Zdjęcie w tle

George_Stark

Gruba ryba
  • 816wpisów
  • 3962komentarzy

W kawiarni naszej, kawiarni #zafirewallem, króluje ostatnio motyw niedoczasu. Motyw ten, jak na króla przystało, jest nagi, poczułem więc potrzebę, ażeby go w słowa ubrać:


***


Szybko!


Szybko!

Bo czas ucieka.

Szybko!

No rób coś!

Rób i nie zwlekaj.


Rób coś natychmiast

bo, trzeba przyznać:

- w portfelu malizna;

- wzywa ojczyzna;

lub grozi grzywna

albo golizna.


I znajdzie się jeszcze milion powodów

żeby się spieszyć:

byle do przodu,

zamiast się cieszyć.


I ile nie zrobisz, nic to nie zmienia

bo ciągle jeszcze

masz coś do zrobienia;


więc żyj człowieku

w wiecznym pośpiechu:

szybko!


A spieszcie się:

szybko!

Spieszcie, jeśli musicie

kompanio krewka!


Szybko

niech mija wam życie

szybko,

po łebkach.


***


No i w kwestii inspiracji, to, jak na kółko wzajemnej adoracji przystało, wymieniłbym jeszcze niezwykle celne życzenie koleżanki @KatieWee z tego wpisu: Zachęcam do zabawy i rymowania oraz do cieszenia się i radowania z życia. Jeżeli ktoś ma na to czas oczywiście oraz wspaniały wers kolegi @RogerThat pochodzący z tego wiersza: Muszę coś, muszę szybko, cokolwiek, bo czas goni.


Miłej, powolnej, zahaczającej wręcz o leniwość niedzieli!


#wolnewiersze

@George_Stark

Danuta Wawiłow,

Szybko!


Szybko, zbudź się, szybko, wstawaj!

Szybko, szybko, stygnie kawa!

Szybko, zęby myj i ręce!

Szybko, światło zgaś w łazience!

Szybko, tramwaj nam ucieka!

Szybko, tata na nas czeka!

Szybko, książki swoje sprzątaj!

Szybko, kładź się, już dziewiąta!

Szybko, szybko, bez hałasu!

Szybko, szybko, nie ma czasu!


Na nic nigdy nie ma czasu…


A ja chciałbym przez kałuże

iść godzinę albo dłużej,

trzy godziny lizać lody,

gapić się na samochody

i na deszcz, co leci z góry,

i na żaby, i na chmury,

cały dzień się w wannie chlapać

i motyle żółte łapać

albo z błota lepić kule

i nie spieszyć się w ogóle…


Chciałbym wszystko robić wolno,

ale mi nie wolno…

Zaloguj się aby komentować

No i kogo ja chciałem oszukać? Przecież to było jasne, że Cykl Grudziądzki się nie zakończy. Jeszcze nie teraz. Swój powrót zresztą, powrót kajakiem, w zeszłym tygodniu zapowiedziałem. No to wracam:


***


Grudziądzki wiking

czyli Powrót kajakiem


Zeszły tydzień to był dramat –

susza, rodem jak z Afryki,

jak na Wiśle w Wiśle tama,

jak upadek Ameryki.


Lecz ciągnie nurt Rzeki, nurt Rzeki dziki,

ciągnie weń każda istota wessana,

bym sławił wodę – grudziądzki wiking –

moja osoba została wskazana.


Więc wciągam głęboko rzeczne opary,

i woda mi się w płucach porusza

i chyba grają już gdzieś mi fanfary


bo wracam – wcale nie muszę się zmuszać;

więc: wiosła na sztorc! – tak jak sztandary!

i znów kajakiem na Wisłę ruszam.


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Ech. Okazuje się, że Żydzi rzeczywiście stoją za wszystkim i nawet nasza kawiarnia #zafirewallem nie jest od ich wpływów wolna. No i ustawili wczorajszą edycję zabawy #naczteryrymy i wrobili mnie w zwycięstwo. I co ja mogę na to poradzić?


Temat: władza

Rymy: władzy - komuna - Tel-Awiw - fortuna.


Proszę bawić się dobrze!

Zaloguj się aby komentować

W wyniku bezsenności, w oczekiwaniu na kolejną edycję naszego konkursu sonetowego, jak również pod wpływem mojej spontanicznej i nieprzemyślanej odpowiedzi na komentarz kolegi @fonfi , która to odpowiedź przywiodła mi na myśl kilka następujących wersów z Piosenki spóźnionego na kolację pana Piotra Bukartyka:


Co ci powiedzieć, nie wiem sam

czy jakichś kumpli jeszcze mam?

O tak, widzę ich gdy myślą sięgam w przeszłość

jak rozmawiamy podnieceni

o świecie, który mamy zmienić,

aż dziw, że go to jakoś nie obeszło


oraz przywiodła również i tytuł innego utworu tegoż autora, tytuł brzmiący Niestety, trzeba mieć ambicję , no tak mi się z tej starości i braku ambicji ulało, choć udało się chociaż puentę zachęcająco-motywującą z tego wszystkiego jakoś wyciągnąć:


***


Wiersz starego pryka


I jakoś tak bywa: szaro i buro

i życia tak jakby coraz mniej w nas

jak gdyby pod pomarszczoną skórą

gdzieś coraz głębiej chował się czas.


Ten czas, co mamy go mało lub mniej

bo praca, bo żona, bo dzieci…

Hej!

Nie marudź – czas jest bezwzględny: leci.


Choć kiedyś mieliśmy, owszem, ambicje,

kiedyś się świat nam chciało zmieniać;

teraz zmieniają się tylko edycje –

wierszydła pisać! I się z nich śmiać!


***


#zafirewallem

#wolnewiersze

Wezmę odpowiem, choć nikt nie pyta

Wiek to nie wyrok tylko metryka

Choć młodszy nie jestem i bolą gnaty

To żyję bardziej, niż choćby, przed paru laty

Jak to zrobiłem? Zmieniłem narrację!

Odeszły w kąt smęty, ubiłem frustrację

Zaloguj się aby komentować

Dobry wieczór!


Podsumowanie LXXXIX edycji konkursu #nasonety w kawiarni #zafirewallem, czyli #podsumowanienasonety :


- wiersz di proposta;


- udział wzięli:

  • @George_Stark ( Posucha, Prawie że sielanka, O sztuce nowoczesnej );

  • @splash545 ( Szczęście mimochodem );

  • @fonfi ( Robak );

  • @KatieWee ( * );


- zwycięzca: @KatieWee .


Dziękuję.


Dobranoc.


***


Nota redakcyjna


Podsumowanie powstało w takiej a nie innej formie zarówno pod wpływem braku czasu jak i rady zawartej w wierszu kolegi @em-te, który to wiersz ostatnio mi się przypomniał.

@George_Stark z formalnego punktu nie ma się do czego doczepić. Podsumowanie jest, zwycięzca jest. Tylko co my wszyscy z tym niedoczasem ostatnio?

Zaloguj się aby komentować

Czas ciągle zaklinam, choc juz późna godzina

czekają: dom, drzewo dla syna i ogólnie rodzina

moja racja i orientacja to prokastynacja,

odojechała mi stacja, mózg na wiecznych wakacjach.

Znów za godziną mija godzina

I choć pogania mnie wciąż rodzina

Znowu wygrała prokrastynacja

Ten kran naprawię już po wakacjach.

Zaloguj się aby komentować

Być prawdziwym artystą nie jest łatwo, a być prawdziwym artystą w Polsce to już rzecz naprawdę wyjątkowo trudna. I nie jest to wyłącznie moja opinia, opinię taką zdaje się podzielać na przykład pan Piotr Bukartyk, a wyraża ją w utworach takich jak choćby Mecenat albo Zlituj się, Zenek .


Ale prawdziwi artyści nie poddają się! Prawdziwi artyści próbują! Pisze o tym pan Piotr Bukartyk w utworze W Warszawie sen o sławie , piszę o tym również i ja, bo z niepokojem zauważyłem w naszej Kawiarni jakąś dziwną obstrukcję w temacie poezji fekalnej:


***


O sztuce nowoczesnej


Ta wypindrzona bohema przebrzydła!

Ten jeden z drugim taki jak trzeci!

To nie jest sztuka, to są biznesy!

To nie jest sztuka. To raczej design.


Prawdziwym artystom podcinają skrzydła!

Uznani twórcy! Sztuki prezesi!

Chcą zgasić mą gwiazdę! Gwiazdę, co świeci…

Schować się muszę! Choćby do kibla.


Tam z toaletowego diod firmamentu

Bogowie Sztuki ku mnie opadli –

będę artystą! Awangardziakiem!


W wyniku kiszek twórczego skrętu,

w wyniku nastroju ogólnej chandry

palcem po ścianie rozmazuję srakę.


***


#nasonety

#zafirewallem

@George_Stark świetny wiersz Dżordżu, fantastycznie trafiłeś bo właśnie kontemplowałem w przybytku xD


Być prawdziwym artystą nie jest łatwo, a być prawdziwym artystą w Polsce to już rzecz naprawdę wyjątkowo trudna

Nie zgodzę się, że jest trudno, wystarczy napisać coś w kawiarence

Zaloguj się aby komentować

Znowu miałem napisać jakiś wstęp, ale coś mi to pisanie wstępów ostatnio nie idzie. Napiszę więc tylko, że inspirowałem się (podświadomie chyba, bo przyszły mi te skojarzenia do głowy, kiedy już skończyłem pisać) słowami pana Benjamina Franklina, że _„Większość ludzi umiera w wieku dwudziestu pięciu lat, ale czekają z pochówkiem do siedemdziesiątki”_ oraz największym w mojej ocenie polskim protest-songiem, to jest utworem Dorosłe dzieci z repertuaru grupy Turbo. Głównie tym, chyba.


No i faktycznie, kiedyś wakacje spędzałem na wsi, o czym przypomniał mi dzisiejszy skwar, który wtedy jakoś mi aż tak bardzo nie przeszkadzał.


***


Prawie że sielanka


Kiedyś robiłem z babcią powidła

ze śliwek – a było ich w sadzie przesyt!;

na spęd wieczorem!, na łąk bezkresy! –

bo dziadek trzymał parę sztuk bydła.


Czasem na oset łapałem szczygła,

albom latarką na rybach świecił;

już lata temu – jak ten czas leci!

Dziś już powoli zapach kadzidła –


bo takie życie, odarte do szczętu

z marzeń. A wśród tych marzeń padlin

jestem mężczyzną, już nie chłopakiem.


Myślą – tam bywam, ciałem – jestem tu.

Słuchając, co mi do łba nakładli,

chodzę do pracy. Staję się wrakiem.


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Gdyby chociaż mucha zjawiła się

mogłabym ją zabić a później to opisać


– tak śpiewała kiedyś pani Katarzyna Nosowska i ja ją doskonale rozumiem. Bo sam nie widziałem o czym dziś napisać, bo w głowie tylko


***


Posucha


Wisła już mi chyba zbrzydła –

ileż wierszy można klecić

sławiąc urok jednej rzeki;

w wodę wchodzić? – tak bez mydła.


Żeby tam: wierszy! Toż to wierszydła!

Słowa złowione jak na śluzie śmieci!

Gówno, co rurą do Wisły leci

kiedy się Czajce podetnie skrzydła.


I tak nabrałem coś wodowstrętu,

entuzjazm mi jacyś bliźniacy skradli,

jak księżyc, który złowili durszlakiem.


Koniec! Wystarczy tego zamętu

i Cykl zamykam… Ech, wszyscy diabli! –

wrócę za tydzień. Choćby kajakiem.


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Ech. Zwykle na te zwycięstwa narzekam pro forma. Narzekam, bo tak nakazuje tradycja, a tradycja rzecz tak święta, jak święty jest Mikołaj. Tym razem jednak naprawdę bardzo mi nie pasuje. No ale trudno – wziąłem sobie beztrosko udział ,to teraz trzeba cierpieć. To znaczy: trzeba się bawić. Bawić się dalej. I to jeszcze w dodatku bawić się dobrze. Ech.


Nie ma czasu, więc bez wstępów, a przynajmniej bez wstępów przydługich. Jako wiersz di proposta wziąłem drugi utwór, jaki przyszedł mi do głowy (bo pierwszy był Ostry erotyk pana Juliana Tuwima, tutaj tekst , a tutaj aranżacja zespołu Buldog, ale on, choć piękny, to trudny byłby do bawienia się), czyli Żeglugę z cyklu Sonetów krymskich pana Adama Mickiewicza:


***


Adam Mickiewicz


Żegluga


Szum większy, gęściéj morskie snują się straszydła,

Majtek wbiegł na drabinę: gotujcie się dzieci!

Wbiegł, rozciągnął się, zawisł w niewidzialnéj sieci,

Jak pająk, czatujący na skinienie sidła.


Wiatr! — wiatr! — Dąsa się okręt, zrywa się z wędzidła,

Przewala się, nurkuje w pienistéj zamieci,

Wznosi kark, zdeptał fale, i skroś niebios leci,

Obłoki czołem sieka, wiatr chwyta pod skrzydła.


I mój duch masztu lotem buja śród odmętu,

Wzdyma się wyobraźnia, jak warkocz tych żagli,

Mimowolny krzyk łączę z wesołym orszakiem;


Wyciągam ręce, padam na piersi okrętu,

Zdaje się, że pierś moja do pędu go nagli:

Lekko mi! rzeźwo! lubo! wiem co to być ptakiem.


***


Kończymy w przyszły piątek, ale nie wiem jeszcze o której. A najpóźniej w sobotę rano.


#nasonety

#zafirewallem


EDIT:


A, edycja ma numer 89. Tak dla porządku zaznaczam.

Zaloguj się aby komentować

Umarł król, niech żyje król! – czy jakoś tak.


W każdym razie chodzi o to, że zakończyła się XVIII edycja konkursu #naopowiesci , no to czas otworzyć kolejną, czyli XIX (ładny, symetryczny zapis tej liczby w systemie łacińskim). No to otwieramy!


***


W XIX edycji zabawy #naopowiesci chciałbym, żebyśmy pobawili się w fanfiki – może tak będzie łatwiej i zwiększy to frekwencję, co będę później, przy pisaniu podsumowania, ewentualnie przeklinał.


Mieliście kiedyś tak, że oglądaliście jakiś film albo czytaliście jakąś książkę i pomyśleliście „No k⁎⁎wa, nie...”, kiedy jakiś bohater zrobił coś z waszego punktu widzenia całkowicie absurdalnego? Albo uważacie może, że któryś z autorów spieprzył sprawę i zmarnował bardzo dobry pomysł? Teraz macie szansę to naprawić! (Jej, ale mi kołczingowy bełkot wyszedł.) W każdym razie chodzi o to, że chciałbym żebyście napisali alternatywną wersję wydarzeń w już stworzonej historii – czy to będzie film, książka, legenda, czy pijackie zwierzenia kolegi, jest mi wszystko jedno. Chociaż nie do końca – bo jeśli będzie to film albo książka lub inna powszechnie znana (lub przynajmniej dostępna) opowieść, to możemy mieć dodatkową zabawę zgadując czym też się autor inspirował.


EDIT:


Można też wykazać się kreatywnością i znaną historię opowiedzieć z perspektywy innej osoby, niż opowiedział ją autor (czy inny reżyser), albo w ogóle z perspektywy obserwatora z zewnątrz. Albo jeszcze jakoś inaczej.


KONIEC EDITA


Wymaganej liczby słów nie podaję, i tak każdy to olewał, a bawić się będziemy trzy tygodnie, czyli do końca sierpnia (sierpień ma 31 dni, tak dodaję dla porządku).


No to co, towarzysze? Naprawiamy błędy! Pomożecie?


***


#naopowiesci

#zafirewallem

@George_Stark Pomożemy!


ładny, symetryczny zapis tej liczby w systemie łacińskim

A to też ma nazwę - palindrom (to tak w kwestii szpanowania erudycją )

@fonfi No nie do końca. Kajak to też palindrom, a zapisany nie wygląda symetrycznie. W lustrzanym odbiciu te literki wyglądałyby inaczej. A takie XIX to ma nawet dwie osie symetrii - pionową i poziomą.

@George_Stark A piszemy normalnie w postach? Ile słów (mniej więcej, widzę, że nie ma limitu, ale tak +-)? Bo też nie chciałbym aż nadto przesadzić.

Zaloguj się aby komentować

Ależ się ucieszyłem, że obecnej, LXXXVLIII edycji zabawy #nasonety w kawiarni #zafirewallem będziemy układać nasze wytwory do wiersza mojego ulubionego sonecisty (soneciarza? – jak by nie było, to polecam zapoznać się z, jeśli nie twórczością , to przynajmniej tej twórczości obszernością ), pana Jana Stanisława Skorupskiego!


No a u nas, jak to u nas: przychodzę z kolejną odsłoną Cyklu Grudziądzkiego:


***


Kolej życia


Wisła płynie, płynie życie:

raz pod wodą, raz na fali;

susza, powódź się przewali –

w życiu bywa rozmaicie;


nie tak jak se wymyślicie,

choć świat byście zaklinali,

wieszczek o rady pytali –

w Rzece także bywa płyciej.


A jednak w Wiśle pośmiertne życie

(cywilizację już zbudowali)

tak jak sinice: w szczytu zakwicie


i do zakwitu wy dołączycie,

w poczet trynkowskich wstąpicie kanalii:

jak was utopią – to wy topicie.

Zaloguj się aby komentować

W zestawie z myszką była też i klawiatura (albo to może myszka była w zestawie z klawiaturą?), i teraz, kiedy tak sobie siedzę przy tej klawiaturze, zastanawiam się – jak to ja – nad sprawą zupełnie nieistotną. Wątpliwość swoją zachciało mi się ubrać w słowa, więc oto proszę:


***


A, jeszcze jeden!


A, jeszcze jeden! Jeszcze się zmuszę

zanim edycję zaczniemy nową,

zanim zrobimy zmianę wierszową,

raz jeszcze łbem pustym ruszę.


Ale: żebym to chociaż pisywał tuszem

swoje wierszydła – stalówką stalową,

to nie! – dziś wszystko komputerowo.

Czy takie pisanie ma jeszcze duszę?


Ile emocji uda się schronić

we wszechogarniających bitów ostępach?

W szybko drgających krzemu ziarenkach?


Kiedy tak siadam by słowa ronić,

myślę (i myśli się nie da odgonić)

jak wiele bajtów jest we mnie piękna?


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Nowa myszka


Palcem ją gładzę, guzik naciskam

(starej się przy tym zdarzało piskać) –

no sprawia radość mi nowa myszka!


Dalej naciskam: mocniej i mocniej,

no bo buzują we mnie emocje

(radość przeżywam zaś wielokrotnie).


Przez kilka godzin tak gładzę po niej

(czasem od tego bolą mnie dłonie),

a kiedy wreszcie nadchodzi koniec –


no, nie ukrywam – jestem zmęczony.

Zostawiam myszkę, wracam do żony

(znowu przemilczam obiad za słony).


Zaś nocą, gdy się pod kołdrę schowam

(z żoną od dawna pozycja plecowa),

myśli ku myszce kieruje głowa.


I tak zasypiam, z uśmiecham szerokim,

bo na gładzenie znów mam widoki

dnia kolejnego…


- - - - - - - - - - - - Ej! Hola, zboki:

żeby skojarzeń tok utemperować,

dodam, że mysz to komputerowa!


(A na dodatek bezprzewodowa!)


***


No historia, która stoi za tym wytworem powyższym jest taka, że naprawdę kupiłem sobie nową myszkę (bezprzewodową!). I naprawdę przyjemnie mi się ją naciska – ma jakieś takie bardzo miękkie guziki.


***


#wolnewiersze

#zafirewallem

48df2ca6-6f69-44b0-99cf-62a099353cde

@moll Już dodałem zdjęcie. Taka zwykła, z Actiona, #czarnamyszkadlaanonka. Ale działa bardzo przyjemnie.


A w ogóle, to czy ten wiersz dostanie aprobatę Chwastów polskich?

Zaloguj się aby komentować

Ech. Się człowiek chciał wziąć za poezję, bo niby poezja to wolność, a tu mu w związku z całą tą wolnością obowiązki na głowę spadają. No trudno:


temat: lobotomia,

rymy: wypina - prześcieradło - Stalina -wypadło.


Proszę się dobrze bawić, niekoniecznie grzecznie!


#naczteryrymy

#zafirewallem

Nie wbiłem mu w głowę bo d⁎⁎ę wypina

Szpikulec nią wessał i prześcieradło

Spoglądam błagalnie na portret Stalina

Modlę się by ostrze przez ucho wypadło

53669d09-39db-4555-9c5e-126d4dbd20e1

Już pielęgniarka kroplówkę wypina

I na łóżki kładzie nowe prześcieradło

Załatwił mnie ten lekarz jak Beria Stalina

I dziurawym mózgiem myśleć mi wypadło.

Zaloguj się aby komentować

Ja wiem, że w starożytnym Rzymie to było zupełnie inaczej niż tutaj napisałem. Ja wiem też, że próba przyłożenia naszej percepcji do zrozumienia perspektywy ludzi, którzy żyli nawet niekoniecznie aż dwa tysiące, ale nawet te trzydzieści lat temu zalatuje grubą naiwnością. No ale: to jest poezja, więc chyba mi wolno?


***


O bohaterze


Wyruszył razem z Markiem Krassusem,

wyruszył nastawion bardzo bojowo,

wyruszył z pełną nadziei głową.

Wyruszył walczyć ze Spartakusem.


Myślał: łupami się z wojny objuczę,

myślał: chwałą okryję się wielowiekową,

myślał: kobietom będzie czym imponować.

Myślał: pożyję sobie, kiedy już wrócę.


W szyku stał twardo, nie składał broni

i niejednego swym mieczem sięgał,

aż go sięgnęła Morty potęga


i gdy dosiedli po bitwie koni,

on został martwy pośród piwonii.

Jak się nazywał? Nikt nie pamięta.


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Po tych marihuanowych wyobrażeniach z wytworu poprzedniego zapragnąłem napisać o czymś, co było mi kiedyś zdecydowanie bliższe niż rzeczona wcześniej marihuana i wcale nie chodzi mi tutaj o żonę. Proszę bardzo (rygor sonetowy złamałem, można dyskwalifikować):


***


Z okrzykiem radosnym


– „No weź, nie przesadzaj: to tylko maluszek!

Rzec by można niemal: bezalkoholowo.

A więc nie wyskakuj mi tutaj z odmową –

to jak kot napłakał, to jak czapka gruszek.”




Bym rano poleżał, a tu wstawać muszę

i przeklinam wczoraj: – „Ty cholerna zgodo!”,

i przeklinam siebie: – „Ty boląca głowo!”.

I w kierunku kumpli też puszczam wianuszek:


no bo to przecież nie ja, a oni…

no bo tak sam z siebie, no to bym nie sięgał…

no bo małżonka zbyt głośno mi gęga…


…więc znów ruszam w miasto, wolny już od żony,

i choćbym się nie wiem jak tam, na mieście bronił,

no to któryś z kumpli do baru zagoni

z okrzykiem radosnym:– „No pij i nie stękaj!”


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Jakiś czas temu, zupełnie znienacka, uświadomiłem sobie, że nigdy w swoim życiu nie paliłem marihuany. Kiedy nie było można (choć były okazje), to trochę się bałem. Później, kiedy już mogłem (i też były okazje), to jakoś wcale nie czułem takiej potrzeby. Niemniej: roślina ta (z której między innymi można zrobić Sznurek ; z tekstu tego wspaniałego utworu zaczerpnąłem zresztą tytuł wytworu swojego, który to tytuł stanowi parafrazę słów napisanych przez pana Piotra Bukartyka) zdaje się inspirować autorów wszelakich, czego świadectwo można znaleźć chociażby w kapitalnym utworze Psychoza monumentalnej moim zdaniem formacji Kaliber 44.


No i ja też zapragnąłem spróbować (coś takiego napisać):


***


Przecież ja tego nie robię (ale lubię wyobrażać sobie)


Kiedyś, w podstawówce, kumpel przyszedł z suszem.

Nagle się zrobiło wokół kolorowo,

nagle świat objawił mi się na różowo,

gdy w płuca wciągnąłem pierwszy suszu buszek.


Wyszedł z szafy nagle, wyszedł niby duszek.

Wyszedł prosto na mnie, więc: „Ahoj, Przygodo!”

I ja wtedy z szafy (a miałem wnękową),

wzorem pana Tella, wyciągnąłem kuszę.


I dawaj! – safari! Wśród różowych słoni!

Miast traperów: klapki, kapelusz-dżokejka.

Świetnie się bawiłem, lecz nagle, cholerka:


kumpel się ulotnił, mnie słoń zaczął gonić –

a ja? Kusza-wieszak? Jak mam się tym bronić?

Słoń mnie chwycił trąbą…

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - … a to był mój rękaw.


***


#nasonety

#zafirewallem


***


Swoją drogą, to pan Piotr Bukartyk, w książce Bukartyk. Fatalny przykład dla młodzieży (książce z facetem ze śrubą w d⁎⁎ie na okładce, jak sam pan Bukartyk o tej swojej autobiografii raczył był powiedzieć) przyznaje, że Joka (ten, który nawija w Psychozie) kiedyś przy jakiejś okazji go suszem częstował. Nie zdradza jednak, czy na tę propozycję się zgodził. (Tak mi się ta anegdota jakoś sama przypomniała, kiedy zobaczyłem jakie dwa – pozornie różne – utwory muzyczne we wstępie do tego wytworu swojego tam ze sobą mi się zestawiły.)

@Sweet_acc_pr0sa Ale mnie absolutnie nie jest z tego powodu smutno ani przykro. Nie trzeba mnie pocieszać. Stwierdzam po prostu fakt. Dość jednak, w moim przypadku, wydaje mi się, że zaskakujący. A przynajmniej zaskakujący mnie samego.

Zaloguj się aby komentować

No i znów: miałem zabrać się za coś innego, ale zabrałem się za czytanie wątku kolegi @Olmec i w tymże wątku moją uwagę bardzo mocno przykuły wypowiedzi kolegów @eloyard, @NiebieskiSzpadelNihilizmu i @Mikel , a w związku z tym czytaniem ich wypowiedzi pojawiły się u mnie miliony skojarzeń, wspomnień, przemyśleń, refleksji i obserwacji własnych. Z jednej strony to smutne, że świat wygląda tak, jak wygląda i – niestety – trzeba umieć się poruszać w świecie takim, jakim ten świat jest. Z drugiej jednak strony to bardzo budujące, że ze swoimi przemyśleniami, obserwacjami czy ze swoim czuciem tego świata nie jest się całkowicie osamotnionym i że gdzieś tam są jeszcze ludzie, którzy widzą to wszystko podobnie, a przynajmniej taki mi się wydaje, że to widzą.


Oprócz tych milionów skojarzeń, wspomnień, przemyśleń, refleksji i obserwacji związanych z własnym postrzeganiem świata, pojawiły się, jak to zwykle u mnie, również i skojarzenia literacko-muzyczne. Podzielę się jednym, a fragment ten pochodzi z utworu Idź swoją drogą, którego we wspaniałym wykonaniu zespołu Raz Dwa Trzy można posłuchać na przykład tutaj , a do którego tekst jest wykonanym przez pana Wojciecha Młynarskiego tłumaczeniem fantastycznego tekstu fantastycznej piosenki My Way pana Franka Sinatry:


bo przecież jest niejeden szlak

gdzie trudniej iść, lecz idąc tak

nie musisz brnąć w pochlebstwa dym

i karku giąć przed byle kim





No i to niemal wszystko, co chciałem tutaj tytułem wstępu. Bo jeszcze tylko jedna rzecz – zastanawiam się mianowicie, czy odzywające się ciągle z tyłu głowy te wciąż jeszcze w jakiś tam sposób żywe młodzieńcze ideały nie są przypadkiem objawem jakiegoś tam nietypowego wariantu kryzysu wieku średniego.


Jakby tam jednak nie było, zapraszam do wytworu:


***


Bunt młodzieńca


Ach, wstrzymam Ziemię i Słońce poruszę!

Wisłę gałęzią zawrócę sosnową!

Bo choćbym miał koło wymyślić na nowo,

to ja chcę więcej niż pełny brzuszek.


Bo są uczucia, których nie zgłuszę,

bo chcę by coś moje znaczyło słowo,

bo jednak znaczy coś „honorowo”,

bo skąd w ogóle bierze się „muszę”?


Bo co to za życie, że tylko gonić?

W imię wygody przed kimś tam klękać?

A później? Nad swoją niedolą stękać?


Ja tak żyć nie chcę, jak żyją oni,

fakt: bywa trudno, lecz nie składam broni –

na karku trzydziecha, a bunt młodzieńca.


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Dobrze, ostatni (przynajmniej na dziś) no bo trzeba iść zająć się zajęciami:


***


Apel


…i broń mnie, ocal ode pokuszeń –

zgrzeszyłem myślą, uczynkiem, mową.

A chciałem, chciałem kiedyś być z Tobą

i właśnie Tobie zawierzyć swą duszę.


Ale co widzę, gdzie się nie ruszę?

Ci, którzy głoszą nam Twoje Słowo

nie zachowują się raczej wzorowo.

Jak faryzeusze – rzucę passusem.


Do Ciebie nic nie mam, mam raczej do nich –

na płacz mnie zbiera, zgrzyta mi szczęka

bo brzmią jak cymbał, jak miedź co brzęka,


więc może poślij już Jeźdźców do koni?

Śmiem wątpić, czy świat się uda obronić

gdy widzę, kto tam przed Tobą klęka.


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować