Lewica po Trumpie w USA
Ogólnie to naprawdę boję się, że po szaleństwach Trumpa wahadło polityczne przesunie się skrajnie na lewo i zamiast powrotu do w miarę normalnej i stabilnej władzy to rząd w przeciągu następnych lat obejmą tym razem zradykalizowani szaleńcy z lewej którzy są gotowi każdego kto się z nimi nie zgadza napiętnować jako nazistę. A jak już kogoś nazwą nazistą to potem nie będą mieli skrupułów by taką osobę zlinczować, pobić, albo nawet zabić.
Może się to wydawać śmieszne, ale podczas dyskusji w internecie miałem często do czynienia z tego typu podejściem po lewej stronie. Sytuacja z Charlie Kirkiem udowodniła, że taka postawa jest powszechniejsza niż się wydaje. Jeśli z kolei spróbujesz bronić kogoś, że nie jest nazistą to też zostaniesz uznany za nazistę co generuje błędne koło. Przypomina mi to scenę z serialu Czas Honoru gdzie skazano chłopa za obrazę władzy ludowej, a potem i jego obrońce bo za dobrze go bronił co również wydawało się podejrzane.
Nie mam żadnych wątpliwości, że mentalność radykalnej lewicy nie specjalnie się zmieniła od swoich początków istnienia. Oczywiście prawdą jest, że w USA lewicowi politycy jak Bernie Sanders albo nawet Mamdani póki co takiej postawy nie wykazują, ale zwykle gdy wściekły tłum oddolnie się coraz bardziej radykalizuje to prędzej czy później pojawia się też polityk gotowy wysłuchać ich zażaleń i poprowadzić ku władzy. Tak przecież było z Trumpem w praktyce tylko, że on akurat poprowadził radykalną prawicę.
#polityka #neuropa #4konserwy #usa #trump

