@Lubiepatrzec pomyślałam nad tym i jeśli naprawdę chciałbyś spróbować rolnictwa, to są rzeczy, które można zrobić, które nie muszą pociągać za sobą milionowych wydatków na start. Jak ktoś już wcześniej pisał: ziemię można wydzierżawić. Ba, może nawet można znaleźć całe gospodarstwo do dzierżawy. Ale bardziej realistyczna jest opcja tylko dzierżawienia ziemi. Przy odrobinie szczęścia może Ci się to udać dogadać nawet za darmo, np. tylko za to, że jej właściciel będzie brał z niej dopłaty, a Ty będziesz ją uprawiał. Na początek można iść po linii najmniejszego oporu i przeznaczyć tę ziemię pod trawę (sama wyrośnie :P), którą potem kosisz na siano i sprzedajesz baloty. Nie musisz nawet mieć żadnego sprzętu - jest mnóstwo firm usługowych, które można wynająć i one się wszystkim zajmą.
Jeśli chcesz trochę większych dochodów niż tylko z siana - siejesz np. zboże, rzepak, kukurydzę (tu są 2 opcje: na kiszonkę lub na ziarno - raczej interesuje Cię ta druga), buraki cukrowe itp. W zależności od tego, co Twoi sąsiedzi uprawiają. Oni wiedzą, co się opłaca. A potem sprzedajesz to, co Ci urosło na polu. Oczywiście znowu - nie musisz nic robić sam, możesz wynająć jakąś firmę, która Ci uprawi pole, a potem zbierze dla Ciebie plony. A Ty w tym czasie stopniowo zbierasz pieniądze, które udało Ci się w ten sposób zarobić i może szukasz jakiegoś gospodarstwa do kupienia.
Sprzęt rolniczy jest horrendalnie drogi, to fakt - ale jeśli nie masz kilkudziesięciu hektarów ornych dasz sobie radę ze starym, poczciwym Ursusem C 360. Można coś takiego mieć może nawet już za 15-20k. Dobry może być też C 330. A pozostałe maszyny albo możesz kupić sobie używane, albo pożyczać od sąsiadów. Chyba, że wszyscy mają tylko wielkie nowoczesne ciągniki i dostosowany do nich sprzęt.