Tytuł:The Legend of Zelda: Skyward Sword HD Developer: Tantalus Media Wydawca: Nintendo Rok wydania: 2021 Gatunek: Przygodowa akcji Użyta platforma: Nintendo Switch Czas do ukończenia: 46h + 13h pierwszej próby Ocena: 8/10
Pyk kolejna Zelda zaliczona. Jak zwykle kapitalne świątynie, graficznie ujdzie bo to gra właściwie z 2011r. z podbitą rozdziałką. Mamy kilka wysp do zwiedzania do których powracamy jednak na tyle się zmieniają że nie czuć backtrakingu.
Ostatnia świątynia to skorzystałem z poradnika bo mi się nie chciało - miałem w planach na 100% zaliczyć ale odpuściłem.
Z minusów to sterowanie mieczem które było w oryginale formie przystosowane do machania willotem.
Przez to nie raz miałem problem z przeciwnikami bo postać nie robiła tego czego chciałem.
Brakuje szybkiej podróży tak może bym dokończył kilka questów pobocznych. - nie chciało mi się latać pomiędzy wyspami.
Dostępne spolszczenie zarówno na Wii jak i Switcha
#switch Mam na sprzedaż #nintendoswitch plus 3 gry: #pokemon Legends: Arceus, The Legend of Zelda: Breath of the Wild, Fire Emblem: Three Houses.
600zł za wszystko.
@wielkaberta ja nawet nie gram, ale średnio 50 gier rocznie przychodzi, czy to z darmówek, czy starych gier kupionych z sentymentu czy nowych produkcji, które uważam, że są fajne i warto, żeby autor zarobił xD
Gram w 5 gier co zmieniam cyklicznie i rozczarowania nowymi tytułami skutecznie utrzymuja ten stan i w bibliotece mam juz tylko gry jakie gram, albo już nie zamierzam.
Jedynie #kingdomcomedeliverance wyłamuje sie z tego schematu
Chciałbym nabyć grę na Nintendo switch, wiedźmin 3. I widzę, że na olx jest dużo w wersji podstawowej, bez dodatków (zdj 1), z dodatkiem po polsku jest tylko jedna (zdj 2), i jest w kosmicznej cenie.
Czy po zainstalowaniu podstawowej wersji, da się pobrać za darmo dlc z Nintendo Store? Może ktoś posiada informacje na ten temat?
@kim_jestesmy_dokad_zmierzamy Jestem bezczelny i użyję znienawidzonego ai. Czyli trochę bardziej zaawansowanej wyszukiwarki. Nie mam switcha, ale....
"Tak, po zakupie podstawowej wersji gry Wiedźmin 3 na Nintendo Switch (zdjęcie 1),
można pobrać za darmo wszystkie 16 mniejszych DLC (dodatkowe zadania, zbroje, fryzury) z Nintendo eShop.
Jednakże, najważniejsza kwestia dotyczy dwóch dużych rozszerzeń fabularnych: "Serca z Kamienia" oraz "Krew i Wino".
Oto kluczowe informacje, które pomogą Ci w decyzji:
16 małych DLC jest darmowych: Można je pobrać po włożeniu kartridża do konsoli.
Duże dodatki (Serca/Krew) są płatne: Jeśli kupisz wersję podstawową, duże rozszerzenia fabularne musisz dokupić osobno w eShopie.
Edycja Kompletna (Complete Edition - zdj 2): Ta wersja ma wszystko na karcie (podstawka + dodatki). Jest droższa, ponieważ zawiera ponad 50 godzin dodatkowej rozgrywki.
Polski dubbing: Jest dostępny jako darmowy pakiet językowy do pobrania, niezależnie od wersji.
Podsumowując: Jeśli zależy Ci na pełnej zawartości (dodatki fabularne), taniej może wyjść kupno używanej Edycji Kompletnej, nawet jeśli cena wydaje się wysoka. Jeśli dokupisz dodatki do podstawki, cena wyjdzie podobna lub wyższa."
Ma tam jakąś kolekcję fizyków i będąc zachęcony zastanawiam się jaką wersję u siebie kupić. Szukam głównie w outletach / odświeżanych, ale nie mogę się zdecydować, którą z poniższych wybrać:
zwykła
lite
oled
Czego oczekuje:
nie kcę hackować, a przynajmniej nie pierwszą konsolę. Jeśli coś to już drugi sprzęt ogarnę na to.
zależy mi mimo wszystko by była możliwość podpinania do telewizji, więc stacja dokująca to raczej. Też mi powiedziany, że sporo 3rd party adapterów HDMI / USB / ładowarek. O ile to jakiś profit, to jednak wpierw chciałbym oficjalną stację dokującą, bo chociaż będzie w kolekcji konsol.
ogólnie to przewiduje, że jak się zjedzie ekipa to żeby służyło do dużego couch coopa
Jakbym miał strzelać to 80% czasu na TV, 20% jako aktualny handheld.
Brachol już uposażony w różne mniej / bardziej oficjalne pady oraz 3rd party adapter / ładowarki. Ja też jakiegoś 8bit z adapterem mam z jakieś wyprzedaży.
@wielkaberta Cena za jedynkę OLED, a zwykłą jest tak nikła, że nie ma co się zastanawiać. Nawet jak pograsz raz na jakiś czas gdzieś w trasie to z OLEDa będziesz Pan zadowolon.
Ja też kupiłem używaną z OLXa i to był najlepszy wybór. Szukałem takiej bez ryski na ekranie i znalazłem po dwóch tygodniach. Konsolka w idealnym stanie, bateria trzyma średnio co prawda, ale da się normalnie grać na wpiętym powerbanku, więc dla mnie ok. Aha, ja proporcje mam odwrotne 80% handheld, 20% na projektorze. Lite bym w życiu nie kupił, to jest wykastrowana zabawka, a nie Nintendo...
@wielkaberta - tylko Switch 2 - wszystkie gry oraz pady ze Switcha 1 na nim działają. Do tego stare gry działają na nim lepiej i istnieje duże prawdopodobieństwo, że cena do wakacji skoczy - mam oba i starego nie dotknąłem od 6 miesięcy.
@wielkaberta - osobiście nie mam ani jednej gry na tzw. Key Card - oczywiście są takie ale ja ich nie kupuję - kupuję tylko fizyczne wydania.
Gry nawet na Switchu 1 mają patche, które trzeba ściągać z neta - niemniej jak się uprzesz to można grać w niedorobione gry w wersji z karta (ale to nie problem jedynie Nintendo a wszystkich gier na konsole i PC obecnie).
Gry ze Switcha 1 działają na Switchu 2 lepiej - niektóre mają specjalne oficjalne patche by działały lepiej ale większość nawet bez tych patchy śmiga lepiej.
Nintendo robi dokładnie to samo co Sony i Microsoft - tylko teraz jest moda na przypierdalanie się do Nintendo - poza tym w Polsce to nie jest silna marka i ma dużo hejterów.
Skusiłem się i kupiłem dzisiaj używkę switcha oled. Nie chialem kupować drugiej generacji, bo w sumie interesuje mnie sprawdzenie kilku tytułów imprezowych + zeldy i obawiam sie, ze się odbije bo nie jestem fanem anime.
Ale do meritum. Chyba się bardzo polubimy. Miałem problem by znaleźć czas i przysiąść do czegoś konkretniejszego na PC/xbox, a tutaj to będzie chyba idealne rozwiązanie - odpalam na 15-30min, usypiam i może będzie chwila by wrócić później. Jeżeli nostalgicznie siądą jakieś pokemony do kompletu, to bedzie to bardzo udany zakup :D będę dawał znać czy to zauroczenie nie minie za tydzień :D
@galencjusz - żadna żona nie musi grać płynnie - one i tak nie widzą różnicy
A sobie nie odmawiaj luksusów
Niemniej jakby coś marudziła to odwróć jej uwagę grą Puzzle Bobble (aka Bust-A-Move) z automatów odpaloną na emulatorze - nie znam kobiety, która potrafiłaby się tej grze oprzeć
@TyGrySSek ja czekam na Black Friday, coby zakupic sprzet i jesli sie uda albo Zelde: BotW, albo CyberPunk2077. A potem w przerwie swiatecznej jeszcze ogarnac Virtual Console dla kilku tytulow na SNES i radosc wypelni serce me :)
Generalnie postanowilem sobie, ze mimo calkiem sporego katalogu "must have" ze Switcha (pierwszego nigdy nie kupilem), to jednak bede sie wstrzymywal z zakupami, jesli bedzie szansa na jakies "swicht 2 edition" zamiast patcha.
@Cohonez zelde kupiłem za 140 ale trzeba upgrade za 40 i 80 za dlc . Cyberpunka bym grał na pc albo ps5 niw wiem jak wypada na swiytchu ale na cuda nie można liczyć .
Na wiosnę kupię jak będzie po polsku ten donkey Kong
to dość unikatowa gra. Po ukończeniu Ghost of Yotei nie byłem do końca gotowy, by pogodzić się z końcem "samurajskiej podróży", a taka klimatyczna przygoda 2.5D wydawała się intrygująca. W jednej z ocen zauważyłem, że ktoś stwierdził, że wizualnie ta gra wygląda tak, jakby każdy zrzut ekranu, zrobiony w dowolnym momencie wyglądał, jak wycięty z kadru jakiegoś filmu Kurosawy i coś w tym jest.
Na screenach niżej macie jakiś przykład, choć jak zwykle hejto je mocno skompresuje, więc dodam jakieś losowe graficzki tutaj w pełnej rozdzielczości. Ogólnie zrzuty ekranu nie dadzą takiego dobrego rozeznania, bo tu sporo rzeczy miga, rusza się, mamy ziarno filmowe, czy wiatr.
Trek to Yomi opowiada historię samuraja, który w dość liniowy sposób podąża śladem bandytów odpowiedzialnych za śmierć jego mistrza z czasów dzieciństwa. Na pierwszy rzut oka fabuła wydaje się prosta, ale z czasem okazuje się, że skrywa kilka ciekawszych zwrotów akcji - jednego z nich celowo tu nie zdradzę.
W grze pojawiają się wybory, choć mają raczej formę "wybierz jedną z trzech opcji na ekranie", niż złożonych decyzji wynikających z naszych działań. Mimo to w kluczowych momentach możemy zdecydować o motywacji i celu bohatera, co wpływa na zakończenie i nadaje historii nieco większej głębi.
Gdybym miał opisać klimat Trek to Yomi, wrzuciłbym do jednego kotła Samuraja Jacka - i to dosłownie, bo niektóre kadry wyglądają jak wyjęte wprost z tej animacji - dorzucił odrobinę Limbo wzbogaconego o elementy 3D, do tego dołożył sterowanie momentami przypominające stare odsłony Resident Evil, a całość polał gęstym sosem klasycznego japońskiego kina samurajskiego. Efekt? Pod wieloma względami to po prostu przepiękna gra.
To, co w Trek to Yomi naprawdę kuleje i to mocno, to system walki. Szkoda, bo potencjał jest. Nie chodzi o to, że nie da się tu poczuć satysfakcji: jeśli lubimy szperać w poszukiwaniu ukrytych w lokacjach ulepszeń, to z czasem nasz bohater będzie potrafił sporo wytrzymać i wykonać całkiem efektowne kombosy. Problem w tym, że gra zdaje się celować w klimat soulslike - trudny, oparty na parowaniu i unikach - a żeby taki model działał, gracz musi czuć pełną kontrolę nad postacią, a losowość powinna być minimalna.
Tutaj niestety wszystko wydaje się trochę… przypadkowe. W teorii parowanie wymaga odczekania, aż broń przeciwnika zacznie błyszczeć. W praktyce ten sygnał wizualny często nie ma wiele wspólnego z momentem, w którym gra oczekuje naszej reakcji. Akcja na ekranie bywa źle zsynchronizowana z tym, co powinniśmy zrobić na padzie czy klawiaturze - i to jest jedna z najczęściej powtarzanych uwag wśród graczy.
Problem szczególnie narasta w późniejszych etapach, gdzie odległości między kapliczkami zapisu robią się bardzo duże, a gra stawia przed nami grupy kilku czy nawet kilkunastu przeciwników naraz. To nie znaczy, że stanie przed nami niewykonalna misja, ale może się pojawić frustracja. Dlatego warto sobie trochę pomagać: na przykład szybki cios z obrotu działa znacznie lepiej niż zwykły szybki atak. Co w praktyce oznacza, że czasem opłaca się stać do wrogów plecami i odwrócić z ciosem. Trudne, nienaturalne, ale gdy zaczyna wychodzić, daje zaskakująco dużo satysfakcji.
Ogólnie uważam, że od strony samego doświadczenia Trek to Yomi jest niesamowitą grą. Niezbyt długą, bo przejście jej zajęło mi około 6h, ale to chyba dobrze. W sensie czasem fajnie jest siąść do czegoś, co nie wymaga 40h+ i ma w miarę liniową progresję, zwłaszcza, jak ma tak unikatowy styl.
Ogrywałem na początku na #nintendoswitch 1 i tam tej gry nie polecam. Utrata jakości wizualnej to jedno, ale to, co trudno obejść, to przycinki, jakie zdarzają się przy zmianie lokacji. Często zdarzało się, że traciłem połowę życia, zanim gra stawała się na tyle płynna, bym mógł walczyć z rywalem, co stał przy drzwiach lub przejściu.
Jako, że mi się spodobała stylistyka, kupiłem ten tytuł też na Steamie i tu nie mogę się do niczego przyczepić. W obu wersjach mamy opcję na język polski, a postaci mówią po japońsku.
A no i polecam ustawić sobie gammę tak, jak gra zaleca. W tym tytule to kluczowe, by móc w 100% docenić doświadczenie.
Czy polecam? Jak zwykle, nie wiem. Z pewnością nie jest to zły wybór, jak ktoś ją złapie na przecenie. Sam wydałem chyba ekwiwalent 20zł x2 i nie żałuję. Dużo zależy od tego, jaki macie stosunek do tego, co opisałem o systemie walki. Mamy 4 poziomy trudności do ustawienia, które da się zmieniać w locie, choć ten najłatwiejszy wcale nie oznacza, że nagle zaczniemy wymiatać. Sam zaczynałem na trudnym, po 2 akcie zmieniłem na normalny, a kończyłem na najłatwiejszym, bo mam wrażenie, że za bardzo bym się frustrował powtarzając pewne walki po naście razy nie koniecznie z własnej winy. Cała reszta jest dość niepodrabialna i tam leży siła tego tytułu.
Nie wiem czy kogokolwiek to zainteresuje, ale jak zwykle to moje 3 grosze. xD