Dzisiejszy setup w Zawierciu. Na szczęście ostatni dzień, bo mam już dość (° ͜ʖ °) #zawiercie #pracbaza #produkcjatv #ciekawostki





Dzisiejszy setup w Zawierciu. Na szczęście ostatni dzień, bo mam już dość (° ͜ʖ °) #zawiercie #pracbaza #produkcjatv #ciekawostki





Zaloguj się aby komentować
BEZ PRACY NIE MA KOŁACZY
part 5 - stażystka w urzędzie miejskim
Otrzymany staż był dla mnie wybawieniem ze stresującej atmosfery i trudnych godzin pracy w szkole jako sprzątaczka. Staż miałam przez 6 miesięcy i zarabiałam wtedy za niego 900 zł miesięcznie. Tyczył się on działu gospodarki odpadami komunalnymi.
Byłam odpowiedzialna za przyjmowanie petentów od 7:30 do 15:30 w gabinecie w którym oprócz mnie siedział mój przełożony, a w łączonym obok gabinecie siedziała druga pracownica działu. Oprócz rozmawiania z ludźmi, musiałam segregować dokumentacje i przygotowywać wnioski oraz masę niepotrzebnych zajęć, które ryły beret, żeby tylko zapchać czymś czas.
Atmosfere wspominam dobrze, miałam tylko dwóch współpracowników z którymi bardzo fajnie się rozmawiało. Mój bezpośredni przełożony też spełniał swoją rolę, uczył mnie obowiązków, poprawiał jak trzeba było i bronił przed złośliwymi patentami - często dość ostro, nie pozwalał sobie na brak szacunku i wchodzenie na głowę.
Zaczynając od minusów tej pracy. To niestety żeby udawać, że coś się robi, przełożony wymyślał mi jakieś obowiązki typu skreślanie niepotrzebnego fragmentu w wnioskach, które wydrukowały się z błędem. Moim zdaniem wystarczyłoby mówić ludziom, by go zignorowali, a nawet jakby wypełnili to przecież i tak by się nic stało. Pamiętam jak w dzień w dzień przez osiem godzin dziennie jak ten robot siedziałam i skreślam te fragmenty chyba przez miesiąc xd to samo było z workami na śmieci, moim zdaniem wystarczyłoby umieścić je w kartonach przy wejściu i powiedzieć do petentów żeby wzięli je sobie z każdego koloru. Jednak żeby mi się nie nudziło, dał mi za zadanie układanie kostek z tych worków zawierające każdy z koloru. Do dziś pamiętam smród tego plastiku. No i dla mnie szczególny minus, to to, że ludzie tam serio żyli na zasadzie wchodzenia w tyłek burmistrzowi - cringe jakich mało.
Przez tą pracę nawet polubiłam pracę z ludźmi, w sensie fajnie nawet się rozmawiało z petentami, tłumaczyło im co i jak wypełnić. Wiadomo trafiali się upierdliwi i chamscy ludzie. Najlepsza była typowa Karen która przyszła i miała wypełnić chyba 5 różnych wniosków, które dotyczyły się wszystkich jej nieruchomości. Zrobiła awanturę, że czemu ona ma coś wypełniać i że czemu tak dużo. Wniosek tyczył się zmniejszenia opat za śmieci z łączna deklaracja osób na zamieszkiwanej nieruchomości, więc taka landlordka powinna się cieszyć ale jak to Karen zrobiła awanturę i zanim wypełniła wnioski, musiała zrobić show - ale większy show zrobił mój przełożony, który elegancko ją wyjaśnił.
Przez to, że opłaty za śmieci były od osoby więc ludzie często kręcili, że zamiast 5 w domu są np tylko 2. Więc zabawne było to jak córka na własną matkę pisała donosy, że oszukuje z ilością osób na wniosku.
Był też stały bywalec w urzędzie - wszystkim znany pieniacz, który raz przyszedł do urzędu z siekierą bo chciał coś wymusić, ale już nie pamiętam co. Pamiętam że przyszedł do mojego działu i gadał jakieś teorie
spiskowe, no ale generalnie nie wydawał się groźny xd taki miejski wariat.
Była też jedna bardzo wzruszająca dla mnie sytuacja. Przyszła do mnie kobieta między 70-80 rokiem życia złożyć wniosek i na wniosku podała dwie osoby, siebie i męża. Zapewniała mnie, że mieszka z mężem i coś tam nawet o nim opowiadała. Odkładając jej wniosek do teczki pod jej adres domu. Zobaczyłam poprzedni wniosek z deklaracja na 1 osobę i dołączonym aktem zgonu jej męża(nazwisko się zgadzało). Pamiętam jak chciało mi się płakać jak sobie uzmysłowiłam, że ta pani "zapomniała" że jej mąż nie żyje. Zwłaszcza że to była taka ciepła i miła babuszka, wyraźnie już trochę nie ogarniajaca rzeczywistości.
Fajnym motywem było też to, że te osoby które nie zlozyly wniosku, miały wizytację osobista w domu. Jeździłam wtedy z stała pracownica urzędu, która miała obsesję na punkcie bakterii i po każdym dotknięciu czyjeś dłoni czy klamki w domu dezynfekowala sobie ręce - wyraźnie ludzie ja brzydzili. Było to ciekawe doświadczenie bo widziałam cały przekrój społeczeństwa jak kto żyje, od biednych po tych bogatszych, moja wścibskość byla wtedy nieźle dokarmiana xd
Z moim przełożonym robiliśmy też kontrolę czy ktoś dobrze segreguje odpady. Największy przypał był dla laboratorium, które odpadki biologiczne wyrzucali do zwykłego kontenera, czyli próbki krwi, strzykawki, waciki wszystko było w tym kontenerze. Pani z labu w niezłą panikę wpadła jak to wyszło - niestety nie pamiętam jak to się skończyło.
Podsumowując: myślę że pracownicy urzędu mają dobre życie zawodowe o ile potrafią w intrygi i "grę o tron" . Jest to zawód w którym na prawdę trzeba widzieć komu się podlizac. Z drugiej strony jest to też urozmaicone zajęcie i jak ktoś ma swój osobny gabinet to już wgl pełna wygoda, bez cholernego open space i natłoku bodźców. Zarobkowo chyba te nie jest źle z tego co wiem. Raczej też się tam nienapocisz xd chociaż pewnie to zależy od działu. No i godziny pracy są super bo zazwyczaj zaczyna się od 7, a o 15 fajrant.
#pracbaza #praca #niemakolaczy

Zaloguj się aby komentować
Ankieta o czas pracy.
Jak długo pracujecie przy pracy poza siedzibą firmy?
Mam na myśli sytuację gdzie po dojeździe do siedziby firmy np. na 8:00, wsiadacie w inny pojazd np. busa z sprzętem/ludźmi, jedziecie na "plac boju", tutaj jest pytanie:
- A: przebywacie na "placu boju" do 16:00, następnie powrót do siedziby firmy,
- B: kończycie na "placu boju" odpowiednio wcześniej aby dojechać do siedziby firmy na 16:00.
Mowa o pracy w obrębie miasta lub w jego najbliższej okolicy.
#ankieta #pracbaza #praca #januszex
Raz bylem w siedzibie mojej firmy, po 3 latach bede drugi raz :) a co do pytania bo pracuje 'z dojazdem do placu boju' od wielu lat to wyjezdzam z domu o 0800 a wracam pod dom o 1600, poza wyjatkami oczywiscie kiedy zaplanowane prace mam 3 wojewodztwa dalej albo wsparcie kogos przez dluzszy czas to odpowiednio rozliczam nadgodziny, albo odbieram albo odbieram gotowke

Zaloguj się aby komentować
@RACO u nas co roku są takie ankiety i jest podkreślane, że są anonimowe. Dziwnym trafem jak chce się uzupełnić w trybie prywatnym/incognito, to prosi o zalogowanie do konta służbowego :)
I nie, to nie są anonimowe ankiety na Google Forms. Na kontach MS chyba nie da się zrobić anonimowych w taki sposób.
Zaloguj się aby komentować
Koncertowe tourne weekendowe c.d. Trzebnica obok #wroclaw Dzisiejsza konfiguracja. Przynajmniej mi plecy nie odpadną dziś (° ͜ʖ °) #pracbaza #produkcjatv #ciekawostki

Zaloguj się aby komentować
W odpowiedzi na komentarz Pana @Opornik "poka coś 3d-laserowego" odnośnie mojej #pracbaza , to poniżej macie krótki filmik jak ten laser wygląda: https://youtu.be/6UnvODyVB6E Pisałem też, że nie jest to intuicyjne w obsłudze urządzenie. Poniżej macie opis, co trzeba zrobić jak wycięty element zablokuje się w "podtrzymce" (czyli tych szczękach po prawej stronie maszyny):
BEZ PRACY NIE MA KOŁACZY
Part 4 - sprzątaczka w podstawówce.
Przyznam, że ta praca odbiła się bardzo na moim zdrowiu psychicznym, ponieważ było to pierwsze bardzo mocne zderzenie z rzeczywistością.
Mój tata był na mnie bardzo zły, że nie poszłam na studia więc kazał mi od razu po szkole iść do jakiej kolwiek pracy. W tym przypadku padło na pracę sprzątaczki w podstawówce w której jako dziecko się uczyłam, była to dodatkowa trauma bo musiałam się zmierzyć ze wszystkimi nauczycielkami, które mnie niespecjalnie lubiły i znów mijać je na szkolnym korytarzu, a wychodząc z tej szkoły myślałam że już nie będę musiała więcej na nie patrzeć. To znaczy nie wszystkie mnie nie lubiły ale byłam dość trudnym dzieckiem choć z dobrymi ocenami, więc to mnie trochę ratowalo w ich oczach.
Jakiś czas temu jeden z użytkowników dodał wpis o tym jak jedna ze sprzątaczek spowodowała płacz u jej koleżanki z klasy X lat temu. No to ja płakałam przez sprzątaczki z podstawówki jako dziecko i jako dorosła już osoba.
Praca z bardzo wrednymi ludźmi była dla mnie szokiem, że jak można być dla siebie tak nie miłym kiedy jedzie się na tym samym wózku? Tzn nie wszystkie były wredne, ale żadna nie stanęła nigdy po mojej stronie jak trzecia się na mnie wyrzywala i tylko szukała powodu żeby się na mnie wydrzeć i się "przyjebac". Realnie dostawałam bólu brzucha ze stresu jak byłam z nią na zmianie. Praca miała też beznadziejne godziny pracy - cały miesiąc od 12-20, prócz jednego tygodnia, który był od 7-15. Przyznam, że nie wiem jak sobie ludzie radzą pracując z takim grafikiem, równocześnie wychowując dzieci... Ja miałam ten komfort, że mieszkałam z rodzicami więc o obiady i inne takie nie musiałam się martwić.
Stres jaki wiązał się z tą pracą przełożył się na to, że robiłam wszystko, żeby zmienić ta pracę, co udało mi się zrobić i dostać staż w urzędzie miejskim za połowę stawki jaką miałam na etacie, ale nawet za darmo bym poszła do tego urzędu byle nie siedzieć w tym toksycznym miejscu. Kiedy powiedziałam do dyrektora szkoły, że nie chce przedłużać umowy po okresie próbnym on się mnie zapytał "dlaczego" jedno wielkie XD. Niestety byłam zbyt duża pipa, żeby wyrzucić z siebie gorzkie żale, więc powiedziałam że dostałam lepszą pracę i tyle.
Mimo toksycznej atmosfery w pracy było kilka bardzo pozytywnych plusów tego kołchozu. Pierwszy z nich to to, że do pracy miałam 5 min na piechotę
Przyznam trochę w tej pracy "cwaniakowalam", wykonywałam wszystkie swoje obowiązki, ale robiłam je jak najszybciej, a potem siadałam w klasie i resztę pozostałego czasu wykorzystywałam na naukę angielskiego. Normalnie jak ktoś cię w pracy ciągle obserwuje i mimo że już zrobiłeś co do ciebie należy to "szef" szuka ci kolejnego obowiązku bo co tak będziesz się obijał. Tutaj tego nie było więc robienie czegoś szybciej po prostu się dla mnie opłacało i nie musiałam udawać że pracuje, żeby ktoś ci czasem dodatkowych zajęć nie wrzucił.
W jakiś sposób czasem wracam myślami to tej pracy. Bo coby o niej nie mówić lubiłam ten klimat, jak szkoła była całkowicie pusta, za oknami mrok, a ja w słuchawkach na uszach słuchałam świetnych opowieści równocześnie machając mopem.
Dodatkowym plusem było to, że w trakcie pracy jak jeszcze były dzieciaki w szkole, te mnie polubiły więc pomagały mi sprzątać klasy. Więc miałam takich swoich małych pomagierow
Z koszmarów tej pracy był fakt, że w tej szkole było więcej karaluchów niż dzieciaków xd było to nawet zabawne, jak wchodziłam do klasy w której było już ciemno i zapalam światło to wszystkie karaluszki szybko uciekały i się chowały w różnych zakamarkach. Pewnego dnia za mocno uderzyłam miotła w listwę przy podłogową, ta się odkleiła, a na niej i pod nią, był karaluch na karaluchu. Nigdy na raz nie widziałam tyle robactwa. Również chodziło ono po jedzeniu w kanciapie więc też nigdy tam nie trzymałam jedzenia poza lodówką.
Podsumowując - ciężka praca fizyczna, ale ma swoje zalety, gdyby nie niska płaca i godziny pracy to nie byłoby takie złe stanowisko - pomijam w tym toksyczna atmosferę, ale to nie powinno mieć miejsca w żadnym zakładzie pracy.
#niemakolaczy #pracbaza #praca

Ale mi wspomnienia odblokowalas, moją ulubioną pracą przed tą, którą mam obecnie, było właśnie sprzątanie, zahaczyłam nawet kilka takich miejsc przed ukończeniem edukacji, bo już wtedy wiedziałam że nie nadaję się na żadne produkcje ani do sklepów
A tak poza tym bardzo fajna historia, mogę pociągnąć tag jak już skończysz swoje wrzuty? 😅
Zaloguj się aby komentować

W Chile pracownik jednej z firm spożywczych otrzymał przez pomyłkę jednorazową wypłatę w wysokości odpowiadającej zarobkom z 27 lat pracy. Po tym, jak na jego konto wpłynęła suma 330 razy większa od miesięcznej pensji, mężczyzna złożył wypowiedzenie. Firma, która pozwała go o zwrot pieniędzy,...
#pracbaza #bydgoszcz #produkcjatv Zaraz sobię będę dźwigał 6kg przez 3h (° ͜ʖ °)

Zaloguj się aby komentować
@WujekAlien w moim teami było tak, że były ze 4 osoby z Warszawy, a reszta z: Suwałk, Dobronia, Wrocławia, Opola, Katowic. I warszawska część musiałą chodzić do biura raz w tygodniu, a tamci nie, bo nie mieszkają na miejscu. Bardzo fair xD Przeprowadziłem się do BB, zaaneksowałem umowę na remote i dołączyłem do "tamtych" ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Zaloguj się aby komentować
Mam zaplanowane 3 rozmowy z Google. Praca dla nich w Irlandii. Moja obecna robota mnie wykańcza. Zaczęło się tak, że rekruter sam się do mnie odezwał, odmówiłem, potem przypomniałem mu się, pierwsza rozmowa na weryfikację języka ang i potem spotkanie przygotowujące do rekrutacji i następnie 3 etapy rekrutacji.
Nie przygotowałem się totalnie, a pierwsza rozmowa w poniedziałek. Bo wiecie co? Nie chcę jechać. 1,5 miesiąca temu odeszła moja ukochana babcia, byłem przy jej śmierci (nawet przenosiłem jej zwłoki), a przedwczoraj dowiedziałem się, że moja koleżanka (do której długi czas coś czułem i spędziłem z nią kawał pięknego czasu) ma podejrzenie guza mózgu. Do tego jeszcze sobie rozjebałem nogę w weekend i śmigam w ortezie i nie mogę trenować XD Kortyzol level 1000
No ale to nic. Chodzi o to, że ja bardzo chcę zmienić pracę, ale dochodzi do mnie, że te wszystkie kariery, praca, prestiże to są c⁎⁎ja warte. Ja mam pół domu rodzinnego i nie muszę się ścigać o hajs w życiu. Wystarczy spokojna praca z trochę lepszym sianem.
I teraz tak. Z jednej strony jestem bardzo ambitny i chcę rozwinąć skrzydła. Taka praca to jest mega boost. Z drugiej - mam tu przyjaciół i rodzinę, dodatkowo jestem singlem. I dla mnie ważniejsze jest ustabilizowane życie prywatne i tego mi najbardziej brakuje. Pracuję zdalnie, doskwiera mi samotność, choć każdy weekend to ze znajomymi spędzam, a w tygodniu trenuję dużo, to "czegoś wciąż mi brak". A najbardziej brakuje mi uczuć.
Emigracja to skazywanie się na przedłużanie życia samodzielnie. Dodatkowy stres, którego ostatnio mam ogrom. Dużo wziąłem na klatę, naprawdę. Z jednej strony mówię, że może wycofuję się ze strachu, a z drugiej zadaje sobie pytanie 'Ty, stary, serio chcesz jechać do Irlandii tylko dlatego, żeby przebujać się 2 lata i mieć wpis w cv i trochę więcej kasy?".
Raz w życiu wykonałem taki manewr pt "wyjazd dla pracy". Na 2 lata do dużego miasta. I bardzo brakowało mi po prostu życia. Życia takiego, które lubię, a nie życia pod pracę i ten mityczny rozwój. Jestem lokalsem, kocham lasy, jeziora, wsi, aktywny wypoczynek.
Nie wiem, serio. Bo rozum mówi jedź. A serce mówi zostań. A ja jak się kierowałem w życiu rozumem i logiką, a nie sercem, to zawsze wychodziłem stratny.
Dajcie dobrą radę.
#pracbaza #praca #przemyslenia #zycie #gownowpis #pytanie
Jestem przekonany, że czytałem już ten post kilka tygodni temu albo coś już mi się na starość miesza.
Po pierwsze, bardzo mi przykro z powodu Twojej babci oraz koleżanki. Po drugie, trochę sam już dałeś sobie odpowiedź, ale żeby potem nie mieć w głowie, że przegapiłeś okazję, to spróbuj wyjechać. Jak Ci się nie spodoba, to wrócisz za 2-3 miesiące i poszukasz lokalnie, niczego nie stracisz.
No i najważniejsze, nie rób niczego na siłę jeśli nie musisz, bo jeśli Cię to przerasta, to porostu odpuść. Bo nie jest to warte Twoich nerwów.
Trzymaj się tam.
@Lopez_ teraz masz kumpli z którymi spędzasz wolny czas w weekendy, po wyjeździe do roboty za granicę stracisz to. Będziesz jeszcze bardziej samotny. Nie wiem czemu rozum mówi ci żebyś jechał, jeżeli to tylko kwestia lepszej kasy i jakiegoś "prestiżu" to olej to. Co ci z prestiżu skoro cieszył nim będziesz się tylko ty, sam ze sobą? Co ci z lepszej kasy skoro część z niej pójdzie na droższe utrzymanie w nowym miejscu? Do tego chyba lepiej spędzić dzień samotnie w Polsce niż w pochmurnej, zimnej i wietrznej Irlandii z grzybem na ścianie przez wilgoć. Jak zarabiasz w Polsce przynajmniej przyzwoite pieniądze to wg mnie nie ma co gonić za karierą i zostawić dosłownie wszystko inne w tyle. I to nie jest pierdolenie starego dziada, mam dokładnie tyle samo lat co ty.
@Lopez_ - Irlandia to piękny kraj przyjaznych ludzi. Kultura pubowa pozwala poznać świetnych ludzi i dobrze się bawić - w wielu pubach jest muzyka na żywo - do tego nawet nie trzeba pić alkoholu bo jest Guinness 0%. Są polskie sklepy właściwie wszędzie. Jedzenie wbrew pozorom nie takie złe jak się nie je gówna z marketów - wołowina i jagnięcina pierwsza klasa.
Z minusów to za dużo Polaków
Zaloguj się aby komentować
#heheszki #pracbaza #rozmowakwalifikacyjna #memypoangielsku

Zaloguj się aby komentować
W końcu piąteczek.
Piękne bezchmurne niebo, przyjemny chłodny wiaterek.
Życzę wszystkim wszystkiego dobrego
#pracbaza

Zaloguj się aby komentować
Jestem geniuszem, tysiąc IQ moment
Na pewno nie był nim ktoś, kto kazał robić słupki na trzebieży wczesnej. Biel obgniła i siatka samą odskakuje od słupka
#lesnapracbaza #pracbaza #las

Zaloguj się aby komentować
Jakby ktoś dziś miał luźniejszy dzień w #pracbaza to polecam astro puzzle:
https://www.scigames.org/apps/webjigsaw2/
Klikamy na wybrane Astronomy Picture of the Day następnie wybieramy poziom trudności i jazda.
#apod #kosmos #puzzle #astronomia
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Mówią że nie da się poczuć zapachu patrząc na zdjęcie
#gownowpis #zainteresowania #kolej #pkp #pracbaza

Zaloguj się aby komentować
K⁎⁎wa pomyliłem nazwę firmy na rozmowie kwalifikacyjnej, ale szybko się poprawiłem xD
Ja pi⁎⁎⁎⁎le zabijcie mnie.
#pracbaza #rekrutacja
Zaloguj się aby komentować
Powiem wam,ze na bank jakis algorytm ogarnia cv,a nie czlowiek- przeslalem cv do kilku firm( w marcu,rekrutacja wciaz trwa xd) wpisujac zamiast Pulawy miasto Legionowo- w moment pojawily sie telefony o prace xd Oby tym razem sie udalo cos zmienic na lepsze. #pracbaza
@Ragnarokk tak,na pewno xd Jak czasami jezdze do centrali to pociag o 7 rano caly zapelniony i 90% pasazerow wysiada na centralnym. Dodatkowo pelno ludzi mieszka w Pulawach i pracuje w Wawie,dojezdzajac CODZIENNIE do pracy. Pociag z Pulaw do Wawy jezdzi 80 minut,jak jest kurewski korek to z Bialoleki do korporacji na woli czy mokotowie jedzie sie dluzej xd
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować