Zdjęcie w tle

Społeczność

Stoicyzm

227

Stoicki punkt widzenia - teoria i praktyka

Gniew kie­ro­wany na sie­bie sa­mego może prze­kształ­cić się w po­czu­cie winy lub wsty­du. Sto­icyzm uważa te emo­cje za nie­kon­struk­tywne (po­pu­lar­ność zdo­były do­piero póź­niej, wraz z eks­pan­sją chrze­ści­jań­stwa). Sto­icy mieli przej­rzy­sty po­gląd na te­mat cha­rak­teru: jest pod na­szą kon­trolą. Po­czu­cie wsty­du nie ma żad­nej war­to­ści. Je­śli twój cha­rak­ter ma wady, pra­cuj in­ten­syw­nie, by się ich po­zbyć, bio­rąc cnoty za prze­wod­ni­ków.

Jak po­wie­dział Ma­rek Au­re­liusz: „Zgoła nie w tym rzecz, że się roz­pra­wia o ce­chach męża do­brego, lecz że się nim jest"


Brigid Delaney, Zachowaj spokój

#stoicyzm

1a3d3abc-50fc-49c0-887b-c732447d27c6
cdd2a709-58ec-4c01-88d7-f15c15e80750

Zaloguj się aby komentować

Nigdy nie wolno dawać gniewowi dostępu do siebie, ale czasami należy go pozorować, gdy mianowicie trzeba rozbudzić ospałe umysły słuchaczy, podobnie jak opornie do biegu zrywające się konie żegadłami i podłożonymi pod nie żagwiami zmuszamy do galopu. Niekiedy znowu trzeba nastraszyć tych, na których perswazja nie wywiera żadnego wrażenia, a mimo wszystko nie w większym stopniu jest gniew pożyteczny niż strach i smutek.


Seneka, O gniewie 

#stoicyzm

d106500e-3694-4f74-99f1-2dbe3af71431

@Fafalala owszem, stoicy polecają myśleć o całym swoim życiu jak o zbiorze różnych ról do odegrania. Chodzi tu o różne normy społeczne i rzeczy, które niekoniecznie mamy ochotę robić ale chcemy bo czujemy, że tak trzeba. Jak wizyta z pomocą u niedołężnej i zrzędliwej babci. Staramy się wtedy jak najlepiej odegrać rolę troskliwej wnuczki puszczając mimo uszu przykre słowa babci. Oczywsicie nic na siłę i trzeba robić to w zgodzie z sobą, bo jeśli nie chcemy być w jakiejś roli to wypisujemy się z niej i nie robimy tego wcale niż byle jak i na siłę.

W tym przykładzie odgrywanie roli gniewnego człowieka czasem jest to konieczne gdyż do pewnych ludzi nie dociera inny język niż krzyk. Pamiętam kilka osób podnosiło tu argumenty, że rozmawiając z takimi budowlańcami to inaczej się nie da niż wściec się i nawrzeszczeć na nich bo inaczej uznają Cię za słabego i nie zrobią tego co się od nich oczekuje. Tu Sekena daje alternatywę krzycz i udawaj gniew zachowując przy tym wewnętrzny spokój. Bo i w ryj można też komuś dać będąc w środku oazą spokoju.

Tak w ogóle dosyć popularne w naszych czasach, choćby w popkulturze stwierdzenie, że życie to teatr a my jesteśmy w nim aktorami odgrywającymi pewne role wywodzi się właśnie od starożytnych stoików.

Zaloguj się aby komentować

W re­la­cji uwa­żaj­cie na emo­cje, które wy­ni­kają z nie­wy­ra­ża­nego gnie­wu. Mogą przy­brać formę zrzę­dze­nia, pa­syw­nej agre­sji, nie­chęci, uża­la­nia się nad sobą, dą­sów lub ka­ra­nia dru­giej osoby na ty­siące róż­nych spo­so­bów. Za­miast tego po­cze­kajmy, aż fala go­rą­cego gnie­wu opad­nie, po czym wy­raźmy swoje uczu­cia w ra­cjo­nal­nej for­mie.


Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

#stoicyzm

1a1d450e-338d-48d1-b016-1df157ead023
227494e5-cd9d-4807-af21-5338b15a05fd

Zaloguj się aby komentować

Czy jednak nie należy dawać mu do siebie dostępu, skoro często okazał się pożyteczny? Przecież podnosi ducha, pobudza zapał i niczego wspaniałego w czasie wojny nie dokona waleczność, jeżeli on jej nie podsyci płomieniem i jeśli tego rodzaju bodziec nie wprawi w ruch i nie popędzi odważnych przeciw niebezpieczeństwom. I dlatego sądzą niektórzy, że najlepszą jest rzeczą, by gniew powściągać, nie zaś usunąć ze szczętem, a po wyłączeniu zeń tego, co jest nadmierne, by go utrzymać w granicach pożytku i taką tylko cząstkę zachować, bez której osłabnie działanie, zmarnieje siła oraz żywotność ducha. — Otóż, po pierwsze, o wiele jest łatwiej rzeczy zgubne całkiem odrzucić niż zapanować nad nimi i nie dopuszczać do siebie niż utrzymać w należytych granicach. Z chwilą bowiem gdy utwierdzą dopuszczone swe panowanie, stają się potężniejsze od tego, który chce nimi kierować, i nie dają się ani całkiem usunąć, ani zmniejszyć. Po wtóre, sam rozum, któremu powierzone są wodze, tak długo jest zdatny kierować, jak długo pozostaje wolny od namiętności. Z chwilą jednak kiedy raz zmiesza się z nimi i splami, nie potrafi już zapanować nad nimi, choć przecież mógł zdobyć się na to, żeby je odeprzeć od siebie. Raz bowiem wzburzony i z równowagi wytrącony umysł staje się niewolnikiem tego, co wprawiło go w podniecenie.


Seneka, O gniewie

#stoicyzm

337356e9-1b3b-42b0-9ada-d77b72ce1dbc

@splash545

Raz bowiem wzburzony i z równowagi wytrącony umysł staje się niewolnikiem tego, co wprawiło go w podniecenie.

Można chyba zaryzykować stwierdzenie, że powyższe nie tylko do gniewu ma zastosowanie

@fonfi sam Seneka to potwierdza w innym fragmencie gdzie odnosi się do wszelakich namiętności, a gniew uznaje jako jedną z nich.

Zaloguj się aby komentować

Uni­ka­nie gnie­wu nie ozna­cza pa­syw­no­ści. Za­miast tego mo­żemy za­zna­czać swoją obec­ność i bro­nić wła­snych za­sad w spo­sób, który zo­sta­nie usły­szany, ale nie za­bu­rzy na­szego we­wnętrz­nego spo­koju. Przy­kład: kilka lat temu miesz­ka­łam w Mel­bo­urne. Z su­fitu za­częła ka­pać woda. W miesz­ka­niu nad moim roz­sz­czel­nił się ka­lo­ry­fer. Była nie­dzie­la i są­siad­ka z góry nie bar­dzo chcia­ła pła­cić wyż­szą staw­kę hy­drau­li­kowi. Nie in­te­re­so­wało jej, że roz­mo­czony su­fit może mi spaść na głowę – po­wie­dzia­ła, że we­zwie fa­chow­ca w po­nie­dzia­łek. Jej nie­fra­so­bli­wość mnie wku­rzyła. Miesz­ka­nie mi za­raz za­to­nie! Roz­ma­wia­jąc z są­siad­ką, po­czu­łam na­ra­sta­jącą falę go­rąca, od­dech mi się spły­cił, ogar­nął mnie gniew. Za­miast jed­nak wy­ra­zić go w po­staci wy­bu­chu agre­sji, po­zwo­li­łam tej fali prze­mi­nąć, a po­tem po­roz­ma­wia­łam z ko­bietą sta­now­czo, ale uprzej­mie, na­le­ga­jąc, żeby we­zwała speca, bo je­śli za­leje mi miesz­ka­nie, to ona do­dat­kowo po­nie­sie koszt re­montu. Mój sta­now­czy ton i na­le­ga­nie wy­star­czyły, żeby zmo­ty­wo­wać ją do dzia­ła­nia. Nie mu­sia­łam zni­żać się do krzy­ków ani wy­zwisk, które za­tru­łyby na­sze poza tym neu­tral­ne re­la­cje i skło­niły ją do od­mowy współ­pracy i de­fen­syw­nego za­cho­wa­nia, a może na­wet uczy­ni­łyby z są­siad­ki moją prze­ciw­nicz­kę.


Brigid Delaney, Zachowaj spokój

#stoicyzm

d3cd49c8-8ab8-4d08-94ed-857638e67336
7fdd7871-a253-49b0-a002-95f05a6d68a7

E, chyba nigdy z naszymi Sebami czy Januszami nie gadał.


Jeżeli sprowadzimy to do negocjacji, to pierwszą zasadą jest, że negocjujemy tylko wtedy, gdy druga strona chce negocjować.


A gdy nie chce, no to już tylko metoda pały pozostaje. Czy takiej w ręku, czy wezwanej.

A gdy nie chce, no to już tylko metoda pały pozostaje. Czy takiej w ręku, czy wezwanej.

@kitty95 No niestety w życiu tak jest, że jeśli przemoc nie działa, to znaczy że stosujesz jej zbyt mało.


Orange Man w USA udowadnia właśnie, że taka metoda pozwala zrealizować jego cele, nawet jeśli te cele są idiotyczne.

@kitty95 wszyst­ko zależnie od sytuacji, i owszem jeśli bez przemocy się nie obejdzie to należy ją zastosować i trzeba zrobić to skutecznie.

Zaloguj się aby komentować

(...) gniew nie jest zrównoważony: raz się wyrywa dalej, niż trzeba, raz się znów zatrzymuje bliżej, niż każe powinność, sam siebie bowiem łagodzi, wydaje sądy według zmiennego nastroju, nie chce posłuchać głosu rozsądku, nie zostawia miejsca na słowa obrony, pastwi się nad ofiarą, na którą się rzucił, i nie pozwala zmienić swego zapatrywania, nawet gdy jest niesłuszne.


Seneka, O gniewie 

#stoicyzm

169577cf-6adb-4ecc-aa4a-5a034acfff82

@kitty95 oczywiście, że tak. Jednak stoicy uważają, że zamiast gniewem lepiej kierować się rozumem i taką ślepą furię można zastąpić chociażby zimnym wyrachowaniem. Natomiast nie każdy musi być stoikiem i może się motywować jak mu się podoba, lub być motywowany przez innych.

@splash545 przy rozważaniach filozoficznych zawsze trzeba brać poprawkę, że to są dysputy o idealnym świecie lub bardziej o idealnych ludziach pełnych cnót wszelakich.

Zaloguj się aby komentować

Fru­stra­cja i złość po­ja­wiają się w na­stęp­stwie lęku (uświa­do­mio­nego lub nie), że nie pa­nu­jemy nad czymś, co w na­szym fał­szy­wym prze­świad­cze­niu po­winno być pod na­szą kon­trolą. Mo­żemy na przy­kład wściec się na kie­rowcę, który za­je­chał nam drogę. Tam­ten już dawno znik­nął nam z oczu, ale my się wciąż pie­nimy i sie­dzimy wner­wieni, choć ab­so­lut­nie nic nie mo­żemy w tej sy­tu­acji zro­bić.

Może to też być złość spo­wo­do­wana bar­dziej za­wo­alo­waną formą stra­chu. Po­wiedz­my, że na­sza firma re­du­kuje etaty. Lęk o po­sadę spra­wia, że za­czy­nasz wszyst­kich kon­tro­lo­wać, współ­praca z tobą to kosz­mar, prze­sta­jesz dzie­lić się pracą, in­for­ma­cjami i w ogóle od­ci­nasz się od ko­le­gów, bo w głębi serca oba­wiasz się, że cie­bie też mogą wy­lać. Złość może przy­bie­rać różne formy: kon­tro­lu­jącą po­stawę, agre­sję, ty­ra­ni­zo­wa­nie in­nych czy po­trze­bę bez­względ­nego po­sia­da­nia ra­cji.


Brigid Delaney, Zachowaj spokój

#stoicyzm

fbbcecf7-24ed-4ff0-8dd5-7d63b468e66a
76f7babe-57c7-4839-a22e-5575fdc9ea89

"potrzebę bezwzględnego posiadania racji" to jest coś co zauważyłem u siebie. W moim przypadku raczej nie powoduje tego strach o stabilność życia czy coś, ale po prostu zauważyłem, że czasami mam irytację jak ktoś się ze mną nie zgadza. Najciekawiej jest jak już się zauważy, że tak taka słabość istnieje. Później w trakcie dyskusji gdy pojawia się irytacja od razu umysł sobie przypomina "znowu powielasz ten sam schemat". Wtedy zaczyna się mała stopniowa zmiana. Udało mi się w ten sposób zatrzymać samego siebie w kilku przypadkach.

Zaloguj się aby komentować

Kon­tro­lo­wa­nie emo­cji jest trud­ne. Gdy ktoś nas ata­kuje, po­wstrzy­ma­nie się od kontr­ataku wy­daje się nad­ludz­kim wy­sił­kiem. Ale, po­dob­nie jak ćwi­czymy mię­śnie, mo­żemy też wy­ćwi­czyć pa­no­wa­nie nad gnie­wem (i wszyst­kimi in­nymi emo­cjami), świa­do­mie go ob­ser­wu­jąc. Mo­żemy na­uczyć się do­strze­gać po­ja­wia­jącą się emo­cję (czę­sto czu­jemy ją w ciele jako na­pię­cie lub skurcz) i za­dać so­bie py­ta­nie, czy to jest „wra­że­nie” – ta pra­wie nie­świa­doma re­ak­cja psy­cho­lo­gicz­na na bo­dziec, na przy­kład gdy prze­stra­szeni wzdry­gamy się gwał­tow­nie. Czy może jest to emo­cja wy­two­rzona przez nasz osąd? Taką emo­cję mo­żemy roz­po­znać, gdy oce­niamy coś jako złe lub do­bre.

Je­śli nie przy­pi­szemy emo­cji ani osądu do ja­kie­goś zja­wi­ska albo opóź­nimy jego osą­dze­nie lub też zmie­nimy swój osąd, to zmie­niamy lub do­sto­so­wu­jemy swoje po­strze­ga­nie tego zja­wi­ska. To wszyst­ko jest w na­szej mocy, o ile tylko je­ste­śmy świa­domi i przy­glą­damy się osą­dowi, który sto­su­jemy w da­nej sy­tu­acji.

(„Ro­zu­mie­nie jest trud­ne, dla­tego więk­szość lu­dzi oce­nia”, jak po­wie­dział psy­cho­ana­li­tyk Carl Jung).

Opóź­nie­nie swo­jej oceny jest sztucz­ką po­znaw­czą – spo­wal­niamy my­śle­nie na dany te­mat, żeby przyj­rzeć się osą­dom, które wy­da­jemy.


Brigid Delaney, Zachowaj spokój

#stoicyzm

ed114a94-a08e-4729-ac5c-3a9ab3ada1d2
46f6f9b5-7b03-4665-ad96-e8286719dffc

To jest moje największe wyzwanie w pracy nad sobą. Kontrola emocji. Zwłaszcza gniewu. Najgorzej, że do tej pory lubiłem mu trochę poluzować smycz i patrzeć jak się rozpędza. W moim przypadku kontrola emocji musi przebiegać łącznie z reorganizacją codzienności, bo choćby pośpiech w sprawach bieżących niestety nie pomaga.

@the_good_the_bad_the_ugly właśnie to jest to, że jest to praca na wielu płaszczyznach. Nieraz trzeba pozmieniać wiele w podejściu do swojej codzienności, żeby zaskoczyło.

@kitty95 każdy jest inny i każdy ma gdzieś indziej ten swój punkt zapalny. Ta wiedza jest cenna bo wiadomo nad czym warto pracować.

@splash545 często człowiek nie zna siebie dopóki nie znajdzie się w sytuacji podbramkowej. Wtedy rzeczywiste cechy charakteru się uwidaczniają. Odważni na codzień modlą się i płaczą, a strachliwi dokonują czynów heroicznych. Koloryzuję, ale taka jest prawda - dopiero sytuacja niecodzienna, nieschematyczna, pozwala na obserwację jak ktoś sobie radzi.


Stąd też taki nacisk na jak najbardziej realistyczne treningi i szkolenia w wielu "branżach" - siły specjalne, czy ogólnie wojsko, ale też straż pożarna, ratownicy, służby morskie, nauka ewakuacji, itp.

Zaloguj się aby komentować

(...) jak brzydko jest wlewać w siebie więcej, niż może się to na coś przydać, i nie znać miary swojego żołądka; 

(...) pijani dopuszczają się wielu czynów takich, których na trzeźwo się wstydzą; (...) pijaństwo — to nic innego jak dobrowolne szaleństwo. Rozciągnij ów stan pijanego na większą liczbę dni: czy i wtedy będziesz wątpił w jego szał? I bez tego nie jest on mniejszy, lecz bardziej krótkotrwały. Przytocz przykład Aleksandra Macedońskiego, który w czasie uczty przebił najdroższego i najwierniejszego swego przyjaciela, Klitusa, a gdy zrozumiał swoją zbrodnię, chciał umrzeć i istotnie powinien był to zrobić. Pijaństwo wzmaga i odsłania wszelkie przywary. Usuwa ono sprzeciwiającą się złym zamysłom wstydliwość. Większość bowiem wstrzymuje się od czynów zakazanych ze wstydu przed występkiem, a nie z dobrej woli.


Seneka, Listy moralne do Lucyliusza 

#stoicyzm

ecea600e-c5ca-4f63-8aae-0fa561435f9d

Zaloguj się aby komentować

Czę­sto nie chce­my spoj­rzeć praw­dzie w oczy, bo­jąc się, że nas zrani lub zde­ner­wuje. Ale prze­sta­jąc żyć w świe­cie fan­ta­zji, od­zy­sku­jemy wol­ność – osta­tecz­nie to przy­ję­cie fak­tów do wia­do­mo­ści spra­wia, że cier­pimy mniej. Gdy pa­trzy­my rze­czy­wi­sto­ści w twarz, nic nas nie za­ska­kuje ani nie de­ner­wuje, bo wi­dzimy wszyst­ko ta­kie, ja­kie jest. Mamy wtedy ja­sny ob­raz sy­tu­acji, a klu­czem do jego uzy­ska­nia jest zdję­cie ró­żo­wych oku­la­rów i zro­zu­mie­nie, że ra­dość współ­ist­nieje z cier­pie­niem, zysk ze stra­tą, a ży­cie ze śmier­cią.

Gdy po­sta­no­wimy sta­wić czoła rze­czy­wi­sto­ści, okaże się, że spra­wy w mniej­szym stop­niu nas za­ska­kują i de­ner­wują, bo dzię­ki ja­snemu spoj­rze­niu wi­dzimy je do­kład­nie ta­kimi, ja­kie są. „Jakże jest śmiesz­ny i obcy ży­ciu czło­wiek, który dziwi się ja­kie­mu­kol­wiek zda­rze­niu w ży­ciu!”, mówi Ma­rek Au­re­liusz o ja­snym oglą­dzie spraw, który nas oświe­ca.


Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

#stoicyzm

e2b32767-1e40-4e4e-bf2c-ca23742c5a6b
e0341bc7-709e-4481-8c62-6f3cd5bb068f

Wypieranie rzeczywistości i stanu faktycznego jest nagminne, ale to, poza cytowanym strachem, wynika też często z kultury "optymizmu" nazwijmy to, gdzie o problemach się nie mówi i udaje, że ich nie ma, co wpływa też na postrzeganie danej osoby jako kogoś przebojowego, zaradnego, silnego, etc. - wszak problemy mają tylko ludzie słabi i nieogarnięci życiowo. Kolejny istotny czynnik to też różnego rodzaju tabu religijne i często zwykła hipokryzja.

Zaloguj się aby komentować

Zbadajmy, jaka jest przyczyna, która nas najbardziej pobudza do gniewu. Jednego podrażnia zniewaga w słowach, drugiego krzywda w uczynkach. (...) Jeden uważa za objaw zawiści, gdy go ktoś o coś prosi, drugi za zniewagę, gdy go nikt o nic nie prosi. Nie u wszystkich ta sama część ciała jest równie narażona na ciosy. I dlatego należy wiedzieć, które miejsca są w tobie najsłabsze, byś je najbardziej ochraniał.


Seneka, O gniewie 

#stoicyzm

3ce64b2e-9883-4120-8d25-048309261dad

Zaloguj się aby komentować

Można zmie­nić spo­sób, w jaki do­świad­czamy rze­czy­wi­sto­ści, zda­jąc so­bie spra­wę, że nasz spo­sób po­strze­ga­nia (rów­nież na­szego miej­sca w świe­cie) można zmie­nić na lep­sze, do­stra­ja­jąc kon­cen­tra­cję i kla­row­ność my­śle­nia. Spy­taj­cie sie­bie: jak dużą część rze­czy­wi­sto­ści ob­cią­żamy emo­cjami i osą­dami? Szek­spir wkła­da sto­icką za­sadę w usta Ham­leta: „Rze­czy nie są do­bre czy złe same w so­bie. Są ta­kie, ja­kimi nam się wy­dają”. Po­strze­ga­nie można zmie­nić, do­da­jąc nowe in­for­ma­cje lub pod­da­jąc się wni­kli­wej sa­mo­oce­nie, by od­rzu­cić fan­ta­zje i my­śle­nie ży­cze­niowe. W tym pro­ce­sie ba­damy wła­sne emo­cje i osądy, przez które mo­gli­śmy po­strze­gać daną sy­tu­ację lub osobę, tym sa­mym nie mo­gąc zo­ba­czyć jej praw­dzi­wego ob­razu.


Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

#stoicyzm

fbc92d4a-4529-4149-b402-dc93d462a9b7
a7e0528f-3776-4a12-bb69-fdb240ad44b8

Zaloguj się aby komentować

Trzeba przestawać z ludźmi, którzy są jak najbardziej łagodni i łatwi do współżycia, jak najmniej z niespokojnymi i kłótliwymi. Właściwości charakteru przyswajamy sobie od tych, z którymi obcujemy. I podobnie jak, pewne choroby ciała przenoszą się przez zetknięcie na innych, tak samo i człowiek swe wady przekazuje najbliższym z otoczenia. Pijak wciąga współbiesiadników w nałóg pijaństwa, obcowanie z rozpustnikami rozmiękcza nawet silnego i twardego jak skała człowieka. Chciwość zarazkami swej żądzy zakaża najbliższych. Z drugiej strony tak samo, tylko w sensie dodatnim, rzecz się przedstawia z cnotą, że wszystko, co się znajduje w jej otoczeniu, łagodzi i uszlachetnia.


Seneka, O gniewie 

#stoicyzm

02c72f37-c5a4-49e2-b47e-19266d458ce2

Zmiana charakteru, to też może być reakcja obronna na otoczenie, gdy nie bardzo ma się na nie wpływ, ani możliwość zmiany. Taka mimikra powiedzmy.


Ale fakt, ludzie głupi i prostaccy najbardziej ciągną w dół.

Zaloguj się aby komentować

Co się dzie­je, kiedy nie osą­dzamy sy­tu­acji?

Gdy nie ma osądu, po­ja­wia się ak­cep­ta­cja dla za­sta­nej sy­tu­acji, ta­kiej, jaka jest. Osądy mogą wy­wo­łać opór, który pro­wa­dzi do braku ak­cep­ta­cji obec­nej chwi­li.

Nie osą­dza­jąc, uni­kamy ko­ło­wrotu my­śli o tym, co „po­winno było” się zda­rzyć: szef po­wi­nien był dać mi pod­wyżkę, mąż po­wi­nien był po­móc mi w go­to­wa­niu. Gdy nie osą­dzamy, mo­żemy za­ak­cep­to­wać sy­tu­ację – chwi­lę obec­ną – w jej ak­tu­al­nej for­mie. Ak­cep­ta­cja dla chwi­li obec­nej, bez osą­dów, po­rów­nań czy stra­chu może nas od­mie­nić, po­nie­waż na­gle prze­sta­jemy wal­czyć z ży­ciem, ża­ło­wać, że nie jest inne, i od­rzu­cać to, co mamy.


Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

#stoicyzm

945c0e0e-d454-4819-84ef-17d9b3cf7bab
52903718-c7bb-4a93-a613-e8f6cd994333

Idzie mi z tym coraz lepiej. Jeszcze długa droga przede mną i wieloletnie nawyki myślowe polegające na stałej analizie i czarowaniu rzeczywistości nadal zaburzają ten proces akceptacji. Jednak są momenty, że coś kliknie w mojej głowie, powtórzę sobie że nie ma co angażować się myślowo i emocjonalnie w rzeczy na które nie mam wpływu. Często to sobie mówię i jest serio łatwiej w wielu momentach. To dla mnie wręcz zadziwiające, że tak można być lżejszym o wiele trosk.

Jak mówiłam Ci wcześniej, bardzo pomagają te fragmenty które wstawiasz, bo dają mi chwilę autobusowej zadumy robiąc przestrzeń na coś nowego.

Planuje się wziąć za tą książkę, bo jest bardzo przystępnie napisana. 😊

@Fafalala super, cieszę się, że pracujesz w ten sposób nad sobą i są tego widoczne efekty. A ta książka faktycznie jest lekko napisana i dobrze się ją czyta.

Zaloguj się aby komentować

Chry­zyp, fi­lo­zof grec­ki z okre­su wcze­snego sto­icy­zmu, po­rów­ny­wał emo­cje do zbyt szyb­kiego bie­ga­nia. Gdy się roz­pę­dzimy i wej­dzie­my w rytm emo­cji, trud­no się za­trzy­mać. Cho­dzi o to, żeby spo­wol­nić bieg emo­cji – albo przy­naj­mniej uświa­do­mić je so­bie, gdy się po­ja­wiają – i czy­niąc to, sfor­mu­ło­wać nową, re­ali­stycz­ną ocenę spra­wy. Sto­icy na­zy­wają tę tech­nikę „nada­wa­niem no­wych ram”.

Przy­kład: mo­żemy po­my­śleć – lub do­ko­nać osądu – że ko­lega z pracy, który rano od­po­wie­dział na na­sze po­wi­ta­nie burk­nię­ciem, nie lubi nas lub jest nie­za­do­wo­lony ze współ­pracy z nami. Jak czę­sto się nam to zda­rza? Praw­do­po­dob­nie czę­ściej, niż nam się wy­daje. Ne­ga­tywna re­ak­cja na to burk­nię­cie może być wstęp­nym osą­dem. Sto­icyzm mówi, że­by­śmy ce­lowo spo­wol­nili tę emo­cję i osąd i nada­li im nowe ramy. Czy na pewno zgro­ma­dzi­li­śmy dość in­for­ma­cji, by mieć pew­ność, że ob­ce­sowe po­wi­ta­nie było spo­wo­do­wane przez nas? Być może nie miało z nami nic wspól­nego? Może ko­lega miał fa­talny dzień albo po­kłó­cił się z żoną przed wyj­ściem do pracy, a może cze­kają go ważne spo­tka­nie i trud­na roz­mowa o prze­dłu­że­niu umowy? Choć nie wiemy, co się dzie­je w ży­ciu tej czy in­nej osoby, czę­sto po­chop­nie do­ko­nu­jemy osądu. Za­kła­damy, że wszyst­ko kręci się wo­kół nas.


Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

#stoicyzm

b45b821f-3e5c-48d2-9601-96b513de2074
be0d96da-cfa0-4ccf-9c02-8483f03e720a

Zaloguj się aby komentować

Jeżeli jednak poniesiesz porażkę i powiesz, że odniesiesz zwycięstwo później, a potem powtórzysz te słowa, bądź pewien, że ostatecznie znajdziesz się w tak żałosnym położeniu i zaczniesz borykać z taką słabością, iż sam nie będziesz zauważać swoich złych uczynków, lecz zajmiesz się usprawiedliwianiem własnych występków, potwierdzając tym samym słuszność słów Hezjoda:

"Człek opieszały zmaga się nieustannie z problemami".


Epiktet, Diatryby

#stoicyzm

fec69264-cb43-4bd7-a379-ce34a65c5fc9

Zaloguj się aby komentować

Wra­żeń nie można kon­tro­lo­wać, ale – we­dług sto­ików – nie na­leży re­ago­wać na nie im­pul­syw­nie. Epik­tet mówi: „Pa­mię­taj, że nie czło­wiek, który cie­bie spo­twa­rza albo ude­rza, wy­rzą­dza to­bie znie­wagę, ale twoje wła­sne za­pa­try­wa­nie, ja­kie ty masz o tych lu­dziach, ja­koby wy­rzą­dzali to­bie znie­wagę” oraz: „ Ile­kroć za­tem ktoś wzbu­rzy gniew w to­bie, wiedz, że to twoje wła­sne wy­obra­że­nie gniew w to­bie wzbu­rzyło”

Dla­tego jest nie­zmier­nie ważne, aby­śmy nie re­ago­wali im­pul­syw­nie na wra­że­nia. Nim to zro­bimy, za­sta­nówmy się chwi­lę, a za­pa­no­wa­nie nad emo­cjami okaże się ła­twiej­sze.


Brigid Delaney, Zachowaj spokój

#stoicyzm

64934cc8-1c6c-4052-bed9-28f06ee985df
7b4011f3-ef4a-414c-87d1-4fd4e4870c33

Zaloguj się aby komentować

Mo­żemy kon­tro­lo­wać swoje re­ak­cje w róż­nych sy­tu­acjach, ale nie za­wsze jest to ła­twe.

Przy­kład: do­cho­dzi do stłucz­ki. Kie­rowcy dru­giego sa­mo­chodu pusz­czają nerwy i za­czyna ob­rzu­cać nas wy­zwi­skami. Mamy pod kon­trolą tylko wła­sną re­ak­cję. W tej sy­tu­acji sy­tu­acji naj­le­piej jest za­cho­wać spo­kój i nie tra­cić głowy. Pa­mię­taj: bo­dziec, re­ak­cja, wy­co­fa­nie. Nie doj­dzie do wy­co­fa­nia, je­śli nie po­zwo­lisz so­bie na re­ak­cję.

Ktoś może po­wie­dzieć: „Gdy mnie ob­ra­żają, mu­szę za­re­ago­wać. Nie je­stem ro­bo­tem!”.

To nor­malne, że po­ja­wią się uczu­cia i emo­cje. W przy­padku stłucz­ki na dro­dze i wrza­sków dru­giego kie­rowcy naj­pew­niej po­czu­jemy się źle. Ale mo­żemy chłod­no po­my­śleć i pod­jąć de­cy­zję, że – skoro nie mamy wpły­wu na to, co tam­ten fa­cet/baba o nas my­śli, ani na to, co mówi – nie ma po­wodu przej­mo­wać się tym ani re­ago­wać.

Zresz­tą on/ona, wy­zy­wa­jąc nas, już i tak ze­psuł/a so­bie cha­rak­ter – a we­dług sta­ro­żyt­nych sto­ików nie ma gor­szej szko­dy.


Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

#stoicyzm

c7831cd3-b873-46a2-b527-68ef4befa9e1
af9eea42-f616-4ec6-abd5-35bff7dd4928

@splash545

skoro nie mamy wpły­wu na to, co tam­ten fa­cet/baba o nas my­śli, ani na to, co mówi – nie ma po­wodu przej­mo­wać się tym ani re­ago­wać

No jednak trochę mamy. Bo to czy coś zrobimy czy nie, co powiemy bądź nie, może zmienić czyli wpłynąć na postrzeganie nas przez tę drugą osobę. Pytanie brzmi: "Do I give a fuck?"

@fonfi tak, było w którymś z poprzednich wpisów, że zależne od nas jest to jak traktujemy inne osoby i w ten właśnie sposób mamy na nich wpływ. Jednak ostateczny rezultat naszych działań jest już rzeczą niezależną, bo pomimo starań inna osoba może nie zachować się w sposób jaki byśmy sobie życzyli, dlatego nie warto przejmować się rezultatem.

Zaloguj się aby komentować

Po­myśl o swo­ich re­ak­cjach na różne zja­wi­ska. Więk­szość z nich na­stę­puje zu­peł­nie nie­świa­do­mie, ale ma struk­turę: bo­dziec, re­ak­cja, wy­co­fa­nie. Czę­sto na­wet nie zda­jemy so­bie spra­wy z ist­nie­nia tego cy­klu. I tak po­ja­wia się bo­dziec: na przy­kład kłó­cimy się z part­ne­rem lub współ­lo­ka­to­rem o wy­ko­ny­wa­nie obo­wiąz­ków do­mo­wych. Wcale mi nie po­ma­gasz! Wszyst­ko ro­bię sam/a! Po­tem na­stę­puje re­ak­cja: kłót­nia spra­wia, że je­ste­śmy wście­kli. Wresz­cie, wy­co­fa­nie: od­pusz­czamy, ale wciąż wał­ku­jemy w so­bie sy­tu­ację (tak, jak ją po­strze­gamy).

Tak wy­gląda nasz zwy­kły, nie­uświa­do­miony sche­mat za­cho­wa­nia po­wta­rza­jący się przy oka­zji kon­flik­tów. Sto­icy uwa­żali, że wła­sne re­ak­cje mamy pod kon­trolą, a za­tem je­ste­śmy w sta­nie prze­rwać ten bez­wied­nie po­wta­rzany cykl.

Nie je­ste­śmy w sta­nie zmie­nić tego, jak trak­tują nas inni, ale mo­żemy zmie­nić na­szą od­po­wiedź.


Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

#stoicyzm

d7a14bd9-e614-4338-aa6f-8469c5bbc1fe
0fdd04c7-7fa6-4957-9438-1f9b37a645da

Słuchaj niunia. Tu jest mop. Tu jest zegarek. Masz pięć minut żeby posprzątać albo ci przyperdolę.


Na zimno trzeba


Znowuż nieprecyzyjne, bo nie wiadomo czy mamy nie reagować na bodziec (bezedura) czy też moderować swoją reakcję. A moderowanie z kolei zależy od długości lontu. No i na każdy stalowy nerw znajdzie się tytanowy bodziec.

@kitty95 w sumie ten cytat ma jedną małą wadę, ale dość powszechną dzisiaj w środowiskach Stoickich bo jest tu mowa o "kontroli". To się wzięło z pewnego błędnego tłumaczenia z języka greckiego jednego z tekstów Epikteta u pewnego anglojęzycznego pisarza i jest ciągle powielane.


A co do emocji to według Stoików emocje wynikały z osądu, więc kluczowe w zmianie reakcji emocjonalnej nie jest moderowanie(choć moderowanie może być pomocne przy samej zmianie osądu) reakcji tylko zmiana osądu. W tym sensie Stoik egzaminuje swoje wyobrażenia jakie ma o rzeczach i w ten sposób poprzez rozwój mądrość reakcja emocjonalna sama się dostosowuje.


Podam przykład. Załóżmy, że mamy człowieka. Dowiaduje się on, że jego była dziewczyna gada bzdury na jego temat. Zaczyna się denerwować i mocno wkurzać z tego powodu, odczuwa gniew. Stoik w tym momencie powinien zaakceptować to, że emocja się w tym momencie pojawiła, ale jednocześnie gdy do gry wejdzie już racjonalny umysł a emocja trochę ochłonie powinien zastanowić się nad swoimi wyobrażeniami dotyczącymi renomy.


Bo w gruncie rzeczy w tym przypadku mamy działanie osądu w praktyce. Czyli osąd/wyobrażenie tworzą w tym momencie emocję. Osąd, że posiadanie dobrej renomy jest ważne i że mi się to należy oraz ignorancja względem tego, że renoma jest niepewna i niezależna ode mnie. Jeśli błędny osąd zostanie wykorzeniony to zwyczajnie nic nie musisz moderować. Po prostu nie uważasz czegoś za złe, więc nie powoduje to poruszenia.


Tutaj też wysyłam w tym kontekście pewien cytat z diatryb Epikteta. Mówi on o tym że urojenia nas dręczą. Tutaj chodzi o to, że dręczą nas błędne osądy/wyobrażenia/poglądy.

e7975aef-4f4c-401e-af85-1ba19bda0eae

@Dan188 są rzeczy względnie złe i bezwzględnie złe. Jeżeli osądzamy rzecz bezwzględnie złą naturalne jest, że pojawią się emocje, powiedziałbym nawet, że powinny się pojawić.


Dodatkowo jest cała gama zjawisk, gdzie osądy są w zasadzie jednoznaczne i nie można się od nich wstrzymać.


Człowiek bez emocji jest jedynie pustą skorupką.

Zaloguj się aby komentować

Powinniśmy wszakże działać tak, jak postępujemy w przypadku podróży. Co mogę zrobić? Mogę wybrać kapitana, załogę statku, dzień i sposobność. Potem nadchodzi sztorm. O cóż jeszcze mam się troszczyć? Zrobiłem, co w mojej mocy. Teraz sprawy leżą w rękach innych ludzi, w tym kapitana.


Epiktet, Diatryby

#stoicyzm

c423c774-26c6-4017-9f5b-1b81f71f878b

To jakby zrzucanie odpowiedzialności na innych, żeby nam pupę ratowali. Azaliż nie napisane przy czym tak działać, więc nie wnosi wiele. Poza tym w wielu przypadkach nie mamy wpływu na wybór ani zalogi, ani kapitana, ani okoliczności, więc bardziej kwestia elastyczności i akomodacji do warunków zastanych.


No chyba, że w ten pokrętny sposób pisze się o delegowaniu obowiązków.

@kitty95 to kolejny cytat z zakresu tych na dwa zdania i raczej nie warto brać go dosłownie. Bo w samym cytacie nie chodzi ani o statek ani o sztorm czy zrzucanie odpowiedzialności na innych(choć rzeczywiście patrząc na ten cytat można go tak zinterpretować).


To jest próba wyjaśnienia dychotomii rzeczy zależnych i niezależnych. Czyli Epiktet po prostu zaleca skupić się na tym co jest w twojej mocy a nie na tym co nie jest. To jest jedna z zasad ogólnych i dostosowanie jej do swojego życia zależy od własnych osobistych przemyśleń i wyznaczenia co jest zależne, a co nie. Bo czasami będziesz miał jakiś wpływ na wybór statku a czasami nie. To jest kwestia sytuacyjna.


Czytałem też Diatryby i widziałem raz inny przykład. Przykład dotyczący gry w kości, ale zamienię go na grę w pokera. Jak dostaniesz karty na początku losowania to jakie karty wypadną nie zależy od ciebie ale to czy spasujesz czy będziesz licytował itd. to co robisz z tymi kartami zależy już od ciebie.

@kitty95 A no i jeszcze chciałbym coś napisać. Zastanowiłem się z deka nad tym przykładem ze sztormem. I wyobraziłem sobie jak mogła by wyglądać reakcja na sztorm dokonana przez Stoika.


Tutaj Stoik mógł by pomagać innym ludziom ratować statek. Ale musiałby pamiętać o zastrzeżeniu, że jego intencja jest najważniejsza, a skutek jest już niezależny. Tak samo jak Stoik widzi że załóżmy jakaś kobieta jest nieprzytomna na ulicy. Ta kobieta jest rzeczą obojętną patrząc z perspektywy rzeczy zależnych i niezależnych, ale to jaką intencje się wobec niej rozwinie nie jest już obojętne bo zależy od charakteru.


W tym przypadku Stoik też powinien pójść i pomóc ale jak kobieta umrze nie powinien być niezadowolony tylko powinien być zadowolony bo zrobił co w jego mocy, a że kobieta i tak zginęła to "Bóg tak chciał".

@N-kt "Otóż jeśli twoja ręka lub noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie! Lepiej jest dla ciebie wejść do życia ułomnym lub chromym, niż z dwiema rękami lub dwiema nogami być wrzuconym w ogień wieczny"


To krótki cytat z biblii. Oczywiście Jezus nie miał raczej na myśli odcinania rąk. Ważny jest kontekst.

@Dan188 cytaty wyrwane z kontekstu sa poniekąd mylące. Ogólnie filozofia może dużo wnieść, ale też dużo wynieść, jezeli zostanie opacznie zrozumiana, a o to bardzo łatwo. Stąd łatwiejsza jest dysputa filozoficzna, niż realne działanie, którego efekt jest zawsze jednoznaczny i nieodwracalny.

Zaloguj się aby komentować