
Społeczność

Społeczność
Zaloguj się aby komentować

Paragwajską eskapadę zaczynamy w jego stolicy. Asuncion, choć nie tak spektakularne jak np. Buenos Aires, nazywane jest w Ameryce Południowej "matką wszystkich miast", bowiem było jednym z pierwszych ośrodków miejskich założonych przez Hiszpanów w swej nowej kolonii. Odwiedzimy zatem pałac...

Na stronach firmy Hotele Gołębiewski ruszyła możliwość rezerwacji pokoi i apartamentów w Pobierowie. Stawki do niskich nie należą. Najtańsze pokoje są za 1,6 tys. zł za nocleg. #podroze #podrozujzhejto #hotele #morze #morzebaltyckie
No w końcu!
Po prawie roku pisania maili i rozmów z mym wiernym towarzyszem, panem GPT - udało się.
Otrzymałem przelew z odszkodowaniem za opóźniony lot powrotny z wakacji z zeszłego roku.
Mogłem załatwić to przez dedykowaną kancelarię (przedstawiciel już czekał na lotnisku), ale wtedy kasa byłaby mniejsza.
A jak wiadomo - tyle to nie. Spróbowałem zatem na własną rękę
#chwalesie #zyciejestdobre

Który przewoźnik? Bo miałem do czynienia z LOTem i w 2 tygodnie po feralnym locie miałem pieniądze na koncie, no i Wizzair który najpierw ukrywa wszelkie informacje na temat odszkodowań jak się tylko da, potem przez 3 miesiące jest cisza, żeby odpowiedzieć, że to nie ich wina, że na lotnisku nie mieli mechaników i w związku z tym odszkodowanie się nie należy (sytuacja nadzywczajna) xD
A potem dostałem informację że pewna firma ogarnia te pieniądze w tydzień za 25% haraczu. No i skorzystałem, żeby się właśnie przez rok nie bić z nimi
Zaloguj się aby komentować

Zamek w Roztoce to mniej znany brat Zamku Książ. Również przez stulecia należał do rodu Hochbergów. Urzekają jego wystawne wnętrza. W pobliżu warto zwiedzić jeszcze Świebodzice z ciekawymi pałacami oraz Strzegom z potężną bazyliką. Zabierzemy Was również do Wąwozu Myśliborskiego na przyjemny...
To jest ten #droneshow na którym @Spleen był jak się po #korea szlajał.
Robi wrażenie, jakie to ogromne.
#ciekawostki #technologia #drony #podroze #starwars #gwiezdnewojny

WOW, ta animacja wyświetlana za pomocą dronów - sztos !
Zaloguj się aby komentować
Po powrocie z wojaży światowych, na lotnisku miałem okazję zaobserwować słynną polską gościnność. Miałem przesiadkę w Wawie, więc trzeba było przejść ponownie kontrolę bezpieczeństwa. Stoję w kolejce, podchodzi celnik i takim wręcz agresywnym tonem: BILET!
Podaję mu kartę pokładową, ten tylko patrzy, oddaje i podchodzi do jakiegoś Hiszpana za mną. Hiszpan pyta po angielsku czy ma wyjąć laptop z plecaka, a ten do niego po polsku: BILET! Gość stoi bo nie wie o co mu chodzi, więc ten jeszcze głośniej TICKET! Gość mu podaje tamten sprawdza. Hiszpan pyta ponownie o laptopa a ten bez słowa odchodzi.
Dalej jakaś czarnoskóra pani wykłada zakupione w bezcłówce butelki, a celnik niemal z teatralnym rozgoryczeniem, do kolegów siedzących przy skanerze 10m dalej (czyli ponownie bardzo głośno) - BOŻE ILE ONA TEGO MA?
Ja rozumiem, że każdy może mieć gorszy dzień, ale tacy ludzie są często wizytówką kraju, pierwszym kontaktem cudzoziemców z Polską, więc mogliby jednak ich trochę podszkolić z kultury i nie bycia totalnym bucem.
#podroze
Zaloguj się aby komentować
Starczy już tego.
Jutro mamy lot powrotny, trzeba się odbodźcować i spróbować wrócić do normalności. Na szczęście do roboty idę dopiero w poniedziałek
Dziś parę losowych fotek z Seulu, a jeśli ktoś będzie chciał, to coś tam mogę jeszcze wrzucić. Materiały są.
#podroze #podrozujzhejto





Zaloguj się aby komentować
Witajcie!
Śledząc moje wpisy z Korei, można dojść do wniosku, że lubię chodzić po parkach lub lasach oraz jeść i pić. To prawda, jestem prostym człowiekiem
Dlatego dzisiaj proponuję połączenie parku linearnego i rzeczki, czyli Cheonggyecheon. Bonusem będzie okoliczna cukiernia.
A sam park? Jak dla mnie świetny. Przez środek płynie coś na kształt małej rzeczki, może większego strumienia, zaś bo obu stronach można spacerować. Co jakiś czas można spotkać ławeczkę lub most, pod którym można przysiąść w cieniu, czegoś się napić lub coś zjeść. Można również poobserwować ryby, kaczki lub czaple - a być może również i inne zwierzęta - jednak ja spotkałem tylko te. Oba brzegi nieco się różnią, jeden to szerszy deptak, drugi z kolei jest węższy, ale za to bardziej "dziki". Po jego stronie jest więcej roślinności i kamieni, na których można sobie dupnąć i pokontemplować. Spacerując można natknąć się na różne wydarzenia, typu jakiś grajek lub instalacje artystyczne. Przejście całości to ponad 10km.
https://maps.app.goo.gl/tEADs2yNL3NTKUW77
A co do bonusu, to polecam cukiernię Abebe - nie wiedziałem co to takiego, wszedłem, bo nazwa wydała mi się zabawna
Okazało się, że jest bardzo popularna, a jej flagowym produktem są pączki - oczywiście nie takie jakie znamy. To kilkuwarstwowy miks ciasta, ciasta ryżowego, smakowego kremu, bądź kremów oraz niekiedy posypki. Dzieje się!
https://maps.app.goo.gl/bBYG7DwbhH5u5RgJ7
#podroze #podrozujzhejto #urlop





To jest strumyk, który przez prawie 50 lat był przykryty wielopasmową aleją? Fajnie to zrobili.
https://youtu.be/wqGxqxePihE
Zaloguj się aby komentować
Moja podróż do #korea dobiegła końca. Poniżej subiektywne zestawienie TOP5 atrakcji:
Opis całej przygody tutaj: https://www.hejto.pl/wpis/kolejna-troche-dzika-akcja-w-korea-koniecznie-chcialem-ogarnac-wyjscie-w-gory-po
Lubię chodzić w góry, więc to już z samego założenia było fajne. Jak się dołoży do tego świątynie buddyjskie oraz ciekawą akcję z otrzymaniem obiadu, sprawia to, że ten dzień plasuje się na miejscu pierwszym. Wspaniałe emocje, trochę strachu, dużo wysiłku (więc zdrowo) i za darmo (nie licząc dojazdu komunikacją miejską). Właściwie zero negatywów!
Wykupiłem wycieczkę, która trwała około 7h. Wjazd tam bez zorganizowanej grupy wydaje się bardzo trudny, jeśli nie niemożliwy, ponieważ trzeba się zarejestrować w instytucjach wojskowych, a nie sądzę, że ot tak wpuszczają tam ludzi jak leci. Do tego jest sporo tabliczek o zaminowaniu terenu, więc nie sądzę, że można ot tak tam łazić. Podczas tej objazdówki odwiedza się kilka miejsc, z których najciekawsze to:
Third Tunnel- podkop wykonany przez Koreę Północną w celu zaatakowania piechotą południa. Odkryto 4 takie tunele, nie wiadomo ile ich jest nieodkrytych. Do tunelu się wchodzi i można się wcisnąć prawie do samej granicy, gdzie znajdują się stalowe wrota.
Dora Observatory - taras widokowy, z którego można popatrzeć na totalitarny świat. Widać miasta (pokazową wioskę przy granicy, ale także "normalne" miasta trochę dalej). Można pooglądać rolników pracujących w polu oraz żołnierzy na posterunkach, infrastrukturę, jeżdżące samochody (głównie obsługujące rolnictwo). Miałem ciarki kiedy spoglądałem na tamtejszą rzeczywistość. To doświadczenie bardzo mnie poruszyło. Dopiero widząc na żywo tych ludzi, jakoś dotarło do mnie w jak fatalnym położeniu można się znaleźć, rodząc się po tamtej stronie - totalna loteria, z upiornym wynikiem.
Nie można robić zdjęć Korei Północnej ani infrastruktury wojskowej więc w sumie najciekawszych rzeczy się nie sfotografuje.
Ogromny zespół pałacowy w stolicy. Jest dużo chodzenia, bo rozciąga on się na sporym terenie. Podczas mojej wizyty, miały tam miejsca różne wydarzenia - zmiana warty tradycyjnie ubranych strażników, przedstawienia historyczne, śpiewy chóralne, machanie flagami, więc to wszystko dodało niezłego klimatu.
Po całym kompleksie można łazić pewnie cały dzień - jest cała masa fotogenicznych punktów, wiele budynków z opisami czemu dokładnie każdy z nich służył, fenomenalne detale architektoniczne, są także bezpłatne toalety. Do takich najbardziej symetrycznych i estetycznych miejsc ustawiają się kolejki do zrobienia zdjęcia, ale zazwyczaj kilkuosobowe, więc do zdzierżenia.
Bilet kosztuje chyba niecałe 10zł, ale jak się wypożyczy tradycyjny strój i w nim przyjdzie, to z tego co pamiętam można wejść za darmo. Sporo jest takich przebierańców, co dodaje fajnego klimatu temu miejscu. Nie ma na terenie pałacu możliwości zjedzenia czegokolwiek, a po wyjściu nie można wejść ponownie na tym samym bilecie, więc warto się najeść wcześniej, jeśli chce się spędzić tam więcej czasu.
W pobliżu portu jest targ, gdzie handluje się zdobyczami wyłowionymi z głębin. Wszelkiego rodzaju paskudztwa (jak np. gaebul), ryby, zwierzęta w muszlach itp. Są tam punkty, gdzie można zjeść takie świeże zdobycze. Jak można się domyślić, są to raczej miejsca "niezbyt luksusowe", co zapewnia fajny klimacik lokalnej społeczności.
W pawilonie, nad straganami jest restauracja, w której zamówiłem lunch - zupę z owocami morza. Koszt: 100zł (40k wonów), więc niemało, ale sama zupa była ogromna, a w środku różnego rodzaju skorupiaki (małże, ostrygi, kraby - wszystko w pełnym opancerzeniu, więc trochę się kompromitowałem podczas próby ich otwarcia, ale siedzący obok koleś okazał pomoc i wskazywał mi która część jest jadalna). Zupa była podana na małej kuchence przenośnej, w której musiałem zgasić gaz, bo nie przywykłem do jadania potrwa w formie ciągle wrzącej. Do zupy dorzucana jest ośmiornica, którą kelner kroi nożyczkami.
Ponoć można tam zamówić danie z ruszającą się jeszcze ośmiornicą odruchami pośmiertnymi (albo całkiem żywą), ale to byłoby dla mnie zbyt wiele.
Ogólnie osoby mające w sobie wiele empatii wobec zwierząt, raczej nie byłyby zadowolone, bo widziałem jak niektóre stworzenia są patroszone na żywca.
Muzeum, w którym są wizualizacje, projekcje i dziwne instalacje. Bardzo nowoczesna przestrzeń, gwarantująca ciekawe doznania estetyczne.
Poza powyższymi, było wiele bardzo ciekawych miejsc (jak np. miasto Gyeoungju), pokazy dronów, o których pisałem wcześniej, streetfood, podróże mikro-kolejką Mipo Train w Busan, ale to właśnie pięć atrakcji wylistowanych zrobiło na mnie największe wrażenie.
#podroze



Zaloguj się aby komentować

Znaczną część Urugwaju i Argentyny zajmuje pampa, niemal płaski i bezdrzewny obszar porośnięty bujnymi trawami, gdzie od wieków toczy się tamtejsze pasterskie, rolnicze życie. Estancia to tamtejsze określenie posiadłości ziemskiej. Wiele z nich utrzymuje się nie tylko z hodowli, lecz również...
Dzisiaj parę fotek że spaceru po parku położonego wokół wodospadu Cheonjiyeon w Seogwipo, czyli drugim co do wielkości mieście na Jeju.
Wodospad położony jest w dolince, można się do niego dostać bezpośrednio, płacąc za wstęp(symbolicznie, ok 5zł w przeliczeniu).
Można też podziwiać go z platformy widokowej umieszczonej w parku, znajdującego się wokół niego oraz rzeczki, która go zasila.
Przetestowaliśmy obie te opcje.
Zarówno jedna, jak i druga była bardzo malownicza, bez problemu można było znaleźć zakątek, z miejscami, gdzie dało radę przysiąść, odpocząć i się wyciszyć.
A w płatnym obszarze były nawet kosze na śmieci!
Fotki ze wczoraj, bo dziś jesteśmy na powrót w Seulu
#podroze #podrozujzhejto





Zaloguj się aby komentować

Wybierasz się do Tajlandii? Uważaj na strony, które pobierają opłaty za wypełnienie TDAC, czyli obowiązkowego formularza wjazdowego. Sam formularz jest darmowy i najlepiej wypełnić go bezpośrednio na oficjalnej stronie tajlandzkiej imigracji. Wielu turystów klika w pierwsze wyniki z Google i...
Kolejna trochę dzika akcja w #korea.
Koniecznie chciałem ogarnąć wyjście w #gory podczas pobytu w Kraju Porannej Świeżości. Miałem taki dzień zaplanowany i to było dziś. Nie chciałem jakoś daleko jechać, więc zasięgnęliśmy rady kolegi GPTiego, który podpowiedział szczyt Baegun-Dae, który znajduje się na terenie parku narodowego Bukhasan, gdzie można podjechać komunikacją publiczną.
Na początku jeszcze jakoś szło, ale tuż przed szczytem były dość konkretne ekspozycje, które napawały takim niepokojem, że już myślałem, że nie wejdę. Skały są bardzo gładkie, więc widziałem oczami wyobraźni, że jak się poślizgnę, to zjadę po gładkiej powierzchni na spotkanie stwórcy. Były poręcze i liny, więc całe szczęście, że czat AI zasugerował kupno rękawiczek przed wejściem na szlak, co też uczyniłem. Jakoś udało zebrać odwagę przy najbardziej dramatycznych miejscach i dotrzeć na samą górę. Piękna panorama ze szczytu i wicher taki, że czapki z głów (w dosłownym znaczeniu).
Po drodze na szczyt oraz w trakcie schodzenia mija się bardzo malownicze świątynie buddyjskie, w których mieszkają łyse mniszki. Oczywiście dla mnie to było niczym odkrywanie zaginionych cywilizacji, a pewnie takich turystów jak ja to tam zachodzi setka dziennie.
Po zejściu na dół po drugiej stronie pasma, trafiliśmy do sporej świątyni buddyjskiej Samgaksan Doseonsa. Chodziliśmy sobie oglądając detale architektoniczne, kiedy to podszedł do nas jakiś kolo i zaprosił do klasztornej jadłodajni na lunch. Totalnie za darmo, tylko poprosił abyśmy umyli po sobie gary (miseczki i łyżki) z których jedliśmy. Uczciwa cena, więc chętnie się zgodziliśmy.
Dostaliśmy dwie miski, w jednej zupka (lekki bulion z grzybem), w drugiej makaron z warzywami. Niczym rasowy Polak skonsumowałem zupę i zanim zabrałem się za drugie, przybiegła pani i na migi (oraz dwoma znanymi jej słowami po angielsku: "no" i "ok") wytłumaczyła, że to kompletnie źle zjadłem. Trzeba jeść na przemian - łyżka tego i łyżka tego. Przyniosła zatem jeszcze jedną michę zupy, abym miał szansę naprawić swoje faux-pas. Zazwyczaj nie jadam tak obfitych dań, ale głupio mi było, skoro za darmoszkę nas ugościli, więc opędzlowałem dwa talerze zupy i michę ryżu. Było to dużo, ale powiem Wam, szama pierwsza klasa! Może nie była to symfonia smaków, ale wszystko było tak lekkie, że miałem pewność, iż tego nie odchoruję, a brzuszek jest zadowolony ze zdrowej strawy.
Potem jeszcze przejazd darmowym autobusem dla wiernych spod świątyni do cywilizacji i można było łapać metro do hotelu.
Super akcja, polecam gorąco!
Staty ze stravy: Dystans: 8,37km Suma przewyższeń: 1071m Czas: ok. 3h
Aha i jeszcze dobry motyw: drogowskazy na szlaku podają odległości w km, a nie w godzinach/minutach (jak to jest w PL), co jest zwodnicze, bo czasem 300m długości przebywa się baaardzo powoli (jeśli trzeba wdrapywać się po stromiźnie). Do tego nie wiem jak oni to mierzą, ale bywało, że był znak 1.3km do celu, a po przejściu 200m, nagle robiło się 1.6km do celu, albo znak 300m na szczyt, a za 100m kolejny znak i nadal 300m na szczyt :D
#podroze





Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry Hejto!
Wczoraj zmieniliśmy klimat z portowego Busan na wyspowy. Przemieściliśmy się na wyspę Jeju. Po krótkim i spokojnym locie wylądowaliśmy na miejscowym lotnisku.
Potem spacerek do jednej z wypożyczalni aut i jazda do zarezerwowanego wcześniej pensjonatu (lub czegoś w tym stylu).
Opcji dotarcia na miejsce było kilka, ale zdecydowaliśmy się na tą najbardziej ambitną, czyli dotarcie tam samochodem - mam prawko od grudnia, a własne auto od miesiąca, także pewien stresik był, ale finalnie dało radę.
Po dotarciu do celu, pokręciliśmy się trochę po okolicy i finalnie trafiliśmy do restauracji serwującej koreańskiego grilla. A dziś wypad do pobliskiego miasta...
#podroze #podrozujzhejto #urlop




@bojowonastawionaowca ze względu na to że przyjechaliśmy 6.05 i wracamy 8.05, to za dużo nie ogarnęliśmy. Dzisiaj pokręciliśmy się po Seogwipo, po tutejszym targu. Byliśmy też przy wodospadzie Cheonjiyeon, obchodząc go dookoła. A zmierzając do pensjonatu jechaliśmy przez park narodowy na środku wyspy (super widoki oraz emocjonująca jazda ze względu na górskie serpentyny).
No promem bym tam nie płynął:
https://www.youtube.com/watch?v=iZg5qqypaSo
Zaloguj się aby komentować
Z koszami na śmieci bywa ciężko w #korea (bo jest ich bardzo mało), ale przynajmniej nadrabiają szaletami.
Publicznych toalet jest sporo. Są w parkach, bywają w przejściach podziemnych, przy atrakcjach turystycznych. Jelita mogą być spokojne, bo nie ma ryzyka, że potrzeba przyciśnie gdzieś, gdzie do sedesu jest daleko.
Do tego każdy kibel, z którego korzystałem był darmowy oraz utrzymany w pełni akceptowalnym stanie czystości. Ani razu nie natrafiłem na osraną muszlę, co ze wstydem stwierdzam, w Polsce miało miejsce niejednokrotnie.
Wiele z nich jest już trochę wysłużonych, ale nie śmierdzi oraz nie przeraża swoim wyglądem. Good job, Korea!
#srajzhejto




Zaloguj się aby komentować
Piwko przed snem i powrót do hotelu.
Tym razem nadaję z Busan.
Znaleźliśmy metodą "a dobra, wejdziemy tutaj" fajny pub z kraftowymi piwerkami.
https://maps.app.goo.gl/pxAAECuW5mWfx5rD6
#podroze #podrozujzhejto #pijzhejto




Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować