#chwalesie w kwestii #bieganie moja życiówka na 10 kilometrów której nigdy nie pobije bo nienawidzę biegać i był to pierwszy i ostatni raz. Żona powiedziała że jest jakiś bieg w Rossmanie i mnie zapisała żeby miec drugi kupon o czym przypomniała mi dziś rano więc strzeliłem xD pewnie tempo i czas 5 razy wolniej od pro biegaczy, ale prawie ćwierćmaraton xD
Czołem truchtaczki i truchtacze, oraz biegaczki i biegacze \o/
W Maju czeka nas jedno bardzo fajne wydarzenie, może ktoś z Was się zamierza pobawić, zapraszam z całego serducha, da się to robić wirtualnie, a jest to globalny charytatywny bieg!
W tym miesiącu biegłem w dwóch mega fajnych wydarzeniach, w tym były też moje pierwsze zagraniczne zawody
Ponadto dużo kibicowałem i troszkę można się było nauczyć od Krzyśka Bodurki!
Brałem też udział w pierwszej edycji Krakowskiej Konferencji Biegowej, oby ta inicjatywa się rozwinęła z czasem, bardzo fajnie Bodurek prawił o tym jak trenować zdrowo i z głową!
Serdecznie zapraszam, aczkolwiek na nadchodzące wydarzenie 15 Maja może już nie być miejsc:
Z ciekawych wydarzeń, najpierw był bieg nocny, w Tym roku udało się około 46 minut pobiec, jak na gonienie przez cały bieg i "przepychanie się" przez pierwsze 1.5 km, spoko ^_^
Polecam Wam gorąco ten bieg, jest mega dyskotekowy i atmosfera wręcz niesie!
Kolejnego dnia spędziłem większość czasu na kibicingu podczas Cracovia Maraton, najpierw zaczęliśmy w okolicach 5go kilometra na błoniach blisko Cichego Kącika, następnie byliśmy w okolicach 24/34 km na skrzyżowaniu Lema i Al. Pokoju, no i na koniec nawrotka na rynek, pozytywny hałas się udało zrobić
Nie był to łatwy maraton, było zdecydowanie za ciepło, trzeba było część biegaczy bardzo wspierać.
No i wisienka na torcie w tym miesiącu, VII Sarajewo Maraton, wybraliśmy się z wielgachną ekipą 40 osób do Sarajewa, by pobiec 5k, półmaraton lub maraton w pięknych okolicznościach tego historycznego miasta, udało się przy okazji zwiedzić Hercegowinę i nie tylko
01.04 - Decathlon Midweek Run - Radek Chojecki - "Zabawa" Biegowa - 4'/1' tempo HM/trucht 3'/1' tempo 10k/trucht 2'/1' tempo 5k/trucht 3'/1' tempo 10k/trucht 4'/1' tempo HM/trucht
03.04 - Biegaj w Krakowie z BtB - Marcin Kunz - 6-10x200/200 tempo "najszybsza piątka w życiu ;)"
05.04 - Kicanie po mieście z uszkami zajączka - Rozbieganie, 10x200/przerwa marsz
06.04 - VI BMWielkanocny - Biegam Mimo Wszystko to taka inicjatywa kolegi Rączego Konia z ITMBW, potruchtane po Zakrzówku w fajnej atmosferze ^_^
07.04 - ITMBW Czyżyny - Rafał Sułkowski - Podbiegi - 2x6x200m podbieg/200m trucht, w przerwie marsz na dół.
08.04 - Decathlon Midweek Run - Radek Chojecki - 5-6x800m w tempie na 5k/200m trucht lub marsz
11.04 - Parkrun Młynówka Królewska #130 - Pośmigane 5k w okolicach I progu.
12.04 - Lazy Sunday Coffee Run - Luuuźny long z towarzystwem z Lazy, aż za luźny
14.04 - ITMBW Czyżyny - Rafał Sułkowski - Pobudzenie przedstartowe 2x6x200/200 w tempie 10k/HM z przerwą 3' między seriami
15.04 - Decathlon Midweek Run - Radek Chojecki - Miało być 3x4x100/100 a z kilkoma szalonymi kolegami zrobiliśmy 9x200/100 w niebotycznych dla mnie tempach, chyba na rekord na kilometr...
19.04 - Test ASICS Magic Speed 5 - Sprawdziłem buty z płytką, jestem zbyt ciężką biegową krową, by z tego korzystać, drogie te buty, serio wolę swoje Pegazy Jak bym miał testować to Saucony Endorphin lub Asics Sonicblast wydają się sensowniejszą opcją, którą faktycznie czuję...
19.04 - OSHEE Bieg Nocny na 10 km - Bardzo fajny bieg, chociaż nie udało się dopchać do grupy poniżej 50 minut, więc zaczynając przed zającami na 55 min spędziłem większość biegu mijając ludzi
28.04 - ITMBW Czyżyny - Rafał Sułkowski - 6x2x400/200 tempo 10k/tempo około maratońskie (aktywna pauza)
29.04 - Decathlon Midweek Run - Radek Chojecki - 5-6x800 w tempie 5k/2'30'' przerwy, u mnie raczej tempo pomiędzy 10k a półmaratonem, ostatni zrobiłem z tempem 10k
Mój kilometraż za kwiecień to 185,30 jest git
Dużo zdrówka, zero kontuzji i fajnych startów w Maju, oby nie było za ciepło na bieganie!
04.03 - Decathlon Midweek Run - Marcin Kunz - Broken miles 3x (1200 tempo 5k/200m easy/400m szybciej/400m easy)
05.03 - Rozbieganie z Koleżanką - Mało mam znajomych Pań, dla których 5:10 to tempo konwersacyjne ... Dalin Myślenice to stan umysłu, podziwiam i szanuję!
06.03 - Biegaj w Krakowie z BtB - Marcin Kunz - Siła Biegowa w skipach pod okiem MarcinKu
07.03 - Parkrun Młynówka Królewska #125 - Dzień Kobiet
08.03 - Niedzielne dłuższe bieganko - Bieg ciągły + przebieżki
11.03 - Decathlon Midweek Run - Marcin Kunz - Siła Biegowa w skipach
11.03 - Bieg na zmęczonych nogach - Ciągły + przebieżki 8x200 na wahadle
12.03 - Biegaj w Krakowie z ITMBW - Bartosz Zając - Trening Ogólnorozwojowy pod okiem BZSystem
12.03 - Bieg na zmęczonych nogach #2 - Ciągły + przebieżki 16x100/100 marszem - porównywałem sobie bodźce
13.03 - Biegaj w Krakowie z BtB - Radek Kłeczek - Rozbieganie, sprawność na drabinkach i PŁOTKACH Takie nie za niskie te płotki!
14.03 - #3 Bieg z Pi - Luźne Pi kilometrów, towarzysko
15.03 - XI Myślenicki Bieg Uliczny - Moje najszybsze 10k w tym roku
21.03 - Parkrun Pole Mokotowskie #321 - Easy 4k + 5x100/100 na pobudzenie ^_^
22.03 - XX Półmaraton Warszawski - Mój najszybszy półmaraton w tym roku D - Ale było FAJNIE! 1:40 znów złamane, niezły powrót po kontuzji ^_^
25.03 - Decathlon Midweek Run - Radek Chojecki - Rozbieganie i rytmy, bez przeginania po połówce... i dobrze
26.03 - Biegaj w Krakowie z BtB - Radek Kłeczek - Rozbieganie - nagły spadek temperatury + śnieg w środku dnia nas lekko zniechęcił od "ciśnięcia" 200-tek w piątek :D, ale może powtórzymy kiedyśtam
Poproszę o głos rozsądku który powie mi że za niespełna cztery miesiące nie powinienem podwajać dystansu który dopiero co przebiegłem, tzn 25km. Chce się porwać na 50km i 2km przewyższenia, niezbyt mądrze, nie?
@scorp @Trypsyna będziecie na Ultra Way?
@winet ja bym się nie bał, rób przewyższenia treningowo i dasz radę, chyba że chcesz lecieć w trupa na 50km to weź pod uwagę to że ci może po drodze mięśnie wyłączyć xd
yooo będziemy, ja lecę 160km a Trypsia 100km. Będzie fajna sieczka 😎
Witajcie truchtaczki, truchtacze, biegaczki i biegacze!!
W lutym misz-masz u mnie, struktury w tym treningu nie ma, ale coś tam powolutku tuptanko wraca ^_^
Z wyścigów w sumie Karnawałowe Grand Prix Krakowa biegane w raczkach po śniegu i lodzie, a tak to zwykłe życie
01.02.2026 - Karnawałowy bieg GPK, przepisałem się na 5k, albowiem gdyż odczuwalna -20 - -15, lód, gołoledź i kupione turystyczne raczki w sobotę, no nie było pewnośći, ku wielkiemu zdziwieniu na lodzie i śniegu takie raczki trzymają się świetnie, a jako, że mają końcówki ze stali to dają radę na "asfalcie", ale trzeba wtedy ostrożnie!
04.02.2026 - Decathlon midweek run - Radek Chojecki - Trening interwałowy w tempie półmaratonu 5-6x5' a w przerwie 2' trucht
07.02.2026 - Parkrun Młynówka Królewska #121 - 5k po lodzie i śniegu ze znajomymi
08.02.2026 - 4Fizjo Runners Kraków - Rafał Sułkowski - Dużo sprawności pod Cogiteonem, na finisz 6 mocnych rytmów, bardzo przyjemne!
11.02.2026 - Decathlon midweek run - Marcin Kunz - Piramidka - szybko w ciul/truchcik: 30''/1' 1'/1' 1'30''/1' 2'/1' 1'30''/1' 1'/1' 30''/1' 1'/1' 1'30''/1' 2''/1' 1'30''/1' 1'/1' 30''/1' , to był bardzo mocny trening ! + roztruchtanie wieczorkiem
14.02.2026 i 15.02.2026 - Po dyszce w górach z towarzystwie na obozie fitness ^_^
18.02.2026 - Decathlon midweek run - Radek Chojecki - 8x100m/100m, mocno dość
19.02.2026 i 20.02.2026 - Po dyszcze po okolicznym parku lotników, by troszkę stresu upuścić, mieliśmy zwolnienia grupowe w pracy
20.02.2026 - Biegaj w Krakowie z BtB - Radek Kłeczek - Rozbieganie i 6 rytmów, ale delikatnych, bo jeszcze Bronowickie parki były oblodzone
21.02.2026 - Parkrun Młynówka Królewska #123 - Znów 5k po totalnym lodowisku, mało bezpieczne to bieganie, dla koneserów rejczel.
22.02.2026 - 4Fizjo Runners Kraków - Rafał Sułkowski - Też sprawność, ale tym razem 2 rytmy, ale w dość zawrotnym tempie
25.02.2026 - Decathlon midweek run - Radek Chojecki - Siła biegowa w skipach, było nas 27 osób, więc nie dało się mocno poćwiczyć, ale to nadrobił człowiek kolejnego dnia
26.02.2026 - Biegaj w Krakowie z ITMBW - Bartosz Zając - Tu nie było opierniczania się, 2x8x200 na wahadle z przerwą 1', 3' przerwy między seriami, po kontuzji śmigałem tam 320 więc nie jest źle
27.02.2026 - Biegaj w Krakowie z BtB - Radek Kłeczek - Bardzo podobnoe jak tydzień wcześniej, rozbieganie, tym razem w dwóch grupach i 8 rytmów (a nie 6 jak w tamtym tyg) no i bardziej żwawo, bo się pożegnaliśmy z lodowiskiem!
28.02.2026 - Parkrun Młynówka Królewska #124 + Vat - trochę mnie kolega przeczołgał, wyszło 40' progu, człowiek czuje, że żyje!
Dystans w lutym to 150,39, także człek żyje i sobie tupta ^_^
Udanego wybuchu Wiosny, niechajże ten świat się do życia zbudzi!!!
6 tygodni przerwy zrobiło swoje - jakieś 6 kg więcej :P. Ale powoli wracam do formy... Uważajcie na tym lodzie, bo ja i tak niski wymiar kary dostałem - jedynie skręcenie, ale mogło być znacznie gorzej.
No i po tym wszystkim 29.01 moje lewe biodro się obraziło na mnie po dokładnym wieczornym rozciąganiu i musiałem zrobić 2 dni przerwy, co by mi noga zaczęła działać... ale chyba wraca
Styczniowy dystans to 193,26 ale odliczając chód na bieżni 168,26, coś tam coś tam do przodu ^_^
Co do Burzyna może się kiedyś rozpiszę, właśnie się skapnąłem, że Wam nie wrzuciłem stycznia
Ultramaraton
A więc tak, zapisaliśmy się z @scorp na ultramaraton o dystansie 76 km. Start 17.01 sobota o 1 w nocy.
W piątek oczywiście był plan aby spać ile fabryka dała. Takiego. Już od 4:20 oczy jak 5 złoty xD. Stres.
Przez cały dzień chillowaliśmy sobie, co by jak najwięcej odpocząć. Był to nasz pierwszy start w biegu nocnym. Ostatecznie udało nam się zasnąć przed 21. Alarm ustawiony na 22:15, więc godzinka snu wleciała, lepszy rydz niż nic.
Wystartowaliśmy. W moment się rozgrzaliśmy. Plan był taki: lecimy na spokojnie, nie spieszymy się. Chcemy po prostu ukończyć bieg, jak najmniej „umierając” przy tym. Bardzo pilnowałam abyśmy co chwilę coś jedli, średnio co 5-6 kilometrów rzucałam hasło że czas coś zjeść. Ze sobą mieliśmy batoniki na paście daltylowej, żele biegowe, jakieś ciasteczka zbożowe i każdy po dwa softlaski 500ml wody. Punkty odżywcze były co 15-20 kilometrów, systematycznie uzupełnialiśmy zapasy. Na niektórych podawali ciepłą zupę pomidorową co wchodziło jak złoto.
Natomiast warunki były dosyć okrutne.Temperatura na minusie. Trochę zawiewało. Warunki w lesie: spora warstwa nie ubitego śniegu z warstwą lodu na wierzchu. Ten śnieg to była męczarnia. W efekcie sporą część musieliśmy pokonać marszobiegiem, gdyż bieg kończyłby się wpadaniem w zaspy. Bądź poślizgnięciem, bo i sporo lodu było. A jednocześnie próbowaliśmy na tyle być żwawym, aby utrzymać podwyższoną temperaturę ciała by w moment się nie wychłodzić.
I tak przed 13 godzin.
Na finiszu zorientowałam się, że sznurówki w butach mam normalnie oblodzone. Na stuptutach też powstały spore krążki lodu.
W ogóle mój Garmin rozładował się w okolicy 69 kilometra. @scorp Garmin całe szczęście wytrzymał do końca, choć jak na mecie już zapisał aktywność to zauważył, że zostało mu 2% baterii. Na farcie xD
Dobrze przyjęłam ten dystans. Jestem po prostu wymęczona ale nie rozwalona. Mogę funkcjonować dalej.
Cieszę się że mam to za sobą. Szczerze, byl to pierwszy bieg którego się bałam. Ze względu na zimno.
Nigdy więcej długiego ultra w zime. To jest masochizm 😃
Z innych ciekawostek:
Według Garmina na dystansie 69 kilometrów spaliłam 4500 kcal
Wbiłam 101 tysięcy kroków. Pierwszy raz w życiu, już od paru lat się zbierałam do tego challange’u ale nigdy go jakoś nie sprioretyzowałam. Co prawda wleciał na cheatach, bo na bieganiu kroki lecą raz dwa. Do spacerowego 100k kroków na pewno kiedyś podejdę
Ponoć jakaś babeczka co również startowała na tym dystansie, na tyle się pochrzaniła z trasą że jak dobiegła do mety to miała na koncie już 98 kilometrów xD
A ja tymczasem spróbuję w końcu iść spać. Choć przyznam, że jak na to że spałam jedną godzinę i mam ponad pół doby pracy na nogach to nie czuje się senna ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Wracam ostrożnie do bieganka, w grudniu już coś-tam pobiegane, nawet jeden taki w miarę sensowny bieg w Z2 na bieżni wpadł.
Podczas opłatka biegowego 21 grudnia udało mi się przetruchtać długą trasę, końcówka była z narastającą prędkością, więc lekko powiedziawszy mocny trening wpadł nieoczekiwanie ^_^
Przedwczoraj 29 grudnia w Wawie ze względu na lodowisko "za drzwiami" wskoczyłem na bieżnię i naśmigałem w 2 strefie dość spory dystans, czyli coś tam są jakieś znaki, że może do marca forma jakaś-tam będzie
Nadchodzące fajne imprezy w KRK w Styczniu, na które można się zapisać:
04.01.2026 (Odpłatne)
GPK Bieg Noworoczny, tu są zapisy przez stronę https://orientharper.pl/ , trzeba brać poprawkę, że nie są to biegi łatwe, wiec zastanówcie się kilka razy nad wyborem dystansu, zabawa spoko, ale dla koneserów i jednak zdrowych pełnych sił biegaczy
W ramach 34 Finału Wośp odbędzie się Bieg Wielkich Serc, to 5k w dobrej sprawie, można też sobie pospacerować z kijkami (ale krócej ;), zapraszam serdecznie:
Przede wszystkim, wszystkiego Wspaniałego w 2026 roku Wam, Zdrowia, Radości, Siły i wielu wspaniałych kochanych i przyjaciół!
Grudniowy kalendarz śmiganiowo-kibicingowy w moim wydaniu
4.12 II Bieg Mikołajów - Easy na mikołajki w okół Błoń w czapeczkach
5.12 4Fizjo Runners Kraków - Rafał Sułkowski - Sprawność pod cogiteonem
6.12 Bunt Mikołajów 2025 - Wspaniały i przecudowny Bieg w ekstra atmosferze
7.12 GPK Mikołajkowy 3/5 - Kibicowałem znajomym mi biegaczom, oj walka była do ostatniej kropli potu na mecie potężna!
13.12 parkrun Młynówka Królewska #114 - W końcu coś tam pobiegałem
14.12 Equipo Cycling Spot - Trail is Our Way - Kasia i Maciek Dombrowscy - Troszkę biegania po zakrzówku w terenie + kilka przebieżek, luzik
20.12 parkrun Młynówka Królewska #115 - Easy truchting i plotking
21.12 XIV Opłatek Biegowy nad Czarnym Stawem - W końcu potruchtane nie do końca w Z2, fajnie się zmęczyłem a noga nie bolała, dobrze!
26.12 parkrun Kraków #597 - Parkrun z okazji drugiego dnia świąt, w miarę szybko jak na mnie ostatnio, fajnie! Na dodatek miło i przyjemnie zacząć spalać serniczku ze znajomymi ludźmi ^_^
27.12 parkrun Warszawa-Żoliborz #549 - Parkrun na wyjeździe, przybiegłem im wedlowskie ptasie mleczko, co by mieli słodycze po warszawsku, zupełnym przypadkiem się udało jednemu Panu pomóc pobić PB w 5k
29.12 trening bazowy na bieżni - spory dystans w kontrolowanej strefie tętna, przynajmniej jak na mnie ostatnio 15k to sporo
31.12 XXI Krakowski Bieg Sylwestrowy - heheszki wraz z Bronowicką grupą biegaczy, najlepiej
Grudzień zamykam z 84.85 km, a cały rok z podejrzanym 2200,08 km, oby kolejny był bez kontuzji \o/
Wpis dodany ręcznie, bo trochę za dużo kombinowania ze skryptem by było
- Łącznie przebiegniętych 3440 kilometrów
- Na rowerze przepedałowane 1710 kilometrów
- Przespacerowane ponad 1000 kilometrów
- Na treningi siłowe przeznaczyłam ponad 130 godzin
Najważniejsze były dla mnie cele czasowe na startach biegowych, które osiągnęłam takie, jakie planowałam. Objętość wyszła przy okazji. Priorytet na 2026 pozostaje ten sam, może jedynie przy mniejszej objętości biegowej, gdyż chciałabym więcej jeździć na rowerze. Bardzo fajne cyferki, jestem zadowolona z swojej pracy w tym roku. Każdego dnia wykonywałam jakąkolwiek aktywność. Umiejętnie manewrowałam treningiem siłowym przy priorytecie biegania. Ciało wyewoluowało w taką formę, o jakiej marzyłam będąc w liceum.
Przeczytałam również 29 książek w tym roku, co jest chyba moim rekordem. To na 2026 rok obiorę za cel 30 sztuk.
Cześć!
Park, w którym zazwyczaj biegam, zrobił się ostatnio dość mokry i śliski, momentami wręcz „pływa”. Szukam więc butów do biegania w mokrym/śliskim terenie (park, ścieżki, trochę błota).
Zależy mi przede wszystkim na dobrej przyczepności i lekkości buta.
Macie jakieś sprawdzone modele albo rekomendacje?
Z góry dzięki za pomoc!
@ciemek ostatnio sam stałem przed takim pytaniem, poza wymienionymi tutaj nike pegasus trail 4/5 brałem pod uwagę hoka challenger 7/8, lecz ostatecznie padlo na salomony sense ride 5, polecam prócz podeszwy trailowej system salomona świetnie utrzymuje stope w środku buta. Aczkolwiek szukałem buta bardziej hybrydowego, gdybym biegal wyłącznie po parkowych ścieżkach bardziej rozważyłbym asics gel trabuco 13;)
No dobra, doszłam do siebie to mogę podsumować dzisiejszy start.
TLDR: Pobiegłam lepiej niż się spodziewałam, dużo srałam i myślałam że padne z wycieńczenia.
A więc, wystartowałam dziś w ultramaratonie imprezy GUR (Garmin Ultra Race) na dystansie 52 km po Trójmiejskim Parku Krajobrazowym. Był to mój pierwszy udział w tej imprezie. Generalnie polecam, trasa bardzo dobrze oznaczona, nie prowadziła jakimiś ujebami.
Plan A (czyli ta najlepsza opcja): Pobiec poniżej 6 godziny
Plan B: Zmieścić się w 7 godzinach
Dosyć ciężko mi było oszacować na co mnie stać, raz już biegłam podobny dystans 1,5 roku temu ale na totalnym luzie i chillerce gdzie wykręciliśmy coś koło 7,5h.
Start o 8:00. Mieliśmy wstać o 5:00, ja już od 4:25 kręciłam się w łóżku więc zdecydowałam że wstanę. Śniadanie - bułki z nutellą i dżemem oraz kawusia z zwiększoną ilością kofeiny z KFD (którą gorąco polecam). Udało się uwolnić potwora z jelit. Przebieramy się, pakujemy, po godzinie 6 wsiadamy do auta i jedziemy do Gdańska. Na miejscu odebraliśmy sprawnie pakiet, zrobiliśmy rundę drugą w toi toiu (nie było kraników ani gdzie umyć rączek, za to srogi minus). Przebraliśmy się i w sumie zaraz było już za kilka minut 8:00. Ustawiliśmy się strefie startowej, ostatnie buzi z @scorp i życzenie powodzenia. Równo o 8 wystartowaliśmy.
Warunki pogodowe niemalże idealne, 6-7 stopni. Zero opadów, praktycznie bez wiatru. Pochmurnie. Czasem gdzieniegdzie więcej błota było, no to trzeba było uważać aby się nie poślizgnąć.
Pierwsze kilometry cacy, choć (O ZGROZO) czuję że coś mi się kręci w jelitach ale w delikatnym stopniu. Postanawiam, że na pierwszy punkcie odżywczym o ile będzie toitoi to zatrzymuje się na zrzut. Po 6 kilometrze przyjmuję żel sis beta fuel. Tuptam sobie elegancko.
Pierwszy punkt odżywczy, brak toi toia. Łapię się za dwa żelki i kilka paluszków, lecę dalej. Po 16 kilometrze wlatuje drugi żel. Zaczyna mi nie fajnie jeździć po jelitach. Dobiegam do drugiego punktu odżywczego na 22 kilometrze, na nim również nie ma toi toia. Uzupełniam softlask wodą, piję z kubeczka kilka łyków elektrolitów, łapię za 2 ciasteczka i bułeczkę z czekoladą. Maszeruje i sprawnie przeżuwam. Po chwili truchtu, udaje mi się znaleźć "ustronne" miejsce na pierwszą stacje zrzutu taktycznego ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Lecę dalej, skurcze jelit co jakiś czas się pojawiają. Biorę żel z kofeiną na 27 kilometrze. 30 kilometr wbijam równo z czasem 3h00' co mnie bardzo podbudowuje, gdyż wiem, że mam spory zapas czasu do zamknięcia trasy w 6h. Generalnie na płaskim i z górki lecę żwawo i systematycznie wyprzedzam pojedyncze osoby. Pod delikatne wzniosy delikatnym tuptankiem, a na mocniejszym profilach power hiking. Dobiegam na punkt odżywczy na 31 kilometrze, tu toi toia też nie ma i już wiem że chyba nigdzie nie będzie ಠ_ಠ Trochę z obawy przed rewolucją jelitową nie biorę dużo, zaledwie dwa paluszki, cukierek czekoladowy i kilka łyków herbaty. Zgernęłam również żel energetyczny na "czarną godzinę". Po 500 metrach idę się znowu schować w "ustronne" miejsce bo krecik nie puka a zaczyna walić w taborecik ( ͡° ͜ʖ ͡°). Lecę dalej, po 4 kilometrach znowu murzyn piłuje kraty. Akcja zrzut nr 3. Mam już dosyć swoich jelit xD Jest już jakiś 35-36 kilometr. Trochę robi się ciężko. Biorę żel. Czasem sobię podchodzę, czasem maszeruje. Jak jest z górki to korzystam. Po 40 km czuję, że woda powoli mi się kończy. Wyczekuje ostatniego punktu odżywczego, na który trafiam w końcu na 43 kilometrze. Uzupełniam wodę, biorę łyk energetyka, łapię kilka paluszków i maszeruje dalej wsuwając je po kolei. Widzę na zegarku, że do celu zostało mniej niż 10 kilometrów, trochę to buduje. Natomiast po 46 kilometrze już mocne demony mi weszły do bani. To już był marszobieg z podkreśleniem na marsz. Starałam się dzielić na odcinki typu dawaj przetruchtaj 250 metrów, potem drugie tyle przejdziesz etc. Podczas truchtu po prostu miałam wrażenie jakby mi miała zaraz pikawa wyskoczyć, czułam spore zmęczenie wydolnościowe. Fizyczne też, ciało bolało jak cholera. Przyjęłam żel z "czarnej godziny". Jakoś dotrwałam do 50 kilometra, a stamtąd, to już głownie było z górki w kierunku do mety. O niczym innym nie myślałam, byleby już mieć to za sobą. Na ostatniej prostej czekał na mnie mój ukochany @scorp Ostatkami sił wbiegłam na metę w czasie 5 godzin i 36 minut. Na punktach odżywczych i wizytach w krzakach spędziłam łącznie z tego 12 i pół minuty. Byłam 14 kobietą z 87, oraz drugą z mojej kategorii wiekowej.
Padłam na kolana, dochodzę do siebie w pozycji na czworaka, chce mi się płakać z wycieńczenia. @scorp mi gratuluje i myśli że to łzy szczęścia xD doprowadza mnie do ławki, podaje zupę pomidorową i owija folią nrc. W taki sposób powoli dochodzę do siebie i relacjonujemy swoje pierwsze wrażenia.
Po czasie jestem zadowolona z biegu choć uważam że mogło mi pójść lepiej. Nie wiem do końca co mogło spowodować takie rewolucje jelitowe, żele brałam te co zawsze. Może po prostu za mocno mnie wytrząchało na zbiegach, podbiegach. No nic, czasem tak bywa, uroki tego sportu. Zachowawczo mniej przyjęłam żywienia w trakcie i mocno tym przypłaciłam na koniec. Miałam kur*a serdecznie dosyć ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Ale o dziwo stopy w bardzo dobrym stanie. Tylko jednego małego odcisku się nabawiłam, który nawet w trakcie biegu nie dokuczał mi szczególnie.
@Trypsyna O! Gratulacje, świetny czas.
Mam pytanie odnośnie trasy, sama się szykuję do swojego pierwszego ultra ale martwi mnie jak są rozwiązywane kwestie oznaczenia trasy na takich biegach? Na maratonach każdy wie którędy ma lecieć, a na takich długich trasach poza terenem zabudowanym i o niższej frekwencji? zwyczajnie boję się, że się zgubię, mam ujemną orientację w terenie xD
Takie Mikołajki. Może spotkam jakiegoś Elfa w lesie. Zobaczymy, czy byłam grzeczna w tym roku.
Czeka nas ponad 53 kilometrów dobrej zabawy ( ͡° ͜ʖ ͡°)
#bieganie #biegajzhejto #biegiultra #ultramaraton
6 Grudnia będzie fotobudka, słodkości, przebrania, Mikołaj, no będzie CZADOWO, wbijajcie ( @enron czuj się zaproszon ^_^)
A tera opowiadanie:
Po rekordowym półmaratonie wróciłem do luźniejszych biegów.
Było z tego 5 zupełnie truchcikowych biegów dla zabawy i 5 "treningów" biegowych do tętna 140, no ale byłem mało zdroworozsądkowy, bo między 12 a 21 października miałem dosłownie 2 dni bez biegania, za mało + dowaliłem sobie tym wyjazdowym treningiem też
19 Października wybrałem się na trening wyjazdowy ITMBW w Gorcach, genialna sprawa, był do wyboru półmaraton górski lub 10ka, oczywiście wariat wybrał połówkę, ciężko się było oprzeć okazji pośmigania za legendą polskich biegów górskich Krzyśkiem Bodurką ^_^
21 Października na pechowym wieczornym treningu ITMBW na Czyżynach puściłem się głupio za trenerem lekko "przegiętym" jak na mnie tempem interwału 3:00/km no i zrobiłem sobie kuku, poczułem lekki ból w lewej nodze przy stawianiu każdego kroku, niestety nie zmienił się on kolejnego dnia na podbiegach (22go...) no i zameldowałem się pronto u ortopedy.
USG w gabinecie niezbyt wiele pokazało, ból był, ale słaby, umówione pogłębione USG, RTG i stop z bieganiem, także się posłuchałem tą razą.
Na RTG też niepewna diagnoza, albo naciągnięcie albo złamanie w stopie, kto to wie.
Dopiero ekspertka od USG z 20 latami doświadczenia mnie zdiagnozowała, zmęczeniowe złamanie kości sześciennej śródstopia.
Jeszcze na dobitkę była tomografia komputerowa tego miejsca no i tak sobie od tego 22 października nie biegam.
21 Listopada sobie dopiero pozwoliłem na jedno truchtanie i na troszkę biegania sobie na luzie pozwolę w nadchodzącym tygodniu.
Timeline:
23.10 Ortopeda
Po wstępnym USG:
Skierowanie 1 Rtg stopy AP + bok/skos
Skierowanie 2 USG (p dr konkretne nazwisko specjalistki). Kontrola z wynikiem.
24.10 RTG - takie "sobie":
Na wykonanych zdjęciach rtg stopy lewej uwidoczniono uwapnioną strukturę w okolicy
podeszwowej powierzchni kości sześciennej mogący odpowiadać odłamanemu fragmentowi kości.
29.10 Dokładne USG od ekspertki:
Ubytek ciągłości zarysu górnej i bocznej powierzchni kości sześciennej, budzący podejrzenie
nieprzemieszczonego złamania typu powolnego , bez widocznej kostniny w miejscu złamania , jej brak nie wyklucza ze względu
na krótki czas trwania objawów . Po stronie podeszwowej obustronnie uwidoczniono owalną , uwapnioną strukturę , o gładkich
obrysach , najbardziej odpowiadającą trzeszczkom lub małym kościom dodatkowym . Stawy piętowo- sześcienny , TMT IV, V ,
zarys V kości śródstopia , ścięgna strzałkowe prawidłowe .
31.10 Tomografia
Bez zmian pourazowych. Torbiel podchrzęstna podeszwowej części kości sześciennej do 2mm,trzy
drobne zwapnienia w tk. miekkich ok. stawu piętowo-sześciennego do 3mm, poza tym bz.
No i rundę 3cią mam umówioną 10 Grudnia (3.5 tygodnia później )
Mój kilometraż na listopad @scorp to 7.5, lepsze to niż nic
Leczenie mam kretyńsko banalne: "Nie przemęczaj chłopie nogi".
Wczoraj byłem na 3h Andrzejkowych baletów, od zeszłego tygodnia wleciały znów dość mocne wolne ciężary, ale czekam na 10 grudnia konsultację, ponowne USG i potwierdzenie, że się zrosło... kolejne mocne bieganie może na Marzannie na wiosnę heh
Szkoda, no ale cóż, potrzebne są przerwy i tyle.
Niestety tych mikrourazów nie czuć, jak już j⁎⁎⁎ie to też nie czuć zbytnio, trzeba dopiero to porządnie przez kilka tygodni "rozbiegać" by mieć poważne złamanie z przemieszczeniem, więc nie róbcie tego, lepiej się zbadać, skleić i śmigać bezpiecznie jak się kość zrośnie solidnie (6-8 tygodni powinno się malutkie złamanie ładnie zaspawać, po 12-16 tygodniach już mamy kość-kość konkret).
W międzyczasie zostałem hejtokoksem i fitnessiarą, no i kibicem
Zdrowia i udanego biegania bez kontuzji misie pysie!!!
p.s. kalendarz treningowy po połówce i zanim przestał chłop biegać:
12.10 - Roztruchtanie do domu
14.10 - ITMBW Czyżyny Rafał Sułkowski - Siła biegowa w skipach i 10x100/100
15.10 - Decathlon Midweek Run - Marcin Kunz - 12x1'/1'
16.10 - Akademicka Doba Sportu - Jesień - Poranny Jogging z AZS AWF Kraków Masters - rozbieganie i rytmy na pobudzenie, pogaduszki o Maratonie Walencja - Tu "Czerwoni" w potężnej biegowej formie, mega!
16.10 - ITMBW Wieczorem #405 5k - Spokojny na tętnie celowanym 140, średnio 132
17.10 - 4Fizjo Runners Kraków - Rafał Sułkowski - Sprawność, rozbieganie, kilka lekkich rytmów.
18.10 - Parkrun Kraków #587 i #500 Parkrun Rączego Konia z ITMBW świętowany w masce konia ^_^
18.10 - Bieg zdrowia Psychicznego - taki lokalny malutki szkolny bieg + festyn w jednym, ciężko się było oprzeć rozbieganiu
19.10 - Trening wyjazdowy ITMBW z KIA Wadowscy w Gorce - Jaki ten Krzyś mocny, no po prostu szacun, zresztą ekipa "Niebieskich" też potężna.
21.10 - ITMBW Czyżyny - Paulina Kicilińska - mocne interwały, następnym razem nauczony pokory będę jednak wolniej Mięśnie jedno, ale kości drugie
22.10 - Decathlon Midweek Run - Marcin Kunz - Nie przeszło mimo lekkiego biegu, to chłop odpuścił i poleciał do umówionego dzień wcześniej ortopedy.
kalendarz kibicingowy/misc wydarzonka
26.10 Najszybsza Dycha w Życiu - na rowerku
26.10 GPK Otwarcie - Kibicowałem jako Diaboł ^_^
10.11 Pan ASICS się wywiązał i mi dostarczył Novablasty... tera tylko grzecznie poczekać aż będzie można skorzystać
11.11 Krakowski Bieg Niepodległości - BtB zdobyło puchar za najszybszą i najliczniejszą drużynę
11.11 Niepodległościowy półmaraton na rowerku z @enron
13.11 ITMBWieczorem #697 - Kibicing i Wolo.
16.11 Bieg z Wąsem - Kibicowałem, ale też morsowałem
19.11 Prelekcja Decathlon | Mistrzostwa Świata w Biegach Górskich oczami Krzysztofa Bodurki - Krzysiek opowiadał o trudach MŚ, samym starcie, planie i zderzeniem z rzeczywistością, FASCYNUJĄCE tyle powiem \o/
22.11 Poranny Bieg po Plantach Krakowskich - zrobił chłop chodem 7:32/km ... not bad
27.11 ITMBWieczorem #699 Wielki Finał - zarobiłem odblask, zawsze coś
No i zamykanie stawki i różne wolontariaty co sobotę na Młynówce.
I po zepsuciu:
21.11 - Łączymy Bronowickie Parki - Radek Kłeczek - Lekkie rozbieganie i test nogi, o dziwo strat w tętnie podczas biegu... zero... spoko
Test nogi z przed 9 dni, kolejny 5 grudnia na treningu 4Fizjo i 6 grudnia na Buncie Mikołajów
@pluszowy_zergling żeś się kolego pechowo załatwił, cud żeś na dobrych specjalistów trafił. Choć jakbyś na złych trafił to by kazali przestać biegać i efekt byłby ten sam albo i nie.
Ja ledwom żyw, ważą się losy niedzielnego GPK, sobotnie mikołajki wiadomo też pod wielkim znakiem zapytania (a raczej żoninego wałka/tłuczka do mięsa, zależy ile będzie miała krzepy i jak się wkurzy). Pożyjemy, zobaczymy. Zdrowiej!