Ślepcy przynajmniej poszukują przewodnika, my zaś błąkamy się bez niego.
Powiadamy: «To nie ja jestem spragniony zaszczytów, lecz nikt nie może w Rzymie postępować inaczej.
Toć nie ja jestem rozrzutny, lecz samo miasto wymaga znacznych wydatków. To nie moja wina, żem skłonny do gniewu, że jeszcze nie ustaliłem na pewno swego sposobu życia: młodość to sprawia». Czemuż sami siebie oszukujemy? Wady nasze nie znajdują się bynajmniej na zewnątrz nas: są one w nas, tkwią w samych trzewiach naszych.
Jezus powiedział do swoich uczniów: "Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz zamieni się w radość. Kobieta, gdy rodzi, doznaje smutku, bo przyszła jej godzina. Gdy jednak urodzi dziecię, już nie pamięta o bólu z powodu radości, że się człowiek narodził na świat. Także i wy teraz doznajecie smutku. Znowu jednak was zobaczę, i rozraduje się serce wasze, a radości waszej nikt wam nie zdoła odebrać. W owym zaś dniu o nic Mnie nie będziecie pytać".
John 16:20-23a
At that time: Jesus said to his disciples, ‘Truly, truly, I say to you, you will weep and lament, but the world will rejoice. You will be sorrowful, but your sorrow will turn into joy. When a woman is giving birth, she has sorrow because her hour has come, but when she has delivered the baby, she no longer remembers the anguish, for joy that a human being has been born into the world. So also you have sorrow now, but I will see you again, and your hearts will rejoice, and no one will take your joy from you. In that day you will ask nothing of me.’
Dzień dobry, pomalutku wracam do świata żywych i do większej aktywności.
Jeszcze zanim się porozliczam z różnych zaległości, to na początek proponuję wrócić do starej dobrej tradycji #hejtopiwowarszawa w dniu 23 maja, wstępnie na godzinę 19w jakimś lokalu, ale jeśli pogoda dopisze (a na ten moment jest na to potencjał) to może spotkamy się o nieco wcześniejszej porze gdzieś w terenie bądź na zielonej trawce - zapraszam do podrzucania sugestii
Zapraszam do dopisywania się do listy obecności w komentarzach
Boję się że nie znajdę nikogo przed trzydziestką. Wiem że jest to lęk który na dobrą sprawę nijak ma się do dzisiejszych standardów. Jednak sam sobie kiedyś uszykowałem “topór i pieniek” pragnąc już coś osiągnąć gdy ta liczba wybije. I to nie jest tak że nie szukam. Jakieś pary i rozmowy są. Co prawda raz lepsze, raz gorsze, a niekiedy zostaje zghostowany xd
Miałem przez chwilę załamkę z powodu powrotu starych “demonów”. Dlaczego?
Auto rozwalone przez głupotę. Pęknięta głowica wraz z tulejami. Musiałem prosić o pomoc w kupnie nowego, by mieć czym dojeżdżać do pracy
Starą pracę zmieniłem po pięciu latach, a nową prawdopodobnie stracę po 1,5 tygodnia. Bo sam z siebie się mocno stresowałem. I wyszło znów że nie dość że robię zbyt wolno, to jeszcze chujowo i z błędami. Z zewnątrz nie było żadnej napinki. Mam już zapisane że 3 numery do innych bo niby “mają dać znać do końca tygodnia”
Mając 19-21 lat często traciłem tak pracę, i miałem nadzieję że to się skończyło jak miałem pierwszą stałą
Dlatego na tą chwilę zawiesiłem terapię z braku pieniędzy. Nie wiem też do końca czy nurt psychoanalityczny jest dla mnie dobry. I pojawiają się pytania do siebie: Czy mam jakąś wartość czy znów będę musiał być zależny? Czy znów tak będzie, jak się bałem? Czy znajdę kogoś w kim się zakocham i kto będzie chciał spędzić ze mną życie? Jak mam dać poczucie bezpieczeństwa tej kobiecie. Czy jeśli nawet to znów się nie odpali lęk przed odrzuceniem, i nie będę natarczywy?
Czuję trochę że czas ucieka. A ja jestem w tym samym miejscu co kilka lat temu
@LesnyZenek najgorzej jest wpaść w pułapkę czyichś lub własnych oczekiwań wobec siebie i świata. Przez media, społeczeństwo i popkulturę jesteśmy karmieni jedyną słuszną wizją spełnienia. To wszystko kłamstwo, nie ma jedynej slusznej drogi. Także w ostatnich latach świat - w nim relacje międzyludzkie - zmienił się diametralnie. Już coraz mniej pasuje tu klasyczny model i coraz trudniej go realizować. To nic złego, jest po prostu inaczej. Inna specyfika czasów i tyle, nie ma co się karmić dawnymi wyobrażeniami i postarać się być bardziej otwartym na nowe życiowe okoliczności.
Życie może się różnie potoczyć i najważniejsze, żeby się czuć dobrze z sobą, a nie uzależniać spełnienia od bardzo niepewnych czynników losowych.
Co do terapii, to chyba mało kto się odnajduje w psychoanalitycznej i najbardziej polecaną jest nurt poznawczo-behawioralny.
Pierwszą kwestią, która przysporzy ci najwięcej problemów, jest to, że wyrobiłeś sobie zwyczaj nieokazywania uwagi; w ślad za takim postępowaniem pojawi się nawyk odsuwania na później chwili, w której zaczniesz okazywać uwagę. Odkładając na później okazywanie uwagi, będziesz też stopniowo odsuwał od siebie szczęście obecne w twoim życiu, właściwe zachowanie oraz postępowanie w sposób zgodny z naturą. Jeśli odraczanie uwagi przynosi korzyści, jeszcze większy zysk zapewni całkowita rezygnacja z uwagi; jeżeli z kolei nie jest ono korzystne, dlaczego nie okazujesz uwagi przez cały czas? "Dziś mam zamiar się bawić". Czy zatem nie powinieneś się bawić, okazując przy tym uwagę? "Postanowiłem, że będę śpiewał". Cóż przeszkadza ci w podejmowaniu takich działań z uwagą? Czy istnieje jakakolwiek sfera życia, na którą nie rozciągałaby się uwaga? Czy jest coś, co zrobisz gorzej, okazując uwagę, a lepiej, gdy nie będziesz w ogóle uważał? Jakie rzeczy w życiu są robione lepiej przez tych, którzy nie korzystają z uwagi? Czy ten, kto obrabia drewno, robi to lepiej, gdy w ogóle nie poświęca tej czynności uwagi? Czy kapitan statku kieruje nim lepiej wtedy, gdy nie wykazuje się uwagą? Czy jakiekolwiek mniej znaczące działania są realizowane skuteczniej wtedy, gdy towarzyszy nam nieuwaga? Czy nie widzisz, że gdy pozwolisz swojemu umysłowi wędrować bez celu, nie masz już możliwości przywołania go, by okazać przyzwoitość, skromność lub umiarkowanie, lecz robisz wszystko, co przyjdzie ci do głowy, podporządkowując się swoim skłonnościom?