Krótko o różnych powołaniach człowieka w społeczeństwie
Prawica w moim osobistym odczuciu dostała już obsesji na punkcie tego klasycznego modelu rodziny co jest ograniczające nie tylko dla kobiet i mężczyzn. Kobieta jest według nich dopiero realizuje swoją kobiecość gdy jest matką, a mężczyzna jest prawdziwym mężczyzną gdy jest ojcem. Z jednej strony rozumiem taką narracje bo panuje silny spadek przyrostu dzieci oraz powszechna samotność. Z drugiej strony społeczeństwo nie potrzebuje jedynie ojców i matek. Nawet w tradycjonalistycznych społeczeństwach część jednostek świadomie wybierała życie w zakonach albo jako pustelnicy i prowadzili egzystencje w ascezie co też ówcześnie przedstawiano jako swego rodzaju ideał. Czasami dokonywało się też łączenie funkcji mnicha i wojownika co dało się zaobserwować zarówno w Europie (zakony rycerskie) jak i na dalekim wschodzie czy w Indiach.
Wielu filozofów czy naukowców także było często samotnikami poświęcając się bardziej swojej pracy niż zakładaniu rodziny i uważam to nie tylko za zachowanie akceptowalne, ale wręcz godne podziwu bo ci ludzie zapewniali jednak rozwój cywilizacji. W każdym razie chce powiedzieć, że choć rodzenie dzieci by społeczeństwo mogło przetrwać jest ważne o tyle egzystencja ludzka nie powinna się sprowadzać tylko do tego i nie każdy powinien się tym zajmować. Oczywistym jest, że ktoś może przywołać argument biologiczny by skrytykować moją postawę. Ja jednak jestem zdania, że człowiek odnajduje sens i wartość swojej egzystencji przekraczając to do czego jest biologicznie uwarunkowany, a nie się temu podporządkowuje. Nie jest to zresztą tylko moja teza bo i również filozof Roman Ingarden widział w tym właśnie pierwotne pragnienie ludzkości aby wyrwać się spod panowania natury co umożliwiło powstanie kultury.
@Al-3_x prawica po prostu wali do tego twardogłowego elektoratu, który sobie skrzętnie hodowała i programowała. I może te role się sprawdzały te kilkaset lat temu... jak przywileje i obowiązki wyglądały kompletnie inaczej i opierało się to faktycznie o płeć, ale dziś się okazuje, że nie da się tego logicznie pogodzić bez zawracania kijem rzeki. Problem tylko polega na tym, że takie konserwuchy doskonale odnajdywały się właśnie w tamtych czasach i tak się dobrze w tym czuli, że jak czasy się zmieniły, to nie potrafili się dostosować i tak już zostali. Stąd potem masz tych wszystkich pisoidów i resztę konfuchowych partii, które uważają, że kobieta to powinna być przykuta łańcuchem do grzejnika w kuchni, gotować, robić dzieci jak jakaś taśma w fabryce i siedzieć cicho, a od czasu do czasu zgarniać "przypominający wpierdol", tylko dla niepoznaki nazywają to "tradycyjnym modelem rodziny", bo jednak to pierwsze nie brzmi zbyt medialnie.
Brakuje mi w Polsce partii której nie trzeba byłoby traktować jako mniejsze zło, a bardziej jako wadliwe dobro. Partii która może nie byłaby idealna, ale przynajmniej miała dość rozsądny program i ludzi w ten program wierzących. Bym nie musiał kierować się znowu poczuciem, że dokonuje wyboru między skorumpowanymi cynikami, a fanatycznymi idiotami. Może kiedyś się doczekam pojawienia takiego tworu na scenie politycznej.
@Al-3_x Wydaje mi się, że to z definicji niemożliwe. System jest taki, że musisz być bezwzględny, wbijać nóż w plecy, zbierać haki, otaczać się sługusami, kupować poparcie wpływowych itd. A wszystko po to, żeby być bezinteresownym patriotą i zrobić coś pożytecznego dla zwykłych ludzi? Nierealne.
Ogólnie to naprawdę boję się, że po szaleństwach Trumpa wahadło polityczne przesunie się skrajnie na lewo i zamiast powrotu do w miarę normalnej i stabilnej władzy to rząd w przeciągu następnych lat obejmą tym razem zradykalizowani szaleńcy z lewej którzy są gotowi każdego kto się z nimi nie zgadza napiętnować jako nazistę. A jak już kogoś nazwą nazistą to potem nie będą mieli skrupułów by taką osobę zlinczować, pobić, albo nawet zabić.
Może się to wydawać śmieszne, ale podczas dyskusji w internecie miałem często do czynienia z tego typu podejściem po lewej stronie. Sytuacja z Charlie Kirkiem udowodniła, że taka postawa jest powszechniejsza niż się wydaje. Jeśli z kolei spróbujesz bronić kogoś, że nie jest nazistą to też zostaniesz uznany za nazistę co generuje błędne koło. Przypomina mi to scenę z serialu Czas Honoru gdzie skazano chłopa za obrazę władzy ludowej, a potem i jego obrońce bo za dobrze go bronił co również wydawało się podejrzane.
Nie mam żadnych wątpliwości, że mentalność radykalnej lewicy nie specjalnie się zmieniła od swoich początków istnienia. Oczywiście prawdą jest, że w USA lewicowi politycy jak Bernie Sanders albo nawet Mamdani póki co takiej postawy nie wykazują, ale zwykle gdy wściekły tłum oddolnie się coraz bardziej radykalizuje to prędzej czy później pojawia się też polityk gotowy wysłuchać ich zażaleń i poprowadzić ku władzy. Tak przecież było z Trumpem w praktyce tylko, że on akurat poprowadził radykalną prawicę.
House of Cards to serial polityczny który w swoim czasie zyskał sporą popularność i jego fanem był nawet Obama. Fabuła opierała się w dużej mierze na prostej idei którą doskonale miał wyrazić prezydent Truman w swoim czasie:
If you want a friend in Washington, get a dog
W skrócie pokazywane były różnego rodzaju spiski wewnętrzne i walka o władze oraz stołki. Produkcja nie zdobyłaby jednak tak dużej popularności gdyby nie aktor Kevin Spacey który idealnie odegrał role głównego bohatera Franka Underwooda, bezwzględnego, ale też charyzmatycznego polityka. Ten idąc po trupach (zarówno dosłownie jak i w przenośni) do celu piął się po drabinie na sam szczyt władzy. Ciekawym zabiegiem było też to, że postać Kevina Spacey'ego co jakiś czas łamała 4 ścianę i zwracała się bezpośrednio do widzów.
Dwa pierwsze sezony uznaje za całkiem niezłe o tyle później poziom już systematycznie spadał jednak Kevin Spacey dalej potrafił stworzyć świetne sceny jak chociażby ta:
Frank Underwood wygłasza tutaj przemówienie jako prezydent oskarżany o korupcje która idealnie oddaje klimat obecnych czasów. Stwierdza wprost znów łamiąc 4 ścianę, że ludzi nie obchodzi już co on jako polityk reprezentuje ani nawet co głosi. Nie obchodzą ich nawet jego motywy i czy są one racjonalnie uzasadnione. Chcą mieć po prostu silnego lidera który będzie działał. Ta sama logika działała w przypadku wybraniu Trumpa na prezydenta. Trump to zwykły populista którego czyny i słowa często wydają się przypadkowe i pozostające w sprzeczności lecz cieszył się aurą silnego lidera i wybitnego biznesmena (Szczególnie po nieudanym zamachu).
Ogólnie to oboje są dość do siebie podobni. Łączy ich amoralność, potencjalna socjopatia czy narcyzm. Frank jest jednak zdecydowanie bardziej inteligentny i umie planować długoterminowo. W tym sensie jego działania są racjonalne choć mowa tu o racjonalności instrumentalnej, a nie obiektywnej. Trump z kolei według powszechnej opinii ma działać impulsywnie i emocjonalnie. Tym samym reprezentuje barbarzyństwo współczesności i faktyczny upadek epoki rozumu. Oczywiście pomarańczowy jest jedynie głośnym symptomem, a nie przyczyną całego zjawiska, ale o tym będzie już inny wpis.
W Blok Ekipie jest w sumie dość ciekawie pokazany problem alkoholizmu w Polsce. Na zachodzie temat alkoholu pojawia się albo w kontekście imprez (Project X, Uczniowska balanga) albo egzystencjalnego upadku człowieka (Zostawić Las Vegas) lub czegoś pomiędzy (Wilk z Wall Street). Czasami jeszcze pojawia się motyw picia Whisky przez gangsterów czy biznesmenów. W Japonii jeśli chodzi o filmy czy anime to picie alkoholu jest często ukazane jako rytuał integracyjny albo forma świętowania. Wspólne picie pracowników po pracy to częsty wątek.
Tymczasem Blok Ekipa ukazuje picie jako formę kulturowego przymusu. W tym uniwersum pije tam praktycznie każdy i to prawie o każdej porze. Picie czegoś bez procentów jak zwykła woda jest potępiane. Alkohol jest stawiany nawet ponad kobiety. Piwo bezalkoholowe to dosłownie trucizna i pije je jedynie główny antagonista czyli Rudy. Protagoniści byli gotowi pić nawet piwo przeterminowane smakujące jak szczyny bo była promocja i nie mogło się zmarnować w jednym z odcinków.
Upodlenie postaci jest w tym sensie absolutne no bo jakim trzeba być podczłowiekiem by pić obrzydliwe w smaku piwo byle się upić. Każdy jednak kto próbuje w jakiś sposób się zreformować to od razu jest szybko ściągany przez pozostałych ziomeczków w dół. Tak było chociażby w przypadku Wala który chciał ograniczyć picie i się ustatkować, ale reszta ekipy podała mu wódkę wymieszaną z energetykiem i "oprzytomniał". Nawet picie małego kufla jest już uznawane za zachowanie niemęskie. Jest to oczywiście tylko satyra, ale w jakiś sposób oddaje tą patologiczną sytuacje w Polsce. Dobrze, że młodsze pokolenia piją mniej.
Protagoniści byli gotowi pić nawet piwo przeterminowane smakujące jak szczyny bo była promocja i nie mogło się zmarnować w jednym z odcinków.
Pracuję w browarnictwie 15 lat i chyba byłbyś w szoku jak Polacy reagują, jak się dowiadują że przeterminowane piwo lejemy w kanał. Nimal fizyczny ból wypisany na twarzy, porady prawne jak mozemy je "uratować" - rozdawanie pracownikom to oczywiście pomysł nr. 1 (c⁎⁎j ze pracownicy dostają świeże piwo). Większość z nich przeterminowane piwo wzięłaby za darmo z pocałowaniem ręki, a dozgonnie wdzięczna byłaby nawet za możliwość kupna za połowę ceny. Alkohol sie nie może zmarnować. Jedzenie tak ale alkohol nie. Ktoś by sie tym mogl przecież na⁎⁎⁎ać jeszcze
@Al-3_x Ot, zwykły narzut kulturowy za wschodu, z którego mozolnie wychodzimy.
Jak sam zauważyłeś, w zachodnich kulturach alkohol łączy się z celebracją - a codzienne picie z patologią. To są ramy kulturowe w których społeczeństwo ocenia gdzie kończy a gdzie zaczyna granica. A u nas granica jest przesunięta do tego stopnia że codzienne picie dla niektórych nie jest niczym nagannym. Póki osoba jest w jakimś stopniu stanie wykonywać swoje obowiązaki i wiąże koniec z końcem to jego picie jest uznawane za jego prywatną sprawę. Jesteśmy narodem wysoko funkcjonujących alkoholików. Dużo ludzi jest poruszonych tym jak dużo jest kupowanych małpek podczas porannych zakupów - ale czy jako społeczeństwo jesteśmy tym zbulwersowani czy zwyczajnie zdziwieni skalą?
Póki alkoholicy nie będą traktowani z obrzydzeniem, niewiele się zmieni. Na szczęście coraz mniej młodych ludzi pije więc nastawianie też się zmienia.
@gwf-hegel-fangirl Obecnie czytam sobie Leszka Kołakowskiego "Horror metaphysicus". Wcześniej przeczytałem już kilka książek w tym miesiącu, ale były krótkie więc się je szybko czytało. Potem zabieram się za Spinozę. Deleuzego to już dawno czytałem i to kilka jego książek, ale chyba coś jeszcze od niego sobie może przeczytam przed wpisem. No i jeszcze jedno anime chce obejrzeć.
Religie abrahamowe i jej świeckie dzieci (liberalizm, komunizm, wokeizm) muszą zostać przezwycienżone, a cywilizacja zachodnia musi zostać od nich uwolniona.
@jiim Absolutnie nie. Każda z tych ideologii ma zakorzeniony uniwersalizm który jest zaczerpnięty od chrześcijaństwa tak naprawdę. Marksizm wręcz oferuje materialistyczną eschonologie dziejów i obietnice raju na ziemi. Nietzsche wprost uważał socjalistów za świeckich kontynuatorów chrześcijańskiej moralności bazującej na resentymencie słabych. Komunistyczny filozof Slavoj Žižek dosłownie zaczął się określać chrześcijańskim ateistą bo też popiera uniwersalizm.
https://www.youtube.com/watch?v=WMCllwk1WuY Polecam dokument o panu Szukalskim. Był chyba na Netflix kiedyś. Bardzo fajny kawał historii człowieka o niezwykłym talencie, odwadze i poczuciu wyższości "rasy" słowiańskiej nad innymi.
Pod koniec miesiąca powinien się pojawić dość długi artykuł który będzie chyba moim najbardziej ambitnym tekstem filozoficznym. Miał się już ukazać w Lutym, ale kilka rzeczy mi w tym przeszkodziło. Będzie poświęcony filozofii Spinozy i Deleuzego, ale nie tylko. Będzie też trochę o grozie, schizofrenii, trwodze, o tym gdzie Deleuze się moim zdaniem mylił i dlaczego Lovecraft miał racje i to strach jest najbardziej pierwotną emocją w ludzkim życiu.
Było sporo spekulacji co czeka ruch MAGA po Trumpie. Zadawano pytania czy pojawi się jakiś duchowy następca czy może ruch podzieli się na frakcje i upadnie. Być może jednak właśnie otrzymaliśmy na to odpowiedź. Jake Paul to kontrowersyjny influencer i bokser który od jakiegoś czasu aktywnie wspiera Trumpa. Niedawno przemawiał na jego wiecu i Trump otwarcie przepowiedział mu, że zrobi w przyszłości karierę polityczną i ma w tej kwestii jego błogosławieństwo. Czy Jake Paul faktycznie pójdzie tą drogą? Tego nie wiem. Wiadomo jest, że największy współcześnie youtuber MrBeast który koleguje się z Loganem Paulem, bratem Jake Paula również ma planować start w wyborach prezydenckich w przyszłości. Dla wielu taka sytuacja może się wydawać dziwna by gwiazdy internetu otwarcie pchały się na rządowe stanowiska. Czy jednak faktycznie jest to aż tak zaskakujące? Ronald Reagan był wcześniej aktorem zanim został prezydentem. Arnold Schwarzenegger został swego czasu gubernatorem Kalifornii. Zełenski był za to komikiem. W Polsce posłem został raper Liroy. Trump prowadził własny program telewizyjny i często pojawiał się jako postać epizodyczna w filmach czy serialach. Bycie politykiem końcowo wiąże się z umiejętnością tworzenia dobrego show. W tej kwestii wielu influencerów ma co potrzeba by robić karierę polityczną.
W moim poprzednim wpisie zarzucono mi błędne zinterpretowanie działań Trumpa jako motywowanych interesem narodowym ameryki. Rozumiem czemu ten zarzut się pojawia więc chciałbym się do niego jakoś odnieść. Prawdą jest, że Trump wyraźnie sprzyja Izraelowi i nie jest wcale takie dziwne. Jako biznesmen przyjaźnił się z wieloma żydowskimi biznesmenami jak chociażby Epstein którego podejrzewa się o powiązania z Mossadem. Mentorem Trumpa był żydowski prawnik Roy Cohn którego także swego czasu oskarżano o prowadzenie elitarnego kręgu pedofilskiego i szantażowanie wysoko postawionych osób (o jego relacji z Trumpem nie tak dawno powstał nawet film). Jego zięciem jest ortodoksyjny żyd i biznesmen Jared Kushner który ma mieć powiązania z żydowską sektą Chabad-Lubawicz. Jego córka przeszła na judaizm. Jednym z jego największym darczyńców była najbogatsza osoba w Izraelu czyli Miriam Adelson. Mógłbym tak jeszcze długo wymieniać, ale sam Binjamin Netanjahu wydaje się być postrzegany przez Trumpa jako przyjaciel.
Co do kwestii bycia marionetką Putina to tutaj jest to dla mnie duża niewiadoma. Często zmienia on zdanie względem Ukrainy i rosji. Myślę, że darzy go faktyczną sympatią, ale niekoniecznie jest mu całkowicie posłuszny. Pomijając jednak te aspekty to trzeba pamiętać, że Trump jest osobą bardzo narcystyczną. Chce dostać nagrodę nobla i chciałby także zostać zapamiętany jako wielki prezydent. W tym sensie zależy mu moim zdaniem autentycznie na dobru kraju by mógł być chwalony przez swoich zwolenników. Dlatego moim zdaniem Trump w pewnym sensie faktycznie chce dokonać czegoś wielkiego dla ameryki by zapisać się w historii. Niestety jego potencjalna demencja, podatność na manipulacje i brak zdolności do planowania długoterminowego i brak zdecydowania w podejmowaniu działania skutecznie mu uniemożliwiają prowadzenie rozsądnej polityki która faktycznie pomogłaby mu zostać wspaniałym liderem.
@Nemrod
Izrael można podpiąć i pod rodzinę i znajomych. Kushner czyli zięć Trumpa którego wysyła na rozmowy z ruskimi jest żydem i to ortodoksyjnym. A za jego radą podjął decyzję o ataku na Iran. Córka Trumpa Ivanka przeszła na judaizm.
Tymczasem ci którzy faktycznie rządzą, mogą sobie bez obaw chodzić ulicami miast, nikt nie zna ich nazwisk, ani nie wie jak wyglądają i nawet jeśli dojdzie do rewolucji, to włos im z głowy nie spadnie, bo społeczeństwo myśli że jakiś pomarańczowy idiota na czele bandy dupowłazów, jest w stanie trzymać za ryj najsilniejsze państwo na świecie łącznie z połową globusa i w razie czego ludzie będą mieć do nich ból d⁎⁎y.
Nie ma c⁎⁎ja we wsi że nie istnieje jakiś ukryty system, nie wiem kto nim steruje, podejrzewam że nawet żydzi są na pasku tego systemu i w razie czego zostaną wystawieni na pożarcie, bo gdyby rządzili faktycznie, to nie pozwolili by sobie na tak rosnącą nienawiść wobec nich.
O demokratycznym teatrzyku nawet nie chce mi się rozpisywać, bo już dawno wiedziałem że polityka nie jest warta funta kłaków i prawo można rozbić o kant c⁎⁎ja, a rządzi pieniądz, brutalna siła i szantaż.
@Gepard_z_Libii ludzie podejmują decyzje, Trump podjął decyzje o ataku, czy to przez to że mają na niego haki czy to przez to, że ma w tym własny interes nie ma najmniejszego znaczenia. On jest decydentem to dlaczego podejmuje takie decyzje nie ma znaczenia, ktoś go wybrał, ktoś go przepchał przez pierwsze wybory, teraz przez drugie wybory i ktoś go też broni. Jest 35% ludzi w USA którzy popierają jego działania.
To tak jakbyś teraz zaczął mówić, że to nie Hitler sobie wymyślił holokaust tylko ktoś nad nim o kim nie mamy pojęcia, to są procesy działające w całym społeczeństwie, na każdym szczeblu jest na to przyzwolenie ale przede wszystkim na samym dole. A działania Trumpa dosyć łatwo rozwikłać - teraz nagle twierdzi, że ponowne otwarcie terminali naftowych w Kalifornii rozwiąże problemy z ropą gdzie problem jest globalny - ale jest interes z kolegami do zrobienia. Ten człowiek nie ma żadnych zahamowań dla własnego interesu jest w stanie wywoływać wojny, zabijać ludzi, kłamać bez przerwy, tworzyć jakieś zmyślone narracje, szerzyć nienawiść. Nie różni się niczym od morderców skazywanych na kary śmierci poza tym że ma tak jak wspomniałem 35% poparcia w swoich działaniach...
@iNoodles nie wiem skąd wniosek że Trump i jego wyborcy nie są niczemu winni.
Oczywiście że są. Wyborcy są nawet większym problemem niż sam Trump.
Sęk w tym że nawet jeśli społeczeństwo się ich pozbędzie to problem nie zniknie.
To nie Trump stoi za obniżaniem poziomu edukacji, tworzeniem podziałów, nie on przez lata dopuszczał do sterów lewicowe odpady, które przez lata wkurwiły zwykłych ludzi do tego stopnia, że byli gotowi głosować na takiego psychola.
Zmiany muszą zajść w sposobie myślenia, bo idiotów nie brakuje i łatwo nimi manipulować.
Nawet jeśli uda się wybrać kogoś rozsądnego to zostanie albo zniszczony albo zmuszony do podejmowania niekorzystnych dla społeczeństwa decyzji.
Wkurwianie się na marionetki pokroju Trumpa to marnotrawstwo energi inteligentnych ludzi, którzy powinni się skupić nad rozwiązaniem problemu, który leży w systemie pozwalającym niegodziwcom wykorzystywać takich psychopatów do własnych celów.
Chciałem się odnieść do oskarżeń użytkowniczki @gwf-hegel-fangirl, że rzekomo nie błędnie wyjaśniałem myśl francuskiego filozofa Foucaulta. Powtórzyła ona jego tezę, że władza wytwarza wiedze jako narzędzie do panowania i tą symbiozę Foucault określił mianem „władza-wiedza”. Jej odczytanie jego filozofii jest poprawne, jednak późny Foucault w swoich wykładach zastąpił ten zwrot pojęciem Aleturgii. Aleturgia oznaczała nie tyle wytwarzanie wiedzy co stosowanie przez władze określonych rytuałów/procedur manifestowania się prawdy w świecie takich jak wyrocznie, rytuał spowiedzi czy procesy sądowe. Ten proces w swym założeniu ma wywoływać realną zmianę w podmiocie który dokonuje wyznania lub w świecie. Nadal jest to oczywiście narzędzie które umożliwiła władzy panowanie choć na przykładzie Edypa Foucault pokazał, że czasami prowadzi to też do obalenia władcy.
Później jednak inspirowany filozofiami starożytnymi zaczął stosować jeszcze jeden termin, a mianowicie Parezja oznaczająca odwagę mówienia szczerej prawdy nawet w sytuacji niebezpieczeństwa. Za przykład jednostek stosujących Parezje podawał Sokratesa czy właśnie Platona chcącego pouczać tyrana z Syrakuzy. Łatwo jednak dostrzec podobną sytuacje w przypadku chińskiego filozofa Mencjusza i dlatego go również przytoczyłem. W tym sensie objawianie prawdy staje się narzędziem oporu przeciwko tyrani i obrony własnej niezależności, a nie narzędziem panowania władcy. Jeśli chodzi o kwestie postmodernizmu to termin ten może oznaczać zarówno nurt filozoficzny, artystyczny czy architektoniczny lub jak ja stosuje ten termin pewną epokę. Filozof Bauman mówił w tym kontekście o tak zwanej płynnej nowoczesności gdzie nie ma już jasno zdefiniowanej prawdy jak kiedyś.
Postmodernistyczna dyktatura to z kolei pojęcie zapożyczone jak pisałem brytyjskiego reportera Petera Pomerantseva. Myślę jednak, że dość dobrze oddaje on dzisiejszą sytuację. Współczesne dyktatury coraz mniej koncentrują się na wytwarzaniu czy też objawianiu prawdy. Zamiast tego takiego Trumpa należy postrzegać jako agenta chaosu, a nawet Kali Purusha. W tym sensie to właśnie koncept Parezji jest kluczowy dla przeciwstawieniu się tyrani osób takich jak on. Będę jeszcze omawiał ten temat bardziej dogłębnie w przyszłych wpisach.
@Al-3_x Ty jesteś zwyczajnie bezczelny. Zamiast odpowiedzieć na zarzut, że redukujesz złożony proces do jednego czynnika by go rozciągnąć ponad miarę, próbujesz wykoleić rozmowę na jakieś dyskusje o pseudosemantycznych anegdotach, która notabene jest bezpośrednim wynikiem tego co dalej pisałam we wpisie o "podmiocie przed prawem"(przed-historycznym) i jego rozwoju.
@Al-3_x To się w końcu skończyło? Dla mnie ta manga zakończyła się po wątki z Makimą. Wydawało mi się to naturalnym końcem historii, do tego z absurdalnie pojebaną sceną na końcu z tym co Denji miał w lodówce.
Co by nie mówić o Obamie to jednak był człowiek z klasą który był też dużo inteligentniejszy, mniej małostkowy i zdecydowanie mniej infantylny od pomarańczowego. Nie dziwie się, że ludzie wybrali go dwa razy z rzędu. Przynajmniej zachowywał się jak na prezydenta przystało. Był oczywiście zbrodniarzem wojennym, ale u prezydentów USA to norma.
Trumpowi zarzucane jest teraz, że poddał się wpływowi neokonserwatystów i stąd powrót do ery interwencjonizmu, ale mam wątpliwości. On nie próbuje usprawiedliwiać swoich działań niesieniem demokracji. W Wenezueli po porwaniu ich przywódcy zaakceptował przychylny mu teraz reżim. Trump otwarcie pozytywnie wypowiada się o dyktatorach i przyjaźni się nawet z niektórymi. Dugin zarzuca mu obecnie zdradę ideałów MAGA na rzecz globalizmu, ale to nieprawda. Trump bowiem nigdy nie kierował się żadnymi większymi ideami i teraz też tego nie robi. O żadnym porzuceniu więc jednej ideologi na rzecz drugiej nie ma tu mowy.
Zamiast tego zwyczajnie usprawiedliwia swoje działania pokazem siły i interesem narodowym. Tym samym nastaje powrót do epoki prawa silniejszego czym faktycznie zaburza liberalny porządek choć nie w sposób w jaki Dugin by tego sobie życzył. Girkin bowiem słusznie wskazywał, że po kompromitacji na Ukrainie z rosją mało kto się liczy. Co zabawne myślę, że gdyby Trump był bardziej konsekwentny w swoich działaniach zamiast co chwile zmieniać zdanie przez co wygląda na niezdecydowanego oraz nie zachowywał się jak niedojrzały bachor to mógłby zdobyć nawet aurę silnego lidera i jego działania byłyby bardziej akceptowalne przez własny elektorat.
Ale Iran i tak by to wszystko przekreślił: bo on sam zapowiadał, że nie będzie kolejnych wojen, to on jest przecież mistrzem dyplomacji i gdyby on rządził, to by żadnych wojen nie było. To on krytykował Bidena za wydrenowanie rezerw ropy, ale sam nie wykorzystał roku niskich cen, żeby je uzupełnić. Więc to przez niego cały świat będzie płacił na stacjach więcej, a to USA ma rok wyborczy.
Walaszek w mojej opinii stworzył wiele wybitnych animacji jak Kapitan Bomba, Laserowy Gniew Dzidy i jego największe dzieło Galaktyczne Lektury. Teraz w moim odczuciu to już tworzy same średniaki. Blok Ekipa przekształciła się z w sumie ciekawej satyry na życie dresiarzy w komedie w stylu gangu Olsena gdzie jeden ziomek obmyśla genialny plan, a reszta go spektakularnie zawala przez swoją głupotę. Tyle, że zamiast pieniędzy to oni próbują ciągle zdobyć alkohol i w sumie to w dużej mierze na powtarzalnych żartach o piciu opiera się cały humor tej produkcji. Do tego jeszcze pojawiają się te filmy sponsorowane które są naprawdę kiepskie. Egzorcysta jest moim zdaniem ciekawszy bo ma przynajmniej jakiś fabularny motyw przewodni, ale wciąż jest odtwórczy względem Bomby. O innych produkcjach typu Porucznik Kabura nawet nie chce się wypowiadać. Otyły pan zapewne mógłby stworzyć coś co dorównywałoby poziomem wcześniejszych produkcji, ale zapewne mu się niestety nie chce, a szkoda. Myślę jednak, że nawet jak Walaszkowi się tworzenie komedii całkiem już znudzi to po nim będą następni którzy dalej będą nieść pochodnie polskiej szkoły animacji i w tym widzę jakieś pocieszenie .
Postmodernistyczna dyktatura czyli tyrania w świecie post-prawdy
Filozof Foucault uważał, że istnieje ścisły związek między władzą, a wiedzą. Nie chodziło tylko o kwestie, że władza wypowiada się na różne tematy z pozycji autorytetu, albo kontroluję dostęp do wiedzy co wręcz wytwarza powszechną prawdę która jest z kolei narzucana społeczeństwu. Dotyczy to zarówno władzy faszystowskiej/komunistycznej/liberalnej. Daje się wspólnocie określony paradygmat według którego ludzie są dyscyplinowani i funkcjonują. Badał te mechanizmy dyscyplinowania zauważając je nie tylko w więzieniach, ale też wojsku czy szkołach co pokazuje jak współczesna władza w przeciwieństwie do starej bazującej na groźbie tortur i publicznych egzekucji kontroluje jednostki poprzez nowoczesne instytucje.
Dziś sytuacja wydaje się jednak odwrotna i prym paradoksalnie bierze tutaj rosja. Putin choć lubi przedstawiać się jako obrońca tradycyjnego społeczeństwa w praktyce stworzył chyba najbardziej postmodernistyczny kraj świata gdzie jego obywatele od czasów nawet Jelcyna chorują na zbiorową schizofrenie. Rosyjska telewizja regularnie bombarduje bowiem widza sprzecznymi wiadomościami. Władza bardzo często zmienia narracje (jak u Orwella) i dla przykładu za epoki Miedwiediewa rosja liberalizowała się. Dopiero po Krymie wytworzono mit konserwatywnej rosji który stosunkowo łatwo można podważyć zwykłymi statystykami. Uwierzyli w to jednak nie tylko sami rosjanie, ale i zachodnia prawica.
Putin bardzo często kłamie i łatwo jest to wykazać. Zresztą nie tylko on i każdy kto posłucha nieco rosyjskiej propagandy łatwo się o tym przekona. Rzecz w tym, że te kłamstwa są często po prostu bezczelne i wzajemnie sobie przeczą. Dla przykładu w kontekście Ukrainy raz była mowa, że to nie wojna tylko zwykła spec operacja by potem gadać o konflikcie z całym NATO. Samą Ukrainą raz mają rządzić naziści, sataniści, żydzi, homoseksualni globaliści. Ogólnie nie ma w tym żadnej logiki. Większą koncentracje przykłada się do wpływania na emocje.
Autorem tego rodzaju propagandy jak już kiedyś tu chyba pisałem jest rosyjski polityk Władisław Surkow określany też mianem szarej eminencji Putina. Napisałem wtedy też, że inspirował się Science Fiction i teatrem awangardowym przy jej kreowaniu. Brytyjski reporter rosyjskiego pochodzenia Peter Pomerantsev wprost nazwał przez to rządy Putina postmodernistyczną dyktaturą. Wspomniałem wtedy, że Trump stosuje podobne techniki i dziś jest to bardzo widoczne w jego podejściu do kwestii Iranu. Z jednej strony twierdził, że wojna w Iranie jest już praktycznie skończona, a później przyznał, że konflikt może potrwać jeszcze długo by następnie znowu stwierdzić, że obie te wypowiedzi są w pewnym sensie prawdziwe.
W poniedziałek wieczorem Donald Trump zapowiedział szybkie zakończenie konfliktu z Iranem, co wystarczyło, by cena ropy znacznie spadła. Prezydent USA oświadczył w telefonicznej rozmowie ze stacją CBS: "Myślę, że wojna jest w zasadzie skończona". W przemówieniu wygłoszonym przed republikańskimi kongresmanami w Doral na Florydzie dodał: "To się dość szybko skończy".
Jeśli chodzi o czas trwania wojny, Trump już kilka godzin po wywiadzie dla CBS częściowo wycofał się ze swoich słów. Zapytany, czy wojna zakończy się w tym tygodniu, odpowiedział "nie". Dodał jednak, że nastąpi to "bardzo szybko". Nie podał jednak konkretnej daty. Dodał również, że największe zagrożenie związane z wojną minęło trzy dni temu, nie wyjaśniając jednak, co miał na myśli.
Trump kilka razy zaprzeczył samemu sobie w ledwie kilka dni. Jest on dosłownie symbolem epoki która bywa określana mianem ery post-prawdy. Nie chodzi już tylko, że władza dezinformuje czy kłamie tylko właśnie zalewa ludzi sprzecznymi informacjami. Odbiorca sam przestaje wiedzieć co jest prawdą, a co nie i to paraliżuje jego zdolność decyzyjną. To jedna z odpowiedzi dlaczego rosyjskie społeczeństwo pozostaje obecnie takie bierne i trochę przerażające jest jak te same techniki próbuje się stosować na zachodzie. To pokazuje Trumpa nie jako dziadka z demencją, ale kogoś kto świadomie buduję sprzeczną narracje na użytek nowoczesnej propagandy.
W tym sensie to właśnie brak prawdy i relatywizm poznawczy stają się narzędziami poprzez które władza utrwala swoje panowanie. Jak się temu przeciwstawić? Foucault w swoich wykładach przytacza przykład Platona który udał się na Sycylię z nadzieją, że dzięki filozofii uda się wychować mądrego władcę, który przekształci tyranię w sprawiedliwe rządy. Choć próba zakończyła się porażką to pokazała jak filozofia (gr.philosophia – umiłowanie mądrości/wiedzy) staje się narzędziem które przeciwstawia lub ogranicza tyranie. W Chinach konfucjański filozof Mencjusz również pouczał władców którym doradzał jak sprawować sprawiedliwe rządy zamiast tyrani.
Wniosek końcowy jest więc taki, że postmodernistyczny relatywizm nie przyniósł wyzwolenia, a wręcz przeciwnie. Być może więc w czasach rodzących się postmodernistycznych dyktatur to właśnie święta prawda jest usilnie potrzebna by obronić cywilizacje zachodnią przed tyranią. Być może czas wrócić do korzeni bo alternatywa wydaje się być niespecjalnie miła. W końcu nikt nie chce żyć w świecie gdzie rząd wedle kaprysu będzie wpajał ludziom, że 2+2=5.
Zakończenie
Będę pewnie jeszcze chciał wracać do tego tematu w przyszłości więc pewnie jeszcze powstanie podobny wpis, ale koncentrujący się bardziej na kwestiach wpływu mediów i sieci społecznościowych.