenie: 48h (4 kampanie, 1 mapa losowa)


Jedno z moich największych growych rozczarowań ostatnich miesięcy, a nie wiem czy i nie lat... Songs of Conquest dość agresywnie przebijało się z mass mediów do mojej świadomości. A to gdzieś na FB migneła informacja o duchowym następcy HoMM3, a to jakiś filmik na youtubie zachwalający tą produkcję, to gdzieś na jakiejś grupie ktoś rozpływał się z zachwytu nad miodnością gry i że rzucił stare hiroski by grać tylko w SoC. I ja głupi łyknąłem to i na wiosennej wyprzedaży steama kupiłem... I dzisiaj po zakończeniu ostatniej kampanii z czystym sumieniem usuwam to i krzyczę, że Zgredek wreszcie jest wolny!


Gra w swoich założenia, przynajmniej reklamowych, miała być następcą HoMM3 w pixelartowej szacie graficznej z mechanicznym twistem. Moim zdaniem nic nie wyszło.

Zacznijmy od grafiki, bo ta jako kwestia gustu, może być jeszcze do wybronienia - ja sam nie jestem fanem pixel artu, ale powiedzmy, że jest jakiś trend na rynku, nie mi to oceniać. Jednakże sama szata graficzna pomimo jej uproszczenia (w końcu nie musisz dbać o szczegóły, skoro będą pixelami) jest uboga i nierówna moim zdaniem. Są jednostki bardziej dopracowane (szlachta fejów), są mniej (muszkieterzy) i jak stoją koło siebie to to gryzie. Tereny są niezwykle szablonowe, przypominają mi trochę jakieś komórkowe wersje River Raida z lat 00-10 (miałem dwie takie na moim Sagemie w gimnazjum). No i są jeszcze wsie, miasteczka i grody, które dla mnie są nieczytelne, niby każdy budynek wygląda inaczej, ale jednocześnie zmiany między niektórymi są tak małe, że do końca nie wiedziałem w co kliknę.


No i tutaj kolejna wada - w przeciwieństwie do Heroesów tutaj nie mamy ekranów miasta, tylko wszystko się dzieję na mapie, a pomiędzy budynkami można chodzić. Z jednej strony ciekawe rozwiązanie, z drugiej ze względu na nieczytelność, brak dedykowanego interfejsu oraz tego, że niektóre budynki są częścią osady, a inne takie same to już osobne budynki na planszy spędzałem za dużo czasu na mechaniczne rozkminienie co ja chcę teraz zrobić i jakie mam opcje. Niby podczas budowy dostajemy dedykowane menu, natomiast ulepszenia budynków wymagają posiadania konkretnych budowli w grodzie, wiec i tak musiałem sprawdzać co jest już wybudowane i ile mam miejsca na budowę jeszcze, bo ta jest ograniczona w zależności od wielkości miejscowości. Natomiast żeby być sprawiedliwym to chciałbym oddać honor jednemu rozwiązaniu, które bardzo mi się podobało - możliwość posiadania kilku takich samych budynków w obrębie jednego grodu. Pozwalało to skupić się na tworzeniu konkretnych armii albo budowy grodu stricte ekonomicznego.


Myślę, że to najwyższy czas by pogadać o mięsie tej gry, czyli o walce. Być może nawet ktoś doczytał do tego fragmentu. A walka tutaj jest co najwyżej średnia. Powiernicy mogą mieć przy sobie ograniczoną ilość jednostek i to podwójnie ograniczoną. To ile różnego rodzaju jednostek jest w armii definiuje poziom bohatera oraz jego droga rozwoju, bo podczas awansu możemy tutaj rozwinąć jakąś umiejętność albo zwiększyć o 1 ilość oddziałów jakie dany bohater może prowadzić (do max 9). Dodatkowo jednostki same w sobie posiadają limity ile może ich być w danym slocie (np. max 50 saperów) i limity te możemy zwiększać odpowiednimi badaniami, ale nadal górna granica będzie istnieć. Prowadzi to do tego typu sytuacji, że nie możesz się napakować i ruszyć na tytułowy podbój, bo brakuje Ci pierdolnięcia i musisz wracać do osad po posiłki (na szczęście są portale pozwalające rekrutować wojska z innych miast), co spowalnia samą rozgrywkę. Dodatkowo jak podbijesz miasto wrogiej frakcji to po pierwsze możesz je zburzyć i zniszczyć wszystkie istniejące w nim budynki albo możesz je przeciągnąć na swoją stronę i powiernik w nim zostaję na x tur i nic nie robi. Biorąc pod uwagę, że masz ograniczoną ilość powierników wytracasz cały impet rozgrywki, ja sobie w tym czasie robiłem duolingo na telefonie. A i kolejny smaczek - jak podbijesz miasto innej frakcji to i tak ono stanie się miastem typu, który prowadzisz, czyli jak podbijesz zamek nekromantów, a grasz żabami to po miasto będzie po przeciągnięciu/spaleniu żabulcowe xD Tak żebyś przypadkiem nie prowadził armii składających się z różnych jednostek.


Nim przejdę do największej wady to wspomnę jeszcze chwilę o magii, która równocześnie mi się podobała i nie podobała (Magia Schroedingera). Otóż każda jednostka tutaj generuje esencje, która jest niezbędna do rzucania zaklęć. Dodatkowo esencje można zdobywać poprzez kontrolę odpowiednich budynków, ale też poprzez system badań. Dzięki temu systemowi praktycznie nie ma sytuacji, że ktoś rzuci magiczną strzałę i ucieknie. Z drugiej strony jak nagromadzisz esencji to możesz rzucać czarów dopóki jej nie przepalisz, także 2-3 kule ognia pod rząd się zdarzają. ma ten system swoje plusy dodatnie i plusy ujemne, jak mawiał wielki polski prezydent.


No i na sam koniec creme de la creme - kampania. Sama koncepcja świata i historii nie jest zła. Powiem więcej - w rękach sprawnych scenarzystów można by stworzyć naprawdę ciekawy świat. Tylko trzeba byłoby zatrudnić do tego scenarzystów, a nie kazać pisać dialogi naburmuszonemu szóstoklasiście. Poziom dialogów w kampanii to jedno wielkie xD tak złego pisarstwa to ja już dawno nie widziałem, autentycznie. Jest tak sztampowe, sztucznie patetyczne i nienaturalne, a jednocześnie co chwilę wrzucają hasełka przewodnie kampanii xD Co druga wypowiedź kończy się hasłami w stylu "razem dla niej!", "bagniska się rozrastają", itp. Dramat.


Podsumowując - spędziłem wg steama 48h grając w tą grę, cieszę się, że ją usuwam, dlaczego więc 6/10, a nie 2-3? Bo to nie jest tragiczna gra (ale dialogi w kampanii są tragiczne). Po prostu mnie media przehajpowały, oczekiwałem czegoś innego - duchowego następcy HoMM3, a dostałem takie jakieś byle co. Czy polecam? Raczej nie, ale warto sprawdzić samemu, bo mogę być uprzedzony. Czy wrócę do tego tytułu albo dokupie dodatki (zapomniałem wspomnieć, w podstawce mamy tylko 4 frakcje, na dzień dzisiejszy są 2 DLC, które wprowadzają po 1 nowej frakcji, ale każdy osobno płatny)? Oczywiście, że nie.


I powtarzam hasło - Zgredek skończył wszystkie kampanie, Zgredek jest wolny!


Ps. pisałem na gorąco - nie czytałem i nie robiłem korekty, niech esencja rozczarowania płynie przez ten tekst

065c7828-6d74-4e91-9881-a9fcdbfb1767

@Loginus07 Ja to dropnąłem chyba po 3 czy czwartej misji w kampanii, bo właśnie wiele mechanik które tu opisujesz sprawiały (a przynajmniej miałem takie wrażenie) że był w sumie tylko jeden "właściwy" sposób na przejście misji. Rozgrywka jak dla mnie sprowadzała się do eksploracji, przytkaniu się w jakimś momencie i restarcie misji żeby wiedząc gdzie co jest być już bardziej efektywnym.

Nie wiem, może później jest lepiej, albo jestem po prostu słaby, ale no mi też nie pykło.

Zaloguj się aby komentować

Chyba jestem nienormalny, ale stwierdziłem, że skoro już praktycznie wszystkie większe wydatki w tym miesiącu mam zrobione i hajs nadal się zgadza to pokupuje już prezenty na święta, żeby w grudniu się tym nie przejmować - przecież klocki, planszówki i skarpety się nie popsują, a zęby w grudniu już mogą ^^


#niewiemjaktootagowac #swieta #budzet

@Loginus07 przypomina mi się jak mój brat wykminił, że w środku lata warto kupić kurtki na zimę, bo przy braku chętnych powinni je sprzedać taniej. Było trudniej, ale za to drożej, bo zostały tylko sztuki "niesprzedawalne".

Pierwszy prezent na nadchodzące Święta kupiłem na wyprzedaży w listopadzie minionego roku xD


Mam składzik z prezentami kupowanymi już na zaś jak widzę dobrą ofertę.

Zaloguj się aby komentować

209 397 + 9 + 8 + 97 = 209 511

Prawie tydzień bez historii. Prawie.

Oprócz jednego DPD odbyłem jeszcze jedną wycieczkę, która być może uratowała jedno istnienie. Otóż w sumie to po przebudzeniu nie chciało mi się iść na rower, ale jeszcze bardziej nie chciało mi się sprzątać kuchni, więc przygotowałem sobie trasę i poszedłem po buty, które od tygodnia suszyły się na balkonie i dzięki temu odkryliśmy, że jest tam gołąb. Na początku myślałem, ze chcę zakładać gniazdo i się zdenerwowałem, ale skoro nie zareagował ani na mnie ani na psa, który wlazł na balkon za mną, to uznaliśmy, że musi być z nim coś nie tak. Daliśmy mu wody, trochę płatków owsianych, spakowaliśmy w pudełko i Różowa zawiozła go do kliniki weterynaryjnej, gdzie powiedzieli, że jeżeli przeżyje noc to jutro trafi do Ostoi, czyli ośrodka dla dzikich zwierząt. Niby to gołąb i pewnie nie będą go ratować, bo przecież gdyby nie to, że był na balkonie to pewnie by go koty dorwały, ale my łapki mamy czyste, zrobiliśmy co w naszej mocy.

Prywatny licznik:

Q3: 1041/1000

Cały rok: 1790/3000

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

#rowerowyrownik

9ab7b5c9-f524-4f43-9670-59c3f78fea44

Zaloguj się aby komentować

na wczorajszych kajakach co najmniej 5 razy Różowa zadała mi pytanie "czy na pewno nie chcę kremu przeciwsłonecznego" i co najmniej 5 razy odpowiedziałem, że "nie, bo to prawdopodobnie mój pierwszy i ostatni raz w żonobijce w tym roku i jedyna szansa by opalić ramiona"


Zgadnijcie kto od rana cierpi? ^^


#zalesie #lato #slonce

Nie przypadkiem taki bezrękawnik się nazywa żonobijką, będzie miała nauczkę ;)


Ostatnio też się spaliłem "przecież tylko na chwilę idę i do tego do lasu"

Zaloguj się aby komentować

581 + 1 = 582


Tytuł: F1: Film

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Akcja

Reżyseria: Joseph Kosinski

Czas trwania: 2h 35m

Ocena: 8/10


Wyścigowa legenda Sonny Hayes daje się namówić na powrót z emerytury, żeby poprowadzić zmagający się z problemami zespół Formuły 1 i zostać mentorem młodego mistrza kierownicy. Przy okazji dostaje szansę, by raz jeszcze stanąć na szczycie.


To jest tak sztampowe kino, że szkoda gadać - po pierwszych 15 minutach znasz całą fabułe, wszystkie zwroty akcji i story arci bohaterów. A jednak mimo to bawiłem się wyśmienicie, wychodząc z seansu powiedziałem, że to Top Gun na torze i dopiero wtedy mnie uświadomiono, że to jest film tego samego reżysera i to naprawdę widać. Ale w sumie to po samym tytule spodziewałem się feel good blockbustera i dokładnie to dostałem, a te zdjęcia... ahhh, to trzeba zobaczyć. 


Jeżeli ktoś myśli, że ten film będzie pokazywał prawdziwe realia F1 to niech porzuci nadzieję - nie oglądam jej od czasu jak przestali tankować bolidy, a i tak wiele głupotek rzucało się w oczy, natomaist jak wyłączymy tryb tetryka to można sie fajnie bawić i jak się okazuje kręcenie kółek w bolidach może być fajnym teatrem do opowiedzenia pokrzepiającej historii. Co prawda mieliśmy już przykład tego w "Wyścigu" (ktory był moim zdaniem lepszym), ale fajnie odświeżyć temat co jakiś czas, zwłaszcza, że w porównaniu do "Wyścigu" tutaj pojawili się prawdziwi kierowcy, których dalej można zobaczyć na torach.


I jeszcze ostatnie słówko odnośnie obsady. Brad Pitt jest Bradem Pittem - uwielbiam go jako aktora, zawsze chętnie obejrzę produkcję z nim i tutaj jak zwykle dowiózł z umiejętnościami i charyzmą. Damson Idris też całkiem dobrze wypadł, ale bardziej mi pasował jako arogancki dupek, potem trochę przestałem mu wierzyć. Edmund Tully jak zwykle wkurwia nieziemsko. No i Kerry Condon - lubię ją od czasów Rzymu i cieszę się, że ostatnio widzę ją częściej w fajnych produkcjach (najpierw Duchy Inisherin, teraz F1) i w sumie to życzyłbym sobie widywać w swoich social mediach częściej Kerry niż jakieś Sydneye Sweeneye ^^


#filmmeter

dace6cdc-d59a-445e-9eef-f8d8fbc2e24e

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

205 856 + 9 + 9 + 9 + 19 + 9 + 8 + 86 + 2 = 206 007

DPD (w tym jeden DPD+, gdzie po robocie stwierdziłem, że w sumie to można się pokręcić po mieście) oraz "epicka" wyprawa od Teściów do domu. Czemu epicka? No bo biorąc pod uwagę, że w ostatnich tygodniach ciągle padało, a część obszarów była podtopiona to co mogło pójść nie tak podczas planowania drogi żeby odhaczyć #kwadraty i realizować 5 letni plan budowania yardinho z Gdańska do Elbląga? ^^ 7km takich ujebów, że godzinę to pokonywałem, zaliczyłem coś w stylu półgleby (można powiedzieć, że się wywaliłem, ale z drugiej strony kałuża w koleiny była tak głeboka, że zatrzymałem się pod kątem 45° oparty udem o pobocze). Trasa zakładała jeszcze jeden podobny odcinek, ale jako, że Wisłe przekroczyłem już po zachodzie słońca to zrezygnowałem i pewnie dobrze, bo rower tak uwalony, że przerzutka przednia przestała działać, a błoto to do Gdańska odpadało ^^


Prywatny licznik:

Q3: 927/1000

Cały rok: 1676/3000

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

#rowerowyrownik

7d44e6bc-d7a4-435d-bf20-1d11a229f34f

Zaloguj się aby komentować

W Gdańsku ktoś stwierdził, że utwardzi (kosztem własnego zdrowia i wolnego czasu) skrót pomiędzy alejką w parku, a chodnikiem ^^


Nie każdy #bohater ma pelerynę!


#gdansk #remont #miasto #budzetobywatelski

19e2ecab-b4e0-443d-b515-5bdd9613b043
640f8ff1-23bf-4507-a1a9-b20de0526af5

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zainspirowany ostatnimi widokami postanowiłem wrócić po latach do #commandos i powiem wam, że gameplay nie zestarzał się ani o dzień - to jest tak cholernie dobre i wciągające, że powinno być w kanonie lektur ^^ zbalansowane postaci, konieczność działania jako drużyna oraz różnorodne misje. Nie wiem jak za dzieciaka to przeszedłem całe bez korzystania ze skrótów klawiszowych oraz znajomości angielskiego, bo na odprawach mówią o problemach, jakie możemy napotkać oraz o potencjalnych rozwiązaniach ^^


do 6 siedziałem próbując wysadzić kwaterę główną w Trondheim bez wszczynania alarmu i udało się dzisiaj na świeżo, także lecimy dalej z misjami i jak tak dalej pójdzie to skończę jeszcze przed Świętem Wojska Polskiego ^^


#gry #retrogaming

ae493d6c-f6ff-407d-b63d-bc7a1d99341e

@Loginus07 Ech w notesie strategie spisywałem. Giga akcja nurkiem byla niefortunnie jego noż jest w pobliżu pontonu nie zlicze ile razy zamiast noża chłop mi przed patrolem ponton rozkładal :].

Zaloguj się aby komentować

To trochę przykre, że niby taki fajny, przyjazny serwis, a ja zostałem na nim autorytetem xD


Standardy lecą na łeb, na szyję


#niewiemjaktootagowac #autorytet #hejto

ff6580c9-5f91-4724-ae8c-8189f69f3030

Zaloguj się aby komentować

199 829 + 4 + 3 + 8 + 6 + 6 + 11 + 125 + 123 + 17 + 17 + 135 + 2 + 82 + 54 + 9 + 2 + 2 = 200 435

Słowo się rzekło, także wrzucam podsumowanie wyjazdu bikepackingowego do północnej Norwegii. Celem wyprawy były Lofoty, archipelag Vesterålen, Senja, Kvaloya oraz Tromso.


Zaczęło się wesoło o czym już pisałem na hejto - otóż do Bodo nie doleciały nasze rowery, co "delikatnie" skomplikowało nam plany. Otóż zakładaliśmy, że na Lofoty dostaniemy się porannym promem (na szczęście cebula była we mnie mocna i nie bookowałem miejsca na statku za cebuliony, bo 50% miejsc dla pieszych nie była do zarezerwowania i była za darmo), natomiast ranek musieliśmy poświęcić na odebranie rowerów i złożenie ich, przez co zamiast być na miejscu o 11 byliśmy o 17. Odbiło się to czkawką na nas, bo cały program rozplanowany na dwa dni, czyli wieczorne kajaki po okolicach Reine, hikingi na Reinebringen oraz Menkebu, a także wizyta w Å, wcisnęliśmy w półtora dnia, co się odbiło na kondycji. Dlatego pierwszy przejazd skróciliśmy o 20km i zamiast objechać fiordy to je ścięliśmy.

Drugi dzień jazdy również nie rozpieszczał - otóż wszystkie prognozy, wyjątkowo jak jeden mąż mówiły, że o 13 zacznie obficie padać i utrzyma się taki stan do 16. Pomyliły się - padało do 17 ^^ także również skróciliśmy i zamiast pokonać 161km, zrobiliśmy tylko 123 uciekając z Eurovelo 1, które prowadziło drogami "wojewódzkimi", na główne drogi by ograniczyć czas w deszczu. I tak w strugach deszczu opuściliśmy promem Lofoty i dotarliśmy na archipelag Vesterålen, gdzie zrobiliśmy sobie jednodniowy postój. W ramach postoju mieliśmy pojechać do miejscowości Sto, ale niestety planując podróż źle spojrzałem w kalendarz promów i nie zauważyłem, że w niedziele jest tylko jeden i to po 13, także zamiast tego zrobiliśmy sobie krótki hiking po kilka #geocache a potem na plaży zrobiliśmy sobie grilla i upiekliśmy łososia. Nie wiem czy to kwestia głodu czy okoliczności przyrody, ale mam wrażenie, że smakował lepiej niż w Polsce.

W poniedziałek ruszyliśmy w dalszą wyprawę i na najdłuższy odcinek tej przygody - z interioru Langoyi do portu w Andenes na Andoyi. Pogoda nie rozpieszczała - 12 stopni, wiatr w ryj i mimo iż nie padało to nisko zawieszone chmury zabrały większość widoczków.

Z Andenes popłynęliśmy porannym promem na Senje, gdzie jednym z punktów programu miał być krótki hiking na Hesten by zobaczyć majestatyczną Seglę. Pogoda jednak się nie poprawiła od wczoraj, także zdecydowaliśmy się odpuścić i nacieszyliśmy się widokiem tylko z przeciwległego wybrzeża. Załączam obrazek w komentarzu byście mogli nacieszyć oczy tym co widzieliśmy :P

Senja była przedostatnim etapem naszej wyprawy, kolejnego dnia kolejny prom, tym razem na Kvaloye, a stamtąd już do Tromso, skąd mieliśmy odlecieć. Chmury się podniosły i widoki były już lepsze, ale w zamian za to mżyło przez większą część podróży, a czasami przechodziło w lekki opad. Życie, liczyliśmy się z tym, że pogoda może nam nie sprzyjać, aczkolwiek przyszły tydzień zapowiadają po 20 kilka stopni i lampę :P także po prostu pech i tyle.

W samym Tromso zaraz po przybyciu zaczeliśmy szukać kartonów do spakowania rowerów, bo okazało się, że sklep, który w czerwcu mówił, że "spoko, to nie będzie problem, odłożymy kartony, tylko was za to skasujemy (to akurat podobno normalka w tych rejonach)" po przypomnieniu stwierdził, że ich pracownik mnie wprowadził w błąd i niestety nie mają żadnych kartonów na sprzedaż. Także naszym priorytetem było znalezienie czegoś do zapakowania rowerów lub budowy frankenboxa. Na szczęście XXL (coś w stylu decathlona) miał akurat dostawę nowych rowerów dla nastolatków, a okazuje się, że szosy się do niego mieszczą prawie bez problemów (u mnie było delikatne wybrzuszenie przy sztycy, ale Różowa spakowała się bez najmniejszych problemów).

Czwartek w związku z tym przeznaczyliśmy na krótki hiking na Floye, skąd rozpościera się piękna panorama na miasto, oraz na pakowanie, a w piątek już leżeliśmy do 12 w hotelu, bo o 16.30 lot do Gdańska.


Pewnie nikt nie dotrwał do końca, więc pozwole sobie zapowiedzieć, że w ramach spisania "co wyszło, a co nie" na dniach postaram się przygotować znalezisko odnośnie #bikepacking.


Natomiast jakby ktoś miał jakieś pytania odnośnie #lofoty #vesteralen #senja #tromso to dawajcie znać, postaram się odpowiedzieć zgodnie z tym co wiem (czyli nie liczcie na zbyt wiele :P)

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

#rowerowyrownik

@Loginus07 Dobra, przeczytałem (i dotrwałem ty nicponiu)


Kozacka wyprawa. Za⁎⁎⁎⁎ście klimatycznie tam jest. W zasadzie co zdjęcie, to jak kadr z filmu. Jakimś Twin Peaks zalatuje, jeszcze z tą mgiełką


Jakbyś mógł dać jakoś traskę jaką zrobiliście, to byłbym wdzięczny

@Loginus07 jak będziesz wrzucał następny wpis to nie ma równik i wrzuć po południu bo trochę przepadł taki fajny temat. Taki urok hejto xd

Zaloguj się aby komentować

199 504 + 9 + 8 + 9 + 8 + 9 + 8 + 9 + 8 + 9 + 10 + 71 + 14 = 199 676

Orzeł wylądował!


Zakończyłem bikepacking po Norwegii, ale jako, że dawno się nie meldowałem na tagu, to pozwólcie, że dzisiaj wrzucę zaległe pracodomy (i dwie wycieczki po Kaszubach), a jutro postaram się skrobnąć coś dłuższego o Lofotach, Vesterålen, Skeji i Tromso w osobnym wpisie


Prywatny licznik:

Q3: 172/1000

Cały rok: 921/3000

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

#rowerowyrownik

f9e70c1a-d8e8-4dc6-99da-d42da25487d0

Zaloguj się aby komentować

Dobrze, wiem, ze #nikogo , ale w nawiązaniu do wczorajszego wpisu (https://www.hejto.pl/wpis/zaczynamy-dzisiaj-bikepacking-w-norwegii-my-jestesmy-w-bodo-torby-sa-w-bodo-a-ro ) to rowery przyleciały pierwszym lotem Oslo, nawet całe, a my juz na Lofotach, także czekajcie na sierpień to wrzesień relację (chyba, ze coś sie wysra wczesniej)


#rower #bikepacking #norwegia

34f29b98-9b4f-4653-8c36-c95aab2a8a59

Zaloguj się aby komentować

Zaczynamy dzisiaj #bikepacking w Norwegii - my jesteśmy w Bodo, torby sa w Bodo, a rowery zostały w Oslo xd na szczęście mam jeden dzień taki na spierdolenie, ale liczyłem, ze coś sie uda ugrać fajnego...


Takze dobrze sie zaczyna xd


#zalesie #urlop #rower

dff7b9c1-93af-4f1b-9f3a-0504b9ae89d4

@Loginus07 w Oslo mają rozpierdol na bagażowni. Przyżydzili ponoć na tragarzach, ta garstka co była zatrudniona jest przeładowana pracą więc szybko im kręgosłupy i ścięgna się zepsuły, poszli na zwolnienia i ogólnie nie ma komu robić. Jeszcze przed sezonem wakacyjnym czekałem 1,5h na walizkę, teraz ludzie po 2-3h stoją. Miejmy nadzieję, że rowery Wam dotrą


Z Bodø lecicie na Narvik czy bezpośrednio promem na Lofoty?

Zaloguj się aby komentować

Niby prestiżowe niby ludzie uśmiechnięci i zgodni,a jak przychodzi co do czego to robią sobie pod górkę. Wolę chyba te swoje blokowiska z lat 60 niż te z obrazka. Nie ma zieleni.

Zawsze mialem te opowiesci z takich osiedli za troche urban legend.


Ostatnio bylem w poznaniu po wozek. Kupowalem od wlascicielki zlobka na nowym osiedlu. Nie bylo ogrodzone, ale szlaban na parking zewnetrzny (i prawidlowo).


Kobieta mowila, ze mieszkancy nie zgodzili sie na to, zeby rodzice dzieci otwierali szlaban przez apke na tel, mimo ze, zlobek ma wykupione 2 miejsca. Za kazdym razem jak ktos przyjezdzal musialy wychodzic na zewnatrz i otwierac z pilota, bo z lokalu nie lapalo.


Bylo jeszcze pare innych kwestii, ale nie pamietam, w kazdym razie meritum bylo takie, ze jesli wiedzialaby, ze takie kurly tu mieszkaja to by nigdy zlobka nie otworzyla.

Zaloguj się aby komentować

Obecnie furorę w internecie robi afera coldplayowa i dużo fanpage'y nabija sobie zasięgi podczepiając się pod ten trend. Nie będę gorszy i opowiem wam historię, jak ja zniszczyłem relacje dwójki ludzi swoją obecnością na koncercie.


Byłem na pierwszym roku studiów w obcym mieście - jeszcze człowiek nie miał ugruntowanego w 100% swojego towarzystwa, więc trzymał się z wieloma ludźmi. W moim szerokim gronie znajomych był też wokalista grupy death/trash/niewiemco metalowej (ogólnie to darł ryja) i tak kiedyś na wykładzie się zgadaliśmy, że jego zespół będzie dawał koncert na jakimś przeglądzie kapel metalowych i padło pytanie czy nie chcę wpaść. Stwierdziłem, że czemu nie, ale w sumie koniec miesiąca jest i nie mam hajsu na bilety. Miałem się tym nie martwić, przyjść w dniu imprezy, powołać się na kolegę i będzie git. I dostałem jedno, proste, zadanie, które było początkiem końca pewnego związku - jak będę w środku to mam znaleźć naszą wspólną znajomą, a ówczesną partnerkę kolegi, i dać jej opaskę, którą dostane na wejściu. Wtedy nie wiedziałem czemu to takie ważne, ale zarówno ta zagadka, jak i związek rozwiązały się w przeciągu tygodnia.


Otóż okazało się, że wszedłem na koncert jako... partner kolegi xD Jak ona się dowiedziała, że musiała zapłacić za wejściówkę (i piwo, bo dostałem kupon) to była śmiertelnie obrażona, kolega za to stwierdził, że nawet nie wiedział, że tak szybko można zweryfikować potencjalną partnerkę i był mi za to wdzięczny xD


A ktoś zapyta - co do tego wszystkiego miała opaska? Otóż opaska pozwalała wejść osobie towarzyszącej za scenę i dlatego się dowiedziała, że musiała zapłacić za swój bilet (to były jakieś śmieszne pieniądze, rzędu 20pln max, ale jak chlejesz dzień w dzień na studiach to dużo) i uruchomiła sekcje nieuchronnych zdarzeń...


#coldplay #kisscam #niewiemjaktootagowac

Nie chcę nic mówić ale fakt że wszedłeś jako jego partner i że wolał zasponsorować ciebie a nie swoją ówczesną dziewczynę brzmi jak poczatek pięknej romantycznej historii

@Loginus07

nam się priorytety rozjeżdżały na studiach


Normalna sprawa u młodych ludzi, trzeba stosować więcej lubrykantu.

Zaloguj się aby komentować

532 + 1 = 533


Tytuł: Grzesznicy

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Horror

Reżyseria: Ryan Coogler

Czas trwania: 2h 17m

Ocena: 6/10


Podchodziłem do tego filmu nie wiedząc o nim praktycznie nic, poza tym, że był szeroko zachwalany zarówno przez krytyków, jak i znajomych. I powiem wam, że nie wiem czy to ja zbudowałem sobie nie wiadomo jakie oczekiwania czy po prostu film został przehypowany, ale w każdym razie to taki średniaczek bym rzekł. I chyba należę do mniejszości, ale bardziej mi się podobała ta pierwsza część filmu, gdzie było czuć ten pot, krew i bawełnę, niż druga, żeby nie spoilerować, to powiem, że akcyjna część. Muzycznie świetny, aktorsko dobry, reszta taka nijaka, jak dla mnie.


Czy polecam? Jak ktoś ma czas to tak, nie są to zmarnowane godziny, ale czy wróciłbym do niego? raczej nie.


#filmmeter #film

cdc7ed43-7bff-47d2-ae25-41d152ff89c4

Zaloguj się aby komentować