#ksiazki

129
8351

711 + 1 = 712


Tytuł: Kłamstwa Locke'a Lamory

Autor: Scott Lynch

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Mag

Liczba stron: 556

Ocena: 9/10


Kurrr, jakie to było dobre xD


Na początku trochę ciężko mi się było wczuć, mimo że bardzo fajne światotwórstwo było, jakoś byłem myślami przy Aktach Caina (którymi podobno autor się inspirował, chociaż nie wiem gdzie niby bo to totalnie inna książka xd) ale jak już kliknęło to nie mogłem się oderwać


Jest to wstęp do serii Niecnych Dżentelmanów, która ma mieć podobno 7 części ale na razie są 3. Książka jest jednak na tyle spójna i domknięta że można sobie dalej darować, traktować jako jedynaczkę.


Początkowo wydawało mi się że autor trochę odpływa w dygresjach, ale wszystko tak się super zazębiało na koniec, że teraz widzę w tym sens.


Ciekawie prowadzony narrator, bo niby trzecioosobowy wszystko wiedzący, a jednak czasem przypominał kronikarza. Była nawet wstawka "Dla tych co nie wiedzą, [LOREDUMP]" xd


Książka ma świetnie przekminione fortele, intrygi, tytułowe kłamstwa.


Bardzo polecam!


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytanie #czytajzhejto

6a10e9b2-9913-46f0-b8aa-e8e7e2617d88

Zaloguj się aby komentować

710 + 1 = 711


Tytuł: Izy Rajder, czyli pieszy jeździec

Autor: Krzysztof Daukszewicz

Kategoria: satyra

Wydawnictwo: Wydawnictwa Radia i Telewizji

Liczba stron: 144

Ocena: 5/10


"Bo ten co wisiał w cieniu drzew przed śmiercią się

pocieszał

że to za wolność chociaż też tak myślał

ten co wieszał"


Nie znałem postaci polskiego satyryka Krzysztofa Daukszewicza, aż Spotify nie polecił mi kilku piosenek, całkiem imo udanych. Zacząłem eksplorować i trafiłem na informacje że jego nazwiskiem podpisane jest kilka książek, sięgnąłem więc po tą, bo brzmiała jak dobry wstęp.


Jest to zbiór tekstów wspomnianego autora, na początku liryka, a potem parę opowiastek satyrycznych.


Ogólnie jest średnio, w sensie przeciętnie. Czasem uniosłem kącik ust, jedno nawet przeczytałem żonie na głos bo śmiechłem, ale ogólnie nie wiem czy jest po co to czytać.


Wszystkie historie osadzone mocno w latach w których ja nie żyłem i ich nie znam, więc pewnie dla starszego czytelnika nutka nostalgii zagrałaby przyjemnie w tle.


Ogólnie pióro lekkie - czytało się lekko.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytanie #czytajzhejto

9c085f4d-7275-4657-99be-24a67e6be5a6

@Barcol Daukszewicz miał swój czas po prostu i na ten czas bywał często śmieszny. Dla współczesnego odbiorcy, to po prostu starszy pan, który w miarę zgrabnie pisze. Niemniej, jak się porówna humor Daukszewicza z dzisiejszymi kabaretami, to niebo a ziemia.

Zaloguj się aby komentować

709 + 1 = 710


Tytuł: Podniebna poczta Kiki tom 2: Kiki i nowa magia

Autor: Eiko Kadono

Kategoria: literatura dziecięca

Wydawnictwo: Kirin

Format: książka papierowa

Liczba stron: 246

Ocena: 8/10


Mega fajna książka, rozwija wiele wątków, nieco dojrzalej podchodzi do dotykanych tematów.


Wątki nie do końca dobrane pod dzieci (śmierć jednej z postaci) są przedstawione w sposób zrozumiały tylko dla dorosłych.


Córka mega polubiła tą przygodę, czekamy na wydanie tomu 3.


Z minusów: Córka zaczęła wołać na swojego brata imieniem kota Kiki, to jest Jiji xd


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytanie #czytajzhejto

0d2969f8-a5af-4578-b3df-b096f227f67a

Zaloguj się aby komentować

@nbzwdsdzbcps


Albo minus, ponieważ nie wiadomo, czy zmiany będą na lepsze.

Tego samego nie lubię w grach komputerowych. Odsuwam w czasie zakup „Stalkera 2”, ponieważ co rusz słyszę, że co prawda przy aktualizacji twórcy coś poprawili, ale jednocześnie zepsuli.

@cyberpunkowy_neuromantyk W sumie masz rację ale zakładam dobre wykorzystanie. Jakby mogli usunąć całe rozdziały czy cała książkę to byłoby jak ze steamem.

Zaloguj się aby komentować

@WujekAlien W Zasadzie Niegroźna, czwarta część autostopem przez galaktykę. Albo piąta? Zaraz... Druga to restauracja, trzecia była o krykiecie, czwarta o spółkowaniu z Fenchurch w chmurach, tak, czyli piąta.

Zaloguj się aby komentować

Tradycyjnie, jak co roku, w Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich chciałbym przypomnieć swój stary tekst o tym, czy e-booki to czytelnicza przyszłość. Można go przeczytać na blogu (https://cyberpunkowyneuromantyk.blogspot.com/2021/01/cyberpunkowe-przemyslenia-czy-e-booki.html ) jak w i tym poście.

Jednakże w tym roku zaszła mała zmiana: postanowiłem nagrać filmik dla tych, którzy wolą słuchać niż czytać. Do obejrzenia tutaj: https://youtu.be/ibjaDx9KBag

Zapraszam!

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Chciałem raz pożyczyć „kilka” książek od mojej znajomej. Skończyło się na tym, że w torbie podróżnej znalazło się ponad trzydzieści różnych pozycji (niech żyje brak zdecydowania!). Dodajcie do tego ciuchy na cały tydzień i wyjdzie Wam całkiem niezły ciężar do dźwigania. Sam tego chciałem. Tamta sytuacja dała mi dużo do myślenia. Zainteresowałem się czytnikami e-booków. Wizja posiadania wszystkich książek w jednym małym urządzeniu była bardzo kusząca. Tak bardzo, że w końcu kupiłem mój pierwszy czytnik.  


Książki to były kryształki z utrwaloną treścią. Czytać można je było przy pomocy optonu. Był nawet podobny do książki, ale o jednej, jedynej stronicy między okładkami. Za dotknięciem pojawiały się na niej kolejne karty tekstu. Ale optonów mało używano, jak mi powiedział robot-sprzedawca. Publiczność wolała lektany – czytały głośno, można je było nastawiać na dowolny rodzaj głosu, tempo i modulację.


Tak pan Stanisław Lem, w swoim „Powrocie z gwiazd” z 1961 roku, pisał o e-bookach (i audiobookach), chociaż nazwał je inaczej. Na swój sposób przewidział przyszłość.


Ale czy e-booki rzeczywiście zastąpią papierowe książki?


Przed wynalezieniem druku przez Gutenberga, książki były przepisywane ręcznie. Cały proces był czasochłonny i trudny; spróbujcie przepisać całą powieść bez ani jednej pomyłki. Czasem też kopiści zmieniali treść, bo wydawała im się nieodpowiednia. Trudno się dziwić, że tak wiele osób nie potrafiło wtedy czytać oraz że książki były drogie.


Wszystko zmieniło się w roku 1450. Nareszcie można było w łatwy i szybki sposób zrobić nie jedną, ale wiele kopii. Miało to ogromny wpływ chociażby na edukację, ale nie o skutkach wynalezienia druku chcę pisać. No, nie do końca. Mnisi stracili pracę, ponieważ coraz mniej osób zlecało im przepisanie książki. Czy to dobrze, czy nie, nie mnie oceniać.


Do czego jednak zmierzam?


Skoro wynalezienie druku sprawiło, że ręczne, mozolne i arcytrudne przepisywanie książek przeszło do historii, to dlaczego e-booki nie zrobiły tego samego? Z technicznego punktu widzenia powinny mieć tak wielki wpływ, jak druk - przecież brak fizycznej kopii zdecydowanie ułatwia ich kopiowanie. Wystarczy na komputerze użyć odpowiedniego skrótu, by mieć drugiego e-booka. Dlaczego ludzie wciąż wolą czytać wydania papierowe? Wydaje mi się, że znam odpowiedź. Albo nawet kilka. Oczywiście wszystkie dotyczą sytuacji w Polsce.


1. Ludzie to tradycjonaliści, którzy nie lubią korzystać z nowych technologii. Oczywiście nie mam zamiaru uogólniać, ale tak szczerze, to ile starszych osób korzysta chociażby ze smartfonów czy komputerów? Wiem, że pod tym względem jest coraz lepiej, coraz więcej ludzi się do tego przekonuje, ale myślę, że jednak więcej osób jest na „nie”. Bo nowe, bo „komputer”, bo coś tam.


2. Aspekt technologiczny. Gdy zdecydowałem się na kupno czytnika, szukałem w Internecie informacji o różnych modelach. I tu pojawia się problem: który wybrać. Czy postawić na dość znany Kindle od Amazona, polski inkBook czy może mało znany francuski Cybook od firmy Booken? Czy wziąć z systemem pracującym na Androidzie, czy na jakimś innym? Duży czy mały? Jak długo wytrzymuje bateria? Czym się różnią formaty epub, mobi oraz PDF? Jest wiele rzeczy, które początkujący musi sprawdzić, żeby potem nie żałować swojej decyzji. A co z papierową książką? Wystarczy wejść do biblioteki/księgarni i wypożyczyć/kupić. W innych sklepach będzie się najwyżej różnić ceną (pomijam kwestię różnych wydań i twardej/miękkiej oprawy).


3. Następny aspekt technologiczny. Kiedyś czytałem, że raptem jedna trzecia osób czytających e-booki korzysta z czytników. Reszta używa tabletów, smartfonów i komputerów. Skoro się da, to dlaczego inwestować w dodatkowe urządzenie? Chociażby dlatego, że od czytania na ekranie tabletu bolą oczy, podobnie jest z monitorem komputera czy smartfona. Ludzie myślą też tak o czytnikach, co akurat jest błędne, zważywszy na technologię w nich wykorzystywaną. Ale nie da się tego wytłumaczyć każdemu.


4. Aspekt kolekcjonerski. Kiedy wchodzę do czyjegoś mieszkania, od razu widzę, czy właściciele czytają książki. Wystarczy poszukać jakichś regałów czy półek. Przy okazji równie łatwo określić wielkość zbioru. Krótko mówiąc, można się chwalić. W przypadku e-booków, no cóż, nie da się ich postawić na półkach, chyba że na tych wirtualnych. Odpowiednikiem pokoju przerobionego na dobrze zaopatrzoną, domową biblioteczkę, jest jedno urządzenie, często mieszczące się w kieszeni spodni. Czymś takim ciężko się pochwalić.


5. Opinia przeczytana w Internecie. E-book to nie prawdziwa książka. Jeśli komuś jest lepiej z taką myślą, to jego wola, nie ma co na siłę nikogo przekonywać. Po prostu zauważyłem tendencję do częstych kłótni na linii: zwolennicy książek elektronicznych i tych papierowych. Najczęściej, co mnie dziwi, wywołują je ci drudzy, jakby przeszkadzało im, że ktoś woli korzystać z czytników.

Ogółem odnoszę wrażenie, jakoby ludzie czytający książki czuli się lepsi od innych, bardziej inteligentni et cetera, o czym można przekonać się na dowolnej facebookowej grupie skupiającej zwolenników czytania.


6. Aspekt dostępności. Papierową książkę teoretycznie łatwiej pożyczyć. Po prostu idziemy, bierzemy z półki i tyle, bez kombinowania z włączaniem komputera, noszenia kabla czy włączania Internetu. Papierową książkę teoretycznie łatwiej też przeczytać. Bierzemy i czytamy, nie martwiąc się, czy wystarczy nam baterii, czy będzie działać na naszym urządzeniu. Jedynie światło, a raczej jego brak, może być problemem. Piszę „teoretycznie”, bo wszystko zależy od osobistych preferencji.


7. Aspekt cenowy. Teoretycznie e-booki powinny być dużo tańsze od papierowych wersji. W końcu odpadają koszty druku, magazynowania et cetera. Często zdarza się jednak tak, że ceny utrzymują się na tym samym poziomie albo na korzyść papieru. Dlaczego tak jest? Oczywiście żeby zachęcić do kupowania tradycyjnych książek. Jedna osoba, która wydała własną powieść powiedziała, że w momencie pojawienia się e-booka straciła dochody z papieru. Elektroniczną książkę można w bardzo łatwy sposób „spiracić” i upowszechnić całkowicie za darmo, a jestem pewien, że wydawnictwa zdają sobie sprawę z tego ryzyka.


Nawet niedawna obniżka podatku VAT na e-booki nie sprawiła, że ceny drastycznie spadły. Wydawnictwa, księgarnie i pośrednicy mają po prostu więcej do podziału.


Myślę, że wymieniłem wszystkie najważniejsze powody, dla których na razie wygrywają tradycyjne papierowe książki. Uważam, że w najbliższych kilkunastu latach sytuacja się nie zmieni, ale jestem przekonany, że e-booki stanowią czytelniczą przyszłość, o ile następne pokolenia w ogóle będą chciały czytać. ; )


Argumenty?


Proszę bardzo.


Po pierwsze: czytniki naprawdę potrafią ułatwić czytanie. Między innymi oferują możliwość zmiany czcionki na bardziej czytelną i przede wszystkim większą, czego nie spotkamy w przypadku papierowych wersji. Macie problemy z czytaniem drobnych literek albo męczy się Wam wzrok? Czytnik jest dla Was.


Czcionka to jedno, rozmiar książki — drugie. Czekacie w kolejce w sklepie? Stoicie w ścisku w tramwaju czy autobusie i chcielibyście poczytać? Żaden problem. Czytnik można śmiało trzymać w jednej ręce, by w razie potrzeby bez problemu schować do kieszeni lub go z niej wyciągnąć. W przypadku papierowych wydań nie zawsze jest to takie łatwe. Niektóre, jak „To” Kinga czy „Księga wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa” to ciężkie i obszerne knigi. Owszem, istnieją wydania kieszonkowe, ale wtedy w parze z małym rozmiarem idzie mała czcionka.


Jedziecie pociągiem, jest noc, chcielibyście poczytać, ale nie chcecie włączać światła, by nie obudzić pozostałych pasażerów w przedziale? Sporo czytników oferuje opcję podświetlania ekranu, co rozwiąże Wasz problem.


Po drugie: wspomniana przeze mnie możliwość trzymania całej biblioteki w jednym małym urządzeniu, co idealnie sprawdza się podczas częstych podróży lub dłuższego urlopu, na który chcielibyście zabrać kilka bądź kilkanaście pozycji. Nie dość, że nie zabiera dużo miejsca (wspomniana kieszeń spodni), to jeszcze macie dostęp do ilu tylko chcecie książek. Skończy się zapas? Wystarczy dostęp do Internetu i można zakupić kolejne powieści, które dostaniecie praktycznie od razu.


Przydatne też dla osób, które cenią sobie minimalizm lub nie chcą marnować miejsca na regały czy półki. Gdzieś te wszystkie książki trzeba przecież trzymać, a jeśli nie na półkach, tylko w kartonach, to po co w ogóle je mieć?


Po trzecie: dostępność. Obędzie się bez sytuacji*, w których wydawnictwo stwierdza, że nie zrobi dodruku. Tu mogę przytoczyć własną: brakowało mi dwóch ostatnich części wiedźmińskiej sagi w białym wydaniu, których nie można było już zdobyć w sklepach (przyznaję, że popisałem się głupotą, odwlekając zakup, gdy było to jeszcze możliwe, ale kto by się spodziewał?), więc pozostało mi jedynie odkupić używane tomy od osoby prywatnej.


Można tutaj dodać też możliwość zabezpieczenia swoich plików poprzez wrzucenie ich na wirtualny dysk.


Po czwarte: wyszukiwanie informacji jest o wiele łatwiejsze. Chcecie przypomnieć sobie jakiś ważny dla Was fragment? Musicie wertować strony książki… albo po prostu wpisać zdanie w ramach wskazówki. Podobnie z robieniem notatek, zaznaczaniem fragmentów et cetera. To wszystko można z powodzeniem zrobić również w przypadku papieru, ale elektronika zdecydowanie to ułatwia. Może się to przydać podczas pisania różnego rodzaju prac, chociażby na studiach.


Po piąte: napisałem, że do e-booków może zniechęcać ich cena, zazwyczaj niewiele niższa od cen papierowych wersji. Jednak często pojawiają się promocje: swego czasu otrzymałem kod na pięćdziesięcioprocentową obniżkę na książki, wliczając w to też obniżone już e-booki. Piętnaście złotych za jedną powieść to niezbyt wygórowana cena.


Podobnie jest z pakietami e-booków, wśród których królowały, przynajmniej moim zdaniem, te od artrage.pl . Trzydzieści parę złotych za sześć książek? Proszę bardzo.


Nie można też zapominać o Legimi czy innych podobnych, czyli serwisach oferujących prawie nieograniczony dostęp do ogromnej bazy e-booków i audiobooków. Bardzo fajna inicjatywa, szczególnie dla osób, które czytają naprawdę dużo w ciągu miesiąca. Wtedy kilkadziesiąt złotych za abonament, z którego możemy zrezygnować w dowolnym momencie, nie wydaje się wielkim wydatkiem, kiedy podzielimy go przez liczbę przeczytanych książek. Parę złotych za sztukę? Śmiech na sali.


Dodatkowo coraz więcej bibliotek oferuje dostęp do nieco okrojonej, ale darmowej, bibliotecznej wersji Legimi czy EmpikGO.


Oczywiście nie mam zamiaru przekonywać nikogo do kupna czytnika. Technologia lubi się psuć (chociaż Paperwhite 3 nadal świetnie działa pomimo upływu lat), a sam czytnik to wydatek często kilkuset złotych już na starcie,  do tego trzeba doliczyć oczywiście cenę poszczególnych powieści, które chcielibyście przeczytać. Mnie samemu zdarza się kupować papierowe wersje, ze względu na estetykę (antologię „Inne światy” kupiłem w papierze dla obrazów, a „Czy androidy śnią o elektrycznych owcach” ze względu na prześliczne wydanie). Czasopisma, komiksy czy mangi też wolę w tradycyjnej formie, ale powieści i opowiadania czytam głównie na czytniku. Wygoda, łatwy dostęp i możliwość czytania w praktycznie każdych warunkach, to ważne dla mnie rzeczy, ale każdy ma swój gust.


Pewnie mogę się mylić, że e-booki to czytelnicza przyszłość, ale wystarczy spojrzeć chociażby na gry komputerowe, gdzie cyfrowa dystrybucja pokonuje tradycyjne pudełka. Jestem przekonany, że to samo kiedyś stanie się z papierowymi książkami i każdy będzie miał przy sobie swój własny czytnik (albo wszczepiony – vide cyberpunkowe ulepszenia).


Do następnego!


* Głównym niebezpieczeństwem jest wygaśnięcie licencji na sprzedaż e-booków, co na przykład spotkało niektóre z powieści wchodzących w cykl „Świat Dysku” Pratchetta.


#ksiazki #literatura #ebook #tworczoscwlasna

co do trwałości, to małżonkowy Kindle Paperwhite 2 z 2014 roku odmówił posługi jakieś pół roku temu. Za to mój Paperwhite 4 jak na razie daje radę... leżeć na półce, bo z różnych powodów dołączyłem do grona przeciętnych Polaków

@jakibytulogin


Prawie dwanaście lat działania to świetny wynik! Mojemu Paperwhite'owi 3 wybije w tym roku osiem, ale planuję go wymienić na Scribe Colorsoft.

bo z różnych powodów dołączyłem do grona przeciętnych Polaków


Cóż to za powody, jeśli mogę zapytać?

Zaloguj się aby komentować

Newsy książkowe od Whoresbane'a!


Państwowy Instytut Wydawniczy przygotowuje nowy tom serii Poczet Władców Polski. "Bolesław Kędzierzawy" Rafała Rutkowskiego rozpocznie panowanie 15 czerwca 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie ma 280 stron, w cenie detalicznej 89 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.


Bolesław Kędzierzawy aż przez dwadzieścia siedem lat panował jako polski książę. Rządził w czasie rozbicia dzielnicowego, okresie średniowiecznej Polski, który nadal skrywa wiele tajemnic. Autor monografii, z wykorzystaniem wszystkich dostępnych źródeł, kreśli nie tylko obraz księcia Bolesława, ale także postaci mu współczesnych, m.in. księżnej Salomei, księcia Słowian połabskich Jaksy z Kopanicy czy biskupa płockiego Aleksandra z Malonne. Książka składa się z siedmiu rozdziałów dotyczących kolejnych etapów życia księcia od lat młodości, przez wykonanie testamentu jego ojca Bolesława Krzywoustego, wojnę domową, lata senioratu, relacje z cesarstwem, po schyłek panowania. Mimo że Bolesław Kędzierzawy nie miał w swoim dorobku wielkich osiągnięć politycznych, to widoczną do dzisiaj spuścizną jego panowania są najwspanialsze zabytki sztuki romańskiej w Polsce.

Książka jest kolejnym tomem zainaugurowanej w 2025 roku przez Państwowy Instytut Wydawniczy kolekcji „Poczet Władców Polski”. W jej ramach najlepsi specjaliści nauk historycznych w Polsce piszą biografie władców w oparciu o najnowszy stan badań i szeroki zasób źródłowy, również z archiwów zagranicznych. „Poczet Władców Polski” to starannie przygotowane publikacje, które zapewniają najwyższy poziom merytoryczny, wysokiej jakości szatę edytorską z kolorowymi ilustracjami i staranne wykonanie.


#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

#ksiazki #czytajzhejto #piw #historia #historiapolski #poczetwladcowpolski #rafalrutkowski

5a7f9ad7-1325-4f4e-a6b3-881727d2b929

Zaloguj się aby komentować

Składania #booknook'a ciąg dalszy oraz pierwsze wrażenia.

Pan Chińczyk się postarał - do tej pory elementy są bardzo ładnie spasowane, wszystko wchodzi na wcisk i się nie rozpada.

Instrukcja jest bardzo dobrze zrobiona, choć tłumaczenia na angielski są robione przez AI

Pierwszym krokiem było: "złóż 60 książek" - widać je na zdjęciu. A na zdjęciu już złożonego kawałka widać jak "wielkie" są (leżą na szafkach).

Powolutku robię sobie ten pokoik, tutaj zdecydowanie pójdzie szybciej niż poprzednio.

#modelarstwo #ksiazki #hobby

5f22be81-366d-4267-b6b5-3b98b662c961
a2d8d1ff-1ea9-42a0-b911-d107574e731d

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

707 + 1 = 708

Tytuł: The Girl Next Door

Autor: Ash Ketchum

Kategoria: horror

Wydawnictwo: Z-Library

Liczba stron: 370

Czas czytania: 6h46m

Ocena: 7/10


Czas było powrócić do strefy komfortu.


Oparte na prawdziwych wydarzeniach. Nastolatka zostaje zamknięta w piwnicy, gdzie ją torturują i takie tam.


#ksiazki #bookmeter #czytelniczebingo

0b116285-fcfe-42d9-8e17-7afda85cad8b

Zaloguj się aby komentować

705 + 1 = 706


Tytuł: Strażnik bram

Autor: Adam Przechrzta

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Format: ebook

Liczba stron: 440

Ocena: 5/10


Nie wiem, czemu się jeszcze oszukuję, że Przechrzta napisze coś nowego i przełomowego.


Jest to kolejna książka autora, która jest o Olafie Rudnickim, to jak się bohater nazywa w książce (Janusz Magnuszewski), nie ma znaczenia, bo i tak dostajemy Olafa. Ze wszystkimi jego zaletami i wadami, ze wszystkimi przywarami i słabościami, z podejściem do życia, z fartem i pechem w niektórych momentach.


Jest to 3 tom cyklu Magiczna Zielona Góra (Mons Viridis Magicus), który skupia się wokół antykwariusza, który ciągiem nieoczekiwanych wydarzeń trafia do magicznego świata, w 1 tomie, a w ostatnim tomie cyklu domykamy wątki zaczynające się od śmierci/zabójstwa żony Janusza. Nie ma na imię Grażyna


Okazuje się, że podobnie jak w przypadku książek z Rudnickim, nie ma nic za darmo i informacje o zabójcy żony dostanie dopiero po odsłużeniu 6 miesięcy kieratu, podmianie ciała na inne (więźnia i najemnika) i zinfiltrowaniu obozu innej magicznej organizacji. Całość dzieje się w mistycznej Moskwie, która często przewija się jako bohater/tło wydarzeń innych książek autora. Natomiast język nie jest stylizowany na rosyjsko-armijny, jak miało to miejsce w poprzednich 2 trylogiach Przechrzty.


To nie jest zła książka, jest wciągają i przyjemnie się ją czyta, ale po raz kolejny dostaję książkę o tym samym bohaterze, dziejącą się w podobnych okolicznościach i z podobnymi motywami, co jednoznacznie zalicza ją do kategorii - odgrzewany kotlet.

PS. Bardzo mi się podobają porawki na stronie bookmeter i powrót możliwości logowania, super robota @renkeri


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

cca86746-dd66-4ddd-b534-3c35f1b4b1f4

@vizharan na pewno mój ostatni, a szkoda, bo lubiłem pierwszą serię i była czymś nowym na polskim rynku, ale wypuszczenie jeszcze 6 książek o tym samym to już skok na kasę

@WujekAlien tak, ja sobie też już odpuszczę następne. Chętnie bym coś Przechrzty przeczytał dalej, ale to jakaś ewolucja musi być.

Zaloguj się aby komentować

704 + 1 = 705


Tytuł: Człowiek, który spadł na ziemię

Autor: Walter Tevis

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

Format: ebook

Liczba stron: 192

Ocena: 4/10


Przybysz z odległej, wymierającej planety, a może po prostu pijak z kosmosu, ląduje na Ziemi z misją specjalną ratowania nie tylko swojej rasy, ale i ludzkości przed samą sobą.


Narracja obejmuje krótkie formy będące punktami rozsianymi na linii czasu w różnych odległościach. Nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że książka mogłaby pasować na scenariusz filmowy, gdyż wiele scen napisanych jest w sposób bardzo teatralny, w formie kameralnych scen jednej postaci lub dialogu dwóch postaci. Sprawdziłem i faktycznie powstał film z Davidem Bowie w roli kosmity.


Nie bardzo wiem co to właściwie miało być i dlaczego jest tak wysoko oceniane. Jako sci-fi wypada miernie, przewidywania niedorzeczne i w znacznej mierze zupełnie nietrafione, oprócz kawy w kapsułkach. Jako komentarz do kondycji ludzkości (to zawsze brzmi pretensjonalnie) czy sytuacji społeczno-politycznej jest jeszcze słabiej - płytko i złośliwo, niczym stary pijak użalający się nad sobą i bredzący, że kiedyś to było.


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

270aa862-0307-401b-a0bd-cb53d6274e9a

Zaloguj się aby komentować

703 + 1 = 704


Tytuł: Buddenbrookowie

Autor: Tomasz Mann

Kategoria: literatura piękna

Ocena: 10/10


Nie potrafię wyjaśnić, co jest tak urzekającego w książce sprzed stu lat, ale porwała mnie od pierwszych stron. Może to doskonałe odzwierciedlenie mieszczańskiego miasteczka hanzeatyckiego i wielkiej dbałości o detale przy jednoczesnym braku dłużyzn i umiejętności utrzymania wartkiej akcji? Nie wiem.


Tym bardziej szokujące jest stworzenie arcydzieła literatury w wieku 20 lat.


#bookmeter #ksiazki

6dbabe54-3a35-4885-8256-0040b75f6a62

Zaloguj się aby komentować

702 + 1 = 703


Tytuł: Patopaństwo. O tym, jak elity pustoszą nasz kraj

Autor: Jan Śpiewak

Kategoria: reportaż

Ocena: 7/10


Błyskawiczne przejście przez zwyrodniałe obszary funkcjonowania Polski, czyli przykładowo postępująca prywatyzacja usług medycznych, oddanie budownictwa mieszkalnego prywatnym podmiotom, niskie inwestycje w naukę, przyzwolenie na brawurę za kółkiem, promocja alkoholizacji.


Autor jedynie zaznacza tematy, nie wgłębia się zanadto w przyczyny, ale wtedy książka spuchłaby zapewne do ogromnych rozmiarów.


Polecam ludziom o dużej wrażliwości społecznej lub ekskucom korwinistom, takim jak ja #bookmeter #reportaz #ksiazki


P.S. Aha, zapomniałem dodać, że Śpiewak jedzie równo po wszystkich stronach obecnej sceny politycznej, co go tylko uwiarygadnia

3996499f-4172-4d63-bfd9-3d368844faa1

Zaloguj się aby komentować

Kantyczkę niedawno sobie kupiłem, oczywiście w starej wersji z wydawnictwa CIA, taka jak pamiętam z przed lat. Trochę zazdrość oczywiście jak widzę że ktoś sobie kupił książki i to nowe. Aż tyle nie mogę wydawać bo mnie żona wyrzuci z domu 😁

Zaloguj się aby komentować

Newsy książkowe od Whoresbane'a! 


Wydawnictwo Czarna Owca zapowiada dwunasty tom sagi o Fjällbace. "Płaczka" Camilli Läckberg ma ustaloną premierę na 20 maja 2026 roku. Wydanie w trzech wersjach - miękkiej, w szacie kolekcji Czarna seria, oraz miękkiej i twardej oprawie, w szacie drugiej kolekcji prasowej - zawiera 560 stron, w cenie detalicznej 54,99 za miękkie i 64,99 zł za twardą. Poniżej okładki i krótko o treści.

Prawda bywa groźniejsza niż zbrodnia.

Przeszłość kładzie mroczny cień na teraźniejszości. Minęło trzydzieści lat, odkąd Sofie Rudberg zaginęła bez śladu. Zdążyła właśnie pójść do liceum, była lubiana, podziwiana – i znienawidzona? Jej zaginięcie wstrząsnęło Fjällbacką i na długie lata naznaczyło tę idylliczną miejscowość na zachodnim wybrzeżu Szwecji.Nagle policja dokonuje makabrycznego odkrycia. Pojawia się pytanie: czy odnalezione szczątki rzeczywiście należą do Sofie?

Wznowione śledztwo wywraca do góry nogami życie wielu osób, które po jej zaginięciu próbowały ułożyć sobie wszystko na nowo. Patrik Hedström i jego zespół z komisariatu w Tanumshede działają pod ogromną presją, a w sprawę angażuje się także pisarka Erica Falck. Tymczasem ktoś jest gotów uczynić wszystko, byle przeszkodzić w ujawnieniu prawdy…


#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

#ksiazki #czytajzhejto #czarnaowca #kryminal #camillalackberg #fjallbacka

27ebddf4-640a-432c-a450-a34a9668e1db

Zaloguj się aby komentować