#hejtoczyta

16
565

1062 + 1 = 1063


Tytuł: Niespokojny człowiek

Autor: Henning Mankell

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: W.A.B.

ISBN: 9788374149693

Liczba stron: 576

Ocena: 7/10


To już przedostatni tom cyklu o komisarzu. Tym razem sprawa dotyczy jego rodziny. Córka komisarza Linda wchodzi w związek z Hansem, który jest finansistą i zachodzi w ciąże. Wallaneder poznaje rodziców partnera córki i zostaje zaproszony na urodziny ojca Hansa, który jest emerytowanym kapitanem szwedzkiej marynarki wojennej. Podczas przyjęcia urodzinowego jubilat odwołuje go na bok gdzie przeprowadzają dosyć dziwną rozmowę dotyczącą spraw zawodowych Hakona. Wkrótce po przyjęciu Hakon ginie bez śladu a po kilku miesiącach znika też jego żona. Kurt Wallander ze względu na córkę prowadzi śledztwo na swoją rękę choć w porozumieniu ze Sztokholmską policją. W tle afera szpiegowska. Oprócz tego śledzimy też początki choroby Alzheimera u komisarza. Choroby która wcześniej dręczyła też jego ojca. Książka jak wszystkie z cyklu trzyma poziom i jak pozostałe części dotyczy nie samego śledztwa ale też życia samego bohatera, jego rozterek, przemyśleń. Dobra literatura


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #literatura #czytajzhejto #hejtoczyta

bae813a7-778c-4e80-a2d4-940173253e43

Zaloguj się aby komentować

Kiedyś pisałem tu, o reportażu Józefiaka "Wszyscy tak jeżdżą" w dość polecający sposób i czuję się w obowiązku mocno sprostować.


Książkę w pewnym momencie wrzuciłem na półkę, bo mnie za bardzo poruszało to co w niej czytałem. Wróciłem do niej niedawno, zacząłem czytać od nowa i coś rzuciło mi się w oczy.

Poprzednim razem zacząłem ją czytać krótko po wypadku Majtczaka, a treść książki potęgowała we mnie złość na kulturę jazdy i mentalność w Polsce. Teraz, kiedy wróciłem do niej na chłodno odpaliła mi się lampka.


Ogólnie czytam dużo reportaży. Dla mnie dobry reportaż to taki, który albo pokazuje mi nową perspektywę czegoś, albo pokazuje w bezstronny sposób dwie strony jakiegoś zjawiska. Jak czytam jakiś news, czy komentarz do badania, albo właśnie reportaż, to jeśli za często się z czymś zgadzam, albo wręcz tłumaczy mi się czemu to że coś jest inaczej niż ja uważam to nic godnego uwagi, to odpala mi się czerwona lampka. Tak było tym razem gdy wróciłem do książki Józefiaka.


Rzuciło mi się w oczy, że każdy bohater, którego słowa, historia, zachowanie potwierdzają tezy stawiane przez autora jest podkoloryzowany. O ofiarach wypadków pisze się dużo, emocjonalnie. Sprawców wypadków pokazuje się zawsze jako bezrefleksyjnych i nie ma miejsca na sprawdzenie co sprawiło że do wypadku doszło. Zawsze kiedy pokazywano perspektywę jakiegoś aktywisty pro-samochodowego, jego tezy były torpedowane komentarzami z podlinkowanymi badaniami, że tak nie jest, że to złe myślenie, albo w ogóle pomijane (temat zbyt dużej ilości znaków, które wprowadzają w błąd i wpływ tego zjawiska w książce nie jest podjęty), czy wręcz wyszydzane i porównywane do pseudonauki. W drugą stronę to się nie zdarzało.


Najbardziej jaskrawy przykład, to rozdział o Jaworznie. Miasto w książce Józefiaka zostało przedstawione jako przykład jak robić infrastrukturę drogową aby było bezpiecznie, nowocześnie, z myślą o wszystkich. Tomasz Tosza, do niedawna zastępca MZDiM w Jaworznie, oraz prezydent miasta Paweł Silbert zostali tam przedstawieni jako ludzie z wizją. W książce prawie że chwali się ich podejście polegające na tym aby pewnych zmian w infrastrukturze (np. likwidacji parkingu, zwężeniu dróg) nie konsultować z mieszkańcami bo będą problemy, oraz wprost jest powiedziane że z kierowcami nie należy rozmawiać, bo jak zmiany zostaną wprowadzone to i tak się wszyscy przyzwyczają, zobaczą że nie jest tak źle i można działać dalej. Także nagle się okazuje, że brak konsultacji społecznych jest dobry, jeśli wyklucza z dyskusji kierowców, oraz kiedy eliminuje ryzyko że ktoś oprotestuje pomysł potwierdzający tezy autora książki.


Tak się składa że moi sąsiedzi, oraz jedna koleżanka z pracy są z Jaworzna, a ja lubię dopytywać. Pogadałem z nimi o tym co sądzą o Tosze, Silbercie i ich działaniach i wyszedł mi obraz totalnie odrębny od tego co dał mi autor książki. W książce nie mogłem przeczytać o tym, że inwestycje tych dwóch panów odbywają się kosztem rzeczy na których mieszkańcom zależy, oraz podnoszeniem podatków aby te pomysły finansować i utrzymac. W rozdziale-laurce dla prezydenta nie mogłem się dowiedzieć tego że owszem, infrastruktura się rozwija, ale inne aspekty kuleją przez co Jaworzno się wyludnia bo koszty życia rosną a poziom życia stoi.


Miałem się zabrać za "Patodeweloperkę" tego autora, ale teraz podziękuję, bo czuję że nie dowiem się z tego reportażu nic nowego.


W ogóle mam taką smutną refleksję, że nawet ten mój ukochany reportaż dosięgnęła klątwa języka zagłady. Jak Winnicka pisała "Angoli", "Greenpoint" to nie po to aby się pośmiać z tej emigracji, a aby ją zrozumieć. Jak pisała "Był sobie chłopczyk" to potrafiła o sprawcach zbrodni pisać tak, że czytelnik może zauważyć i zrozumieć mechanizmy które sprawiły że ona się wydarzyła. Bez demonizowania i bez usprawiedliwiania. Dwie perspektywy.


A u Józefiaka, teraz to widzę, książki wpisały się w trend. Jest bardzo głośno o piratach drogowych - zrobię reportaż o nich, ale tylko z perspektywy ofiar oraz walki z nimi, ich perspektywę ujmę ale jakoś ją skomentuję żeby wyszli na gorszych niż są. Teraz jest na topie temat deweloperki, więc napiszę o tym.


To samo jest w artykułach o higienie cyfrowej Szymaniaka. Jego "Urobieni" czy "Zapaść" były w porządku. Pokazywały po prostu niemoc z czymś co się dzieje. Ale jak sobie pomyślę, że on, ze swoim podejściem, z językiem jaki stosuje w swoich artykułach na Spidersweb miałby wziąć na tapet temat dzieci w świecie cyfrowym, to już wiem że nie wyszłoby z tego nic oprócz straszenia.


#ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta #reportaz

f4327fb6-a662-4d32-b6f2-5858fea16703

@Maciek zgadzam się w 100%. Ciekawy aspekt, dość marnie opisany. Sporo racji moim zdaniem autor ma, ale jednak brak przeciwwagi ewidentny. Podobne odczucia miałem czytając Wędrówka tusz Sabeli.

Po Zapaści Szymaniaka znalazłem go na Twitterze, dwa razy musiałem sprawdzać czy to ten sam człowiek.

Ogólnie jest chyba obecnie lipa z reportażami. Mam wrażenie, że jest wysyp reportaży-po łebkach, najlepiej ze słowem prawda w tytule. Takich byle jakich. Jakby wydawnictwa zauważyły, że tanią sensację łatwiej się sprzedaje.

@tschecov miałem to samo jak znalazłem go na LinkedIn. On w ogóle nie sprawia wrażenia osoby zdolnej do pochylenia się głębiej nad tematem.

W książce nie mogłem przeczytać o tym, że inwestycje tych dwóch panów odbywają się kosztem rzeczy na których mieszkańcom zależy, oraz podnoszeniem podatków aby te pomysły finansować i utrzymac. W rozdziale-laurce dla prezydenta nie mogłem się dowiedzieć tego że owszem, infrastruktura się rozwija, ale inne aspekty kuleją przez co Jaworzno się wyludnia bo koszty życia rosną a poziom życia stoi.

Nawet jeżeli ktoś mieszka w Jaworznie - jak może się kompetentnie wypowiadać w tych kwestiach? Ja np. nie jestem w stanie wypowiadać się merytoryczne co robi mój burmistrz.


Jaworzno się wyludnia bo koszty życia rosną a poziom życia stoi


Jaki wpływ ma burmistrz na te aspekty? Raczej skrajnie niewielki


Przejeżdżam przez Jaworzno regularnie i uważam je za b. dobrze skomunikowane a infrastruktura jest tam super

@michal-g-1 według mnie, ktoś kto mieszka w danym mieście jak najbardziej może się kompetentnie wypowiadać o tym co robi władza i jak jej działania wpływają na miasto. W końcu to ich to przede wszystkim dotyka.


Burmistrz (w Jaworznie prezydent) to główna władza miasta, kto jak nie on ma wpływ na poziom życia w mieście zarządzając choćby kwestia podatków czy dopłat do zlobkow czy przedszkoli.


Co innego przejeżdżać przez miasto, a co innego w nim żyć. Ja do dziś się nie mogę nadziwić że są ludzie co po weekendzie pobytu zakochują się w Toruniu, dla mnie jako osoby która żyła tam 25 lat to miasto nie do życia.

@Maciek ok.

Mówię jedynie iż jako mieszkaniec miasta X żyjący tam na codzień nie umiem kompetentnie wypowiadać się o burmistrzu X.

Burmistrz ma bardzo mały wpływ na mieszkańców poza sponsorowaniem klubów sportowych, instytucji, placów zabaw i dróg właśnie.

Ciekawy komentarz. Właśnie miałem się zabierać za tę książkę.


Jest od paru lat boom na reportaże i wydaje się ich ilości przemysłowe. Poziom niestety pikuje.

Zaloguj się aby komentować

1002 + 1 = 1003


Tytuł: Intuicjonistka

Autor: Colson Whitehead

Tłumacz: Rafał Lisowski

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Albatros

ISBN: 9788367513722

Liczba stron: 352

Ocena: 6/10


Podczas czytania nieodłącznie towarzyszyło mi wrażenie, że czytam potencjalną czterdziestą drugą powieść z „Świata Dysku” - po pewnych przeróbkach „Intuicjonistka” mogłaby dołączyć do grona książek, których głównym bohaterem jest Moist von Lipwig.


Zdaję sobie sprawę, że moje słowa są mocno na wyrost - Whitehead nie jest aż tak zabawny jak Pratchett i nie ma co porównywać powieści Colsona do twórczości Terry'ego. Jednakże Whitehead również lubuje się w trącaniu zabawnych dygresji, szkoda tylko, że w jego przypadku prędzej czy później zaczyna to przytłaczać oraz męczyć.


Pomimo tego, że fabułę obserwujemy głównie zza pleców Lili Mae Watson - pierwszej „kolorowej” kobiety pracującej w Gildii Dźwigowej – to głównymi bohaterkami tak naprawdę są... windy. I tutaj chciałbym oddać honory autorowi, że potrafi tak ciekawie pisać o z pozoru mało interesującym temacie. A przecież windy pomagają nam dostać się bez wysiłku na najwyższe piętra wysokich budynków. Stąd właśnie skojarzenie z Światem Dysku i Moistem - tam mieliśmy pocztę, bank i kolej, tutaj z kolei mamy windy.


Historia stanowi swego rodzaju miszmasz:

- mamy do czynienia z kryminałem - spadła winda, którą niedawno sprawdzała panna Watson. Stała się oczywistym podejrzanym i musi postarać się oczyścić swoje imię. Równie oczywiste jest to, że wplątuje się w o wiele poważniejszą rozgrywkę

- mimo że wydana w 1999 roku, to bardzo ciekawie oddała obecną sytuację polityczną w Stanach Zjednoczonych. W powieści zbliżają się wybory w Gildii, a o zwycięstwo walczą dwie frakcje polityczne - empiryczna, czyli tacy typowi tradycjonaliści oraz intuicjonistyczna, czyli bardziej liberalni, postępowi. Inne, o ile w ogóle istnieją, ponieważ autor o tym nie wspomniał, ani trochę się nie liczą

- porusza temat rasizmu. Główna bohaterka przeprowadziła się z Południa na Północ, niby bardziej tolerancyjną, jednakże wciąż spotyka się z gorszym traktowaniem


Początek był świetny, ale im bliżej końca, tym historia stawała się gorsza i mam wrażenie, że przestała się kleić autorowi. Z czasem zmienił się także ton - z początku bardzo dowcipna i lekka, mimo że czasem z gorzkim drugim dnem, później zaś element humorystyczny mocno się schował.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta

027c7d8b-9000-4230-b83e-6f54c3249221

Zaloguj się aby komentować

977 + 1 = 978


Tytuł: Nie mylić z miłością

Autor: Katarzyna Nosowska

Kategoria: publicystyka literacka, eseje

Wydawnictwo: Wielka Litera

ISBN: 9788380329898

Liczba stron: 240

Ocena: 7/10


Nigdy nie byłam jakąś ogromną fanką Kasi Nosowskiej. Niektóre teksty jej piosenek do mnie trafiały, niektóre zupełnie nie. Jak czytałam jakieś jej wypowiedzi czy wywiady to też nie wydawała mi się osobą z którą mogłabym się dogadać czy zaprzyjaźnić. Przeczytałam już jej jedną książkę, która może pomogła mi ją trochę zrozumieć. Potem trafiłam na jej podcast który prowadzi z synem i całkiem przyjemnie mi się tego słuchało więc sięgnęłam po jej najnowszą książkę. No i muszę powiedzieć że bardzo przyjemnie się zaskoczyłam. Zacznę od tego że ta lektura podobnie jak książka Justyny Mazur jest bardzo osobista i bardzo szczera. Nosowska porusza w niej szeroko pojęty temat miłości. Od wszelkich jej fizycznych przejawów (dotyk, pocałunek, pożądanie) do tych duchowych, uczuciowych. Robi to bazując na własnych doświadczeniach, którymi dzieli się z nami bez zahamowań, nieraz wręcz bezwstydnie, z podniesioną głową. Jesteśmy z Nosowską w bardzo zbliżonym wieku i fajnie mnie zaskoczyło jak po pierwsze mamy za sobą kilka bardzo podobnych doświadczeń, a po drugie jak pomimo różnych charakterów w tym okresie życia doszłyśmy do podobnych wniosków na temat tego co jest a co nie jest w życiu istotne. Jak w tym fajnym wieku, kiedy człowiek przestaje się obawiać być sobą, obie znalazłyśmy szczęście. I znalazłyśmy je w tym samym. Dużo jest w tej książce mądrości życiowej. Poza tym podoba mi się styl autorki, sposób w jaki opowiada, nieraz lekko poetycki z ładnymi i zręcznymi metaforami,a momentami wulgarny. Mam wrażenie że jej styl się bardzo wyrobił, jest niepowtarzalny i ciekawy. Dodatkowym bonusem jest to że autorka bardzo wzbogaca ubogi w naszym języku słownik wyrażeń opisujących intymne części ciała oraz czynności związane z seksem. Niektóre słowa przezabawne.

Na pewno można tę książkę polecić. Możnaby się z niej różnych rzeczy nauczyć ale ten typ mądrości życiowej, który prezentuje autorka to coś do czego trzeba dojść samemu. Tak myślę


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #literatura #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta

ebc7d4e7-b8a5-4a4c-ba76-96c4c1c16387

Zaloguj się aby komentować

976 + 1 = 977


Tytuł: Małe końce świata

Autor: Justyna Mazur

Kategoria: biografia, autobiografia, pamiętnik

Wydawnictwo: wydane nakładem autora

Liczba stron: 272

Ocena: 6/10


Bardzo lubię podcasty pani Justyny Mazur, nie tylko te true crime więc postanowiłam sprawdzić jak spodoba mi się jej książka.

Pierwsze co można powiedzieć o tej pozycji to to, że jest do bólu szczera. Autorka dzieli się z nami różnymi faktami ze swojego życia nawet bardzo intymnymi czy bolesnymi. Oczywiście nie robi tego żeby się pochwalić czy ponarzekać tylko żeby podzielić się z czytelnikami jak one na nią wpłynęły, jak sobie z nimi poradziła i jak doprowadziły do tego że jest taką osobą jaką jest. Tytułowe końce świata to sytuacje gdy coś tracimy często w bólach, ale zyskujemy coś innego, doświadczenie, wgląd w siebie, swoje uczucia. Dlatego takie "końce świata" bywają początkiem czegoś nowego, często lepszego. Wśród wydarzeń które miały wpływ na autorkę były między innymi takie jak utrata przyjaciela, strata rodzica, utrata wiary, toksyczny przemocowy związek ale też odnalezienie prawdziwej miłości. Czy jest to książka odkrywcza? No nie, przynajmniej nie dla osoby w moim wieku ;) Czy potrzebna? Na pewno samej autorce. Ale cieszę się, że ją przeczytałam (a raczej wysłuchałam w formie audiobooka czytanego przez autorkę). Ja osobiście lubię słuchać historii innych ludzi. Takich historii wewnętrznych, subiektywnych. Szczególnie gdy taka osoba potrafi wyciągnąć ze swojego życia wnioski, nauczyć się czegoś z własnych doświadczeń. Nie każdego stać na autorefleksję i dochodzenie do jakiejś mądrości życiowej. Lektura taka jak ta nie jest dla mnie niczym odkrywczym czy pouczającym, nie sięgnęłam po nią też z ciekawości co się takiego w życiu pani Justyny wydarzyło. Słuchanie tej książki było jak słuchanie o tym jak inny człowiek doświadcza życia i wyciąga z niego poprawne wnioski i zmienia swoje życie na lepsze. Chyba lubię też czytać/słuchać o tym że ktoś odnalazł szczęście pracując na to w swoim wnętrzu.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #hejtoczyta #czytajzhejto #literatura #ksiazki

c4682ca6-3845-4177-ad7d-fc3feac91cf2

Zaloguj się aby komentować

975 + 1 = 976


Tytuł: Powiedzmy że Piontek

Autor: Szczepan Twardoch

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

ISBN: 9788308084380

Liczba stron: 256

Ocena: 6/10


"Powiedzmy że Piontek" Szczepana Twardocha to nie jest zwykła książka. Ma dosyć eksperymentalną formę. Zaczyna się dosyć normalnie autor opisuje życie Erwina Piontka górnika, który od młodych lat marzył o żeglowaniu ale ojciec skutecznie dosłownie wybił mu to z... głowy. Ale Erwin wraca do pomysłu na emeryturze i postanawia popłynąć w rejs dookoła świata choć realizuje to w nietypowy sposób. Gdy już historia nas wciągnie i zaciekawi autor dokonuje wolty i nagle stawia swojego bohaterą w innym miejscu w innym czasie. W niemieckich koloniach w Afryce na początku XX wieku. Bohater zachowuje swoje zamiłownie do żeglugi i to ono właśnie rzuca go do Afryki. W kolejnej odsłonie autor umieszcza Erwina Piontka w niezbyt odległej przyszłości w której nasz kraj jest rządzony przez dyktatora profesora Wilka a Erwin Piontek okazuje się być jego sobowtórem który zostaje zmuszony do zastępowania wodza podczas pewnych okazji. Im bliżej końca tej trzeciej części tym dalej posuwa się autor ze swoim eksperymentem z formą książki - bohater nagle zyskuje niezależność od autora wchodzi z autorem w dialog a wręcz w polemikę czy otwarty spór, konflikt.

Jeden bohater, trzy różna plany czasowe, trzy różne historie i różne gatunki literackie - w pierwszej opowieść o życiu, spełnianiu marzeń, w drugiej opowieść osadzona w historii gdzie oprócz losów bohatera autor zasypuje nas ogromem faktów z historii kolonializmu niemieckiego w Afryce, w końcu trzecia część zaczynająca się jako political fiction co jest dobrym punktem wyjścia żeby jeszcze bardziej przesunąć granicę tego literackiego eksperymentu.

Książka na pewno interesująca pod względem formy, zabawy, gry z czytelnikiem. Jeśli chodzi natomiast o samą opowieść, historię, fabułę to podobała mi się tylko pierwsza historia. Była tak po ludzku ciekawa i wzruszająca.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #hejtoczyta #literatura #ksiazki #czytajzhejto

acb335a9-c4ae-461d-aeb5-3ed1f3190561

@serotonin_enjoyer ja polecam audiobook czytany przez samego autora i Borysa Szyca.

A co do samych historii, to mi chyba ta historyczna najbardziej przypadła do gustu. Sporo się dowiedziałem o niemieckim kolonialiźmie w Afryce.

@FoxtrotLima właśnie w takiej formie zapoznałam sie z tą książką 🙂 ale właśnie dlatego ta historyczna część najmniej mi siadła. Wiedzę lepiej przyswajam oczami a nie uszami. Duża ilość faktów historycznych, które były mi totalnie nie znane bo o niemieckim kolonialiźmie nie wiedziałam nic, mnie przytłoczyła (nie mogłabym sluchajac przyswoić książki popularnonaukowej). Za to ostatnia historia zyskuje na takiej formie.

Zaloguj się aby komentować

974 + 1 = 975


Tytuł: Plac Senacki godzina osiemnasta

Autor: Vincent V. Severski

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Czarna Owca, Storytel Original

ISBN: 9788383821757

Ocena: 5/10


Po tego audiobooka sięgnęłam po wysłuchaniu bardzo ciekawego wywiadu z autorem u Justyny Mazur-Kudelskiej. Autor był przez wiele lat oficerem wywiadu zarówno za PRL jak i RP i podczas rozmowy bardzo ciekawie o tym opowiadał. No ale ta fabuła mnie nie porwała. Tragedii nie ma ale do przeczytania i zapomnienia


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #hejtoczyta #czytajzhejto #ksiazki #literatura

92adc7d2-5add-4820-a929-c9cae945e455

@serotonin_enjoyer też słuchałem 5NZ z tym Rozpytaniem i Severski jest fascynujący, właściwie każda rozmowa była dobra, więc nie mogę powiedzieć, że jest to najlepszy rozmówca, ale był bardzo hipnotyzujący. Jak do tego dodać, że chłop sobie spokojnie mówi o pewnych rzeczach, a wie tyle, że mózg by stanął. Fajnie to ujął, że tajemnic nie zdradzi, bo nie są jego własnością, bo należą do Państwa.


Książki miałem ochotę sprawdzić, ale po Twojej ocenie odłożę dalej w czasie.

@Zielczan A moze jednak sam sprawdź. Wiesz sa różne gusta. Dla mnie to trochę za suche było, w sensie zabraklo talentu do snucia opowiesci. Ale sluchalam tej książki w formie słuchowiska i nie do końca pasowali mi "aktorzy" i to tez pewnie wpłynęło na mój odbiór.

Zaloguj się aby komentować

973 + 1 = 974


Tytuł: Bóg Imperator Diuny

Autor: Frank Herbert

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Phantom Press

ISBN: 8370754570

Liczba stron: 448

Ocena: 5/10


Dalej męczę cykl o Diunie. Ten tom mnie kompletnie nie porwał chociaż jak czytałam za młodu to mi się podobał jak cała reszta cyklu. No ale cóż książka nie wytrzymuje próby czasu. Mało tu fabuły - Leto II syn Paula Atrydy od trzech tysięcy lat rządzi twardą ręką światem. Imperator będący hybrydą człowieka i czerwia jest bezwzględny w swych rządach dlatego uważany jest za tyrana ale my wiemy że wszystko co robi ma na celu uratowanie ludzkości. Dzięki swoim zdolnościom do widzenia wszystkich ścieżek czasowych widzi "Złotą Drogę", która jest jedyną ścieżką do tego by ludzkość nie uległa zagładzie. Zbrojnym ramieniem Leto II jest armia "Mówiących do Ryb" złożona z samych kobiet. Na jej czele Leto stawia coraz to nowego gholę Duncana Idaho.

Jak już wspomniałam w książce mało jest fabuły a dużo rozważań filozoficznych które nie są jakoś szczególnie odkrywcze, trochę trącą myszą. Rozbawiła mnie scena kiedy to do wściekłości doprowadził Duncana Idaho widok dwóch namiętnie całujących się Mówiących do Ryb. Potem dowiedziałam się że sam autor miał homoseksualnego syna z którym miał raczej napięte kontakty.

W zasadzie nie jest to książka ani porywająca, ani pouczająca. Pozycja dla fanów tego uniwersum i dla ludzi jak ja, którzy jak zaczną czytać cykl to muszą go skończyć (oczywiście tylko w sytuacji gdy którykolwiek z tomów jest na prawdę dobry bo jak w pierwszym tomie nie zażre to się nie męczę z następnymi. A pierwszą "Diunę" uważam za genialną).


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #hejtoczyta #czytajzhejto #literatura #ksiazki

a8e37825-9215-45e1-9407-e716fbc0d02a

W to ciekawe bo ta książkę uważa się za najlepszą ale mecze dzieci diuny i w sumie już zapomniałem co tam się dzieje

@kodyak To "Dzieci" według mnie ciekawsze. Też je trochę męczyłam ale przy tym tomie to i tak bardziej interesująca pozycja. Według mnie historia z "Dzieci Diuny" miała nawet potencjał żeby z tego pomysłu powstało coś lepszego. W tym tomie tego nie ma ale czytam właśnie "Heretyków Diuny" i tu znowu czyta się przyjemnie i historia wciąga choć do pierwszej "Diuny" nie ma startu. No ale nie mam wrażenia że męczę

Za młodu uważałem ten tom za fenomenalny i czytając rok temu utwierdzam się w tym. Najlepsza część choć bez kolejnych nie ma tyle wydźwięku.

Zaloguj się aby komentować

972 + 1 = 973


Tytuł: Morderca znad Green River. Historia polowania na najokrutniejszego zabójcę w historii Stanów Zjednoczonych

Autor: Ann Rule

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Sine Qua Non

ISBN: 9788382106404

Liczba stron: 624

Ocena: 7/10


Gary Ridgway - zabójca znad Green River przyznał się do zabójstwa 49 kobiet ale policja podejrzewa że ta liczba może być dwa razy większa. Działał w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku w okolicach Seatlle. Choć policja usilnie starała się go złapać udało się to dopiero po 20 latach. Opisania się tej sprawy podjęła się Ann Rule, która podobno jest amerykańską królową true crime i jest autorką ponad 30 kryminałów. To pierwsza jej książka po jaką sięgnęłam. Autorka zasłynęla też tym że osobiście poznała innego znanego seryjnego mordercę - Teda Bundego zanim zasłynął od tej przeraźajacej strony. Pracowali razem w Ośrodku Pomocy Kryzysowej w Seatlle.

Sprawę mordercy znad Green River też zna niejako od środka bo śledziła ją od początku, utrzymywała kontakty ze śledczymi, miała dostęp do śledztwa kiedy jeszcze się toczyło a toczyło się z większym bądź nie rozmachem przez długi czas. Autorka opisuje całe śledztwo od początku do końca bardzo drobiazgowo. opisuje też pokrótce historię każdej z ofiar. Niestety przez to że było ich tak wiele pierwsza połowa książki była dla mnie trochę trudna do przebrnięcia - dziesiątki nazwisk i historii które choć osobiste to tak podobne (morderca wybierał swoje ofiary spośród młodych dziewczyn zajmujących się prostytucją), że można się pogubić. Historie ofiar, okoliczności odnajdowania kolejnych ciał i opisy kolejnych tropów w śledztwie autorka przeplata historią życia mordercy. Książka nabiera tempa gdy policja w końcu łapie ostatecznie trop właściwego sprawcy i opis jak powoli podchodzą go zaciskając wkoło niego linę trzyma w napięciu. Po pierwszej części książki w której dzielimy poczucie beznadziei śledczych w tej drugiej możemy poczuć tą satysfakcje, że już zaraz zbrodnia będzie mogła być ukarana.

Dosyć długo męczyłam tą lekturę bo pomijając tematykę narracja się trochę snuje. Ilość szczegółów przytłacza ale dla osób które szukają w takich reportażach jak największej ilości obiektywnej wiedzy to tu na pewno ją znajdą. To kompendium wiedzy o tej sprawie tym bardziej że autorka śledziła ją od początku do końca i miała bliski wgląd w śledztwo.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #hejtoczyta #czytajzhejto #literatura #ksiazki

19f9f63e-125b-4051-a370-8a2d1825280f

Zaloguj się aby komentować

Nie miałem żadnych oczekiwań ani nadziei związanych z tą książką. Ale lekką ręką dam 8/10.

Charles Dickens - Wielkie nadzieje

#czytajzhejto #hejtoczyta #ksiazki #literatura

Zaloguj się aby komentować

Nowa Fantastyka 11/2024


Troszkę się spóźniłem, ale nie szkodzi - numer powinien być wciąż dostępny w kioskach. A jeśli nie, to zawsze można przeczytać go na niesławnym Legimi. :')


„Do sprzedaży trafił listopadowy numer "Nowej Fantastyki", którego okładkę zdobi piękna grafika z ilustrowanego wydania "Ziemiomorza" Ursuli Le Guin, stworzona przez Charlesa Vessa.


W środku wydania czekają Was jednak bardziej horrorowe klimaty. Przygotowaliśmy artykuł o azjatyckim kinie grozy z mniej oczywistych rejonów niż te, które zazwyczaj przychodzą do głowy widzom. Mamy też dwa wywiady - z Grahamem Mastertonem, jednym z najpopularniejszych pisarzy horrów i z reżyserem Markiem Piestrakiem, w którego dorobku znajdziemy takie filmy jak oparte na twórczości Stanisława Lema "Śledztwo" i "Test pilota Pirxa", a także "Wilczyca" i "Klątwa Doliny Węży". Na dokładkę proponujemy zaś kolejny odcinek "Fantastyki z lamusa".


W dziale opowiadań tym razem pięć tekstów: dwa polskie (Macieja Głowackiego i Łukasza Redelbacha) i trzy zagraniczne (Wołodymyra Kuzniecowa, Eugenii Trantafyllou i Ołeksija Gedeonowa). Do tego oczywiście porcja felietonów i recenzji.


"Nową Fantastykę" możecie kupić w szanujących się kioskach i empikach, a także w księgarni stacjonarnej wydawnictwa Prószyński i S-ka przy ul. Rzymowskiego 28 w Warszawie. Niezmiennie najbardziej korzystną opcją kupna jest roczna prenumerata, którą możecie znaleźć w Gildii - towarzyszy jej promocja z prezentem książkowym.


NF jest też dostępna w Nexto oraz Legimi - w formatach czytnikowych epub i mobi oraz w pdf. Linki, tradycyjnie w pierwszym komentarzu.


Bądźcie z nami! I nie zapomnijcie, co mamy dla Was w grudniowym wydaniu.”


#nowafantastyka #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta #fantasy #fantastyka #sciencefiction

49042532-4d23-4a42-8f44-bede2b04af6f

Zaloguj się aby komentować