#pokazmorde

10
294

Zaloguj się aby komentować

Co za zdjęcie trafiłem sprzed dwóch lat xd Tak wygląda człowiek, który przebiegł 6 km o 3:00 rano uprzednio pijąc połówkę wódki xd Bieg był w ramach wyzwania na wykopie" jak będzie ileś tam plusów to... ". Tutaj też robiłem podobne wyzwania. Moze do nich wroce, bo znowu biore sie za bieganie xD Przy okazji #pokazmorde ( ͡° ͜ʖ ͡°)


#gownowpis #atencyjnyniebieskipasek #alkoholizm

a2842b4f-80fb-4d61-97e3-ac384c842497

Zaloguj się aby komentować

To co, trzy życzenia?

Piękne złoto mi się dzisiaj trafiło, z tymi długimi płetwami wyglądał majestatycznie w wodzie.

Wreszcie zrobiło się cieplej i ryby zaczęły być bardziej aktywne, cały dzień miałem brania, chociaż nic dużego się nie trafiło.

A także - jestem pewien, że wykarmiłem dwie rodziny Rudzików (jeśli to jakiś inny ptak, to nie bijcie - nie jestem ornitologiem) czerwonymi madami. Rudziki to są przynajmniej uprzejmie stworzenia: przyfruną, usiądą grzecznie i poczekają na żarełko. Nie to co szczury wodne, które też tu gdzieś przesiadują - te są tak bezczelne, że potrafią nawet wchodzić mi do torby i wyciągać prowiant, bez kitu.

Wciąż bez porządnego karpia w tym roku, ale walczymy dalej.


Połamania kija wszystkim wędkarzom!


#felnarybach #wedkarstwo #hobby #emigracja #pokazmorde

c5d6ce95-b78f-43b2-bc9e-eeb0133a2044
11e05d1c-0cbc-4660-9499-c9d4277ffdbf

@Felidiusz nie wiem ile lat łowisz, ale zdradę Ci pewien sekret... Każda ryba może być złota, wystraszy w panierce obtoczyc:)

Zaloguj się aby komentować

Opuszczony kościół gdzieś na Podlasiu. #pokazmorde zasłonięte, bo tak.

W ręku z jednej strony analog Smiena 8M a w drugiej cyfra Canon 60D, a fota strzelona Minoltą 7000.

Zderzenie kilku światów.

#fotografia #fotografiaanalogowa #ciekawostki #tworczoscwlasna #urbex

dfdf9f96-4868-4381-bd73-075b7d175e0d

Nie spodziewałem się na hejto zobaczyć rodzinnych terenów. Niedaleko tego miejsca jest też zapuszczony cmentarz żydowski na górce

Zaloguj się aby komentować

@Mieszkaniec_kosmosu 

Tom's diner po polsku.

Bardzo trudno ciąg banalnych zdarzeń przedstawić w niebanalny sposób, nawet taco czasem daje radę a czasem nie bardzo.


Gx

Zaloguj się aby komentować

Myślałem, że to amur, ale zarządcy wody stwierdzili, że to tylko ładny jaź, a amury w tej wodzie nie występują.

Jak na razie karpia w tym roku nie dostałem, ale - skubane! - jak tylko wychodzi słońce, podpływają tuż pod powierzchnię i wygrzewają się w pierwszych promykach wiosny. I siedzisz wtedy zdeprymowany nad wodą oglądając tylko ciemne wrzeciona przepływające kilka metrów od ciebie

Następny tydzień ma padać właściwie bez przerwy, więc przysiadam do Tekkena, a wędki lecą do szopy.

Swoją drogą amur ma bardzo ładną i pasującą nazwę w angielskim - "grass carp"

A reszta z wędkujących - jak wam idzie w tym roku?


#felnarybach #wedkarstwo #hobby #emigracja #pokazmorde

09c91dd1-562c-4b5a-a5a4-d92e057715c2

No mi to idzie tak że już raz prawie na rybach byłem ale się rozchorowałem, a teraz nie wiem kiedy będę bo mam tyle zaległej roboty że nie wiem jak się odkopać. Jasiek piękny, pozostaje pozazdrościć

Zaloguj się aby komentować

Demigod- Hipnoza


Autoportret analogowo


"Umysł jest niezależną jednostką i sam może sprawić, że niebo stanie się Piekłem, a piekło Niebem.”


Ricoh Kr10-super, Pentax50-2 fomapan 200 wołany w Rodinalu


#fotografia #fotografiaanalogowa #pokazmorde #tworczoscwlasna

28ddbfca-6e97-4444-b1f0-59e94bc1b4f1
fa046811-0cd0-4f31-a3c2-2762691bd448

Zaloguj się aby komentować

@Tyglys Ech... ten polski punk, kocham i nienawidzę, to muzycznie było i jest słabe. Ale:


  • teksty bywały przyzwoite,

  • ludzie byli zjednoczeni,

  • dla wielu to sentymentalna młodość i najważniejszy czas życia,

  • jest przeciwieństwem współczesnego instagrama

  • jak dziewczyna miała "to coś", to miała


Pozdrawiam wszystkich boomerów co pamiętają polski woodstock, czochrajbobra i... #pdk

Zaloguj się aby komentować

Ależ mnie ten pejsbuk wkurza. Niby wiem, co umieszczałem w tym portalu, ale znowu zdjęcie...

To było jedno z bardziej udanych i dynamicznych zdjęć z moją poprzednią "wilczycą".

Bardzo je lubię i nie zapomnę go nigdy (ale tak na serio).

Jest też trochę motyw #pokazmorde, ale to było kilka lat temu... #psy

6e14098e-55b4-4409-9d08-ec525e2c2a6c

Chciałem skomentować pomysłowego Dobromira co to arkusz blachy wstawił pod skrzydło bramy, coby się pieseł dołem na ulicę nie przecisnął.


Tyle że tego, no.....

Zaloguj się aby komentować

#fotografia #fotografiaanalogowa #czarnobiale #tworczoscwlasna #pokazmorde


Nie ma zamiaru nikogo obrażać.

Rysa na środku wynika z uszkodzenia negatywu przy suszeniu. Szczególnie jak jest jeszcze mokry, jest bardzo podatny na uszkodzenia.


Nikon F4 + Nikorr 50mm 1.8

a33c8de2-691f-455b-92b9-f7b5efd8c869

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zabawy szerokim kątem (° ͜ʖ °)

Aparat: Canon 60D, szkło: Tokina AT-X 10-17

Nie mam już tego obiektywu, ale było fajne efektowe szkło. Naszła mnie ochota, na zakup ponownie jakiegoś fiszaja (° ͜ʖ °)

druga fota w tym samym miejscu, ale już na Sigmie 18-200

#fotografia #tworczoscwlasna #ciekawostki i trochę #pokazmorde

24346065-1b7b-4113-8cb4-e9a0bcdaa89f
6c0b630c-df8f-4440-974b-8ce14f2623fc

@Klamra ja od niedawna przeżywam zachwyt skorygowanym szerokim kątem z Sigmą 10-18. Robi robotę!

Poprzednio miałem 10mm Samsunga, i studia wspominam jako okres sprzed/zza rybiego oka, nie rozstawałem się z tym szkłem.

Zaloguj się aby komentować

W zeszłym roku kupiłem sobie pięć slim fit koszul z Zary. Szkoda że ja już nie taki "Fit" ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Wrócę do tego wpisu za 5 miesięcy, wkręciłem się w basen, wróciłem do biegania. Obecnie 107kg 183cm


#pokazmorde #gownowpis #hejtokoksy

544bf89a-20aa-42cc-b566-9b30c0ed641c

Zaloguj się aby komentować

#pcmasterrace #komputery #slodycze i widzę, że trochę też jakby #pokazmorde


Czytałem tu jakieś posty, że ktoś kupił monitor taki siaki czy owaki, zakrzywiony czy panoramiczny, więc i ja się pochwalę.

Kupiłem monitor. Nie mam banana niestety

16622fbd-a5d5-44ec-b0ca-216496d1608f

Chyba komentujesz mój wczorajszy post... chyba. Ty chociaż nie będziesz miał przez chwilę wątpliwości FLAT czy CURVED.

Ja do teraz widzę ekran 'wypukły" chociaż jest flat.

Zaczynam się zastanawiać na serio, czy to nie jest jakaś wada wzroku.

Zaloguj się aby komentować

Zaraz strop będzie, a zestawienia wydatków dalej brak. 1


Już nawet w święta się przymierzałem, ale najważniejsza teczka była w żony aucie, części faktur nie mogłem znaleźć i tak to jest, ale jak obiecałem że zrobię podsumowanie to zrobię!


Mam nadzieję że jak najszybciej. Czasu ciągle mało no i lenistwo...


No a ja stoje w salonie i przy okazji trochę #pokazmorde

#buildbyduck

8135095c-81a4-4540-888d-3156a24a6945

@Dzika_kaczka_bez_dzioba jak dzika kaczka powiedział że zrobi kosztorys to zrobi. Nie trzeba mu co pół roku przypominać

( ͡° ͜ʖ ͡°)

Zaloguj się aby komentować

Dzisiaj niestety podstawa chmur nisko więc nie udało się zrobić zimowych widoków. Łopata ma 79,5m więc łatwo ogarnąć na jaki dystans widoczność była.


#pracbaza #wtgjarezza #pokazmorde

860f0a49-e0b9-45f0-b25a-257f9aab5e9c
cffd5bf8-0937-4e8e-a608-f6b9ffd08893
ad811065-51c6-4a1b-8db1-bb272cc482f7

@jarezz To proste, przy dobrej widoczności widnokrąg jest w odległości 3,57 x pierwiastek kwadratowy z wysokości 79,5 metrów = 3,57 x 8,92 = 31,8 kilometra.

@Pan_Buk siadaj, pala. 79,5m to ma łopata. Nie pisałem nigdzie o wysokości na jakie byłem. 😁


160m. Licz raz jeszcze. Widoczności dobrej nie było.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#tikutak #hobby #ciekawostki #zegarki #gruparatowaniapoziomu #pokazmorde

No witam.

Śledzących moje wpisy pozdrawiam serdecznie i przepraszam za długą przerwę, wiele rzeczy złożyło się na taką sytuację.

Już przejadł mi się „Poljot”, ale trzeba byłoby konsekwentnie przejść przez jego historię, żeby pójść dalej. Zatem, dziś nieco lżejsza lektura: zemsta Miodomira.


Pierwszymi moimi zegarkami zapamiętanymi z dzieciństwa były poniewierające się w szpargałach „Cyma” i „Zaria”, dziadkowy „Wostok” i babcina „Sława”, coś nieokreślonego, noszone przez tatę (okazało się, że to „Mir”) i „Czajka” mojej siostry. Wszystkie te zjawiska opiszę w przyszłości. Natomiast pierwszym moim własnym zegarkiem był „Poljot” budzik, otrzymany w 1986 r. z okazji Komunii jako prezent.

O „Poljocie” jako fabryce i marce już pisałem. 1. Moskiewska Fabryka Zegarków im. Kirowa, Orderu Lenina (tak brzmiała jej pełna nazwa po II WŚ) produkowała kilkanaście różnych marek. Samą fabrykę i całą jej produkcję (poza brandami eksportowymi i militarnymi), po locie Gagarina w Kosmos przemianowano na „Poljot”. Jednym z wytwarzanych tam czasomierzy był mechaniczny naręczny zegarek z budzikiem o nazwie „Signał”, który również stał się „Poljotem”.


Używał zaadaptowanego mechanizmu szwajcarskiego AS1475, a jak już wspominałem, produkowano go na zachodnim sprzęcie po przeszkoleniu przez Francuzów. Jakim cudem ta myśl techniczna zawędrowała na Wschód – nie mam pojęcia; domyślam się, że być może skopiowano całość po upłynięciu czasu ochrony patentowej. Faktem jest, że jakieś 5 lat po wprowadzeniu konstrukcji przez fabrykę A. Schild, Ruscy mieli ją już u siebie pod oznaczeniem 2612. Zasada była prosta: werk posiadał drugą koronkę do nakręcania sprężyny budzika, sprzężonego z zasadniczym mechanizmem zegarka. Jak działa budzik chyba nie potrzeba opisywać; tutaj młoteczek uderzał w trzpień po wewnętrznej stronie dekla, dając kilkunastosekundowy sygnał dźwiękowy podobny do brzęczyka. Był to jedyny radziecki zegarek naręczny z budzikiem, produkowany przez blisko 30 lat. Mój sikor był jedynym takim w podstawówce, zresztą przez całe dzieciństwo nie widziałem podobnego. Jest w wersji eksportowej, opisany „łaciną”, z klasyczną, czarno – białą tarczą i chromowaną kopertą oraz bransoletą (zrobiła się za ciasna i wymieniłem na pasek). Za bardzo go nie szanowałem; był normalnie noszony, a mojej mamie przez pewien czas służył jako budzik do porannego wstawania, zatem był to przede wszystkim przedmiot utylitarny. Wydawało mi się, że długo to trwało, ale w sumie nosiłem go może 4 – 5 lat, zanim poszedł do szuflady, zastąpiony Wostokiem. Potem jeszcze, w ramach głupoty, zdjąłem mu tarczę (podczas tych prób poległa wskazówka i pogięła się druga, przy czym źle ją obsadziłem). Zapytany na ulicy „która godzina?” odpowiedziałem: „wpół do ósmej....nie, wpół do siódmej....nie! Wpół do ósmej!!!”. Ale wszystko udało się odtworzyć. Serwis wykonał profesjonalny zegarmistrz.


Na jednym ze zdjęć #pokazmorde jest z dnia komunii właśnie w chwili oględzin zegarka w towarzystwie brata i cioci. Siedzimy i ani tamtemu mnie nie przyszło do głowy, że z winogron rosnących za moimi plecami za 30 lat będę pił niezgorsze, samodzielnie zrobione wino, a tuż obok będzie stała w przyszłości moja niewielka pasieczka, po której hulał będzie – zadomowiony w jabłonce po prawej stronie zdjęcia - MIODOMIR...


Miodomir został powołany celowo i niebacznie, na moje wyłączne pszczelarskie potrzeby i – niestety – ku późniejszemu utrapieniu. Jakie potrzeby, zapytacie? Otóż dawniej, w czasach, gdy na płocie otaczającym toczek zawieszało się zwierzęcą czaszkę jako ochronę od uroków i złego spojrzenia, każdy pasiecznik posiadał – lub przynajmniej chciał mieć – swojego prywatnego diaboła. Ten ogarniał mu najważniejsze sprawy, pilnował interesu i pomagał w zamian za karmienie. We wspomnieniach jako rzecz normalna i pospolita istnieją różne fantastyczne stworzenia, jak np. nieokreślone „coś”, pasiecznik czy rojnica, które - obłaskawione, trzymane i karmione - sprawiały, że pszczelarzowi się „darzyło”. Ten i ów wystawiał na strychu garnczek z niesoloną kaszą (niesoloną, bo sól święciło się na Wielkanoc, więc szkodziła wszelkiemu czarowi), albo na pasieczysku umieszczał kubek z namoczoną w mleku bułką – i jakoś to szło.


Pszczelarz był tym, który miał Wiedzę, Umiejętność pracy z pszczołami, co dla postronnych było rzeczą osnutą aurą niesamowitości, „poznania”, świętości i magii, ale też obłaskawienia i używania do pomocy....innych istot. Pszczelarstwo, poza prozaicznym zyskiem z miodu i wosku, było Sztuką, stanięciem między sacrum (bo pszczoła była bożą istotą i w ludowych podaniach otaczano ją szacunkiem) a profanum, między ludzkim i nie-ludzkim światem, między tym, co znane i co niepojęte.


Miodomir potrzebował zatem swojego czasu i odpowiednich okoliczności. Na początku była historia opowiadana przez wujka Romka o jego sąsiedzie, który to wcale nie tak dawno, może 30 lat temu, miał swojego diabła. Stawiał mu miskę kaszy w pustym ulu – ot, taki folklor – i ja to miejsce kiedyś przy okazji pokazałem moim dzieciom.


Ja również pewnego wieczora, powróciwszy ze dwora, zasępiłem czoło i stwierdziłem, że „coś....chyba....”, nie dopowiadając najważniejszego. Raz, drugi i dziesiąty, zamyślony i mimochodem, mruczałem do siebie, że „tak jakby...” i „chyba coś jest...”. A w międzyczasie serwowałem dzieciom opowieści z życia dawnych pszczelarzy, jak to sobie gospodarzyli, pracowali....i oczywiście, jakich mieli pomocników. Na tym etapie pokazałem im dziuplę w jabłonce, która nie spodziewając się takiego zainteresowania, dochodziła swoich lat, dostarczając mi próchna do podkurzacza. Z dużym zainteresowaniem wspólnie ją obejrzeliśmy, przy czym dzieliłem się refleksją, że nadawałaby się na mieszkanie dla skrzata, chałupa jak się patrzy, pewnie tam się jakiś urządził, cwaniak, chytrus jeden. No i tak jakoś samo z siebie wyszło, że w dziupli starej jabłonki „coś mieszka”. Skoro jest, to jakoś trzeba to nazwać – w szybkim konkursie zwyciężył właśnie MIODOMIR. Od tej pory stał się on pełnoprawnym elementem codziennych zajęć.


Zaczęło się obłaskawianie Miodomira, żeby pomagał przy pszczołach. Chodziliśmy z dziećmi do dziupli powiedzieć mu „cześć” („wy k...wa normalni jesteście?” - pytał mój brat), znalezione piórka, w geście przyjaźni, ofiarowaliśmy Miodomirowi na pierzynę (nie zostały przyjęte – no ale przecież lato, ciepło, a może to jest skrzat z długą brodą, którą się przykrywa...). Przez żołądek do serca, więc częstowaliśmy go malinami i porzeczkami (nie lubił ich, huncwot, a tyle tego dostawał, że przetwory mógł z powodzeniem robić), zatem trwały poszukiwania odpowiedniego jadła. Łupina włoskiego orzecha z kaszą i – jakże by inaczej – miodem, zniknęła w całości, musiałem na gwałt dorabiać „naczyń”, taki miał spust, i napychaliśmy go kluchami, kaszą i czym tam jeszcze. Łykał wszystko bez popitki. Możecie się śmiać: raz i drugi, w pniu spróchniałym aż do korzenia, coś mignęło mi przez ułamek sekundy. Miodomir zadomowił się zatem na dobre.


Ale czego też on nie wyczyniał! Przychodząc do domu spodziewałem się pytań: „tata, a Miodomir psoci?”. Psocił, psocił, ladaco, i to jak jeszcze! Opowiadaniom nie było końca: jak to daszek na ulu był przekrzywiony, pewnie ktoś go ruszył, a może nawet po nim tańcował!? To i owo mi zginęło, pewnie hultaj Miodomir schował. Spod rąk znikały mi ramki, a znajdowałem je w drugim kącie pasieki – no kto je tam zaniósł? - wiadomo... Gdy miałem publikę, pukałem uprzejmie w pień i nie szczędziłem gorzkich słów prawdy, gróźb i dydaktycznych połajanek, lądujących w głębi jabłonkowej dziupli. Obiecywałem przetrzepanie skóry przy najbliższej okazji. Oj, nasłuchał się on ode mnie, nasłuchał! Ale miarka się przebrała, gdy zginęła mi szczotka pasieczna. Jest to jedno z najpotrzebniejszych przy pracy akcesoriów, bez niego jak bez ręki. Chodziłem, szukałem – kamień w wodę! Szczotka przepadła. Trudno! Tak mi odpłacił za strawę, przyjaźń, serce, troskę i wyjątkową tolerancję. Używałem innej, ale tego było za wiele: skończyło się babci s...anie, skończyła się pańska łaska, jedzenia już więcej nie dostał. Drań nie poprzestał na tym, bo różne przedmioty złośliwie nadal ginęły mi podczas pracy, gdy tylko spuściłem z nich wzrok. Korciło mnie – i to jeszcze jak! - żeby podrzucić do dziupli trutkę na myszy, ale raz – jestem miłośnikiem przyrody, dwa – jako stwór magiczny, ani chybi Miodomir nie strułby się, tylko rozzłoszczony odpłaciłby mi w dwójnasób. Uniosłem się zatem honorem. Nie to nie, z kumplowania nici.


Przycichł jakoś, spokorniał, może zrozumiał, a może wyniósł się do innej pasieki?


Po całym sezonie prac, grabiąc jesienią opadłe liście, spostrzegłem szczotkę wetkniętą w niemożliwy sposób między płot, ul i krzak czarnego bzu (który nie bez kozery dawniej potocznie zwano „czarcim zielem”). Jak tam się znalazła, do dziś jest to dla mnie zagadka.


To była ostatnia psota Miodomira.

01802792-e862-423b-a875-3e83be4cf301
f349e561-42b4-4859-a3da-734bb045d1d2
9a67fc92-9dd6-4355-a2cd-ed3632b2fa4f

Zaloguj się aby komentować