Życie ekscentrycznych mnichów z podupadłego prowincjonalnego klasztoru zostaje zakłócone, gdy na miejsce przybywa konserwatorka zabytków Natasza wraz z rezolutną córeczką Genią.
Jedna z nielicznych udanych polskich produkcji w nurcie realizmu magicznego. Może jest tu trochę niedociągnięć technicznych, lecz historia jest przemyślana i trzyma się kupy. Jednak Jasminum stoi przede wszystkim świetnym aktorstwem, oczywiście najbardziej wybijają się role Gajosa, Ferencego i malutkiej Gąsiewskiej (szkoda, że jako dorosła skończyła w badziewnych serialach TVP).
Kocham ten film. Po obejrzeniu wiele lat pozostawał w mojej pamięci jako super film. Pamiętam że jak pierwszy raz go oglądałam to skakałam późno w nocy po kanałach w telewizorze i on zaczął iść po 22:00 więc siedziałam z zapałkami w oczach aż się skończy.
Wczoraj skończyłem oglądać #theoffice drugi raz i w sumie spoko, śmieszno. Kisłem nawet w 1 sezonie z Michaelem przed zmianą, kisnąłem też w sezonach po tym jak Michael opuścił serie.
@Deykun alez mnie wkurwiał ten serial. oglądałem kolejne sezony w nadzieji, że Michael w końcu otrzyma zasłużoną karę ale ciągle mu uchodziło płazem, aż straciłem nadzieję i przestałem
Zdecydowanie bardziej strawna część niż pierwsza, gdzie roiło się od ilości gwałtów, cycek oraz masy drewnianej gry aktorskiej. Tutaj gwałtów mniej, z czego większość jest nieudana, cycków mamy sporo, no i trochę mniej bezjajecznych aktorów.
Stoker (czyli Deathstalker) pomaga pewnej kobiecie, która uważa, że jest księżniczką, której ukradziono tron, zastępując ją klonem. Stoker wyrusza więc z nią w drogę pełną przygód. Spotkają między innymi plemię amazonek, gdzie Stoker będzie musiał zmierzyć się w ringu z olbrzymią wojowniczką. Czeka ich wiele przeszkód, ale największa to złol, który zająć zamek księżniczki.
Ogólnie ten film był mniej sztywny i prymitywny niż pierwsza część. Duża zasługa to dwójki głównych bohaterów, którzy nie szczędzą sobie dowcipnych dialogów. Więc humor wylewa się z ekranu.
Wyłącznie dla twardych miłośników fantasy i fanów klimatu VHS.
Phillipe Delambre jest zdeterminowany, by zrehabilitować ojca poprzez pomyślne zakończenie eksperymentu, nad którym pracował. Wujek François odmawia mu jednak pomocy.
Nie rozumiem zachwytów nad tym filmem. Rozumiem, że mógł się komuś spodobać i tego nie krytykuję, jednakże nie uważam, żeby to było „arcydzieło science fiction”, a z takimi opiniami się spotkałem.
Najjaśniejszym punktem historii jest pierwszy kontakt człowieka z obcą cywilizacją, próby porozumienia się. Uwielbiam ten motyw i z rozczarowaniem zorientowałem się, jak naiwnie zostało to rozwiązane. A szkoda, bo problemy w komunikacji mogłyby być ciekawym urozmaiceniem. Reszta również była naiwna, a zakończenie fabuły bardzo przewidywalne.
Klisza związana z polubieniem słodko wyglądającego stworka, który poświęca się, żeby uratować człowieka, ale tak naprawdę nie umiera? Jest.
Bohater, który musi dokonać wyboru, czy wrócić do domu czy uratować stworka? Jest.
Coraz to poważniejsze problemy, które są coraz groźniejsze, a mimo to postacie wychodzą bez większego szwanku? Są.
Być może film zrobiłby na mnie wrażenie, gdybym nie obejrzał kilku serii „Star Treka”, w którym jest wiele odcinków z podobnym trudnym do rozwiązania problemem. Przez to jestem uczulony na tego rodzaju historie i „Project Hail Mary” nie przypadł mi do gustu.
@cyberpunkowy_neuromantyk pojszłem se dziś na to i wynudziłem sie srogo. Bajeczka dla dzieci, ale w sumie tego się spodziewałem patrząc na dotychczasowy dorobek twórców. Myślałem tylko, że będzie to lepsze niż "Marsjanin", a okazało się jeszcze bardziej infantylne.
Czuć pośpiech żeby zmieścić to wszystko w dwie i pół godziny, powtarzane w kółko żarty irytują jeszcze szybciej niż głupkowatość Goslinga.
Uwielbiam tematykę sci-fy, a jak dzieje się w kosmosie to już w ogóle jestem bardzo ukontentowania. Dlatego idąc na film Hail Mary, liczyłam że zobaczę coś co pobudzi moją wyobraźnię, przeniesie mnie w odległe zakątki wszechświata i uruchomi rozkminy na temat funkcjonowania naszej rzeczywistości.
Niestety to się nie stało. Nie wiele mogę powiedzieć pozytywnego o tym filmie, oprócz ładnych scen i fajnego przedstawienia kosmity jako skalnego pojaczka.
Uwielbiam bajki, niektóre moge oglądać kilkanaście razy, ale muszę wiedzieć, że idę na bajkę a nie na coś poważnego bo właśnie w ten gatunek wrzuciła bym ten film. Dla mnie to po prostu bajka dla dzieci 6+.
Bardzo naiwna historia, nauki tam było niewiele no i w sumie rozumiem głównego bohatera, który nie chciał się podjąć misji, również nie poświęciłbym się dla ludzkości, zwłaszcza jakbym nie miała rodziny.
Bardzo bym chciała zrozumieć dlaczego ludzie tak bardzo się zachwycają tym filmem bo on dla mnie poziomem nie odbiega od filmów, które wypuszcza Netflix w tym gatunku.
Hmm może ten film zachwyca tych co mało przeczytali powieści sci-fy. Bo fabuła tej historii przy takich powiedział jak "człowiek z Marsa" czy "wyście z cienia" wymieka. Miałam też do czynienia z jedną książka Andiego Weira, "Artemis" i mimo, że ta książka również nie była jakaś oryginalna ale bardzo mi się podobała i fabuła była znacznie mniej naiwna niż ta przedstawiona w omawianym filmie. No ale jak wspomniałam, gdybym wiedziała, że idę na Bajkę dla dzieci, zupełnie inaczej bym odebrała to dzieło.
Ścigany przez policję gangster siejący niemałe zamieszanie w okolicy, na skutek nieprzewidzianych okoliczności zatrzymuje się w gospodzie na odludziu Arizony.
Ehh ostatni film z Bogatem jaki miałem. Wspaniałe 37 filmy to były nie zapomnę ich nigdy
Mildred ma olbrzymi nos, z którego wszyscy wkoło się naśmiewają. Decyduje się na operację plastyczną u podejrzanego typa, który przyjmuje w klubie ze striptizem. Zabieg nie kończy się sukcesem. Doprowadzona do skrajności bohaterka rozpoczyna rajd przez miasto, zabijając wszystkich, którzy jej dokuczali.
Ten film to totalny shit. Mógłby być wykorzystywany jako narzędzie tortur i byłby skuteczniejszy niż water-boarding. Gdyby ten film był politykiem w polskim rządzie, Ziobro miałby przezwisko "jeden", bo "zero" byłoby zajęte przez Grotesque. Uczestnictwo w produkcji tej abominacji musiało być karą dla ekipy, której członkowie do końca życia będą zeskrobywać kawałki gówna ze swojej reputacji. Film ten może być wyznacznikiem dna absolutnego, od którego odmierzane będą oceny wszystkich innych filmów świata i żaden z nich dzięki temu nie osiągnie najniższej możliwej oceny.
Jest dostępny na Amazonie. Jeśli zamierzasz to włączyć, przypnij się pasami do fotela.
Widziałem ale bałem się włączyć. Widziałem że jest 2 tego shitu. Jednak nadziałem się na inne gowno. Imperium. Niby fracuska komedia, ale czekałem gdzies z 40 min na coś śmiesznego i się poddalem
Daję tylko oryginalny tytuł bo polskie tłumaczenie jest moim zdaniem nieporozumieniem - na siłę można by przyjąć, że polski tytuł " Syn przeznaczenia" ma dużo wspólnego z fabułą, ale oryginalny tytuł w pełni oddaje treść fabuły, gdzie relacja pomiędzy ojcem a synem jest praktycznie podstawą tego obrazu.
To kolejne pasterskie bajania o wszechmogącym, tym razem w wersji na pewno "fiction", ale to i tak nie ma znaczenia, bowiem "Syn cieśli" to po prostu klasyczny horror, gdyby obedrzeć go z biblijnej otoczki.
Film opowiada o nastoletnim synu cieśli, który w sumie cale życie ukrywa się ze swoją rodziną, bo wie, że grozi im niebezpieczeństwo. Józef wie, że jego przybrany syn to tak naprawdę syn Boga. Ale sam nastolatek nie wydaje się tego wiedzieć. W ojcu widzi trochę nawiedzonego nudziciela, ale oczywiście robi wszystko co ten mu każe - może przyczyną posłuszeństwa są straszne koszmary o tym, że umiera na krzyżu?
Dopiero gdy poznaje dzieciaka, który żyje pośród trędowatych do młodego zaczyna docierać jak wielkie ma moce oraz to, że szatan, którym straszy go stary, istnieje naprawdę.
Mam słabość do biblijnych interpretacji oraz horrorów więc w sumie dobrze się bawiłam. Chociaż akurat w tym filmie Nicolas Cage nie zrobił typowej popisówy, ale still solidny jako aktor.
@ostrynacienkim Tak, aczkolwiek sama aktorka przeszła chyba jakiś zabieg medycyny estetycznej bo ma wyraźnie dziwniejszy profil kości policzkowych. I zawsze jak na nią patrze to mam taką dolinę niesamowitości.
@Jarasznikos choruje. Ma chorobę Gravesa-Basedowa, która rozwala tarczycę i powoduje całą masę objawów, które ludzie oceniają przez ekran, jako efekt operacji plastycznej.