Ostatnia szychta na grubie
hejto.plUrbex nie śpi...
#urbex #fotografia #historia #ciekawostki #slask #gornictwo
Dzisiejsza podróż po opuszczonych miejscach jest specjalna z dwóch powodów. Pierwszym jest wielkość zakładu przemysłowego, jakim jest najprawdziwsza kopalnia węgla kamiennego. Drugi jest taki, że eksploracja odbyła się w pełni legalnie. Dlaczego to takie istotne? Ponieważ to już nie te czasy, kiedy kopalnie po zamknięciu, zostawiano odłogiem, na pastwę złomiarzy i wandali. Dziś zamkniętą kopalnie, przejmuje Spółka Restrukturyzacji Kopalń, która zajmuje się likwidacją wygaszonych zakładów. Spółka ta zabezpiecza i chroni obiekt przed dewastacją i rozgrabieniem i zajmuje się utylizacją, sprzedażą majątku oraz wyburzeniem. Zatem wejdźmy na teren i pozwiedzajmy (° ͜ʖ °)

Nie podaję nazwy i lokalizacji kopalni. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że miejsce jest bardzo łatwe do znalezienia, ale nie opisuję tego miejsca, po to, żeby każdy mógł tam wejść (bo jest to niemożliwe), ale dlatego, że właśnie ja miałem okazję to zrobić. Jeśli chodzi o samo wejście na teren, opowiem o tym na końcu artykułu.
Ale najpierw, jak zawsze, zacznijmy od początku. Czyli rys historyczny
Kopalnia powstała w 1837r. pod nazwą "Danzig". Był to pierwszy zakład górniczym na świecie, gdzie na skalę przemysłową wykorzystano podsadzkę hydrauliczną do wypełniania pustek po eksploatacji węgla. Stało się to w 1901r. Ważnym wydarzeniem był 15 sierpnia 1919r. Żołnierze "Grenzschutz Ost" (Niemieckiej Straży Granicznej Wschód), otworzyli ogień do oczekujących na wypłaty górników kopalni i ich rodzin. Zginęło wtedy 7 osób, a kilkadziesiąt zostało rannych. To zdarzenie przyczyniło się do wybuchu "I Powstania Śląskiego".
Ostatnią tonę węgla wydobyto w 2008r. a w 2015r. zakład został oddany pod opiekę SRK. Tyle z historii. czas na subiektywne odczucia i emocje związane ze zwiedzaniem.

Zacznijmy od tego, że teren zakładu jest ogromny! A to tylko połowa z tego co zostało. Teren kopalni przecinała cywilna linia kolejowa (w sumie nadal przecina) i dzieliła zakład na dwie części. Pociąg osobowy dosłownie przejeżdżał przez środek kopalni. Dawno temu, nazywaliśmy to "Bramą Śląska". Dziś, część po zachodniej stronie od torów, nie istnieje. Mieściła się tam sortownia węgla. Ale ogromny budynek, częściowo zawalił się i postanowiono go wyburzyć. W zasadzie, to w tamtym czasie, byłem tam, dokładnie 5 dni, przed zawaleniem się stropów. Dla zainteresowanych, wrzucam link do video z tej wyprawy. Widać tam nawet w pewnym momencie, tą dziurę przez wszystkie kondygnacje, która była przyczyną zawalenie.
https://www.youtube.com/watch?v=oKD1zbe-KiI&t=3s
No ale zobaczmy co zostało dziś. A zaczniemy od budynku administracyjnego dyrekcji. Stopniujmy atrakcje (° ͜ʖ °)

Wejście, które jako pierwsze widział hajer (sl. górnik) po wejściu na swoją grube (sl. kopalnia) Odbijał kartę i szedł do łaźni się przebrać. Niestety łaźnia nie przetrwała w swojej pierwotnej wersji. W budynku administracji, mamy typowe biura, już bez wyposażenia. Jedyne, co możemy pozwiedzać, to układ pomieszczeń i kilka artefaktów, jak tablica informacyjna.
Korytarze, jak to w takich miejscach robią upiorne wrażenie. Klimatu dodaje odgłos kapiącej wody przenikającej przez strop i niesamowity chłód murów. W biurach nie ma już mebli, ale łuszczy się lamperia i można natknąć się na porozrzucane fragmenty wyposażenia. Jakieś pojedyncze dokumenty (bez znaczenia), czy ochraniacze słuchu, albo parasole (° ͜ʖ °) wrażenie na mnie zrobiło idealnie rozbite logo "Ratownictwa Górniczego", które choć spadło, zachowało swój kształt:

Mimo środka dnia, w budynku jest półmrok. Daje to niesamowitą atmosferę. Jest ciemno, mokro i... kolorowo. Wpadające gdzieniegdzie, przez okna, promienie słońca, oświetlają fragmentarycznie korytarze i odbijają światło, od szklistej, kolorowej lamperii. Robi to scenerię do robienia zdjęć, choć tak naprawdę, jestem w pracy i na jakieś kilkuminutowe ustawki do robienia zdjęć ze statywu, nie ma mowy. Nie chcę też naciągać czasu, który poświecili nam "gospodarze". Jednak na tyle na ile mogłem, starałem się wykorzystać potencjał przestrzeni.

Po wyjściu z dyrekcji, kierujemy się w stronę serca kopalni, czyli hali szybowej. Jednak zanim tam dotrzemy, nie możemy odmówić sobie spenetrowania, kopalnianej elektrowni. Oczywiście, to nie jest elektrownia, zasilająca kilka miast, ale budynek, który zasilał maszynę wyciągową, którą zostawiam na koniec, bo to najbardziej atrakcyjne miejsce na całym zakładzie. Elektrownia jest wypruta ze sprzętu, ale z zewnątrz, wygląda bardzo ciekawie. Zwłaszcza, że jest budynkiem, który pamięta lata powstania kopalni.

No i dochodzimy do klu. Hala maszyny wyciągowej szybu. Można powiedzieć, że to serce naziemnej części gruby.
Zapraszam do środka:
Dawniej takie maszyny wyciągowe były zasilane silnikami parowymi. Na marginesie muszę dodać, że jeśli ktoś będzie kiedyś zwiedzał Śląsk, to polecam Sztolnie Królowej Luizy w Zabrzu. Jest tam doskonale zachowana i odrestaurowana, parowa maszyna wyciągowa, która na dodatek jest sprawna!. I np. w ramach "Industriady" uruchamiają ją. Byłem tam, kiedy pracowała i naprawdę robi to ogromne wrażenie.
W tym wypadku, mamy do czynienia z maszyną elektryczną. Co jednak nie umniejsza jej wielkości. Ogromne koła, zasilane silnikami elektrycznymi, ciągnęły na swoich grubych, stalowych linach, szolę (sl. winda szybowa).
Każda taka maszyna ma też swoją sterownie, w postaci "kiosku", w której siedział operator. Całość ma bardzo steampunkowy klimat, choć w przypadku maszyny elektrycznej to nadużycie, jednak still... robi wrażenie.


Ta hala z maszyną wyciągową, jest naszą największą atrakcją. Jest zachowana w dość dobrym stanie. Oczywiście, biorąc pod uwagę częściową dewastację. Bo przypomnijmy sobie: między zamknięciem kopalni, a przejęciem jej przez SRK, minęło jednak trochę lat i jednak uparci złodzieje, mieli trochę czasu na rozgrabianie.
Tu też jest najwięcej artefaktów. Biurka, wagonik na węgiel, narzędzia, a nawet kubki, kwiaty i choinka (° ͜ʖ °)

Jest jeszcze sporo budynków w opłakanym stanie, ale zakład jest tak ogromny, że ciężko jest zapanować nad przyrodą, która już zaczyna domagać się swego. Dodatkowo, to co zrobili wandale, jest nieodwracalne. Dzisiaj możemy tylko oglądać to w stanie rozkładu, co mi osobiście się bardzo podoba. Bo lubię oglądać symbiozę ludzkiej technologii z wdzierającą się przyrodą. Zapach kurzu, zgnilizny mieszającej się z mchem i smarami. Po prostu lubię postapo (° ͜ʖ °)

Na koniec wysilę się na lekką przestrogę. Artykuł ten napisałem, żeby każdy zainteresowany, mógł pooglądać taką kopalnie od środka, mimo, że już nie działa. Nie proponuję jednak zwiedzania jej samodzielnie. Kopalnia została zlikwidowana. SRK wyprzedała co miała wyprzedać, zburzyła, co miała zburzyć. Teren obecnie jest pod władaniem miasta, w którym się znajduje. Są plany przekształcenia tego obiektu na miejsca użyteczności publicznej. Nie radzę jednak tam próbować wchodzić na własną rękę. Teren jest nadzorowany, monitorowany i patrolowany przez firmę ochroniarską. I to nie przez emerytów na wózkach inwalidzkich, tylko pełnoprawną ochronę. Na terenie działa nawet system audio, przez który nadzór może wywołać potencjalnych zwiedzaczy, do opuszczenia terenu. Jeśli to nie skutkuje, w ciągu 5 min. zjawia się ochrona.
Dlatego wpadam ja, cały na biało xD i pokazuję wam i opisuję, tak jak potrafię. Mimo, że dla niektórych to trochę lizanie cukierka przez papierek, ale mam nadzieję, że mogliście zobaczyć taki zakład od środka.
W razie pytań, odsyłam do komentarzy. Postaram się odpowiedzieć na każdy, choć oczywiście pewnie nie na wszystkie (° ͜ʖ °)
Tymczasem, schodzimy jeszcze na poziom -1, gdzie górników trochę poniosła fantazja i betonowe filary oblepili pianką montażową, malneli na zielono, bo chcieli trochę poprzebywać w lesie. Jak wyszło? To już pozostawiam wam do oceny. Ale jak dla mnie? Betonowy las? Mogę siedzieć w tak nietypowym backrooms (° ͜ʖ °)
A my widzimy się w następnym artykule.
Stay Tuned (° ͜ʖ °)



