Skoro koleżanka @Kaligula_Minus nie zakończyła jeszcze bieżącej edycji #nasonety, to pozwolę sobie, jak zwykle na ostatnią chwilę, do tej naszej zabawy dołączyć
Sonata – gatunek muzyki instrumentalnej, zwykle, choć nie zawsze, mający budowę wieloczęściową i przeznaczony dla jednego wykonawcy, duetu albo niewielkiego zespołu kameralnego. Nazwa sonata pochodzi od włoskiego czasownika suonare lub sonare, oznaczającego „brzmieć”, „dźwięczeć” albo „grać”.
Libretto – tekst stanowiący podstawę dzieł sceniczno-muzycznych, takich jak opera, operetka, kantata, musical czy balet.
Staccato - technika artykulacji w grze na instrumentach muzycznych, w której kolejne dźwięki są grane oddzielnie, ze skracaniem ich wartości. W grze na gitarze czy wykonuje się poprzez natychmiastowe uciszenie struny po jej szarpnięciu, lub poprzez szarpanie strun już lekko przytrzymanych.
Wiersze inspirowane szerokopojętą twórczością śpiewaną są zazwyczaj domeną kolegi @George_Stark. Jednak tym razem to ja zostałem w ten sposób zainspirowany. Zainspirowany pośrednio. Pośrednio przez żonę, która przypomniała mi piosenkę "Niebo było różowe" Kaśki Sochackiej, kiedy wspólnie podziwialiśmy piękny, różowy zachód słońca nad Warszawą, stojąc w kolejce do McDrive'a. A poniżej możecie Państwo zapoznać się z wynikiem tej inspiracji.
A niebo tak różowe
A niebo tak różowe jak na wiśni kwiecie,
A powietrze pachnące jak po deszczu w lecie,
A my w fale wsłuchani pieszczące nabrzeże
czekaliśmy, aż ciemność resztki dnia zabierze.
I wydawało nam się, że zatrzymał się czas,
I że nie ma na świecie już nikogo prócz nas,
I nadzieją nam w sercach ożyło pragnienie,
By tak było już zawsze - nie przez oka mgnienie.
Dłonie ciasno splecione, w siebie zapatrzeni,
W milczącym wyznaniu miłości zatopieni,
Na tej plaży, na piasku, kiedy dzień z wolna bladł.
Lecz w bajkowy ten pejzaż wziął dysonans się wkradł,
Kiedy ciszę krzyk rozdarł, co się wyrwał z ciebie:
Ja to się dopiero przed chwilą zorientowałem, że koleżanka @Evivalarte, to nam konkretne tematy prac do napisania zadała. Pewnie dlatego bieżąca edycja wciąż trwa. No więc wybrałem sobie jeden z brakujących tematów i zapraszam do lektury wytworu, który w bardzo luźny sposób nawiązuje do "szklanki z wodą".
W tych pięknych okolicznościach przyrody, i ten… no… niepowtarzalnej, przychodzę do Państwa z wytworem sonetowanym. Wytworem co miał być miłosny, a wyszło - jak zwykle
O! To jest bardzo dobry wiersz! Nie dość, że z gatunku tych, jakie lubię najbardziej, bo nie dość, że zaskakujący i o niczym, to jeszcze świetnie obrazuje, jak wygląda pisanie według planu!
Jako że jutro będę najprawdopodobniej zajęty opracowywaniem coraz bardziej desperackich metod nieumierania w trzydziestostopniowym upale, a pojutrze (bez względu na skuteczność tych metod) będę sobie już po cichu umierał, to wbrew osobistej tradycji wrzucania sonetów na ostatnią chwilę, jestem zmuszony przystąpić do konkursu #nasonety już dzisiaj.
Jak zwykle na ostatnią chwilę przybywam do Państwa z utworem rymowanym, którym to utworem zgłaszam swój akces do konkursu #nasonety w kawiarni #zafirewallem. Z wielu podanych przez organizatora tematów wybrałem sobie chyba ten najpopularniejszy. Zapraszam do lektury.
A że niektórzy twierdzą, że jestem "formalistom" (i mają rację), to dodaj tag #nasonety a #diproposta zmień na #diriposta bo później mi to przy podsumowaniu gdzieś umknąć może (albo kolega @bojowonastawionaowca, niech nas tu poratuje)
Imprezy, imprezami. Można jeść, pić, gadać, generalnie pysznie się bawić do późnej nocy, ale później trzeba rano wstać, żeby (na ostatnią chwilę) dokończyć sonet, bo się przecież edycja kończy.
Na tym polega odpowiedzialność.
Albo nerwica natręctw.
Leśna ptaszyna
Gdzie owoc na krzaczku jeżyny dojrzewa,
Skąpany w objęciach słonecznego żaru,
Piecuszek - choć ptaszek to lichych rozmiarów,
Melodyjne trele dźwięcznym głosem śpiewa.
Lecz milknie po chwili, żeby nie rozgniewać,
Pani piecuszkowej, która wśród konarów,
W gniazdku miała czekać na obiad z komarów,
I jajeczka kruche ciepłem swym ogrzewać.
Więc on się uwija, aż z wysiłku kwili,
Łapie muszki w locie i pajączki z ziemi,
Licząc, że małżonka starania doceni.
Lecz nadzieje prysły w gnieździe w jednej chwili,
Bo mizernym nagle zdał się zbiór obfity,
Gdy sześć, żreć chce dziobów w skorupkach rozbitych.
niespodziewanie i niepożądanie zostałem zaciągnięty do poetyckiego obrzucania się inwektywami przez pewnego "kolegę". Tak więc chcąc nie chcąc, jestem zobligowany do uszczęśliwienia Was moimi wypocinami.
Kalliope natchnij
Chciałem spokojnie pospamować
A tu bezpardonowo trzeba rymować
Żaden ze mnie wybitny poeta
Raczej podrzędny wierszokleta
Miałem za przyjaciela fana Tolkiena
Ale wyszła z niego literacka hiena
Moja zemsta dopadnie tego łobuza
Ładuję już śrutem swego arkebuza
Moderatora Ofcena tutaj pominę
Dochowując naszego małego sekretu
Obchodząc się z nim bardzo ostrożnie
Zdradzę już że nikomu mocno nie odwinę
A na sam koniec, do kolejnego sonetu
Wskazuję @suseua o wielkiej mosznie
#zafirewallem #nasonety #diriposta
P.S. @Endrevoir, niech Ci twaróg zawsze suchym będzie!
Oczywiście że dostałem nóż w plecy od @Evivalarte ! Byłem tego pewien. No to cóż, witam na moim debiucie w #nasonety XD i to jeszcze jakieś #diriposta czy #diproposta c⁎⁎j wie bo nie wiem co to znaczy XD ale jak owcen każe to Endrevoir musi!! Choć w sumie nie musi bo @bojowonastawionaowca nie odniósł się do wiersza @fonfi więc z automatu robi kolejną edycję xd
Wyznaczony, zgodnie z regulaminem przez koleżankę @KatieWee, odpowiadam, również zgodnie z regulaminem, a szczególnie z tym jego fragmentem: OSOBĄ WYZYWANĄ DO PISANIA WIERSZY NIE MOGĘ BYĆ JA, niemniej dopuszczam ataki na siebie, tyle że potem w ostatnim wersie musi znaleźć się właściwa osoba wyzywana do kolejnego pisania wiersza.
No to niech ktoś zorganizuje jakiś zjazd gdzieś. Może @CzosnkowySmok w Krakowie? Tylko jakąś destrukcyjną dominantę z historii miasta prosiłbym wyciągnąć.