Wpisy o zimie i jak to jest z zaspami przypomniały mi, jak jakieś 12 lub 13 lat temu spadły kolosalne ilości śniegu.
Pracowałem wtedy w innej firmie co była w małym miasteczku w kuj pom
Akurat mieliśmy projekt, nie pamiętam czy to był grudzień czy styczeń a może luty, śniegu było w cholere
Traf chciał ze do nas przyjechali angole bo mieliśmy projekt
Śnieg pojawił się w nocy a dzień wcześniej angole były odstawione do hotelu.
Wstałem rano, prysznic coś na ząb, patrzę z kawą przez okno.. K⁎⁎wa Syberia.
Wyszedłem do garażu, musiałem lopata ogarnąć śnieg bo nie chciało mi otworzyć drzwi i ruszam.
Miałem opla insignie na szerokich laczkach to jadę do firmy. Po drodze telefon, M. Byś wziął Anglików z hotelu bo się boją jechać.
Podjechałem, w miarę odśnieżone/ubite pisze sms kom dałn aj łejt, wylazlem na fajkę bo jeszcze paliłem z 4/5 dziennie.
Idą. Jak jebane pingwiny w tych botkach.
Siadają w aucie ciepło milusio muzyka.
Jedziemy. Hotel był w lesie, skraj drogi od spychacza ściany po 2,5 metra śniegu.
Jadę se palę fajkę okno otwarte, jeden z nich też pali. Wbijam na międzymiastową, tam to samo. Ściany śniegu po 2 - 3 metry przed nami piaskarka. Jedziemy do zakładu, wyprzedzam piaskarke.
W aucie cisza i oczy 00
I słyszę głos
The fucking have Syberia here and business as usual.
And we fuckin struggle with 5cm of snow in Britain
#pracbaza #heheszki #zimowypierdalaj