#oczynieniupostepow

5
36

Podsumowanie sierpień 2024:


Pompki - 3420 / 3000

Plank - 124 / 110 minut 

Bieg+Marsz - 41,1 / 100km (28,9km - bieg)

Czytanie - 477 / 800 stron

Medytacja - 380 / 400 minut

Waga - 101 / 95 - 99

BMI - 23,35


***


No i stało się! Zawaliłem na prawie każdej możliwej linii!

No i co z tego? ¯\_(ツ)_/¯


Początkowo nie chciałem się tłumaczyć bo przecież nie muszę, ale skoro jakieś pioruny łapie za te wpisy to jednak wypada. I skoro przy sukcesach dzieliłem się radością, to i przy gorszym miesiącu podzielę się swoimi przemyśleniami.


Gdy zbliżał się koniec miesiąca i widziałem swoje wyniki to pomyślałem sobie: Cholera, żem se wymyślił, żeby publikować te swoje małe miesięczne cele w internecie. Teraz wstyd i hańba mi!

Taka była moja pierwsza reakcja i musiałem przysiąść chwilę i przypomnieć sobie w jakim celu stawiam sobie te miesięczne cele? Bo ich głównym zadaniem jest to, żeby mi było dobrze w głowie, a nie to, żeby żyć w jakimś rygorze i się zgnębić w przypadku niepowodzenia.


Ten mój spadek formy wynikł z kilku czynników:

Pierwszy to wyjazd na wczasy i pofolgowanie sobie na nich z dietą i wszelakimi aktywnościami, oprócz pompek.

Drugi to niespodziewany wyjazd do rodziny gdzie znów sobie pofolgowałem, przede wszystkim z dietą. Bo jak tu się oprzeć swojskim ciastom i wyrobom wędliniarskim?

Trzeci to ogólne wybicie z rytmu spowodowane dwoma powyższymi czynnikami.

Oraz czwarty czyli po prostu moje lenistwo, na które sobie pozwoliłem w większym stopniu niż to sobie zaplanowałem. 


No i cóż, myślę, że w nadchodzącym miesiącu uda mi się wrócić do dawnego rytmu i wszystkie aktywności wrócą na dotychczasowy poziom. Zobaczymy jeszcze jak to wyjdzie z celami biegowo-chodzonymi, ale szansa jest. ;) 

Ucinam też sobie kalorie i wracam na tryb bardziej rygorystycznej diety bo chcę zejść do 96kg, żeby w razie imprez rodzinnych był większy zapas i żebym już więcej nie widywał na wadze liczby trzycyfrowej. Planuje to zrobić w przeciągu najbliższych 3 miesięcy.


Na swoją obronę dodam, że te moje aktywności biegowo-marszowe wyglądają tak źle tylko na papierze bo ciężko było mi znaleźć czas na moje 'oficjalne treningi', które sobię zaliczam do wyniku, czyli marsze lub biegi na dystansie 5km+. Spacerów z ziomeczkiem na dystansie do 2km było sporo i na wczasach też dużo łaziłem ale apki nie włączałem. W ciągu miesiąca zrobiłem przeszło 350k kroków, więc chyba aż tak źle nie jest.


***


Cele na wrzesień:


Pompki - 3500

Plank - 150

B+M - 100

Czytanie - 800 

Medytacja - 400

Waga - 99kg


#oczynieniupostepow

ee12c64e-b0fb-4c1d-afe0-12e5d90a59f2

Zaloguj się aby komentować

Podsumowanie lipiec 2024:


Pompki - 3130 / 3000

Plank - 117:20 / 110 minut

Bieg+Marsz - 83,5 / 100km (60,1km - bieg)

Czytanie - 843 / 800 stron

Medytacja - 450 / 400 minut

Waga - 98 / 95 - 99

BMI - 22.65


***


Cele na sierpień:


Pompki - 3000

Plank - 110

B+M - 100

Czytanie - 800

Medytacja - 400

Waga - 95 - 99kg


Cele biegowe pewnie uda się osiągnąć dopiero w przyszłym miesiącu. Okazało się, że jednak dużo lepiej jestem zmotywowany do latania w deszczu i śniegu niż w skwarze. W sumie mnie to dziwi bo dużo bardziej lubię gorąc niż zimno, no ale widocznie przy bieganiu to nie działa ¯\_(ツ)_/¯ Urlopowy wyjazd w jeszcze większy ukrop spowodował, że przez tydzień były jedynie krótkie spacerki i pływanie ale tego to nie liczę.


#oczynieniupostepow

Zaloguj się aby komentować

#oczynieniupostepow #wpogonizasplashem


Hej(to)!


Rozpoczynam mój pierwszy w życiu cykl mikroblogera xD

Zachęcony przez @splash545 spróbuję raz w miesiącu podzielić się z Wami moimi postępami życiowymi. Ten jeden jedyny raz używam tagu splasha, w przyszłości będę używał tylko mojego autorskiego tagu #wpogonizasplashem Swoją drogą ciekawe na ile wystarczy mi zapału, bo pomysł mi się podoba, ale pisać się nie chce.


Dlaczego taki tag?


Postanowiłem użyć stoickiej techniki “odwołania się do mędrca”. W codziennych rozterkach  raczej pytam siebie “co zrobiłby Jezus?”, niemniej jednak mam świadomość, że jest to dość oklepane i pewnie kontrowersyjne dla niewierzących, a ja nie mam zamiaru tutaj kogokolwiek ewangelizować. Nie taki jest mój cel - chcę dzielić się z Wami moimi sukcesami i być może inspirować innych, tak jak splash zainspirował mnie. Dlatego właśnie on został patronem mojego tagu.

@splash545 Dziękuję Ci!


Jak będę oceniał mój postęp?


Raz na miesiąc spróbuję wrzucić moje postępy. Na pewno podzielę się progresem związanym z masą ciała. Reszta będzie wyglądać trochę inaczej niż u splasha. Po wstępnym zliczaniu pompek, planków, minut medytacji, kilometrów biegu, stron książek itd. stwierdziłem, że na akord klepać postępów to mi się nie chce. Ma to dla mnie pewne mankamenty. Na przykład jeśli w danym dniu zrobię fajny bieg to nie chce mi się już pompować. Albo jeśli poświęcę czas na spacer z rodziną to trening biegowy zrobię w inny dzień. Żeby to jakoś zrównoważyć postawiłem na jednostki pochodne czyli przeliczanie aktywności na punkciki pogrupowane w czterech kategoriach. Do zdobycia w każdym miesiącu będę miał minimum tyle punktów ile miesiąc ma dni pomnożone przez 6/7. W czerwcu jest to  25,7 punktów w każdej kategorii. Czemu tak komplikuję? Uznaję skumulowaną mądrość przeszłych pokoleń, która dopinguje mnie do tego by 6 dni w tygodniu pracować, a siódmego się dla równowagi poopierdalać.


“Kot spada na cztery łapy”


O co chodzi z podziałem punktów na kategorie? Posłużyłem się klasyfikacją aktywności “ostrzących piłę” Stevena Coveya z książki ”7 nawyków skutecznego działania”. Każdemu polecam tę książkę z całego serca. Dzielę moje życie na cztery obszary rozwoju: fizyczny, społeczny, duchowy i umysłowy. Uznaję, że mój rozwój jest harmonijny jeśli w każdym aspekcie osiągam w miesiącu zadaną ilość punktów. Jeśli w którymś obszarze naklepię 40 punktów, a w innym 24 to nie będzie to dla mnie powód do zadowolenia. Kot musi spadać na 4 łapy, a taboret mieć 4 punkty podparcia.


Jak punktuję?


Oto krótki wyciąg z regulaminu promocji:


Rozwój fizyczny: 

0,1 punktu za każdy punkt GOT biegu (rzadko kiedy biegam po płaskim)

0,3 punktu za set ćwiczeń. W czerwcu 1 set to 12 pompek i 60 sekund planka. Dziennie nie robię więcej niż 3 sety. Sukcesywnie będę zwiększał obciążenie o pompkę i 5 sekund

0,5 punktu za spacer/basen/rower z rodziną

1 punkt za całodniową wycieczkę górską lub inne wymagające aktywności


Rozwój społeczny:

0,5-1 punktu za aktywności z rodziną, znajomymi, spotkania w grupach tematycznych.

Zapytacie pewnie dlaczego przyznaję sobie punkty za coś co powinno być przyjemne, a przynajmniej obowiązkowe? Jestem dość wycofanym gościem i niemalże wszystkie aktywności społeczne wymagają ode mnie wysiłku i dlatego właśnie ten wysiłek sobie premiuję.


Rozwój duchowy:

0,1 punktu za minutę medytacji

0,3 punktu za czytanie Pisma Świętego 

1 punkt za udział w spotkaniu grupy dzielenia (raz na dwa tygodnie łączę się z kolegami w celu wymiany wrażeń z medytacji)


Rozwój umysłowy:

1 punkt za przesłuchany podcast rozwojowy

1 punkt za sesję wartościowego szkolenia lub spotkanie w grupie tematycznej. Dotyczy to tylko obszarów, w których chcę się rozwijać

1 punkt za inspirujący film

5-10 punktów za przeczytaną książkę lub przesłuchany audiobook. Wartość wyceniam “z dołu”

Nie przyznaję sobie punktów za szkolenia zawodowe, z których korzyść wynika bezpośrednio dla mojego stanowiska, a nie dla mnie. Poza tym jestem nałogowym konsumentem treści takich jak bieżące komentarze polityczne, podcasty popularnonaukowe itp. Ich wartość punktowa wynosi okrągłe 0 ponieważ nie uważam, aby mnie jakoś specjalnie rozwijały. Traktuję je jako szum.


Efekt Synergii

Coveyowi zawdzięczam również nawyk synergii. W największym uproszczeniu polega on na tym, że są aktywności, które punktują w dwóch kategoriach jednocześnie. Zazwyczaj są to aktywności powiązane z rodziną lub znajomymi. Bardzo je lubię i jestem na nie niesamowicie łasy. 


“Daj mi wreszcie te efekty!!!”

Jeśli doczytaliście do tego miejsca to podziwiam. Sam wcześniej pewnie bym przewinął <ziew>. Teraz już polecę króciutko z tematem i obiecuję, że jeśli wpisy w przyszłych miesiącach się pojawią to też będzie krótko:


  1. Waga:

78,4-3,7=74,7kg (BMI 23,06). 

Pomiar zafałszowany podwójnie: delikatnym odwodnieniem na koniec bieżącego miesiąca oraz niewyzwolonym klockiem na koniec poprzedniego. Tak czy siak to dla mnie powód do świętowania ponieważ zaliczam 25% przeceny na słoninie!  W lutym 2023 miałem odczyt z wagi 100,1, co było dla mnie jasnym sygnałem, że wkraczam w “no go zone”. Warto było.


Jeśli spytacie o mój sekret to napiszę, że obciągnąłem kiedyś nieznajomemu za zegarek #pdk, a jeśli doprecyzujecie pytanie, że chodziło o sekret odchudzania to napiszę “miałem ujemny bilans energetyczny” i dorzucę jeszcze kilka innych banałów:


  • ponad rok temu odstawiłem alko, które głównie mnie zamulało, a nie bawiło i dodatkowo podstępnie namawiało do podjadania.

  • w większość dni zrezygnowałem ze śniadań, które i tak wpychałem na siłę. Czasem zaczynam jedzonko o 12, czasami o 15, a sporadycznie celebruję z rodziną poranne śniadanie o 8.

  • dużo chodziłem, a w styczniu bieżącego roku pierwszy raz przetruchtałem 1,5 km w 15 minut. Dobrze, że zacząłem na przedwiośniu, bo gdybym odwlekał początek do cieplejszych miesięcy to na słonku szybko stwierdziłbym, że jestem leniwą świnią i nic tego nie zmieni. Na szczęście sukcesywnie wydłużałem bieg o 5 minut albo kilometr, tak że gdy zrobiło się już naprawdę ciepło to już wiedziałem, że potrafię zmusić się do wysiłku. Obecnie biegam 1-3x w tygodniu 9-15km z podbiegami i nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa.


  1. Punktowane obszary rozwoju

Przypominam, że cel na czerwiec wynosił 25,7 punkta i uwaga! uwaga! Został osiągnięty w każdym obszarze. Punkty zliczyłem do soboty 29.06 włącznie. W niedzielę 30.06 zrobiłem sobie labę i nie zliczałem punktów (co nie znaczy, że nie punktowałem).


Rozwój fizyczny: 27,4

Główne składowe wyniku: 

50 setów ćwiczeń 12 pompek + minuta planka, czyli 600 pompek i 50 minut planka łącznie

Bieg na 71 punktów GOT.

Podkręcona kostka i infekcja usadziły mnie na tydzień i pozbawiły mnie około 15-20 punktów GOT. Musiałem niestety zrezygnować z moich pierwszych w życiu (35lvl) zawodów: bieg górski na 11km w Beskidzie Sądeckim.

W lipcu chciałbym trochę więcej pobiegać (minimum 80 punktów GOT) i zwiększam set ćwiczeń na 13 pompek i 65 sekund planka.


Rozwój społeczny: 27,8

Cel osiągnięty, chociaż było trudno. Główną składową wyniku była opieka nad dzieciakami, które chorowały razem ze mną. To chyba najciężej zdobyte punkty w tym miesiącu. 

Ważnymi punktami dla mnie było spotkanie przy ognichu z przyjacielem. Mieszkamy daleko od siebie i widujemy się stanowczo zbyt rzadko.

Cel na przyszły miesiąc? Więcej równowagi. Więcej inspirujących spotkań z dorosłymi. Mam wspaniałą rodziną, ale poza nią społecznie czuję się trochę samotny.


Rozwój duchowy: 31

W tym 237 minut medytacji. Stanowczo za mało! To jest najprostsza aktywność, która daje mojej głowie ogromne efekty dlatego chciałbym w lipcu zaliczyć minimum 300 minut.


Rozwój umysłowy: 29,5

Z czego 10 punktów to przeczytana książka “Esencjalista”. Czuję, że ta książka pomoże mi bardzo w moim dalszym rozwoju, aby skupić się na tym co ważne i by zniwelować “szum”. Reszta punkty to podcasty rozwojowe i inspirujące filmy, gdzie muszę wyszczególnić Trylogię Władca Pierścieni. Po tym kolejnym już w moim życiu seansie stwierdzam, że jest to Dzieło o uzależnieniach i chorobach psychicznych. 

W lipcu stawiam na czytanie i słuchanie literatury pięknej oraz jakiejś książki o treningu biegowym dla amatorów. Jakieś sugestie?


Dziękuję pięknie za uwagę!

Z uściskiem dłoni,

ruhypnol


#oczynieniupostepow #wpogonizasplashem

Zaloguj się aby komentować

Podsumowanie czerwiec 2024:


Pompki - 3010 / 3000

Plank - 110 / 110 minut 

Bieg+Marsz - 79,2 / 100km (49,9km - bieg)

Czytanie - 904 / 800 stron

Medytacja - 460 / 400 minut

Waga - 97,6 - 0,8 = 96,8 / 97kg

BMI - 22.42


Na początku miesiąca byłem zmuszony odpuścić bieganie na prawie 2 tygodnie. Wygląda na to, że przyniosło to oczekiwany efekt i po półtorej miesiąca bujania się z kontuzją chyba w końcu doszedłem do ładu z moim dwugłowym. Przez te 2 tygodnie trochę chodziłem na spacery, ale też nie za dużo i był to jeden z czynników dlaczego nie udało mi się zrobić zamierzonych 100km. Drugim były upały podczas, których moje lenistwo wzięło górę. No trudno, w lipcu odrobię i jeśli już kontuzja się nie odnowi to myślę, że tę setkę zrobię bez problemu.


***


Cele na lipiec:


Pompki - 3000

Plank - 110 

B+M - 100

Czytanie - 800 

Medytacja - 400

Waga - 95 - 99kg


Cele podobne do zeszłego miesiąca, bo ledwo co udało mi się wyrobić normę. Do bicia rekordów biegów wrócę jeśli uda mi się w tym miesiącu przebiec 100km bez żadnych większych przygód. Oficjalnie kończę zrzucanie wagi, którą będę chciał teraz utrzymać przynajmniej przez rok.

#oczynieniupostepow

Zaloguj się aby komentować

Stoicyzm zamiast terapii


Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że celem tego tekstu nie jest krytyka terapii leczenia uzależnień ani często powiązanego z nią programu 12 kroków. Terapia ta przez wiele lat zdołała pomóc i w ciągle pomaga wielu ludziom na całym świecie. 

Tutaj chciałem jedynie podzielić się osobistymi doświadczeniami i pokazać, że można wyjść z nałogu również w inny sposób. Nie będę tu twierdził, że stoicyzm jest idealny i jest lekiem na całe zło naszego świata. Nie uważam też, że stoicyzm jest dla każdego, czy moze inaczej - nie do każdego trafi stoickie podejście. Jeśli zaś chodzi o skuteczność praktyki stoickiej to ma na nią wpływ szereg czynników, a są to m.in. konsekwencja w jej wdrażaniu, upór, otwartość oraz indywidualne cechy charakteru. Dlatego też nie u każdego praktykowanie stoicyzmu będzie mieć aż tak duży pozytywny wpływ na życie jak to miało miejsce w moim przypadku. Jeśli jednak ktoś zmaga się z problemem uzależnienia, a z jakiegoś powodu nie może lub nie chce skorzystać z terapii to uważam, że warto spróbować może w ten sposób. W najgorszym razie po prostu się nie uda.


Dlaczego stoicyzm a nie terapia?


W moim przypadku stoicyzm okazał się strzałem w dziesiątkę. W momencie, w którym zacząłem jego praktykowanie od kilkunastu lat byłem uzależniony od marihuany i alkoholu, a od kilku myślałem o tym, żeby pójść na terapię. Nawet znalazłem sobie terapeutę specjalizującego się w leczeniu uzależnień, do którego chciałem chodzić prywatnie. No i się tak wybierałem, wybierałem i się nigdy nie wybrałem. Blokowało mnie to ile rzeczy muszę zrobić po drodze: pójść w nieznane miejsce, uzewnętrznić się przy obcej osobie oraz zainwestować bliżej nieokreśloną kwotę pieniędzy. Niby nic takiego, ale były to rzeczy, które skutecznie mnie przed terapią powstrzymywały. Jeśli zaś chodzi o ewentualny pobyt w ośrodku leczenia uzależnień to nawet nie byłem w stanie sobie tego wyobrazić. Była to dla mnie sytuacja kompletnie abstrakcyjna i nie do przyjęcia.

Natomiast w przypadku stoicyzmu mogłem wszystko zrobić na spokojnie, komfortowo, u siebie w domu, w swoim tempie. Nie musiałem się też przed nikim otwierać, ani wydawać żadnych pieniędzy. Pierwszą inwestycją jaką poczyniłem był zakup książki "Sztuka życia według stoików", którą kupiłem w momencie jak już byłem wolny od nałogów. Jednak na początku swojej przygody ze stoicyzmem bazowałem jedynie na podcaście "Ze stoickim spokojem", którego można posłuchać za darmoszkę na YT i Spotify.

Jaka była zatem skuteczność autoterapii stoickiej, którą sobie wtedy zrobiłem? Mogę tylko napisać, że przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Ponieważ jej efektem było to, że zaledwie w przeciągu miesiąca udało mi się wyzwolić z nałogów, z którymi zmagałem się od wielu lat. Trochę więcej o moim uzależnieniu można poczytać tutaj: https://www.hejto.pl/wpis/sto-dni-wolnosci-dzis-w-swoim-dzienniku-zapisalem-quot-100-dzien-wolnosci-quot-j


Rocznica 


Dzisiejszy wpis publikuję w rocznicę dnia, w którym rozpocząłem pracę nad sobą, swoim wnętrzem, swoim charakterem, swoimi wyobrażeniami oraz przy poznawaniu siebie. Dokładnie rok temu zacząłem przemianę w swoją lepszą wersję.

Natomiast wpisu na rocznicę wyjścia z uzależniania już nie będzie. No chyba, że symbolicznie napiszę jakiś wierszyk, jeśli najdzie mnie wena. A nie będę go robić bo już kompletnie nie utożsamiam się z tamtą uzależnioną osobą, którą byłem jeszcze rok temu. Dzisiejsza rocznica jest dla mnie ważniejsza i większa bo wyjście z nałogów okazało się jedynie trampoliną do dalszego rozwoju mojej osoby.


Licznik dni wolności 


Dziś w moim dzienniku zapisałem: 328 dzień wolności. Robię taki nagłówek w swoim dzienniku odkąd udało mi się wyzwolić z nałogów. Mój licznik jest w pewnym sensie podobny do liczenia dni, które liczą osoby po terapii. Zasadniczą różnicą jest to, że od samego początku nie liczył on dni trzeźwości. Odpaliłem go wtedy gdy przy pomocy stoickich technik ograniczyłem potrzebę używania substancji psychoaktywnych praktycznie do zera, co nie oznacza, że odstawiłem je zupełnie. 


Decyzja i zagrożenia z nią związane 


Na podstawie świadomej i przemyślanej decyzji stwierdziłem, że nie zrezygnuje całkowicie z alkoholu i marihuany. Substancji z uzależnieniem od których zmagałem się od około 15 lat, a przez ich niekontrolowane używanie przeszedłem niejednokrotnie przez psychiczne piekło.

Zanim podjąłem tę decyzję musiałem wziąć pod uwagę mechanizmy działania nałogu i zastanowić się czy decyzja ta faktycznie jest świadomym, racjonalnym wyborem, czy może jednak została podyktowana przez tego typu mechanizm. Był to mocny argument kwestionujący słuszność mojego wyboru. 

Kolejnym argumentem przeciw, który musiałem uwzględnić były ścieżki neuronowe, które powstały w moim mózgu w wyniku wieloletniego używania substancji psychoaktywnych, a ich aktywizacja mogła mieć miejsce przy okazjonalnym korzystaniu z używek. Stwarzało to potencjalne i realne zagrożenie powrotu do nałogów.


Środki bezpieczeństwa 


Stwierdziłem jednak, że jeśli będę regularnie badał swoją psychikę i wyobrażenia w niej powstające oraz postawię sobie wyraźną granicę, którą było nie korzystanie z używek kiedy jestem zdenerwowany lub gdy czuje niepokój, to nie powinienem obawiać się powrotu do uzależnień. Dodatkowym zabezpieczeniem miała być umowa, którą spisałem sam ze sobą. Umowa ta zawierała powyższe stwierdzenia oraz zapis, że zrezygnuje całkowicie z wszelkich używek jeśli zauważę, że częstotliwość korzystania z nich wzrasta. Co też nigdy nie nastąpiło, a umowa okazała się fajnym treningiem sprawczości.


Czemu nie zostałem abstynentem?


Jednym z argumentów za decyzją o okazjonalnym korzystaniu było stwierdzenie, że w pewien sposób będzie to dla mnie łatwiejsze, gdyż nie będę miał poczucia, że coś straciłem. Trochę się obawiałem tego uczucia, bo kilka lat wcześniej w sposób nieprzemyślany odstawiłem marihuanę na 8 miesięcy. Chodziłem wtedy ze 'ściśniętą d⁎⁎ą' i nie wspominałem tego okresu zbyt dobrze. Był to jednak argument poboczny.

Kluczowym było dojście do wniosków, że faktycznym problemem były moje stany emocjonalne, z którymi do niedawna nie potrafiłem sobie poradzić. Czy może raczej radziłem sobie z nimi poprzez ucieczkę od siebie, świadomego myślenia i swoich problemów, a robiłem to właśnie przy pomocy używek. Wtedy był to jedyny znany mi sposób. Skoro jednak w tym momencie przemyślałem całe swoje życie na nowo i nauczyłem radzić sobie z trudnymi emocjami przy pomocy stoickich technik, dlaczego więc miałbym zostać abstynentem? Czy jeszcze lepiej - niepijącym alkoholikiem i niebiorącym narkomanem do końca swojego życia? Taka perspektywa wydała mi się mało atrakcyjna, a same terminy negatywnie nacechowane.

Oprócz tego chciałem się przekonać czy jest to w ogóle możliwe.


Jestem Bogiem


Dziś mogę stwierdzić, że decyzja, która podjąłem była dobrze dopasowana do mojej osobowości, a wszystko poszło tak jak powinno. Przekonałem się, że stoickie techniki naprawdę działają, dzięki czemu miałem możliwość dosyć szybkiego rozwoju wewnętrznego. Dostałem wtedy solidnego kopa motywacyjnego do dalszego rozwoju ponieważ zrobiłem coś dużego. Coś z czym wcześniej przez lata mimo niezliczonej ilości prób nie potrafiłem sobie dać rady. Rzuciłem nałogi i zrobiłem to na własnych zasadach. Nie chodziłem ze 'ściśniętą d⁎⁎ą'. Nie odliczałem też, żeby wytrzymać tylko ten jeden dzień. Nic nie musiałem wytrzymywać, bo świadomie wybrałem trzeźwość uznając, że używki nie są mi do niczego potrzebne oraz, że wcale się tak fajnie po nich nie czuje jak mi się to kiedyś wydawało. Nie zawierzyłem się też Bogu czy jakiejś sile wyższej, co jest obowiązkowe w programie 12 kroków. Nie musiałem i nie chciałem uznawać, że jest coś większego ode mnie. Jestem osobą niewierzącą, raczej agnostykiem niż ateistą i muszę przyznać, że było mi bardzo na rękę, że na wzór starożytnych stoików mogę się uważać za kogoś równego, bądź nawet lepszego od Bogów. To taki bardziej żarcik, żeby nie było, że mi się w głowie tak poprzewracało, że uważam się za równego Bogom. Ale może troszeczkę? Może odrobinkę? xd

Ale mniejsza o to! W każdym bądź razie mojego wyjścia z nałogów nie zawdzięczam żadnej sile wyższej, lecz zrobiłem to samodzielnie i zawdzięczam to własnej wielogodzinnej pracy nad sobą. 


Tomasz Mazur 


Oprócz tego jest jeszcze jedna osoba, która pomogła mi w tym w sposób znaczący, bo pokazując w jaki sposób mogę to zrobić. A jest to Tomasz Mazur - współczesny praktykujący stoik, autor podcastu "Ze stoickim spokojem". 

W tym właśnie podcaście odnalazłem sposoby na wyjście ze stanu uzależnienia, a konkretnie w odcinku 83 - 'Uzależnienia i stoicyzm: analiza pogłębiona'. Przy pomocy metod i wskazówek zawartych w tym odcinku udało mi się przejść ten początkowy etap wyrwania się z nałogów, żeby po prostu przestać brać. Metody z tamtego odcinka w połączeniu ze stoickim przeglądem siebie, który też znam od Pana Mazura z 5 odcinka - 'Czym jest i jak skutecznie praktykować przegląd siebie' pozwoliły mi na wyjście z nałogów, a także były podwalinami do dalszego rozwoju wewnętrznego i mojej fascynacji stoicyzmem. To także jego postawa w podcaście Przemka Górczyka, w którym był gościem spowodowała, że tak w ogóle stoicyzmem się zainteresowałem. Za co jestem mu bardzo wdzięczny. 


Pije kiedy tylko chce! I tyle ile chce! Czyli rzadko i niewiele.


Na koniec pozostała kwestia tego jak często ćpam i pije? Czyli na ile mogę sobie pozwolić skoro nie jestem abstynentem.

Ogólnie mówiąc wygląda to w ten sposób, że mogę sobie wypić piwko na grillu, jeśli chce. Mogę też wypić flaszkę z kolegą z okazji jego urodzin, jeśli tylko będę miał na to ochotę. Tylko właśnie jeśli o tę moją chęć chodzi to prawdopodobnie nie będę jej miał. Przez ostatni rok zdążyłem bardzo polubić siebie oraz świat, który mnie otacza. Konsekwencją czego jest to, że przestałem lubić stan kiedy coś zaburza moją świadomość, a zwłaszcza jeśli robi to w tak prymitywny sposób jak alkohol. 

Natomiast jeśli chodzi o marihuanę to pod koniec marca doszedłem do wniosku, że nie nie potrafię sobie już w żaden racjonalny sposób wytłumaczyć czemu miałbym chcieć ją zażywać. Powoduje ona u mnie głównie zamulenie, nieogar w głowie i spadek pewności siebie. Straciłem przez to chęć na korzystanie z niej nawet w sposób okazjonalny.

A tak konkretnie jak często korzystałem z używek przez ostatnie 11 miesięcy?

W zeszłym roku częstotliwość korzystania z używek wynosiła średnio 1,5x w miesiącu. Sytuacją graniczną było dla mnie dwa razy w miesiącu i zdarzyło się to trzykrotnie.

W tym roku wychodzi średnio raz na dwa miesiące. 


Droga, która nie ma końca (podobnie jak ten tekst)


W ramach podsumowania napiszę, że spotkałem się ze stwierdzeniami kilku stoików, którzy twierdzili, że stoicyzm może pomóc w wyjściu z nałogów ale nie zastąpi terapii. Kompletnie się z tym nie zgadzam. Wiem, że stoicyzm może być równie skuteczny jak terapia, albo też i ją w pewnych aspektach przewyższać, czego jestem żywym dowodem.

Być może niektórym wydawać się, że co ja tam wiem, bo to ledwie niecały rok bez nałogów i jeszcze kiedyś powinie mi się noga i do nich wrócę. Ja jednak jestem pewien, że tak się nie stanie bo poza tym, że uwolniłem się od nałogów stałem się też zupełnie innym człowiekiem. Rozłożyłem wszystkie klocki z których byłem zbudowany i poukładałem siebie na nowo. Teraz też nie osiadłem na laurach lecz kontynuuję pracę nad swoim wnętrzem, a praca ta nigdy nie będzie miała końca. Rozwój jest to coś co daje mi spokój i nadaje sens.


PS. Miałem tu też opisać stoickie techniki, które używam na codzień, ale i bez tego ten tekst jest strasznie długi. Z tego powodu kiedyś zrobię małą serię, gdzie w każdym odcinku opiszę pojedynczą technikę stoicką z której korzystam. 


#stoicyzm #alkoholizm #marihuana #oczynieniupostepow

97bfed3c-a98a-4d3c-8afb-c8de0e19cf43
Dudleus

@splash545 w sumie mamy te same obawy przed terapią chociaż ja nie mam problemu się uzewnętrznić. Z stoicyzmem to nie mogę pokonać prokrastynacji by wziąć się za to i cieszyć efektami, które nastąpią po praktykach.Mimo, że tylko miesiąc wystarczy a tak to ciągle jestem narkomanem.


Na 2 lata też będzie wpis? tylko nie wiadomo jak z czasem będziesz stał bo pewnie mega się rozwiniesz w tym czasie.


myślałem, ze licznik jest od 100% wolności, czystości


Jak podjąć racjonalną i świadomą decyzję wolności?


Umowa fajna sprawa chyba muszę z sobą taka podpisać.


Zazdroszczę, że nie jesteś w 100% abstynentem bo jak sam wspomniałeś nie ma dupościsku. Jednak jak zwykle najgorsze są te emocje. Ja muszę być niebiorącym narkomanem bo jakbym dalej brał zaraz zostałbym warzywem.


Zazdroszczę bycia bogiem. Mnie te gadki rozwojowe strasznie odrzucają bo nie jestem jak wszyscy, że sprawa mi to mega frajdę a nawet dobija dużo bardziej bo wszyscy się rozwijają są szczęśliwi tylko ja robię źle.


Pije kiedy tylko chce! I tyle ile chce! Czyli rzadko i niewiele.

Ten punkt mnie już dobił całkowicie, ja jestem tak wyniszczony, że nie mogę sobie pozwolić na takie ekscesy a inni tak. U mnie mariuhanna dawała mi rozluźnienie i częściej się śmiałem.


W sumie terapeuci powinni mieć egzamin z stoicyzmu.


Z mojej perspektywy strasznie mnie zżera zazdrość jak sobie wszyscy świetnie radzą ja jestem tak wyniszczony, że nie mam żadnych szans na poprawę.

Wido

Przez Twoje wpisy na hejto zaczęłam się stoicyzmem interesować, jestem w połowie Sztuki życia, ale nie jest to książka, która się wchłania na raz, potrzeba czasu i odpowiedniego nastawienia. Chodzę też na terapię, bardziej żeby popracować nad swoimi emocjami niż uzależnieniami, bo tych chyba nie mam, ale stoicyzm i terapia behawioralno poznawcza się świetnie uzupełniają, w końcu nurt poznawczo-behawioralny w dużej części bazuje na technikach stoickich.

Ogólnie chciałbym Ci podziękować za te cytaty ze stoików i propagowanie tego nurtu, nie zlicze ile razy pozwalało to złapać dystans do bieżących wydarzeń i podjąć logiczną decyzję. Robisz dobra robotę, Tomku

Musztarda

Super wpis. Zapisuję polecane podcasty i odpalę w poniedziałek w samochodzie w drodze do pracy. A codzienne stoickie wrzutki też śledzę, więc niech Ci do głowy nie przychodzi zarzucać ten projekt

Zaloguj się aby komentować

Podsumowanie maj 2024:


Zaliczyć bieg 15km

Tempo biegu poniżej 5:30min/km (10km)

Pompki - 2800 / 2500

Plank - 107:40 / 100 minut 

Bieganie - 48,95 / 100km

Spacer - 30,25 / 30km

Czytanie - 1008 / 1000 stron

Medytacja - 405 / 400 minut

Waga - 98,7 - 1,1 = 97,6 / 98kg

BMI - 22.65


Niestety jeśli chodzi o bieganie to seria sukcesów zakończyła się w kwietniu. Kontuzja pod koniec kwietnia spowodowała, że najpierw trochę pauzowałem z powodu opuchniętej kostki. A później prawdopodobnie przez to, że zbyt szybko wróciłem do biegania to naciągnąłem sobie mięsień dwugłowy uda w tej samej nodze i nie mogę dojść z nim do ładu do tej pory. Staram się go rozciągać, rozbijać, masować, ale co już się wydaje, że puścił to przy kolejnym biegu problem wraca. Spróbuję jeszcze z tydzień i jeśli nie odpuści to udam się do fizjo. No cóż, bieganie to nie same sukcesy ale też kontuzje. Wiem o tym i nie zamierzam się przez to poddać ani zniechęcać.


***


Cele na czerwiec:


Pompki - 3000

Plank - 110 minut

B+M - 100 km

Czytanie - 800 stron

Medytacja - 400 minut

Waga - 97kg


Cele na czerwiec skromne, bo nie wiem na ile pozwoli mi noga. Chcę zaliczyć chociaż stówę jeśli nie biegiem to nadrobię marszem. A dopiero jak doprowadzę się do stanu pełnej używalności, to wrócę do bicia kolejnych rekordów w biegach.


#oczynieniupostepow

l__p

@splash545 jak dwugłowy dolega to biegi bym sobie odpuścił na razie. Polecam ten artykuł z protokołem powrotu do aktywności https://squatuniversity.com/2017/09/12/how-to-rehab-a-hamstring-strain/


Jak ktoś będzie doradzał dodatkowy odpoczynek, okłady, ucisk i podnoszenie nogi (protokół RICE) to uciekaj, bo zostało udowodnione, że to nie działa.


Trzymaj się tam!

Zaloguj się aby komentować

Skutki uboczne uprawiania filozofii oraz dwa lata liczenia kalorii. Czyli o tym jak schudłem 45 kilo. 


10.05.2024 - 98,7kg; wzrost 208cm

Dziś mija dokładnie dwa lata odkąd jestem na #dieta . A tak właściwie to dwa lata odkąd liczę spożywane kalorie, bo tak właściwie to żadnej konkretnej diety nie stosuję.

Jem to co lubię, jedynie co, to robię to w sposób bardziej świadomy. Przestałem podjadać i zmniejszyłem częstotliwość posiłków wysokokalorycznych, których odstawić nie było mi szkoda takich jak słodycze albo zamiast złapać sobie pęto kiełbasy to kroje ją na plasterki i robię sobie kanapki. Oprócz tego odstawiłem masło a chleb smaruje sobie keczupem, musztardą albo jakimś sosem nie na bazie majonezu. Nauczyłem się jeść codziennie owoce, które są dla mnie substytutem słodyczy i fajnie zapychają żołądek. Nie pije też napojów zawierających kalorie, głównie pije wodę i czasem jak mam chęć to cole zero.

I to wszystko. Poza tym jem jak dawniej - na obiad muszę mieć wielki kawał mięcha około 300g i dużo zimniorów czy innego zapychacza.

Aha i w moim przypadku 5 mniejszych posiłków dziennie zupełnie się nie sprawdziło, bo chodziłem wiecznie głodny. Jem 3 większe ale pilnuje się, żeby nie podjadać i odczuwałem głód góra 1h przed posiłkiem a nie ciągle.


No ale od początku:


10.05.2022 - 143,8kg 

Bardzo prawdopodobne, że kilka dni wcześniej mogłem ważyć jakieś 145-146kg. W tamtym momencie moją motywacją żeby zmienić nawyki żywieniowe były dwie rzeczy:

1. Coraz ciężej było mi ubrać skarpetki i zawiązać buty.

2. Nagrałem filmik schodząc ze skarpy jak przede mną leci mój pies. Po odtworzeniu usłyszałem, że sapie jak parowóz (w sensie, że ja nie pies). Przy minimalnym wysiłku, bo idąc w dół!

Stwierdziłem, że jak tak dalej pójdzie to ta moja otyłość prędzej czy później wpędzi mnie do grobu, a chciałbym jeszcze trochę pożyć i to we względnym zdrowiu.

Na tamten moment ustaliłem sobie dwa możliwe cele do osiągnięcia.

Wariant realny: zejście z wagą do 120 - 125kg 

bądź

Wariant optymistyczny: waga 110 - 115kg


Zejścia z wagą na żadne niższe poziomy nie planowałem bo uważałem to za coś zupełnie nierealnego i miałem rację. W tamtym momencie mojego życia nie było to możliwe.


01.06.2023 - 133kg 

Już miałem jakieś sukcesy z moim liczeniem kalorii bo raz udało mi się zejść do wagi 127,5kg. A tak średnio utrzymywałem wagę 131 - 133kg. Te 10 - 12kg w dół było potwierdzone i utrzymane dłuższy czas, ale żeby ruszyć dalej już brakowało mi pary.

Nadszedł wtedy dzień kiedy to całkiem przypadkiem odkryłem i zacząłem praktykować #stoicyzm. W tamtym momencie nie śmiałbym przypuszczać jak mocno dzięki tej praktyce zmieni się moje życie. O tym co się zmieniło w moim życiu dzięki praktykowaniu stoickich technik zrobię wpis na rocznicę 01.06.24. Ale tak w skrócie to: poznałem siebie, zacząłem radzić sobie z emocjami, rzuciłem wieloletnie nałogi i dostałem motywacji do dalszego rozwoju wewnętrznego, czytania, sportu; no i oczywiście do zrzucania wagi. ;) 

Nagle zaczęło iść z górki, chudłem w takim tempie jakim chciałem - czyli dosyć szybko. W połowie stycznia 24 ważyłem 105kg czyli daje to średnio niecałe 4,5kg/msc.

Okazało się też, że mogę osiągnąć wagę jaką tylko zechcę bo już nie ogranicza mnie moja psychika.


Co jeszcze pomogło?


Po drodze do celu zacząłem robić pompki i byłem inspiratorem do powstania tagu #pompujwpoprzekziemi i tenże tag niezmiennie motywuje mnie do cięższej pracy.

A zaczynałem od 12 pompek w 3 seriach czyli 4x3 było to pod koniec września 23. Obecnie robię 100 w 6 seriach - 20, 15, 15, 15, 15, 20

Oprócz tego pod koniec sierpnia zeszłego roku zacząłem spacerować z piesowym ziomeczkiem po skarpach nadwiślańskich i po pewnym czasie dołączyłem do #ksiezycowyspacer.

Spacery na jesieni przerodziły się w marszobiegi, a na wiosnę tego roku zacząłem już pełnoprawne biegi i dołączyłem do #sztafeta.

Oba te tagi również działają na mnie bardzo motywująco i mogę je z czystym sumieniem polecić.


Mam podstawy, żeby sądzić, że jeśli ktoś chce się zabrać za bardziej spektakularne zrzucanie wagi to trzeba najpierw poukładać sobie w głowie. Ta masa dodatkowych kilogramów to najczęściej są zajadane stresy i niepokoje i stąd się bierze późniejszy efekt jojo. Bo kiedy początkowa motywacja opada to dalej nie ma się narzędzi do radzenia sobie ze stresem i wracamy wtedy do sprawdzonej metody radzenia sobie z nim - czyli jedzenia. Mi pomogła już wyżej wymieniona przeze mnie praktyka stoicka a także medytacja i tag który mnie mocno do niej motywuje #rokmedytacji.


Co dalej?


Skoro już osiągnąłem to co chciałem więc mogę brać się za wpierdalanie. xd A tak serio to wkręciłem się mocno w bieganie i zamierzam przynajmniej rok (a pewnie i dłużej) utrzymać wagę poniżej 100kg. 

Początkowo po osiągnięciu upragnionej wagi chciałem iść na siłownię robić masę mięśniową, ale zmieniły mi się priorytety i większość swojego czasu i energii zamierzam poświęcić na treningi biegowe. Oprócz tego w dalszym ciągu będę robił pompki, planki i przysiady oraz zamierzam pomachać trochę ketlem w domu. Zależy mi na rozwijaniu sylwetki pod biegi i być może pokuszę się o chwilowe zejście z wagą do 94kg, żeby było równe 50kg zrzucone.


Zdjęcia 


Pierwsze zdjęcie sprzed dwóch lat z wagą ~ 140kg / 99 kg obecnie

Drugie zdjęcie sprzed roku z wagą 132kg / 99 kg obecnie. A ten burdel co widać za mną to kilka mniejszych pająków i sprzęty do nich, a na podłodze terrarium z pytonem.


#oczynieniupostepow

6d32b605-5a12-4889-b64e-747bd2e82157
cbab0727-3a46-401c-b2fb-36901f820ce2
Gracz_Komputerowy

@splash545 Super Też jestem w trakcie takiej samej redukcji (na dziś dzień -44 kg ). Stary, też jestem wysokim dzikiem. Powiedz mi proszę jak Ci się układa bebzon? Bo ja mam takie wrażenie, że mój wygląda dobrze kiedy zapewniam świadomie jakiś tonus mięśni - lekko je napinam (szczególnie przeponę). Gdy odpuszczę, brzuch przybiera kształt wypiętego bebzona. Czy też tak masz? Zastanawiam się na ile to tłuszcz, na ile luźna skóra, czy może jeszcze coś innego. No i czy w końcu wygładzi się on na tyle żeby wyglądał dobrze bez tego napinania...

fervi

@splash545 Nieźle. Ja miałem 142kg, ale przy wzroście 172cm XD Na razie 95.65

winiucho

Najlepsze diety to "MŻ" i "wcześniej wstawać"

Zaloguj się aby komentować

Podsumowanie kwiecień 2024:


Dołączyć na tag sztafeta

Zaliczyć bieg 10km

Pompki - 2050 / 1500

Plank - 95:10 minut / 90

Marszobieg - 122km / 100

Czytanie - 1432 stron / 700

Medytacja - 470 minut / 350

Waga - 99,9 - 1,2 = 98,7kg / 99

BMI - 22.88


Pierwszy bieg w życiu na 10km jaki zaliczyłem był to bieg za czekolady dla dzieciaków z Kresów:

https://youtu.be/_cZp0c5ivYM?si=vjynuPRaJCzq4FhV

Z planowanych 819km udało się wspólnie wybiegać ponad 2000km.


Oprócz tego 26.04 w trakcie mojego drugiego biegu na dystansie ponad 10km udało mi się zaliczyć dyszkę w czasie poniżej godziny a konkretnie 57:15


***


Cele na maj:


Zaliczyć bieg 15km

Tempo biegu poniżej 5:30min/km (10km)

Pompki - 2500

Plank - 100 minut 

Bieganie - 100km

Spacer - 30km

Czytanie - 1000 stron

Medytacja - 400 minut

Waga - 98kg


Podczas ostatniego biegu w kwietniu przy ostrym zbiegu ze skarpy noga poleciała mi na bok i zaliczyłem naciągnięcie torebki stawowej. Kostka jest lekko opuchnięta i trochę boli jak chodzę. No trudno, pierwsza kontuzja za mną, dobrze, że tak niewielka. Będę musiał teraz pauzować kilka dni, więc wyrobienie normy kilometrów będzie utrudnione lecz myślę, że dalej jest w moim zasięgu.


#oczynieniupostepow

bojowonastawionaowca

@splash545 piękna robota, zazdro!

ruhypnol

@splash545 ależ Ty mi zaimponowałeś! Brawa dla Ciebie!


Czy mógłbyś uchylić rąbka tajemnicy na temat Twojego sukcesu:

Ja wygląda Twoja dzienna rutyna?

Jak wygląda Twoja sytuacja życiowa, wpływ pracy i rodziny na trzymanie dyscypliny?

Czy masz jakieś nawyki/używki, które przeszkadzają Ci w utrzymaniu dyscypliny i jak sobie z nimi radzisz?


Jeszcze raz gratuluję!

Zaloguj się aby komentować

Podsumowanie marzec 2024:


Zaliczyć bieg 5km

Pompki - 2115 / 1300

Plank - 64 min / 40

Marszobieg - 118,3km / 70

Czytanie - 1240 stron / 700

Medytacja - 395 min / 350

Waga - 102 - 2,1 = 99,9kg / 100

BMI - 23.11


Konkretnie to zaliczyłem 5 biegów o długości minimum 5km. Najdłuższy miał 6340m. Wszystkie moje marszobiegi i marsze zliczałem sobie na tagu ksiezycowyspacer i udało mi się zająć 3 miejsce w rankingu na miesiąc marzec.


***


Cele na kwiecień:


Dołączyć na tag sztafeta

Zaliczyć bieg 10km

Pompki - 1500

Plank - 90 minut

Marszobieg - 100km

Czytanie - 700 stron

Medytacja - 350 minut

Waga - 99kg


Z pompkami będę musiał trochę zluzować i zamiast iść w ilość jak do tej pory, będę musiał popracować nad jakością. Ostatnie 2-3 pompki w serii robię zazwyczaj wymuszone i od jakiegoś czasu boli mnie przez to lewa ręka, którą mam słabszą.


#oczynieniupostepow

ZohanTSW

100kg i BMI 23.11? Musisz mieć normalnie ze 181cm wzrostu

Zaloguj się aby komentować

Ziomeczek ze zdjęcia przed chwilą zaliczył swój pierwszy bieg w życiu na dystansie ponad 5km a ja razem z nim!


5640m

Czas: 44:42

7:56 min/km

7.57 km/h

(Na zdjęciu lekko inne dane bo był przycięty dłuższy trening chodu, nie nastawiałem się dziś na rekord.)


Czas ciulowy, ale pierwszy raz w zyciu pękła 5ka i był to mój cel na ten rok. Przedwczoraj pisałem, że chciałbym zaliczyć bieg na 5km do końca marca i już dziś mi się to udało! Po raz pierwszy od grudnia biegłem w adidasach, zamiast w ciężkich butach trekingowych i na trasie nie było błota po kostki, myślę, że to mogło troszeczkę pomóc


Teraz chciałbym do końca miesiąca zaliczyć chociaż 5 takich biegów 5km i troszkę popracować nad czasem. A od kwietnia chcę dołączyć do tagu sztafeta i zacznę chyba drogę do 10


#oczynieniupostepow

78ceebe9-7a42-47f1-a567-2fab3ece0613
cf5fb9b3-2892-4b10-96d1-1adc7d093eb5
ytilibuuun

@splash545 brawo, my dzisiaj 11km spacerku

Afterlife

Ale ładny. Brawo dla obu!

Zaloguj się aby komentować

Podsumowanie luty 2024:


Pompki - 1400 / 1000

Plank - 44:20 min / 35

Marszobieg - 69,6km / 60

Czytanie - 1001 stron / 600

Medytacja - 420 min / 350

Waga - 104 - 2,3 = 101,7kg / 102

BMI - 23.58


***


Cele na marzec:


Zaliczyć bieg 5km

Pompki - 1300

Plank - 40 minut 

Marszobieg - 70km

Czytanie - 700 stron

Medytacja - 350 minut

Waga - 100kg


***


12.02.24 pierwszy raz w życiu udało mi się przebiec 4050m w czasie 29:15.

Kilka dni później udało mi się przebiec 4300m, nie wiem w jakim czasie.

Teraz celuje już konkretnie w 5km, które miałem ustalone w postanowieniach jako mój główny cel biegowy w tym roku i termin jego realizacji ustaliłem na koniec czerwca. Biorąc, jednak pod uwagę jak mi idzie zmieniam ten termin na koniec marca.


A no i wbiłem rangę gruba ryba - to było postanowienie związane z działalnością na hejto na ten rok. Szybko poszło xd


#oczynieniupostepow

17e4ccb2-a3b8-4002-abb3-eb68db47d5d2
edantes

@splash545 gratulacje! Ile ty masz wzrostu że przy wadze takiej jak moja masz BMI o prawie 10 punktów niższe XD a ja przecież niski nie jestem

Zaloguj się aby komentować

Prawie udało mi się zrealizować wszystkie cele na styczeń. A jeśli coś nie poszło to i tak dużo nie brakło, źle nie jest


***


Podsumowanie styczeń 2024:


Pompki - 1114 / 1000

Plank - 35minut / 35

Marszobieg - 79,1km / 60

Czytanie - 572 strony / 600

Medytacja - 350 minut / 350

Waga - 105,5 - 1,5 = 104 / 103

BMI - 24,04


***


Cele na luty:


Pompki - 1000

Plank - 35 minut 

Marszobieg - 60km

Czytanie - 600 stron

Medytacja - 350 minut

Waga - 102kg


#oczynieniupostepow

Papa_gregorio

Najs! Powodzenia na luty!

Masterick

Gratulacje udanych celów, powodzenia z kolejnymi i kradnę, też sobie zrobię podobny challange na luty

Zaloguj się aby komentować

W postanowieniach pisałem, że do końca czerwca chce móc przebiec 5km ciągiem.

Chciałem się pochwalić, że dziś zaliczyłem półmetek.

Zrobiłem biegiem 2,56km przy wietrze 30-35km/h aż mi ściskało płuca xd

Nie mam na to żadnego dowodu, w apce miałem odpalony spacer, wystartowałem od 1km skończyłem na 3,56 i nie mam pojęcia jaki miałem czas - na pewno beznadziejny, ale nie ma to dla mnie żadnego znaczenia

Pierwszy raz w życiu udało mi się przebiec taki dystans i to przy ciulowej pogodzie, biegnąc w butach trekkingowych za kostkę i jestem z siebie dumny.

#oczynieniupostepow

e220b05f-6fff-432e-9a25-53b17246efbf
a39b78f6-2732-4dae-b297-ccf815b201ae
conradowl

Kiedyś robiłem 6 czy 7km na strzała, poten pojawił się pies, rower, bieg z psem to przystanie coś obwąchać, ubiegły rok problem z kostką...

Motywujące takie posty bo po cichu sobie szukam bucików i od wiosny...

Niby chodzę po górach i chodzę z psem, ale mi mało, a zjeść lubię i wolę się nie ograniczać w jedzeniu

Gratuluję i oby tak dalej, ciekawe czy ja do czerwca zrobię takie wyniki

mordaJakZiemniaczek

Szybko przyjdzie wiem z doświadczenia. Pamiętaj, że nie zawsze musisz cisnąć, żeby robić progres. Większość aktywności będzie powoli zbliżać Cię do tego celu, także spacery.

pluszowy_zergling

Zapraszam na #sztafeta i życzę powodzenia

Zaloguj się aby komentować

No dobra to jak dołączyłem do społeczności, to też wrzucę swoje postanowienia. Nie są to stricte postanowienia noworoczne, bo taką listę celów na nowy rok napisałem w listopadzie. Podzielę się tu z Wami częścią z tych celów.


1. Bieganie

Od stycznia do marca:

- robić min. 60km marszobiegu miesięcznie

Od kwietnia:

- 100km

Do końca czerwca chciałbym móc przebiec jednym ciągiem 5km i pomału zmieniać moje marszobiegi w bieganie.

W marszobiegi bawię się od końcówki sierpnia 23, a wcześniej nigdy w życiu nie biegałem, nie licząc wf-u.


2. Ćwiczenia fizyczne

Od stycznia do sierpnia:

- robić min. 1000 pompek miesięcznie

- robić min. 35 minut planka miesięcznie

Od września:

- robić 1500 pompek miesięcznie

- robić 60 minut planka miesięcznie


3. Waga

Do końca czerwca osiągnąć wagę 94kg. Akurat tyle bo będzie to równe 50kg mniej xd niż wtedy gdy zaczynałem dietę, było to w maju zeszłego roku, więc wyjdzie 50kg w dół, w mniej więcej 2 lata. Jak już osiągnę tą wagę, celem będzie utrzymanie wagi 95-100kg do końca roku. W tej chwili ważę 105,5kg, wiem że może się to wydawać dużo, ale dla mnie nie jest, bo nadrabiam wzrostem. Przy obecnej wadze moje BMI - 24,27


4. Czytanie

Będę czytać 2 książki miesięcznie - 24 w rok. A taki plan minimum to 20.

Progres będę wrzucać na #dwanascieksiazek i na bookmeter pewnie też


5. Medytacja

Będę medytować minimum 350 minut miesięcznie, a do końca roku 500.

Progres na #rokmedytacji


Więcej postanowień nie ujawniam, bo są albo zbyt osobiste, albo za słabo mierzalne.

Będę wrzucać comiesięczne podsumowania pod #oczynieniupostepow i będę robić te wrzutki w tej społeczności.

Życzę wszystkim powodzenia i wytrwałości z własnymi postanowieniami

def

Zmień podejście do biegania i np pierwszy km pobiegnij bez marszu, a potem zwiększaj ten dystans, to w 2 tygodnie będziesz w stanie przebiec 5km bez zatrzymywania się

also: bmi 24 to prawidłowa waga

f4a11ce1-c75c-4b55-8dc3-825af86fb507
boogie

@splash545 ja zrzuciłem nadwagę dietą. Sport dodałem już dla czystej przyjemności po osiągnięciu odpowiedniej wagi. Choć sport, który odkryłem (wspinaczka), bardzo mnie zmotywował.

Fafalala

Powodzonka pajęczy kumplu. <3

Zaloguj się aby komentować

Podsumowanie grudzień 2023:


Pompki - 960

Plank - 18:30

Marszobieg - 44,4km

Czytanie - 615 stron

Medytacja - 330 minut

Waga - 108,5 - 105,5 = -3kg

BMI - 24,27


***


Cele na styczeń:


Pompki - 1000

Plank - 35 minut

Marszobieg - 60km

Czytanie - 600 stron

Medytacja - 350 minut

Waga - 103kg


#oczynieniupostepow #chlopskadyscyplina

gawafe1241

@splash545 ja aż tak nie będę wybiegać w przód ze styczniem, raczej tak maj, czerwiec - może skończę Red Dead Redemption 2 na PS5. Gram już z pół roku a nawet nie ruszyłem głównej fabuły gry... ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Danton

@splash545 z Twojego BMI wynika, że jesteś zdecydowanie za niski…

rodarball

Szacun i podziw za uparte dążenie do celu. Tak trzymać

Zaloguj się aby komentować

Podsumowanie Listopad 2023:


Pompki - 722

Plank - 23:20

Marszobieg - 60,9km

Czytanie - 465 stron

Medytacja - 375 minut

Waga - 112,5 - 108,5 = - 4kg

BMI - 24,96


***


Cele na grudzień:


Pompki - 1000

Plank - 35 minut

Marszobieg - 60km

Czytanie - 550 stron

Medytacja - 400 minut

Waga - 105kg


#oczynieniupostepow #chlopskadyscyplina

VonTrupka

zią, grudzień się już skończył, a ty podsumowanie liściopada w styczniu robisz? (´・ᴗ・ ` )

Zaloguj się aby komentować

Poprzednia