Dzień dobry wieczór się z Państwem,
Dawno, dawno temu, bo jeszcze w latach 30 ubiegłego stulecia, nasz kawiarenkowy patron Julian Tuwim napisał jeden ze swoich najpopularniejszych wierszyków dla dzieci. Wierszykiem tym jest Spóźniony Słowik. Całkiem przypadkiem wierszyk ten ma dokładnie tyle samo wersów - szesnaście (słownie: 16) - co zaproponowany przez kolegę @George_Stark utwór diproposta. No obok takiego szczęśliwego zbiegu okoliczności nie mogłem przejść obojętnie. Dlatego też, dopasowując się do rymów pana Andrusa i mając nadzieję, że tym razem nie spóźnię się jednak z publikacją, postanowiłem napisać swoją własną wersję Spóźnionego Słowika. Wersję uwspółcześnioną i "fonfinizowaną". Zapraszam.
Spóźniony Fonfi
Płacze pani Fonfikowa, aż ma oczy sine,
Bo gdy Fonfi dziś do pracy wyszedł wcześnie rano,
To na szóstą zapowiedział w domu się godzinę,
A już ósmą wybił zegar w pokoju za ścianą.
A tu już stygnie podana na stole wieczerza,
Pomidorowej z rosołu rozprzestrzenia się woń,
W piecyku kaczka z nadzieniem skwierczy w jabłkach świeża,
A na deser - jabłecznika kawał wielki jak dłoń.
Może wjechał pod samochód i leży gdzieś w rowie?
Albo łańcuchem zerwanym się w nogę skaleczył?
A jeśli zleciał z roweru bez kasku na głowie?
Rozbity rower - tragedia, rany - się wyleczy.
Nagle Fonfi uśmiechnięty jedzie na rowerze...
"Gdzieś się szlajał?! Gdzieś się włóczył?! Z nerwów boli mnie skroń!"
Na co Fonfi słodko rzecze: "Przepraszam Cię szczerze,
Ale Wisła taka piękna - zapatrzyłem się toń."
#zafirewallem #diriposta #nasonety