Dzień dobry wieczór się z Państwem,
Jak zwykle przybiegam do Państwa z wytworem na ostatnią chwilę. Nie dość, że ostatnio zabiegany jestem, a edycja miała miejsce w tygodniu przed moim urlopem, to jeszcze organizator dobrał jakieś takie niewdzięczne rymy... A nie, moment - to chyba ja! W takim razie, wspaniałe to były rymy, do których wspaniale układało się poniższy sonet.
Zima w (wielkim) mieście
Budzi się miasto spod śnieżnej pokrywy,
Zdumione chodników i ulic białością,
Jak mrozem zdumieni są uporczywym,
Mieszkańcy zmarźnięci do szpiku kości.
I ja na przystanku stoję zdumiony,
Że skoro na mróz już wyszedłem z domu,
To zamiast na sobie mieć kalesony,
One w szufladzie nie wadzą nikomu.
Bo stopy zmarznięte się zaraz rozchodzą,
Na twarzy szalik zacisnę pętelką,
Dłonie w kieszeniach się nie wychłodzą,
A warstw - mam na sobie ze trzy! Z kamizelką.
Lecz na autobus to w nerwach już liczę,
Bo w jajka mi zimno, że ja pierniczę!
#nasonety #diriposta #zafirewallem