Zdjęcie w tle

GazelkaFarelka

GURU
  • 1002wpisów
  • 13631komentarzy

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Dobra, zamówiłam tą glinę rzeźbiarską. Człowiek bez sensu się czasami zastanawia całymi dniami nad wydaniem 20 zł żeby spróbować czegoś, na co ma ochotę. Skoro nasi przodkowie przez tysiące lat wypalali ceramikę, obywając się bez piecy elektrycznych, robiąc to po prostu w ogniskach, to ja nie dam rady? Z braku pogody eksperyment zostanie przeprowadzony w domowym kominku.


#diy

Zaloguj się aby komentować

Może jakieś dwa a może trzy tygodnie temu udało mi się wyjść ze świątecznego cugu jedzeniowo-słodyczowego. Najtrudniej jest zacząć, powstrzymywać się od grzebania po szafkach, parę dni trzeba przepękać, ale potem - jak to mawiają starzy ludzie na wsi "żołądek się kurczy" - apetyt się redukuje mocno - w zasadzie ostatnio jadam z obowiązku, a kolejne setki gramów lecą. Nie bez znaczenia jest tutaj powrót do starej pasji, która zajmuje mi każdą wolną chwilę w moim umyśle. 56,2 kg z powrotem na wadze, Planuję dobić w tym roku do 54 kg.


Myślę, że ten czas w roku to dobra pora na odchudzanie, rytm natury wydaje się sprzyjać. Nawet koty chudną na wiosnę i nie można tego wytłumaczyć większą ilością ruchu - ponieważ dużo mniej jedzenia jest zjadane z misek, widać że mają dużo mniejszy apetyt.

#dieta #odchudzanie #przemysleniazdupy

Zaloguj się aby komentować

Zastanawiacie się, ile można rozpierdalać na koraliki?

Właśnie podliczyłam wszystkie zakupy i dobiłam do tysiaka

A to wszystko skromnie, oszczędnie i przemyślanie, nie kupowałam wszystkiego, co wpadło mi w oko.

Połowa tego już zwrócona, a jadą/już doszły materiały na jakieś kolejne osiem naszyjników.


#diy

ef341c3e-3f72-4fe8-93c3-163b4a28b806

Zaloguj się aby komentować

Pytacie o zdjęcia, jednak z oczywistych względów wrzucać tutaj nie będę. Aby dać jednak pogląd rzeczy, które nękają mój umysł niczym pierścień Saurona, może będę wrzucać tu fotki takich ładnych rzeczy, które mi się podobają, ale są poza moim zasięgiem. Poza moim zasięgiem, bo przekracza limit kwot, jakie rozsądek pozwala mi wydać na głupoty. Wpadła mi w oko taka oto kolia naturalnych turkusów. 430 USD z przesyłką to sporo, ale z drugiej strony równowartość pizdrykowatego, masowo wyrabianego złotego pierścionka z cyrkonią z Apartu, który trzeba oglądać pod lupą. Taka kolia natomiast jest niezwykle efektowna i jedyna w swoim rodzaju. Urozmaiciłabym to odrobiną dodatków w kolorze złota i obwiesiła się tymi kamlotami jak po⁎⁎⁎⁎na. Tylko w sumie nie wiadomo gdzie bym w tym wyszła


Można kupić niedrogo koraliki udające turkus - najczęściej sprzedawane kamienie jako "turkus" to barwiony na niebiesko howlit - ale to niestety nie jest to samo i różnicę widać gołym okiem.


#diy #hobby

011d7abd-c77d-4b50-977a-af50e23f1643

Zaloguj się aby komentować

Czwarty naszyjnik poszedł w pół godziny od wystawienia. To strasznie miłe. Raz, że widać że moja twórczość się podoba, dwa, że z czystym sumieniem mogę oddawać się swojemu hobby, czyli crawlowaniu neta i zamawianiu kolejnych błyskotek.


#diy #hobby

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Czerwone korale, czerwone niczym wino

Prawie walentynkowy wpis wyszedł.


Ponieważ mam zwyczaj doktoryzować się z każdej dziedziny, której się tknę (dzięki temu jestem ekspertem od wszystkiego), zawsze - kupując jakiś surowiec do produkcji biżuterii - czytam dużo na jego temat, przeglądam różne oferty. Można powiedzieć, że rozwalam bez sensu kasę w sposób przemyślany.

Koral to materiał pozyskiwany ze szkieletów koralowców (organizmów morskich, tworzących rafy koralowe). Jest to głównie węglan wapnia (również główny składnik skał osadowych: wapień, kreda, marmur oraz muszli i skorupek). Z koralu wyrabiano "korale" - które to słowo oryginalnie określało właśnie naszyjniki z czerwonego koralowca - a później zostało rozszerzone (jak słowa pampers czy adidas) - na resztę naszyjników z innych materiałów.


Można kupić wiele koralików opisanych jaki "koral naturalny", zaczynając od tych, które w ogóle nim nie są - ponieważ jest to szkło albo barwiony kwarc. Dosyć łatwo je rozpoznać, bo brakuje im cech właściwych organizmom naturalnym, żywym - pewnych wzorów, nieregularności. Produkty produkowane maszynowo, nawet jeżeli są jakoś "randomizowane", mają zauważalną powtarzalność, kolory - co na przykład można też zobaczyć na różnego rodzaju płytkach imitujących stare cegły na ścianę.

W biżuterii też można sformułować "teorię podkowy" - idealna gładkość, równość i kolorystyka charakteryzuje zarówno najwyższej jakości wyroby z surowca naturalnego (np. kolia pereł, które kompletowane są pod względem idealnego kształtu, koloru i wielkości, nierzadko latami), jak też najtańsze, powtarzalnie produkowane wyroby przemysłowe. Kolia z elementami o idealnym kolorze i kształcie na szyi gwiazdy, milionerki czy członka rodziny królewskiej będzie wyglądała jak jak miliony dolarów, chowane na noc do sejfu. Kolia z elementami o idealnym kolorze i kształcie na szyi Grażynki spod Kalisza będzie wyglądała jak szklane koraliki z Chin kupione na straganie nad morzem ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯


Oczywiście to kwestia gustu i opinii. Imitacje potrafią dziś być naprawdę ładne. Jak coś jest ładne i prawidłowo oznaczone jako imitacja, to nie mam nic przeciwko per se. Osobiście uważam, że warto postawić na naturalne materiały z widocznymi mniej lub bardziej niedoskonałościami. Z jednej strony widać, że jest to fajny, naturalny materiał, a nie masowy wyrób z fabryki, z drugiej strony - przez te niedoskonałości nie jest to aż tak drogi, żeby nie mógł sobie pozwolić na niego przeciętny człowiek. A po trzecie, wygląda to moim zdaniem bardziej ciekawie.


Znakomita większość "korala naturalnego" dostępnego na rynku, będące faktycznie koralem naturalnym - czyli szkieletem koralowców, to surowiec pozyskany z koralowców nieszlachetnych z rodziny Isididae (koral bambusowy). Jest to surowiec bardziej pospolity, a co za tym idzie sporo tańszy od korala szlachetnego. Ponieważ jego naturalna barwa jest jasna, jest zazwyczaj barwiony na czerwono. Jego kształty, struktura oraz odcienie kolorystyczne na pierwszy rzut oka wskazują na to, że mamy do czynienia z materiałem naturalnym. Widoczne są charakterystyczne prążki (podobne jak słoje w drewnie), zanieczyszczenia, wytrącenia, dziurki.

Na samym końcu (last but not least) jest koral szlachetny (koralowce z rodziny Corallium). Materiał ten posiada naturalne kolory czerwieni (nie wymaga barwienia). Jako, że był od zawsze cenionym materiałem jubilerskim, rabunkowa eksploatacja jego stanowisk doprowadziła do tego, że jest zagrożony wyginięciem. Pozyskiwanie i obrót nim jest ściśle kontrolowany, przez co jest dużo trudniej dostępny i dużo droższy. Do tego materiału nie robiłam nawet podjazdu - po pierwsze, ze względu na cenę (czterocyfrowe kwoty) - to nie moja liga, po drugie - nie miałam nigdy w ręku i nie miałabym pewności, czy faktycznie kupuję właśnie ten prawdziwy i nie przepłacam za tańszą imitację z innego gatunku. Po trzecie, jakoś mam opory przed kupowaniem materiałów z organizmów zagrożonych wyginięciem.

Choć popularne w polskich strojach ludowych, prawdziwe korale - tak jak dzisiaj - zawsze były kosztowne, dlatego też pozwolić sobie mogli na nie jedynie najbogatsi gospodarze. Były lokatą kapitału, wianem, majątkiem przekazywanym z matki na córkę. Kilka sznurów prawdziwych korali manifestowało zamożność gospodyni. Biedniejsi zadowalali się drewnianymi koralami, farbowanymi na czerwony kolor.


#ciekawostki #bizuteria

c00ebfd5-45c0-4175-a7d9-2b5b8b80569e
971988ac-4cdd-433c-ba28-14c03796a51d
cd79a22b-3a98-4669-983e-5ba78bc5e261
ba6fbfbb-b43f-46eb-af76-0733afdc0825
1833e236-028c-4417-88d2-d63b32efead6

@GazelkaFarelka moja babcia miała zielone korale o takich nieregularnych kształtach. Przedwojenne, przywiezione z Francji, gdzie się urodziła. Ciekawe czy były prawdziwe? Jako dziecko lubiłem je oglądać i się nimi bawić, bo były fajne w dotyku.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Paczka zamówiona w zeszłym tygodniu z Chin - już wylądowała w Polsce.

Paczka zamówiona w zeszłym tygodniu z miasta 60 km ode mnie, wysłana Pocztą Polską - nadal wisi gdzieś "w transporcie".


Nie zależało mi na czasie, więc mnie to w ogóle nie rusza - nabijam się tylko, bo skala nieudolności tej instytucji jest niesamowita i za każdym razem coraz bardziej mnie zadziwia, z roku na rok jest coraz gorsza.


#pocztapolska

Ostatnio kupował coś ze Słowacji na vinted. Paczka szła dwa tygodnie. W Polsce w transporcie była od północy jak wjechała do 17 jak odebrałem. Oczywiście nie PP. Przez resztę czasu szła przez ogromną Słowację.

@GazelkaFarelka niedawno dostałem umowę ubezpieczenia samochodu, wysłaną z Warszawy do Warszawy, Pocztą Polską. Koperta A4. Szło to tak długo, że zdążyłem na spokojnie znaleźć dzień aby podjechać do pani od ubezpieczeń i podpisać jej osobiście te papiery. A jak już przesyłka doszła, to wyglądała jak psu z pyska wyjęta - pogięta, podarta, jakby szukali kluczyków do samochodu (bo na kopercie nazwa salonu samochodowego).


W tym samym czasie zamawiałem przesyłkę z Chin. Jakieś duperele, ale niektóre w większym niż A4 formacie. Wszystko przyszło w idealnym stanie, nawet na milimetr nie zagięte.


Nie ogarniam tej instytucji. Pod koniec zeszłego roku z konieczności odwiedziłem urząd pocztowy: na miejscu zastałem 3 czynne okienka (z 8 łącznie), z czego obsługa tylko przy jednym (bo kawka w pozostałych). Na środku, gdzie jeszcze kilka lat wcześniej były krzesełka dla oczekujących, regał z przekąskami. Połowa okienek zastawiona półkami z przepisami kulinarnymi jakiejś zakonnicy czy innym badziewiem dla emerytów. Po co to funkcjonuje - nie wiem.

@GazelkaFarelka Pierwszy raz zamówiłem z Chin (ali) jak potrzebowałem specyficznej przejściówki z DVI do HDMI. One były w zestawie tylko z niektórymi kartami graficznymi. Na allegro znalazłem jedną, koleś z Wrocka chciał 60zł. Z Chin przyszło po miesiącu ale za 12 zł (wysyłka gratis :D)

Zaloguj się aby komentować

Niestety foty nie zrobiłam, ale musicie mi wierzyć na słowo, że dziś przyleciały dwie kuropatwy i objadały owoce dzikiej róży. Fajnie w taką zimę widać, jak różnorodność biologiczna rodzimych roślin w ogrodzie - zamiast trawnika i rządka tuj, daje pożywienie różnym gatunkom ptaków. Owadom również, no ale one akurat nie rzucają się tak w oczy.


#ptaki

@GazelkaFarelka Moja wieś jest dziwna jeśli chodzi o zwierzęta. Dużo łatwiej wpaść na zająca, sarnę czy dzika, ba, nawet łosia, niż na jakiegokolwiek ptaka. W ogóle nie ma prawie żadnych poza bażantami i przelatującymi wysoko czaplami.


Tak, zapewne to wina że większość ogrodów to j⁎⁎⁎ny zielony dywan, ale są też pola i normalne ogrody.

Zaloguj się aby komentować

W Dino mają mrożone różnokolorowe marchewki. Ciekawe, co to za odmiana intensywnie fioletowa, "barwiona w masie". Te, które miałam wysłane z mieszanki różnokolorowej, były tego koloru tylko na skórce.


#ogrodnictwo

c3190ba7-1258-4f3e-82b9-07cbacc0d681

@GazelkaFarelka te fioletowe, to oryginalne marchewki, kiedyś były tylko takie, pomaranczowe to najbardziej rozpowszechnione gmo jakis zna swiat, stworzone na jakas uroczystosc w Holandii, ale, ze wygladaly na bardziej "jadalne" zostaly z nami na zawsze i teraz nikt prawie nie wie o czarnych marchewkach ¯⁠\⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

W zeszłym tygodniu wpadła do nas mama i podpytuje jak u nas ta pompa ciepła, czy działa, czy nie ma problemów, bo już gdzieś tam czytała jakiś artykuł o ludziach, co założyli pompę ciepła i teraz marzną. Martwiła się kobita. U nas stabilne +24, chyba że przygrzeje słońce przez okna, to +26.


Zużycie energii przez pompę ciepła i wentylację zamknęło się w styczniu w 700 kWh (z czego rekuperator 40 kWh i pompa grzałka 40 kWh, pompa grzeje nie tylko dom ale i CWU). Jest to rekordowe zużycie jak na razie, ale też miesiąc jest rekordowo zimny - na wschodzie kraju nadal leży śnieg, który spadł miesiąc temu. Styczen ten jest o prawie 5 stopni zimniejszy, niż średnia dla styczniów z ostatnich 20 lat. Dla porównania, w 2025 i 2023 roku w styczniu poszło ok. 370 kWh.


#pompaciepla #ogrzewanie

8cb94205-7e8f-4cbd-b7b3-d34d2a1102e9
d090b445-a2e9-494c-9a01-703eb3338140

U nas stabilne +24, chyba że przygrzeje słońce przez okna, to +26.

O ja pi⁎⁎⁎⁎le, przysięgam, nie musiałoby wychodzić słońce żebym niechybnie zdechł

Zaloguj się aby komentować

Są na świecie różne nałogi.

Jednym z głupszych jest robienie biżuterii.

Zaczyna się niewinnie - rozwala ci się zapięcie w ulubionej bransoletce.

Postanawiasz ją sama naprawić, wyszukujesz w necie produkt.

Zapięcie kosztuje złotówkę, albo pięć złotych za 10 sztuk. Dostawa kosztuje 10 zł. Zaczynasz przeglądać sklep, co można by jeszcze wziąć... (This is the end.... zaczyna śpiewać w tle Jim Morrison, thousand yards stare, przebłyski z Wietnamu)

Koraliki popakowane w porcje dilerskie 50, 100 sztuk po 2-3 zł. Żal nie wziąć. Sznurek. Oczka. Łańcuszki. Ani się obejrzysz, a w koszyku masz towaru za 60 pln. No ale, tyle kosztuje to jedna bransoletka w sklepie. A tu masz towaru na co najmniej osiem!

Szybko okazuje się, że brakuje ci co najmniej jeszcze paru rzeczy. Narzędzia, metalowe łączniki, inne pierdolniki. Google podsuwa ci w reklamach kontekstowych rzeczy jak szalone.

Odkrywasz naturalne materiały. Bursztyn, koral, słodkowodne perly, masa muszlowa, labradoryty - te rzeczy już są trochę droższe. 1 sztuka koralika kosztuje 1-2 zł, niektóre jeszcze więcej.

Odkrywasz hurtowych sprzedawców materiału z wszelkich zakątków świata. Hurtem wychodzi tanio, chociaż koszty wysyłki są kosmiczne. No i zazwyczaj taki towar nie jest nawiercony. Kupujesz zestaw z mini wiertarką modelarską.

Potem przydałyby się oprawy na te kaboszony - wciągasz się w spawanie z miedzi. Kupujesz palnik i całą resztę.

Na tym etapie ginie już wszelki zdrowy rozsądek - jesteś już smokiem w ludzkiej skórze, opętana jak Gollum. Gromadzisz kolejne błyskotki - a jak zrobisz z nich biżuterię, uznajesz, że jest tak piękna, że szkoda sprzedawać i zostawiasz ją sobie. Najśmieszniejszą rzeczą w tym wszystkim jest, że ty w zasadzie to nie nosisz biżuterii. Zbierasz to wszystko po to, żeby mieć i podziwiać. Na co dzień chodzisz w bojówkach i butach trekkingowych.


#hobby

Zaloguj się aby komentować

Kto kupił rozwaloną bransoletkę na Vinted? No ja.

Kto dorzucił to i owo, zrobił z tego naszyjnik i sprzedał za 10 x więcej w ciągu godziny od wystawienia? No ja.

Kurde to już nawet nie chodzi o to, że zarobiłam, ale super że się komuś tak spodobała moja robota.

Jak ktoś mówi "o, ładne ładne", to nic nie kosztuje - ale wyskoczenie z większej sumy to niezły komplement.

Rzuciłam szczerze mówiąc kwotę z d⁎⁎y, żeby mieć z czego opuszczać.


Komu się włączył nałóg i teraz przegląda akcesoria do wyrobu biżuterii i zaraz przepierdoli wszystko, co zarobił?

No oczywiście też ja.


#chwalesie i #zalesie

@GazelkaFarelka Sprzedaż wyrobów jubilerskich nie podlega pod działalność nierejestrowaną więc albo w ciągu 7 dni założysz firmę, albo wylądujesz w więzieniu za oszustwo podatkowe. Podpisano, prokurator dziura w d⁎⁎ie.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować