Widzę, że jest dużo postów o szukaniu pracy więc podzielę się z wami moją historią.
Otóż po skończeniu studiów pracowałem w wykonawstwie i projektowaniu sieci elektroenergetycznej.
W pierwszej pracy, w której zajmowałem się całą papierologią i wsparciem placu budowy, nie chciano mi podpisać stażu do książki na uprawnienia budowlane, bo poprzednik na moim stanowisku stał się konkurencji dla Janusza (dosłownie Janusza) więc wypierdoliłem do drugiej roboty. Timing miał świetny bo przekazał mi to bezpośrednio przed spotkaniem wigilijnym. Wystarczył jeden telefon, 30 sekund rozmowy i rzuciłem papierami. Miałem jednak na tyle dobre kontakty z kierownikiem budowy, że z pominięciem właściciela firmy mi podpisał papiery i zdałem egzaminy na uprawnienia. Janusz się potem rzucał, z jakiegoś źródła dowiedział się skąd mam staż ale gówno mógł z tym zrobić bo nie był stroną w sprawie,. Samym faktem, że się dowiedział mogłem komuś zrobić ciepło koło d⁎⁎y. Niedługo po mnie firmę opuścił kierownik.
Poszedłem do drugiej roboty, w której zajmowałem się projektowaniem sieci energetycznej bo miałem już doświadczenie z lat studenckich i telefon do przyjaciela, który siedział głęboko w temacie. Firma była nowa, dopiero powstawała. Byłem jedynym, który był branżystą i ogarniał temat. Po jakimś czasie zaczęło żreć, wypracowaliśmy schematy i szablony. Szefu miał jednak słabość do dup. Zatrudnił blondynę, która strasznie mieszała w robocie. Chyba ją dymał - tak uważali wszyscy pracownicy. Opierdalała się, a winę zrzucała na kogoś innego. Eliminowała zawodników jeden po drugim, a on nie reagował. Wierzył jej doszczętnie. Ja byłem nietykalny do czasu gdy pozbyła się wszystkich, którzy jej nie przytakiwali. Zaczęły się zagrywki najniższego poziomu. Zacząłem rozważać stworzenie konkurencji bo miałem dość bycia kozłem ofiarnym.
W międzyczasie dowiedziałem się, że w spółce skarbu państwa jest cicha rekrutacja. Czemu cicha? Bo to były czasy, kiedy zatrudniano rodzinę i przyjaciół. Pieniądze oferowane na starcie były jednak tak żałosne, że nawet rodzina i przyjaciele rezygnowali z pracy. Złożyłem kwity. Tego samego dnia szefu o tym wiedział. Na rozmowie o pracę wytknąłem to HRowi. Cała rozmowa była kuriozalna bo baba po jakimś marketingu próbowała mnie wypytywać o budowę sieci elektroenergetycznej, a na sam koniec zaoferowała mi najnizszą krajową ale dodała, że to tylko 8h pracy dziennie więc z moimi uprawnieniami mogę dorabiać po godzinach choć nie pozwala mi na to lojalka xDDDDDD Przyjąłem bo wiedziałem, że to rozwojowe stanowisko. Szybko awansowałem, po roku miałem już godne zarobki, a po kilku kolejnych mojego kierownika zdegradowali bo lubował się w spożywaniu alkoholu w pracy i przed pracą. Po pracy też nie odmawiał. W ciągu roku potrafił 100 dni nie przyjść do pracy bo leżał w domu na⁎⁎⁎⁎ny, a jak już był w pracy to specjalizował się w przyjmowaniu łapówek xD No i tak sobie teraz żyję jak pączek w maśle choć czasem też mnie wkurwiają różne rzeczy.
No i żeby nie było. Zarówno Janusz, Janusza syn jak i Szefu dymający blondynę są teraz moimi petentami. Ich los zależy ode mnie, a mogę i potrafię utrudnić bardzo życie. Los jest przewrotny. Szefu od blondyny już nigdy nie wrócił do projektowania w takim zakresie jak ze mną. Tłucze teraz najprostsze projekty i robi w wykonawstwie najprostsze roboty i fotowoltaiki.
Także tego. Polska C. Pozdrawiam.
#gownowpis #pracbaza
