#gownowspis no i drugi gówniak na studia do miasta wyprawiony, ja nie wiem skąd na to wszystko wezne pinionszki. Może czas zacząć kraść albo po prostu wejść do polityki #gorzkiezale #studia #rodzicielstwo
Robiłem imprezę dla grupy dzieciaków. Kupiłem dmuchane pałki, na jednej napisałem POKORA.
Gdy któreś przeginało, groziłem mu pałką i wrzeszczałem BRAK CI POKORY!?!?!?!?*
A potem je tłukłem.
Udzieliło się.
Po chwili wszystkie latały I uczyły się nawzajem POKORY. POKORA była częstym tematem rozmów tego dnia. Często również była w użyciu.
Status UlubionegoWujka utrzymany.
*pomysł nie mój. To z pewnego opowiadania #sf które przeczytałem za młodziaka w #nowafantastyka
Ja dalej sie ukrywam bo za lebka nie oddalem podrecznika do warhammera pen n papper… jesli mnie sledza i to znajda to przepraszam oddam siano jak sie dorobie przysiegam
Jprdl, w klasie dziecka jest taki łepek, który nie radzi sobie z agresją do tego stopnia, że nauczyciele odmawiają prowadzenia lekcji.
W zeszłym roku szkolnym został przeniesiony do naszej szkoły kij wie skąd i od samego początku były z nim duże problemy. Do tego stopnia, że trzy klasowe łobuzy w porównaniu do niego okazały się być grzecznymi, poukładanymi chłopakami.
Ma zero szacunku do kogokolwiek, np. pokazuje faka nauczycielom i to jest akurat najmniejszy problem. Potrafi kopnąć nauczycielkę, dzieciaki zastrasza, bije je i niszczy im własność non stop.
Co robi dyrekcja? Widzi problem i sobie z nim profesjonalnie radzi.
Miejsce tego łebka jest w ośrodku s-w do k⁎⁎wy nędzy, a nie w szkole masowej.
Jeśli do czasu przeniesienia go tam (kpina, że w ogóle jest w tej szkole), zrobi coś mojej córce, to nie ręczę za siebie
A i pluję na jego rodziców oraz ten upośledzony system edukacji za pobłażliwość. Rolą rodziców jest pomoc dziecku gdy ma problemy (a agresja jest w c⁎⁎j dużym problemem psychicznym), a szkolnictwo powinno wspierać tę pomoc poprzez natychmiastową KWALIFIKACJĘ DO ODPOWIEDNICH PLACÓWEK
Hrrr, tfu
---
#edukacja #szkola #rodzicielstwo
Nota moderatora @bojowonastawionaowca za @Maciek
"Przechodziłem przez to z bratankiem. Może i kiedyś szkoły miały związane ręce, ale teraz każda szkoła czy przedszkole ma obowiązek posiadać procedury na wypadek zagrożeń. Taki obowiązek nałożył na szkoły MEN w ubiegłym roku. Tu jest przykład takich procedur: https://sp89poznan.edu.pl/wp-content/docs/Procedury.pdf
Czy szkoła twojej córki ma coś takiego?
Jesli nie - zgłaszasz szkołę, oraz fakt nieradzenia sobie z agresją dziecka do kuratorium
Jeśli tak, lub jeśli taka procedura powstanie - wymagasz natychmiastowego stosowania się do punktów mówiących o zachowaniach agresywnych wśród uczniów. W takiej procedurze finalnym krokiem kiedy szkoła wyczerpała już wszystkie możliwości najczęściej jest krok o skierowaniu sprawy do sądu rodzinnego. To nie jest tak że szkole się kończą dostępne rozwiązania - jeśli one się kończą, to wchodzi wyższa instancja.
Co robicie jako rodzice:
Każdy rodzic i nauczyciel który padnie ofiarą agresora obowiązkowo zgłasza to administracji szkolnej pisemnie (wystarczy mail), oraz wykonuje obdukcje.
Z absolutnie każdego spotkania rodziców z nauczycielami/dyrekcją żądanie sporządzania notatek, oraz informujecie o tym że zaczynacie dokumentowanie przypadków przemocy i planujecie pozew przeciwko rodzicom agresora o zadoścuczynienie, oraz przeciwko szkole o niedopełnienie obowiązków.
W przypadku mojego bratanka pomogło natychmiastowo - kiedy tylko szkoła zauważyła że rodzice zbierają kwity to agresor wylądował na nauczaniu indywidualnym a chwilę później słuch o nim zaginął. A kiedy tylko rodzice agresora zauważyli że będą mieć realny problem jeśli nic nie zrobią, to nagle okazało się że wzorowo współpracują ze szkołą."
Zostawie cos od siebie bo niestety jako dziecko bylem takim patusem-> później sie troche ogarnalem. Ale od początku, mialem problemy z wybuchami zlosci -> w nerwach nad sobą nie panowalem. Ciezko powiedziec skad to sie wzięło ale problemów z mojej perspektywy to było kilka:
1. Slaba komunikacja w rodzinie(nie bylismy patologia, ale jednak czegos brakowalo)
2. Szkola moze 1x wyslala mnie do pedagoga(i to dopiero po 3 latach)
3.pedagog w ogole nie mial podejscia do dziecka XD
"Slyszalem, ze rozrabiasz na lekcjach"
"Ja? Nie"
"A to w porzadku, ale badz juz grzeczny"
4. To byl chyba najwiekszy PROBLEM a mianowicie KLASA
------
I teraz co do klasy w klasie jest duzo dzieciaków, jedne sa grzeczne, inne rozgarniete a jeszcze inne wcale. I tak np. Byl tez dzieciak ktory byl grzeczny, ale mocno pyskaty w moja strone. Oczywiscie byl inteligentniejszy niz ja wtedy i zawsze prowokowal(dogadywal) na lekcji. Moj wybuch zlosci przerywal lekcje -> wiec pozniej inne dzieciaki to podlapaly i tak:
Byla grupa dzieciakow ktora sie mnie bala. Ale duza cześć dzieciakow z nudów czesto mnie prowokowala. (No bo on wybuchnie i nie bedzie lekcji) te dzieciaki ktore mnie prowokowaly zawsze ale to zawsze przy kazdej konfrontacji rodzice-> nauczyciele byly wybronione i wina byla spychana na mnie. Czesto bylem tez przez grupe podpuszczany(nie zrobisz tego bo sie boisz i jestes C⁎⁎A) <- doslowne slowa 10 latkowXD
-------
Udalo mi sie duzo zrozumiec w wieku moze 12-13 lat. Nie dawalem sie juz tak prowokować, czesciej wdawalem sie w pyskowki zamiast wybuchac zloscia. Ale opinia została i pozniej często(w klasie) wiele rzeczy bylo spychanych na mnie chociaz tak naprawde nic nie zrobilemXD
-----
Gdybym mogl sie wtedy cofnac w czasie i z soba porozmawiac, to chetnie bym sobie kila rzeczy wyjasnil. Paru gnojkom obil ryja 2x a później przestal dac sie prowokowac
-----
Chcialbym tez przeprosić wiele dzieciakow ze starej klasy, ale wstyd mi po tylu latach do nich pisac.
-----
Tak ze reasumujac
Dzieciak patus to 1 ale dobrze przyjrzeć sie calej klasie bo moge glupek jest podpuszczany przez 5-6 osob i nawet sam nie do konca zdaje sobie sprawe z konsekwencji.
Postępy w budowie 42098 Car Transporter wręczonego 18.09 Najgorsze są początki konstrukcji, gdy nie wie co buduje. Potem jak mu tłumaczę co czym będzie i jak będzie działać to wręcz nie może się oderwać Ma 5 lat a zestaw jest teoretycznie 11+, więc z niektórymi połączeniami schodzi mu dłużej, ale jest uparty
Prąd płaci się sam, raz na kwartał. Gaz muszę kliknąć, nie chce mi się zmieniać umowy.
Rata za dom pobiera się sama.
Ubezpieczenie domu, mnie i samochodu pobiera się samo.
Podatek drogowy zapłaciłem za rok z góry. Internet i telefon pobiera się sam.
Tak działa direct debit czyli zlecenie zapłaty.
O rachunkach pamiętam tylko wtedy, gdy zmieniam umowę, zlecam zapłatę i tyle. Samo się pobiera.
Nigdy nie zrozumiem dlaczego ktoś musi siedzieć i ręcznie wykonywać przelewy zamiast zostawić polecenie zapłaty. Jak jakaś kwota się nie zgadza to można reklamować. Jasne, po fakcie. Rozumiem jak ktoś żyje od pierwszego do pierwszego i musi pilnować każdej złotówki... Ale poza tym? Po co siedzieć i marnować czas, gdy rachunki same się mogą płacić?
Odnalazłem nowe hobby które sprawia mi przyjemność, obserwowanie młodego na treningach i na lidze.
Tata, bo trener powiedział, że źle to robię, potrenujesz ze mną? Miód na moje serce, dziś trening i pochwała od trenera za największy progres. W niedziele dostali lanie od Tychów 20-4, młody wkurwiony i jeszcze bardziej zawzięty, tata następnym razem wygramy! Odziedziczyła ta mała franca zawziętość po ojcu.
Dobry ojciec z ciebie. Mam kilku znajomych co narzekają ze znow muszą iść z młodym na mecz zamiast sie poopierdalać na kanapie. Kiedyś mi kolega powiedzial, że czasami sie wkurzał, ze musiał jezdzic z synem na zawody, ale to wkoncu minęło, syn dorósł a on by oddał wszystko, żeby mieć znów ujebany bagażnik w aucie od błota po korkach i piłce syna
O co chodzi ze szkołami Montessori? Dlaczego rodzice decydują się płacić 1500zł miesięcznie za szkołe w której jeśli dziecko nie czuje wewnętrznej potrzeby to nie musi np uczęszczać na W-f?
@paulusll jakoś mocno jeszcze w temat nie wchodziłem bo na razie to bulę za przedszkole (i to nie 1500...), ale wydaje mi się, że ludzie po prostu bezradnie szukają alternatyw dla "klasycznych" szkół które zabijają w młodych ludziach chęć poznawania świata i nauki rzeczy które są ciekawe.
Sam nie jestem za bardzo fanem rozwiązania aby to dziecko swobodnie decydowało o tym czym się zająć, przynajmniej nie w kontekście każdego dziecka to zadziała, ale to jak wyglądają te "normalne" szkoły wcale nie brzmi dla mnie jak super alternatywa.
@paulusll ja chodziłem do zwykłej szkoły i też nie musiałem ćwiczyć na wfie jak nie chciałem. Kosztowało to co pół roczna wizytę u ortopedy, pościemnianie że boli jak się ćwiczy i cyk fajrancik.
Dziś korzystając z chwili czasu zatrzymaliśmy się z Jankiem przy stacji. Uwielbia Pendolino i dostał ich pięć z czego dwa mijały się akurat pod kładką Wstawiam zdjęcia wszystkiego co akurat przejeżdżało.
Może lamerskie spostrzeżenie, ale składy wagonowe dużo głośniejsze od zespolonych
Młody jak miał 2 lata, wrzucił do kibla plastikowa przywieszkę, taka co się na rancie kibla wiesza 😀 na to poszedł papier i normalnie spuścił wodę. Zablokowała się na samym wylocie z tyłu muszli. Sciąganie kibla o 22 godzinie, bezcenne.
Jak chodziłem kiedyś grać w piłę to do trampkarzy wystarczał świstek papieru od rodzinnego i grało się na tym świstku x lat. Mój młody żeby grać w szkółce musi mieć badania ponawiane co roku i to nie byle jakie badania od rodzinnego! Ekg, morfologia pełen pakiet badań i dopiero wtedy może trenować. Pozmieniało się przez te 30 lat, na lepsze. Przynajmniej mam pewność, że młody jest zdrowy jak młode źrebie i może dawać z siebie wszystko.
w podstawówce jak trenowaliśmy pływanie to raz do roku badania całodzienne, się latało po budynku między gabinetami jak teraz na medycynie pracy, a to były lata 80/90, także tego...wasz trener trochę inaczej podchodził do tematu, że się tak wyrażę