Hejto.pl
Zdjęcie w tle

GazelkaFarelka

GURU
  • 1093wpisów
  • 14559komentarzy

Włącza mi się transformacja w #starebabyjebacpradem z łażeniem po przychodniach bez powodu.

Tak z ciekawości sobie zrobiłam dziś lipidogram, bo nigdy nie robiłam.


Dieta #lowcarb od ponad 5 miesięcy, białkowo-tłuszczowa. Not great, not terrible. Można powiedzieć, że jest średnio.

W bonusie glukoza i insulina. Mogła by być jeszcze krzywa ale tyle to nie chciało mi się siedzieć.


#zdrowie

678e26aa-1ae0-4b5b-853c-9bbf82a19089
3bd95d06-fef6-46b1-a16e-86adc409286b
247279ed-0cd5-423b-92e7-db1b5d0ad3e3

Zaloguj się aby komentować

Nie samym twarogiem żyje człowiek.


Śniadanie jak zwykle postarane na odpierdol, wczorajsza surówka z obiadu plus bogata w kwasy omega-3 makrela.


Oprócz białka ma dużo tłuszczu, w porównaniu do twarogu, ale są to niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe (NNKT) których organizm nie jest w stanie wytworzyć sobie sam a są niezwykle potrzebne do funkcjonowania organizmu.


#sniadanie #lowcarb w sumie jeszcze trochę #odchudzanie ale już mniej

7c5a7cab-6989-41ab-802f-2a33d7a8ca9b

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Dlaczego diety niskowęglowodanowe są skuteczne? Czy to jakaś magia, że jesteś syty, jesz tłuszcze i chudniesz?


Jakiś czas temu zaciekawiło mnie, dlaczego i w jaki sposób ustalone zostały normy żywieniowe, które - między innymi - zalecają, że 40-60% zapotrzebowania energii powinno być pokrywane z węglowodanów. Znalazłam dokument z opracowaniem norm żywieniowych dla populacji Polski i zagłębiłam się w lekturę.

https://ncez.pzh.gov.pl/abc-zywienia/zasady-zdrowego-zywienia/normy-zywieniowe-2024/


Z opracowania wynika, że w pierwszej kolejności zostało obliczone zapotrzebowanie na białko - aminokwasy niezbędne do wszystkich życiowych procesów. Warto tutaj odnotować, że białko jest składnikiem ważnym nie tylko dla kulturystów. Potrzebne jest nie tylko do budowy nowej masy mięśniowej, ale także utrzymania istniejącej, stawów, ścięgien, kondycji skóry, włosów, paznokci i tak dalej. Słowem, białko jest niezbędne, aby utrzymywać organizm w dobrej kondycji fizycznej, sprawności, młodości, niezależnie od tego czy ćwiczysz na siłowni czy nie. Obliczona ilość 0,66g/kgmc (kilogram masy ciała) to minimum, dla populacji Polski przyjęte z niewielkim zapasem na 0,80g/kgmc. Wiele nowszych badań wskazuje, że nawet dwukrotnie większe ilości, rzędu 1.5g/kgmc mają pozytywne efekty dla organizmu, zwłaszcza dla osób starszych, nawet jeżeli nie wykonujesz żadnych ćwiczeń siłowych. Dopiero przy ilościach powyżej 3g/kgmc obserwowano negatywne skutki, takie jak zmniejszenie ilości wapnia w kościach.


W drugiej kolejności obliczono zapotrzebowanie na tłuszcze, biorąc pod uwagę jego różne rodzaje (nasycone, nienasycone i tak dalej). Zapotrzebowanie na tłuszcze dla dorosłych określono na 30-40% zapotrzebowania kalorycznego. Tłuszcze są również niezbędne do funkcjonowania organizmu - biorą udział w produkcji hormonów, są rozpuszczalnikami dla wielu witamin. (Ciekawostka - mleko matki, którym wyłącznie żywi się niemowlak przez pierwsze kilka miesięcy życia, zawiera 50-55% tłuszczu). W dokumencie jest podkreślone, że nie powinno się obniżać ilości spożytych tłuszczów poniżej tego zapotrzebowania.


Na koniec, określono ilość węglowodanów na zasadzie "taka ilość, jaką - po zapewnieniu w diecie odpowiedniej ilości białka i tłuszczów - potrzeba aby w pełni pokryć zapotrzebowanie kaloryczne". Czyli jeżeli z obliczeń wyszło, że białko to 10-20% zapotrzebowania kalorycznego, tłuszcze 30-40%, to zostało 40-60% na węglowodany - czyli jako dopychacz uzupełniający dietę w kalorie.


Dlaczego diety oparte na wyłącznie liczeniu kcal są mniej skuteczne?


Osoby stosujące diety oparte na liczeniu kcal, zwłaszcza robiące to na własną rękę, kierują się głównie gęstością energetyczną pokarmów. Spotkałam się nawet ze specjalnym określeniem na taki sposób odżywiania "volume eating". Głównym kryterium jest ilość kcal/100g - jeżeli ma mało, to jedz ten produkt, jeżeli ma dużo, to tego nie jedz. Co robią więc osoby, chcące się odchudzać, liczące kalorie? Eliminują w pierwszej kolejności tłuszcze, ponieważ mają najwięcej kcal/100g. Wybierane są produkty, które mają niską gęstość kaloryczną - ignorując fakt, że nie mają żadnych wartości odżywczych. Unikany jak zarazy jest każdy gram rzeczy zawierających tłuszcz i nadających smak, jak masło, oliwa czy sosy, wspierany przez dietetykę opierającą się na wiedzy sprzed kilku dekad, każącą osobom odchudzającym się czy diabetykom odstawiać tłuszcze. Przykładowo, można zobaczyć porównania typu że cały talerz zawierający pół kilograma surowej kapusty i innej zieleniny zawiera tyle samo kcal, co malutki kawałek 45 g żółtego sera. Ale taka ilość sera dostarcza nieporównanie więcej niezbędnego białka i tłuszczów niż pół kilograma suchych liści sałaty. Odżywienie organizmu nie polega na dostarczeniu tylko ilości kcal, ale na dostarczenie przede wszystkim opisanych wyżej, niezbędnych ilości białka, tłuszczów oraz innych składników, bez których organizm nie może prawidłowo funkcjonować. Pomijając wrażenia smakowe, na takiej diecie ciężko wytrzymać - bo chociaż wypchałeś żołądek, jelita i dostarczyłeś kalorie, organizmu nie oszukałeś. Nadal nie jest najedzony, gdyż nadal nie dostał potrzebnych mu składników odżywczych i daje o tym znać na wszelkie możliwe sposoby - w postaci napadów głodu, zmuszającego - wcześniej czy później - do złamania się i zjedzenia kolejnych porcji jedzenia, porzucenia diety. Wydzielany jest także hormonu stresu (kortyzol), który daje organizmowi sygnał, że nadeszła jakaś bieda z nędzą, głód, trzeba się ratować i należy oszczędzać energię. Podnosi się insulinooporność tkanek - hamowane jest wchłanianie glukozy do mięśni w celach energetycznych, żeby zapobiec "marnowaniu jej na jakieś zbędne aktywności" jak ruch. Zamiast tego glukoza przekierowywana jest do syntezy tłuszczów i wzmożonego odkładania ich na zapas. Trudność w utrzymaniu takiej diety nie jest kwestią motywacji, determinacji i siły charakteru, tylko tego, że organizm usiłuje się na wszelkie możliwe sposoby ratować (w swoim mniemaniu) przed śmiercią z niedożywienia. Równie dobrze można by oskarżać o słaby charakter ludzi, którzy nie potrafią wstrzymać oddechu przez kilka minut.


Mówi się, że "głodówki rozwalają hormony" - hormony można "rozwalić" nawet w przypadku dużych ilości jedzenia, dostarczających nawet większą niż potrzebna ilość kalorii, ale nie dostarczając przy tym wszystkich niezbędnych składników odżywczych potrzebnych do wszystkich życiowych procesów.


Niektórzy nadal uważają, że na diecie należy jeść "chudo", że lepiej dostarczać węglowodany, które organizm sobie sam przetworzy w potrzebne tłuszcze - że lepiej to robić, niż po prostu dostarczać tłuszcze. Jednak nie jest to proces, który zachodzi bezkarnie - wręcz odwrotnie, jest to proces, który ma bardzo wysoką cenę. Powoduje zmiany hormonalne, dzięki którym cały organizm przestawia się na produkcję i odkładanie tłuszczu. Dopóki jesteś w stanie utrzymać taką dietę i deficyt kaloryczny, to chudniesz - ale biada ci, jak ją tylko zakończysz - od razu następuje efekt jojo, bo twój organizm jest już rozpędzoną fabryką błyskawicznie konwertującą węglowodany na tłuszcz.


Epidemia otyłości w krajach rozwiniętych wiązana jest z biedniejszymi warstwami społecznymi spożywaniem przez nie dużych ilości jedzenia o niskiej wartości odżywczej. Organizm, nie dostając odpowiedniej ilości białka, zdrowych tłuszczy, witamin, żelaza czy innych ważnych składników pokarmowych, nadal odczuwa głód i zmusza człowieka do poszukiwania kolejnych porcji jedzenia, powodując spożywanie kolejnych bezwartościowych, pustych kalorii - co przypomina próby zaspokojenia pragnienia poprzez picie wody morskiej.


Bardzo łatwo tutaj wpaść w pułapkę, że przecież ja jem mało, zdrowo, bo coś jest domowe, bio - czyli zdrowe. Nie kupując gotowego jedzenia w sklepach, przetworzonej żywności, zawierającej konserwanty, fastfoodów, nie pijąc gazowanych słodkich napojów ani nie jedząc słodyczy itp. bardzo łatwo uznać, że nie je się przecież śmieciowego żarcia i odżywia się zdrowo. Ale nawet domowe, własnoręcznie upieczone pyszne bułeczki z mąki bio z dżemem z owoców z własnego ogródka na śniadanie, popite domowym kompotem od babci, są takim mało wartościowym jedzeniem, które dostarcza tylko kcal, a niemal wcale białka czy tłuszczów. Godzinę po takim śniadaniu twój organizm będzie ci kazał szukać znowu kolejnych przekąsek.


Dieta low carb jest niczym innym, jak - przez eliminację węglowodanów - dietą skupioną na dostarczeniu w pierwszej kolejności białek i tłuszczów w odpowiedniej ilości. Dietą skupioną na tym, żeby organizm poczuł się syty, nie zagrożony głodem i unormować poziomy hormonów - insulinę, kortyzol, zmniejszyć insulinooporność tkanek, spowodować przekierowanie większej ilości glukozy do mięśni w celach energetycznych, zamiast odkładania w postaci tkanki tłuszczowej. Pomaga zredukować ciągłe uczucie głodu i potrzebę podjadania. Dieta ta również ma deficyt kaloryczny - brak liczenia kalorii nie oznacza, ze go nie ma - deficyt kaloryczny pochodzi z usuniętych z diety węglowodanów, z mniejszej ilości posiłków, braku przekąsek pomiędzy posiłkami - związanych ze zmniejszonym uczuciem głodu - z jednoczesnym odczuwaniem większej ilości energii i większym wydatkiem energetycznym na NEAT (zwykłe codzienne aktywności nie będące sportem) czy ewentualny sport.


#odchudzanie #lowcarb

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Jak będziecie kiedyś w okolicach Kazimierza Dolnego, to 20 km dalej, w stronę Lublina, znajduje się restauracja Pustelnia - Zajazd Rybacki. Jest to jedyne miejsce w czasoprzestrzeni, gdzie smakują mi słodkowodne ryby. Serwują tam świeże ryby z własnych hodowli, są naprawdę świetnie przyrządzone, wyfiletowane, podane z aromatycznymi sosami i dodatkami.


Zdjęcia od nich z FB.


#jedzenie

e5c0d649-4648-4792-bf1a-8276a1bfd7ff
91298e04-5d94-4152-ba60-73f46ed39a54
5016eb85-8c68-4e63-85d7-1cb9ec579177
ba78a1a3-ec91-4fb4-bdde-c425482faffe
5b17f0db-be9d-47eb-b014-f94b721ca538

Ooo, nie wiedziałem, że Pani też z Lubelskiego


Co do pustelni to zdecydowanie polecanko, jedna z najlepszych knajp w okolicy. Prócz pysznych świeżych ryb, można kupić jeszcze słoiki z rybami i inne tego typu rzeczy. Mimo, że nie jestem największym fanem ryb, to zawsze jak przyjadę to domu to nie omieszkam zabrać rodziców do Pustelni.


O, i jeszcze tak na przyszłość - jak będą święta bożonarodzeniowe, to sprzedają tam bardzo dobre ryby. W zeszłym roku brałem i warte swojej ceny.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@GazelkaFarelka Muszę Ci pogratulować: właśnie dostałaś się na listę kandydatek na drugą żonę! Nie zepsuj tego.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Domy jak domy, ale ciekawi mnie, jak potem jest z działkami i drogą, sprzątną tą ziemię czy wytyczą nową drogę pod górkę oraz od nowa działki? W komentarzach piszą, że spodziewane jest kolejne osuwisko.


#szwajcaria

e01be115-06fe-4ad4-9274-9130b809c576

@GazelkaFarelka usówanie tej masy nie ma sensu bo tego jest zbyt dużo. Nikt już tego nie posprząta, ewentualnie jeśli ktoś będzie chciał się dostać do zasypanego domu, o ile jeszcze coś z niego zostało poza miazgą.

Zaloguj się aby komentować

Osuwisko w Szwajcarii w dolinie Lötschental pogrzebało całą wioskę.

Wioska została ewakuowana 10 dni temu.


Info za "Wulkany Świata" na Facebooku:


Szwajcaria. Nie związane z wulkanami, ale obejrzałem właśnie nagranie i muszę przyznać, że robi wrażenie.

Dzisiejszy katastrofalny kolaps lodowca wywołał chaos w dolinie Lötschental. Na ewakuowaną wioskę Blatten (liczba mieszkańców: 300) runęły ogromne ilości lodu i gruzu. Katastrofa, której od dawna obawiali się geolodzy, nastąpiła po kilku dniach alarmujących przesunięć gruntu, które zwiastowały zbliżające się niebezpieczeństwo.

Władze zarządziły pełną ewakuację wioski prawie dziesięć dni temu; decyzja ta niewątpliwie uratowała życie mieszkańców. Chociaż znaczna część wioski została zniszczona, domy zostały zmiażdżone, a infrastruktura poważnie uszkodzona, na szczęście nikt nie zginął.

Źródło: Meteo Robin.


https://www.youtube.com/watch?v=Y3xmfx5ipKY


#szwajcaria

Zaloguj się aby komentować

Nie wiem gdzie wsadziłam łapkę na muchy, a zaczynają się pchać do domu. Chwilowo więc łapię je wszystkie i wyrzucam ręcznie. Zawsze przypomina mi się scena z Matrixa, gdzie Morfeusz przeprowadza szkolenie z sztuk walki z Neo. Morfeusz w pewnym momencie mówi: "Don't try to hit me. Hit me." W momencie łapania muchy trzeba przestać myśleć o tym, że ją chcesz złapać, trzeba na moment odłączyć część mózgu analizującą wszystko dookoła i po prostu ją złapać. Podobna sytuacja jest w darcie. Sukces polega nie na umiejętnej postawie, opanowaniu doskonałego balansu ciała i pewnej ręce, ale w głównej mierze na umięjętności chwilowego wyłączenia świadomego myślenia o tym, że chcesz w coś trafić.


Umiecie łapać muchy ręką?


#przemysleniazdupy



#ankieta

Umiecie łapać muchy ręką?

274 Głosów

@GazelkaFarelka polecam odkurzacz. Trzeba podchodzić do nich bardzo powoli, ale jest dużo bardziej skuteczny, bo dziadygi nie reagują do ostatniej chwili

Zaloguj się aby komentować

Rewolucja neolityczna - poprawa jakości życia?


Wiele osób (w tym ja), do niedawna było przekonanych, że rewolucja neolityczna przyniosła istotną poprawę warunków życia gatunku ludzkiego. Oto, zamiast biegać całymi dniami po lesie, w poszukiwaniu garstki orzeszków, można było je brać garściami z pola, a nadwyżki wolnego czasu przeznaczyć na rozwój cywilizacji - sztuki, rzemiosła. Zyski z udomowienia zbóż i osiadłego trybu życia wydawały się oczywiste - przecież ludzie nie porzucili by łowiectwa i zbieractwa, gdyby rolnictwo nie przynosiło im dużo większych korzyści.


Badania antropologiczne szkieletów rzucają jednak poważny cień na tą optymistyczną historię. Okazuje się, że przeciętny wzrost łowcy-zbieracza, zarówno mężczyzn jak i kobiet, był ok. 10 cm wyższy niż w społecznościach rolniczych przez kolejne tysiąclecia. Dopiero w XX wieku w rozwiniętych krajach Zachodu ludzkość z powrotem osiągnęła przeciętny wzrost z czasów przed rewolucją neolityczną. Wzrost jest ściśle związany z dostępem do odpowiednich ilości wysokiej jakości pożywienia w czasach dorastania. Dodatkowo, oprócz niższego wzrostu, szkielety pierwszych społeczności rolniczych wykazują cechy niedożywienia, niedoborów pokarmowych oraz ciężkiej pracy - zmiany kostne, zwyrodnieniowe. Dieta oparta na zbożach była bardziej kaloryczna, ale uboga w białka, żelazo i inne niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu składniki.


Ewidentnie żaden pierwszy rolnik nie odczuł poprawy jakości życia na swojej skórze, wręcz przeciwnie. Dosłownie dorabiali się garbów od pracy na polu, żeby w efekcie być w gorzej odżywieni i w gorszej kondycji niż ludzie, którzy zajmowali się łowiectwem i zbieractwem. Co zatem skłoniło ludzi do przyjęcia osiadłego trybu życia? Badacze wskazują, że być może była to była konieczność zorganizowanej walki i wspólnego odpierania ataków wrogów - zwracając uwagę na to, że wszystkie osiedla były ufortyfikowane - ogrodzone murami, a same domostwa również miały ograniczoną liczbę wejść, często tylko z góry.


Moim zdaniem, możliwa jest jeszcze jedna ewentualność. Mur nie tylko chroni to, co w środku, przed tym co na zewnątrz, ale także służy do tego, żeby to, co jest w środku, nie wydostało się na zewnątrz. Jeżeli dodamy do tego ślady, wskazujące na ciężką pracę i niedożywienie, można postawić hipotezę, że żyjący tam ludzie nie mieszkali tam całkowicie z własnej woli. Czy rewolucja neolityczna była efektem podporządkowania sobie całych grup ludzi jako "roboli" przez grupy silniejszych, korzystające z ich pracy, a uprawa zbóż sposobem na "tanie" żywienie ich i trzymanie w jednym miejscu? Czy wspaniałe neolityczne budowle są dziełem pierwszych niewolników? Dalsza, znana nam historia pokazuje, że taki porządek społeczny funkcjonował przez wieki w każdej ludzkiej cywilizacji. Dlaczego pierwsze cywilizacje miałyby być wyjątkiem?


Takie historie znamy choćby z późniejszych czasów historycznych, z Biblii, z tabliczek w Mezopotamii, gdzie całe plemiona zostały podbijane i przesiedlane jako rolnicy-niewolnicy na tereny podporządkowane Babilonowi czy Asyrii. Być może już wtedy korzystano ze "starych, dobrych, sprawdzonych sposobów".


"W lipcu 587/586 p.n.e. wojska babilońskie króla Nabuchodonozora II zdobyły Jerozolimę, tłumiąc tym samym powstanie Żydów z Judy przeciwko państwu nowobabilońskiemu. Według relacji Jeremiasza, 4600 Żydów zostało przesiedlonych do Babilonii[4]. Taką metodę ujarzmiania buntowniczych ludów stosowali wcześniej na masową skalę władcy Asyrii, m.in. w stosunku do Aramejczyków i Izraelitów. Ostatnia deportacja, o której wspomina Księga Jeremiasza, miała miejsce w 582 p.n.e.[5]"


Pisząc ten tekst, oparłam się na tym artykule, który polecam do przeczytania w całości:

https://web.cs.ucdavis.edu/~rogaway/classes/188/materials/diamond


#ciekawostki #przemysleniazdupy

Niewolnictwo jak najbardziej funkcjonowało w kulturach prymitywnych w czasach nowożytnych, choć może nie na masową skalę. Więc teoria bardzo prawdopodobna. Dziś w sumie też są niewolnicy ekonomiczni, czy realne niewolnictwo w postaci nielegalnego zatrudniania, czy wręcz obozów pracy.

Zaloguj się aby komentować

Zaczęło się, przyszli do mnie jacyś ludzie z Unii Europejskiej i kazali jeść robaki.


Dopiero przy tym ryżu ktoś z rodziny zauważył, że jest jakiś inny i że jest lepszy. Faktycznie jest extra jumbo long. Ziarna po ugotowaniu mają z 1.5 cm. Nie skleił się też. Smak, szczerze mówiąc ryż jak ryż. Chyba nie jestem koneserem.


#jedzenie #ryz

8fae9bcb-393d-4175-affa-7ddcf1d2e73e
cec6c750-203a-49f5-9c19-c9e3b189649f

Zaloguj się aby komentować