#2137
Zaloguj się aby komentować
13 723,58 + 11,02 + 12,01 + 16,01 + 10,26 + 11,02 + 2,63 + 7,01 + 1,34 + 10,11 + 21,37 = 13 826,36
No i kolejny tydzień minął. Ciężko było z nowym układem dnia, trzeba było skrócić dystanse ale udało się jakoś zachować codzienne bieganie. We wtorek nie dało się rano, to poprawiłem po południu
I OTO NADEJSZŁA
Atmosfera super! Dziki tłum biegaczy, na Rynku tłumy kibiców. Muzyka, światła, serducho biło radośnie. Początkowy plan "potuptam se spokojnie z kolegą co zającuje na 49 minut" z nagła szlag trafił, gdy się okazało że kolega jednak będzie zającował na 44 minuty xD Oczywiście nie było innej opcji jak ustawić się na 44 minuty
Poszło ostro. Najpierw było ciężko, bo dość ciasno - nie mogłem się przebić do zajączków, bo tyle ludzi się pchało i miejscami trzeba było zwolnić. Zając zastosował tradycyjną metodę odsiewania plew - pierwsze kilometry były w tempie w okolicach 4:08/km, i z zadowoleniem stwierdziłem że nawet daję radę. Tuż po pierwszym kilometrze zaskoczenie - na Dietla przebijała się między autami karetka, ale przebiegłem na długo przed tym zanim dojechała do skrzyżowania. Moje obawy o ciemność i niepewną nawierzchnię okazały się być mocno na wyrost - było całkiem spoko, choć przed pierwszym kilometrem jakieś dziewczę zaliczyło wywrotkę
Nie sprawdziłem trasy więc leciałem przyklejony do zająca. Było dobrze, na 5. kilometrze wpadła życiówka na 5 km (20:25), choć były dziwne rozjazdy znaczników i tego co mówił mój zegarek więc mam lekkie wątpliwości co do tej życiówki. Tempo mi trochę spadło, zając zaczął się oddalać - ale cisnąłem ile sił. No i wtedy pojawił się Wawel
Spodziewałem się podbiegu, ale nie spodziewałem się że będzie dużo krótszym podejściem - zdecydowanie ostrzejszym, niż się spodziewałem. W ogóle nawet nie przypuszczałem że tam jest podbieg xD taki ze mnie kurde Krakus. Wpadłszy na Dziedziniec Arkadowy zobaczyłem, że dogoniłem zająca - oj, coś to mieszkanie na szczycie wzgórza chyba daje
Ostatecznie wyszło 43:33
Potem jeszcze poczekałem na znajomych, w tym na zajączkę z 1:04 która chciała ze mną wrócić. Jak się wszyscy zebraliśmy, podreptaliśmy ten kilometr z hakiem do auta i potem już porozwoziłem dziewczyny.
A dzisiaj? No byłem nabuzowany po wczorajszym biegu jak jasny pieron! Sam z niczego obudziłem się o 3 rano, jakimś cudem zmusiłem do ponownego zaśnięcia - ale i tak wstałem przed budzikiem, kwadrans przed 5. Niespiesznie się pozbierałem i o 5:21 wyruszyłem na mój tradycyjny dystans
Spoko to był tydzień i bardzo fajny weekend. Oby tak dalej
Arbuz zjedzony, a ja trzymam kciuki za znajomych lecących maraton
Miłej niedzieli!
#sztafeta #bieganie #2137

Niepotrzebnie się wtrąciłem. Przez to teraz zdobywasz osiągnięcie
- W sumie... Hardkor edyszyn! (350 km)
Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats
A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
12 965,05 + 21,37 + 5,01 + 1,08 + 21,37 = 13 013,88
Kolejny fajny weekendzik
Nie było ciśnienia, więc oba dni z późnym
startem - wczoraj niewiele przed 7, a dzisiaj już niemal o 7:30
W każdym razie wczoraj wjechał uczciwy papatonik w tempie 5:18/km - w sumie szybciej niż się spodziewałem, ale nogi same niosły. Było bardzo przyjemnie - na termometrze +2°C, a wiatr, choć mocny, na kluczowym odcinku (Wały Wiślane) wiał w plecy.
A że jestem wariat, to tym razem nie zakończyłem papatonu pod domem, tylko w pobliskim parku z myślą o zaliczeniu parkrunu
A dzisiaj było baardzo fajnie
Po wczorajszym - jak by nie mówić, intensywnym - dniu, gdzie na koniec nawet sobie nie zrobiłem rolowania obolałych nóg, nastawiałem się na spokojny trucht. Ale po pierwszych metrach stwierdziłem "nie chce mi się" i przyspieszyłem
I co? Średnia 5:10 min/km
Od poniedziałku zmiany w życiu i porannym rozkładzie dnia i będzie mi ciężej biegać rano, a już na pewno strzelać papatony
A póki co pękło 250 km w kwietniu.
Miłej niedzieli!
#sztafeta #bieganie #2137

Sprawdziłem to kilka razy. Niestety nadal wychodzi, że zdobywasz osiągnięcie
-
W sumie... Hardkor edyszyn! (250 km)
-
Dokumentalista (30 zdjęć)
Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats
A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.


Zaloguj się aby komentować
Nie kubki, talerze, czy czajniczki, to jest final boss w #ceramikaboleslawiec #2137
Zaloguj się aby komentować
Pseudo sterownik mi pokazał 21.37 na sondzie ds18b20
#2137 #heheszki #cenzopapa #gownowpis #elektronika

Zaloguj się aby komentować
12 442,75 + 21,37 + 21,37 + 11,39 + 21,37 = 12 518,25
No to kolejnych parę papatonów do kolekcji, a przy okazji pękło 200 km w kwietniu
Dzisiaj było fajnie, bo wybiegłem przed piątą rano i było -2°C
Przede mną weekend, pewnie się domyślacie co wpadnie xD
Za to od poniedziałku zmienia mi się trochę harmonogram dnia - a zwłaszcza poranków - i obawiam się, że ciężko będzie strzelać codziennie papatony, średni dystans raczej zmaleje.
No i koniec końców odpuszczam Cracovia Maraton
Miłej reszty piątunia!
#sztafeta #bieganie #2137

Tak. To ja uznałem, że to wystarczy do przyznania osiągnięcia
-
W sumie... (150 km)
-
W sumie... Hardkor edyszyn! (200 km)
Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats
A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.


Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
12 065,40 + 21,37 + 21,37 = 12 108,14
Jestem prosty enron, mam obowiązki enrońskie.
KRYĆ SIĘ!
I mokrych jajek
#sztafeta #bieganie #2137 #swieta

Tak. To było wystarczające na osiągnięcie
- W sumie... (125 km)
Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats
A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
11 919,09 + 12,37 + 9,00 = 11 940,46
No masz, gapa ze mnie xD
Miał być standardowy papatonik, dzień w miarę luźny - więc się specjalnie nie spinałem, wstałem spokojnie przed 6. Miałem spokojnie sobie pobiec - a tymczasem obudził się najmłodszy syn, a po chwili drugi... i zgłosił problem z bólem barku (ostatnio go sobie popsuł), więc trzeba było kombinować jak go ratować. Szczęśliwie kąpiel i okład z żywokostu naprawiły sytuację, a już się zastanawiałem czy na sygnale z nim nie jechać na jakiś SOR...
Wyruszyłem w końcu o 7:22 - i biegło się przyjemnie, choć powoli. Doleciałem do piekarni po 7 kilometrach, kupiłem chleb zamówiony przez żonę... a tu telefon. Już się bałem, że coś poważnego - ale okazało się, że lista zakupów rozszerzyła się o piersi z kurczaka - i to w trybie CITO xD Jedyne dwa sklepy w których kupuję mięso w Krakowie to mój osiedlowy i drugi, koło którego właśnie byłem - a że nie chciałem ryzykować że ten osiedlowy jest zamknięty (albo pusty), to kupiłem od razu te filety i z bólem serca ruszyłem najkrótszą drogą do domu. Dotarłem, dobijając do minipapatoniku czeskiego - tak na wszelki wypadek, gdybym nie dostał pozwolenia na dalszy start
I co zrobiłem? A raczej co miałem zrobić? Stop, klik klik, wznów później, gotowe.
A co zrobił zegarek, czyli co zrobiłem ja? Bzzt aktywność zapisana xD
No nic, widać tak było pisane
Jak zwykle niespecjalnie się starałem, a im później tym bardziej zaczynałem cisnąć. Kurde niereformowalny głupek xD nigdy się nie nauczę dać se na luz… Niedługo po starcie byłem szesnasty, ale że nasz parkrun jest dość specyficzny z licznymi podbiegami i ostrymi zakrętami/nawrotkami, to na koniec awansowałem do 10. pozycji, którą mi kolega ukradł niedaleko przed metą - sam dotarłem równo w 23 minuty, więc nie tak źle jak na staruszka po 13 kilometrach biegu
A potem znajomy wysłał fotkę - akurat postanowił sobie strzelić parkrun na Błoniach, który zawsze jest obstawiony przez najszybsze dziki. Fotka z jego tokenem po ukończeniu... tokenem numer 1
A żeby już nie zanudzać - to życzę Wam wszystkim Wesołych, Radosnych, Pogodnych, Błogich, a jeśli ktoś chce to i
ROZBIEGANYCH Świąt, kochani!
#sztafeta #bieganie #2137

Tak, to ja to liczyłem. Tak, wyszło, że zdobywasz osiągnięcie
- W sumie... (80 km)
Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats
A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Zaloguj się aby komentować
Cóż za śmieszek musiał dać tę konkretną godzinę na opakowaniach telefonów dla starych ludzi.
#heheszki #2137

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
11 667,92 + 21,37 + 21,37 = 11 710,66
I tak sobie mija dzień za dniem na tej wsi
A dzisiaj luzik - dzień niespieszny, żadnego ciśnienia, jedynie trzeba było kupić chlebek do święcenia i banany
Wczorajszy papaton ominął okolice Wisły, takoż i dzisiejszy - ileż można biegać tą samą trasą? Pewnie jutro tam wrócę, może boćki już dotarły? Zobaczymy.
Aha, bynajmniej nie szykuję papatonowego kwietnia - tak po prostu wyszło
Miłego Piątunia!
#sztafeta #bieganie #2137

To ten moment, w którym z przykrością informuję o osiągnięciu
-
Ja nie dam rady?! (21,37 km)
-
Kapitan barki (kwiecień)
-
W sumie... (60 km)
-
Nie mogę rozmawiać bo biegnę! (10 000 km)
-
Dokumentalista (20 zdjęć)
Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats
A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.



Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Wiecie co trzeba zrobić!
#2137 #hejtoobrazapapieza #cenzopapa

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować













