#2137

179
4697

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Pismo mówi, żeby dzień święty świecić - kim ja jestem żeby się sprzeciwiać. Aktywność fizyczna odbyta. Rekreacyjny rowerek i spacerek dla dobicia czasu #2137

Jeszcze ta piękna godzina rozpoczęcia aktywności 2:37

#hejtoobrazapapieza chociaż to na pewno lepsza forma upamiętnienia niż zdecydowana większość innych sposobów #owcacontent

12fbad57-c236-48f4-8097-71e7b44e6ae7

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

11 534,59 + 21,37 = 11 555,96


Se wziąłem zaspałem - zamiast wstać o 4:30 wstałem po 6 No ale święta środa to święta środa, poza tym luz z dziećmi - jeden syn na 11, drugi chory, trzeci chory, więc pośpiechu nie ma. Żona też chora to się nimi zajmie jakby co


Marzec zamknięty, kwiecień wypada uczciwie otworzyć kwiecień. A nie ma lepszego otwieracza niż papaton więc mimo że już dochodziła 7 rano wyskoczyłem na standardową trasę w kierunku Wałów Wiślanych. Było... ULTRA PRZYJEMNIE bo na termometrze 3°C, wiatru sporo ale było przecudne Słońce! Cudnie się tuptało, zwłaszcza na wałach mordą w stronę Słońca


Ludziska coś nawet się ruszyły - na wałach 6 rowerzystów i jeden biegacz, a potem jeszcze dwie biegaczki w Lasku Mogilskim (za to brak dzika, po raz pierwszy od wielu przelotów tamtędy). Na drogach już dość spory ruch, ale tym razem sprytnie śmignąłem trasą omijającą wszystkie światła dla pieszych


Tempo niespieszne, za to puls adekwatny - średnia 135bpm. Tym razem pamiętałem o cycoplasterkach więc cierpień nie było xD

Coś mi się szykuje ładny cug - tyle dni wolnych a ja mam słabą wolę, zdecydowanie zbyt słabą by się powstrzymać od nałogowego papatowania No chyba że od żony dostanę wałkiem w łeb i się opamiętam.


Nad maratonem nadal myślę, wiem że mi się za to oberwie a i wąż w kieszeni swoje robi


Miłego prima!


#sztafeta #bieganie #2137

1227cada-9e6d-4893-a25a-11924fb115a6

Zaloguj się aby komentować

10 630,17 + 21,37 + 32,71 = 10 684,25


No, takie weekendy to ja lubię Mimo piątkowego papatonu w sobotę rano mnie nosiło. Trochę zaspałem, a potem dodatkowo zamarudziłem - pokawkowałem z żoną, zjadłem jakieś tam ciacho - i wyjątkowo późno, bo prawie o 7:30, poleciałem zaliczyć kolejny papaton xD


Biegło mi się wyjątkowo dobrze - już bez deszczu, lekko mokre drogi ale bez kałuż, wiatru niewiele, przyjemne +3°C. Jak raz wpadłem w tempo to już je trzymałem - i choć wspinając się na swoje wzgórze zrobiłem nieco zakupów i lekko spuściłem z tonu, to jak dotarłem do domu równiutko ze świentym dystansem, to średnia wyszła 5:08/km Po drodze jeszcze przeleciałem przez osiedlowy parkrun, ale tylko przybiłem piątki i śmignąłem dalej - obiecałem, że wcześnie dotrę


No a dzisiaj... zmiana czasu! Jak ja KOCHAM czas letni! Nic dziwnego więc, że postanowiłem go odpowiednio uczcić za pomocą uberpapatonu czeskiego xD Planowałem wystartować o 5 (oczywiście nowego czasu), ale wyszła wizyta w kibelku, a potem się okazało że pasek rozładował baterię i trza było zmienić. Nic to - wystartowałem o 5:30.

Znowu bardzo przyjemnie  +3°C i tym razem już dość solidny wiatr - ale nie jakiś specjalnie mroźny. Zresztą mi ten wiatr specjalnie nie przeszkadzał - najpierw się szwendałem  wśród gęstszej zabudowy, a jak dotarłem nad Wisłę to się okazało że mam wdupewind i nawet ciutkę pomagał! Na wałach spotkałem samotnego kolarza i tyle.


Generalnie wszędzie pustki - oczywiście w Lasku Mogilskim spotkałem tradycyjnie dzika, za to chwilę później minąłem jednego biegacza. Doleciałem do Zalewu Nowohuckiego, gdzie było już tłoczno - spotkałem parę spacerowiczów, dwójkę biegaczy i, hm, rolkarkę?


Dotarłszy na osiedle zacząłem mocno tracić tempo - zmęczenie i podbiegi dały o sobie znać, fajnie widać na wykresach jak fabryka siadła Ale nie przejąłem się tym zbytnio, w końcu to nie wyścigi.


Koniec końców wyszło dość przyzwoicie - niecałe 3h (najlepsze, że chciałem zaliczyć stravowe wyzwanie trzygodzinnej aktywności xD), tempo 5:25 - co ważne, bez jakiegokolwiek pauzowania, bo przeleciałem na paru czerwonych a inne światła ominąłem Jak do domu dotarłem... to tylko kot mnie powitał, reszta słodko kimała xD


Dawno nie było u mnie trzydziechy - gorzej, że zaczynam mieć myślenice czy jednak się nie szarpnąć na Cracovia Maraton mimo że biegnę nocną dychę Stary człowiek a głupi heh, żona mnie ukatrupi. Póki co w tym miesiącu zaliczone 460 km.


Miłej niedzieli!


#sztafeta #bieganie #2137

87c5a8e4-2502-4684-8e4a-dfd56f7e0e48

Wspomniane wykresy. Puls stabilnie, tempo zdechło na ostatnich kilometrach, ale kadencja pokazuje że im bliżej końca tym słabiej. Długość kroku z kolei dość stabilna, bilans prawa/lewa jak zwykle stabilnie wujowy xD

6ce201bb-8727-42a7-a06b-088c40e8eb52

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

10 276,28 + 21,37 = 10 297,65

Wczoraj zaspałem i zamieszanie z rana było, to musiałem dzisiaj jakoś odreagować 😅

Fajnie się tuptało, cieplutko (4°C) i orzeźwiający deszczyk ☺️

Obwarzanki kupione 😎

Miłego dnia! ♥️

#sztafeta #bieganie #2137

313dc689-4f2a-4a4e-8ad0-529ca348d7c4

Zaloguj się aby komentować

10 122,78 + 10,01 + 12,12 + 21,37 = 10 166,28


Minęły kolejne trzy dni. Choć niedzielny występ w Marzannie był daleki od wybitnego, to poszło i tak lepiej niż się spodziewałem. Ewidentnie jednak coś tam walczyłem, bo mimo wieczornego intensywnego masowania, rozciągania i rolowania poniedziałkowa dyszka po bułeczki była do rytmu oj - oj - ała - auć xD No może nie aż tak, ale tempo 5:57/km mówi samo za siebie

Wtorek już był nieco lepszy - mimo bardzo późnego (po 7 rano) startu udało mi się urwać 12 km w tempie 5:23/km, więc już zahaczającym o granice przyzwoitości. Mięśnie też już odpuściły i cierpienia było zdecydowanie mniej co było zdecydowanie ważne z racji zbliżającej się środy.


Ach, środa, środeczek, środunia Dzięki rozkładowi lekcji moich dzieci to mój cheat day, w którym przy odrobinie samozaparcia mogę sobie strzelić ulubiony dystansik Nie inaczej było dzisiaj, choć lekko zaspałem i wstałem dopiero o 4:52 - nie wiem, może trzeba było iść spać wcześniej a nie o 1 nad ranem? Któż to wie?


Wyszło jeszcze parę perturbacji, przez co wybiegłem dopiero o 5:33 - nici ze wschodu Słońca nad Wisłą, ale i tak było bardzo ładnie Trochę poczekam na takie widoki, bo najbliższe kilka dni będzie lać a potem zmiana czasu i wschody uciekają na późniejsze godziny. Jakoś trza sobie będzie radzić, muszę pamiętać żeby podładować oświetlenie do biegania.


Mimo środku tygodnia wszędzie pustawo. Nad Zalewem Nowohuckim o 6 zaledwie dwoje spacerowiczów, na Wałach Wiślanych szóstka rowerzystów i jeden biegacz. W najbliższych dniach dzięki ulewom będzie pewnie jeszcze mniej ludzi - zobaczy się,

Tempo było znośne, choć pod koniec średnia mocno spadła dzięki wdrapywaniu się na moje wzgórze. Generalnie po wykresach widać, że się po prostu opiedralałem - średni puls 132bpm, średnia kadencja 176spm. Ale było bardzo przyjemnie - a przecież o to chodzi w bieganiu, nie?


No to miłego dnia wszystkim!


#sztafeta #bieganie #2137

4eb26050-4b22-4a3a-b039-ce1702e4ae59

Zaloguj się aby komentować

@ZohanTSW Najlepsze, że też się zesrałem na kiblu. W nocy. Zanim zobaczyłem ten obrazek.

Papaj to jednak ma moc.

Chyba, że to @RogerThat xd

Zaloguj się aby komentować