#zpamietnikaprywaciarza

2
18
Cybulion

Instrukcja z obrazkami?

Opornik

@Zielonywewszystkim z tunelu szklarniowego se garaż zrobiłeś?

PanNiepoprawny

Po dogłębnej analizie stwierdzam, że nie znam tej linii klocków

Zaloguj się aby komentować

Mamy to...

Kosiarka bijakowa na miejscu, nawet dostałem upust. Ale olejem muszę ją sobie zalać i złożyć. No i przewieźć do tunelu.

A widły do Avanta dopiero w d⁎⁎ie... Tfu... W planach.


#ogrodnictwo

#trawnik

#zpamietnikaprywaciarza

29cea430-c1d9-4f24-a30f-30f14f7199e4
ee74798b-4bdb-4fe3-9a76-1180efec15c2
myoniwy

@Zielonywewszystkim ej, ej, to moje.

Zaloguj się aby komentować

Może i nie jest to odpowiedni moment na taki wpis a ale za to jest czas. A może komuś się przyda. Jak będzie chciał powiększyć stadninę maszyn do pielęgnacji swojej działeczki.


Jakoś w połowie roku mieliśmy dość fajną robotę bo tylko koszenie trawy. Jako że jestem szefem to se pojechałem powiedzmy na spotkanie biznesowe, a chłopaków, moich niedocenionych asów ogrodnictwa zostawiłem na robocie. Robota prosta jak konstrukcja cepa, kosić trawę i tylko trawę na wyznaczonym areale.

Każdy z nich miał swoją maszynę jeden traktorek drugi wykaszarkę.

Po jakimś czasie dzwoni do mnie Peter,

I mówi że tylko,

  • Ja nie będzie pracował!

  • Nie będziesz pracował?

  • No bo Tomasz już skończył i nic nie robi A ja muszę kosić wykaszarką,

  • To może trzeba było zagęszczać ruchy aby się razem wyrobić dużo wam tego jeszcze zostało? No mówi że w cholerę.

  • Dobra zaraz coś ogarnę.

Na szczęście przypomniało mi się że podczas ostatniej wizyty w lokalnym sklepie metalowym zaintrygowała mnie pewna wykaszarka.

Mianowicie z wyglądu dojść dobra podróbka Hondy UMK 425, tylko kolory się trochę nie zgadzają.

Dobra trzeba wziąć, pojechałem kupiłem do chłopaków żeby mieli czym robić.


Kosa spalinowa Pro Craft T5600

Wygląd może i podobny, ale cena 750 zł zamiast 2500 za hondę.

Obroty trochę wyższe niż w Hondzie co trochę lepiej robi robotę na gęstej trawie niż Honda.

Ale za to jest głośniejsza.

Waga podobna.

No i nie muszę chyba mówić że jest to czterosuw do którego leje się normalny olej do smarowania, a smarowanie komory silnika klasyczne, rozgryzkowe.

No i tak delikatna opinia bo przepracowaniu około 50 godzin pracy.

Odpala zadziwiająco dobrze, spalanie oczywiście czystej benzyny na poziomie Hondy można powiedzieć. Wymieniony został już trzy razy olej, bardzo szybko robi się czarny, martwi mnie że za każdym razem z delikatnym brokatem.

Osłona główki pękła już jakiś czas temu przy mocniejszym uderzeniu w ziemię i się urwała.

Ale najbardziej chyba irytujące jest to, że podcieka gdzieś olej czy to z tłumika czy gdzieś jeszcze z obudowy, który brudzi spodnie oraz kurtkę czy bluzę podczas pracy.

Szelki dosyć wygodne. Ale sama wykaszarka była trochę źle skręcona, śruby mocujące uchwyt do szelek wbijały się w nogę nie pomagała nawet osłonka przy szelkach.

Na razie leży grzecznie i czeka na wiosnę

Choć mamy do zrobienia jedną robotę już w styczniu.

Tylko trochę śniegu nasypało. XD


#ogrodnictwo

#zpamietnikaprywaciarza

#maszyny

#kosiarka

#trawnik

#praca

8c923e6f-d985-47a6-9624-6f7818861461
42729bb6-efc4-4a9c-9b0e-9b83ae4e1e4f
b097a347-fc1d-41cd-a123-cdcd3563391e
70e57acb-5484-4832-9316-63a2aba3ab37
cebulaZrosolu

@Zielonywewszystkim ja kiedyś w Castoramie kupiłem kosę mountfield mb45d jest to stiga (nawet w instrukcji jest tak napisane) i jestem bardzo zadowolony. 2 suw ale mi to nie przeszkadza, motopompę też mam 2 suwowa więc olej zawsze mam do mieszanki


Jedyne co mnie wkurza (ale to nie wina kosy) to żyłka. Próbowałem już kilka i się topią i sklejają w głowicy muszę gasić sprzęt, rozbierać głowice, nawiać żyłkę od nowa, zakładać , odpalać i kosić dalej.


No ale może kiedyś znajdę odpowiednią żyłkę


PS: promocja była przednia bo zapłaciłem za to 550 zł. Ludzie się rzucili to w Puławach już nie było, zamówiłem w Kielcach i mi brejdak odbierał

Ravm

Ja ładnych parę lat temu kupiłem w zielonym Obi podkaszarkę elektryczną 1800W jedyna taka zobacz. Nawet sprzedawca mi odradzał ale potrzebowałem na szybko. Działa do dzisiaj, jedyny minus to że ciężka a szelek nie ma i w trakcie koszenia i ze dwie godziny po piwo tylko z bidona bo ręce się trzęsą i rozlewam.

Opornik

@Zielonywewszystkim hm , o dziwo niemiec nie chinczyk. (Edit) A nie, "wuropa wschodnia".


Ja to ciągle zachodzę w głowę jak wam się to udaje spinać żeby ludzie zimą robotę mieli.

Ja wiem że są nasadzenia, i różne prace ziemne, ale mimo wszystko. Na szczęście nie mój problem.

Zaloguj się aby komentować

Cofający się licznik w samochodzie.

Od jakiegoś czasu wyskakuje mi błąd silnika

Check engine. No dobra sprawdzam patrzę jest czyli jest dobrze.

Aaallleee, wczoraj zaczął cofać mi się licznik. Myślę sobie no Dobra trzeba coś z tym zrobić bo tak być nie może. Przeczytałem błędy doszedłem do wniosku że to wina zaworu EGR. Mam chwilę czasu chłopaki są zajęci cięciem drewna ogarnę.

Szybki instruktaż na Youtubie jak to zrobić. Skompetowanie kluczy. No i jazda. Rozkręcony wyczyszczony złożony i wsadzony z powrotem.

Ładnie wszystkie śrubki podokręcane założone osłony i zaczynam zbierać narzędzia. A tu patrzę, przecieram oczy i jeszcze raz patrzę. A to taka długa cienka sprężynka leży sobie na ziemi i spogląda na mnie mówiąc, "eeeee ku..... a ja? ".

No dobra szybka koncentracja, i myślę czy jest ona w ogóle do czegoś potrzebna. No ale skoro tam była to musi być.

Dobra, rozkręcamy z powrotem wszystko.

No Ale tym sposobem w Renault Trafic 1.6 jestem w stanie rozkręcić wyjąć zawór EGR i znowu wszystko poskręcać w około 25 minut. Także chyba dobry czas.

A teraz zapytacie się czy to w ogóle miało jakikolwiek sens?

Oczywiście że nie, zegar dalej odlicza, ale za to zmarnowałem trochę czasu.

A może błędy muszę wykasować?

O tym nie pomyślałem.


#mechanikasamochodowa

#mechanika

#zpamietnikaprywaciarza

#renault

70b5b600-de8d-44f9-a53f-c1b60114ab50
981c7664-759e-4eb4-ae1f-fb25062ba649
ffbf4518-168c-4ddc-9a68-22affe59a2a7
1f04ed6d-3961-4a50-9287-c5a5ea557720
7b0b5db1-fe59-4da5-a94d-97f889f05bd9
Sofie

@Zielonywewszystkim Mi to wyglada na odliczanie kiedy samochód przestanie jechać, bardziej w adblue się to zdarza niż w przypadku EGR

UncleFester

@Zielonywewszystkim Nooooo niestety, musisz przepchać rurę.

dolchus

@Zielonywewszystkim Pojazd osiągnął połowę przebiegu krytycznego, po czym zaczął odliczać ile jeszcze przejedzie. Nic nadzwyczajnego. Zamykam temat ( ‾ʖ̫‾)

Zaloguj się aby komentować

Każdy kto prowadzi mniejszą lub większą firmę wie z czym wiąże się końcówka roku.

Tak zgadliście. Jest to napędzanie gospodarki ponadprogramowymi zakupami do firmy.

Czy to się opłaca nie wiem, bo nigdy nie miałem takiej potrzeby.

Ale tak na serio potrzeba była zupełnie inna niż zbicie podatku dochodowego.

W przyszłym roku mam już zaklepane kilka trawników a chcąc zrobić to szybko i dobrze. Potrzeba rewolucji.

W tym celu udałem się bardzo długą podróż. Kilka ładnych godzin w samochodzie w jedną i jeszcze więcej w drugą stronę. Dodam że i tak jechałem już ze Śląska. Czy było warto?

Nie wiem, okaże się przy najbliższym zleceniu.

Które jak pogoda pozwoli będzie jeszcze w tym roku. XD

A o co chodzi co to za rewolucja?

Jest to siewnik do trawy. No i co w tym takiego niezwykłego przecież w każdym sklepie z siewnikami można kupić siewnik.

Nie ten i nie za te pieniądze. Aż mi się pejsy zakręciły na samą myśl. XD


Siewnik dokładnie to Eliet GZC1000.

Dosłownie maszyna do hurtowego zakładania trawników z siewu.

Skubaniec ciężki jak cholera bo waży 420 kg.

Ale za to niewygodnie się nim skręca.

Szerokość 1 m roboczy a pod nim dwa rzędy brony aktywnej, która uprawia i wyrównuje oraz zagrzebuje nasiona trawy na zadaną głębokość. Bardzo fajne ciekawe rozwiązanie.

Nad którym prawdę mówiąc myśleliśmy już od dłuższego czasu wspólnie z @myoniwy

Ale mamy na tyle dużo innych projektów więc niektóre rzeczy po prostu lepiej kupić.

Zdjęcia z pracy siewnikiem nie są jeszcze moje a od znajomego już ogrodnika który używa tych siewników.


#ogrodnictwo

#ogrod

#trawnik

#maszyny

#zpamietnikaprywaciarza

#chwalesie

e29c5723-d824-41cf-a1d5-a0fda273f8b7
77b58334-aed8-46f2-a94b-661f24a5f0b1
c516a435-fc82-4af4-9e51-5e853eaa0545
712ec5cc-0051-4eb8-946a-981314c32e1b
8c053ce2-a79e-434b-bb78-04142c82808b
Tomekku

@Zielonywewszystkim Niezłe bydle, siewnik też fajny

Pytanko zasadnicze, w jakich rejonach pracujesz? Bo w przyszlym roku mogę powoli zaczynać ogarniać ogród, a twoje doświadczenie plus taka bestia by mogło się przydać.

ZohanTSW

Co jest kurde

Późna jesień, wszędzie szaro buro, spadł śnieg, temperatury na minusie stają się codziennością, a u ciebie taka piękna zielona trawka? Nie mieszkasz w Polsce czy zdjęcie z przeszłości? xd

456fe32c-7ca7-44c0-a8f1-aa845a16c53a
Opornik

Dokup bibelotów do avanta :)

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry w tym jakże zimowym poranku

Pewnie zastanawiacie się czemu znowu zniknąłem na tak długą chwilę.

Jak to zwykle bywa pochłonęła mnie praca. Bardzo dużo pracy, a ponadto gonił termin. Lecz nie ubiegajmy faktów.


Niespełna dwa miesiące temu dzwoni do mnie znajomy a jednocześnie właściciel dużej firmy zajmującej się budową dróg oraz innymi większymi pracami budowlanymi. Od razu mówię jest to bardzo specyficzny człowiek, gdzie rozmowa z nim za każdym razem mnie zaskakuje.

Ale dzwoni do mnie i bez żadnego dzień dobry, czy tam innych epitetów mówi.

  • Jak nie jesteś bardzo zajęty, wpadnij do mnie myślimy porozmawiać.

Co prawda jak zwykle miałem coś do roboty ale powiedziałem, że będę za 20 minut. Bo aż mnie ciekawość zżerała o co chodzi.

Gdy już go znalazłem na placu co nie było łatwe bo nikt nie wiedział gdzie jest, mówi to musimy pójść do biura i po drodze pogadaliśmy o pierdołach, nic co mogłoby w ogóle naprowadzić na cel naszego spotkania.

W końcu zasiadamy w fotelach i mówi:

  • Ja zawsze popełniałem błędy, popełniam je i będę je popełniał. Dlatego mam dla Ciebie propozycję,

Tu się poczułem lekko zmieszany bo nie wiedziałem zupełnie o co chodzi.

  • Jest taka mała robota, ty byś miał swoją część, ja bym miał swoją część. Tylko ciebie, nie interesuje nic poza wykonaniem swoich obowiązków. A ja biorę na siebie zleceniodawcę i dokumentację. To jest najlepsze co może Ci się trafić.

I tak przez pierwsze 10 minut rozmowy nie wiedziałem zupełnie o co chodzi.


Aż w końcu, jak przez mgłę, ale zobaczyłem brzeg. Pokazał mi wydrukowane dokumenty jednego z przetargów do którego miał startować. W skrócie, prace remontowo-budowlane oraz związane z gospodarowaniem terenów zieleni w parku niedaleko nas.

Myślę sobie ciekawa robota, rozwojowa, w sumie na zimę jakieś takie większe zlecenie mogłoby się przydać.


Zamieniliśmy jeszcze kilka słów, przejechaliśmy się do tego parku aby to wszystko obejrzeć, i mówię... wchodzę w to...


No ale nie tak prędko. Najpierw musimy wygrać przetarg.

Po zrobieniu swojej wyceny, wysłałem wszystko managerce, która zaakceptowała kosztorys i złożyła dokumenty. No ale zapomniała czegoś tam kliknąć w komputer. I zorientowała się dopiero podczas otwarcie ofert gdzie było już za późno. No nic, nie wygraliśmy my, ale też i nikt inny. Kolejny przetarg składamy te same papiery.

I ku naszemu zaskoczeniu wystartował znajomy, który też robi takie większe budowlane rzeczy ale od czasu do czasu lubi sobie złapać taką pierdołę jakby miał za mało roboty. I tak się złożyło że to on wygrał.

Więc myślę sobie że już po robocie. Aaaale, jakoś tak to wszystko się złożyło że mnie zaanonsowano, nowemu wykonawcy i stwierdził.

  • Skoro miałeś to robić to czemu nie. Nie chce mi się nikogo szukać.

Więc spoko. Przedstawiłem swoje warunki i czekam na zielone światło.

No i czekam, i czekam. Minęły jakieś dwa tygodnie od otwarcia oferty ale nie było jeszcze oficjalnego ogłoszenia wyników. Więc nie wiadomo do końca co się dzieje.

Ale w końcu dzwonię i pytam Jak sytuacja i na czym stoimy.

W słuchawce słyszę,

  • A no faktycznie możemy się spotkać i pogadać. I od przyszłego tygodnia możemy zaczynać ponieważ wtedy podpisze umowę i będzie można wchodzić.

Elegancko mam chwilę na zaplanowanie pracy ogarnięcie trochę innych rzeczy przed dużym zleceniem fajnie.

Zielone światło i ruszamy. Otrzymałem wszystkie dokumenty. No ale tak patrzę, oglądam raz z jednej raz z drugiej strony, nie mam żadnego projektu jak to wszystko posadzić. A było co.

Do posadzenia mieliśmy ponad 1700 roślin. Do tego 150 m ² trawy z rolki a także 50 m2 zielonego dachu z mat rozchodnikowych na remontowanej piwnicy oraz dziesiątki metrów sześciennych rozwożenia ziemi. To jest bardzo dużo pracy.

No i zachodzę w głowę mamy przedmiar robót. Do tego listę gatunków oraz ich ilości nic więcej.

Szybki kontakt do wykonawcy. Że czegoś mi tu brakuje na mianowicie projektu. On na to,

  • A tak faktycznie zapomniałem ci powiedzieć nie ma na to projektu, na jutro masz spotkanie z osobami z gminy które wszystko ci pokażą gdzie i jak posadzić.

Ok. Sobie myślę zapowiada się ciekawie. I nie myliłem się.

Na drugi dzień spotkanie wszyscy na miejscu.

Dostałem listę roślin, do tego mapka z jakimiś numerkami. Szybko połączyłem kropki że numerki przy roślinach odpowiadają numerkom na mapce. Reasumując, ich planem był brak planu.

I tak właśnie z istniejącej listy roślin bo tego nie mogliśmy za bardzo zmienić. Musiałem na szybko zrobić projekt całych nasadzeń w parku. Aby jakoś to wyglądało. Co nie było łatwym zadaniem.

Po kilkugodzinnym spotkaniu i dyskusjach, doszli do wniosku że mam to zrobić tak aby było dobrze. Trzymając się roślin z listy. Oczywiście kilka musieliśmy wyrzucić ponieważ nie miałby szans przetrwania.

Ale za to w trakcie pracy było trochę zmian ilościowych. Doszło do tego korowanie, drugie tyle maty rozchodnikowej kosztem trawników z rolki. Ale i obrzeże trawnikowe i jeszcze więcej kory.

Ku mojemu zaskoczeniu, nawet moje asy ogrodnictwa spisali się na medal. Codziennie a nawet i w weekendy stawiali się w pracy aby skończyć wszystko w terminie.

A propos terminu. To jeszcze jeden aspekt, który chciałbym poruszyć.

Czytając umowę oraz przedmiar robót było tam napisane że czas na realizację mamy dokładnie 30 dni od podpisania umowy przy czym nie wcześniej niż pięć dni od podpisania tejże umowy. Także z tyłu głowy mam, myśl jak to dużo mamy jeszcze czasu. A tu pewnego dnia na teren budowy przyjeżdża właśnie wykonawca, przyjeżdżają ludzie z gminy a także menadżerka z którą się kontaktowałem w sprawie jakichś nieścisłości.

A po co przyjechali? Zobaczyć postępy prac...

No i ta menadżerka przychodzi do mnie po cichu i po chwili rozmowy pyta.

  • A czy pan wie że odbiór gmina chce zrobić 15 listopada?

Dodam że był chyba wtedy 7 listopada, a ja byłem świadom tego, że mamy czas do końca miesiąca.

Odpowiedziałem jej wtedy zgodnie z prawdą.

Że, chyba zaszła pomyłka.


  • No tak ale gmina prosiła. I wynegocjowała wcześniejszy odbiór ponieważ taki pasuje. A ponadto była podpisana inna umowa w której ten czas biegł wcześniej.

Przynajmniej tak to zrozumiałem.

No Dobra trzeba zakazywać rękawy i brać się ostrzej za robotę. Chłopaki nie byli zadowoleni No ale dzięki temu sobie więcej zarobili.

My skończyliśmy wszystko 14 listopada. Z delikatną pomocą trzech chłopaków od wykonawcy. Dały ich tak po prostu bo nie miał już dla nich innej roboty.

Natomiast mi okazali się bardzo pomocni.


Tak więc, podsumowując wszystko

Przyszedłem pozytywnie odbiór wykonawcy.

W zeszłym tygodniu były dwa odbiory z urzędu. Które też zakończyły się pozytywnie. A w tym tygodniu mam spotkanie ze zleceniodawcą w celu rozliczenia prac i zamknięcia tematu.


Do tego jeszcze z mojej strony dałem taką kilkustronicową instrukcję obsługi wszystkich roślin. Czyli kiedy i jak trzeba je podlewać, czym podlewać, Jak nawozić i czym, jaką stosować ochronę aby to się wszystko przyjęło. Jeżeli się do tego nie zastosują, wówczas ograniczy to gwarancję na rośliny z mojej strony.


Na dole kilka zdjęć z końca realizacji.

Już nie mogę doczekać się wiosny kiedy to wszystko ruszy a już na pewno za kilka lat jak to wszystko urośnie i nabierze wigoru.


Tym oto długim ale za to nudnym wpisem wracamy.


#ogrodnictwo

#ogrod

#rosliny

#parki

#zpamietnikaprywaciarza

#praca

#zielen

#krzewy

#drzewa

6096c69e-4cae-4335-83f0-3ed9477f3dd8
e0612e49-0024-4435-9741-3a9065a87a7e
a0144609-1841-4795-a737-e94465a7b965
fa30932c-0828-41ff-9040-bd187c7628d9
89272019-6772-4c90-9492-7d708f6e47aa
the_good_the_bad_the_ugly

Kto współpracował z tzw. „public” ten się w cyrku nie śmieje.

rogi_szatana

@Zielonywewszystkim  nie wiem dlaczego ale do tej pory myślałem że pracujesz w Holandii

Zaloguj się aby komentować

Powolutku powolutku. Jakbyście się zastanawiali co się ciekawego dzieje w branży #ogrodnictwo w tym jakże pięknym jesiennym okresie. To ku waszemu oraz na nieszczęście mojemu zdziwieniu dzieje się bardzo dużo. Aż idzie oszaleć, chociaż na to już za późno.

Dla przykładu taka jedna historyjka.


Wbrew pozorom teraz jesienią mamy, i tu liczba mnoga bo wspólnie z ekipą asów ogrodnictwa, mamy do zrealizowania oraz skończenia, dość duże inwestycje. Między innymi. Taki park miejsko-wiejskim. Ledwie niecałe 2000 roślin do posadzenia trochę trawy z rolki trochę mat rozchodnikowych. Taka tam robota okraszona presją czasu a także pogodą.

No dobra to sobie pomyślałem będzie trzeba użyźnić że, tak się nie fachowo wysłowie ziemię pod te rośliny. A użyźnimy ją, ostatnio coraz modniejszym sposobem sadowników czyli podłożem popielczarkowym. Dobra dzwonię zamawiam transport 60 m³. I czekam, czekam,... Nadal czekam.. ale nie wbrew pozorom tak długo nie czekałem podłoże przyjechało znacznie wcześniej i się mogliśmy spodziewać.

Sprzedawca mówi że od tej pory będzie się ze mną kontaktował kierowca. No okej niech jedzie.

Byliśmy umówieni na godzinę 7:00. Dochodziła godzina wpół do ósmej. Kierowcy nie ma No ale dzwoni.

- Panie gdzie Pan jesteś.

- No właśnie jadę i nigdzie nie ma tego numeru

- A jaki numer Pan mijasz

- Noo 110

- Panie co żeś Pan przejechał, musisz się zawrócić.

- Dobra wyślij mi jakąś pinezkę gdzie to mam dojechać a ja wyślę moją.

Dobra dostałem pinezkę ja wysłałem lokalizację rozładunku ale tak patrzę to jest zupełnie po drugiej stronie wioski. No spokojnie można objechać dookoła i zajechać od drugiej strony. Ale to nie jest takie proste i łatwe dla tego pojazdu.

Dzwonię do gościa i mówię, Panie nie jedź Pan dookoła. Bo tamtędy jest taki drewniany mostek do pięciu ton. Czekaj pan zaraz tam będę.

Było już chwilę po godzinie 8:00.

No dobra przyprowadziłem, zatrzymaliśmy się na drodze i mówię jak ma wjechać i to wysypać.

Panie tutaj trzeba cofnąć i wysypać w tamto miejsce w rogu działki. Mam się kłóci ze mną że on sobie wykręci na tej łące i tam wysypie.

Ja nie wstępliwie mówię że trzeba cofnąć. Tam jest piach tam jest mokro zalgniesz Pan.


Kierowca mówi że się nie da bo nie ma Jak cofnąć. Jak się nie da to się złamać tu jest szeroko tu jest twardy wjazd nie będzie z tym problemu cofaj Pan. Coś tam mruknął poszedł do samochodu.

No i ja patrzę on wjeżdża przodem i zawija na tej łące. Ja nawet na to nie patrząc wyjąłem telefon i dzwonię do sąsiada. Bo widziałem że jeszcze się kręcił po podwórzu.

I pytam się go czy ma chwilę. I czy nie chciałby poratować traktorem. Tylko tym dużym. On się mnie pyta a co się stało. A przyjedziesz to se zobaczysz. Tylko weź linę jakąś dobrą.

Nie skończyłem nawet rozmowy. Ciągnik z naczepą już siedzi. No widać że kierowca z doświadczeniem.

Przyjechał sąsiad. wyśmiał kierowcę. No i się ciągamy. Najpierw próbowaliśmy z załadowanym podłożem po pieczarkowym na naczepie. To wnet by ten traktor rozerwał tego tira. Kierowca się drze że musi zrzucić tutaj.

Ja twardo ale też dla jaj. Mówię panie To nie jest moja działka nie będziemy tego tutaj zrzucać To miało być zrzucone w innym miejscu przyjedzie sąsiad I co powie? Nie ma bata ciągnj, krzyczę do sąsiada. Sąsiad chyba podłapał żart. On mówi że szarpnie mocniej. I z rozpędu. XD

Dobra. Kilka wymian trafnych uwag z każdej ze stron. Zrzucamy tam gdzie się zakopał jakoś to będzie.

Na pusto ten ciągniczek sąsiada też wcale lekko nie miał go targnąć. A to 160 kucy biega pod maską.

No i dobra jakoś go wyszarpał kierowca se pojechał. A ja jeszcze do godziny południa równałem dołki i koleiny.

I może nie było tego podłoża tyle ile zamawiałem. Bo po wstępnych pomiarach brakowało jakieś 15 metrów sześciennych. Ale za to można było sobie nazbierać jeszcze pieczarek.

Takich do gastronomii. Czyli najtańszych pozaklasowych.


#ogrodnictwo

#kierowcy

#zycie

#zpamietnikaprywaciarza

2dc0be24-f7c2-463e-aec5-175e46b95390
f18563c4-1195-4b22-a852-94ddad59c74f
b62bd605-ae3d-4202-b6b6-f8cc8ccaed62
GazelkaFarelka

@Zielonywewszystkim nie rosną potem tam pieczarki?

elmorel

Lubię sobie przeczytać i obejrzeć co tam odjaniepawlacie, ale błagam popracuj nad składnią zdań!

Felonious_Gru

@Zielonywewszystkim nic nie zrozumiałem

Zaloguj się aby komentować

Tak wygląda uczciwie zabronione stoooo zlotyyyy

#ogrodnictwo

#pracbaza

#zpamietnikaprywaciarza


A tak wygląda źle zaprojektowane nawodnienie trawnika


#ogrod

#trawnik

#automatycznenawadnianie

0ceddeaf-b601-46e2-89f1-99963a3aeda5
5ba4ecf3-23b3-40a3-a7ba-ee0496347ff7
7948fbdc-d4a1-4f4e-9c3d-5d123f136cc8
lagun

Płacą ci za brudne nogi? To jakaś forma walk w kisielu?

TheLikatesy

@Zielonywewszystkim a ty co, koń? że 4 nogi w 2 postach pokazujesz?

Opornik

@Zielonywewszystkim co ty udeptujesz ten trawnik ręcznie (stopnie), jak kobiety kapustę (albo winogrona) żeby lepiej rósł?

Zaloguj się aby komentować

Kiedyś wraz z @myoniwy mieliśmy genialny pomysł na zarobek. A żeby nie tracić cennego czasu w którym mogłoby dotrzeć do nas że to bez sensu. W tym celu jednym z elementów technicznych infrastruktury, która by temu służyła miało być ogrodzenie. Ale nie byle jakie sobie pomyśleliśmy. Zrobimy żywe ogrodzenie to nie spróchnieje I będzie zawsze świeże. To wspomniany już jegomość. Naciął wierzbowych kołków. I tymi kołkami o kołkowaliśmy kawałek działki. potem na szybkości drutem kolczastym dookoła. I pewnie sobie pomyślicie że to mirabelki miały być. Blisko. Ale wójt się nie zgodził.

No to teraz jest sobie takie ogrodzenie część wierzb już uschła część ma się zadziwiająca dobrze ta trochę po prostu jest świeża. I tu właśnie jednym z zadań w zeszłym tygodniu dla moich asów ogrodnictwa. Miało być przycięcie wszystkich wierzb w ogrodzeniu. No jak już się pewnie domyślacie wczoraj po robocie musiałem to zrobić sam. Bo jak chłopaki stwierdzili, oni nie wiedzą jak, nie będą tego robić. #zpamietnikaprywaciarza z czasem prawdopodobnie będzie trzeba zwinąć drut i kołki wyrwać.

Natomiast pozostałe zdjęcia to trawnik który był kiedyś zakładany. Co prawda jest trochę zagłodzony ale już to naprawiliśmy. No i stara rabatka składająca się z samych host. Też widać trochę braki wody. Ale i tak te ciemnozielone hosty są gigantyczne.

A i też miskant od strony sąsiada ma dobre ze trzy metry.

#ogrodnictwo


#wierzba

0116ca05-648c-4ef8-84a8-40b3a60b4517
28ee2edc-cf07-45f0-8d7f-37e987559931
8e6b35ef-889f-4f26-a37a-4a1e6925a08b
myoniwy

A to nie był nasz najbardziej szalony pomysł XD

Zaloguj się aby komentować

Jak dobrze wiecie. Wybrałem się na krótkie #wakacje. Oczywiście nie był to czas zupełnie wolny od obowiązków w firmie, ale czy odpocząłem? To zależy. Jakaś tam przerwa w pracy była. Nawet regularnie można było sobie pojeść. A najlepsze to były śniadania gdzie do dyspozycji był szwedzki stół syto zastawiony nabiałem, mięsiwem, galaretkami, a nawet kakao i płatki śniadaniowe. Jednego razu nawet był budyń. Obiady? Tego już lepiej nie wspominać. De volaille surowe w środku ponadto z ogórkiem, czego jeszcze nigdy nie jadłem. Pulpety stopień wysmażenia... blue. Także na bogato.


Sam pokój w którym, mieszkaliśmy we dwie osoby mieścił 6 łóżek i czuć było poprzednią kolonię która się w niej znajdowała. Dosłownie. Okna były otwarte 24 h na dobę a i tak nie szło wywietrzyć zapachu długo nie zmienianych skarpetek, potu i nie wiem jeszcze czego. Dlatego większość czasu spędzaliśmy na zewnątrz lub w pokoju po sąsiedzku.


A co zobaczyłem, to moje. Wiadomo jeden dzień przeznaczony był na leżing, smażing, plażing. Poza tym byliśmy na koncercie organowym jednych z najstarszych i największych w Polsce organów kościelnych budowanych przez 25 lat i nieskończonych. Kiedyś to byli fachowcy. Ponadto byliśmy na Westerplatte, osobiście byłem tam już nieraz ale z wiekiem historie które się słyszy lub czyta są coraz bardziej przerażające. Podobnie było w obozie koncentracyjnym Stutthof. Mimo tego że maturę ustną miałem o podobnej tematyce to .... są straszne rzeczy co się tam działo.

Ponadto byliśmy również w Hevelianum muzeum nauki w Gdańsku. Ciekawe doświadczenie choć znacznie bardziej dla dzieci. Coś ala Kopernik.


Allle.... Nie zapominajmy o #zpamietnikaprywaciarza pod moją nieobecnością chłopaki przepracowali prawie 3 dni. Głównie koszenia trawy u stałych klientów.

Ale ciągłe telefony ściągłymi problemami nie pozwalały mi wypocząć. Jak nie to że trzeba tak daleko jechać i oni nie będą wiedzieli co mają robić gdzie robią to już od dłuższego czasu z powodzeniem. Druga sprawa pojechali na jedną działkę mieli ją dokładnie wykosić między drzewkami w takim lasku i ogólnie na tip top na cały dzień roboty dla dwóch chłopa. Peter stwierdził że tu już ktoś pokosił i oni o 13:00 już byli na bazie. Co oczywiście było nieprawda skosi je tylko z grubsza traktorkiem trochę drugi pobiegał wykaszarką i do domu.

Jednej inwestycji gdzie była rozłożona trawa z rolki w ogóle nie ruszyli. Powiedzieli że się tam nie da wjechać traktorkiem. Wjazd był z dwóch stron próbowali Z jednej strony to powiedzieli że trzeba tam wykopać hortensje. To powiedziałem żeby spróbowali z drugiej. Ale już prawdopodobnie byli spakowani to nawet nie szło się z nimi dogadać. I oczywiście co Peter stwierdził że się nie da, pa na moje sugestie żeby skosić wszystko małą kosiarką, powiedział że małą w ogóle nie będzie kosił bo się za długo zejdzie. I tyle w temacie. Także jak tylko wróciłem o godzinie 18:00 z Gdańska. Musiałem zapakować d⁎⁎ę i cały sprzęt pojechać do klienta i skosić ten trawnik wróciłem jakoś po 20:00 już nie sam bo Tomasz pojechał mi pomóc.

I tyle w temacie #ogrodnictwo

A, Peter, już nie bezpośrednio do mnie tylko przez znajomych mówił aby zawieść mi pieniądze na weekend XD

6e008a51-3932-4fff-aca1-bc5f69d2cd08
3fcd7052-ba9d-4820-bb4a-b5464bdbe321
92ee3572-c7f9-4918-95b0-67bc4c25130e
3dbd52cc-b11d-4cf5-a88a-62440accfce4
945c24f0-70cc-4324-a14d-082b5feabda4
Opornik

Sztutthof, pamiętam. Przy bramie rezydował upasiony czarno-biały kot, słynna atrakcja. Pewnie już dawno go nie ma bo to dawno było.


Zbankrutujesz przez tych gości.

Zaloguj się aby komentować

Wtorek, mam nadzieję że jest to pierwszy dzień chłopaków w pracy po bardzo długim weekendzie, #zpamietnikaprywaciarza Osobiście w tym tygodniu niema mnie w firmie. Tak zgadliście, lenie się na plaży. I to dosłownie. A ludzie pracują na mnie. Aż się zakrztusiłem jak to pisałem.

Ale wracając do moich asów ogrodnictwa. Jeszcze w niedziele ich chęci do pracy sięgały zenitu. Ale przez noc, ogień wygasł i zapał do pracy także minął. Ale nic straconego, jak dobrze wiemy bus musi latać, to akurat @myoniwy zabrał go do swoich celów razem z większą przyczepą.

Jakby tego było mało, oczywiście że jak mnie niema to wszystko się dzieje. I jakaś awaria, i jakiś problem a i dodatkowo 15 innych telefonów. Na szczęście jedną awarię opanował @myoniwy. Ale cena jaką przyjdzie za to zapłacić... Aż się boję co wymyśli.


#wakacje

#morze

#morzebaltyckie

#przekop

47a3178e-66e4-4786-8fb7-e0b30894e7c2
39523f15-1d9d-43a6-87a4-0c9a50a5b997
3b9ecfb7-6e73-41c5-8fab-bf8ab217e89e
15fbc5c7-809d-4e04-83e6-155d3249a2b3
2e283217-3593-422b-a9cc-85f0dd2ca4ac
bori

@Zielonywewszystkim Polskie morze... Bogol...

Ravm

Notka dla botów z CBŚ: "na trawie się dorobił"

ErwinoRommelo

Taaa pierwsze kreci noskiem ze chce fakturke a potem dziw ze drogo, co nie @myoniwy ?

Zaloguj się aby komentować

#konstruktorelektrykamator

Dobra, jakoś już wróciłem myślami z tych wakacji.

A jako że teraz @Zielonywewszystkim pojechał się wakacjować to część jego awarii spadła na mnie. No bo kto to ogarnie, Peter z #zpamietnikaprywaciarza ? Przecież tego nie da się naprawić. XD.

O co w ogóle chodzi? A no Zielony dzwoni żeby podjechać na ogród ktory ostatnio robili bo gdzieś tam rurka jest walnięta i woda leci, aż klientka nie włącza nawodnienia bo jej wody szkoda. Mówi że rurka będzie 20 to zajedz do sklepu i ogarnij to. Zapobiegawczo wziąłem złączkę 16, 20 i 25. I bardzo dobrze, bo nauczony rozmowami z moimi klientami że zawsze trzeba brać więcej materiału teraz też to się sprawdziło. Bo rurka była 25. A skąd dziura? A ktoś jak montował obrzeże to wbił taką 20cm plastikową szpilkę centralnie w rurkę. Odkopane, połączone, zakopane, nie widać co było robione. Zielony teraz będzie musiał wziąć kredyt pod hipotekę żeby się wypłacić. Ah wait, żaden bank mu nie da kredyty na ten apartament 35m² XD


Dobra teraz czas na podsumowanie wakacji.

Opiszę trochę moich odczuć, spostrzeżeń i uwag. Oczywiście do obiektywizmu im daleko, ale to być może wywoła jakaś dyskusję w komentarzach.

No to jedziemy, wyjechałem w czwartek koło południa, kilka godzin jazdy przez mazowsze na północ i zbliżam się do Warmi. W momencie gdy minąłem znak "Historyczna granica" to YT sam mi odpalił Preußen Gloria, nawet bez tego znaku można było poznać gdzie była granica. Od razu inna architektura, inne budynki, inne dachy, układ zabudowań, normalnie inny świat, inni ludzie. Później trochę więcej o tym i moich przemyśleniach na ten temat.

Cel nr 1, Olsztyn. Zanim do niego dojechałem na horyzoncie pojawił się maszt RTCN, i to do niego jako pierwszego pojechałem rowerem. Drugi cel to była elektrownia wodna, mały pizdryk, ledwie 500kW, ale już na początku XXw dawała prąd do miasta i np do tramwajów. Nie wiedziałem że Olsztyn ma tramwaje, a ma. Ogólnie komunikacja miejska wydaje się być sprawna, tabor jest nowy.

Oczywiście w mieście mnóstwo budynków pozostałych po nazistach, ale fajnie wyglądają z polskimi flagami. Np budynek poczty jest fajny, z takiej głęboko czerwonej aż brunatnej cegły.

Ukształtowanie dróg i uliczek jest zarąbiste, wrócę tam na pewno z rowerem, ale na dłużej niż kilka godzin.

Nocleg, wszystkie trzy zabukowałem przez #airbnb fajne mieszkanko, było wszystko co potrzbne do spędzenia nawet kilku dni.

Aaa, i co jeszcze zauważyłem, sporo macie tam przybyszów z zagranicy, i to nie tylko wschodniej czy północnej ale i z dalszych zakątków świata. Bo tyle melaniny to chyba tylko w Warszawie widziałem.


Jedziemy dalej, tym razem kierunek zachód, i jednocześnie trochę do dołu. Bo cel jest prosty, depresja, najpierw w Raczkach Elbląskich, a potem w Marzęcinie. Nawet jakiś certyfikat można za to dostać. Potem Malbork i Tczew, tam chciałem zobaczyć wiatrak z 5 łopatami, ale akurat chyba jakiś remont robili i gówno można było zobaczyć. No to kierunek nocleg, Odargowo. Jak już pisałem nawigacja zrobiła mnie w ciula i wyprowadziła gdzieś dalej pod inny adres i byłem 1h w plecy.

Miejscówka najdroższa z tych trzech a standard najniższy. Ale jednocześnie najtańsza z tych dobrych w tej okolicy. Bliskość morza podbija ceny. Jako że harmonogram mi się rozjechał, a i samą miejscówką byłem lekko zawiedziony to szybko poszedłem spać i z rana pojechałem do Władysławowa na start trasy. A że dzień wcześniej nie było święto to nie miałem za bardzo co jeść, a w sobotę rano Maku była tylko oferta śniadaniowa to wziąłem tylko szejka 0,4l. O 8 wyruszyłem z parkingu, przez pierwsze dwa kilometry było mi zimno, myślałem żeby się przebrać, bo miałem długie ubrania w plecaku. Ale rozgrzałem się i było spoko. Na otwartych odcinkach ścieżki rowerowej, blisko morza latało jakieś dziadostwo, muszki, komary czy inne latające śmieci. Po raz kolejny żałowałem że nie mam okularów. Gdzieś tak po 25km dopadł mnie lekki kryzys energetyczny, ale za dobrą radą znajomego kolarza amatora w plecaku miałem banany i Cole orginal, więc zjadłem banana, popiłem colą i po chwili moc wróciła.

Dojechałem na Hell, ale to nie koniec, bo celem jest plaża, więc uliczkami między zakładami przetwórstwa rybnego dostałem się na koniec Polski. Dalej potrzebny rower wodny.

W drodze powrotnej w markecie kupilem dwie bułki, i kolejną cole, tym razem Hoop. Więc znów w drogę. Tym razem było więcej przeciwności. Pierwsza to wiatr w twarz, a druga to hołota. Tysisce albo i setki rowerzystów nie znających przepisów ruchu drogowego, jadących na oślep w kierunku Hela, czy Helu?

Ale zrobiłem to, główny cel wyjazdu osiągniety. I powiem że nie byłem jakoś mocno zmęczony. Największy problem to d⁎⁎a, niby zmieniłem siodełko ale chyba muszę jakoś lepiej je dobrać.

Wtem wyruszyłem do kolejnego celu, miała to być elektrownia wodna koło Piły, ale nie zdążył bym potem do Biskupina, więc odpuściłem ją i prosto do pierwszej osady. Ciekawa wystawa, trochę zalatuje komerchą, ale warto odwiedzić.

Dalej już kierunek pierwsza stolica, Gniezno.

Nooo, tu lokum jest konkretne, mimo że to ewidentnie motel raczej pracowniczy to standard na wysokim poziomie jak za takie pieniądze.

A Gniezno samo w sobie całkiem spoko, jak każda odkrywana nieznana miejscowość. Sporo atrakcji których nie zdążyłem odwiedzić, bo a to było za wcześnie, albo niedziela. Z rana pojechałem do niedalekiego skansenu wsi polskiej. Oj jak ludzie się zachwycali jakie to fajne życie mieli wtedy. Taa, noo, tylko nie wiedzą że zamiast trawy na podwórku było błoto wymieszane z gnojem, a w powietrzu unosił się smród wraz z muchami. A chłop zapierdzielał od świtu do zmierzchu.

Ze skansenu kierunek Konin i turkusowe jezioro, które nie było turkusowe i jest to zbiornik technologiczny elektrowni. Nic ciekawego, dlatego pojechałem dalej na wieżę widokową. Ooo, to już było fajniejsze, pogoda dopisała, widoczność jakieś 30km może więcej, bazylikę w Licheniu było widać, i maszt RTCN 25km od wieży też. Chociaż sama wieża może nie jest jakaś stara ale drewniane schody jakoś nie napawają zaufaniem przez pierwsze kilka stopni.

Następnym razem warto zabrać jakąś dobrą lustrzankę lub teleskop.

Kolejny przystanek to Piątek, a po drodze przejeżdżałem przez Sobótkę. Tu szybkie 5km żeby zamknąć tydzień z równym nalotem, 200km. Stąd już prosto do domu. Na A1 była jakaś blokada, potem na A2 cztery razy był korek, taki że trzeba było zwolnić do zera, oczywiście żadnego wypadku ani nic, korek tak z d⁎⁎y, bo ktoś zahamował a inny ktoś nie trzymał odpowiedniego dystansu.

W niedzielę o 19 byłem już w domu.


Podsumowanie, przez 3,5 dnia:

Rowerem zrobiłem 158km

Samochodem 1500km

Wypiłem 10,5l Muszyny, dwa szejki 0,4l, i ok 1,5l Coli.

Zjadłem pół kilo twarogu z łącznym dodatkiem 800g śmietany, jajecznica z 3 jaj, jakieś 300g żytniego chleba, i wrapa z frytkami w Koninie.

Finalnie do domu przywiozłem kilogram obywatela mniej.


A teraz o obserwacjach. Może mam spaczony pogląd ze względu na mieszkanie na mazowszu, ale im dalej od Warszawy, a już na terenach byłych Prus stan techniczny dróg i budynków znacząco odbiega od tego do czego jestem przyzwyczajony. Już sam fakt że jakieś 60% zabudowy ewidentnie jest pruska, kolejne 30% to zabudowa wczesny PRL, a reszta to nowe budownictwo. Czy te stare budynki mają nad sobą konserwatora zabytków? Że ludzie nie naprawiają dziurawego dachu, odpadającego tynku? Wiele z tych budynków ewidentnie miało jeszcze drewniane okna z epoki, które raczej do szczelnych i ciepłych nie należą. Na podwórku zazwyczaj stał jakis samochód, nie za 200k, nie za 3 a za 30k. Więc ludzie mają pracę i jakieś dochody, a obejście wygląda jak nieremontowane od 50 lat. No ale to włości zwykłych ludzi, a samorządy też się nie popisały, bo stan dróg też wiele zostawia do życzenia. Dziury, nierówności, chodników mało. Znów porównanie do moich okolic gdzie czasami polna droga prowadząca do nikąd (czyt. pole) ma położony asfalt, remonty dróg są na porządku dziennym, chodniki przez niemal każda wieś.

Ewidentnie jest tu jakaś dysproporcja w budżetach i sposobie zarządzania nimi. Może bliskość Warszawy powoduje łatwiejszy dostęp do pracy, wyższe pensje a w konsekwencji inny standard życia. Może to że u mnie nie ma już praktycznie zabudowy sprzed 2WŚ. Wszystko co stoi jest powojenne.

W sumie to cieszę się że nie jestem elektrykiem na tamtych terenach, bo bym szału dostał kładąc instalacje w tak starym budownictwie.

a3deace0-106f-486a-9e30-88557ff2b92e
f3a6ba43-d8f4-48af-893b-5819326a35bb
3e9cdb65-7462-4bea-a1b1-682d286c3a0e
9e73fd6b-67f1-4e90-8f39-933c7bf2da4b
b1e6d015-c411-47d6-9ebe-439bc39b0f42
AndrzejZupa

Chryste! Masz samochód z niebieskim lijcznikiem?! Zazdraszczam!

wonsz

Może to że u mnie nie ma już praktycznie zabudowy sprzed 2WŚ. Wszystko co stoi jest powojenne.

@myoniwy bo na odbudowę default city najpierw rozbierali co najbliżej stało XD

Zielonywewszystkim

@myoniwy Fajna trasa

BTW martwi mnie to że ten krawężnik plastikowy, montowany był wzdłuż jednej z rurek. Ehhh.

Zaloguj się aby komentować

Trzeci dzień tygodnia, #zpamietnikaprywaciarza. Nie mam za bardzo co opowiadać ponieważ stan ekipy nie zmienił się od poniedziałku. Choć miałem prE chwilę nadzieję ponieważ Piter włączył telefon o 6:00 rano. Ale to by było na tyle. Po prostu dluuuugi weekend.


Ale nie tracąc czasu, wpadłem na dwa #ogrod aby zajrzeć do nawodnienia.

Na jednym z nich był problem ogólnie z nawodnieniem. Właścicielka mówiła że było już kilku speców. Ale nie mogli sobie z nim dać rady.

Ogólny rzut okiem. No i faktycznie coś jest nie tak bo go strasznie krótko podlewa i nie dolewają zraszaczy i w ogóle masakra.

Zaczynając od źródła wody to mamy studnie zwykłą kręgową. Co się okazało że pompa była zbyt płytko włożona do studni. Opuściłem pompę około półtora metra w dół i wody przestało brakować.

Co do zraszaczy trawnikowych okazało się że niektóre są zatarte i zapchane ponieważ w filtrze do wody nie było wkładu. Niektóre głowice do zraszaczy również pozbawiony były filterków. Trzeba było część zraszaczy zmienić na nowe. A niektóre przesunąć.

Jeszcze dzisiaj będę musiał zamontować kilka nowych dysz ponieważ zabrakło mi na samochodzie. Ale to już kosmetyka.


Byłem też na drugim ogrodzie gdzie rozregulowały się duże zraszacze.

Ale niestety nie szło ich ustawić ponieważ woda która używana jest do podlewania, chodzi z wodociągu i jest bardzo mocno zakamieniona. Przez co tam regulacji zawsze był prawdopodobnie kamieniem i w ogóle nie da się zmienić kątów z zraszania.

Trzeba było wymienić kilka zraszaczy na nowe. A i dołożyć dwa po dwóch stronach rabaty która powstała na środku #trawnik

Tak jest co robić.


#ogrodnictwo

#automatycznenawadnianie

#drzewa

#kwiaty

c15d047e-1f06-463d-9fec-3a514ec87eef
836fe604-8088-4cfd-b8d1-859cf7a9a1b9
45be9642-0579-4a32-b2b6-e854d97cb3eb
b16639f1-1c13-4c36-863a-ad0ce466c0ea
41e18566-6335-48d3-835c-01c6fdf5c843
dzek

@Zielonywewszystkim a czemu ta trawa taka nie za bardzo, przepalona żółtym pomimo zraszaczy?

Sofie

jaki system doradzisz do wykonania nawodnienia - ogrodu warzywnego i/lub trawnika?

PanNiepoprawny

Ja dziś też uruchomiłem u siebie bo dawno nie padało

Zaloguj się aby komentować

Jak to przy poniedziałku, w pracy wstawiła się tylko 1/3 członków załogi ogrodniczej. Czemu tak się stało?

Nie wiem, choć się domyślam.

#zpamietnikaprywaciarza

Ale co by nie tracić czasu trzeba było z rana zrobić jakąś wycenę, opłacić faktury... o porobić rozliczenia i wyjechać w teren. Zobaczyć co tam w trawie piszczy i to dosłownie. A po drodze zajrzałem też do księgowych.

Na #ogrod gdzie była już rozłożona trawa pięknie się zieleni i ukorzenia. Myślę że maksymalnie w przyszłym tygodniu trzeba będzie ją skosić. Byłem jeszcze na kilku lokalizacjach aby zobaczyć co potrzeba zrobić i jakoś zaplanować tydzień.


Niestety na jednym z ogrodów okazuje się że woda ze studni głębinowej jest bardzo mocno zażeraziona i powoli kostka wokół trawnika zaczyna nabierać opalenizny. Klient chyba nie będzie zadowolony... No ale cóż życie.


#ogrodnictwo

#trawnik

3b135c10-13fd-4a71-955a-85bc19e15bec
b0021448-63c4-4efe-8f9a-9f67c5c8718b
bfeef9bd-b699-4242-a419-5bb1ebe99925
f1aab1b0-54eb-476c-b31e-39bef5f092de
b90c36d6-22cd-4e6d-84db-56eaed896d07
bori

@Zielonywewszystkim W jakim rejonie kraju działasz?

pacjent44

@Zielonywewszystkim szanowny pan prezes, to chyba życzeniowo myśli? "w pracy wstawiła się" - freudowska pomyłka?

rith

@Zielonywewszystkim ładnie. Tarasy z płyt też robicie? Ile teraz kosztuje taki mini ogród ~150m z samą trawą i tarasem?

Zaloguj się aby komentować

Dobra mamy czwartek, to że piszę dzisiaj nie oznacza że nic się nie działo. Ale faktem jest to że jeszcze nie oszalałem. Podkreślam i jeszcze.

Dzisiaj #zpamietnikaprywaciarza .

Podzieliliśmy się na dwie ekipy aby nadgonić trochę roboty. Ekipa umer 1 w postaci Pitera oraz Pana Tomasza. Pojechała do dużego klienta aby skosić około 5000 metrów kwadratowych trawy. Robota prosta jak konstrukcja cepa którą robili nieraz, nie można tego zjebać.

Ale.... Peter o tym nie wiedział.

Pojechali zameldowali się i zaczęli robotę.

Ekipa numer 2 z liczbą osób 1 czyli mnie. Miałem ogarnąć kilka drobnych rzeczy u klientów które, nie dają mi spokoju. Bo nie jest tak że ja tylko siedzę i liczę kasę.

Ale wracając do tych dwóch.

Po niespełna godzinie dzwoni prezes tej firmy i mówi

- Ty, bo ten twój jeden pracownik co na wykaszarce chodzi to co on tak dzisiaj, jak krab chodzi, mało co ta wykaszarka go nie obróci dookoła.

Ja sobie myślę Peter tak czasem chodzi.

- Panie prezesie ten pracownik tak czasem ma że on tam miał coś z kręgosłupem i tak go buja czasem.

- Ja go już widziałem nie raz i wiem że go buja Ale teraz buja go jakoś bardziej, zaraz wyjdę do niego a Ty zadzwoń.

Myślę sobie cholera niedobrze ale dzwonię do tego. I się pytam, - ty Peter! Piłeś coś dzisiaj rano?

- rano nie piłem... Chwilę ciszy w słuchawce... Ale teraz tylko jedno piwo.

- przecież po jednym piwie by cię tak nie sponiewierało - mówię

- Nie tylko jedno - odpowiedział

Więc zacząłem się zastanawiać czy był tam jakikolwiek znak interpunkcyjny.

No nic biorę d⁎⁎ę w troki i jadę.

Na miejscu pierwsze kroki kieruję do samochodu gdzie prezes Jak już przyszedł kazał mu w nim spać. Krótki opierdol.

W odpowiedzi głupie tłumaczenie że ja nic nie zrobiłem tylko jedno piwo.

- Czekaj tu na mnie nigdzie się nie rusza

Poszedłem do prezesa zamieniłem kilka słów przeprosiłem za sytuację. Na szczęście To zrozumiał.


W tak zwanym międzyczasie. Urwała się jeszcze rurka na której, opierał się kosz do zbierania trawy w kosiarce. to jeszcze musiałem pójść do mechaników i poprosić aby użyczyli mi spawarki ale o dziwo sami ogarnęli temat. Teraz następnym razem będę musiał im przywieźć jakiś upominek. XD


Wracając do Pitera. Myślałem że jak będzie pijany i będziemy wracać będę miał pół godziny ciszy w samochodzie. Oooo nie.

Zaczął opowiadać że to nie jego wina że go od niedzieli tak trzymaj że jest słaby. Na nic się zdały moje upomnienia aby się zamknął.

Potem, weszły jeszcze jakieś opowieści dziwnej treści. Że on w sumie to już nie musi pracować bo wygrał w totolotka.


Ale jeśli wygrał, to obiecał mi jak wsiadał do samochodu że kupi mi nową kosiarkę XD

Czego potem już się chciał wykręcić.


Jakby tego było jeszcze mało to rano rozlałem litr mleka po biurze.


#pracbaza

#zycie

#opowiescidziwnejtresci

066c3042-c607-40a2-aad9-d2c0fe610de4
55bd4c38-159c-4267-825b-2b355cfa94f1
koszotorobur

@Zielonywewszystkim - że zawsze w takie historie jest zamieszany alkohol

Opornik

@koszotorobur ten wstrętny ancymon alkohol.


przypomina mi się jak fishery opowiadał o dziadku alfa. też niewinny, to nie jego wina, on sobie nie ma nic do zarzucenia, wszyscy inni są winni

cebulaZrosolu

@Opornik tak działa alkohol właśnie

AliGi

@Zielonywewszystkim nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem

Zielonywewszystkim

@AliGi nawet ani jedno brzydkie słowo, nie wydobyło się z moich ust

FriendGatherArena

@Zielonywewszystkim z tego alkoholika na robocie bedziesz mial wiecej szkody niz pozytku

Zaloguj się aby komentować

Z pamiętnika prywaciarza


Poniedziałek, jak to zwykle bywa początek tygodnia lubi zaskoczyć, czasem mniej czasem bardziej pozytywnie.

Wstałem jakoś przed budzikiem za oknem patrzę deszcz, ale w mapach pogodowych pokazuje, że niedługo przestanie więc dzień będzie wykorzystany. Ale tylko ja tak myślałem...

Z reguły jest tak, że jak są opady deszczu to nie pracujemy, chyba, że jest jakaś delikatna mżawka trochę kropi to jakoś da się przeżyć.

Dzisiejszego poranka tą samą pogodę za oknem niestety, ale mieli tak zwani średnio płatni, wysoce wykwalifikowani pracownicy fizyczni, których mam zaszczyt zatrudniać.

No nic, łapie za telefon dzwonię do jednego żeby nie było za późno. Nie odbiera. Dobra zadzwonię później. do drugiego przespacerowałem się już osobiście.

Pytam się go czy jedzie. Mówi że deszcz pada i nigdzie nie będzie jechał. Akurat przestał. Więc cudem udało mi się go namówić żeby jednak pojechał, co nie było proste. Dobra jednego już mamy.

Dzwonię do tego pierwszego. Nie wspominając że jest już godzina 8:00. Odbiera.

- Jedziesz ?

- No jadę Jak nie jak tak.- przynajmniej tak zrozumiałem I miałem nadzieję że to w słuchawce coś przerywało.

- tylko podjedź po mnie.

- Dobra zaraz jestem.

Zbliżając się do jego miejsca zamieszkania z daleka już widziałem, że nie wygląda najlepiej.

Zatrzymuje się otwieram okno i nawet nic nie zdążyłem powiedzieć. Mówi do mnie.

- Ty, jestem na w półtrzeźwy i w pół pijany. Ale do roboty jadę, bo wstałem rano patrzę pada deszcz to chyba dzisiaj nie pracujemy. - oczywiście nie było to powiedziane Z taką gracją jak zostało napisane.

- No ja nie wiem czy ty się dzisiaj nadajesz, ledwie stoisz.

- Nie, dzisiaj jadę szkoda dniówki będę pracował.

- Dobra wsiadaj i jedziemy bo szkoda czasu.

Dotarliśmy na inwestycję i rozdysponowuję powoli obowiązki. Nie ma tego dużo po prostu rozgarnianie ziemi która była rozwieziona dzień wcześniej ładowarką.

Ja zająłem się uszkodzonym zraszaczem.

I nagle słyszę, wrzucane mięso na lewo i prawo obelgi na Bogu ducha winnego operatora ładowarki, który to porozwoził oraz na bogatego na niczym nieznającego się właściciela, który tylko wymaga a nic się nie zna.

Sarkastycznie, rzucam krótkim tekstem

- Ty dobrze Ci idzie !!!

W odpowiedzi usłyszałem tylko jakieś mamrotanie. Nie wnikałem.

Dobra zabrałem się do samochodu pojechałem do miasta na zakupy po części. zajęło mi to może tylko godzinę wracam i pytam się tego trzeźwego, nazwijmy go roboczo Tomek. A tego drugiego Piter.

- Gdzie Piter?

- Nie wiem gdzieś poszedł jakiś czas temu powiedział że się jednak dzisiaj nie nadaje.

Nosz k⁎⁎wa se myślę, teraz jeszcze zabawa w chowanego mnie czeka. Na szczęście daleko nie musiałem szukać, otworzyłem garaż, patrzę śpi.

Rozłożył sobie elegancko taką grubą fizelinę pod kamień. Samą rolkę podłożył sobie pod głowę i drzemie. Nie zdążyłem mu zdjęcia zrobić ani też żadnego psikusa bo się obudził.

Powiedział że się nie nadaje Nie wie czemu ale go ścięło A dużo nie wypił.

- A ile wypiłeś?

- No dzisiaj to piwo, może dwa ale z lodówki nic nie brałem, absolutnie nic nawet tam nie zaglądałem. - przypominam że w garażu u klienta jest cała lodówka zostawiona alkoholem,

- Na pewno nic nie brałeś?

- No nic nie brałem. Może tylko jedno piwo

- Jednak coś wziąłeś?

- No nie. Ale tylko piwo.

- Ale z lodówki to wyjąłeś

- Ale ja nic nie brałem, oprócz piwa.

- Dobra Peter, bierz d⁎⁎ę w troki i odwożę cię do domu.

Grzecznie wstał poszedł do samochodu i już czekał na mnie.

W samochodzie oczywiście tłumaczenie

- No bo wiesz, nie wiem czy mnie tak rozebrało. Wczoraj dużo nie wypiłem dzisiaj tylko rano i nie wiem czemu.

Dla jasności wspomnę, że w sobotę zrobił sobie zaopatrzenie w postaci 12 puszek piwa coś bardziej procentowego. I on nie wie dlaczego jest pijany przecież dużo nie wypił.


#pracbaza

#zpamietnikaprywaciarza

#zycie

#smieszne

#niesmieszne

#poniedzialek

68138c77-fc9b-417c-90fd-55d8ff8d3a8f
48e0dcfe-d699-4baf-a7db-124ba698a447
dez_

Dużo to pojęcie względne.


Ale ten biały kamień to daj spokój, on ładny jest tylko pierwsze pare miesięcy

Gepard_z_Libii

@dez_ potem fajny zielony się robi, a drogi jebany

JanPapiez2

Może ja głupi jakiś jestem ale Chyba bym wolał sam pracować niż świecić oczami za takie odpady ludzkie

Zielonywewszystkim

@JanPapiez2

Niby tak. Ale innych naprawdę nie ma. Ogłoszenia mam wystawiane znajomi wiedzą że szukam pracowników. Ale nikt się nie rwie do takiej roboty.

A nie przepraszam. Raz zadzwonił taki dziadek na emeryturze mówi jest chętnie by sobie dorobił, on tam grabić umie liście by sprzątał trawnik by kosił i tyle. Powiedział 50 zł na godzinę. I możemy rozmawiać. Grzecznie podziękowałem powiedziałem że nie stać mnie na takich fachowców.

JanPapiez2

@Zielonywewszystkim serio 50zl/h za grabienie liści? Chuju złoty xD

Felonious_Gru

@Zielonywewszystkim

Picrel:

evil #stepujacybudowlaniec be like

Zaloguj się aby komentować