Przyjęta dziś przez Sejm ustawa pozwala władzy na blokowanie treści w Internecie.
Pod pretekstem „bezpieczeństwa w sieci” oraz „walki z dezinformacją” urzędnicy będą mogli usuwać treści, które uznają za nielegalne.
O tym, co jest „nielegalną treścią”, zdecyduje teraz urzędnik państwowy. UKE, UOKiK oraz KRRiTV dostaną uprawnienia szeryfa w sieci. Będą mogli nakazać platformom (np. FB, X, YouTube) na natychmiastowe usuwanie treści.
Mechanizm jest prosty:
1. Władza uznaje, że twój wpis jest „nielegalny” (definicja jest tak szeroka, że podciągną pod to wszystko, co niewygodne politycznie).
2. Urzędnik wysyła żądanie do portalu.
3. Treść znika.
4. Ty dostajesz bana.
Zmiany mają zapewnić skuteczne wdrożenie w Polsce unijnego Aktu o usługach cyfrowych (DSA), który nakłada na platformy internetowe obowiązek silniejszej kontroli nad zamieszczanymi treściami.
Cudownie by było gdyby w ustawie pojawiała się kara pozbawienia wolności za nieuzasadnione usuwanie treści które były np. niewygodne dla partii czy innych wysoko ustawionych osobników.
Nie znam każdego z tych 460 klaunów. Ktoś wie jak nazywa się ten pan? Zrozumiałbym gdyby rzucił coś takiego w przerwie w ramach rozluźnienia atmosfery, ale robić specjalnie oświadczenie na coś takiego? Tym błaznom w sejmie się już naprawdę nudzi.
Edit: Dopiero później zauważyłem nazwisko w tytule. Jak coś to Witold Tumanowicz z Ruch Narodowo/Konfederacja, więc w sumie już mnie takie zachowanie przestało dziwić.