#zafirewallem

32
2855

Czasami piszą o Polsce, że to nie jest kraj dla starych ludzi albo że to nie jest kraj dla młodych ludzi. Że to nie jest kraj dla ludzi. Okazuje się jednak, że Polska nie tylko nie jest dla ludzi:


***


Szatańskie marzenie


– Czemu taki smutny jesteś dziś Szatanie?

Co też jest przyczyną twojej posępności?

Nie ma przecież w tobie ani krzty radości!

Toż to jest depresja albo załamanie!


– Tak jak ogień trawi piekielne otchłanie,

mnie uczucie trawi piekielnej zazdrości

do Gorzowa, w którym ostatnio żem gościł

i tak bardzo chciałbym kupić tam mieszkanie.

Może być nieduże, o jednym pokoju,

lecz w Gorzowie strasznie są mieszkania drogie,

stąd nie mogę zaznać ostatnio spokoju,

bo tak bardzo pragnę zamieszkać w Gorzowie!

Martwi mnie, że piekło wygląda tak śmiesznie

przy Gorzowie, który płonął będzie wiecznie.


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Z racji takiej, że mamy tak jakby remis, to dzisiejsze rymy sponsorujemy wspólnie z kolegą @splash545.

Zapraszamy:


Temat: Sztuka przedziwna

Rymy: abstrakcja - borowy - reakcja - sowy


Zasady są... No są, ale kto by się tam nimi przejmował.
Miłej zabawy i udanego rymowania


#zafirewallem #naczteryrymy

Niech nie będzie to dla Ciebie abstrakcja Przygotuj swój kwas borowy Poczekaj aż będzie reakcja Usłysz jak wdzięcznie wyją z bólu sowy.

Wiem, że kwas borowy jest słabym kwasem, ale na potrzeby rymów uznajmy że działa jak kwas siarkowy.

Sztuka przedziwna


To, proszę Państwa, jest czysta abstrakcja,

Że KTOŚ () wpadł na pomysł tak doborowy,

I w szoku jest teraz hejto re(d)akcja,

Bo GURU dostało kolor pląsowy!

Owija się wokół oczu krzykliwa abstrakcja,

Niezrozumienie czyni mnie dziadem borowym,

Zciemiężonego umysłu zawodzi reakcja,

Chronię się w projekcje żółtych ślepi sowy.

Zaloguj się aby komentować

#nasonety edycja CII

Miałem wcześniej wrzucić dawcę, ale poszedłem biegać (toczyłem walkę ze swym ciałem), później robiłem onigiri (toczyłem walkę z ryżem) a na koniec grałem w planszowe Dead by Daylight (toczyłem walkę z szatanem wcielonym).

Dziś na tapet bierzemy Sępa. Tematem edycji niech będzie: wojna, którą wiedziemy z szatanem, światem i ciałem (albo ryżem).

Terminem nadsyłania prac niech będzie sobotni wieczór (22 listopada 2025), zwyciężyć zaś może sonet z największą liczbą piorunów, albo najlepszy (ja zadecyduję któren wedle mnie najlepszy). Zwycięzcę ogłoszę w niedzielę wieczorem. Powodzenia!

Mikołaj Sęp-Szarzyński - Sonet IV. O wojnie naszej, którą wiedziemy z szatanem, światem i ciałem

Pokój – szczęśliwość, ale bojowanie

Byt nasz podniebny. On srogi ciemności

Hetman i świata łakome marności

O nasze pilno czynią zepsowanie.

Nie dosyć na tym, o nasz możny Panie!

Ten nasz dom – ciało, dla zbiegłych lubości

Niebacznie zajźrząc duchowi zwierzchności,

Upaść na wieki żądać nie przestanie.

Cóż będę czynił w tak straszliwym boju,

Wątły, niebaczny, rozdwojony w sobie?

Królu powszechny, prawdziwy pokoju,

Zbawienia mego jest nadzieja w Tobie!

Ty mnie przy sobie postaw, a przezpiecznie

Będę wojował i wygram statecznie!

#zafirewallem #diriposta

Ps. Jeśli nie zachowałem jakichś sonetowych formalizmów zwiazanych z tagowaniem, numeracją albo innymi regułami dajcie mi znać.

531513fc-2848-4176-948f-f6932233068d

Zaloguj się aby komentować

Pochłania mnie wewnętrzny szok,

że odwagę zebrałem na skok,

w zielną głębię umysłu lasu,

gdzie ukryję się w myśli szałasu.

Jutro dopiero wtorek, żaden to szok

gdyby się dało zrobiłbym do piątku skok

albo chociaż uciekł przed pracą do lasu

odpoczął w zaciszu z gałęzi szałasu

Zaloguj się aby komentować

Stwierdzam, drodzy Państwo, że jestem uzależniony. Od maihuany.


***


Chory na listopad, tak tęsknię do maja,

tak bym chciał już teraz majem się upajać!

Głód ogromny cierpię, gdy myślę o maju,

bo dopiero w maju czuję się na haju.


Przecież nic tak pięknie nie uderza w głowę

jak to cudnie ciepłe powietrze majowe,

nic tak przecież serca nie przyspiesza bicia

jak ten śpiew majowy szarego słowika,

przecież nic w entuzjazm nie wprowadza taki

jak wędrówka po pas przez majowe maki

i nic też tak źrenic nie rozszerza w oczach

jak majowym rankiem łąki skrząca rosa!


Tymczasem: listopad –

marznę, kicham, moknę.

Może na listopad przyjąć by szczepionkę?

Może by porady zasięgnąć doktora?

Przecież dzisiaj gorzej czuję się niż wczoraj.


Lecz nie ma szczepionki, taki mamy klimat –

mus listopad przetrwać i zimę przetrzymać,

kiedy z zimna przyjdzie trząść się jak deliryk

aż do maja, gdy znów będą endorfiny pylić.


***


#wolnewiersze

#zafirewallem


***


A jeśli ktoś by chciał wytwór powyższy pochwalić, ale nie bardzo wie za co, to proszę zwrócić uwagę na bardzo zgrabne śródrymy.



@George_Stark maj, kurna...

Łzawym okiem wspomnisz Jerzy czas jesienny,

Gdy Ci maj zapyli w nosie katar sienny,

I źrenice wielkie będą w oczach twoich,

Całe załzawione, gdy się obraz dwoi,

Skowronka szarego też przeklniesz sowicie,

Gdy cię darciem dzioba obudzi o świcie!

Zaloguj się aby komentować

Z racji że @Umypaszka już chyba śpi, ośmielę się zaprosić do dzisiejszego wydania #naczteryrymy


Temat: kultysta-autysta

Rymy: przedwieczny-konieczny-zło-cło


Zaskoczcie mnie


#kawiarenka #zafirewallem

bori userbar

@bori Powiedział mi potwór przedwieczny

Że ten mord był konieczny

Dzięki niemu zostało uwolnione zło

Teraz pomarańczowy awatar ustawi cło

Zaloguj się aby komentować

Studia to podobno piękny okres w życiu. Przynajmniej u niektórych:


***


Maciek


Skrzypiało łóżko. (Myślałem, że drzwi

i właśnie dlatego bałem się ducha:

– „O, dobra wróżko! Przyjdź, pomóż mi!”)

A to współlokator za ścianą r⁎⁎⁎ał.


Bo takim właśnie gościem był Maciek:

przeleciał Magdę, Ewę i Kasię,

Zosię, Małgosię, Anię, Halinę.

Alę i Olę. I Michalinę,


Lilię, Natalię, Ritę, Milenę,

Teklę, Urszulę oraz Irenę.

Na koniec dobrał się jeszcze do Hanki

i się skończyły mu koleżanki.


Lecz, jak dobry tancerz, nie zgubił kroku –

wziął się za panny z niższego roku.

Tak odwiedziły go Julka, Marysia,

Baśka, Janina oraz Gabrysia.


Olga, Judyta, Jowita, Nadia,

Maria, Luiza i Leokadia.

Iza, Mariolka i Karolina,

Róża, Jagoda oraz Malina.


A gdy szedł kiedyś papiery zanieść,

to w dziekanacie też były panie:

była tam Krysia i była Agata,

Mirka, Jadwiga i Honorata.


Napisał pracę, przyszła obrona

a promotorką mu była Ilona

i w skład komisji wchodziły też

Sylwia, Nikola oraz Inez.


I rektor przeleciał też, Anastazję.

Ja? Przeżywałem o duchach fantazje,

choć nie odwiedziła mnie żadna zmora.


A Maciek później zrobił doktorat.


***


#wolnewiersze

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

W oczekiwaniu na to, aż kolega @entropy_ raczy się zdecydować zakończyć zabawę sonetową, proponuję Państwu wiersz lekki, aczkolwiek smutny:


***


Gelateria


Spacer dość miło wczoraj mi mijał,

na tym spacerze mijałem lodziarnię.

Był na niej napis: gelateria,

a jednak z czytaniem poszło mi dość marnie.


Czy to nieznajomość jest języka Włochów

czy też jakiś chochlik dopuścił się szachrajstw?

Bowiem mój umysł odebrał od wzroku

to, że napis tamten to była geriatria.

***


#wolnewiersze

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Wizyta teściowej

Dzisiaj kiełbasa na obiad
A z nią kiełbasi też jad
Zaraz wypluję, na pozór żuję
Teściową moją kochaną otruję

Zaloguj się aby komentować

Entropy


Od czego by zacząć? Mam wielki ból dupy

Na który mi żadna maść nie pomoże

Odznaka zbyt duża tkwi w ciasnym otworze

Czas cierpień odliczam, co do minuty


Entropy to sprawił, to jego w tym wina

Rang kolor pedalski, podatki wysokie

Wciąż kłamie, wypiera, bez mrugnięcia okiem

Lecz prawdy nareszcie nadeszła godzina


"Ogłoszę zwycięzców gdzieś do południa"

Już dawno minęło, więc tu również kłamiesz

Odpowiedz raz szczerze, nie rób ze mnie durnia

By prawdę powiedzieć tu szansę dostaniesz


Na podsumowanie straciłem nadzieję

Lecz powiedz @entropy_ : czemu jesteś gejem?


#nasonety #zafirewallem

e24b491c-a0c3-4536-921a-5297010b5a2a

@splash545 w sumie należałoby wymusić na @hejto specjalną rangę dla @entropy_ ”gejru” w ramach „zasług” za pedalski kolor tej rangi

Zaloguj się aby komentować

Wybiła dwudziesta.

Była już sjesta, a zatem

za poetycką czas wziąć się pracę.


Temat: piątek, który szczęśliwie wypadł w środę;

rymy: dwudziesta – sjesta – zatem – pracę.


Powodzenia, ale przede wszystkim dobrej zabawy! :)

***

#naczteryrymy

#zafirewallem



Mija kieratu w tym tygodniu godzina dwudziesta

Jestem już znużony, przydałaby się sjesta

Ale to nie Hiszpania; przymykam oczy zatem

Jeszcze trochę posiedzę, poudaję pracę.

Na⁎⁎⁎⁎ny o dziesiątej, jakby była dwudziesta

Lecz chwila jeszcze a czeka mnie sjesta

Czekałaby mnie gdybym w Polsce nie mieszkał, zatem

Zaraz na⁎⁎⁎⁎ny stracę swą pracę

Zaloguj się aby komentować

No i, moi Drodzy, udało się ukończyć tryptyk, z czego jestem ogromnie zadowolony. Z samej jego końcówki zadowolony jestem jednak znacznie mniej:


***


I pobudzają nadzieje złudne,

i tylko w głowie mącili by mi

ci, którzy snują wizje przecudne,

że tydzień pracy ma mieć cztery dni.


W tej sprawie się czuję obywatelem,

postulat dodaję do listy mych życzeń,

choć mam wątpliwość: – „To nie za wiele?

Jak by to miało wyglądać w praktyce?”


Dziś przecież dopiero dzień trzeci,

a ja się czuję jak wyschła studnia;

krztę chęci w sobie udaje się wzniecić

tylko do środy. Gdzieś do południa.


Właśnie w południe poczułem dziś szczęście,

że trafił się taki tydzień-wyjątek.

Tylko dlaczego nie zdarza się częściej

żeby już w środę wypadał piątek?


***


#wolnewiersze

#zafirewallem



Zaloguj się aby komentować

Kurde! Sonet wyszedł! Sam!


***


Smutny wiersz o rozczarowaniu, w dodatku nie dający nadziei


Może dlatego była tak zimna,

że urodziła się w listopadzie?

Może coś więcej zrobić powinna,

niż tylko rzucić suche „Na razie”?


Może po prostu ty byłeś głupi,

może naiwny, bo uwierzyłeś,

może zwyczajnie dałeś się kupić,

może miłości chciałeś na siłę?


Może należy, jak uczy piosenka

przestać się żalić i przestać kwękać?

Może ci jeszcze odrosną skrzydełka?


A może, po tej kolejnej próbie,

zmądrzejesz? Resztki odrzucisz złudzeń?

Po listopadzie jest przecież grudzień.


***


#nasonety? – choć nie na temat

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Dobry wieczór,

Ponieważ wczorak przegapiłem to dzisiaj zapodaję bo jest remis ale jadę na siłownię i potem nie dam rady

Temat: remont

Rymy:

tynkowanie

oszuści

tytanie

juści


Zasady:

  • Masz podany temat i rymy

  • Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z tymi rymami.

  • Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejności

  • Szerzysz radość z tworzenia

  • Piorunujesz jak najęty

  • Wiersz z największą ilością piorunów do 20:00 wygrywa, a jego autor wrzuca własny temat i rymy

  • Pamiętasz o tagach i społeczności


#zafirewallem #naczteryrymy #poezja #tworczoscwlasna

Od fachowców z Marsa wziąłem tynkowanie,

Niestety ci kosmici to byli oszuści,

Następnym razem poszukam na Tytanie,

Tam robią porządnie i tanio, a juści.

Miało być tylko tynkowanie

a kazali też pomalować, oszuści!

tak się żyje na klasy Imperator tytanie

w przerwach od tępienia heretyków, a juści!

6175b448-1408-49ef-83dd-f8ba94144955

Zaloguj się aby komentować

Zanim wyciągnie Najmilsze Państwo zbyt pochopne wnioski, przypominam, że jestem zdecydowanym zwolennikiem rozpatrywania podmiotu lirycznego w rozłączności od autora. Proszę nie traktować wiersza poniższego jako mojej pochwały systemu, w którym przyszło nam żyć (mamy jakieś inne wyjście?), bo miałbym do tego systemu kilka uwag, a przynajmniej te kilka uwag to miałbym na sam początek.


Nie wychwalam więc naszego systemu, a nie wychwalam go dlatego, że nikt mi za to nie zapłacił. W tym miejscu pragnę Najmilszemu Państwu przypomnieć, że kilkukrotnie już deklarowałem chęć wychwalania dowolnego systemu, za odpowiednią jednak opłatą. Wiersz poniższy proszę wobec powyższego potraktować jako formę autoreklamy:


***


Szara strefa

Myślałeś może, że będzie ci lepiej

gdy rozgościłeś się w szarej strefie;

że bez tych skrótów: ZUS, NFZ, PIT

nareszcie będzie się dało żyć.


I miałeś rację – żyło się lekko,

brutto znaczyło tyle co netto,

i więcej chciałeś – „Bo może by tak

dało ominąć się jeszcze i VAT?”


Miałeś pieniądze i byłeś zdrowy,

nie czepiał się nawet Urząd Skarbowy,

a sąsiadowi aż skakał gul,

no bo, przyznajmy: żyłeś jak król.


Ale skończyła się szara strefa

kiedy cię sąsiad z zazdrości sklepał.

Teraz kulejesz, w plecach cię łupie,

nagle znalazłeś się w czarnej d⁎⁎ie.


***


#wolnewiersze

#zafirewallem

@fonfi 


Kiedy w ryj dostał, zdziwiony był wielce,

a przecież wiedział, że w mieście Kielce

kultury nie ma co poszukiwać.



Gorszy jest tylko już Radom.

Chyba.

@George_Stark A to złośliwy prztyczek do mojego rodzinnego miasta. No ale trudno się nie zgodzić:

Radomsko-kieleckim już dajmy spokój zwadom,

I rację koledze (choć nierad) przyznam może,

Bo porównać do gry można spacer przez Radom,

W rosyjską ruletkę.


Z kulą w każdej komorze...

Zaloguj się aby komentować

And it's hard to hold a candle

in the cold November rain


Ganzenrołzesy miały rację pisząc ten tekst. Faktycznie: łatwo nie jest. Nastąpiło chyba jednak jakieś jesienne przesilenie, bo, po wczorajszym wierszu, zapowiada się coś jakby na tryptyk?


No chyba że jutro rano obudzę się z tego pięknego snu i jednak będzie środa:


***


Księżyc miast słońca jeszcze przyświecał

gdy kwadrans po piątej się z łóżka zwlekłem.

Do pracy poszedłem, pracuję przy piecach.

Nic więc dziwnego, że praca mi piekłem.


Ale, niestety, jestem już duży.

Co na tym polega, że zrywam się rano

i klnę na świat cały (w tym i na budzik)

za każdą minutę snu mi zabraną.

A później sobie rysuję te piece,

choć się myślami gdzie indziej szwendam

aż trzecia wybija – do domu lecę!

I właśnie wtedy spojrzałem w kalendarz.

Jak ewangelia! Dobra nowina

spłynęła na mnie z naściennych kartek!

Powtórzyć muszę, bo nie wytrzymam:

dziś nie jest wtorek. Ale już czwartek!


***


#zafirewallem

#wolnewiersze

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Skoro kolega @Kronos zaspał, to wrzucam w zastępstwie.
Dzisiejsze rymy sponsoruje pan Kazimierz Przerwa - Tetmajer.


Temat: Jesienne wieczory

Rymy: rozmową - słowo - dreszcze - jeszcze


Zasady:

  • Masz podany temat i rymy

  • Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z tymi rymami.

  • Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejności

  • Szerzysz radość z tworzenia

  • Piorunujesz jak najęty

  • Wiersz z największą ilością piorunów do 20:00 wygrywa, a jego autor wrzuca własny temat i rymy

  • Pamiętasz o tagach i społeczności

#zafirewallem #naczteryrymy

Najmocniej państwa przepraszam za niedopatrzenie i dziękuję @fonfi za zastępstwo, nie spodziewałem sie wygranej bo byłem któryś tam z kolei.


Gdy pannę wieczorną bawiłem rozmową

Padło o jedno za dużo lub za mało słowo

Teraz sam siedzę, marznę, przechodzą mnie dreszcze

Chętnie bym pogadał, poprzytulał jeszcze.

Zagadka


Nie bardzo potrafi zabawić rozmową

za to ma swoje ulubione na K słowo

na myśl o książce przechodzą go dreszcze

podpowiem że lubi BMW i trzy paski jeszcze

Zaloguj się aby komentować

Hej, mam nadzieję że to wystarczająco spełnia kryteria tematu "fabryka", a przynajmniej te industrialne.


Tytuł: Texas Troopers


– Twoje szkolenie dobiegło końca, kowboju.

John słyszał te słowa tak, jakby ktoś wypowiadał je zza grubej szyby. Wciąż nie docierało do niego, że naprawdę przetrwał. Ostatnie tygodnie były brutalne. Połowa rekrutów nie wróciła, a wielu z tych, którzy przeżyli, i tak nie nadawało się już do walki.

Spojrzał w dół na swoje nogi, a raczej na to, co z nich zostało. Dwa krótkie kikuty. Kilka lasek dynamitu eksplodowało tuż obok niego, odbierając mu nogi, oko i porządnie uszkadzając słuch. Ale to wciąż nie wystarczyło, by go wykluczyć. Potrzebny był każdy, kto miał sprawne ręce.

– Kowboju! – usłyszał zirytowany męski głos. 

John obrócił się w jego stronę i wskazał na ucho, kręcąc głową. Kapitan pochylił się i wrzasnął wprost do niego:

– Sierżancie Smith! Robale nas zaatakowały! Jesteś potrzebny! Wiem, że to nagłe, ale jesteś potrzebny! Zrozumiałeś?!

John pokiwał jedynie głową. A więc pora na niego. Większość żołnierzy nie przeżywała swojego pierwszego starcia. Pomimo tak ciężkiego i bezwzględnego treningu, obóz szkoleniowy i tak niewystarczająco przygotowywał na spotkanie z wrogiem. A może po prostu nie dało się na to przygotować.

Jego mięśnie były napięte, a w uszach dzwoniło mocniej niż zwykle. Spojrzał na rekruta, który pchał jego wózek. Bandaż opinający głowę chłopaka wciąż przesiąkał krwią.

Metaliczny zapach smaru i pary uderzył go w nozdrza, kiedy dotarli na mostek. Jego oczom ukazał się mierzący szesnaście metrów mechaniczny robot oraz jego dziesięcioosobowa załoga. Połowa z nich była okaleczona, ale widocznie wciąż znalazły się dla nich zadania. Przynajmniej jeszcze nie biorą dzieci, pomyślał John.

Mech znajdował się w pozycji przykucniętej, ułatwiającej wejście przez właz w korpusie.

Dwa duże silniki parowe i po jednym mniejszym wspomagającym na każdą z kończyn, zaczął wyliczać w myślach John tuż po tym jak dwóch rekrutów przypięło go rzemykami do fotela. Dał załodze znak, aby rozeszli się na stanowiska i zabrał się za sprawdzanie systemów.

Troje ludzi zajęło miejsce przy głównych silnikach, czterech przy mniejszych, a dwoje obsługiwało amunicję. Po jednym na rewolwer. Reszta pozostawała w rezerwie, gotowa na odbiór zapasów.

Załoga zajęła się rozpalaniem pieców podczas gdy John kończył przegląd systemów. Na koniec złapał dwie wiszące przed nim rączki i zacisnął dłonie czekając na sygnał.

Przed nim ustawiły się dwa olbrzymie rewolwery. Magnum 440 i 4. Szesnaście ogromnych pocisków na magazynek. Potężna broń, zdolna zniszczyć silne drzewo pojedynczym strzałem.

Kiedy silniki zaczęły pracować, ściągnął ręce do siebie, a maszyna zaczęła się podnosić. Wibracje przeszły przez cały jego fotel. Czuł je nawet w kikucie lewej nogi. Pomimo problemów ze słuchem, usłyszał ogromny hałas pracujących mechanizmów. Kiedy mech się wyprostował, John zaczął poruszać rękami do przodu. Powoli, jakby boksował pod wodą. Każde “uderzenie” pięścią przesuwało robota o krok do przodu.

Przed wyjściem z hangaru stały już rzędy podobnych maszyn. Powietrze zgęstniało od pyłu węglowego wyrzucanego z kominów dziesiątek kolosów. John zaczął wierzyć, że sytuacja nie jest aż tak beznadziejna. Dziesiątki ogromnych maszyn gotowych wystrzelać każde paskudztwo, które stanie na ich drodze.

Zanim dostali sygnał do wymarszu, na miejsce dotarło jeszcze kilkadziesiąt robotów. Mała armia na znak ruszyła do przodu. Prawa, lewa, prawa, lewa. John “boksował” na zmianę rękami zaciśniętymi na drążkach. Pierwszy rząd przeszedł w szybki trucht, a z ich kominów buchnął czarny dym. Za nim przyspieszył drugi rząd i trzeci, aż w końcu i John zaczął biec.

Aż miał ochotę krzyknąć “Za demokrację!”, jak robili to żołnierze dwie dekady temu, kiedy bronili całej planety, a nie ostatniego już dystryktu.

Jednak pomimo tak beznadziejnej sytuacji, miał obowiązek zrobić wszystko, by ochronić resztki ludzkości. Był to winien wszystkim, którzy oddali swoje życie za sprawę. Całym krajom, które stawiały opór tak długo, aby zbudować i udoskonalić te maszyny, które teraz są ich ostatnią nadzieję na wygraną.

Na horyzoncie pojawił się wróg. John biegł dalej wraz z pozostałymi kowbojami. Niebo ciemniało od masy nadciągających insektów, a John zdał sobie sprawę, jak wielka jest armia przeciwnika.

Przebiegli przez ostatnią bramę, przy której stali rekruci gotowi dostarczyć zapasów węgla i amunicji. Ustawili się w bojowym szyku, a wokół nich kotłowała się piechota wyposażona w przeróżne rodzaje broni, mające na celu łatwiejszą eliminację insektów.

Bardzo, bardzo przerośniętych insektów. Najmniejsze z nich mierzyły ponad 2 metry. Przy największych maszyna Johna wyglądała jak zabawka. 

Miękkie trzaski chitynowych pancerzy robali dziwnie kontrastowały z rytmicznym stukotem stalowych tłoków mecha.

Dasz radę. Przeszedłeś całe to szkolenie, poradzisz sobie. Powtarzał w myślach John.

Kiedy pierwsze roboty wdały się w walkę z przeciwnikiem, John wycelował rewolwery i oddał pierwszą salwę. Trafił jednego z mniejszych robali. Pozostałe dwa znacznie zwinniejsze jak na ich rozmiar uskoczyły.

Obrócił mecha i oddał kilka strzałów. Padł drugi. Trzeci. Czwarty.

– Przeładować! – krzyknął John, nie mając pewności czy załoga słyszy go w tym zgiełku. Ale musieli zobaczyć jak cofa prawy rewolwer, bo przystąpili do działania. W lewym zostawił dwa naboje na wszelki wypadek.

Dwa kolejne insekty pędziły wprost na niego. Strzelił. Jeden runął martwy. Drugi skoczył na korpus maszyny.

John zobaczył, jak jedno z odnóży robala zbliża się w jego stronę.

Poczuł ostry ból w brzuchu, a przed jego oczami ukazała się ciemność. Ból zniknął.


#naopowiesci #zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Zapominanie i życie w zakręceniu prowadzi do wielu zdarzeń mniej lub bardziej zabawnych, a czasami nawet i zdarzeń krępujących. Zapominanie i życie w zakręceniu ma jednak też i swoje zalety, a jedną z takich zalet jest to, że można się kilka razy ucieszyć z tej samej rzeczy, co też przydarzyło mi się dzisiaj:


***


A choć trzy razy

już się cieszyłem

z tej prostej frazy,

tak uszom miłej,

to czwarty raz dodam,

bo powtórzyć chciałem,

że dziś jest środa.


A nie poniedziałek!


***


#zafirewallem

#wolnewiersze

Zaloguj się aby komentować

Miały szeleścić a chlupią spadłe liście

Polskiej złotej jesieni nie widać w tym deszczu

Ślizgasz się próbując ruszyć zamaszyście

Nie tak to opisywałeś narodowy wieszczu.

Zaloguj się aby komentować