Dziś udało mi się zwiększyć o 1 w serii liczbę powtórzeń w przysiadach i o 2 w wiosłowaniu. Poza tym - +2.5 kg w odwodzicielach i wyciskaniu na łydki. Czyli generalnie progres jest mały. Ale też trochę nie jestem w nastroju, choć wbrew popularnym memom wcale to nie daje boosta na treningu. XD
Dziennik pokładowy z dnia 01.02.2024. Dziś postawiłem ponownie na maksymalną na większą ilość powtórzeń ale dopiero od drugiego ćwiczenia mi się przypomniało. Raczej nie dorzucam więcej kg, wyjątkiem jest wiosłowanie na maszynie. Ostatnio wiosłowanie sztangą zamieniłem na to, bo jak pisałem, nie cierpię tego ćwiczenia. Ostatnio najbardziej zauważalny postęp mam w zakresie ruchu dzięki regularnemu rozciąganiu. Prawie weekend! Stay strong mordeczki!
Niewygodne to i przeszkadza przy dluzszym biegu, kiedys uzywalem, smartwatch moze jest mniej dokladny (chociaz widzialem test i apple watch wypadl bardzo dobrze), ale duzo przyjemniej sie go nosi
@Yin_Yang jak nie chcesz mieć problemów z połączeniem to kup zegarek i opaskę z jednej firmy, np. Garmin albo Polar (tylko to więcej kosztuje). Jak chcesz taniej to trzeba po forach/redditach poszukać co z czym jest kompatybilne.
Waga zeszła do 86,9 (start ponad 91, ale głównie to była woda, realnie start 89)
Klatka trochę poszła do przodu, bywały dni że robiłem serię 6x80kg. Niestety ten element mam bardzo nierówny i czasami np ledwo 2razy podniosę ten ciężar, nie mam pojęcia dlaczego.
Martwy trochę do przodu, najwięcej co zrobiłem to 120x3 w ostatniej serii.
Zacząłem też robić na dolnym uchwycie (bo używam trapbara) i nawet jakoś wychodzi, bardzo mi się poprawił zakres przez ostatni rok.
W ohp dorzuciłem 5kg i mam zawrotne 40kg na serię (xD). Powoli się przyzwyczajam do tego ćwiczenia.
Po malutku do przodu, prawie miesiąc dbania o ciało za mną. Przede wszystkim poprawa samopoczucia i pewności siebie, nie jestem już taki flakowaty. Ciężary ciągle małe ale wiem, że będzie lepiej.
Byku, nie spodziewaj sie przyrostow sily na redukcji. Normalnie robiac redukcje ludzie ciesza sie, jesli utrzymaja wyniki, a ty jeszcze progresujesz. Weri najs, oby tak dalej. Mi dzisiaj waga wkoncu drgnela do przodu, ale tez wczoraj mialem dzien nietreningowy i troche luzniej na budowie, 97,30 na czczo. Piateczka
UGUEM (XD) nie piję nadal. Troszkę mnie tutaj nie było bo zostałem skazany na wygnanie przez banicję (XD). Było to oczywiście umyślne, bo postanowiłem zrobić sobie odwyk od wykopu. Czułem, że spędzam za dużo czasu na shitpostingu i scrollowaniu gówna więc wrzuciłem post, który zapewnił mi ten odwyk XD. Co przez ten czas się u mnie działo? Przerwa od ELITY INTERNETU (XDD) bardzo dobrze mi zrobiła i poukładałem sobie w głowie, że o ile warto dzielić się swoimi postępami i ciekawymi rzeczami z życia, to nie warto przesadzać z czasem tu spędzanym.
AKTYWNOŚĆ FIZYCZNA
Siłownia trwa dalej, napierdalam żelastwem jak po⁎⁎⁎⁎ny mimo dosyć słabego progresu XD. Nie zamierzam być BODIBILDEREM jakimś, więc nie mam ciśnienia. Poza tym dieta ostatnio była co prawda zdrowa, ale jednak czasami jadłem za mało, a czasami za dużo. Kolejna sprawa to sen, który ostatnio u mnie… leży. Dochodzimy teraz do momentu…
POGODA BANDYCKA
K⁎⁎wa mać, mam taki zjazd psychiczny ostatnio, że masakra. Samopoczucie u mnie leży na dnie, śpię słabo, zarywam nocki, odsypiam w dzień. Wpadłem w jakąś pułapkę rutyny w stylu praca>siłownia>sen. Nie miałem motywacji by zmontować nowego vloga i ogólnie moje samopoczucie psychiczne odbiło się na fizycznym, bo czułem się styrany jak wół.
Wracam powoli jednak do żywych co widać po tym, że na spodzie postu jest kolejny vlog z ostatnich dni a w nim spierdotripy, siłownia oraz wyprawa do MIASTA POWIATOWEGO gdzie prawie się zgubiłem (XD).
Obecnie wróciła mi trochę motywacja i chęć do działania co też poskutkowało pomysłem na nowe aktywności w następnych vlogach. Mogę zdradzić jedynie, że będą one związane z wyprawami rowerowymi, ogólnie mocny outdoor, eksploracja (nie urbex), oraz… pozyskiwanie dóbr natury? (ALE GEJOWSKO TO BRZMI XD).
KARIERA HUOPSKA
Moja obecna praca polega na pojechaniu do Hansa na robotę jak jest i wyciągam jakieś ochłapy za pickowanie na magazynie kilka razy w tygodniu. Lepsze to niż nic i w ostateczności zostanę, ale szukam roboty. Ostatnio byłem na rozmowie o pracę w BANKU XD. Ja pi⁎⁎⁎⁎le szefowa tam to taka sztuka, wbijam a ta w krótkiej sukience, taka typowa #korpobitch XD. Dobrze, że rozmowę miałem nie tylko z nią ale też z gościem jakimś z wyższego szczebla. Wrażenie dobre wywarłem, tylko że jak mnie przyjmą to ja tam będę siedział z trzema babami, nie wiem czy psychicznie wytrzymam XD. No ale c⁎⁎j, kolejne wyzwanie więc jak coś to tam idę.
KWESTIA OLKOHOLU
Na koniec najmniej problematyczna rzecz ostatnio. Olkoholu w moim życiu dalej nie ma. Owszem, są chwile słabości, myśli o jednym piwku (taa.. JEDNYM OŚMIOPAKU CHYBA XD), ale są one mało odczuwalne. W sensie to tak samo, jak przychodzi wam losowo w ciągu dnia myśl o… no k⁎⁎wa nie mam porównania XD. Wiecie o co chodzi.. nie jest to mocno uciążliwe i sobie daję radę. Nie piję i nie zamierzam.
Dzięki też za wsparcie zarówno pod postami, jak i na PW.
Przypomniał mi się Hurley z Losta. Do tej pory nie mogę pojąć jak pozbyli się takiej ilości masła orzechowego, co starczyłoby im spokojnie na długie miesiące :D decyzja należy do Ciebie - najwyżej stracimy zapasy na 2 lata xd pamiętam że coś tam było chowane jeszcze chyba, ale widocznie trzeba znowu serial obejrzeć
Ćwiczone. Nie chciało mi się okrutnie.. Ogólnie ćwiczenia to jakiś scam. W internetach obiecują, że pierwsze efekty będą widoczne już po 2 tygodniach, a po 2 miesiącach już można starać się o kartę IFBB Pro. No chyba ty. Chyba przerzucę się na treningi Chodakowskiej. Ona przynajmniej ma efekty. XD
No, też jakoś nie puchnę jak dziki, po prostu się stopniowo sylwetka ostrzy, rób rób Najbardziej mnie rozwalają Perełki, które boją się sztangi chwycić jakby się miały w Pudziana zamienić po jednym treningu D:D
Jakby komus z was przyszlo kiedys do glowy, zeby kupic taki ogo weganski sos czekoladowy 0 kcal to lepiej przelejcie mi te pieniadze. Z tego miejsca szczere wyrazy wspolczucia wszystkim weganom, jesli tak smakuje wasza czekolada.
@rith Ciastka z cukierni Słodki Bez wydawały mi się mało słodkie, ale były O.K. Tort mango i coś ala Pavlova brałem na poczęstunek. Wyroby z La Bomboniera miały podobny poziom słodkości w moim odczuciu, więc polecam spróbować.
Dziennik pokładowy z dnia 29.01.2024. W piątek miałem iść z panną z tindera na spacer więc nie poszedłem na trening ale ostatecznie nie było spaceru ani treningu. W sobotę go odrobiłem, ale nie wrzuciłem bo resztę dnia spędziłem ze znajomymi. No i trening z dziś. Nawet spoko było, postanowiłem zmienić strategię w wyciskaniu na płaskiej i zwiększyłem o 10 kg pierwszą serię a ostatnią i przedostatnią zmniejszyłem o 5. No i nie zatrzymywałem się na 10 powtórzeniach tylko do momentu aż miałem zapas siły na max 3 dodatkowe powtórzenia. Więc w sumie podniosłem łącznie więcej kilogramów. Jak robiłem młotki to pomiędzy seriami zagadywali mnie inni koksiarze i więcej czasu spędziłem odpoczywając. Dzięki temu wycisnąłem trochę więcej powtórzeń niż poprzednio i się teraz zastanawiam czy nie robię za krótkich przerw między seriami. Reszta bez zmian. Miłego tygodnia!
Drogie #hejtokoksy mam prosty cel: zacząć ćwiczyć podciąganie na drążku i dojść z punktu wyjścia "ledwo raz" do "czuję się zmęczony po dwóch seriach po 10". Żadna tam ambitna #kalistenika - po prostu chcę się ściągnąć te 10 razy na spokojnie i już.
Mam drążek, mam przy nim nawet przywiązaną linę, żeby się wspomóc nogą (nie, nie bawimy się w ryzykowanie dostania gumą po jajach, lina będzie git ), mam też jakieś hantelki i kettla.
Do tej pory ćwiczyłem tak, że po prostu robiłem podciągnięcia pomagając sobie nogą tak, by zrobić pełne podciągnięcie i czuć, że popracowałem - tak, by ósme w serii było już na ledwo-ledwo. Ewentualnie dzieliłem ruch na pół: jedna seria na pierwsze pół, do kąta prostego (póki działa obręcz barkowa i ramiona) i druga seria - ostatni ruch, tam, gdzie wchodzą w grę przedramiona.
Były jakieś postępy, ale... może są jakieś, kurczę, nie wiem, ćwiczenia, które można zrobić w międzyczasie (albo w dniach wolnych od ww. ćwiczeń), które przyspieszą całą zabawę? Albo może ktoś zna jakiś kanał na YT czy inne miejsce, gdzie mogę sobie posłuchać/poczytać i przestać zawracać gitarę na Hejto?
Sprawdzałem trochę po necie, ale nie jestem obeznany z tą częścią internetu, więc głównie trafiałem na jakieś klikoartykuły z google, pisane przez bota albo kopiowane jedne od drugich.
@Statyczny_Stefek Możesz ćwiczyć bez wspomagania:
stań na stołku, chwyć drążek podchwytem i z pozycji górnej opuść się trochę i podciągnij z powrotem do góry (tak jak teraz, tylko bez wspomagania i nie do kąta prostego), kilka razy, tyle ile możesz.
stań w stołku i z górnej pozycji powoli opuść się na sam dół (mięśnie zginacze nie lubią być rozciągane, gdy są napięte), znów stań na stołku i powtórka.
Ćwicz każdego dnia, kilka razy dziennie, po trochu. Rano po obudzeniu, przez wyjściem do pracy lub szkoły, po przyjściu do domu, wieczorem. Do podciągania na drążku dobre są pompki. Ważna jest cierpliwość i systematyczność.
To jest taki fajny poradnik do kalisteniki z ćwiczeniami które można wykonywać na małej przestrzeni (niby autor opracował to siedząc w więzieniu xD ale chyba to okazało się tylko chwytem marketingowym). No i tam są ćwiczenia na plecy i są ćwiczenia przygotowawcze do podciągnięć.
Jakieś knify na dobijanie kalorii na masie? Obecnie 4200 kcal, ale waga powoli zaczyna się zatrzymywać, więc trzeba będzie dorzucić do pieca więcej żarcia. Obecnie katuję makaron z sosem pomidorowym, ale takie bąki-niszczyciele mi od tego się porobiły, że aż trochę głupio. 300 g to ponad 1000 kcal, a łatwo wchodzi, więc jestem generalnie jestem zadowolony. Jeszcze z miesiąc masy chciałbym pociągnąć.
@BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta co to znaczy zatrzymywać? Na masie tygodniowo powinieneś tyć max 0,5kg jako natural. (Można wyjątek zrobić dla początkujących). A i zawsze można więcej jeść, tylko nie spowoduje to większych przyrostów mięśni tylko tłuszczu xd
No to ogólnie tłuszcze, oliwa ma w cholere kalorii a i kwasy nienasycone na plus. Może tłuste ryby raz za czas, a makrela może wejść parę razy w tygodniu. Tanioszka i pastę zrobisz z musztardą i ogórkiem kiszonym że paluchy lizać. Pieczywo, masło i pasta i klasa żarło.
Przy 183cm waga 28.01.2024 to 78,6kg (w grudniu zakończyłem na 81,4kg)
Z rana piję tylko kawę i czasami dodatkowo kilka kostek gorzkiej czekolady. Od 9 do 13 przy pracy zdalnej takie "śniadanie" mi wystarcza.
Później w ciągu dnia jest różnie, ale raczej się nie przejadam
Suple codzienne to: ADEK + Magnez. Cytrynian magnezu muszę rozpuszczać w ciepłej wodzie i dodawać trochę soku z cytryny, bo jego smak to 1/10 i bełt gwarantowany.. może tabsy by były jednak lepszym pomysłem niż proszek..
Ah, no i ostatnio mam fazę na cytrusy. Są smaczne, (jeszcze) tanie, zdrowe i kilka mandarynek/pomarańczy dziennie wcinam.
#silownia #hejtokoksy
W styczniu 9 wyjść pasowało w sam raz. Szczególnie tryb środa od 20 i w niedzielę w południe (mało osób). Z kilku powodów raczej zostanę na jakiś czas właśnie z takim planem środa/niedziela. Treningi siłowe i wygibasy to 1:40h + najczęściej na koniec kardio z odcinkiem serialu 0:40h.
Moje ulubione ćwiczenie w tym miesiącu to (nadal):
- ATG Split Squat
#sen
Chyba największy progres w ciągu mojej rocznej analizy ze smartwatchem i tym akurat mogę się pochwalić. Na początku zastanawiałem się dlaczego mam teraz lepsze wyniki (wcześniej średnio jakość snu wynosiła +- 70 a np. w ostatnich 7 dniach średnia 85). Nie było aktualizacji softu a jedyną zmianą którą po świętach dodałem było.. czytanie książek przed spaniem xD Chyba działa
#zdrowie
Teraz jest 9/10 a do szczęścia brakuje mi tylko rozmasowania przedramienia.
W każdym razie, na początku stycznia raz musiałem źle się ułożyć do spania (krzyż), bo na drugi dzień mnie poskładało przez kilka dni chodziłem lekko przechylony do przodu jak kaczka, ale na szczęście po tygodniu czułem się ponownie jak młody bóg. Na siłowni podczas pasywnego zwisu tak mi chrupnął kręgosłup/krzyż, że poczułem wielką ulgę i po tygodniu nic mi już nie doskwierało. Żałuję, że nie mam w mieszkaniu drążka, ale po przeprowadzce obowiązkowo montuję.
Przypomniał mi się też event rowerowy 2 lata temu na 150km. Przed eventem też musiałem źle spać i ogromny ból szyi + nie mogłem jej mocno wykręcać. Czasami bywa i tak.
Ostatnio bardziej się koncentruję na mobilności/elastyczności/ogólnej sprawności i pomijając epizod "kaczka" w codziennym życiu czuję ogromną różnicę na + przy losowych ruchach.
Dłuży mi się już zima (jak chyba większości osób), ale urlop zostawiam sobie na miesiące z dłuższymi dniami i będzie można podbijać świat, czy tam jakieś góry i pagórki, heh
Ogólnie chcąc nie chcąc będę musiał w tym roku zacząć biegać. Na święta dostałem coś, czego się nie spodziewałem (chociaż miało nie być prezentów ). Żółtą oczojebną lekką kurtkę deszczową ascics. Tak więc nie mogę szukać już wymówek
Z takich planów w następnym miesiącu na pewno chciałbym zrobić sobie kilka podstawowych badań krwi.
Wątek dodaję trochę z sentymentu, bo nie wiem, czy będę kontynuował jeszcze dzienniczek w takiej formie
Kilka miesiecy temu mowilem, ze zaczynam prace z trenerem. Zrobilem minicut 3 tyg, na statku w miare utrzymalem wage i teraz zaczalem mase. Jakos tam powoli idzie. 187cm i 98kg.
#hejtokoksy nie mam totalnie pojęcia jakie spodnie wziąć na siłownie. Całe życie chodziłem w jeansach. Do tej pory na siłownie brałem krótkie spodenki z liceum, ale były na mnie w opór za krótkie.
Co polecicie? Jakieś zwykłe krótkie spodenki (jak tak, to jak długie?), czy spodnie dresowe, czy co?
Gdzie takie rzeczy kupujecie?
Nie pytam pod względem mody czy czegokolwiek, ja po prostu na serio nie mam pojęcia na co zmienić spodenki które są czasem krótsze od moich bokserek. Tak dosłownie jak to piszę
Weekendowo-treningowo. Starałam się dziś robić superserie, żeby trochę skrócić trening, a i tak wyszło 1h 15min. Przysiady nadal robię w formie piramidki 40-45-50-45-40, ale dziś na 7 powtórzeń, poprzednio było 6.
Wyciskanie na ławce bez zmian - ostatnie powtórzenia w serii to już może nie walka o życie, jak poprzednio, ale dalej jest ciężko. 5kg więcej w wiosłowaniu, po 2.5kg więcej w wyciskaniu na łydki i w odwodzicielach. W obu ćwiczeniach czuć było ciężar, więc go na trochę zostawię na tym poziomie. Podobnie jak te 70kg w HT.
Człowiek tylko pracuje i pracuje i nie ma z tego żadnej satysfakcji. Żadnej satysfakcji z życia. Wszystkie te pieniądze ktore zarabiam na nic mi są potrzebne.
Wczoraj zrobiłem taki trening że dziś ledwo buty zawiązałem. Jeszcze do poniedziałku będę miał zakwasy.
Dzisiejszy długaśny trening. Kurcze, chciałabym żeby zajmowało mi to mniej czasu, ale niestety przy cięższych ćwiczeniach trudno jest mi robić przerwę np. długości tylko minuty. Z postępów - w OHP wszystkie serie były na 7 powtórzeń, nie zaś na 6 jak ostatnio. Podciągnięcia - przedtem było -26 kg, teraz -19. HT +5 kg, a reszta w zasadzie tak samo. Nie chciało mi się dziś robić zakroków (nienawidzę ich z wzajemnością), więc zrobiłam (chyba trochę nieopłacalną) zamianę na step up z kettlem na ławkę. Pierwsze serie z 10kg, pozostałe z 14 kg.
Pięknie! Ja w czwartki sobie chodzę na fbw i sztangi Skusił mnie dziś trener, by do tych szybkich serii przysiadów zabrać 35 kg, to był niezbyt mądry wybór, moje plecy ^_^