#diriposta

4
516

Błogość samotności


Cisza, błogość, spokój duszy

W samotności obłoki odlatuję

Nie ma rzeczy co mnie wzruszy

Niczym się dziś nie przejmuję


Nie ruszam swojej tłustej dupy

Jak ktoś przeszkodzi - zamorduję

Co mnie obchodzą cudze bzdury

Leżeć w łóżku do jutra planuję


A może by tak zapuścić wąsy

Przeróżne pomysły mnie kuszą

Prawie jak ta dziewczyna seksowna


Że mnie też z nią nic nie łączy

Czuję, że coś kryje pod pazuchą

I mówiąc to nie chodzi o bobra


#zafirewallem #nasonety #diriposta

Zaloguj się aby komentować

Natura jest piękna. Można siedzieć, obserwować ją i podziwiać. I zachwycać się nią można i można robić to całymi godzinami. Prawa natury jednak są twarde. Są nieubłagane. Wiedzą o tym szczególnie mieszkańcy wsi, bo oni żyją z tą naturą blisko, a nie do końca prawdą jest to, co napisał słynny chłopski poeta mongolski Janko Chanowski, że wsi spokojna, wsi wesoła. To nie tak. Życie na wsi, oprócz tego, że bywa piękne, bywa też i trudne. Bo to wiadomo: a to czasami lis z kurnika kurę uprowadzi, a to czasami pijany sąsiad miedzy nie zauważy i pół naszego pola porzeczek zdarzy mu się w pierony zaorać, a to diaboł się nie wiadomo skąd we wsi pojawi i, panie, w studnię napaskudzi, a to za dziewką goni, straszy, grozi że dupczył będzie. Kradnie, panie chudobę i spyżę. Niszczy a psuje, naprzykrza się, na grobli ryje, doły kopie jak piżmowiec albo bober jaki, woda z jednego stawu szczętem uciekła i karpie posnęły. We stogu lukę palił, kurwi syn, z dymem puścił wszystko siano…*


I mimo że i diaboły się na wsiach zdarzają, to wiersz poniższy nie o mocach piekielnych traktuje, ale o zwykłych, naturalnych problemach, z jakimi mieszkańcy wsi muszą się mierzyć na co dzień, szczególnie latem. Ten wiersz opowiada o tym tragicznym konflikcie pomiędzy podziwianiem piękna przyrody, a walką z tą przyrodą w celu zapewnienia sobie przetrwania. Być może po to, żeby, przetrwawszy, dalej można było to piękno przyrody podziwiać:


***


Uczta much


Żaden to Lot trzmiela, to jest balet muszy!

Na wsi za stodołą milion much tańcuje!

W kupie przecież siła! Kupy nikt nie ruszy!

No, chyba że muchy. Co też obserwuję.


Po tych tańcach: uczta! Obyczajem muszym

każda w kupie gnoju miejsce swe zajmuje,

głodne i zmęczone, chcą napełnić brzuchy:

kupę gnoju much kupa kupą okupuje.


Martwić się zaczynam: – „A gdy gnój się skończy?

Czym ociec na wiosnę pole nam obrzucą?”


No więc biorę miotłę i zbliżam się z wolna,

macham nią nad gnojem: ucztę pora kończyć!

Muchy już, niestety, lecz odlecieć muszą!

Gówno bez nawozu, nie produkcja rolna!


***


* – cytat z opowiadania Kraniec świata pana Andrzeja Sapkowskiego


***


#diriposta

#nasonety

#zafirewallem

drobna uwaga. w oryginale stoi jak byk "taivan unjdag, khögjiltei unjdag" Błąd jest powielany z wydania na wydanie aż od 1276, a sprawcą tegoż jest nieszczęsny Grzegorz ze Storkowa.


Tak więc dla jasności: wisi spokojna, wisi wiesioła - tak należy czytać epos Chanowskiego

Zaloguj się aby komentować

Nie od dzisiaj wiadomo, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Takie przyjacielskie wsparcie nabiera szczególnej wartości zwłaszcza w przypadku biedy intelektualnej. Pan @George_Stark doskonale wiedział jak mnie z takiej biedy wyciągnąć i zamiast dać mi (grubą?) rybę, podrzucił mi wędkę . A tak konkretnie - to wers.

Kimże bym się stał, gdybym taką pomoc bezczelnie odrzucił? Niegodziwcem?! Niewdzięcznikiem?!

Dlatego też, nie chcąc być żadnym z powyższych, dzielnie tę ostatnią wędkę ratunku chwytam i robię z niej użytek.

Niniejszym, składając wyrazy podziękowania, poniższy wytwór dedykuję mojemu dobroczyńcy.


Oda do Excela


Liczby mi formatujesz jako wyrazy,

Do diakrytycznych awersję masz znaków,

W tabele przestawne, te zamieniasz frazy,

Co dopieszczone już były... bydlaku!


I gdy opowieść swą snuję słowiczą,

Tak w formie subtelną - ty, od niechcenia

Z interpunkcją igrasz, przecinki zmieniasz,

Sens autokorektą depczesz zbrodniczą.


Raz po raz, bez końca, te męki znoszę,

W komórkach, co nie chcą trzymać formatu,

Te same - jak Syzyf - poprawki nanoszę.


I gdy nareszcie jestem rad z rezultatu,

Twoje formuły pokonawszy zawiłe,

Ty - "critical errorem" - plik mi zniszczyłeś...


#nasonety #diriposta #zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Bez tematu


Nie potrafię, nie ułożę nawet frazy

Żaden ze mnie Świetlik czy tam inny krakus

W głowie fikoł z wysiłku, jak kiedy słońce praży

Wiersza nie napisałem już ze półtora roku


Mózg nic nie wykrzesuje, a palce tylko kwiczą

Ręce świerzbią, usta nie mają nic do powiedzenia

Siadam i dostanę odsiedzin od tego siedzenia

Nie wstanę, póki długopisy się całe nie wypiszą


Nie wiem, tu przypadkowe słowa się unoszą

Tu mebel, buritto, nas nie dogonjat tatu

Na grzędzie się jakieś perkozy kokoszą


Jeśli chcę to mogę dać zawsze dychę bratu

I nie wiem, robi się coraz bardziej zawile

A kormorany najbardziej lubią zjadać daktyle


#zafirewallem #nasonety #diriposta

@RogerThat Fajne, jakby każdy tak z przymusu pisał sonety to nie byłoby tak źle!


nas nie dogonjat tatu

PS. Dzięki, teraz będzie mi siedzieć w głowie przez kilka godzin ta nuta ( ͠° ͟ʖ ͡°)

Zaloguj się aby komentować

#zafirewallem #nasonety #diriposta

Miałam się brać za sprzątanie ale jak nagle zachciało mi się pisać sonet to co zrobisz nic nie zrobisz. W ogóle mam taką teorię, że @DiscoKhan zniknął, żeby nigdy nie zostać zdegradowanym z najlepszej rangi. ehh do ilu jeszcze tragedii musi dojść, by administracja coś z tym zrobiła?


* * *

"Bul Bul Bul"

Zniewaga krwi wymaga, lecz jak mścić urazy

gdy zamiast rąk skórzastych - na płetwach lśni turkus?

Do Fanatyka z wielkim poczuciem odrazy

w swe ciało wsmarowuję zimny rybi śluz.


Nie radzę sobie wcale z tą nadwodną dziczą,

schną ku dywanom glonów skrzela z utęsknienia,

jakże wskoczyć bym chciała w stróżynę błotniczą

i bezkręgowce łapać w mosty podniebienia!


Te rangi to jest granda! Aż łuski się stroszą,

na co też Fanatycy potrzebni są światu?

Z tej niesprawiedliwości bóle mnie patroszą.


Nie dajcie się, me Ryby, rangowemu batu!

Zamiast swe ciała składać w odrową mogiłę,

jeszcze my pokażemy dyktatury siłę!

f9b14d34-4ec2-4c54-99ad-8de42873d5b4

Przepiekny sonet ! Az mam lzy w oczach, ja samotny Erwino, ostatnia gruba z kawiarenki, bul bul bul babelki puszczam. Naukowcy szukaja zaginionego warszawskiego mongola w desperackiej prubie zparkowania osobnikow i uratowania gatunku.

Zaloguj się aby komentować

Wygląda na to, że przypadkiem wziąłem przykład z @George_Stark i czekając sobie w - nomen omen - kawiarni, postanowiłem oderwać się od książki i skrobnąć #sonet #diriposta w ramach #nasonety rozsiadając się wygodnie #zafirewallem .


Nie pytajcie skąd ten temat: mam przed sobą ciepłą kawę, nie jest mi w sumie chłodno - a nawet gdyby było, to ja lubię porządny chłód. Niemniej jednak nie jest mi obca sytuacja, gdy zastosowawszy na sobie niską temperaturę o kilka godzin za długo(*) człowiek na szybko zalewał makaronik wrzątkiem, by wrzucić coś ciepłego do baku i na spokojnie rozejrzeć się za czymś bardziej pożywnym.


(*) nie, zadne tam metody Wima Hoffa ani wchodzenie na Śnieżkę w stringach, normalne, uczciwe, całodzienne łażenie po zaśnieżonych gorach.


**Do zupki chińskiej spożywanej w dniu przedawkowania chłodu **


O piękna ciepłoto, co witasz mnie z wazy

Mniej chińskiej, lecz podłej: niech smaku

Rozejdą się z ciepłem po ustach wyrazy -

Smak złota samego, bez krztyny tombaku.


Niech drżenia pełni z zimna wręcz kwiczą

Ci, ktorzy wzgardzą ideą istnienia

Szybkiego posiłku, co podniebienia

Pokrywa wrzątkiem, ukropu goryczą.


W mej misce spuchnięte nitki się płożą

Gotowe oddac się szczęce, ich katu,

Pałeczki, ruch w ruch, w ich miejsce je włożą


O zupko chińska, od chłodu mnie ratuj!

Niech tkają się Twoje nici zawiłe

Niech dzień znów ciepłem przywita mnie mile.

Statyczny_Stefek userbar

Uuu kawka ksiazka kawiarnia, przychodzi nieznajoma i sie pyta stefka tajemniczego co tam pisze, “wiersz”, w oczach jej iskierki scena jak z komedi romantycznej, dosiada sie, “à o czym jesli mozna wiedziec?”, stefek podnosik wzrok w nad kartki i odpowiada “oda do vifona”, i caly romantyzm jak gowno w przereblu ehhh. Ale sonecik bardzo ladny (° ͜ʖ °)

Zaloguj się aby komentować

Czekanie na opóźniony o 180 (jak narazie!) minut pociąg na zimnym dworcu można wykorzystać na rozmaite sposoby. Można na przykład się denerwować i kląć pod nosem (albo i na głos), ale można też napisać sonet #diriposta na potrzeby zabawy #nasonety w kawiarni #zafirewallem *. Podejmując tę drugą aktywność, skostniałymi od chłodu palcami wystukałem na telefonie to co poniżej.


Pan Julian Tuwim napisał kiedyś taki piękny utwór pod tytułem Bal Wisielców (który dał tytuł równie pięknemu spektaklowi wystawianemu kilkanaście już chyba lat temu przez kielecki teatr imienia Stefana Żeromskiego), a ja chyba postanowiłem się nim zainspirować:


***


Bal topielców


Toż to nie mgły są, a gnilne gazy!

Skrywają one brudny beż piachów

tej nadwiślańskiej, grudziądzkiej plaży,

plaży umarłych, topielców i strachów.


To trupy się bawią! Śmieją się, krzyczą!

Widać: po zgonie nic się nie zmienia.

I jeszcze piją: aż do zapomnienia!,

bo sobie o śmierci pamiętać nie życzą.


I radość z tym gnilnym smrodem roznoszą

jak gdyby chciały obwieścić światu

że uraz do swych zabójców nie noszą,


że nie ma wcale w nich życia braku,

tak jak na przykład ten jeden osiłek,

co pannę poderwał. I klepie ją w tyłek.


***


* - nie jest oczywiście zabronione robić obie te rzeczy jednocześnie.

@George_Stark nawet mam przed oczami pewną ustronną, grudziądzką, nadwiślańską plażę. Jest ona całkiem sporych rozmiarów, ciągnie się przez prawie kilometr. No ale nic dziwnego skoro trupów dużo ma się na niej pomieścić, to i musi być długa.

A tak dla smaczku dodam, że pochowałem na niej 2 szczury.

@George_Stark Sam wiesz lepiej co Cię inspirowało, ale ja tu widzę więcej podobieństwa do "W prosektorium" Zembatego niz do Tuwima. Więcej jest u Ciebie... trupiej radości.

Zaloguj się aby komentować

Miłość poza śmierć


Niektóre miejsca zdają się niegodne do grabieży

Pałętać tam pozwolisz tylko sępowi i wronie

To takie miejsca, gdzieś śmierć zasiadła na tronie

To miejsca, gdzie długość fiuta rozmiarem marmuru mierzysz.


A jednak czasem się znajdzie śmiałek, co ze szpadlem przybieży

Taki co przekopie i w ziemnej toni tonie

Najpewniej pijany, głupi albo na dronie

Bo normalny człowiek butów klauna raczej nie przymierzy


I jak przykro, o jak szkoda, gdy go złapie miła

Rączką bardzo kościstą wciągnie, otuli ziemią grząską

Sam przecież wlazł do grobu, więc nie powiedzą, że zabiła


Skoro tak się pchał, to przyjęła, choćby po to

By zabić samotność, a dać upust wszystkim troskom

Teraz we dwoje w grobie spędzą swoją jesień złotą.


#diriposta #zafirewallem #nasonety


Poeto, godności! - Pamiętaj o społeczności.

Zaloguj się aby komentować

Tematem tej edycji jest makabreska, ale jakoś tak z tych wszystkich trupów temu tematowi towarzyszących wzięło mnie na tematy co prawda śmierci jakby bliskie, bo wiarę w to, co po śmierci. Wyszło poważniej niż planowałem, ale to nic, bo ja zazwyczaj i tak wszystko piszę pod wpływem jakieś impulsu niż planów, więc wyszło w sumie standardowo.


Nawet brak wiary w cokolwiek wymaga pewnej formy "wiary" — w nicość, pustkę lub brak celu, a więc tytuł odnosi się do trudności, jaką człowiek napotyka, próbując żyć bez przekonań, nadziei lub sensu. Przesłuchać możecie także piosenkę o tym samym tytule, oczywiście nie moją, która porusza podobne tematy, choć jest trochę bardziej ukierunkowana moim zdaniem.


Trudno nie wierzyć w nic


Chyba każdy jednak w coś wierzy

Czy to w tego na niebiańskim tronie

A może tego po tej mrocznej stronie

Wszyscy wierzymy, choć tak mało wiemy


Ta iskra jednak niech nas pocieszy

A może nawet niech ognisko zapłonie

Chociaż co ma wisieć nie utonie

To wiara potrafi robić wielkie rzeczy


A to czy i kogo Twa wiara skryła

Co tam ukrywasz pod ciemną zasłoną

Niech tylko Ciebie będzie cieszyła


Ważne jedynie by była Twą cnotą

A nie z przymusu ciasną obrożą

Wiara w nicość nie jest złą drogą


#nasonety #diriposta #zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Poruszyła mnie bardzo historia pana Jerzego , który wbrew swojej lokalnej, Grudziądzkiej tradycji, zamiast oddać zwłoki zmarłej gwałtownie małżonki tej dziwnej rzece Wiśle, zmuszony został cisnąć je w błoto. Zapewne dlatego też w historii pana Jerzego pojawia się wymiar sprawiedliwości. No bo przecież wiadomo, że ciśnięte w błoto zwłoki, przyciągają uwagę zdecydowanie bardziej niż te obciążone kamieniami i wrzucone w topiel. W szczególności dlatego, że te pierwsze mocniej rzucają się w oczy. W każdym razie każdemu, kto nie jest nurkiem. A zatem, całkiem niepozorny na pierwszy rzut oka, tłum trupów na Grudziądzkim odcinku Wisły jest - jak widać - niezmiernie brzemienny w skutkach dla lokalnej przestępczości afektywnej.


I tu należy zadać sobie pytanie - skąd taka mnogość nieboszczyków w Grudziądzu. Odpowiedź przyszła mi do głowy, kiedy w ostatni weekend miałem przyjemność delektować się z korony baszty widokiem doliny Wisły w Kazimierzu Dolnym. Można powiedzieć, że doznałem olśnienia, którym śpieszę się z Państwem podzielić.


Kazimierska zbrodnia


"Piękny jest widok z kazimierskiej wieży!"

Ten niemy zachwyt przerwał nagle żonie

Pękającej czaszki trzask na betonie.

-Ciężko o zachwyt gdy mózg obok leży...


By zbrodni ślady zatrzeć jak należy,

Grudziądzkim stylom oddając pokłony,

Do rzeki ciało mąż wrzucił - niech tonie!

W końcu Kazimierz też nad Wisłą leży.


Choć w Kazimierzu Wisła ślady zmyła,

To kiedy tylko spłynęła kra wiosną,

W Grudziądzu zwłoki na brzeg wyrzuciła.


I kiedy pytał zdziwiony: - A co to?! -

Jerzy, z denatką i miną żałosną,

Z dorzecza kolejne płyną trupy flotą...


#nasonety #diriposta #zafirewallem

Fantastyczny wiersz, a szczególnie ten wers:


-Ciężko o zachwyt gdy mózg obok leży...


jednakowoż traktuję go w kategorii fantastyki lirycznej, bo nic mi o tym nie wiadomo, ażeby to ta dziwna rzeka Wisła wyzwalała w ludziach takie mordercze zapędy, a nie miasto Grudziądz. A nawet gdyby coś było mi na ten temat wiadomo, to i tak bym takiej wiedzy nie uznał, do świadomości swojej bym jej za nic nie dopuścił.

Zaloguj się aby komentować

Dzieńdobrywieczór się z Państwem,

Artura Andrusa można lubić, można go też nie lubić. Ja jednak zawsze podziwiałem i zazdrościłem panu Arturowi niesamowitej zdolności przekształcania, wydawałoby się błahych newsów prasowych w satyryczne wierszyki. Dlatego jak dzisiaj zobaczyłem na jednym z portali internetowych poniższą notkę prasową, którą pozwalam sobie dla kontekstu przytoczyć w całości, pomyślałem, że lepszego materiału chyba nie znajdę.

Zapraszam zatem najpierw do zapoznania się z wydarzeniami prosto z Afryki, a jeszcze niżej prezentuję moje podsumowanie tejże sensacji.


Półtonowy metalowy krąg spadł z kosmosu na wioskę. "Trwa dochodzenie"


W Kenii w jednej z wiosek spadł ogromny metalowy krąg o średnicy około 2,5 metra. Fragment jest badany przez Kenijską Agencję Kosmiczną, ustalono już prawdopodobne pochodzenie obiektu. Co wiadomo o zdarzeniu?


W poniedziałek 30 grudnia w Kenii w wiosce Mukuku w hrabstwie Makueni spadł fragment metalowego kręgu. Kenijska Agencja Kosmiczna (KSA) poinformowała, że obiekt ma średnicę około 2,5 metra i waży ponad pół tony. 


KSA, współpracując z innymi agencjami i lokalnymi władzami, zabezpieczyła obszar zdarzenia i odzyskała fragmenty kręgu. Lokalni urzędnicy przekazali, że "pod nadzorem KSA trwa dochodzenie" w związku z tajemniczym obiektem. Ustalono, że najprawdopodobniej obiekt to pierścień separacyjny rakiety nośnej. Jest on zaprojektowany tak, żeby spalić się w atmosferze lub spaść na niezamieszkane obszary.


Policja z Kenii poinformowała, że nikt nie został ranny, a obiekt nie zagraża bezpieczeństwu mieszkańców. Zdarzenie nie spowodowało też żadnych szkód. Huk od uderzenia metalowego obiektu był tak głośny, że był słyszalny z odległości 50 kilometrów. 


Kenijska Agencja Kosmiczna  


Pod koniec grudnia, w pewien poniedziałek,

Gdzieś w państwie Kenia (to kraj afrykański),

W wiosce Mukuku, gdzie lud chrześcijański,

Mwambe przykucnął zawiązać sandałek.


Gdy walczył z rzemykiem ten śniady śmiałek,

(a lewy rzemyk miał troszkę dziadowski),

Coś nagle huknęło! - wrzask słychać z wioski...

Okrągły z nieba spadł blachy kawałek!


Szamani się zbiegli, jak do miodu pszczoły,

Choć każdy w paciorkach i poza tym goły,

Orzekli, że nośnej rakiety to klocki.


I śmiać się możemy, że to lud prostacki,

Lecz kiedy polski progam stelarny piszczy,

- Kenijska Agencja Kosmiczna błyszczy!


#nasonety #diriposta #zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Gra w klasy


Biegnę na oślep, stosuję serię zmyłek

Wymijam po kolei, wchodzę na grunt grząski

Butelki, zapalniczki, rinopanteina w noski

Odwiedziłem wszystkie bary i żadnej z wielu siłek


Coś próbuję rzeźbić, a wciąż tworzę obłą bryłę

Mam problemy pierwszego świata i sam sobie wymyślam troski

Nikomu niepotrzebne dramy i jakieś wewnętrzne foszki

Moje życie składa się z braku konsekwencji i pomyłek


Chciałbym chyba jednak wrócić do szkoły

Tylko dlatego, że wtedy wierzyłem w sokoły

I orły, anioły i luźne letnie kiecki


A teraz rozczarowanie, szarówka, ciężko wyjść z niecki

Podatek od dorosłości za wysoki, jeśli sobie popuszczę

Podciągnę się na drążku i bez użycia rąk opuszczę


#nasonety #zafirewallem #diriposta


Poeto, godności! - pamiętaj o społeczności.

Zaloguj się aby komentować

Ostatni mój sonet #diriposta w starym roku, chyba.


Dyscyplina


Z prochu powstałem, obrócę się w pyłek

Niech ta świadomość odegna me troski

Z tej to sentencji wyciągnąłem wnioski:

Robić wciąż swoje, nie bać się pomyłek


Od nowego roku znów znój i wysiłek

Będę harował tak jak majtek morski

Lecz efekt mych starań będzie bajoński:

Powiększę na mięśniach mych kolekcję żyłek


Wiem, nie będzie lekko, czekają też doły

Lecz prąc wciąż przed siebie odegnam chochoły

Wtem znikną jak mara, jak Związek Radziecki


Stoickie techniki to sposób mój świecki

By dbać o swój rozum, a także o duszkę

Rutynę utrzymam, już się jej nie puszczę


#zafirewallem #nasonety

Zaloguj się aby komentować

Rok w rok...


Pod koniec roku dopada dołek

Z nowym rokiem plan wręcz boski

Teraz na pewno odejdą troski

Wystarczy tylko ruszyć tyłek


Na nowy rok nie będzie pomyłek

Me życie jak z instagrama fotki

Będę piękny i słodki jak te kotki

Będzie ze mnie nie byle osiłek


Tylko praca, nie jakieś pierdoły

Do tego stoicyzm, nie żadne kościoły

Aureliusz i Seneka od deski do deski


Lecz życie staje się jak film czeski

Naprawdę myślałeś, że Ci się uda głupcze?

Ledwo zacząłeś, a już wpierdalasz tłuszcze


#nasonety  #diriposta  #zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Proszę, tak ( ͡~ ͜ʖ ͡°)


Za szybko, za głośno, za dużo, niech mnie skręcą

Jeśli jakaś siła mnie zatrzyma, nie pozwoli

1000 lat zajmie, nim się wojska przeszkoli

Które mnie powstrzymają przed tą duszą ponętną


Niby wszystkie miejsca w kolejce dawno już zajęto

Niby dusza ta jest lepsza niż hera koka molly

No ale jak będzie trzeba - Roger prz⁎⁎⁎⁎⁎doli

Od tej owczej pięknej duszy już mnie nie przepędzą


Będziem hasać po tych łąkach wiosną oraz w lecie

Będziem patrzeć jak się objawia jako boże dziecie

Będziem patrzeć jak każdy wróg w konwulsjach ginie kwiczy


Albo piekło albo niebo - na pewno nie czyściec

Tylko miłość albo miłość i ich owoców kiście

Aż się nawet zatwardziały najbardziej poryczy


#nasonety #zafirewallem #diriposta trochę #pdk

Zaloguj się aby komentować

Zdążyłem?


Prawdziwa miłość


Nie dla mnie miłość w epitety ujęta,

Mnie puste słowo nie zadowala,

Bo gdy nas życia proza zniewala,

Prawdziwa miłość jest w rutynie zaklęta.


W twej głowie wtulonej w moją rękę zgiętą,

Nad ranem, gdy z łóżka nie chce się gramolić,

W tej zupie co zawsze za mało w niej soli,

Z łyżeczką śmietany na środku ciapniętą.


We wspólnym milczeniu na spacerze w lecie,

Memów oglądaniu razem na tablecie,

Nawet w sposobie jak się ze mną handryczysz.


W spojrzeniach, grymasach i w każdym geście -

Tam, autentyczną miłość znajdziecie, byleście

dali jej tak bezgłośnie krzyczeć…


#nasonety #diriposta #zafirewallem

@ErwinoRommelo Cholera wie - taki dziwny dzisiaj dzień. Niby robota, ale tak nienachalnie... A jakby się @Cybulion nudził i podsumował nas tak przed 12 z partyzanta? Lepiej nie ryzykować. I tak przez te święta przeciągnąłem

@fonfi Zazwyczaj z miłosnymi twórczościami mi nie po drodze, często zahaczają w mojej ocenie o cringe, ale ten mi się podoba, dobra robota!

@fonfi Panie, jakby to tak działało to bym już z Wami nie pisał ( ͡° ͜ʖ ͡°) Co jak co, ale Ty akurat podnosisz poziom Kawiarenki

Zaloguj się aby komentować

***


Nie potrafię długo patrzeć z miną zaciętą

Na Ciebie; miłość mi nie pozwoli,

By świat się kręcił wokół gniewu i uporu woli.

Żal bardziej niż siebie, patrzeć na Twą minę smętną,


Która zakłada mi na serce swej władzy pęto.

I tak się ulatnia - złość ze mnie - powoli,

Aż spojrzeć spokojniej na wszystko pozwoli,

Ten war wzburzenia, zniknę to…


Nam niepotrzebne swarów stulecie,

Nić zrozumienia wnet to rozplecie,

Co teraz pasją z wewnątrz tak krzyczy.


Lecz nie pretensją, pędzącą potoczyście,

A szmerem wdechów i wydechów, naprzemiennie, parzyście,

Pozbędziemy się ostatków, tlących się, goryczy.


#nasonety #diriposta #zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Miłość tematem


Środa, wódy czas, nie mylić z tą okazją świętą

Będę kochać ją nawet, jesli mi nie pozwoli

Miłości platonicznej nikt mi nie zabroni

A jej odmowa wówczas nawet kurcze zachętą...


Kojarzy mi się ze wszystkim. Patrzę, kiełby pęto

Myślę tylko o niej i mej zmiennej niedoli

Chyba ją poproszę, a niech mnie przeszkoli

Żebym nie rezygnował, nawet gdy mnie dziabnięto


Kolcem niepewności. Bo to tylko gniecie

I tak źle i tak niedobrze, jak na jakiejś diecie

A moje serce wówczas wciąż tam ckni i krzyczy


Miał być sonet o miłości, a jak zwykle liście

Opadają, butwieją, a przecież wiem, że byście

Poczytali coś miłego miast wpisów z więziennej pryczy.


#nasonety #diriposta #zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Wydaje mi się, że kiedyś już o tym wspominałem, półżartem być może (ale tylko pół!), że kiedy byłem mały, to chciałem być Andrzejem Poniedzielskim. I, mam takie podejrzenia, że w jakiejś części – być może w połowie? – nawet mi się to udało. Zastanawiam się tylko dlaczego jest to ta mniej satysfakcjonująca mnie połowa.


***


Panu Andrzejowi Poniedzielskiemu

(z pewną jednak zazdrością)


Z tą dynamiką od Mistrza przejętą

na siebie (choć trochę pomimo woli)

w duchu epoki (gdzieś paleolit)

wiersz recytuję. Staram się prędko.


Ale na scenie nogi mi miekną,

od tremy jeszcze żołądek mnie boli,

struny głosowe nie chcą mi stroić...

Więc schodzę ze sceny. Eee – macham ręką.


I tak skończyło przygodę dziecię

w tym artystycznym, kuszącym świecie,

choć czasem bywa – coś jeszcze w nim krzyczy:


tak wiele przecież wy dwaj dzieliście!

W tym samym mieście się kształciliście!

Cóż – mówię – jeśli w innej dzielnicy.


#nasonety

#zafirewallem

#diriposta

Zaloguj się aby komentować

Podchodząc, jak to mamy w naszej kawiarni #zafirewallem w zwyczaju, do zasad z pełnym i całkowicie im należnym szacunkiem, napisałem kolejny sonet w konkursie #nasonety . Tym razem jednak napisałem ten sonet całkowicie na temat, bo to sonet o miłości jest, tak jak, zgodnie z zasadami, o miłości ten sonet miał być.


I tylko się zastanawiam czy to jest już turpizm, czy jeszcze nie jest?


***


Krótka historia równie krótkiej miłości


Zaczyna palcami, a kończy się piętą,

jest w typie egipskim , a ty ten typ wolisz.

No więc się sposobisz: i włosy ogolisz,

i sam sandał wzujesz. Z skarpetą ściągniętą.


Najpierw długi spacer: ścieżką polną, krętą

szliście w tych sandałach wśród maków, kąkoli.

Ach! Dźwięk jej podeszwy! – jak gdyby gumolit?

Więc się w dół spojrzałeś. A tam: miłość! Piękno!


A cóż tam za zapach! Ale to nie kwiecie

tak ci tam pachniało, to aromat przecież

inny się rozchodził od oblubienicy.


Lecz długo się sobą nie nacieszyliście

bo wtedy na randkę na basen poszliście,

a klapków nie wzięliście. Dostała grzybicy.


EDIT:


#diriposta


I jeszcze mi teraz, już po publikacji, więc nie będę zmieniał tam wyżej, a tylko tutaj dopiszę, przyszedł do głowy alternatywny tytuł, być może lepszy nawet, a brzmi on Miłość podologiczna

Zaloguj się aby komentować