Zdjęcie w tle

Loginus07

Gruba ryba
  • 320wpisów
  • 1771komentarzy

Zaloguj się aby komentować

229 188 + 8 + 1 + 8 + 9 + 8 + 9 + 2 + 7 + 7 + 1 + 8 + 8 + 1 + 8 + 8 + 8 + 8 = 229 297

Dotychczasowe przejazdy w październiku. Same DPDki (z przystankami na treningi). Rower Alfa miał uszkodzony napęd, a jak poszedłem z nim do serwisu to się okazało, że jeszcze łożyska i piastę, a na starej szosie to wole się nie wypuszczać na dłuższe wyprawy. Nie dlatego, że jest w złym stanie technicznym, bo jest w dobrym, ale dlatego, że jak już odzyskam Rower Alfa, to szosa stanie się trenażerem, a nie chce by była uwalona błotem, bo "pojechałem po kwadrata" :P

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

#rowerowyrownik

70827c25-ec06-4736-beb7-28e63dc1458e

Zaloguj się aby komentować

36 135,49 + 1,29 + 7,65 + 7,11 = 36 151,54

Dobra, nie oszukujmy się - skoro nie poszedłem z samego rana to już dzisiaj nie pójdę biegać, więc można wrzucić za ostatnie tygodnie. Wróciłem do treningów z grupą na stadionie, ale był to dla mnie jak na razie za duży szok i Pan Garmin krzyczał, że jestem przeciążony i tak też się czułem, więc na razie nie dorzucam żadnej bazy w tygodniu. Trzeba wrócić powoli, bo jak się zajadę to znowu się zniechęce, a tego bym nie chciał.

Poza bieganiem są jeszcze DPDki na rowerze, co zaraz wyląduje zresztą na Równiku, ale także łącznie 2h10' basenu na tydzień (rozbite na dwa treningi - 1,5h oraz 40'), także powoli do przodu. Jeszcze będzie przepięknie

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

#sztafeta #bieganie

cd2be196-a590-4d58-a8f0-f7d01b4589a8

Zaloguj się aby komentować

140 + 1 = 141


Tytuł: Heavy Rain

Developer: Quantic Dream

Rok wydania: 2010

Gatunek: Interaktywny film

Użyta platforma: PS 5 Pro

Czas rozgrywki : 9h

Ocena: 6/10


Co jakiś czas docierały do mojej świadomości informacje o tym, że są gry, które tworzą gatunek "interaktywnych filmów". Jak jakiś czas temu na peperku pojawiła się promocja na Heavy Rain i Beyond Two Souls to stwierdziłem, że warto to sprawdzić, a nuż mi się spodoba. Zwłaszcza, że wiele dobrych rzeczy słyszałem o Detroit: Become Human od tego samego studia. No i dzisiaj w ten deszczowy (przynajmniej w Gdańsku) dzień skończyłem Heavy Rain i mam takie mieszane uczucia.


Jeżeli chodzi o sam gameplay to jest to jedno wielkie QTE (szybko! złap go w Yrden!) - spodziewałem się tego, ale co innego to wciskanie przycisków, co innego przechylanie pada, żeby żyroskop załapał nasz ruch. Zwłaszcza, że gra nie do końca czasem czuje, że wykonuje ten ruch. Dodatkowym problemem jest to, że czasem nie do końca wiadomo czy tutaj QTE będzie czy nie, gra tego nie sygnalizuje, więc zdarzało mi się, że piłem herbatę i nagle musiałem na gwałt pauzować grę, bo zaczęła się sekwencja z d⁎⁎y. I jak to wyskakuje nagle to zdarzało mi się spanikować i nie wiedziałem czy dana sekwencja zakłada wciśnięcie i trzymanie przycisków czy też impulsywne ich wciskanie. A i dodatkowym problemem było dla mnie to, że w wersji na konsole mamy nie tylko wciskanie przycisków, ale też ruch padem i ja nie wiem czy to mój pad ma zepsuty żyroskop, czy ja nie umiem dobrze potrząsnąć padem czy po prostu gra nie zawsze dobrze odczytuje ruch, ale były problemy z tym aspektem.


Grafikę i muzykę pozostawię bez szerszego komentarza. Jestem świadom, że gra ma swoje lata, nie będę się czepiał, że wygląda staro, skoro jest stara. Muzyka jest z kolei ok. Nic mniej, nic więcej.


Na koniec zostawiam sobie fabułę - i tutaj jest chyba moje największe rozczarowanie. Otóż historia zaczyna się z naprawdę wysokiego C. Historia opowiada nam o seryjnym mordercy, który porywa nastoletnich chłopców i topi ich w deszczu. W deszczu, który gromadzi się przez kilka dni. Zostawia przy tym figurkę origami i orchidee i od lat jest nieuchwytny. Główna oś fabularna opowiada o kolejnym zaginięciu, bohaterowie są świadomi że nim Shaun utonie to mają kilka dni nim woda nabierze odpowiedni poziom. Także dla naszych czterech bohaterów zaczyna się gra z czasem... I ogólnie moim zdaniem historia zaczyna się naprawdę mocno. Pierwsza część gry przypomina mi trochę Se7en Finchera - jest mrocznie, morderca bawi się z nami i torturuje nas nim przekaże nam kolejną część układanki. Niestety potem jest gorzej i zjazd klimatu jest dla mnie porównywalny do rollercoasterów.


Uważam, że na podstawie gry można by stworzyć dobry miniserial, ale osadzony w latach współczesnych. W latach 2011, kiedy toczy się gra jest kilka luk fabularnych i logicznych, bo technologia zaprezentowana w grze nie współgra z tym co widzimy na ekranie. Szerzej o tym w sekcji spoilerów.


Dla osób chcących uniknąć spoilerów kończymy tutaj. Moja ocena to 6/10 i znaczek rozczarowanka. Był ogromny potencjał na świetną historię, ale w połowie stwierdzono, że szkoda zachodu, cyk pyk i pora na CSa. Szkoda. Poniżej sekcja dla osób, które ukończyły albo nie boją się spoilerów, ale mam tam kilka dodatkowych uwag.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

SPOILERY:

Ogólnie to sam pomysł, że to jest Scott jest dla mnie durny. Z jednej strony sprząta dowody, z drugiej niby szuka swojego naśladowcy, ale nic z nim nie robi. Po co ten wątek wtedy? No i niby cały czas sterujemy bohaterem, a jednocześnie zabijamy Manfreda. Gdzie sens? Gdzie logika?


Druga sprawa, która mnie strasznie ubodła to to, że Ethan dostaje pudełko z origami i tam jest gnat w środku. Po wykonaniu czwartej próby dostajemy info, że karta pamięci jest w kaburze pistoletu, a na tej karcie pamięci filmik, jak Shaun jest już prawie pod wodą xD no jak?! xD przecież ten pistolet był w pudełku kilka dni wcześniej umieszczony, więc czemu akurat jest na nim nagranie z przedostatniej fazy podtapiania? To samo dotyczy karty w aucie - mechanicy mówią, że Ethan jest cierpliwy, bo oni regularnie dbają o to auto i zakładali się czy ktoś je w końcu odbierze, a jednocześnie w skrytce jest karta pamięci z filmem Shauna w zbiorniku xD


Kolejna sprawa to co z blackoutami Ethana? najpierw są, a potem magicznie znikają i nie mają żadnej roli. Scott też porywa Shauna akurat jak Ethan ma blackout. A i po incydentach Ethan się "budzi" z figurkami w dłoni. Jak? xD po co? dlaczego? xD setki pytań, żadnej odpowiedzi.


Chyba ostatnia sprawa to Madison. Ogólnie to ta postać jest niepotrzebna. Poznajemy ją jak walczy w swoim domu z zabójcami-ninja, co jednak okazuje się jakimś koszmarem, który nie ma żadnego wpływu na grę. Później już jako dziennikarka obserwuje Ethana, opatruje go, ale w sumie nie wie po czym, nie wie, że on przechodzi próby, ale i tak jej to imponuje i dba o niego, jednocześnie nie mając nic z tego dla siebie, bo równolegle prowadzi własne śledztwo i go nie obserwuje. I cream de la cream - Ethan przeszedł kolejną próbe, zabił człowieka, za oknem leje, czas ucieka, jest załamany i rozpacza, ale powiedzmy, że to kupuje. No i wtedy wpada Madison, cała przebrana i zdemakijażowana juz po akcji w klubie, i stwierdza, że to świetny moment by zbliżyć się do Ethana. Ten mówi, że teraz najważniejsze jest uratowania syna, jednak gracz ma możliwość wybrać, że teges-szmeges fą fą fą jest ważniejsze od syna xD no k⁎⁎wa xD Zasadniczo historia spokojnie mogłaby się odbyć bez Madison. Ale podoba mi się to, że jedno z zakończeń zakłada, że Ethan, który zabił człowieka nie idzie siedzieć, ale buduje sobie przyszłość z synem i kobietą poznaną w przydrożnym motelu, ma to mnóstwo sensu xD


Im dłużej myślę, tym więcej głupotek znajduję w scenariusz, a szkoda, bo naprawdę zaczynało się dla mnie jak dobry film Finchera w peakowej formie.


#gamesmeter #gry #heavyrain

232d9aa8-a2ff-4bf8-a97c-afa955b9d4c2

Te ruchy padem były wtedy modne, wiele wczesnych gier na PS3 musiało mieć wciśnięte do sterowania jakieś ruszenie padem no bo innowacja, wrzuciliśmy żyroskop do kontrolera i jeszcze jest bezprzewodowy, blabla XXI wiek, nowy wymiar grania xd No ale trzeba przyznać że wtedy robiło to wrażenie, jednak na dłuższą metę było nieciekawe i wręcz irytujące.

Zaloguj się aby komentować

Zastanawiam się czy to jest jakaś choroba psychiczna i czy ma nazwę, ale mam ogromny problem z wydawaniem oszczędności i to niezależnie od środowiska.


Gram sobie w RPGa, w samouczku dostaje jakąś miksturę leczniczą czy tam pułapkę, która ma mi pomóc pokonać przeciwników, którzy będą za rogiem czy tam w dungeonie. Ale nie skorzystam z tego, bo po co? Pewnie na dalszym etapie gry będę tego bardziej potrzebował, a teraz znajdę jakieś konwencjonalne rozwiązanie i uda mi się ich pokonać piekielników, bez zużywania jednorazowych zapasów. I potem to mi zalega w ekwipunku i niosę to do samego końca gry do walki z finałowym bossem, który jednym ciosem zadaje 200krotnie większe obrażenia, niż ta miksturka z samouczka może wyleczyć.


I ta sama przypadłość dotyczy mojego życia - regularnie odkładam pieniądze na czarną godzinę na konto oszczędnościowe z niskim procentem, ale z którego mogę wybrać pieniądze w każdej chwili. W zeszłym tygodniu padło mi auto (uszczelka pod głowicą) i zamiast po prostu wziąć pieniądze z tego konta, które w tym celu prowadzę właśnie, to przez tydzień się zastanawiałem jak ograniczyć codzienne wydatki by nie ruszać oszczędności i zmieścić się w miesięcznym budżecie, bo przecież to może nie jest czarna godzina, a będzie czarniejsza?! Ostatecznie wziąłem z oszczędnościowego, ale długo musiałem o tym ze sobą rozmawiać


Czy idzie się z tego wyleczyć? Czy ktoś ma podobnie?


#niewiemjaktootagowac #zalesie

@Loginus07 Mam podobnie. Syndrom biedaka, idzie się wyleczyć. Stopniowo małymi krokami, odezwij się jak chcesz więcej informacji odnośnie mojej perspektywy.

@Loginus07 jak na studiach załapałem się na stypendium (naukowe, za wyniki w nauce) to był to mój pierwszy stały, większy dochód. Musiałem uczyć się wydawać na siebie. Musiałem przekonywać samego siebie, że kupić sobie za kilka złotych kawę na mieście ot tak, bo chcę, to nie jest nic złego. Że wolno mi to zrobić. Bo w domu było skromnie i każdą złotówkę oglądało się z każdej strony 5 razy. Cóż, potrafię wydać bez żalu jeśli jest taka potrzeba, ale na co dzień żyję skromnie i unikam niepotrzebnych wydatków.

twoje przypadłości - bo to nie jest jedna ogólna - są dosyć często występujące w społeczeństwie.
Zapoznaj się z takimi pojęciami jak: awersja do straty jaką opisał Kahneman i Tversky oraz tzw. health potion hoarding syndrome będący częścią zaburzenia jakim jest kompulsywne gromadzenie przedmiotów z ang. hoarding.
Tutaj dochodzą też lęki przed utratą kontroli w określonych sytuacjach, to się chyba określa jako deficyt poczucia bezpieczeństwa , ogólnie strach przed niestabilnością, problemy podejmowania decyzji i temu podobne, związane z cechami osobowości, której nazwy nie potrafię sobie przypomnieć.
To nie są zaburzenia określane per se, ale mogą być wskaźnikiem takowych jeśli zaczną stanowić coraz większy dyskomfort.
Dużo zależy od tego z jakiego pokolenia jesteś, związanego z tym modelu wychowawczego i relacji z rodzicami/opiekunami. Ale do tego trzeba by więcej info, co oznacza więcej gderania, a komu by tam się chciało. W każdym razie występuje bardzo często wśród Mylenialsów i wcale rzadko u Zeciszczy.


Nie ma to w każdym razie podstaw w wychowaniu w biedzie. To objawiało by się zupełnie innymi cechami.


Mam nadzieję, że nie pomogłem wcale a tylko utrudniłem.

Zaloguj się aby komentować

Jak niecałe 4,5 roku temu braliśmy psa z azylu to miał 3 miesiące. W związku z tym jak tylko dostał pakiet niezbędnych szczepień i mógł poznawać świat poza ścianami mieszkania to zapisaliśmy go do osiedlowej psiej szkoły na tzw. psie przedszkole. Oprócz niego było tam jeszcze kilka szczeniaków i był też on - taki kundelek w typie border collie, o którym będzie ten wpis.


Otóż okazało się, że pies ten również mieszka na naszym osiedlu i często się mijaliśmy na spacerach. Na samym początku, jako zaangażowany opiekun zawsze pytałem czy piesek może się powąchać i poznać z innymi. I mimo iż psy się znały z przedszkola to i tak zawsze pytałem właścicieli o to. I zawsze słyszałem, że nie, bo pies jest chory. Nie wnikałem w to, ale lampka kontrolna się zapalała jak rano słyszałem, że pies jest chory, a popołudniu intensywnie uczestniczył w harcach w ramach przedszkola. Trwało to dłuższy czas, już nawet nowopoznani psiarze zwracali uwagę na to, że na osiedlu jest wiecznie chory pies, który rwie się do zabawy i właściciele go odciągają siłą, tak że nawet nie może się przywitać.


I wiecie czemu o tym piszę? Bo wyrósł z niego taki dzikus, że po jednym szczeknięciu można go poznać na całym osiedlu, a zdarza się to ilekroć zobaczy psa, wtedy to się rzuca i szczeka jak oszalały. Jak wyprowadza go babeczka to ciągnie ją tak długo, aż nie uda jej się złapać równowagi. Facet szybciej łapie punkt oparcia, ale żeby psa uspokoić to nie potrafi ani on ani ona. I teraz jak oni widzą mnie, że idę z psem to zmieniają kierunek, uciekają w boczną uliczkę lub chowają się za wiatą. I to nie tylko na mojego tak reaguje. Na każdego. Od dogów, owczarków i goldenów, po westy, jamniki i jack russelle.


I to tylko moja teoria, ale myślę, że to dlatego, że odizolowali go od innych psów na spacerach jak był mały. No bo co to za choroba, że rano nie może się przywitać z innym psem, popołudniu się z tym samym psem bawi w przedszkolu, a wieczorem już znowu jest chory i tak przez kilka tygodni (bo potem przestaliśmy do przedszkola chodzić)?


#psy #pieskiezycie

Osiedlowa psia szkoła? Jeszcze powiedz, że ten border collie mieszka w bloku.

To jest pies typowo do pracy, to już moja malamucica spokojnie prześpi cały dzień i intensywny, godzinny spacer rano i wieczorem jak chłodniej i menda zadowolona. A border collie to żywe srebro. Na moją nigdy nie narzekali sąsiedzi, na collie sąsiada sprzed lat codziennie... I codziennie szczekał. Może to i kundelek jest, ale jeśli w typie to te cechy mogą być wzmocnione przez domieszkę innej rasy. Masakra. Dla takiego dwa spacery i to bez zadań, bez socjalizacji to jeszcze gorzej.

Ludzie myślą, że pies do bloku to mały lub średni, a to bzdura...

@Loginus07 Tak, takie trzymanie psa z dala od innych psów jest średnim pomysłem. Puszczanie do każdego psa też niezbyt mądre. Trzeba znaleźć równowagę.

Bordery (aussie też, ale są mniej popularne) cierpią na tym, że to są piękne psy i bardzo oddane. I inteligentne. I przez to są brane przez ludzi, którzy nie mają pojęcia o wychowaniu psa i nie chcą się nauczyć. A wtedy bordery uciekają w lęk, a reakcją na lęk jest często agresja. Albo są często oddawane

Zaloguj się aby komentować

Uwielbiam tą porę roku - w ramach kompromisu grzejniki są ustawione na 21 stopni. Różowa chodzi w grubej bluzie, ja w samych gaciach i oboje jesteśmy niezadowoleni xD


#zwiazki #jesien

Heh, moja pracuje z chałupy, więc jak siedzi 8h przy kompie to jej trochę zimno, no ale wtedy zawsze może sobie wstać i napalić w kominku

Za to nie daj Bóg wejść po niej pod prysznic, jak się te baby mogą we wrzątku kąpać to nigdy k⁎⁎wa nie zrozumiem...

Zaloguj się aby komentować

Ok, 3 z 4 podsumowań noworocznych postanowień. Nie jest dobrze, ale nie jest też tragicznie, także przejdźmy do rzeczy:


Cele Q3:

  • Waga: 87.1/84 (+0,5 :/)

  • Bieg: 9,79/50

  • Rower: 1361/1000

  • Pompki: 1495/3500

  • Przysiady: 1495/3500

  • Książki: 1/2

  • Szkice: 1/1

  • Udemy: 0/1

  • Filmy: 4/5

Wiem, że w życiu masz albo wymówki albo kremówki, ale pod względem zdrowotnym to był mocno kiepski kwartał (przeszedłem półpaśca, zapalenie ucha i covida, tak wszystkie kary na mnie idą), zasadniczo półtora miesiąca miałem zalecenia od lekarza by nic nie robić i przemycałem wtedy rower, bo to mi dobrze na głowę robi, a tylko ode mnie zależy czy się zajadę czy odpocznę.


Pełen optymizmu, że już wszystko na co mogłem zachorować przeszedłem wyaznaczam sobie następujace cele na ostatni kwartał:


Cele Q4:

  • Waga: 85

  • Bieg: 50

  • Rower: 500

  • Pompki: 3500

  • Przysiady: 3500

  • Książki: 2

  • Szkice: 2

  • Udemy: 1

  • Filmy: 5


Być może ktoś zapyta czemu dzisiaj wrzucam, skoro już mamy 10 października? Otóż 1. próbowałem to wrzucić, ale przez pół dnia nie mogłem z powodu bugów nic wrzucić na hejto, a potem wyszło jak wyszło ^^


#postanowienia

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

224 859 + 7 + 1 + 8 + 8 + 8 + 22 + 9 + 8 = 224 930

Wrzucam zbiorczo za cały wrzesień. Kiepski to był miesiąc. Najpierw byłem turbo osłabiony, potem na wyjeździe w górach, z którego wróciłem z 40 stopniową gorączką i kolejny tydzień wyłączony z gry.

Ogólnie to na załączonym obrazku widać 3 razy DPD (raz z wizytą na basenie) oraz rowerową część triathlonu w Malborku. To pewnie tam osłabiłem organizm, bo po co zakładać pianke, skoro można pływać w zimnej rzece bez xD

Prywatny licznik: Q3: 1361/1000 Cały rok: 2110/3000

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

#rowerowyrownik

5e24218f-0587-477c-9eb5-ce6d2e2a19bc

Na 100% wyziębiłeś i osłabiłeś organizm, pamiętam jak mnie rozłożyło po 130km na rowerze i morsowaniu godzinę później

@Furto też tak myśle, zwlaszcza, że triathlon był w sobote, a mi od niedzieli miałem taki wyciek z nosa, jak BP w Zatoce Meksykanskiej lata temu ^^

@Loginus07 Po nadmiernym wysiłku i przy osłabionej odporności bardzo szybko rozkłada. Ja już wieczorem wiedziałem co się świeci, a zazwyczaj choroba dopada mnie 2-3 dni później.

Zaloguj się aby komentować

1365 + 1 = 1366


Tytuł: Pan Lodowego Ogrodu. Tom 4

Autor: Jarosław Grzędowicz

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Format: książka papierowa

ISBN: 9788375747515

Liczba stron: 896

Ocena: 6/10


Udało się! Skończyłem! Zaczynając swoją przygodę z Vuko i Filarem nie wiedziałem, że dojście do jej końca będzie takie trudne. Ostatnia część bardzo mnie przetyrała i z perspektywy czasu rozumiem wszystkie opinie, które w międzyczasie słyszałem od ludzi, że finał jest ciężki i dziwny. Podczas lektury dwa razy się zaciąłem, bo najzwyczajniej w świecie widziałem wokół siebie ciekawsze rzeczy niż lektura i dlatego zeszło mi tyle czasu na tą część.


Ostatni tom jest bardzo nierówny - po clifhangerze zaserwowanym nam na koniec 3 tomu ta część zaczyna się od wartkiej akcji i istotnych wydarzeń, żeby zaraz potem spowolnić narracje, cofnąć się w czasie i odpowiedzieć nam rozwlekle na pytania, których sobie nie zadawaliśmy. Rozumiem już czemu ludzie nie są entuzjastycznie nastawieni do wątku Filara. Od trzeciego tomu jego rozdziały są niepotrzebnie rozwleczona i mozolnie brną do przodu serwując nam przy tym mnóstwo nic nie wnoszących opisów. Moim zdaniem również Vuko już nie działa tak jak w poprzednich tomach. Zdecydowanie lepiej mi się śledziło jego losy jak działał jako jednoosobowa armia, wraz z założeniem Nocnych Wędrowców traci rozmach i brawurę opowieść. Autor przestaje się bawić miksem fantasy i ziemskich technologii, zapominając na długi czas o Cyfral i Jardanie.


No i z rzeczy ważnych to mamy finał. Brnęliśmy do niego tyle czasu przez długie, rozwleczone rozdziały, na tyle powolnie, że sprawdzałem w internecie czy na pewno nie ma tomu V albo czy autor jeszcze żyje i może coś tam ciągle pisze powoli w stylu Martina. Ale nie, to jest zamknięta historia. Finał dzieje się nagle, jest chaotyczny, jest niespójny ze światem, który był kreowany w poprzednich tomach i jest cholernie niesatysfakcjonujący. I jeszcze rozmowa z Kruczym Cieniem i wyjaśnianie zagadek świata... Dajcie spokój, to jest równie potrzebne jak midichloriany w uniwersum Gwiezdnych Wojen. No bo przecież nie może być tak, że coś istnieje i tyle. Lepiej wymyśleć jakieś wytłumaczenie, a czytelnik niech sobie z nim poradzi.


Ogólnie to szkoda mi uniwersum. Świat stworzony był unikatowy i fajny, historia do pewnego momentu wciągająca na tyle, że nie mogłem się oderwać. A później autor stwierdził, że trzeba szybko napisać zakończenie i pora na CSa.


Całe uniwersum oceniam na 7/10, przy czym warto zauważyć, że od trzeciej części to jest to równia pochyła. Szkoda.


#bookmeter

74bf4eb7-1692-4f6d-b8fd-3467e3cebd64

@Loginus07 Czytałem go z 13 lat temu i zgadzam się ze wszystkim co napisałeś. Zakończenie mnie całkowicie rozczarowało jednak uniwersum jest super i zagrałbym w jakąs grę osadzoną w tym świecie.


Podobnie z Piekarą - pierwsze tomy cyklu inkwizytorskiego za⁎⁎⁎⁎ste - reszta już totalna nuda i rozwleczenie wątków.

Uwielbiam ten cykl, a właściwie pierwsze dwa tomy. Dla mnie miały 10/10. Trzeci był słabszy, 7/10, a ostatni to słabizna - 4/10.

Zabieg z odejściem od chronologii i opowiedzeniem pobytu Filara w Lodowym Ogrodzie w tomie 4 jest zupełnie nietrafiony. Można albo było to zostawić nieopowiedziane, albo umieścić w tomie 3 (byłby za długi, wiem), albo wypuścić w formie oddzielnego opowiadania.


@Loginus07 Czasem to widzę za granicą, że w czasie oczekiwania na kolejny tom pisarz wypuszcza opowiadanie osadzone w uniwersum. Reklama i podtrzymanie zainteresowania.

Kurde a mi się nawet podobało to zakończenie, a raczej ta rozmowa z Kruczym Cieniem która wyjaśniła co jest kurde bele grane. Ja chyba zadawałem sobie te pytania, na które była tam odpowiedź. A do tego odpowiedzi były niebanalne i spinające w całość prawa tego dziwnego świata

@ZohanTSW ja lubię jak masz niedopowiedzenia i sam możesz sie zastanowić nad czymś, mieć własną teorie, a tutaj wszystko podane kawa na ławę i żyj z tym . . . . . . . SPOILER: no i co to za wytłumaczenie, ze Vuko umarł, ale go odtworzyli? Jakby go odtworzyli to z cyfralem w głowie powinien być, a dostal wróżkę mówiąca po angielsku ^^

@Loginus07 ale w tym wypadku to byś nie wymyślił takiego uzupełnienia luk :P a to daje fajne pole pod jakieś fillery czy franczyzy (jak gra która ponoć miała powstać ale nigdy jej przecież nie będzie). No ale to może przed nami, bo według mnie potencjał jest

spoiler . . . . . . . . . . . . W zasadzie to sam się odtworzył, bo jeśli dobrze rozumiem co tam się wydarzyło, to Kruczy Cień go zmuszał do myślenia, aż nie wyczynił sam siebie. A pewnie zrobił to niedokładnie, bo nie pomyślał o cyfralu wystarczająco dobrze. Ta wróżka to jest właśnie to, jak on sobie wyobrażał czym jest cyfral

Zaloguj się aby komentować

134 + 1 = 135


Clair Obscur: Expedition 33

Developer: Sandfall Interactive

Wydawca: Kepler Interactive

Rok wydania: 2025

Gatunek: jRPG

Użyta platforma: PS 5 Pro

Ocena: 10/10

Czas na ukończenie: ~45h na kampanie, całość 96h


Chyba wszyscy zdążyli się już wypowiedzieć na temat Ekspedycji numer 33, ale mi dane było dopiero wczoraj ją definitywnie zakończyć. I piękna to była przygoda - mroczna, dojrzała, nietypowa, jak na obecne standardy gamingu. Fabularnie mnie przetyrało, audiowizualnie zachwyciło, gameplayowo udowodniło mi, że jestem nikim ^^ chyba dorobiłem się syndromu sztokholmskiego, ale jak widać spędziłem z tą grą "trochę" czasu i prawie nie czuję, że go zmarnowałem, ale o tym na koniec.


Zacznijmy od początku, czyli od zarysu fabularnego - otóż w mieście Lumiere, co roku odbywa się uroczystość Gommage, podczas którego Malarka na swoim monolicie maluje kolejną liczbę, a osoby, które mają więcej lat niż wskazana liczba dosłownie rozpływają się w powietrzu i są wymazane. Co roku na kontynent też udaje się kolejna drużyna ekspedycyjna, której celem jest pozbycie się Malarki i dotychczas żadna nie odniosła sukcesu. W tym roku na czele ekspedycji staję genialny wynalazca Gustave, który wierzy, że dzięki jego konwerterowi luminy tym razem się uda pozbyć Malarki i ocalić mieszkańców Lumiere przed kolejnym wymazaniem. Tyle w ramach strzeszczenia fabuły, nie chciałbym tutaj wchodzić w żadne szczegóły, bo po drodze wydarza się kilka grubych plot twistów.


Jeżeli chodzi o oprawę audiowizualną to jest moim zdaniem obłędną - świat stworzony na potrzebę opowieści jest fantastyczny i pięknie zwizualizowany. Lokacje są różnorodne i "tematyczne", a przy tym pieczołowicie zadbano o różnego rodzaju detale dla nich. Przypomina mi to trochę te staroszkolne RPGi w stylu Baldurs Gate 1 i 2, gdzie każda lokacja była ręcznie malowana, a nie stawiana z klocków. Modele postaci są wysokiej jakości, aczkolwiek należy być uczciwym i wspomnieć, że czasem zdarza im się przenikać przez siebie. No i nie zapominajmy o muzyce, która jest przepiękna i dopasowana do scenerii oraz bossów. Czasami sentymentalna, czasami bojowa, czasami "francuska". Soundtrack będzie często mi towarzyszył w życiu, pewnie głównie przy czytaniu książek i relaksie.


Na koniec zostawiam sobie gameplay, bo tutaj wjedzie troszeczkę dziegciu. Gra jest miksem jRPGa z soulslikemi - z jednej strony mamy grę turową, gdzie wybieramy ataki, nakładamy statusy, stackujemy kombosy, z drugiej kiedy się bronimy mamy system uników i kontr w ramach systemu QTE, tylko, że nie wyskakuje nam tutaj jebitne "X" na ekranie, żebyś wiedział co masz wcisnać - tutaj samemu musisz się nauczyć sekwencji ataków, przy jakim ruchu potwora należy wcisnąć parowanie i ile tych ataków będzie. Gra stopniowo nam wprowadza coraz trudniejszych przeciwników, którzy posiadają coraz dłuższe kombinacje oraz zwodzą nas markowaniem ataków, co sprowadza się do ciągłej nauki na błędach. Dodatkowo też w ramach rozwoju fabuły odkrywamy nie tylko nowe skille z drzewka umiejętności, ale też coraz to nowsze mechaniki, takie jak skoki czy ataki gradientowe. I tutaj jest mój pierwszy mały zgrzyt, być może tylko jak tak miałem, ale zacząłem grę w okresie wakacyjnym, było kilka wyjazdów i za każdym razem jak wracałem, miałem problem z przypomnieniem sobie czy teraz będzie sekwencja 5 czy 6 ataków, czy klawisz kontry wciskam kiedy miecz się unosi czy jak już opada, itp. Chodzi mi o to, że gra wymaga świetnej pamięci i ciężko się do niej wraca po jakimś czasie, także największe postępy robiłem, jak byłem "w ciągu". Ciężko wskoczyć tutaj na godzinkę, by coś porobić, a przynajmniej ja miałem ten problem.


Drugim moim zgrzytem jest end game, który jest mocno nierówny. Dopóki szedłem fabularnie to było super, cały czas coś się działo, poznawaliśmy to coraz więcej nie tylko fabuły, ale też i lore świata. Natomiast jak już dotarliśmy do endgame'u to zaczeły się problemy - takiej konkretnej fabularnej zawartości dostajemy tutaj niewiele (zasadniczo to 2 kompanów dostaje dłuższy side quest, 1 dostaje minimalny, a 1 nic), za to jest mnóstwo grindu. Biorąc pod uwagę, że walka jest wymagająca to i grind dla samego xp'a nie jest satysfakcjonujący tak, jak w Diablo czy PoE. Wbicie 99 levelu kosztowało mnie 3-4h zabijania tej samej grupy potworów, bo mapę miałem już wyczyszczoną z zadań i pobocznych bossów. Także odnoszę wrażenie, że ekipa miała tutaj mnóstwo pomysłów, wszak na mapie jest mnóstwo aren, z których część to niewielka przestrzeń gdzie ukryta jest znajdźka, tylko wydawca ich poganiał. Szkoda.


Ale niech ta łyżka dziegciu was nie zwiedzie - Clair Obscur to jedna z najlepszych gier, w jakie grałem. Bardzo się cieszę, że wyjątkowo łyknąłem ten cały hype w mediach i sam sprawdziłem, co do zaoferowania ma ten świat, bo nie licząc tych ostatnich kilku h grindu to niczego nie żałuje, nawet tego, że kupowałem za pełną cenę


#gamesmeter #clairobscur #gry

78fc6ce9-22d1-47a8-921c-831776318fa5

Też niedawno skończyłem, piękna sprawa, fabuła, grafika i nawet walka do której myślałem że się nie przekonam a tu zaskoczenie

Zaloguj się aby komentować

Powiem wam, ze od soboty jestem na takim rollercoasterze tempersturowym, że uległem i dwa razy na przestrzeni 24h skorzystałem z opieki nfz - najpierw w niedzielę ze świątecznej opieki, a w poniedzialek rano juz z POZ i po latach korzystania z medicover ciężko mi sie odnaleźć.

Nocna to w ogóle była strata czasu i to doslownie, Różową mnie zawiozła jak mialem 39,5°C i dala aspiryna, nim sie po 2h dostałem do gabinetu to mialem juz 37,2°C, pani doktor sprawdziła, ze gardło ok, źrenica sie zmienia, stan podgorączkowy, więc z czego robię halo. Tego, ze szyją nie ruszam ani na boki ani w pionie nie sprawdzała. Dostałem zalecenie by brać aspiryna i jest git.

Po nocy pełnej gorączki zarejestrowałem sie więc na POZ,bo mieli szybciej terminy niz w medicover. Tam również sprawdzone gardło (na które absolutnie nie narzekam), poziom natlenienia i tyle. Szyją dalej nie zbadana, ale juz przynajmniej to zostało wysłuchane i dostałem jakies zalecenia i L4 do końca tygodnia.

Ja mam nadzieję tylko, ze to nic poważnego i po prostu mnie przewialo, tak jak twierdzi lekarka z poz, ale obecnie zeby spojrzeć w bok dalej niz sięga gałka oczna to muszę sie całym ciałem obracać, co jest śmieszne, ale na krótka mete tylko ^^

Grafika z wykresem temperatur z ostatnich 24h dla uwagi

#chorujzhejto #choroba #l4 #wszystkiekarynamnieida #nfz

accd3c86-5f79-4b61-bc84-6336c46460a2

@pacjent44 kombo test wykluczył, więc chyba nie, ale też nie jestem przekonany czy dobrze nabrałem wydzieliny, bo nie jestem w stanie głowy odchylić xD

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Nie myślałem, że ten dzień kiedykolwiek nadejdzie, ale stało się. Po co najmniej 15 latach (albo 16, nie pamiętam, kiedy mama mi je kupiła, ale na 100% miałem je już na studiach) dzielnej służby moje buty trekkingowe quechua postanowiły zakończyć swój trud i lewy sie rozkleił już kompletnie, a jego wnętrze zostało sponiewierane na pozostałej części trasy.


Śmiało moge powiedzieć, że przeszły ze mną setki kilometrów. W słońcu i deszczu, a nawet pojedyncze wyprawy zimowe, od Gór Izerskich aż po Bieszczady z gościnnymi występami w Czechach i Słowacji. Przeżyły kilkanaście par adidasów i butów sportowych. Kilka razy powinny zostac zutylizowane, bo poziom smrodu przekraczał wszelkie standardy, ale udało się je odratować. I tak trwały aż do dziś...


Poległy w Beskidzie Śląskim, po zdobyciu Skrzecznego i Malinowskiej Skały. Mimo iż odeszły w boju to jeszcze 6km mnie niosły (ale juz bez stabilizacji kostki i czuje, ze troche jest dostała mocniej w kość niż druga). Nie wiem czy znajdę jeszcze tak dobre buty. Będę tęsknił na pewnie. Żegnajcie przyjaciele!


#trekking #gory #zalesie

1bb142f4-823c-47b6-a35d-aa932fcd9fc3
770b629e-8d18-45be-b748-c3bb2c189217

@voy.Wu życzę Ci wielu wspólnych podróży i mam nadzieję, ze ja nie trafiłem jakiejś unikalnej pary i że inne też sa takie wytrzymałe :)

@Loginus07 Pokazałem koledze z deksa i mówi że jakbyś wpadł do niego z takim towarem to by wymienił na nowe bo lepszej reklamy firmy nie znajdzie :D Mi nigdy nie udało się trafić takich okazów gratki

Zaloguj się aby komentować

@Loginus07 pochwal sie czasem. Pamiętam jak się rzuciłem na pierwszego ironmana i to na 1/4, we wodzie ledwo na limit sie wyrobiłem, bo nie umiałem pływać poprawnie technicznie.

@LuigiGDA nie ma czym sie chwalić xd jak byłem w formie to sprint w Gdyni zrobiłem w krótszym czasie xd jedyne co cieszy to pr na 20km na rowerze ^^

Zaloguj się aby komentować

627 + 1 = 628


Tytuł: Łotr 1. Gwiezdne wojny - historie

Rok produkcji: 2016

Kategoria: Przygodowy / Sci-Fi

Reżyseria: Gareth Edwards

Czas trwania: 2h 13m

Ocena: 8/10


Na starcie myślę, że warto zaznaczyć, że ja dorastałem na Gwiezdnych Wojnach. Starą trylogię obejrzałem pierwszy raz nim poszedłem do szkoły i chociaż wtedy nic nie rozumiałem, to były roboty, lasery, piu piu, miecze świetlne, bzzzzym. No kurde, na szczenięcym mnie to robiło takie wrażenie, że naprawdę mam ogromny sentyment do tego świata i wiele jestem w stanie mu wybaczyć. Wraz z wiekiem ten entuzjazm opadł, ale i tak jak wjechała disneyowa trylogia to byłem zajarany i na filmwebie widzę, że dawałem wysokie oceny, mimo iż teraz z perspektywy czasu wiem, że nie zasługują. Także moja ocena może być zakrzywiona przez miłość do uniwersum.


No ale przejdźmy do rzeczy. Po skończeniu Andora naturalnym dla mnie wydawało się, że trzeba odświeżyć sobie Rogue 1. Tym bardziej, że widziałem go tylko raz, w okolicach premiery w kinie i wtedy dałem mu 7/10. Jednakże po poznaniu historii Cassiana, ale także po uświadomieniu sobie, że to były "Gwiezdne Wojny na tyle poważnie na ile mogły być" to podniosłem ocenę po seansie.


Film jest bezpośrednim wstępem do Nowej Nadziei - część scen się nawet zazębia. Tylko, ze tutaj nie mamy Jedi, mocy i całego wątku fantastycznego. Mamy Parszywą Piątkę, która podejmuje się niewykonalnej misji - musi wykraść plany gwiazdy śmierci z archiwum. Oczywiście wcześniej mamy inne wątki, które prowadzą ostatecznie do tego celu i te są troszkę gorsze, ale rozumiem, że potrzebowaliśmy trochę poznać postaci, takie jakimi są i co je napędza nim wyślemy je na Scarif. Ale za to już jak tam dotrzemy to odkręcają wrotki i dostajemy coś, czego w uniwersum się nie spodziewałem, ale zaryzykuje stwierdzenie, że to film wojenny bez plot armorów. No i jeżeli znamy losy Andora z serialu to końcówka wywołuje podwójne emocje. I niby to wszystko się dzieje dawno, dawno temu w odległej galaktyce, ale nadal człowiek ma wrażenie, że takie rzeczy mogą się dziać tu i teraz.


Podsumowując - warto było sobie odświeżyć to dzieło i cieszę się, że to zrobiłem. Gdyby był #serialmeter to bym opisał swoje wrażenia z Andora, ale może i lepiej, że nie ma to nie muszę posta wrzucać


#filmmeter

708412db-6663-4f3e-8ed5-82cc80f819cf

@Loginus07 nie oglądałem Andora, ale uważam, że jest to kapitalny film. W ogóle pomysł na filmy spin-offy był super i nawet Solo dawał radę. Tylko, że mi się podobała też ósma część SW, więc jestem dziwny.

Najlepszy film Star Wars Disneya, ale po obejrzeniu Andora i odświeżeniu RO to wydal się jednak płytki i strasznie nielogiczny (nadal najlepszy SW od Disneya).

@sireplama wiesz Andor to historia opowiedziana w 24 odcinkach po 45 minut średnio każdy, RO trwa 2h z hakiem. Jest płytszy, ale miał mniej czasu na siebie, a czy nielogiczny? No cóż... to gwiezdne wojny - maja statki latające po kosmosie w nadświetlnej, stacje bojowe zdolne do zniszczenia planet, a nie mają porządnego radaru czy też systemu identyfikacji znanego z Chin ^^

@Loginus07 ja jestem tak stary, że pamiętam zapowiedzi bodajże w dzienniku, że tworzone są wojny gwiazdowe w usa. wtedy jeszcze tytułu nie mieli. na wszystkich trzech częściach byłem sryliard razy w kinie. tego nowego szajsu ani razu nie obejrzałem. a nie, jeden raz pierwszy dokrętek i mam dosyć. tego się nie da oglądać. oczywiście nagle się okazało, że wszechświat bez murzynów nie istnieje. disney jeszcze czarnego yodę zrobi zamiast zielonego...w sumie by się zgadzało- nie pracuje i dzieci nie utrzymuje. tylko ten intelekt nie pasuje. za mądry. ale dla poprawności politycznej wszystko przejdzie

Zaloguj się aby komentować

216 334 + 9 + 8 + 8 + 8 + 9 + 3 + 4 + 5 + 9 + 9 + 5 + 4 + 166 = 216 581

Kurde, 2 tygodnie nie wrzucałem tutaj wpisów xD ogólnie to same DPD i ewentualne misje na mieście, ale trafił się jeden long, czyli powrót ze zgrupowania w Bydgoszczy. Long, z którego jestem bardzo dumny, bo:

  • to moja druga najdłuższa trasa w historii

  • miałem załadowaną torbę ze sobą

  • od półtora tygodnia leczę półpaśca i mimo iż funkcjonuje normalnie to jednak większym kosztem energetycznym tą normalność osiągam

  • tempo samej jazdy wyszło 21.2 km/h, Garmin uwzględnia 2 postoje - jeden w dino by uzupełnić cukry i bidony i jeden tuż przed 15km odcinkiem drogi wojewódzkiej, gdzie stwierdziłem, że niech nogi odpoczną nim zaczną walczyć o życie przy braku pobocza

Także jest w pytę!

Prywatny licznik:

Q3: 1287/1000

Cały rok: 2036/3000

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

#rowerowyrownik

be51a3cd-ba7b-4eff-9027-2cb8a4c47124

Bardzo ciekawa wizytę u internisty dzisiaj miałem. Pokazałem co mi jest, zdążyłem powiedziec połowę historii, a lekarz mi przerwał i precyzyjnie powiedział drugą. Czyli pierwszy raz może uda sie trafić z lekiem od razu ^^


#chorujzhejto #nfz #chorowanko

@Cybulion wybieram bramkę numer 2 - nie jestem pierwsza osoba, o której słyszałem, ze w przeciągu ostatnich 3 miesięcy złapała półpaśca

@3cik w tym roku już dwa razy dostałem antybiotyk, kiedy okazało się, że mam wirusowe zapalenie, także potwierdzam co piszę @tosiu - lekarze potrafią przepisywać leki na chybił trafił, ja max co biorę bez konsultacji to fervex i rutinoscorbin

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować