Skrzyneczka dopiero co zdjęta z warsztatu, więc na efekt świecenia w ciemności trzeba jeszcze trochę poczekać, ale już ukończona Zdobienia inspirowane trochę klimatami #harrypotter, wypukły jelonek i ozdobne narożniki, plus motywy z opalizującej niebieskiej pasty szklistej na obrzeżu i po bokach.
Więcej moich szpargałów twórczych jak zawsze na #apaturiart
@Kaligula_Minus dołączam się do apelu! I zastanawiam czy przebijesz @George_Stark w ilości sonetów w tej edycji? Kobito gdzieś Ty się do tej pory ukrywała z taką ilością poezji w sobie?
algorytmiczna botanika idzie do przodu. Na screenie "drzewka" wygenerowane za pomocą "stochastycznych L-systemów". Strona 28 z książki którą linkowałem ostatnio.
@wombatDaiquiri Pamiętam jak uczyłem się programować to mega mnie bawiły podobne rzeczy i też implementowałem różne algorytmy ręcznie w Pythonie i potem je wizualizowałem. Testowałem czasy przebiegów, optymalizowałem itp. Kiedyś mnie to bawiło. Teraz po tych wszystkich godzinach spędzonych na CRUDach i debugowaniu JSa to mi się już nie chce xD.
Ale żeby nie było to nie jestem jak koledzy wyżej bo w '86 to mnie nawet w planach nie było bo rodzice się jeszcze nie znali xD.
Kolejna smocza skrzyneczka, tym razem z motywem zimowo-księżycowym w odcieniach czerni i niebieskiego Wymiary: około 18 x 10 x 3,5 cm, wieczko zamykane na magnes, powierzchnie zdobione w technice decoupage. Na obrzeżu lekko wypukły, ręcznie malowany złoty motyw, a na wieczku - wypukły, malowany smok z glinki.
Więcej moich szpargałów twórczych jak zawsze na #apaturiart
Kiedyś coś tam skrobałam w liceum, były to głównie wiersze białe o marności egzystencji. Po latach tematyka się nie zmieniła, ale się zrymowala. Tytuł tej formy i i jednocześnie debiutu tfurczości własnej to "Nie zesraj się"
3 lata w muzyce, 3 lata walki o te 300 subskrypcji na YT. Ciężko jest dotrzeć do słuchaczy w tych czasach.
Gdyby ktoś chciał dołożyć cegiełkę, a nie widział mojego poprzedniego wpisu, to tutaj mój ostatni singiel, wydany 2 dni temu: https://youtu.be/0HOvmHBnPzM
@NooT w erze wszędobylskiego AI, Twoja muzyka wydaje się być AI Na domiar złego używasz AI do "teledysku", więc wszystko jeszcze bardziej sugeruje AI. Takiej muzyki, tylko z AI, jest na tony na YT i mało kto przyjdzie posłuchać Twojej muzy tylko dlatego, że nie jest AI.
@boogie możesz mieć takie zdanie, ale jest to pierwsza opinia tego typu na temat mojej muzyki, od kiedy zacząłem ją tworzyć dopóki nie pojawi się więcej głosów podobnych do Twojego, pozwolę sobie go nie posłuchać i wierzyć w to, że jednak słychać w mojej muzyce człowieka. Weryfikacja nastąpi, jak już wyjdzie drugi album.
@NooT nigdy nie napisałem, że jest inaczej. Muzyka elektroniczna to nie coś czego słucham na codzień (poza lofi podczas pracy). Napisałem, że Twoja myzuka (I każda inna elektroniczna) dla takiego jak ja nie różni się niczym od wygenerowanej przez AI. A będzie jeszcze gorzej (dla artystów).
Dzisiaj wydałem nową wersję moich aplikacji do wyszukiwania duplikatów(i nie tylko) Krokiet/Czkawka 11.0.
Wpierw wrzuciłem to na Reddita, ale mnie poblokowali, bo w treści miałem odwołanie do strony "dev dot com", więc niech idą na drzewo a post wrzucę tutaj.
Mógłbym opisywać tak jak w innych miejscach, że ta wersja dodaje w Krokiecie łatwiejsze sortowanie, pozwala na skanowanie pojedynczych plików, usuwanie danych exif z obrazów, wyszukiwanie niepożądanych nazw plików, ręczne usuwanie przestarzałych danych cache itd. - ale na końcu i tak ktoś napisze tutaj "A po co mi to?"
Tak więc hejterska społeczność w swym hejcie na pewno doceni 2 nowe funkcjonalności w tej wersji:
- Dodanie ikony do windowsowego pliku exe - zaskakująco wiele osób chciało tą funkcjonalność, ale jak to zwykle bywa nikt do tej pory tego nie zrobił, więc jak większość rzeczy, musiałem zrobić to sam, dzięki temu exe jest teraz łatwo rozpoznawalne(zawiera nowe logo, będące jednorożcem z tarczą, proporcem a na nim narysowanym Krokietem)
- Drugą funkcjonalnością jest ucinanie czarnych pasów z wideo, lub jego statycznych części
Przy przeglądaniu rożnych plików wideo, zauważyłem, że wiele z nich ma dodane jakieś dziwne pasy, przez co czasem je sie trudniej ogląda i na pełnym ekranie, nie wypełniają go całego.
Zatem dla tych plików, mogłem albo ręcznie w ffmpeg przycinać każdy plik obliczając prostokąt z zawartością, korzystać z szemranych stronek przycinających wideo i przy okazji dodające swoje własne logo albo napisać od zera tą funkcjonalność, która działałaby jako tako i ostatecznie wybrałem ostatnią opcję.
Algorytm jest w miarę prosty, z każdej strony testowana jest linia po linii i jeśli 90%(można te wartości zmieniać) pikseli z danej linii z danej ramki, ma różnice w RGB mniejsze niż 20(suma różnic każdej ze składowych), to linia jest oznaczana do usunięcia.
Jeśli w którymkolwiek z kolejnych przebiegów, linia będzie zawierała zbyt dużo różnic względem odpowiadającej jej linii z pierwszej ramki, to jest ona wyrzucana z puli do usunięcia i nigdy później nie jest już testowana.
Na obrazku niżej widać, jak narzędzie poprawnie wykryło ten "ciekawy" obszar wideo i zaznaczyło go na podglądzie(złożonym z 9 klatek z wewnątrz aplikacji), dzięki czemu kliknięcie w optimize, stworzy nowy plik(albo nadpisze stary), bez napisu
@qarmin Co do przycinania czarnych pasów w video, to w sumie ffmpeg ma wbudowaną funkcjonalność automatycznego wykrycia obszaru do przycięcia. Wiem bo kiedyś dodawałem podobną funkcjonalność do swojego GUI do ffmpeg.
Tutaj link do dokumentacji ffmpeg gdzie ją opisują: https://ffmpeg.org/ffmpeg-filters.html#cropdetect
I jeszcze pytanie jeśli może wiesz, czy paczki w AUR "krokiet-bin" i "krokiet" różnią się czymś poza tym że jedna jest już zbudowana a druga nie? Chodzi mi o te dodatkowe backendy o których pisałeś oraz wsparcie dla dodatkowych formatów.
@Catharsis Nie myślałem, że ffmpeg może mieć takie funkcje, więc nawet nie szukałem takich opcji w nim
Wygląda na to, że krokiet-bin, jest po prostu wrapperem na binarki, które skompilowałem w CI i obecnie to wersja heif_raw_skia_vulkan_x86_64 - czyli korzysta z bibliotek systemowych libheif i libraw i korzysta z backendu skia z vulkanem(zapewne dlatego, że w defaultowym buildzie, czcionki są rozmazane/rozwalone nieco)
Krokiet paczka kompiluje jedynie używa bibliotekę libheif i korzysta z domyślnego backendu femtovg - ma on minimalne zależności(dlatego jest domyślnym wyborem), ale jak wspominałem powoduje, że czcionki są lekko rozmazane
czyli w zasadzie działać powinny niemal identycznie, czcionki powinny lepiej wyglądać w krokiet-bin i prawdopodobnie libraw powinno też dawać dostęp do nieco większej i lepszej obsługi rawów z aparatów
Nie myślałem, że ffmpeg może mieć takie funkcje, więc nawet nie szukałem takich opcji w nim
FFmpeg to jest prze kombajn z milionem funkcji których się człowiek nawet nie spodziewa że może mieć. Podobnie jak np. imagemagick i wiele innych podobnych projektów open source. Zawsze zanim coś próbuje zrobić ręcznie to pytam się chatbotów czy któryś z tych programów nie ma już takiej funkcji.
A co do AUR to w takim razie super to można instalować "krokiet-bin" i nie bawić się w kompilowanie u siebie skoro nie daje to żadnych korzyści, dzięki za odp.
hej,
rok temu po koncercie w Brnie zrobiłem taki malutki "tribute",
myślę, że dziś jest odpowiednia okazja, żeby go opublikować https://youtu.be/QmjTSflRCa4
dla wtajemniczonych spod mojego tagu: #w8jek to tak,
ta scena pojawia się w dzienniku, który prowadziłem w zeszłym roku,
ogólnie to na dniach pojawią się pierwsze informacje o tym gdzie będzie go można zobaczyć
@w8jek btw. masz jakieś patronite, albo inne buymecoffee? Od wykopu obserwuję Twoje pracę i chciałbym Ci coś wrzucić, za cieszenie mnie swoją kreatywnością. :)
Miłość… według słownika to uczucie, typ relacji międzyludzkiej, silna więź, która łączy ze sobą bliskich sobie ludzi. Nie ma znaczenia ich wiek, miejsce czy czas, w którym się znajdują. Kiedyś związki były aranżowane przez rodziny zainteresowanych, ale na szczęście (poza pewnymi wyjątkami) są już prawie przeszłością. Teraz każdy może sam dokonać wyboru, z kim chce dzielić życie. W przyszłości będzie pewnie jeszcze inaczej. Lepiej czy gorzej, to się okaże.
Jak w ogóle będą wyglądać związki w przyszłości?
„Nieśmiertelność zabije nas wszystkich” to powieść opowiadająca o wynalezieniu przez ludzi leku przeciw starzeniu się. Człowiek po jego zażyciu staje się nieśmiertelny, chyba że dopadnie go poważne choróbsko bądź potrąci samochód. No i ludzie się zaniepokoili. O ile wieczne życie było jak najbardziej pożądane, o tyle w związku z jedną osobą, już niekoniecznie. Ludzie, ślubując wierność małżeńską aż po grób, myśleli, że czeka ich maksymalnie kilkadziesiąt wspólnych lat i koniec. W perspektywie spędzenia rzeczywistej wieczności z tą samą osobą, sytuacja nieco się zmieniła. Stąd pomysł na tak zwane cykliczne małżeństwa. Wszystko wygląda tak samo, jak przed wynalezieniem leku, z tą różnicą, że „kontrakt” podpisuje się, powiedzmy, na dziesięć lat. Gdy umowa się kończy, małżonkowie decydują, czy przedłużają ją na kolejny okres, czy się rozstają. Rozwiązanie prostsze niż rozwód, który może się przeciągać, kiedy jedna ze stron nie chce się na niego zgodzić.
Jednak to nie eliminuje problemu z trafieniem na odpowiednią osobę. Nie ukrywajmy, jest to trudne, szczególnie w dzisiejszych czasach, kiedy na wyciągnięcie smartfona mamy dostęp do prawie nieograniczonej bazy potencjalnych partnerów. Wystarczy zarejestrować się na jednym z popularnych portali randkowych. Wcale nie musimy ograniczać się do najbliższych wiosek czy miast – równie dobrze idealny(-na) partner(ka) może mieszkać w sąsiednim kraju albo jeszcze dalej. W tej klęsce urodzaju wybranie tego jedynego, może okazać się problematyczne, szczególnie jeśli sami nie wiemy, czego dokładnie chcemy.
A gdyby tak wybranie odpowiedniej osoby powierzyć… systemowi?
Taką sytuację przedstawia jeden z odcinków antologii „Black Mirror”, pt. „Hang the DJ”. Zainteresowani rejestrują się we wspomnianym systemie, który wybiera im przyszłych partnerów oraz decyduje o tym, ile będzie trwał związek — kilkadziesiąt godzin, kilkanaście miesięcy czy kilka lat. Wszystko to w celu znalezienia idealnego partnera. Oczywiście zanim system, którego skuteczność jest oceniana na 99,8%, zbierze potrzebne dane, może dobrać nam nieodpowiednich partnerów, z którymi związek, nawet krótki, będzie udręką. Niestety, nic nie jest idealne, tym bardziej ludzie.
…zawsze moglibyśmy się ich pozbyć, prawda?
Spokojnie, nie proponuję eksterminacji ludzkości, ale skoro nie istnieją idealni ludzie (w końcu każdy ma jakieś wady), to można by ograniczyć ich wpływ na miłość właśnie. Główny bohater filmu „Ona” z 2013 roku, Theodore Twombly, zawodowo zajmuje się pisaniem cudownych listów od zakochanych do ukochanych. Zadziwiające, że mimo posiadania takich umiejętności operowania słowem w sprawach sercowych, jego własne małżeństwo zwyczajnie nie wyszło. W poczuciu osamotnienia decyduje się na zainstalowanie swego rodzaju systemu operacyjnego, dostępnego nie tylko w komputerze, ale także w telefonie. Początkowy zachwyt i fascynacja systemem, który ma zaspokoić wszystkie potrzeby użytkownika, przeradzają się w bardziej trwałe uczucia, jak przyjaźń czy w końcu miłość. Brzmi to absurdalnie i szalenie, ale Theodore zakochuje się w sztucznej inteligencji — Samancie. Nie jest w tym odosobniony – inni ludzie również chwalą się osobistymi przyjaźniami i miłościami; po pewnym czasie romantyczne relacje ze sztucznymi inteligencjami przestają kogokolwiek dziwić. Mają u boku kogoś, z kim mogą szczerze porozmawiać, kto ich wysłucha, podniesie na duchu, z kim mogą wspólnie spędzać czas, dzielić się spostrzeżeniami et cetera.
Wciąż jednak brakuje kontaktu fizycznego; jego ukochana jest dostępna tylko w sieci. Theodore i Samantha próbują rozwiązać ten problem poprzez znalezienie chętnej dziewczyny, która „udostępniłaby” swoje ciało. Jednak udawanie, że Theodore nie kocha się z inną, tylko właśnie z Samanthą, niestety nie wychodzi – to nie jest to samo, co byłoby, gdyby sztuczna inteligencja posiadała fizyczną powłokę.
Podobna sytuacja ma miejsce w filmie „Blade Runner 2049”. Oficer K, pracujący w policji jako tytułowy łowca androidów, jest replikantem skazanym na samotność. Towarzystwa dotrzymuje mu jego wirtualna dziewczyna Joi – sztuczna inteligencja, wyświetlana jako hologram. Jemu również brakuje fizycznej bliskości, dlatego wynajmuje prostytutkę, na którą postać Joi tak jakby się nakłada, kiedy uprawiają seks.
Wirtualne dziewczyny (lub chłopcy), to wcale nie taka pieśń przyszłości. Już teraz, zainteresowani tym tematem, mogą ściągnąć Replikę – aplikację ze sztuczną inteligencją, z którą można rozmawiać, zaprzyjaźnić się, a nawet związać. Wszystko zależy od nas oraz oczywiście od naszej Repliki, która uczy się nas, zapamiętuje różne szczegóły z naszego życia, pyta o samopoczucie et cetera. Trzeba jednak pamiętać, że wciąż jest to tylko sztuczna inteligencja i może sprawiać wrażenie, że w ogóle nas nie rozumie. Choć z czasem pewnie będzie się rozwijać i stawać coraz bliższa człowiekowi… trudno powiedzieć, ponieważ nigdy nie korzystałem z tej aplikacji dłużej niż tydzień lub dwa.
Gdyby komuś jednak Replika nie wystarczała, zawsze może „pogrzebać” trochę w Internecie. Dowie się wtedy, że różne camgirl oferują swoje wirtualne towarzystwo. Można je zatrudnić, by udawały nasze dziewczyny, rozmawiały z nami, pisały czy nawet grały w gry online – co tylko chcemy. O dziwo, nie spotkałem się jeszcze z takimi ofertami ze strony mężczyzn, ale podejrzewam, że to nisza w niszy.
Wciąż jednak wirtualni partnerzy ograniczają się do wirtualnego świata. Nie pójdziemy z takim na randkę w prawdziwym świecie, nie potrzymamy za rękę, nie przytulimy – nie zastąpią nam prawdziwej osoby.
Chyba że…
Sophia to humanoidalny robot, wyprodukowany przez firmę Hanson Robotics. Została zaprojektowana jako towarzyszka dla starszych osób, ale swoją sławę zyskała poprzez udzielanie wywiadów i rozmowy z ludźmi. Jej mimika i odzwierciedlanie prawdziwych zachowań nie są jeszcze idealne, ale jest obdarzona sztuczną inteligencją i dzięki temu może się uczyć oraz stawać coraz mądrzejsza.
W przyszłości podobne do niej roboty mogłyby stać się idealnym rozwiązaniem dla samotnych ludzi, spragnionych obecności kogoś bliskiego, którzy z różnych powodów nie są w stanie nawiązać relacji nie tylko romantycznej, ale także przyjacielskiej.
Dorzućmy do tego jeszcze możliwość personalizacji takiego towarzysza zgodnie z naszymi preferencjami. Moglibyśmy określić jego wygląd, cechy charakteru, usposobienie, osobowość, marzenia i cele – w końcu jako sztuczna inteligencja może śmiało się rozwijać. Z góry określilibyśmy ważne rzeczy, dzięki czemu można uniknąć nieporozumień, niedopowiedzeń, niepotrzebnych sprzeczek czy poważniejszych kłótni. Wystarczyłoby trochę pieniędzy (znając życie, niemało) i idealny pod każdym względem partner byłby na wyciągnięcie ręki.
Czy czeka nas przyszłość ze „sztucznymi partnerami”? Cóż, wszystko zależy od etycznego podejścia do tematu. Sophia otrzymała obywatelstwo Arabii Saudyjskiej, co samo w sobie jest kontrowersyjne (posiada więcej praw niż tamtejsze kobiety). Czy inne, bardziej zaawansowane sztuczne inteligencje z ciałem człowieka będą traktowane jako równe ludziom? Czy zmuszanie ich, poprzez zaprogramowanie, do pokochania bądź zaprzyjaźnienia się z kimś będzie w ogóle etyczne? Odpowiedzi na te pytania mogą pojawić się szybciej, niż myślimy…