Rekomendacje po odsłuchaniu Projekt Hail Mary i Marsjanina xD
#audioteka #audiobook #ksiazki

Rekomendacje po odsłuchaniu Projekt Hail Mary i Marsjanina xD
#audioteka #audiobook #ksiazki

Zaloguj się aby komentować
691 + 1 = 692
Prywatny licznik: 8+1=9
Tytuł: Znachor
Autor: Tadeusz Dołęga-Mostowicz
Wydawnictwo: Bellona
Format: książka papierowa
ISBN: 9788311153127
Liczba stron: 335
Ocena: 8/10
Przy okazji perspektywy Wielkanocy i niewątpliwego pokazu Znachora w telewizji (którego wcześniej widziałem zaledwie 1x w życiu) stwierdziłem, że warto będzie też zapoznać się z powieściowym pierwowzorem. Nie ma co przedstawiać fabuły, bo i tak niemalże każdy ją dobrze zna
To, co przy okazji książki rzuciło mi się w oczy, to zdecydowanie pełniejszy świat przedstawiony. Autor naprawdę dobrze pokazywał ówczesne życie, co siłą rzeczy przez ograniczony czas musiało zostać w sporej części wycięte z filmu. IMO na plus dużo bardziej życiowy, ale kompletnie niefilmowy sposób pokazania zakończenia. Niemniej nie żałuję, że w klasyku filmowym delikatnie zostało ono zmienione, bez tego nie byłoby takich pięknych memów xD
Na drobny minus to, że autor niezbyt dobrze radził sobie z chronologią wydarzeń i np. najpierw tuż po zniknięciu dra Wilczura szybko skończył wątek warszawski i kliniki wybiegając w parę lat później, po czym wrócił do Wilczura i "bieżących" wydarzeń. Podobnie wątek losów żony i dziecka trochę na siłę wepchnięty kolanem, zamiast jakoś ładniej do tego wrócić w retrospekcji w późniejszym czasie.
Na kolejne święta zdecydowanie polecam dla możliwości porównania sobie książki z wszystkimi trzema wersjami filmowymi
#bookmeter #ksiazki
#owcacontent

Zaloguj się aby komentować
690 + 1 = 691
Prywatny licznik: 7+1=8
Tytuł: Trzymaj się z dala, kochanie. Opowieść o miłości w Afryce Wschodniej
Autor: Konrad Piskała
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Szczeliny
Format: książka papierowa
ISBN: 9788381353830
Liczba stron: 352
Ocena: 6/10
"Opowieść" to to nie była, po prostu zbiór opowieści i reportaży z wybranych 5 krajów regionu: niektóre dłuższe, inne krótsze, inne nieco dłuższe, większość przeciętnych, część niezłych, ale nic takiego zachwycającego - ba, parę razy nawet uznałem, że komentarze autora czy wchodzenie przez niego z butami w czyjeś życie było dosyć niestosowne i potencjalnie szkodzące. Ale przede wszystkim często są tylko liźnięciem tematu przez szybkę, gdzie aż prosiło się o szersze przedstawienie problemu (w zasadzie chyba tylko ugandyjska polityka wobec osób LGBT wyszła naprawdę dobrze).
Autor szuka odpowiedzi na pytanie, czym dla tamtejszych ludzi jest miłość. Ale mam wrażenie, że to szukanie jest dosyć wybiórcze - albo są to historie smutne, albo kontrowersyjne z punktu widzenia europejskiego czytelnika. Nie neguję tego, że życie miłosne w Afryce Wschodniej może być trudne i bolesne, ale jednak wolałbym zobaczyć cały jego przekrój, a nie tylko bardziej smakowite z niego kąski.
W dużym skrócie książka bez szału, ale za te parę złotych z promocji była nawet dobra. W cenie okładkowej nie polecam
Dobrze, że obyło się bez cytatu z Mandeli #pdk @Dziwen
#bookmeter #ksiazki #afryka
#owcacontent

Zaloguj się aby komentować
689 + 1 = 690
Prywatny licznik: 6+1=7
Tytuł: Czekając na aresztowanie nocą. Relacja ujgurskiego świadka z ludobójstwa w Chinach
Autor: Tahir Hamut Izgil
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Znak Koncept
Format: książka papierowa
ISBN: 9788324094288
Liczba stron: 320
Ocena: 7/10
Ciąg dalszy książek kupionych dzięki polecajce promocyjnych @WujekAlien - tematyka bardzo dobrze mi znana, począwszy od 2014 roku i zamachów w Urumczi śledziłem wydarzenia w Xinjiangu na bieżąco, ale za tę cenę (bodajże dyszka) szkoda było książki nie wrzucić na półkę
Na początek małe wyjaśnienie - Xinjiang (po polsku Sinciang, acz ja zdecydowanie wolę używać oryginalnej nazwy) to najbardziej na zachód wysunięta prowincja Chin, będąca jednocześnie jednym z kilku regionów autonomicznych. Ludność tamtejszego obszaru to Ujgurzy, będący w większości muzułmanami i przynależący do ludów tureckich, których chińscy Hanowie chcą odnarodowić, na co radykalni Ujgurzy starali się odpowiedzieć terrorystycznymi atakami, na co restrykcje wymierzone we wszystkich Ujgurów zaczęły się nakręcać (szczególnie od czasów regionalnego przywódcy Chena Quanguo).
Autor jest ujgurskim intelektualistą i tylko dzięki temu i swoim znajomościom zdołał uciec z Chin na zachód i opublikować swoje wspomnienia z życia w swojej ojczyźnie, gdzie wszyscy Ujgurzy stopniowo, ale nieuchronnie ludzie są poddawani coraz silniejszym restrykcjom, na czele z odbieraniem paszportów i byciem zatrzymywanym bez żadnego wyroku i wysyłanym do obozów reedukacyjnych - ten los spotkał przynajmniej 1-2 miliony z nich (na 10-milionową społeczność). Wielu więcej pierwszoosobowych relacji z życia pod takim zacieśniającym się kagańcem nie ma i chociażby z tego względu warto się z książką zapoznać.
Książka pokazuje bardzo dobitnie jak represje i kontrola społeczna w Xinjiangu są niestety skuteczne. Analogicznie sytuacja miała miejsce w Tybecie, na nieco mniej drastyczną skalę również w Mongolii Wewnętrznej. Chiny to nie tylko piękne turystycznie miejsca czy niebywały rozwój technologiczny i o tej ciemniejszej stronie "rozwoju" (bo Ujgurzy byli i są również wykorzystywani w formie pracy przymusowej w tamtejszych zakładach przemysłowych) warto pamiętać.
#bookmeter #ksiazki #chiny #xinjiang #ludobojstwo
#owcacontent

Zaloguj się aby komentować
687 + 1 = 688
Tytuł: Ostatnie rozdanie
Autor: Wiesław Myśliwski
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Znak
Format: ebook
Liczba stron: 448
Ocena: 10/10
"Ostatnie rozdanie" to dla mnie przykład literatury pięknej kompletnej. Takiej, w której nie ma ani jednego elementu zbędnego, a forma, temat, język i sens tworzą spójną całość. Punkt wyjścia jest pozornie prosty: bezimienny narrator przegląda stary notes z nazwiskami i adresami, próbując go uporządkować. Nie jest to też pierwsza próba ogarnięcia tego chaosu, złapanego kilkoma gumkami, żeby się nie rozleciał (nie wybuchł). Każde nazwisko otwiera jednak nie tylko wspomnienie konkretnej osoby, ale całe warstwy pamięci, zaniechań, utraconych możliwości, dawnych miłości i pytań o to, czym właściwie było dotychczasowe życie. I nagle okazuje się, że ten notes jest nie tylko rejestrem kontaktów, pamiętanych dobrze, źle lub wcale, ale metaforą egzystencji.
Najbardziej fascynuje mnie to, że Myśliwski z czegoś tak skromnego buduje powieść o wszystkim. O pamięci, przemijaniu, przypadku, miłości, szczęściu, samotności, wolności, niespełnieniu. To książka, która nie ma klasycznej fabuły w zwykłym rozumieniu (jest tu kilka wątków, które w obliczu przesłania nie mają dużego znaczenia), a mimo to niesie czytelnika swoim rytmem. U Myśliwskiego opowieść jest jak myśl, ona nie płynie - ona meandruje, znika, wraca, zatacza kręgi. I właśnie dlatego działa tak mocno.
Jest w tej książce coś z wciąż żywej korespondencji. Nie tylko dosłownie, przez listy i ślady po ludziach, ale przez samą ideę, że relacje nigdy nie znikają całkiem, tylko przechodzą w pamięć, w język, w sposób, w jaki opowiadamy siebie samym sobie. To piękna myśl, i Myśliwski potrafi ją unieść bez cienia pretensjonalności.
I jest jeszcze język. To jest właśnie ta "kompletność". U Myśliwskiego nie ma rozdziałów zbędnych. Wszystko jest zawarte między tym, co opowiedziane i jak opowiedziane. Ta kompletność objawia się też w połączeniu najlepszych cech z innych jego dzieł: gawędziarstwa znanego z "Traktatu o Łuskaniu fasoli", melancholii z "Widnokręgu", filozoficzności z "Ucha igielnego" i ironii z "Drzewa". W mojej ulubionej książce Pana Wiesława ("Traktacie o łuskaniu fasoli") już te elementy były na miarę arcydzieła, ale mam wrażenie, że tu nie wypada to gorzej.
To jedna z tych rzadkich książek, które nie tylko opowiadają o życiu, ale zdają się działać według jego logiki - fragmentarycznej, nieuporządkowanej, złożonej, a jednak ostatecznie sensownej. Książka, która nie tyle daje się przeczytać, co pyta: A jak wygląda Twój notes teleadresowy? Ile z zapisanych w nim osób dalej pamiętasz, ile z nich odegrało jakąś rolę w Twoim życiu (pozytywną lub negatywną)? a ile na przestrzeni lat stało się tylko nic nie znaczącym wpisem, który możesz bez konsekwencji wyrzucić. I wreszcie, czy piszesz jeszcze odręczne listy? kiedy napisałeś ostatni i do kogo?
Słowo pisane ręcznie jest bowiem innym słowem niż na maszynie czy komputerze. To jakby krwi własnej pieczęć.
Szkoda, że miałem przyjemność widzieć autora tylko raz na żywo i przed jego śmiercią nie udało mi się otrzymać choć 1 autografu.
Okładka z mojego ulubionego wydania, Znak zrobił rewelacyjną robotę wydając te książki w tak pięknej i zarazem prostej oprawie, która świetnie współgra z treścią książek i twórczością Pana Wiesława.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

@WujekAlien Właśnie przed sekundą skończyłem ją czytać. Dla mnie to jest zdecydowanie najlepsza książka Myśliwskiego jaką miałem okazję przeczytać. Śmiem nawet twierdzić, że jest lepsza niż Traktat o łuskaniu fasoli. W Traktacie było kilka fragmentów, które mnie... zmęczyły? Ostatnie rozdanie natomiast, dotyka jakichś takich obszarów we mnie, że im dłużej ją czytałem, tym bardziej chciałem, żeby ona w ogóle nie miała końca. Ale książki Myśliwskiego są o życiu i tak jak życie - mają swój koniec. I tak samo jak życie zostawiają czytelnika z głębokim poczuciem niedosytu. A "relacja" z Marią - zarówno w idei, formie i języku - to jest po prostu majstersztyk!
@fonfi dla mnie te 2 książki plus “Widnokrąg” to najlepsze, co Myśliwski napisał i trudno mi wybrać, która jest lepsza. Fakt “Ostatnie rozdanie” jest bardziej kompletne i porusza ważniejsze wątki, niż Traktat, do tego ma odrobinę wątków fabularnych, które też są na plus. Ale Traktat to mistrzostwo gawedziarstwa, które u autora uwielbiam.
Zaloguj się aby komentować
684 + 1 = 685
Tytuł: I nie poznają, co to strach
Autor: Dan Abnett
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Copernicus Corporation
Format: książka papierowa
Liczba stron: 432
Ocena: 10/10
“Wszyscy na Calth otrzymali taki wyrok (śmierci) [...] Możemy jedynie wybrać jak zachowamy się w jego obliczu.”
XIX część cyklu Herezja Horusa
Fabularnie jest to kontynuacja wątków zapoczątkowanych w Bitwie o Otchłań i Pierwszym Heretyku, więc jak zwykle nie da się o wydarzeniach za dużo powiedzieć bez spalenia poprzednich tomów, ale podtytuł na okładce mówi sam za siebie.
Jedno jest pewne: tą książką Dan Abnett utwierdził swoją pozycję lidera wśród autorów piszących dla Black Library i pokazał, że doskonale potrafi operować formą.
Po pierwsze samo dramatis personae zajmuje 4 strony (najczęściej mieści się na 1-2 stronach), co odzwierciedla ogrom najliczniejszego spośród wszystkich legionów - Ultramarines, ale także podkreśla wagę opisywanych wydarzeń.
Po drugie język. Nie jest to już wzniosły, melodramatyczny styl będący odbiciem chwały Horusa czy pasji Lorgara, tylko język precyzyjny i bardziej techniczny oddający opanowanie i zmysł taktyczny Guillimana oraz militarną dyscyplinę XIII Legionu. Poszczególne podrozdziały oznaczone zostały wojskowym znacznikiem czasu, odliczającym czas do umownego początku bitwy o Calth. Wraz ze zmniejszeniem wartości licznika napięcie czytającego wzrasta. W pewnym momencie powieść przeradza się w porażającą rozmachem narrację katastroficzną, by przerodzić się w zapis epickiej kampanii wojennej.
Niebiescy pokazali, że też mogą być fajni, szczególnie Ventanus, Selaton oraz ich sztandar.
Kor Phaeron umocnił się na pozycji najpodlejszej mendy uniwersum.
Intrygujący wątek z Ollem Perssonem i jego wizją łysego mordercy pdk.
Przy okazji dowiedziałem się, że kilkadziesiąt tomów Herezji to pikuś, ponieważ:
“Księga Lorgara [...] została spisana ręcznie w dziewięciu tysiącach siedmiuset pięćdziesięciu dwóch tomach. Ich ilość regularnie wzrasta.”
Zdecydowanie jedna z najlepszych części Herezji Horusa, na pewno najbardziej emocjonująca.
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #warhammer40k

Dembski-Bowden lepszy. Abnett na dobre pióro, a ww pozycja jest świetna, ale takie szmiry jak wciskanie Gramaticusa i jego zgrai w niemal każdej pozycji, czy problemy z zakończeniem, gdzie najpierw historia się ciągnie niemiłosiernie, a potem wszystkie wątki są kończone w ekspresowym tempie(vide Duchy Gaunta, czy Eisenhorn) irytują mnie u niego. No i to jak zrobił z babola, jakim była pomylenie płci jednej trzecioplanowej postaci, a następnie zrobienie z tego plot twista w zakończeniu Duchów Gaunta, to jest jedno z największych partactw, jakie czytałem w książkach Black Library.
@AdministratorDanychOsobowych tak, nowsze tłumaczenia różnią się od starszych i widać nadal czasem takie rozbieżności
Horus Rising - Wywyższenie Horusa, wcześniej Czas Horusa
False Gods - Fałszywi bogowie, wcześniej Kłamliwi bogowie
Galaktyka też raz jest w płomieniach, innym razem w ogniu
Nawet nazwy legionów mają niekiedy różne tłumaczenia np. Word Beares raz są Głosicielami Słowa, innym razem Niosącymi Słowo
Zaloguj się aby komentować
683 + 1 = 684
Tytuł: Kwantechizm 2.0, czyli klatka na ludzi
Autor: Andrzej Dragan
Kategoria: popularnonaukowe
Wydawnictwo: Otwarte
Format: książka papierowa
ISBN: 9788383990132
Liczba stron: 344
Ocena: 8/10
Książka jest zestawem wykładów o fizyce kwantowej w przystępnej formie. Większość tematów była mi już znana, a lektura mocno je rozjaśniła, pozwoliła spojrzeć na nie z innej perspektywy. Dowiedziałam się z niej również o koncepcjach, z którymi wcześniej się nie zetknęłam - jak próba wytłumaczenia superpozycji tym, że specyficznych warunkach obserwujemy odwrotną kolejność zdarzeń, czyli widzimy najpierw skutek, a potem następuje przyczyna. Trudno mi powiedzieć, jak zrozumiana byłaby przez osobę, której wiedza o fizyce zakończyła się na materiale ze szkoły średniej i zetknie się dopiero po raz pierwszy z dziwacznym światem kwantowym.
Narracja autora posiada specyficzny format, odwzorujący moim zdaniem dosyć dobrze formę wykładów - w których prowadzący używa mowy potocznej, całość jest strumieniem wiedzy i przemyśleń związanych z tematem, zdarzają się np. powtórzenia, dygresje, anegdoty. Nawet wykresy w książce, nie są przygotowane w programie graficznym, ale narysowane odręcznie, niczym kredą na tablicy. Mi osobiście taki format pasuje, można zostać wciągniętym i dać się ponieść na fali przemyśleń autora.
Podczas czytania zakręciła mi się też łezka. Do tematów związanych z fizyką, autor wplata też trochę wątków osobistych - odrobinę wspomnień ze swojego życia - amigowa demoscena, początki internetu w Polsce. Kto wie, być może mijaliśmy się na tych samych kanałach IRC. Takie momenty uświadamiają mi, jak starzy jesteśmy - dzieciaki lat '90, dzisiaj szanowani profesorowie, wykładowcy, autorzy książek, prezesi czy milionerzy. Za każdym takim razem mam straszny dysonans poznawczy, że jesteśmy już poważnymi, dorosłymi ludźmi. Kolega @BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta wspomniał, że anegdoty autora przypominają mu "opowieści wujka mitomana" - być może po prostu jest od nas dużo młodszy i takie wspomnienia z jego perspektywy wyglądają jak pierdolenie starych ludzi.
Całość przeczytałam za jednym posiedzeniem wieczorem na kanapie, co rzadko już w tym wieku mi się zdarza.
#bookmeter #ksiazki
Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Wydawnictwo Znak znów wychodzi poza ramy Czarnej Serii, poświęconej historii II Wojny Światowej. "Zachodni front. Historia pierwszej wojny światowej" Nicka Lloyda w księgarniach od 3 czerwca 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie z obwolutą liczy 672 strony, w cenie detalicznej 139,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Wojna, która zburzyła stary porządek i zmieniła oblicze świata
Linia frontu ciągnąca się od Belgii po Szwajcarię, przeszło 600 kilometrów, 4 lata i ponad 3 miliony żołnierzy – to robiąca wrażenie statystyka. Karabiny maszynowe, moździerze, granaty, haubice – to lista broni udoskonalonych do nowego rodzaju walk. Czołgi, samoloty, gaz trujący – to lista wynalazków i odkryć, które miały zmienić oblicze wojny na zawsze.
Za statystykami i listami kryją się ludzie. Żołnierze tkwiący w błotnistych okopach, którzy chowają twarze w maskach przeciwgazowych i czekają na śmierć. Generałowie, którzy w sztabach za linią frontu decydują o losach krwawych bitew, odnoszący sukcesy i ponoszący bolesne porażki. A skutki odczuwa cały świat.
Uznany historyk wojskowości Nick Lloyd w pierwszym tomie epickiej trylogii Wielkiej Wojny opisuje działania na froncie zachodnim: od niemieckiej inwazji na Belgię w 1914 roku aż do zawieszenia broni w roku 1918. Ukazuje krwawy konflikt ze wszystkich perspektyw, dzięki czemu możemy zobaczyć I wojnę światową w nowym świetle. Świetle, które nigdy nie przyćmi ogromu cierpienia, jakim konflikt zapisał się na kartach historii.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)
⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #znak #czarnaseriaznak #nicklloyd #historia #iwojnaswiatowa

Zaloguj się aby komentować
682 + 1 = 683
Tytuł: Cienie
Autor: Mirosław P. Jabłoński
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Stalker books
Format: książka papierowa
ISBN: 9788368439250
Liczba stron: 129
Ocena: 6/10
Hard science-fiction w czystej postaci.
Mam niewielkie doświadczenie z książkami, które mocno się skupują na tłumaczeniu prawideł fizycznych, dlatego ciężko mi ocenić czy "Cienie" są dobre w swoim gatunku. Jednak na pewno zachęcają do dalszego jego poznawania.
Książka to zbiór 6 opowiadań. Jedno z nich jest nawet napisane wierszem, jedno jest bardziej z gatunku fantasy. Jednak tytułowe opowiadanie jest tym dlaczego bardzo się cieszę się, że trafiłam na tą książkę. Dawno tak cudownego i oryginalnego sci-fy nie czytałam, aż żal że było takie krótkie. Kurcze podziwiam ludzi za taką fantazje i którym zdecydowanie warto za nią płacić. Opowiadanie to jest 10/10 i bardzo podnosi ocenę całego zbioru. "Lato ciemnych ptaków" również oceniam bardzo wysoko 8/10. Reszta to 5/10. Wiersz ciężko mi ocenić bo poezja totalnie do mnie nie trafia.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki

Zaloguj się aby komentować
682 + 1 = 683
Tytuł: Świadek numer 8
Autor: Steve Cavanagh
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Albatros
Format: ebook
Liczba stron: 432
Ocena: 7/10
Ósmy tom przygód Eddiego Flynna ponownie wrzuca byłego oszusta, a dziś adwokata, w sprawę, która z pozoru wygląda jasno, ale bardzo szybko okazuje się znacznie bardziej skomplikowana. W centrum jest proces o morderstwo, któego miał się dopuścić znany i ceniony chirurg, a Eddie podjął się bronić. Do tego kłamliwi świadkowie, manipulacje i gra pozorów, w której, jak to u Cavanagha - prawda nigdy nie leży tam, gdzie wydaje się na początku. Flynn znów porusza się na granicy prawa, wykorzystując nie tylko wiedzę prawniczą, ale też dawny instynkt człowieka, który kiedyś sam żył z oszustwa i liczne kontakt w przestępczym półświadku.
Największą siłą książki jest klimat. Czuć napięcie, czuć stawkę, a historia ma ten charakterystyczny dla serii nerwowy puls, który sprawia, że czyta się szybko i z zaangażowaniem. Cavanagh bardzo dobrze buduje poczucie, że Flynn po raz kolejny zadziera z niewłaściwymi ludźmi i że tym razem cena może być naprawdę wysoka i wyjątkowo, w tym tomie, jest. Motyw zagrożenia życia protagonisty działa, bo wpisuje się w jego charakter: to bohater, który regularnie igra z ogniem.
Podoba mi się też, że Flynn nie jest nieskazitelnym bohaterem. Nadal działa po swojemu, czasem balansując na granicy etyki, czasem ją obchodząc, jeśli uzna, że prowadzi go to do celu. To właśnie odróżnia tę serię od bardziej klasycznych thrillerów prawniczych - tu nie chodzi tylko o salę sądową, ale o ciągłą grę, w której bohater sam bywa częścią problemu. Eddie jest oszustem, a dopiero później prawnikiem i autor nigdy tego nie ukrywał.
Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to do tego, że seria zaczyna momentami korzystać z własnych sprawdzonych schematów. Flynn po raz kolejny wpada w śmiertelne tarapaty, po raz kolejny ryzykuje za dużo, po raz kolejny gra nie do końca czysto. Po raz kolejny rani to (dosłownie) kogoś z jego najbliższych. To działa, ale nie ma już efektu świeżości z pierwszych tomów.
Jest to solidny, klimatyczny thriller prawniczy, który może nie należy do najmocniejszych części serii, ale dobrze wykorzystuje to, co w Eddiem Flynnie najlepsze i co najważniejsze, nie wymaga właściwie znajomości poprzednich tomów, żeby się dobrze bawić.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry,
Dziś przychodzę do Was z promocjami księgarni Wydaje Nam Się - czyli firmowej księgarni Wydawnictwa Poznańskiego.
Domowe Targi Książki -50% na wszystkie książki i ebooki - LINK do promocji
Promocją objęte są też pakiety książek - LINK do pakietów
Promocja trwa do 19.04.2026 do 23:59
Wiosenne Wietrzenie magazynu z książkami za 7,90zł - LINK do wszystkich książek za 7,90
Wiosenne Wietrzenie magazynu z książkami za 15,90 zł - LINK do wszystkich książek za 15,90
Promocja na nowości - do -40% - LINK do nowośći
Do końca weekendu -50%, później spadnie do max -40%
Darmowa dostawa od 200zł.
#ksiazki #promocjeksiazkowe #czytajzwujkiem #wydawnictwopoznanskie #wydajenamsie

Zaloguj się aby komentować
@BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta Nie mam pojęcia, nie ma żadnego info na okładce na ten temat.
Przeczytałam już trochę i jego narracja mi dobrze wchodzi. Zresztą kupiłam dlatego, że widziałam parę rolek i wydały mi się właśnie ciekawe, dobrze się tego słuchało. Na razie jeszcze nie doszłam do cringowych osobistych anegdot XD
Zaloguj się aby komentować
681 + 1 = 682
Tytuł: Paradyzja
Autor: Janusz A. Zajdel
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: SuperNOWA
Format: audiobook
Liczba stron: 196
Ocena: 7/10
Podobnie jak w Limesie, kiepsko napisane, brakuje rozmachu, wygląda na rozciągnięte opowiadanie, a nie powieść. Zakończenie lepsze, chociaż trochę takie z generatora zaskakujących zakończeń, a historia zbyt często ociera się o banał. Może by to bardziej działało, gdyby na pierwszym planie był rozwinięty i ciekawy świat sci-fi, zamiast tego jest mało subtelny przekaz o systemie komunistycznym i ulepiona do tego jako taka fabuła.
#ksiazki #zajdel #scifi
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter

Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Wydawnictwo Albatros ogłasza barwiony dodruk. "Rodzina Borgiów" Mario Puzo wróci do księgarń 22 kwietnia 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie obejmuje 464 stron, w cenie detalicznej 54,90 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
W 1492 roku kardynał Rodrigo Borgia zostaje wybrany na papieża, bynajmniej nie za zalety duchowe i świętość za życia. To człowiek opętany żądzą bogactwa i władzy, zręczny polityk bez skrupułów eliminujący rywali i wrogów, choć niepozbawiony pewnej szlachetności.
Jego ukochane dzieci – nieodrodni potomkowie rodziny, której nazwisko zawsze było synonimem walki o wpływy, korupcji i zbrodni – miały wspierać go w drodze do umocnienia największego imperium świata, tymczasem różnymi sposobami próbują zagarnąć dla siebie jak najwięcej władzy. Ale wszyscy w pokrętny sposób pozostają wierni rodzinie. Bo ona nie wybacza nielojalności. Zwłaszcza rodzina Borgiów.
Na tle barwnego zgiełku włoskiego renesansu duchowi przodkowie cosa nostry, genialnie sportretowanej w Ojcu Chrzestnym, rozgrywają partię śmiertelnej gry, której stawką jest hegemonia nad centrum świata – Rzymem.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)
⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #albatros #mariopuzo #puzo

Zaloguj się aby komentować
681 + 1 = 682
Tytuł: Malorie
Autor: Josh Malerman
Kategoria: horror
Wydawnictwo: Akurat
Format: audiobook
Liczba stron: 320
Ocena: 8/10
Drugi tom historii zapoczątkowanej w "Nie otwieraj oczu" wraca do świata, w którym patrzenie wciąż oznacza śmierć. Tym razem jednak perspektywa jest szersza - Malorie nie jest już tylko samotną bohaterką walczącą o przetrwanie, ale matką, która musi chronić dorastające nastoletnie dzieci w rzeczywistości, której one właściwie nie znają inaczej. Gdy pojawia się nadzieja na bezpieczne miejsce i odnalezienie rodziców/dziadków, bohaterowie wyruszają w kolejną niebezpieczną podróż, gdzie każdy błąd może mieć ostateczne konsekwencje.
Największą siłą tej części jest sposób, w jaki Malerman rozwija znany świat. Nie próbuje wymyślać wszystkiego od nowa, tylko dokłada nowe elementy do tego, co już działało - pogłębia zasady rządzące rzeczywistością i pozwala czytelnikowi spojrzeć na nią z innej strony. Dorzuca też pociąg ocalałych, który odgrywa ogromną rolę w przygodzie naszej trójki.
Kluczową zmianą jest przerzucenie części narracji na dzieci, które urodziły się i dorastały w świecie bez wzroku. To daje bardzo ciekawy efekt - dla nich to nie jest apokalipsa, tylko norma. Oni widzą... dźwiękami. Świetnie wypada też wątek nastoletniego buntu. W świecie, gdzie zasady są absolutne i ich złamanie oznacza śmierć, naturalna potrzeba sprawdzenia granic nabiera zupełnie innego ciężaru. To jeden z tych pomysłów, które wydają się oczywiste dopiero po fakcie i tutaj działa naprawdę dobrze, dodając historii napięcia i emocjonalnej głębi. Konflikt na linii matka - syn dodaje historii emocji, których nie oczekiwałem, ale przyjemnie się o nich czytało. Każda z postaci ma też swoje sekrety, które wyjdą na jaw i będą sporym zaskoczeniem.
Książka utrzymuje klimat pierwszego tomu - nadal jest duszno, niepewnie i bardzo klaustrofobicznie - choć momentami czuć, że to już bardziej rozwinięcie świata niż jego odkrywanie. Nie ma tu aż takiego efektu świeżości jak wcześniej, ale w zamian dostajemy bardziej świadomie zbudowaną historię. Nie jest też aż tak horrorowo, są momenty, ale to bardziej zaskoczenie, niż strach. To bardzo dobra kontynuacja, która pokazuje, że ten świat nadal ma potencjał i można go rozwijać w ciekawy sposób.
Wołam @Shivaa
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować