Pipidówki i dzisiaj lekko dłużej. Fajna pogoda, chciałoby się więcej, ale też pierwsza normalna pogoda żeby skosić trawę, a w niedzielę we wsi nie wolno xd
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
@npnptcn ze śmiesznych rzeczy to mam kolegę co pracuje przy elewacjach zewnętrznych i hydroizolacjach i opowiadał, że nie ma problemu ze starymi balkonami z komuny bo woda przez nie po prostu przesiąka i idzie dalej. Natomiast często muszą remontować i skuwać nowe balkony w 3 letnich budynkach bo woda wchodzi, zostaje i rozsadza konstrukcję, tak że balkon robi się niestabilny i niebezpieczny.
Więc jak miałeś lęk przed starymi balkonami to teraz dopisz sobie lęk przed nowymi.
Ja myślałem, że Pan #abelardgiza to pisze książki dla dzieci. A tu takie wściekłe k⁎⁎wy, cipy i spierdalajki lecą, że nie wiem... to chyba bardziej dla mnie historyjka.
Może muszę nieco przewartościować podejście do posiadania dzieci - w sensie wychowawczym stricte - nie sądziłem, że się nadaję, ale teraz...
Niemcy, 1137 rok. Po śmierci cesarza Lotara z Süpplingenburga tron Cesarstwa ma objąć jego zięć, książę Henryk Pyszny z rodu Welfów. Jednak w skutek intryg biskupa Albera z Trewiru, na króla koronowany zostaje Konrad III z rodu Hohenstaufów, dawny rywal Lotara. Nie wszystkim niemieckim możnym podoba się ten wybór i w kraju wybucha wojna domowa.
Pierwszy tom pięciotomowego cyklu o Fryderyku Barbarossie, którego w tej części jest akurat bardzo mało (w zasadzie można go uznać za bohatera trzecioplanowego). Nic dziwnego, bo osią tego tomu są intrygi i konflikty niemieckich książąt, lawirujących między rodami Hohenstaufów i Welfów.
Po nieudanych podejściach do serii Odrodzone królestwo i powieści/trylogii Słońce w chwale byłam nieco sceptycznie nastawiona do sag historycznych pisanych przez kobiety. Tymczasem niespodzianka – wreszcie natrafiłam na pisarkę, która czuje klimaty gry o tron i potrafi sprawnie nakreślić bezwzględne intrygi. Dodać do tego dogłębny research historyczny, zniuansowane portrety postaci i barwny styl, i w efekcie czytelnik otrzymuje cykl w stylu Królów przeklętych Maurice’a Druona.
Jedyne, co mi w tej powieści bruździło, to przynudzające POV Adeli, kręcące się wokół jej ewentualnego zamążpójścia, oraz totalnie z dvpy rozwiązanie wątku Lucjana, które wyszło jak u Sapkowskiego gdy kończą mu się pomysły.
Przyczepię się również do nielogicznych decyzji wydawnictwa dotyczących tablic genealogicznych zamieszczonych na końcu książki. Z jednej strony obejmują wycinek od XII do połowy XIII wieku, co jest właściwie niepotrzebne w przypadku tomu, którego akcja obejmuje okres ośmiu lat, z drugiej strony wyszczególniają jedynie kilkoro pierwszych dzieci pojawiających się w powieści postaci, a reszta potomstwa jest opisana w stylu „kilka córek” i potem, gdy w fabule pojawiają się nawiązania do tak określanych osób, trzeba sobie sprawdzać z Wikipedią, o kim jest mowa.
@mute uwielbiam ten argument, że tylko 0.0001% to kasa, a 99.9999% to wirtualne instrumenty - właśnie te akcje, firmy i tytuły to problem, bo skupione w jednych rękach, dają władzę i tworzą oligarchów, betonujących system niczym magnaci na pokolenia.
Chciałem sie przywitac z szanownym gronem rowerowym na hejto. Dopiero zaczynam swoja przygodę z kolarstwem szosowym. Ostatnio zakupilem maszyne i dzisiaj byla pierwsza rundka. Tak milo sie krecilo ze nie porobiłem żadnych fotek z terenu ale tez w sumie nie było za bardzo gdzie robić tych zdjec ( moze z wyjatkiem startujących i ladujacych samolotow ) ale z czasem coś powrzucam bo Szwajcaria napewno jest ciekawym krajem pod tym wzgleden. Poki co male #chwalesie sie dzisiejszym wynikiem i rowerkiem. Pozdrawiam
Podjechaliśmy kibicować na dwa miejsca na trasę. Niestety to nie Francja, gdzie podjazdy spowalniają i rozciągają peleton, więc nam tylko dziewczyny śmignęły z predkością 43 kmph. Sporo ludzi powychodziło z domów kibicować, trochę - jak my - przyjechało. W małym sklepiku we wsi wykupiona została cała lodówka lodów.
Znaleźliśmy jeden bidon, nasza sześciolatka zadowolona.
Na koniec pojechaliśmy na metę do Lubartowa, niestety nie szło już objechać tak, żeby wyprzedzić peleton, zaparkować gdzieś i być też na finiszu i mecie, tak więc dojechaliśmy już po dekoracjach. Przeszliśmy się po mieście, wzięliśmy parę ulotek, zjedliśmy kebsa i do domu.
#tourdepologne #kolarstwo
P.S. Władze Lubartowa nie znają się kompletnie na rewitalizacji. Co to za rynek ze starymi drzewami dajacymi cień, zamiast betonowej patelni? Skandal.