Trumpowi zarzucane jest teraz, że poddał się wpływowi neokonserwatystów i stąd powrót do ery interwencjonizmu, ale mam wątpliwości. On nie próbuje usprawiedliwiać swoich działań niesieniem demokracji. W Wenezueli po porwaniu ich przywódcy zaakceptował przychylny mu teraz reżim. Trump otwarcie pozytywnie wypowiada się o dyktatorach i przyjaźni się nawet z niektórymi. Dugin zarzuca mu obecnie zdradę ideałów MAGA na rzecz globalizmu, ale to nieprawda. Trump bowiem nigdy nie kierował się żadnymi większymi ideami i teraz też tego nie robi. O żadnym porzuceniu więc jednej ideologi na rzecz drugiej nie ma tu mowy.
Zamiast tego zwyczajnie usprawiedliwia swoje działania pokazem siły i interesem narodowym. Tym samym nastaje powrót do epoki prawa silniejszego czym faktycznie zaburza liberalny porządek choć nie w sposób w jaki Dugin by tego sobie życzył. Girkin bowiem słusznie wskazywał, że po kompromitacji na Ukrainie z rosją mało kto się liczy. Co zabawne myślę, że gdyby Trump był bardziej konsekwentny w swoich działaniach zamiast co chwile zmieniać zdanie przez co wygląda na niezdecydowanego oraz nie zachowywał się jak niedojrzały bachor to mógłby zdobyć nawet aurę silnego lidera i jego działania byłyby bardziej akceptowalne przez własny elektorat.
#polityka #usa #trump #geopolityka #neuropa #4konserwy
