Wydawnictwo Prószyński i S-ka wyda następny zbiór esejów Ursuli K. Le Guin. "Język nocy. Eseje o pisaniu, science fiction i fantasy" zaplanowano na 17 lutego 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie obejmuje 320 stron, w cenie detalicznej 65 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Opracowane na nowo wydanie pierwszego obszernego zbioru esejów Ursuli K. Le Guin obejmuje rozważania o jej drodze twórczej, pisarstwie oraz literaturze fantasy i science fiction.
Opublikowana po raz pierwszy w 1979 roku książka zawiera dwadzieścia cztery eseje opisujące kluczowe tematy dotyczące analizy i interpretacji literatury gatunkowej. Jednak przede wszystkim to opowieści o procesie tworzenia i powstawaniu najważniejszych dzieł pisarki, a zarazem znakomite i twórcze przykłady krytyki literackiej, dzięki którym czytelnik zyskuje wgląd w umysł jednego z największych autorytetów pisarskich ostatnich dziesięcioleci. Może się przekonać, że głos Ursuli K. Le Guin nadal pozostaje aktualny i wybrzmiewa dziś równie mocno, jak w roku pierwszej publikacji „Języka nocy”.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Dom Wydawniczy Rebis ujawnia nowy tom z serii Wehikuł Czasu. "Opowiadania najlepsze" Harlana Ellisona ukażą się 24 lutego 2026 roku. Wydanie w oprawie zintegrowanej, imitującej twardą, ma 544 strony, w cenie detalicznej 69,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Najsłynniejsze opowiadania mistrza fantastyki, w tym 6 nagrodzonych nagrodą Hugo, 5 - nagrodą Locusa i 3 - nagrodą Nebula.
W tej antologii Harlana Ellisona, opatrzonej przedmowami J. Michaela Straczynskiego, Neila Gaimana i Cassandry Khaw, znajdziecie historie pełne buntu, ironii, poezji i brutalnej szczerości. 8 z 19 zamieszczonych tutaj opowiadań ukazuje się po raz pierwszy po polsku. Od "Kajaj się, Arlekinie – rzekł Tikaktor" i "Nie mam ust, a muszę krzyczeć" po "Wszystkie kłamstwa, które są moim życiem" to opowiadania, które burzyły konwencje i które wciąż powalają czytelników. To nie jest zwykła lektura. To okazja do osobistego spotkania z wyjątkowym pisarzem, który nie bał się mówić głośno prawdy, nawet jeśli raniła.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Bardzo przygnębiająca książka, w której bohater snuje refleksje nad swoim nieudanym życiem, a tłem jego życia jest wojna o niepodległość Irlandii, druga wojna światowa i wojna o niepodległość Ghany. Samej wojny w tej książce mało, więcej tu wątków obyczajowych, ale to plus, bo są bardzo poruszające i niebanalne.
Rozumiem dlaczego tak wielu osobom się ta książka podoba. Pomysł na obcych - TOP. Ciężko będzie przebić wężydła, jako najlepiej przemyślaną i opisaną rasę obcych. Sama fabułą - nic ciekawego, ot pierwszy kontakt. Budowa świata - meh. Wpychanie filozofii i przemyśleń o świadomości czytelnikowi na siłę - meh. Bohaterowie byli ok, nie byli dla mnie wyraziści, a za bardzo generyczni. Sam Siri nie pasował mi do zmontowanej ekipy i zastanawiałem się, po co tam się znajdował.
#czytelniczebingo 1/25 Nowy autor, którego wcześniej nie czytałeś
@LeniwaPanda Funkcja którą pełnił Siri w trakcie misji nie miała najmniejszego sensu moim zdaniem. Wysyłając ekipę na koniec kosmosu, aby zbadać nieznany nam sygnał, gdzie mamy ograniczone miejsce/zasoby (w końcu jest ich tylko 5tka), dodanie Siriego, który "protokołuje" jest moim zdaniem marnotrawstwem. Funkcję tę mógł bez problemu przejąć wampir/Tezeusz.
@l__p Siri nie tylko protokołował. To była jego "oficjalna" funkcja. On był takim dekryptorem na obcych w przypadku kiedy będą poza zasięgiem ludzkiego poznania. Właśnie gdyby cała załoga zawiodła i nasze ziemskia wiedza nie wystarczyła. Jego funkcja w książce jest trochę średnio przedstawiona a tym bardziej jaką był pomocą. Dawno czytałem więc już dobrze nie pamiętam.
Wydawnictwo Znak przedstawia nowe wydanie książki Dana Jonesa. "Templariusze" przybędą 25 lutego 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie liczy 512 stron, w cenie detalicznej 99,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
"Templariusze" Dana Jonesa to porywająca opowieść o najsłynniejszym zakonie rycerskim epoki krucjat. Poznaj pielgrzymów, którzy najpierw stali się wojownikami, potem bankierami, a skończyli jako heretycy na stosie francuskiego króla.
Pielgrzymi
Jerozolima. Rok 1119. Niewielka grupa rycerzy postanawia stworzyć nowy zakon. Za cel stawiają sobie ochronę pielgrzymów podróżujących do Ziemi Świętej.
Wojownicy
Pierwsi templariusze to grupa elitarnych wojowników gotowych oddać życie, aby chronić chrześcijańskich pielgrzymów w Ziemi Świętej. Biorą udział w wielkich walkach krzyżowców z siłami islamu.
Bankierzy
Przez następne dwieście lat templariusze stają się najpotężniejszym zakonem religijnym średniowiecznego świata. Zakładają największą i najbardziej innowacyjną sieć bankową, prowadzą prywatne wojny przeciwko wszystkim, którzy zagrażają ich interesom.
Heretycy
Ich bogactwo przysparza im wielu wrogów. Niejeden z władców chciałby posiąść taką fortunę. Aby tego dokonać, król Francji oskarża zakonników o herezję. Kilkuset braci zostaje aresztowanych i poddanych torturom.
Templariusze byli najbogatszym i najpotężniejszym zakonem rycerskim powstałym w epoce krucjat. Ich historia pełna jest tajemnic, które wciąż ciekawią i inspirują historyków, pisarzy oraz wielbicieli teorii spiskowych.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Ah, piękna to była lektura - idealna na jeden wieczór.
Orwell wspaniale pokazuje, jak szlachetne idee rewolucji szybko ulegają wypaczeniu. System, który miał służyć wszystkim, łatwo zostaje zmanipulowany tak, by służył wąskiej garstce trzymającej władzę.
Wydawnictwo ZNAK zapowiedziało wydanie debiutanckiej powieści Bernarda Gromka – "Revolterium".
Książka ukaże się nakładem Wydawnictwa ZNAK. Premiera została zaplanowana na 28.01.2026.
Książka będzie dostępna w wydaniu miękkim ze skrzydełkami w cenie 59,99 zł. Na ten moment brak informacji o ebooku oraz audiobooku. W przedsprzedaży dostaniecie ją już 20zł taniej, czyli za 39,99 zł.
Opis książki znajdziecie poniżej:
Rok 1848. Europa płonie od rewolucji, a Kraków znów tętni gniewem i niepokojem. W dusznych zaułkach miasta rodzą się spiski, plotki i intrygi, a między nimi krąży opowieść o zaginionym skarbie, który może odmienić los każdego, kto odważy się po niego sięgnąć. Kiedy w grę wchodzą pieniądze i zemsta, granice moralne zacierają się błyskawicznie.
Po dwóch latach spędzonych w więzieniu za udział w rewolucji Maks Krom wychodzi na wolność. Szuka jedynie spokoju. Ale w świecie, w którym przyjaciele stają się wrogami, a rewolucjoniści przekształcają się w złodziei i zdrajców, spokój to towar luksusowy. Tymczasem dawny towarzysz Kroma, hrabia Hipolit Zdański, planuje kolejne „revolterium”, które może wstrząsnąć całym miastem.
Powieść pulsuje napięciem i dramatyzmem, łącząc w sobie motywy lojalności, zdrady, miłości, władzy oraz cienkiej granicy między honorem a zbrodnią.
Tytuł: Zimne krematorium. Reportaż ocalałego z zagłady
Autor: József Debreczeni
Kategoria: pamiętnik, autobiografia
Wydawnictwo: Filia
Format: e-book
Liczba stron: 344
Ocena: 9/10
Debreczeni zabiera nas w miejsce, gdzie śmierć stoi tuż obok, jest procedurą, głodem, wyziębieniem, pracą ponad siły i chorobą. "Zimne krematorium" to studium mechanizmu powolnego umierania: bez ognia, ale z żelazną logistyką. Autor - węgierski Żyd deportowany w 1944 roku - przechodzi przez obozy koncentracyjne i kolejne podobozowe kręgi piekła, zapisując świat numerów, kolejek, selekcji, rozkazów i "organizowania" jedzenia. Pisze chłodno, precyzyjnie, niemal laboratoryjnie i właśnie to uderza najmocniej. Bez retoryki, bez łatwych metafor, zamiast tego zbiór szczegółów, który nie dają spać.
Najmocniejsze fragmenty to te o języku i ekonomii obozu: jak działały nieformalne rynki, skąd brała się solidarność (i gdzie pękała), jak strach zmieniał ludzi w trybiki machiny śmierci. Debreczeni ucieka od patosu, ale nie od człowieka - między numerami potrafi nagle zarysować czyjąś twarz, gest, pół bochenka chleba, jeden ziemniak, który ratuje albo skłóca. Czuć też świetną kompozycję: kolejne obrazy układają się w raport z otchłani, a nie tylko ciąg wspomnień.
To co tu dostajemy, to monotonia udręki i surowość narracji, które są wybitnie przytłaczające. Ale w literaturze obozowej to nie wada, tylko uczciwość formy - książka nie ma płynąć, ma zostać pod skórą. I zostaje. Dla mnie to bardzo ważny powrót do niezwykle trudnego tematu: bezsens wojny, pamięć przeciw zapomnieniu i sprzeciw wobec wygodnego milczenia.
Jeden z mocniejszych głosów świadectwa, który nie krzyczy - on dokumentuje piekło.
AAAAAAAA! Dobrze, że czekałem z tą serią tak długo, bo mogę ją w tym momencie docenić, a za dzieciaka by mnie poryła xd
Pierwsza część (Bohaterowie Umierają) była najlepszą książką jaką czytałem w tamtym roku, a może w ogóle.
Była względnie kompletną historią, pełną akcji, dającą nam strzępki uniwersum poprzez dialogi i krótkie wzmianki.
Natomiast Ostrze Tyshalle'a rozwija świat w nieco inny sposób. Jedynka zaczynała się morderstwem, a potem napięcie rosło. Dwójka jest bardzo opisowa, światotwórcza, rozwijająca naturalne koncepty stworzone w jedynce, ale w sposób ściskający żołądek.
Nie chce spoilerować, a nie wiem co więcej napisać. Mi się MEGA podobało, i obok jedynki wystawiam tej serii drugie 10/10.
Nie dziwi mnie że na reddit wszystkie wątki z nią brzmią jak:
- YOU HAVE TO READ THIS
- WHY DID I WAITED SO LONG
- THIS IS SO UNDERRATED
Ta książka trochę czekała na mnie na półce, ale sięgnąłem po nią w końcu, gdy przeczytałem gdzieś opinię, że jest wyjątkowo aktualna w czasach SI.
Historia zaczyna się niewinnie: autor pokazuje nam wycinki z pamięci głównego bohatera, gdy był dzieckiem, by dość szybko rzucić nas w wir wyprawy kosmicznej z zadaniem pierwszego kontaktu z czymś, co może być obcą cywilizacją.
Jak to zwykle bywa w hard SF, jesteśmy od razu wrzuceni w świat pełen niezrozumiałych dla czytelnika terminów i technologii i właściwie do końca książki nie wszystko zostaje czytelnikowi wyjaśnione.
Najciekawszym aspektem książki jest oryginalny pomysł na rasę obcych. Są przedstawieni jako rasa inteligentna, ale tak obca człowiekowi, jak to możliwe.
@l__p Z ciekawości, jak przyjąłeś wampiry? Ja do końca książki nie do końca wiedziałem czy chodzi o klasycznego krwiopijce typu Dracula czy jest to nazwa jakiejś modyfikacji genetycznej z przyszłości która jest jedynie zbieżna nazwą.
Dopiero po przeczytaniu książki i dodatku o wampirach autor rozwiał moje wątpliwości.
Wydawnictwo Noir sur Blanc zapowiada historyczną nowość. "Sprawa Stalina" Gilesa Miltona ma ustaloną premierę na 28 stycznia 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie liczy 448 stron, w cenie detalicznej 99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Kulisy zawiązania najbardziej nieprawdopodobnej koalicji w dziejach świata – sojuszu Wielkiej Trójki – ujawnione przez mistrza narracji historycznej.
Gdy latem 1941 roku Hitler uderzył na Związek Sowiecki, klęska Armii Czerwonej wisiała na włosku, a los Europy wydawał się przesądzony. Winston Churchill i Franklin D. Roosevelt, aby zapobiec katastrofie, podjęli ryzykowną i kontrowersyjną decyzję o zawarciu paktu z Józefem Stalinem. W tym celu wysłali do Moskwy tajną misję dyplomatyczną, którą kierowali dwaj niesamowici ludzie: amerykański bogacz Averell Harriman oraz brytyjski ekscentryk Archi Clark Kerr. To właśnie oni negocjowali z nieprzewidywalnym sowieckim przywódcą warunki sojuszu i doprowadzili do spotkania Wielkiej Trójki. Przy okazji odkryli też, że dyktator skrywa przerażający plan ustanowienia powojennego ładu.
Ta pełna intryg i zwrotów akcji opowieść brzmi jak political fiction, a jednak scenariusz do niej napisało samo życie. Kulisy misji dyplomatycznej, która zapewniła aliantom zwycięstwo w wojnie, poznajemy dzięki niepublikowanym dotąd dziennikom, listom i tajnym raportom. Wśród nich znalazły się między innymi zapiski Kathy, córki Harrimana, która jako reporterka uczestniczyła w najważniejszych wydarzeniach, a jej urok osobisty, inteligencja i poczucie humoru rozmiękczały serca nawet najbardziej zatwardziałych komisarzy stalinowskiego reżimu.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
To bardzo nierówny zbiór opowiadań - od przyziemnych mikroobserwacji z dziecińśtwa i codziennego życia, po daleki SF i postapo i właśnie ta amplituda tematów oraz form jest tu i siłą i słabością. Najlepiej zagrały mi teksty osadzone w klimacie postapo: "Spotkanie w tunelach", "Białe demony" czy tytułowe "W cieniu drzew", wszystkie mają gęsty klimat, dobrą, surową topografię świata i to przyjemne uczucie, że bohater ledwo mieści się w szerokości drobnego snopu światła rzucanego przez latarkę.
Główny problem tego zbioru to spójność i selekcja. Po kilku mocnych uderzeniach wpadają opowiadania, które wyglądają na zapychacze - poprawne, ale bez zadzioru czy stawki, która by to niosła. Skoki tematyczne (od realistycznego życia po odległe SF) są na tyle częste, że wybijają z rytmu. To album rozproszonych singli, a nie płyta koncepcyjna.
Na plus: różnorodność (jeśli szukasz przekroju przez twórczość Biedrzyckiego, to jest to dokładnie to), kilka naprawdę nośnych, dusznych scenerii i to, że autor dobrze czuje podziemia, ruiny i obrzeża, czyli wszystkie to miejsca, gdzie cywilizacja gaśnie. Na minus: nierówne wykonanie i wahania jakości, przez które wrażenie po całości jest mocno neutralne.
Nie wiem, czy na ten moment mogę polecić z czystym sumieniem, przekonajcie się sami.
Postanowieniem na ten rok jest czytanie książek, które mam fizycznie na półce, bo poprzedni rok kończyłem czytając trochę ponad 60% tego, co mam w papierze. Wybór padł na leciwą już książkę, ale bez recenzji na LubimyCzytać, więc chyba będę pierwszy
Kraina Nocy to książka dziwna i radykalnie inna od większości literatury grozy, science fiction czy postapo. Z jednej strony - archaiczna (wydana w 1912 roku), momentami męcząca stylistycznie, z drugiej - absolutnie wyjątkowa w skali wyobraźni, ambicji i emocjonalnego ciężaru. To powieść, która nie próbuje się przypodobać czytelnikowi. Ona wciąga go w ciemność i więzi w niej aż do końca.
Pierwsza część, utrzymana w tonie niemal romantycznej, dziewiętnastowiecznej opowieści o miłości, może zaskakiwać: długie opisy uczuć, egzaltowany język, teatralne emocje. Historia relacji narratora z Mirdath jest momentami zbyt rozwleczona i przesłodzona, ale pełni ważną funkcję - buduje emocjonalny fundament, bez którego druga część książki nie miałaby sensu. Hodgson chce, żebyśmy zrozumieli, że to właśnie miłość - nie ciekawość, nie bohaterstwo - jest prawdziwym napędem tej opowieści.
Po śmierci Mirdath książka gwałtownie zmienia rejestr. Przeniesienie akcji do odległej przyszłości, w której Słońce zgasło, a ostatni przedstawiciele ludzkiej rasy żyją w metalowej piramidzie chronionej polami siłowymi. Jest to niezwykle sugestywny obraz końca świata jaki znamy. Kraina Nocy nie straszy wyskakującymi potworami - straszy skalą: bezkresem ciemności, ciszą trwającą miliony lat i obcością bytów, których nie da się pojąć ludzkim rozumem. Tu horror ma wymiar kosmiczny i egzystencjalny, bliski temu, co później rozwiną inni autorzy, m.in . Lovecraft, choć u Hodgsona jest on bardziej melancholijny.
Największą siłą książki jest jej konsekwencja. Wyprawa narratora przez Krainę Nocy to nie klasyczna przygodowa ekspedycja, lecz psychiczny i duchowy test wytrzymałości. Długie fragmenty marszu w ciemności, ciągłego nasłuchiwania, obserwowania niewyraźnych świateł i nienazwanych zagrożeń potrafią być męczące - ale właśnie w tym tkwi ich sens. Czytelnik zaczyna odczuwać zmęczenie, samotność i lęk razem z bohaterem.
Słabszą stroną Krainy Nocy jest język. Archaiczna stylistyka (książka jest stylizowana na pisaną 200 lat temu, czyli około 100 lat więcej niż faktycznie ma), powtórzenia i patos bywają barierą. Momentami Hodgson mówi za dużo, tam gdzie cisza byłaby bardziej wymowna. To książka wymagająca cierpliwości i zgody na tempo, które jest trochę zbyt wolne.
Mimo tych wad trudno nie docenić skali wizji. Kraina Nocy to nie tylko opowieść o końcu świata, ale o miłości silniejszej niż czas, śmierć i rozpad świata. Jest w niej coś głęboko poruszającego - przekonanie, że nawet w absolutnej ciemności sens może przetrwać w jednym ludzkim uczuciu.
Trudno się też nie zachwycać okładką - dla mnie jest rewelacyjna.
Część pierwsza znakomita, rollercoaster wrażeń i emocji. Przy części drugiej niestety się męczyłem trochę. Miałem takie uczucie, jakbym miał ulubioną grę i nagle odkrył do niej kody, no ekscytujące, ale szybko się nudzi. Do tego ogrom bohaterów i ich różnych relacji mnie przytłoczył. Część trzecia to znów powrót do wrażeń i zwrotów akcji, gdzie bawiłem się świetnie.