Ostatnio jednego fenomenu nie mogę zrozumieć. Jak pewna firma zrobiła ludziom mającym dzieci wode z mózgu. A konkretnie te całe kubusie watery. Na jakichś imprezach rodzinnych dla dzieci na stołach już to niektórzy normalnie z cateringiem zamawiają. A ostatnio jakas matka co była z dzieciakiem w gościach musiała wyjść z lokalu i specjalnie do sklepu zadylać bo jej Brajanek nic innego nie wypije tylko watera. Na wycieczkę dzieci jadą to oczywiście watery. Kuźwa ja rozumiem, że wygodna butelka ale niektorzy traktują ten napój jakby miał jakieś magiczne właściwości. Źródlana woda z dodatkiem soku. I jeszcze się nasłuchałem jakie to zdrowe. Leczy raka, powoduje wzrost IQ do poziomu 200 i wydłuża życie dziecka do 100 lat. A przynajmniej tak to brzmi po jeblu na to coś. I cena- 4.19 w biedrze za butelkę wody smakowej. Bo nie ma konserwantów. Dla mnie taka reklama to zawsze brzmi jakby ktos mowil- zrobie Ci herbatę i do niej nie nasram to bedzie kosztować 4x drożej bo do niej nie nasrałem. Bo za nienasranie trzeba dopłacić. Dobra może przesadzam ale ale wokół tego napoju w środowisku rodziców jakaś magiczna aura sie wytworzyła. Juz nic innego niektorzy do picia gowniakom nie dają mam wrażenie.

#zdrowie #dzieci #rodzicielstwo

Komentarze (91)

@Ragnarokk Jedną matkę, która ładowała w dziecko z bmi>30 wszystko tylko nie wodę, próbowałem nieco nawrócić. Po czasie zauważyłem, że dziecko pije wodę... żywca smakowego. Pomogło dopiero całkowite zwizualizowanie, ile cukru zawiera jedna taka butelka, a także to co dzieciak zeżarł tylko tego samego dnia. Po prostu pokazałem za pomocą zestawu paczka cukru + waga kuchenna.

Sam Kubuś to mistrzostwo marketingu, chyba się to już zmieniło, ale cukru kiedyś miał więcej niż cola czy fanta.

@Ragnarokk do tego smakuje jak te inne krople żywca z nałęczy, "woda o posmaku" jakiejś cytryny czy tam truskawki czytaj wjebane jakiegoś estra, bo o ile ci to pachnie jak powąchasz, tak już po wzięciu łyka ni chuj nie potrafisz w tym znaleźć smaku. I debile się na to łapią ale no- tak to jest jak się wiedzę o świecie bierze od niezależnych reklamowych ekspertów, zdecydowanie nie opłaconych i wymyślonych.

@bori dlatego moim zdaniem przydałby się w szkole przedmiot dotyczacy zdrowego odżywiania. Albo poruszać takie kwestie na chemii/biologii/przyrodzie czy co to tam teraz jest w szkole. I takie wizualizacje jak @Furto zrobil mogłyby być na tych lekcjach....

@HolQ To jest właśnie jeden z tematów który słabo opisywany jest na lekcjach biologii - IMO za mało jest fizjologii człowieka, dietetyki czy podstaw medycyny

@bori kiedyś tu pisałem, że fajnie jakby był jakiś przedmiot dotyczacy żywności i żywienia, żeby uzmysłowić ludziom co wszystkie numerki z litera "E" znaczą i że nie zawsze to jest coś radioaktywnego. To plus właśnie ogólny wpływ jedzenia na organizm i podejrzewam, że w dekadę świadomość konsumentów by podskoczyła na tyle, że duża część problemów zdrowotnych związanych z jedzeniem by może nie zniknęła ale drastycznie zmniejszyła. Przy okazji drastycznie zmniejszyłby się hajs wielu firm prod. Zywnosc .....

@HolQ kiedyś był, biologia się nazywał i każdy uczeń układał m.in. jadłospis dla siebie (zdrowy) , była lekcja o piramidzie żywieniowej i o tym dlaczego zwykła woda jest najlepsza do picia

@Yes_Man coś tam kojarzę, ale u mnie to chyba w takiej szczatkowej formie było na biologii. Nie wiem kurde jakby to można rozwiązać, ale to jest tak samo poważny problem jak podstawy ekonomii w szkole itp.

@HolQ zakres był krojony z roku na rok więc mnie to nie dziwi. Najważniejsze że były czy są dalej 2 lekcje religii w tygodniu (╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻

@adam_photolive nie zauważam. Generalnie moje piją to wodę ale smakowe coś to od święta aby nie zjebać im nawyków, tak jak ja mam, że picie musi mieć smak albo bąbelki.

No i wiadome, że to jednak słodkie to dzieciak ZAWSZE wybierze słodkie. Podstawa to nauczyć dzieci pić wodę (u mnie walą kranowiankę aż huczy).

@AdelbertVonBimberstein

U mnie na szczęście też. Woda z kranu lub woda z sokiem produkcji babci.

Ok, nie będę udawał że nie zdarza sie czasem coś sztucznego, ale to mniej jak 10%

@AdelbertVonBimberstein w zasadzie to woda (niegazowana) ma smak i to według mnie cudowny. Ale może nie mam przepalonych kubków smakowych xD

@AdelbertVonBimberstein ciężko mi powiedzieć, w domu byłem uczony raczej że pić samą wodę to oznaka biedactwa i powinno się to chociaż posłodzić żeby nie była taka. Tak samo świeży chleb nie mógł ci smakować sam z siebie, bo jak ktoś to widział to "matkobosko suchy chleb je, przecież nie jesteśmy tacy biedni". Może to kwestia tego że uprawiałem dużo sportu i wtedy kranówa była najtańszą opcją zaspokojenia pragnienia. Na studiach zacząłem pić wodę na co dzień bez konieczności uprawiania sportu i to nie z powodów ekonomicznych xd kiedyś też wolałem gazowaną, ale po niej się odbija i nie wypijesz jej tak dużo, aż się przyzwyczaiłem do zwykłej. Spróbuj też

@adam_photolive @AdelbertVonBimberstein @Ragnarokk Moje tylko woda i sucha bułka. Ewentualnie ogórek kiszony.

Ascetów mam w domu.

No ale przynajmniej tanio.

@Felonious_Gru A gdybyś ten zobaczył, to byś zrozumiał co teraz się odwala w USA (choć 18 lat temu sądzono, że to się wydarzy dopiero za 500 lat)

@Felonious_Gru 3 łyżeczki cukru w butelce 0.5l. to i tak nieźle bo te wody kilka lat temu potrafiły mieć prawie 2razy wiecej

W moim rodzinnym domu była "woda z kranika", czyli z osmozy. U znajomych "woda z dzbanka" - co prawda kiedyś zapomnieli kupić filtra i od tej pory używają bez, ale jednak z dzbanka lepsza.

Za jeden z naszych sukcesów jako rodziców uważam nauczenie syna picia wody. Dla niego jest to podstawowy napój. Ja od dzieciaka byłem nauczony słodkiego, a woda pierwszym wyborem w celu ugaszenia pragnienia stała się dopiero po ślubie. W ogóle jak tak sobie przeanalizuję swoją dietę z okresu dziecięco-kawalerskiego to dochodzę do wniosku, że powinienem już być w ziemi xD

to nie firma zrobila dzieciakom wode z mozgu, a niedojebani rodzice.

Z jakiegos niewyjasnionego powodu, w Polsce ukulo sie przekonanie, ze bezstresowe wychowywanie to zgadzanie sie na wszystko, co dziecko chce lub kupowanie dziecku kazdego gowna do zabawy i badziewia do jedzenia.

Stad sie biora zastepy roszczeniowych gnojarzy, ktorzy sa nauczeni ze wszystko czego chca jest im potrzebne i maja to bezwarunkowo dostac.

@maks_kow ej no ale świentych rodziców to nie krytykuj.


To jest proste, odsetek debili, który się rozmnaża i był i jest duży. Tylko kiedyś nie było takiego zalewu jedynie słusznych informacji, jak być "prawdziwym rodzicem". Wszędzie jest papka informacyjna, szczególnie w soszjal mediach. Jedna Karynka wrzuci jakąś głupotę i już 100 innych podłapuje, więc to bardzo podatny grunt.


Czasem można się zdziwić, jak dużo pozornie wykształconych ludzi wierzy w marketing i różne bzdury.


A i pamiętajmy o 2 milionach samotnych mamuś, które 80% wolnego czasu spędzają na łykaniu bzdur z neta.

@kitty95 nie do konca sie z Toba zgadzam, choc niewatpliwie social media i gownoporadniki/artykuly sa katalizatorem tego zjawiska.

Chyba zaryzykuje, ze fundamentem tego zjawiska, jest bieda na przelomie lat 80/90. Mityczne "daje dziecku czego ja nie mialem" i zastapienie wychowywania zwyklym przekupstwem.

@maks_kow a wcześniej nie było biedy? Poza tym dzieci ma już pokolenie robiące w pieluchy w latach 90-tych, więc za dużo nie pamiętają.


Ja jednak stawiam na świadomość rozwielitki i bezkrytyczne kopiowanie zachowań/stylu życia z mediów.

@adam_photolive nie ludziom mającym dzieci, tylko ludziom podatnym na taki marketing. Mającym znikomą wiedzę o żywieniu.


To cholerstwo mojemu dziecku do ręki wcisnęła teściowa. Bo poszła do sklepu po wodę, tak jak jej zawsze mówię, ale zobaczyła Kubusia to wzięła to. No jak grochem o ścianę, nie przetlumaczysz, a nawet jak przyjmie do wiadomości to po miesiącu to samo robi.

@BajerOp oczywiście, że nie.


Jedynie się wkurwię, że ktoś nie szanuje mojego zdania jako rodzica i bardziej do niego przemawia reklama z tv.

@emdet to w ogóle ma jakąś reklamę? Według mnie to przyciąga ludzi bo daje złudzenie, że to tylko woda. Niemniej jednak ja to kupuję do auta bo nie wylewają z tych butelek.

@adam_photolive Lepszy Kubuś Water niż Monsterek ( ͡° ͜ʖ ͡°)


U mojego siostrzeńca, parę lat temu dzieci w 2 klasie podstawówki piły Monsterki

@adam_photolive

Ale to jest takie samo działanie jak wpisywanie w płatki kukurydziane, czy wodę, albo twaróg że jest bez glutenu choć nigdy w nim go nie było (kukurydza czy woda) czy twaróg proteinowy wysoko białkowy (co jest cecha twarogu że ma białko) a często ma mniej białka niż taki zwykły twaróg na półce. Czy wegańskie marchewki. Różnica, cena razy 4 do góry. Hasła, moda i marketing. Ale to działa więc firmy tak robią

@pi0t bezglutenowosc to inna sprawa, bo jak na tej samej hali/linii jest produkowane coś pszenicznego to alergeny mogą się przedostać.


Z tego samego powodu jest informacja, że twój serek waniliowy może zawierać orzechy i soję

@Felonious_Gru

Jakoś przez wiele lat przy płatkach kukurydzianych ta informacja nie wyskakiwała, szczególnie na tych jednych z bardziej znanych i reklamowanych. Tak samo nikt nie wpadał na pomysł pisania na butelkach z wodą że jest bez glutenu czy bez laktozy. W tym przypadku przecież zagrała moda i marketing. Takie się lepiej i drożej sprzedają

@Felonious_Gru

Ok przyznaje, że teraz może być z tym problem. W grafice są jeszcze takie produkty zagraniczne, u nas parę lat temu jak widać zajęła się tym UE. Ale problem istniał, sam się z tym spotkałem, a z racji absurdu zostało w głowie. Czy to na butelce czy na metce z ceną. Ale ogólnie przyznaje Ci rację w naszych warunkach problemu już być nie powinno.

Używanie przy etykietowaniu żywności oznaczeń „bezglutenowy” oraz „o bardzo niskiej zawartości glutenu” w aktualnym stanie prawnym dopuszczalne jest wyłącznie na warunkach określonych w rozporządzeniu wykonawczym Komisji[6] wydanym na podstawie Rozporządzenia 1169/2011 (dalej jako: „rozporządzenie wykonawcze”). Preambuła rozporządzenia wykonawczego co do zasady wskazuje na dopuszczalność etykietowania żywności zawierającej składniki naturalnie bezglutenowe poprzez stosowanie oznaczeń wskazujących na nieobecność glutenu. Jednocześnie wskazano zaś, że wykorzystywanie takich oznaczeń powinno być rzetelne. W szczególności wykorzystywanie oznaczenia „bezglutenowy” nie powinno wprowadzać konsumenta w błąd, sugerując, że dana żywność posiada szczególne właściwości, gdy w rzeczywistości właściwości te charakteryzują wszystkie podobne produkty żywnościowe.



Ustalenie, czy w danym przypadku dochodzi do wprowadzenia w błąd wymaga oczywiście przeprowadzenia każdorazowo starannej oceny. Jednakże wydaje się, że przy braku jakichkolwiek innych informacji, zamieszczenie oznaczenia „bezglutenowy” na etykiecie produktu naturalnie bezglutenowego, jak chociażby tytułowa woda, stanowić może przypadek wprowadzającego w błąd etykietowania produktu[7]. Dla uniknięcia w tym wypadku ryzyka konfuzji stosowne byłoby wskazanie informacji, że wszystkie produkty danej kategorii są naturalnie bezglutenowe. Przekazanie rzetelnej informacji uniemożliwiłoby bowiem postawienie zarzutu, że informacje zawarte na etykiecie sugerują, że środek spożywczy ma szczególne właściwości, podczas gdy właściwości te są wspólne dla wszystkich środków spożywczych danego rodzaju.


https://smmlegal24.pl/bezglutenowa-woda-czyli-o-nieuczciwym-oznaczaniu-zywnosci/

@Felonious_Gru aczkolwiek wiem że to nie to samo, bo to nie oznaczenie produktu, a sprzedawcy ale bazuje na tym samym. Marketing i moda.

066460a0-449a-4ce8-a971-49370a953f42
22a7adff-f813-4fbd-bd82-f1787fe7192d

@Felonious_Gru no jakoś przy każdym produkcie (wodzie) tego nie ma, jest to raczej wpisane jako cecha szczegolna. Ale pominąłeś artykuł z odpowiedzi wyżej (blog o prawie tworzony przez prawników z kancelarii SMM Legal).

Więc sprawa istniała, nawet jeżeli została u nas rozwiązana.

A do lexa chwilowo dostępu nie mam.

Miłej niedzieli

@Felonious_Gru

Hej taka ciekawostka. Wody co prawda nie widziałem teraz, ale myślę że artykuł prawny to potwierdza.

Ale zdjęcie pierwsze to musy praktycznie taki sam produkt. Ale drugi podkreśla że bez glutenu i bez mleka.

Drugie opakowanie płatków z 2014r. Nagle zmiana opakowania, wielki napis bez glutenu ten sam smak. Tyle że nigdy go tam nie było, czysty marketing. Po zmianie przepisów już tak nie robią.

632edfac-857f-4926-bcf5-42a114bb2e60
17f3902f-048f-44df-9b88-d2cab98f494a

@jaczyliktoo to ci zrobię zdjęcie jutro, bo akurat w lidlu jest dobra cena na to. Stoi bezpośrednio na palecie w zgrzewkach, trochę też na półkach normalnie.

@Felonious_Gru bardzo proszę Wrocław może na tyle zacofany, że nie dotarły tu jeszcze 1,5 litrowe kubusie, które można pomylić z nałęczowianką albo innym saguro

@Felonious_Gru ok, czyli mam to szczęście, że przynajmniej w Lidlu stoi na półce z innymi gównami. Nie wiem czy zauważyłeś ale Lidl jest mega intuicyjny pod tym względem z jednej strony masz wody, różne rodzaje ale wody, a z drugiej totalnie cały regał słodzonego gówna, którego nie musimy spożywać nawet w ilości 1 ml w ciągu całego swojego życia

@Felonious_Gru na 4 lidle z których korzystam, wszędzie jest tak samo. W lidlach nad bałtykiem i w górach było to samo. Cały sztab ludzi mają od projektowania alejek. Nie ukrywam, zaskoczyłes mnie

Też mnie to wkurwia, ogólnie moje dzieci piją wodę i nie kupuje im soków, ale kilka pierwszych razy widząc wielki napis “Waterrr” na opakowaniu i przezroczysty płyn w butelce, myślałam że to po prostu zwykła woda :P akurat zauważyłam jakąś truskawkę na opakowaniu i ostatecznie odłożyłam na półkę, ale podejrzewam że więcej rodziców się na to złapało, dzieciakowi smakuje bo słodkie i później już tylko to chcą kupować.

@adam_photolive u nas tego sporo schodzi bo wygodne. Skład też tragiczny nie jest, ale zwykłą wodę też pije. Pije też mleko, kakao itp. Soki 100% nfc z lokalnej tloczni czasem dostanie.


Ale czemu szkalujesz kubusia za to, że ludzie kupują go w biedronce to nie zrozumiem

@adam_photolive jak przez przypadek kupiłem kiedyś młodemu wodę z maliną, to nawet jej nie połknął tylko wypluł xD to jest zwykły syf

Marketing to arcy potężne narzędzie. Spróbuj powiedzieć coś złego o telewizorach Samsunga albo telefonach Apple to cię zjedzą fanboye

@abiandri ale Ty musisz nie potrafić czytac ze zrozumieniem. Mnie nie chodzi czy ja to pije tylko ze niektore dzieci nic innego do ust nie wezmą a raczje rodzice nic innego im nie dadzą

Ostatnio jednego fenomenu nie mogę zrozumieć


@adam_photolive Czego tu nie rozumieć? Skład ok, wygodna butelka, jak bidon. Do tego sporo smaków. Poziomka, truskawka, jagoda, brzoskwinia, arbuz, cytryna, jabłko, malina i pewnie jeszcze o jakimś zapomniałem.

Normalny produkt. Jak kogoś stać to kupuje, zamiast robić jakiś sok z wodą do bidonu)potem nosić pusty bidon, myć go itd).

@SST82 spoko jak to lubisz i kupujesz sobie. Problem jest z tym że to nie do końca nadaje się do pojenia małych dzieci a często ludzie potrafią to traktować jako zamiennik zwykłej wody.

Co wam ludzie odbiło? Wystarczy wpis z krytyką rodzica czy dziecka żebyście piorunowali? Rzeczywiście byliście świadkami takiego gloryfikowania tego produktu?

Ja jakoś nie, a dzieci w otoczeniu mam sporo. Jakoś mnie nie dziwi że ludzie decydują się na użycie takiego produktu na imprezach rodzinnych czy wycieczkach, głównie chodzi o ustnik zapobiegający rozlaniu.

Oczywiście że przesadzasz, nie ma żadnej magicznej aury, po prostu "pracując na imprezach" w kółko obserwujesz jedną sytuację w której rodzice uznają że ten produkt ma zastosowanie. Gdyby bawiące się dzieci rozlały napój czy stłukły szklankę, też nie byłbyś zadowolony.

@Krotka przecież możesz kupić zwykła wodę w butelce z takim samym ustnikiem. A problem z "wodami smakowymi" jest taki że udają wodę (brak barwników) przy dużej zawartości cukru. I o ile rozsądny rodzic(a może raczej babcia czy dziadek) raczej nie dałby puszki coca-coli dwulatkowi o tyle nie zastanawia się że półlitrowa butelka takiej "wody" potrafi mieć tyle samo cukru. Sam pamiętam zdziwienie w oczach rodziców czy teściów po przeczytaniu etykiety.

@Tom.Ash W ustniku Kubusia Waterrr jest jeszcze uszczelka, nie mają jej inne napoje (gdy butelka spadnie otwarta, nie trzeba przejmowac sie rozlanym napojem).

Wspomniany kubuś ma 3g cukru na 100ml.

Na codzień unikam cukru, czytam składy.

Nie miałam nigdy problemu z pomyleniem Waterrra ze zwykłą wodą.

Zaloguj się aby komentować