A propos mojego wcześniejszego wpisu na temat wody i "zwalczania suszy" poprzez eksploatację podziemnych złóż wody.
https://www.slowopodlasia.pl/artykul/44448,polacy-kradna-wode
#ekologia
A propos mojego wcześniejszego wpisu na temat wody i "zwalczania suszy" poprzez eksploatację podziemnych złóż wody.
https://www.slowopodlasia.pl/artykul/44448,polacy-kradna-wode
#ekologia
Kapitan Państwo w postaci patologicznych spółek i instytucji zapełnionych leśnymi dziadkami: [ ma serdecznie wyjebane na sensowny ogólnokrajowy program gospodarki wodnej i retencji ]
Przebrzydli Polacy: [ bezczelnie okradają Kapitana Państwo z wody zamiast karnie bulić coraz wyższe stawki, narzucane przez wodociągi ]
W gorszym tonie wypowiedział się tylko ten tam hipergalaktyczny megaprezes Nestle, że niby dostęp do wody nie jest prawem człowieka. Sam się pcha pod gilotynę, nieszczęsny kretyn.
@jonas Woda nie należy do "kapitana państwo". Należy do ciebie, do mnie, do naszych dzieci i wnuków.
Rolnik czy inny przedsiębiorca kradnący wodę nie rozni się niczym od Nestlé - poza skalą. W obu przypadkach to napychanie prywatnej kieszeni kosztem eksploatacji wspólnego dobra.
A ze kapitan państwo gówno robi w kwestii retencji wody to inna sprawa.
@GazelkaFarelka Tja, tak samo jak ziemia i powietrze też należą do wszystkich. Nawet słyszałem określenie "oxygen thief" na nieprzydatnych ludzi.
Teoretycznie to bardzo szlachetne co mówisz, tak po hipisowsko-druidowemu. W praktyce masz właśnie takie skurwysyńskie Nestle i januszexy, drenujące ile wlezie bez konsekwencji, a ewentualnymi karami za niecny proceder jak zawsze oberwą jakieś szaraki z odwiertem do podlewania ogródka.
@wiatrodewsi Korzystanie z zasobów wspólnych podlega określonym zasadom. Jakbyśmy mieli wspólne konto oszczędnościowe, to umawiamy się że bierzemy tylko na to, na to i na to, a każde pobranie pieniędzy ustalamy z drugą osobą. A nie wybieramy z konta w opór, "bo to też moje".
Takimi zasadami jest obowiązujące prawo, które mówi że bez zgłoszenia, pozwolenia i opłatmożesz mieć studnię do 30m i do 5m3 poboru na dobę.
@GazelkaFarelka Jednocześnie nie ma skutecznego egzekwowania limitu dobowego, czy chodzi o przydomowe ogródki, czy chlewnie na 1500 świń albo hektarowe szklarnie. Oczywiście są do tego przepisy i powołane do ich przestrzegania instytucje, w rzeczywistości mają zaś serdecznie wyjebane, dopóki sąsiad uprzejmie nie doniesie. Poziom wód gruntowych? Stepowienie i pustynnienie okolicy? Przyszłe pokolenia? A kogo to kiedykolwiek interesowało, dopóki bieda do dupy nie zajrzy?
@jonas Artykuł jest właśnie o kontrolach i karach, czyli coś tam egzekwują. Ale nadal zbyt mało skutecznie. Wg mnie każde ujęcie powinno być rejestrowane i olicznikowane, nawet jeżeli jest bezpłatne i bez pozwolenia (w ramach limitu 30m i 5m3 dziennie) - właśnie w celu weryfikacji zużycia. Natomiast przedsiębiorcy (rolnicy czy firmy) powinni mieć bezwzględnie nakaz uzyskiwania pozwolenia i licznikowania, bo wiadomo że nie będą brali tylko niewielkich ilości. Pewnie firmy robiące odwierty też trzeba by złapać za dupę żeby nie odwalali lewizny.
Kombinowanie niestety będzie zawsze, ale warto to wesprzeć kampanią informacyjną. "Na powierzchni" już się nauczyliśmy, że rzeczy są nasze, wspólne i wandalizm czy kradzież publicznego mienia spotyka się z generalnie ostracyzmem. To samo powinno dotyczyć zasobów wodnych.
Zaloguj się aby komentować