@maximilianan kiedyś podobnie odszczeknąłem się jednemu burgerowi, jak z rozpędu zrobiłem faktyczną literówkę, a on odpalił wyjątkowo chamskiego paliwodę. To mu odpisałem, że w przeciwieństwie do niego, angielski to nie jest mój język ojczysty, a i tak w całej dyskusji popełniłem mniej błędów niż on w dowolnym jednym zdaniu, bo mu się nawet nie chce pierdolonych apostrofów stawiać, nie mówiąc już o gramatyce jak ze śmietnika.
@maximilianan i to jest w tym wszystkim najlepsze- skrajna większość jak jedziesz do nich to co najwyżej ci powiedzą, że dobrze mówisz po ichniemu, bo sami mają w dupie miodkowanie- możecie się dogadać? Możecie. Wiecie o co drugiemu chodzi? Wiecie. Łer problem? Jeszcze flegmatyczni Brytyjczycy jak cię mogę, ale Amerykanie mają na to wyjebane, a Szkoci/Irlandczycy to już w ogóle jak trafisz na kogoś kto ostro zapodaje gwarą.
Dobra, jest kilka minusów: 1. To jest fejk na jakieś 99% (przy czym nie ma to znaczenia tak naprawdę, bo jest dobrze zagrane). 2. Znałem to już sam nie wiem, ile lat temu. 3. Znajomość Ebonics wskazana, ale są napisy
Ale pomimo tych minusów, obejrzałem to już z osiem razy i za każdym razem płakałem jak pan wujek, tyle że ja ze śmiechu
Może taki dzień mam, a może to rzeczywiście jest śmieszne.
special ed - to coś jak u nas nauczanie specjalne czy wyrównawcze, ale tam mają klasy takie w zwykłych szkołach; żeby nie kombinować i przetłumaczyć pięknie uwzględniając polskie realia (i boomerską wiedzę ) niech to będzie "szkoła specjalna"
3 razy spróbowałem. Najpierw German, potem Finnish, a na koniec Polish. Wszystkie po 90% xDD Do d⁎⁎y z takim AI.
Mówię mocną mieszanką akcentów polskiego i irlandzkiego - Jankesów i Brytoli nabieram bez problemów, że jestem Irolem. Irlandczycy wciąż słyszą u mnie domieszkę obcego akcentu, ale jej nie rozpoznają.
W ogóle to był fajny komentarz jak zakręcił pierwszy viral, ale jak teraz go widzę w co 5 rozmowie gdzie ktoś zwraca uwagę na błąd albo czasami nawet z d⁎⁎y, bo nikt się nie czepiał języka to leci rank tego tekstu bardzo. Bardziej szanuję: "if i make a mistake in English please don’t correct me i have no respect for this language", bo to deklaracja, że ktoś ma wyjebane mocno. A tego komcia zdarza mi się widzieć gdzieś w odpowiedzi pod komentarzem który ciężko zrozumieć i ktoś zmieszany pyta o co chodziło od kogoś kto jednak "don't speak English".
Mam takie wrażenie że rodowici anglicy/amerykanie nie dają takiego jebania o wszystkie te struktury językowe co zagraniczni, którzy pucują się ze muszą być świętsi od papieża w tej sprawie. Bele byście się dogadali i tyle ¯\_(ツ)_/¯
@NiebieskiSzpadelNihilizmu mam koleżankę po studiach z lingwistyki w Polsce, pracuje w uk jako nauczycielka ang ledwo wiazac koniec z koncem. Czesto słyszałem od niej "ja nie wiem jak ty dostales taka pracę z tym swoim angielskim, musiałeś mieć zajebiste szczęście albo po znajomosci". Podczas gdy 99% Anglików i innych ludzi w pracy z innych krajów mówi mi że moj ang. Jest spoko
@HolQ taa. Przeciętny Anglik używa 5 czasów, 6 to już jest dobrze, ale prędzej to nie dają o nic jebania i "optymalizują" język do użycia 4 jak wchodzi mowa potoczna. Jeszcze Brytyjczycy jak cię mogę, ale jak jedziesz do Stanów na delegację to wszystkie pozory znikają i robiąc z lokalsami jakiś wypad na lunch, czy piwko po robocie, to wszyscy mają takie podejście na zasadzie miłego zaskoczenia "o kurde jak ty dobrze znasz nasz język" i jeszcze się nie spotkałem z tym, żeby ktoś tam odstawiał wypokowego paliwodę, bo nie postawiłeś werbalnego przecinka. Wszyscy potrafią się dogadać, a że ktoś coś popierdoli albo mu braknie słowa- a kogo to interesuje. Tymczasem nauka angielskiego w typowej polskiej szkole- "musicie umieć perfekcyjnie wszystkie 16 czasów i słownictwo na każdą okazję z każdej dziedziny od tyłu po mandaryńsku obudzeni w środku nocy na zawołanie bo inaczej nawet nie kupicie sobie bułki!".
Ciekawostka dla tych zainteresowanych tłumaczeniami symultanicznymi i językiem chińskim. Wpadłem dzisiaj na ciekawe nagranie Obamy i Xi z 2016 roku kiedy to zarówno Xi jak i Biden byli jeszcze wice-. Jako że sam mówię po chińsku to bardzo mnie zaskoczył tłumacz Obamy który mówi z naprawdę dobrym akcentem i używa bardzo ładnego, dyplomatycznego języka, poziom który jest niesamowicie trudny do uzyskania dla non-native'a. W komentarzach ktoś napisał że to ten sam koleś który był tłumaczem Reagana podczas jego spotkań z Deng XiaoPingiem w latach 80tych. Wygooglałem kolesia i rzeczywiście okazuje się że Pan Jim Brown był tłumaczem dla 7 prezydentów USA, od Jimmiego Cartera po Donalda Trumpa. Okazuje się też że Jim nie dorastał w Chinach a chińskiego nauczył się dopiero studiując na Tajwanie.
Jako że sam mówię po chińsku to bardzo mnie zaskoczył tłumacz Obamy który mówi z naprawdę dobrym akcentem i używa bardzo ładnego, dyplomatycznego języka, poziom który jest niesamowicie trudny do uzyskania dla non-native'a.
Wiesz, jakby to był tłumacz Słowacji, to bym jeszcze rozumiał zaskoczenie, ale że w całych Stanach Zjednoczonych znaleźli 1 gościa mówiącego świetnie po chińsku? Niesamowite!
Jedni się podniecają Lewandowskim a inni mówią że znalezienie kolesia trochę lepiej kopiącego w piłkę w 40 milionowym narodzie nie jest niczym niesamowitym.
Poznałem naprawdę wielu "białasów" mówiących po chińsku i poziom tego Pana po prostu zrobił na mnie wrażenie. Zresztą nie tylko na mnie:
Po wiki: "Brenda Sprague, then the State Department's Director of Language Services, explained that the ability to perform consecutive and simultaneous translation during formal diplomatic and senior-level functions was the highest level of language expertise, but that "At Jim's level, there is only one Jim".
Ciekawostka dla tych zainteresowanych tłumaczeniami symultanicznymi
@mati3654 ale przecież to nie jest tłumaczenie symultaniczne
Inna sprawa - dlaczego prawie zawsze tłumacze robią przekład ze swojego języka na obcy? Przecież tłumaczenie z obcego języka na swój jest łatwiejsze i pozwala lepiej dobrać słowa, jeżeli nie ma odpowiedników 1:1.