#ksiazki

126
7893

417 + 1 = 418


Tytuł: Powrót z Gwiazd

Autor: Stanisław Lem

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Audioteka

Format: audiobook

Liczba stron: 400

Ocena: 8/10


Podejrzewam że spadną na mnie gromy, ale to pierwsza skończona przeze mnie książka Lema.... Nie bijcie! Tak jakoś wyszło... Nie żebym nie próbował, bo miałem 2 próby opowiadań o pilocie Pirxie, jedno w gimnazjum, drugie z 3/4 lata temu... W obu wypadkach chyba odpadłem na tym samym opowiadaniu. No i tak prokrastrynowałem Tego Lema aż stwiedziłem że raz kozie śmierć i spróbowałem Powrót z Gwiazd. No i wyszło fajnie. Koncept poznawania świata razem z głównym bohaterem bardzo fajny, również sam stworzony świat z pomysłem. Dobrze to się słuchało. Właśnie, słuchało bo Audioteka znowu dała radę, tylko te kobiece głosy takie... mało odznaczające się, zlewały mi się. Ogólnie zadowolony jestem, myślę że spróbuję jeszcze coś takiego polecanego, możecie mi coś podpowiedzieć


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #stanislawlem

d06029b2-042e-49f9-8ee5-e4fd1de524ad

Zaloguj się aby komentować

416 + 1 = 417


Tytuł: Groble

Autor: Michael McDowell

Wydawnictwo: Albatros

Format: e-book

Liczba stron: 272

Ocena: 7/10


Drugi tom sagi Blackwater kontynuuje historię rodziny Caskeyów i tajemniczej Elinor, która po wydarzeniach z "Powodzi" na dobre zadomawia się w miasteczku Perdido. Rzeka wciąż wyznacza rytm życia mieszkańców, a budowa tytułowych grobli ma symbolicznie ujarzmić żywioł i zabezpieczyć miasteczku przyszłość. Równocześnie napięcia wewnątrz klanu narastają - szczególnie w relacji między Elinor a nestorką rodu. To wciąż przede wszystkim saga rodzinna, w której ambicje, duma i ukryte lęki są równie istotne, a może bardziej istotne, niż elementy nadnaturalne.


Po rewelacyjnym zakończeniu pierwszego tomu można było spodziewać się wyraźniejszego skrętu w stronę grozy już na starcie drugiego tomu - czegoś w duchu "Omena" czy "Dziecka Rosemary", z narastającym poczuciem, że w centrum rodziny dojrzewa coś złowieszczego. Tymczasem McDowell ponownie wybiera drogę powolnego budowania napięcia. Elementy niesamowite są subtelne, bardziej w domyśle niż pokazane wprost, a autor koncentruje się na psychologii postaci i układach sił. To świadoma decyzja, ale jednocześnie trochę zmarnowany potencjał - aż prosi się, by pójść o krok dalej w stronę pełnoprawnego horroru.


Z drugiej strony trudno odmówić książce wciągającej narracji. Relacje między bohaterami są coraz bardziej napięte, a atmosfera dusznego Południa działa na wyobraźnię. McDowell potrafi budować klimat niepokojącej codzienności, w której coś jest „nie tak”, choć nikt nie potrafi tego jasno nazwać. A elementy grozy przypominają bardziej jump scare, bo jednak na tą grozę czekamy, czekamy i czekamy, aż nagle dostajemy nią w twarz, gdy sie jej najmniej spodziewamy. A element kulminacyjny jest bardzo daleko od fazy budowania napięcia.


Jest to dobry, sprawnie napisany ciąg dalszy sagi, który rozwija świat i postacie, ale wciąż odkłada prawdziwą grozę na później. A szkoda, bo ten tom byłby lepszy, ale z pomysłów na niego, które sam sobie w głowie układałem, żaden nie został zrealizowany. Może to też mnie tak wciągnęło w tej historii, że nie umiem jej przewidzieć i cały czas trafiam na zaskoczenia. Tam gdzie oczekuję grozy jest sielanka, a tam gdzie się nie spodziewam wpada element grozy.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

4b8587c7-b961-4a73-8845-d8d4515eadff

Zaloguj się aby komentować

415 + 1 = 416


Tytuł: Doktor No

Autor: Ian Fleming

Wydawnictwo: Skarpa Warszawska

Format: e-book

Liczba stron: 384

Ocena: 7/10


W szóstej powieści o Bondzie agent 007 zostaje wysłany na Jamajkę, by wyjaśnić zaginięcie brytyjskiego agenta. Oficjalnie to rutynowe zadanie, w praktyce - podróż na odizolowaną tajemniczą wyspę Crab Key, należącą do tajemniczego Doktora No. Co ciekawe, początek książki jest wyraźnym spowolnieniem tempa względem wcześniejszych tomów. Bond dochodzi do siebie po poprzedniej misji, a wyjazd ma w sobie coś z rekonwalescencji połączonej z rozpoznaniem terenu. Dopiero z czasem atmosfera gęstnieje, a egzotyczna sceneria zamienia się w zamkniętą pułapkę.


Najbardziej podobała mi się właśnie ta odskocznia od czystej akcji. Fleming daje Bondowi chwilę, by nie tylko działał, ale też obserwował, analizował i po swojemu, mierzył się z pytaniem, kim właściwie jest Doktor No. To nadal ten sam profesjonalista, ale w bardziej kameralnej, niemal introspektywnej odsłonie. Sam Doktora No jest z kolei ciekawym przeciwnikiem - chłodnym, wyrachowanym, niemal laboratoryjnie odciętym od emocji. Ich konfrontacja ma w sobie coś bardziej osobistego niż zwykłą walkę dobra ze złem.


Oczywiście nie brakuje elementów typowych dla Fleminga: egzotyki, wyraźnie zarysowanego antagonisty, romansu, napięcia budowanego przez izolację i fizyczne próby, którym poddany zostaje Bond. Finał wraca do bardziej dynamicznego tonu, ale przez większą część książki dominuje klimat niepokoju i powolnego odkrywania tajemnicy.


To solidny tom serii, dużo lepszy niż poprzedni, może mniej spektakularny, bardziej skupiony i dzięki temu ciekawie różniący się od poprzednich przygód Jamesa Bonda.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

35996183-7f95-4290-bf1b-60f13786c216

Zaloguj się aby komentować

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Wydawnictwo Znak zapowiada nową książkę Dana Jonesa. "Henryk V. Największy wojownik na angielskim tronie" ma ustaloną premierę na 8 kwietnia 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie z obwolutą zawiera 496 stron, w cenie detalicznej 109,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.

25 października 1415 roku Henryk V stał na grząskich od deszczu i krwi polach niedaleko miasta Azincourt i patrzył na efekt rzezi, jaką francuskiemu rycerstwu urządzili jego walijscy łucznicy. Miał 28 lat i odniósł swoje największe zwycięstwo, na zawsze zapisując się w dziejach Anglii jako jeden z jej najwybitniejszych władców.

Jednak Henryk V Lancaster to nie tylko słynny pogromca Francuzów. W swojej nowej książce Dan Jones maluje barwny portret angielskiego króla – od czasów jego dziecięcych wybryków, przez sięgnięcie po koronę, aż po triumfalny wjazd do Paryża, marzenie każdego średniowiecznego władcy Anglii. Poznajemy człowieka szalenie odważnego, ale też wyrachowanego – a jak trzeba, to i okrutnego.

Chociaż Henryk V rządził Anglią tylko dziewięć lat, zostawił po sobie legendę. Stał się wzorem dla swoich następców i bohaterem słynnego dramatu Shakespeare’a. Teraz pamięć o nim przywraca uwielbiany przez polskich czytelników Dan Jones, który kolejny raz udowadnia, że o historii da się pisać porywająco. Jego Henryka V czyta się jak najlepszą powieść!


#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

#ksiazki #czytajzhejto #znak #historia #danjones #anglia #sredniowiecze

cd228c1b-7493-407a-a6df-be2c0b45ead6

Zaloguj się aby komentować

Postanowilem wprowadzic w swoim zyciu pewne niewielkie zmiany, ktore powinny wyjsc mi na dobre. Male nawyki.

Pierwszym z tych nawykow ma byc sluchanie audobiookow podczas treningu zamiast ciagle tej samej muzyki.

Pierwsza ksiazka przesluchana byla ksiazka…

Atomowe nawyki jamesa cleara :) polecona przez @Redox. Ciekawie sie tego sluchalo, bo nieswiadomie czesc z tych rzeczy juz robilem lub wlasnie zastosowalem jak wlasnie te z silownia.

Dzieki tej niewielkiej zmianie pochlonalem kolejna ksiazke w niespelna tydzien. Jutro zaczynam nastepna - 12 rules of life jamesa b. Petersona, ktora z kolei polecil @Legendary_Weaponsmith

#ksiazki #samorozwoj #silownia

@bartek555 12 rules of life to jedna z najgorszych i najbardziej przereklamowanych książek na świecie. Ja ją odłożyłem jako szkodliwą, w dodatku autor pisał ją pod wpływem ciężkiej depresji i miało to wpływ na treść. Trzymałbym się z daleka.

Zaloguj się aby komentować

Właśnie sobie zespoilowałem książkę przez ChatGPT.

Skończyłem czytać pierwszą część _Hyperiona_ Dana Simmonsa. Poprosiłem Chata, żeby mi zobrazował Dzierzbę. Całkiem nieźle sobie poradził (pic rel), musiałem się jednak upomnieć o parę dodatkowych kończyn.

Następnie poprosiłem o zobrazowanie Pielgrzymów. Też fajnie ich przedstawił, tyle że mocno się pomylił co do jednej postaci. Lecę pokazać to żonie i zanim zdążyłem jej to powiedzieć spłynęła na mnie myśl, że chyba Chat się nie pomylił... Pokazałem to żonie i mówię, że chyba sobie walnąłem na własne życzenie spoiler. Spojrzała na zdjęcie i litościwe się nie odezwała.

Tak więc uważajcie co wpisujecie, bo możecie niechcący popsuć sobie zabawę. ¯\_(ツ)_/¯

#ksiazki #hyperion #chatgpt #zalesie

2bf49dc2-c880-47a7-b2b9-81dd215a7f8b

Zaloguj się aby komentować

50 twarzy Greya to po prostu pornografia dla kobiet. Absurdalna fabuła, językowo i stylistycznie mega słabo. Ale akurat nie te aspekty zdecydowały o kasowym sukcesie.

Ale tendencyjna. Zresztą z czytania w netsferze to się jakiś snobizm zrobil. Kod Leonarda był ciekawą, lekka literaturą przygodową i przy okazji chociaż w popowy sposób zaznajomił ludzi z historią lub jej wariacjami.

A pastwienie się nad zmierzchem to już w ogóle. Jak gdyby listę robił jakiś nastoletni freethinker z 2015. Bo książki dla nastoletnich dziewczyn nie mają prawa istnieć.

@JapyczStasiek ten hejt na Zmierzch, którego echem jest ta lista, był w pewnym sensie podobny do hejtu na Justina Biebera - nastolatki się tym zajarały, więc automatycznie dorośli i kuce z gimbazy zaczęli po tym jechać.


W przypadku Zmierzchu trochę racji w tym było, bo rzeczywiście książki nie dość, że nudne w opór, kreacja postaci leżała, to jeszcze Meyer nie zrobiła nawet podstawowego researchu choćby w zakresie biologii, i potem pisała tam kocopoły o dodatkowych chromosomach odpowiedzialnych za wilkołactwo itp. Tyle, że mało krytykantów punktowało rzeczywiste wady, hejt leciał na zasadzie "wszyscy mówią, że to gówno, a więc to gówno".


Plus, jak ktoś w owych czasach połykał dużo romantasy (podówczas zwanych paranormal romance), jak na ten przykład ja, ten doskonale wie, że cały podgatunek to był jedno wielkie śmietnisko, mielenie w kółko tych samych schematów dotyczących fabularnych, tych samych elementów paranormalnych, tworzenie protagonistów - Mary Sue i Garych Stu, brak researchu itp. Ja np. z tego okresu życia, kiedy czytałam paranormal romance, mile wspominam jedynie jedną trylogię i jedną powieść, czyli łącznie 4 książki na pewnie z setkę przeczytanych.


I szczerze, jak patrzę, jak obecnie w Ameryce trendują treści wprost zoofilskie o dojeniu miniaturów czy retellingi Pięknej i Bestii o ruchaniu się z bestią przed odmianą, to tęsknię za czasami wampirycznych badboyów w liceach na zadupiu.

@JapyczStasiek Franny Billingsey "Zakochana w mroku"

Libba Bray "Mroczny sekret", "Zbuntowane anioły", "Studnia wieczności"


Tylko od razu zastrzegam, że ostatni raz czytałam je lata temu. Na pewno wyróżniły się w zalewie chłamu, jaki wtedy był wydawany w podgatunku, ale nie wiem, jakie dzisiaj dałabym tym książkom oceny. Okaże się jak kiedyś ponownie je przeczytam

Zaloguj się aby komentować

413 + 1 = 414


Tytuł: Powódź

Autor: Michael McDowell

Kategoria: horror

Wydawnictwo: Albatros

Format: e-book

Liczba stron: 272

Ocena: 7/10


Był "Dworzec Perdido", to teraz trafiamy do miasta Perdido.


Pierwszy tom sagi Blackwater zaczyna się od wielkiej powodzi, która nawiedza małe miasteczko Perdido w Alabamie na początku XX wieku. W jej następstwie mieszkańcy odnajdują w zalanym hotelu tajemniczą kobietę - Elinor Dammert, która wkrótce zaczyna wplątywać się w życie wpływowej rodziny Caskeyów. Na pierwszy rzut oka historia przypomina raczej obyczajową kronikę małomiasteczkowej społeczności niż horror: dużo tu rodzinnych napięć, walki o wpływy i stopniowego budowania pozycji w lokalnej hierarchii. Dopiero z czasem pojawiają się sygnały, że Elinor może nie być do końca tym, za kogo się podaje. A nadprzyrodzone zjawiska dziejące się w jej pobliżu nie dają się w żaden sposób wytłumaczyć.


Największym zaskoczeniem "Powodzi" dla mnie jest to, jak niewiele jest w niej faktycznej grozy. Książka formalnie uchodzi za horror, klasyczną powieść grozy, ale w pierwszym tomie elementy niesamowite pojawiają się zaledwie w kilku krótkich scenach (bodajże 3) i są dość dziwnie wkomponowane w opowieść. Przez większość czasu czyta się powieść obyczajową osadzoną w amerykańskim Południu. W dodatku jest to typowa historia faceta rozdartego między miłością do narzeczonej/żony i matki, w której każda z kobiet chce być tą jedyną i robi wszystko, żeby wygrać w uczuciowej bitwie. Z jednej strony może to rozczarowywać, jeśli ktoś spodziewa się mrocznej historii, z drugiej jednak autor bardzo sprawnie buduje tło świata i relacje między bohaterami. Czuć od samego początku, że to tom - intro, który ma nas tylko odpowiednio wprowadzić w świat i dać nam zrozumieć lepiej to, co będzie się działo w kolejnych tomach.


Mimo powolnego tempa książka wciąga bardziej, niż można by się spodziewać. McDowell dobrze oddaje atmosferę miejsca - powodzi, rzeki i życia podporządkowanego jej rytmowi. Autor pięknie buduje drobne napięcia między członkami rodziny Caskeyów. Czyta się to gładko i z ciekawością, nawet jeśli właściwie przez większość czasu niewiele się dzieje, a obiecywany horror pozostaje tylko sugestią. Ale opowieść jest zbudowana tak, że wypatrujemy tego horroru, jak dziecko prezentu na gwiazdkę.


Wciągający początek rodzinnej sagi, który jednak jako horror wypada dość blado i sprawia raczej wrażenie długiego wstępu do właściwej historii. Ale napisany tak, że nie odłożysz sagi po pierwszym tomie.


Książki z tej serii mają bardzo mały formaty, właściwie kieszonkowy, więc te 272 stron to bliżej 150-180 w standardowym wymiarze strony.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 47/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

32ca7862-5aae-4a46-9034-84f6148382b4

@WujekAlien tak z ciekawości: ile to ma wierszy na stronę? Byłem zainteresowany kupnem, ale wydali w miękkiej, więc mogą mnie pocałować w pompkę.

Zaloguj się aby komentować

412 + 1 = 413


Tytuł: Columbine. Masakra w amerykańskim liceum

Autor: Dave Cullen

Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie

Format: e-book

ISBN: 9788367324472

Ocena: 9/10


To pierwsza książka, po którą sięgnąłem, nie czytając od dawna. Muszę powiedzieć, nie żałuję.


Jest to wielowymiarowy opis jednej z pierwszych strzelanin szkolnych w USA - tak wielowymiarowy, że poznajemy nawet opinię lokalnej społeczności, początkowo wspierającej, a później znużonej. Poznajemy jednak przede wszystkim Erica, Dylana i ich najbliższe otoczenie i to bardzo dogłębnie.


Autor stara się przedstawić swoją hipotezę na to, co się stało. Nie wiem, czy ma rację - tego niestety się nie dowie już nikt, natomiast wiem, że cała konkluzja jest logiczna i rzeczowa, zaś historia przedstawiona bardzo dobrze.


Czy to jest mistrzostwo literatury faktu? Nie wiem, dlatego wahałem się między 8 a 9. Ale czyta się z zaciekawieniem, mimo że przez konstrukcję książki każdy już wie, co się stanie na koniec. Ale ten koniec i tak porusza.


A i chciałem podziękować pięknie społeczności Hejto za zmotywowanie do powrotu do czytania. Jak to było na jednym plakacie "Czytanie jest jak Counter-Strike. Musicie tylko Państwo zacząć". Warto było i cieszę się, że się udało mi wrócić do tego wspaniałego hobby.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto

de38289d-dc0c-401f-8cac-24b9d92bab69

Zaloguj się aby komentować

411 + 1 = 412


Tytuł: Ostatni gasi światło. Przypowieści o transformacji

Autor: Marta Madejska

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Czarne

Format: książka papierowa

Liczba stron: 312

Ocena: 6/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5209691/ostatni-gasi-swiatlo-przypowiesc-o-transformacji


Zmiana władzy, prywatyzacja, galopująca inflacja — to początek lat 90. w Polsce, czyli okres transformacji ustrojowej. Czas na tyle dziwny i przełomowy, że wciąż pisze się o nim kolejne książki. W tym i tę.

Podejść do książki o najntisach można na kilka sposobów: pisać depresyjnie o tym, co się nie udało; pisać radośnie o tym, co się udało; pisać z tęsknotą o tym, co się utraciło; pisać z rozrzewnieniem o tym, czego się doświadczyło.


Pomysł autorki na tę książkę był następujący: opowiedzieć niemal o wszystkim i zmieścić się w 300 stronach, 2/3 poświęcając na upadające zakłady przemysłowe.

I trochę czuć to, że w pewnym momencie koncepcja na tę książkę uległa zmianie: bo sama opowieść o zamykanych zakładach pracy i ludziach, którzy zostali na lodzie w miejscowościach skupionych wokół fabryk to trochę za mało. Ta część opowieści jest dość sucha. Zakłady padały jeden po drugim. Pracownicy tracili pracę. Dzieci chodziły niedożywione.

A jednak brak w pisaniu o tych tragediach jakiejś emocji. Być może wynika to z charakterystyki tonu autorki, nieco zbyt reporterskim, zbyt kancelaryjnym.


Dużo ciekawszy fragment dotyczy problemów związanych z archiwami po tych zakładach. Pewnie wynika to z dodatkowego zajęcia autorki, bowiem jak wynika z blurba, jest archiwistką społeczną i ratowanie dokumentów to jej pasja. Tu czujemy jakieś emocje, autorka wprowadza nas w świat ocalonych teczek osobowych.


Mamy obowiązkową dyskusję na temat prawa aborcyjnego, podziału miasto/wieś, architektury i urbanistyki, znikającego transportu PKS, postępującej suszy — wszystko to, co powinno się znaleźć w poważnym reportażu o transformacji. A jednak brakuje tu czegoś. Jakiejś duszy. Czegoś, co sprawi, że te lata 90. nam się w tej książce zmaterializują, że wrócą do nas na chwilę. Tylko na czas tej lektury. Tego tu nie odczułam.


Prywatny licznik: 13/52

W czytelniczym bingo jest to natomiast świeżaczek — książka wydana po 2025.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #czytelniczebingo

a0ae011b-bc2a-4f4e-934d-9f0d20b9bd74
9a163448-cde9-487b-a8a4-ca0561305637
Wrzoo userbar

@Wrzoo tak poza tematem, to takie krzesła, jak te z okładki, tylko palowane na nijako-brązowy były na początku lat 90. w sali geografii w mojej podstawówce.

@Wrzoo im więcej czytam reportaży wydawanych przez Czarne na jakieś polskie tematy ("Głośnik w głowie", Żeby umarło przede mną", "Wszyscy jesteśmy cyborgami", "Dziury w ziemi", "Urobieni", "Zapaść") mają ten sam schemat - wszystko jest złe, niedofinansowane, kiedyś było dobrze, jakoś pieniądze były, teraz każdy jest wrogi, znikąd pomocy, wojewoda się nie interesuje, biurokracja blokuje rozwiązania.

Czekam na wydanie nowej książki Szymaniaka, ale jak go śledzę w social mediach, to znów szykuje się straszenie, a nie coś obiektywnego.

@jedzczarnekoty No jeśli lubisz taki ciężki reportaż, to nie jest zła. Może trafiłam na nią w złym momencie...

Zaloguj się aby komentować

Polećcie jakąś książkę. Książkę, która zrobiła na was wrażenie, którą uważacie że warto przeczytać, albo że jest po prostu świetna.


Gatunek, rodzaj, długość dowolny. Może to być Harry Potter, a mogą to być Atomowe Nawyki. Cokolwiek uważacie że warto.


Warunek jest jeden. Napisz chociaż jedno zdanie o czym ta książka i dlaczego warto przeczytać.


#ksiazki

Zaloguj się aby komentować

Newsy książkowe od Whoresbane'a!


Wydawnictwo MAG uaktualnia zarys planu wydawniczego 2026 rok


KWIECIEŃ - CZERWIEC

---------------------------


Alastair Reynolds - "Przebudzenie Aurory"

Fonda Lee - "Dziedzictwo jadeitu"

Christopher Buehlman - "Wojna córek"

Deborah Harkness - "Wyrocznia czarnego ptaka"

Robert Jackson Bennett - "Kropla zepsucia"

Ray Bradbury - "451 stopni Fahrenheita" (nowe wydanie)

Pierce Brown - "Światłodawca"

Ian Cameron Esslemont - "Krew i kość"

David Mitchell - "Atlas chmur" (nowe wydanie)

Michael J. Sullivan - "Nolyn"

Octavia E. Butler - "Umysł mojego umysłu" (Artefakty)

Chris Beckett - "Ciemny Eden" (Uczta Wyobraźni, nowa okładka)

Chris Beckett - "Matka Edenu" (Uczta Wyobraźni, nowa okładka)

Chris Beckett - "Córka Edenu" (Uczta Wyobraźni, tylko nowa okładka)


II PÓŁROCZE

---------------------------


Victoria Aveyard - "Królewska klatka"

Victoria Aveyard - "Wojenna burza"

Robert Jackson Bennett - "A Trade of Blood"

Ray Bradbury - "Kroniki marsjańskie"

Ray Bradbury - "Październikowa kraina. Drzewo Halloween"

James S.A. Corey - "The Faith of Beasts"

James Dashne - "Kompleks bogów"

Steven Erikson - "Nie na marne"

Ian Cameron Esslemont - "Assail"

Heather Fawcett - "Agnes Aubert's Mystical Cat Shelter"

Chloe Gong - "Vilest Things"

Ken Liu - "Królowie Dary"

Fonda Lee - "The Last Contract of Isako"

Seanan McGuire - "Where the Drowned Girls Go. Lost in the Moment and Found"

Rebecca Roanhorse - "Mirrored Heavens"

Brandon Sanderson - "Isles of the Emberdark"

Michael J. Sullivan - "Drumindor"

Michael J. Sullivan - "Farilane"

Tui T. Sutherland - "The Hive Queen"

Tui T. Sutherland - "The Poison Jungle"

A.S. Tamaki - "The Book of Fallen Leaves"

Martha Wells - "Telemetria zbiegów / Zapaść systemu"

Yoon Ha Lee - "Fortel kruka" (Uczta Wyobraźni)

Roger Levy - "Platforma" (Uczta Wyobraźni)

Nghi Vo - "Miasto w szkle" (Uczta Wyobraźni)

Octavia E. Butler - "Clay's Ark" (Artefakty)

Jack Finney - "Zmiana czasu" (Artefakty)

Vernor Vinge - "Głębia w niebie" (Artefakty)

Laird Barron - "Occultation and Other Stories. The Imago Sequence and Other Stories" (seria grozy)


#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

#ksiazki #czytajzhejto #mag #fantastyka

f66e8872-8b8f-4b37-8dcb-ab91278a1e01

@Whoresbane tak straszyli zmianami a tu tyle dobrego z UW i Artefaktów :D biorę Reynoldsa, Buehlmana, Bennetta, Browna, Mitchella, Butler, Becketta, połowę Bradburego, Corey, Tamaki, Wells, Yoon, Levego, Vo, Finneya, Vinge... Ała jak boli mój portfel (tak, jestem sadomasochistą i lubię taki ból :p)

Zaloguj się aby komentować

410 + 1 = 411

Tytuł: Carrie

Autor: Stephen King

Kategoria: horror

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Format: książka papierowa

ISBN: 9788383913636

Liczba stron: 272

Ocena: 8/10


Muszę uczciwie przyznać, że King zaczął swoją karierę z wysokiego C. Choć niewielka objętością, książka ukazuje bogatą gamę zachowań ludzkich, wywołujących u czytelnika szeroki wachlarz emocji. Ogólnikowe to do bólu, ale o szczegółach później, a jakiś wstęp trzeba było machnąć.


Zacznę może od formy prowadzenia historii, której typ tutaj użyty niezmiernie i niezmiennie mi się podoba. Chodzi, w pewnym sensie, o osadzenie czytelnika w przyszłości względem ukazywanych wydarzeń: wszystko już się stało, a historię poznajemy poprzez punkty widzenia różnych osób oraz, co najważniejsze, wycinki z gazet, książek, przesłuchań itp. związanych z tragiczną kulminacją losów Carrie White, tym, co do niej doprowadziło, oraz możliwych jej konsekwencji. O orientacyjnej formie zakończenia dowiadujemy się dosyć wcześnie, ale, oczywiście, diabeł tkwi w szczegółach, które do niego wiodły - a wiodły drogą wyboistą.


To wydanie zaczyna się od wstępu z okazji 50-lecia premiery książki, które osoby decyzyjne mogły zamienić w posłowie z prostego powodu - zdradza istotne momenty z fabuły. Samą historię natomiast rozpoczynamy od sceny krępującej i niecodziennej - krępującej, bo mowa o doświadczeniu pierwszej miesiączki w szkolnym prysznicu, w otoczeniu nieprzychylnych rówieśniczek; niecodziennej, bo dotknęła szesnastolatki. Nie oznacza to tylko tego, że - jak to powiedziała matka bohaterki - stała się kobietą, ale ponownie obudziło uśpione w niej moce telekinezy. Dziewczyna była nagminnie gnębiona przez "koleżanki", lecz to wydarzenie wniosło dręczycielstwo na nowe wyżyny. Jednakże Carrie nie znajduje wytchnienia od upodlenia w domu, gdzie musi żyć ze swoją fanatycznie religijną matką, baczącą na wszystkie błahe i pozornie grzeszne aspekty bytowania wychowywanej na odludka, dojrzewającej dziewczyny, do tego żałośnie zrzucającej winę za swój "moment słabości" na dziecko, doprowadzając ją swoim zelotyzmem do załamania. Czasami jej postępowanie zakrawa o smutną parodię, choć łatwo uwierzyć mi w istnienie podobnych jej ludzi.


Choć większość książki skupiona jest stricte na Carrie, sporo tu fragmentów śledzących działania innych osób w mniej lub większym stopniu związanych z kryzysem bohaterki, ukazujących ich pogląd na jej sytuację, ale również po prostu podejście do różnych aspektów życia. Widzimy tu budzące odrazę zepsucie niektórych, rozterki moralne jednych oraz godne podziwu akcje drugich - do tej ostatniej grupy mogę zaliczyć dyrektora i jego słowną batalię z pewnym wymuskanym tatusiem, gdzie nie dał się on zastraszyć i stłamsić; wiedział, co ma wiedzieć, powiedział, co miał powiedzieć, nawet jeżeli było to podyktowane bardziej pragmatycznymi niż idealistycznymi pobudkami. Postacie są w tej książce dobrze napisane, nawet jeżeli niekiedy niektóre z nich mogą wydawać się deczko przerysowane.


Dziwiło mnie, że w kluczowym momencie wszyscy zaczęli się śmiać, choć zewnętrznemu obserwatorowi wydaje się to zupełnie absurdalne i nieczułe. Później jednakże zdałem sobie sprawę, że ludzie przecież często reagują śmiechem na stresujące sytuacje, by przeciwdziałać zastrzykowi kortyzolku.


Jest to książka przykra w odbiorze, wywołująca odczucie bezsilności, obrazująca destrukcyjny wpływ niedostatku empatii dla tych, którzy koniecznie jej potrzebują. Spójrzmy na to jednak z innej perspektywy: czy współczulibyśmy osobie nawet w najgorszy sposób gnębionej, gdyby zabiła kogoś nam bliskiego? No wątpię. Kończąc oklepanym frazesem: pozycja bardzo dobra i godna polecenia.


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #stephenking #proszynski #ksiazkicerbera

21a24180-7e17-49ca-949f-1ca816908df4

@Cerber108

Czasami jej postępowanie zakrawa o smutną parodię, choć łatwo uwierzyć mi w istnienie podobnych jej ludzi.

Patrząc na internetowe odklejki amerykańskich protestantów nie zdziwiłabym się, gdyby sporo mieszkało w USA takich pań White.

Amerykańscy protestanci to zupełnie inny lvl spierdolenia umysłowego niż nasze kościelne moherowe berety.

@Vampiress mając na uwadze akcje świętoszkowatych lobbystów chcących zabraniać sprzedaży np. seks-gierek na Steamie, można bardzo łatwo w to uwierzyć. Nie jestem targetem takich tytułów, ale swoich napalonych odbiorców one mają, no i przynajmniej nie ma w nich, ekhen, pedofilii, która, ekhem, w pewnych miejscach ma się bardzo dobrze i o dziwo nikt nie chce jej odkryć.

Zaloguj się aby komentować

409 + 1 = 410


Tytuł: Fizjologiczne podstawy wysiłku fizycznego

Autor: Jan Górski

Kategoria: inne, sport, medycyna

Wydawnictwo: PZWL Wydawnictwo Lekarskie

Format: e-book

ISBN: 8320026962

Liczba stron: 554

Ocena: 7/10


Prywatny licznik: 8/10


Trochę usystematyzowałam wiedzę w zakresie fizjologii lecz czuć że wydanie ma już dobre ponad 20 lat. Nie mniej na załapanie podstaw ok.


#bookmeter #ksiazki

b94a0f2f-b195-456b-be06-7c117c67caaf

Zaloguj się aby komentować

408 + 1 = 409


Tytuł: Polowanie na czas

Autor: Jeffery Deaver

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Format: e-book

Liczba stron: 440

Ocena: 7/10


Tom 4 serii z Colterem Shawem.

W "Polowaniu na czas" Colter Shaw podejmuje się odnalezienia kobiety uciekającej wraz z nastoletnią córką przed brutalnym mężem. Początkowo sprawa wygląda na dość typowy przypadek przemocy domowej i desperackiej próby ukrycia się przed prześladowcą, ale szybko okazuje się, że sytuacja jest bardziej skomplikowana, niż wynika z pierwszych informacji. Shaw musi ustalić, kto naprawdę jest ofiarą, a kto manipuluje faktami, jednocześnie ścigając się z czasem i przeciwnikiem, który wydaje się być zawsze o krok przed nim.


Podobnie jak w poprzednim tomie, najmocniejszą stroną książki jest wątek rodzinny, choć tym razem pokazany z innej perspektywy. Relacja matki i córki oraz historia ich ucieczki nadają fabule emocjonalnego ciężaru i sprawiają, że zagrożenie przestaje być abstrakcyjne. Konflikt z mężem przestępcą buduje napięcie w bardziej osobisty sposób niż typowe zagadki kryminalne Deavera i dobrze współgra z charakterem Coltera Shawa, który z natury staje po stronie słabszych. Miałem tu pewny vibe Reachera, co oczywiście nie jest żadnym przytykiem do autora, a bardziej ciekawym smaczkiem, który zdecydowanie doceniam. Ciekawym zabiegiem jest też wrzucenie nam bohatera, który jest byłym policjantem i zna metody pracy policji, przez co jest dużo większym wyzwaniem niż poprzedni "przeciwnicy" Coltera.


Konstrukcyjnie to wciąż bardzo sprawny thriller - krótkie rozdziały, dynamiczna akcja i typowe dla Deavera zwroty fabularne utrzymują tempo i sprawiają, że książkę czyta się szybko. Jednocześnie niektóre rozwiązania są trochę przewidywalne dla czytelnika znającego styl autora, a sama historia nie zostawia aż tak mocnego wrażenia jak najlepsze tomy cyklu. To raczej solidna kontynuacja niż wyraźny krok naprzód serii.


Nie mogę się doczekać tego, co przyniesie zakończenie w postaci tomu 5. Bo może tom 4 trzeba traktować jak ciszę przed burzą.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

07b2f401-b440-4bef-8b15-bb79f9827eed

Zaloguj się aby komentować

407 + 1 = 408


Tytuł: The Deadline Clock

Autor: Jeffery Deaver

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: G.P. Putnam's Sons

Format: e-book

Liczba stron: 56

Ocena: 6/10


Tom 3.5 serii z Colterem Shawem. Nie przetłumaczony do tej pory na nasz język.


To taka typowa przekąska z głównym bohaterem: szybka, sprawnie napisana, z rytmem, który Deaver ma w małym palcu, ale też z tą specyficzną frustracją, że zanim historia na dobre się rozkręci, już trzeba ją odkładać. W praktyce działa jak dodatkowa scena po odcinku serialu, a może jako scena po napisach w filmie - miło wrócić do bohatera, złapać jego sposób myślenia i tempo działania, tylko że finał przychodzi za wcześnie.


Fabułowo najciekawsze są smaczki o pracy Coltera "od kuchni". Widać, jak układa relacje z policją (ani służbista, ani samotny wilk w próżni), jak wchodzi w sprawę przez rozmowę, napięcie czasu i pracę z ludźmi, którzy są na granicy wytrzymałości. Te fragmenty: współpraca, tarcia, pragmatyczne zasady gry, postrzeganie innych ludzi - mają fajny, uniwersalny ciężar: pokazują, czemu Shaw działa inaczej niż sztampowy detektyw z kryminału.


Jednocześnie krótka forma robi tu sporą krzywdę. Jest zarys stawki i presji, jest sprawna mechanika śledcza, ale brakuje miejsca na satysfakcjonujące "dokręcenie śruby" i mocniejszą puentę. Zostaje poczucie, że dostałeś połowę emocji, które mogłyby wybrzmieć, gdyby tekst miał dłuższy oddech. Przyjemny suplement i dobre dopalenie świata Coltera, ale właśnie dlatego aż prosi się o wydanie w formie porządnego zbioru opowiadań, bo jednak kilka tych połówkowych tomów serii się uzbierało, a nie osobnych, 50-stronicowych mini-książek.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #opowiadania #czytajzwujkiem

17ed2a12-8517-48f6-b67f-b45ee4325b22

Zaloguj się aby komentować