Koniec obowiązkowej matury z matematyki, która jest „narzędziem segregacji i eliminacji, a nie wyrównywania szans” –

#matura #polska

Rozwalił mnie ten wstęp.

Narzędzie segregacji?

To był i jest dla mnie jedyny przedmiot którego nie trzeba było się uczyć tylko zrozumieć.

Jedyny przedmiot "wymuszający" logicznego myślenia i czasem kreatywnego podejścia a nie kucie na blachę by później zapomnieć. Tylko fizyka jest jeszcze ciekawsza

Gdy zlikwidują matematykę z matur to ten egzamin dla mnie już będzie nic nie warty.


Change my mind!

Infor

Komentarze (82)

@MostlyRenegade Do rozliczenia PIT-u wystarczy czytanie ze zrozumieniem i podstawy arytmetyki. Z trudem jestem w stanie zrozumieć tłumaczenia osób, które rozliczają się tradycyjnie, gdzie mają druczek pisany drobnym drukiem i trzeba skupić uwagę na tekście. Jednak jeśli ktoś w dobie e-urzędu skarbowego nie potrafi złożyć swojego zeznania to znaczy, że intelektualnie jest na poziomie ucznia trzeciej lub czwartej klasy szkoły podstawowej, która dopiero uczy się czytać ze zrozumieniem oraz nabiera wprawy w dodawaniu tysięcy.

@BapitanKomba Ja to wiem. Ty to wiesz. Inni to wiedzą.

Ale przynajmniej raz w roku muszę spotkać się z tekstem typu "uczyli mnie o szczękoczułkach i nogogłaszczkach, a nie nauczyli wypełniać pitu" itp. chłopskorozumowe pier*dolenie.


Za każdym razem gdy słyszę/czytam takie rzeczy, to przypominam sobie, kto z Polaków chciał uczynić tanią, niewykształconą siłę roboczą.

@BapitanKomba do rozliczenia pitu dzisiaj nic nie potrzeba już robić ani nawet myśleć. Jak pracujesz jako zwykły robol to ciebie rząd z automatu rozlicza i wysyła wypełnione pity do twojego urzędu skarbowego. Problem się robi jak jesteś bardziej przedsiębiorczy, ale tacy ludzie już myślą i potrafią w matematykę.

Kazdy egzamin jest narzedziem segregacji, na tych ktorzy zdali i tych, ktorzy nie zdali xD Po to tez jest matura. K⁎⁎wa, gdzie my zyjemy?!

@100mph Też mnie to dziwi. Zamiast cisnąć w edukację i promować tych, którzy się będą pchać kraj do przodu to równamy wszystkich żeby nikogo nie urazić. U mojej córki w trzeciej klasie podstawówki w klasie jest kilka uczennic o 3 i 4 lata starszych(!), które w minutę potrafią przeczytać 3-4 słowa(!!!) ale są przepychane do następnej klasy, bo jak je usadzą to może im to na psychice się odbić (!!!) a poza tym to masa papierkowej roboty. I tak zamiast zająć się rozwijaniem zdolnych dzieci trzeba dostosowywać się do tych słabszych...

@konto_na_wykop_pl Mnie to rozpierdala. Dzieciaki nie potrafia nic narysowac jesli nie dostana kolorowanki. Potem nie potrafia odpowiedziec na pytanie otwarte, a juz jako wyksztalceni, dorosli ludzie, nie potrafia odmieniac przez przypadki. Juz nawet w roznych artykulach papierowi dziennikarze tak pisza xD Robimy sztucznych magistrow, chwalimy sie wykwalifikowana kadra, a koniec koncow i tak nasze uczelnie sa gdzies na koncu rankingow.

@konto_na_wykop_pl przecież tak zawsze było, to nie jest jakaś nowa moda. Nauczyciele chcą jak najszybciej pozbyć się głąbów i patusów, więc bez mrugnięcia okiem przepuszczają ich do następnej klasy.

W PL powinny być narzędzia pozwalające dyrektorom szkół skierować takich uczniów do szkół specjalnych.

@Vampiress właśnie chyba już nie ma szkół specjalnych. Za moich czasów z podstawówki kilku delikwentów przenieśli do szkoły specjalnej, a w starszych klasach do OHP. I jakoś nikt nie robił z tego dramatu. Komuś nie wchodziła wiedza to szedł kopać rowy albo do szkoły o niższym poziomie nauczania i wszyscy byli zadowoleni.

@konto_na_wykop_pl są, ale jest ich mniej, w dodatku rodzice muszą się nieźle nagimnastykować, żeby dziecko do takiej szkoły czy nawet przedszkola przyjęto - mam w rodzinie przypadek nieco opóźnionego w rozwoju chłopca (nie mówi w wieku 6 lat i ma problemy np. z prostym liczeniem) i rodzice musieli mieć zaświadczenia od każdego możliwego specjalisty, żeby dziecko mogło iść do przedszkola z oddziałami specjalnymi. Podejrzewam, że w przypadku dzieci, których rodzice mają bardziej wywalone na potomstwo, to dzieciak zostaje praktycznie bez jakiegokolwiek wsparcia, bo jeśli rodzice się nad dzieckiem z problemami nie pochylą, to szkoła tym bardziej tego nie zrobi.

@Vampiress Dokładnie tak jest. Mam w rodzinie osobę, której wycofano możliwość kształcenia w takiej szkole (i nie jej jedynej w tamtym czasie) i rodzice musieli iść do sądu, żeby je przywrócić. W międzyczasie dziecko przez 2 lata siedziało w domu, bo do szkoły zwyczajnej też go nie chcieli przyjąć (w której i tak by nie dał rady ze względu na zaburzenia sensoryczne i inne problemy).

@Romanzholandii patrząc na rozwój ejaj to już nie ma żadnego znaczenia czy to będzie obowiazkowe czy nie. Ludzie będą głupi. W ogóle pracę domowe tracą sens jeśli nie będzie się pilnować dzieciaka

@kodyak No cóż, to kolejne pokolenia wychowują się nawzajem - szkoła to obowiązek równający wszystkich w dół i dostosowujący się do minimum. W tych czasach to już rodziców rola, żeby w dziecku zainteresowania i ambicje zaszczepić lub pomóc rozwijać. Bo możliwości jest multum tylko samemu trzeba dawać przykład, a nie scrollować sociale ;P
Szkoła ma rodziców wspomagać, a nie wyręczać.

@kodyak No ja mam i zaraz zaczyna podbazę xD
Widzę innych rodziców i ich podejście do wychowania już od przedszkola to normalnie stonoga.gif
Niektórzy dzieci tylko posiadają, a nie wychowują niestety.

@kodyak akurat ze wszystkich nauki, w matematykę AI jest najgorsze, bo nie polega na odtworzeniu wzorca odpowiedzi, a właśnie myśleniu. Ludzie będą głupi bez możliwości weryfikacji tej jednej rzeczy której nie powinni ufać

@don_pistachio Niestety przy ejaj nawet najgorszy uczeń może dostać 6 a co za różnica dla kolesia który i tak palę by dostał


Problemy matematyczne w szkole są bardzo proste. Ejaj raczej z tym problemów nie będzie miał a powoduje że całe rozwiązanie można wykuć na pamięć ( weryfikując w sumie z odpowiedzią)

@kodyak duzo zalezy od nauczyciela. Jezeli AI bedzie w stanie kogos nauczysc schematu roziwazywania jakiegos zadania to jest juz jakis sukces. Pamietam ze zarówno w podstawówce jak i liceum matematyce wymagaly i oceniały całą sciezke prowadzaca do rozwiazania (w liceum za prosty blad w obliczeniach nauczycielka potrafila obnizyc punktację o symboliczne pół punktu). Z kolei na studiach mielismy z algebry babe o ksywie kompilator - bo sprawdzała kazde zadanie do pierwszego bledu

Obecne nastolatki nie potrafią już odczytać godziny z zegara wskazowkowego, to gdzie jescze biedaki mają matematykę ogarniać? xDDDD

@Romanzholandii skoro taki debil jak ja mógł siąść i w trzy tygodnie ogarnąć temat na 55 procent, to wydaje mi się, że większość powinna dać radę te minimum zdobyć. Tylko jest jeden warunek - trzeba siąść i szczerze się przyłożyć.

@Airbag ja też siebie uznawałem za debila bo leciałem ciągle na 2 i 3, ale jakimś cudem miałem coś około 60 procent z matmy. Kompletnie się do matury nie przygotowywałem jakoś specjalnie. Znałem sporo moim zdaniem mądrzejszych i ogarniętych ludzi którzy musieli powtarzać maturę xd. Potem się mega dziwiłem jakim cudem oni nie zdali za pierwszym razem jak ich średnia ocen wynosiła zwykle powyżej 4.

Też z dupy dla beki i trochę z ciekawości zapisałem się na fizykę rozszerzoną. Dostałem 28% XD

Przecież w matmie chodzi o to aby uczyć logicznego myślenia, podejścia rozwiązywania problemów na różne sposoby, niestandarowych podejść.

Matura podstawowa nie ma zrobić z ciebie Einsteina ale pokazać czy ogarniasz. Jak ktoś chce więcej ma rozszerzony egzamin.


Jedynie to można dostosować maturę do dzisiejszych realiów i to co w sumie się przydaje najbardziej w codzienności chociaż i to pewnie by nie pomogło bo jak ktoś się nie chce uczyć to i tak nie będzie.

@inty ja się zgodzę, tylko z taką uwagą, że matura ma na celu zobiektywizowaną ocenę na koniec liceum tych umiejętności. Czyli z grubsza chuj z logicznym myśleniem i rozwiązywaniem problemów, wystarczy, że wykujesz na tyle, żeby ją zdać - co już się trochę mija z tą szlachetną "misją" nauki matematyki. Ogólnie nie kruszyłbym o to kopii, bo obecnie system edukacji i matura to skansen pomyslow sprzed 30 lat i czy ta matma będzie, czy nie, to poziom edukacji się nie zmieni ani o krztynę. A dzieci będą uczone dalej tak samo, któreś będą miały mniej motywacji i gorszy start, a któreś mniej bezcelowego stresu i lepszy start w zyciu.

@Romanzholandii


Pierwszą próbną maturę napisałem na kilkanaście procent, oficjalną na pięćdziesiąt parę. Wystarczyło przerobić wszystkie poprzednie arkusze maturalne, ale no cóż, trzeba było włożyć w to trochę pracy. Pewnie miałbym więcej punktów, gdyby nie stres - przez niego nie zauważyłem kilku potrzebnych mi wzorów w karcie ze wzorami. :' )


Nie jestem zwolennikiem ułatwiania. Też bliżej mi humanisty, miałem trudności z chemią, fizyką czy matematyką, jednakże to kwestia albo samej niechęci do przedmiotów, którą trzeba przełamać, albo nauczycieli, którzy nie potrafią uczyć.

@cyberpunkowy_neuromantyk trzeba było włożyć w to trochę pracy

Bo matma juz na poziomie elementarnym wymaga wysiłku intelektualnego a nie jedynie pamięciowego (który możesz zastąpić ściągami) a ludzie sa z natury leniwi

@cyberpunkowy_neuromantyk Problem pojawia się, kiedy ma się beznadziejnych nauczycieli i jednocześnie rodziny nie stać na korepetycje. Niby można się uczyć z YT, a teraz to pewnie i AI pomoże wytłumaczyć, ale wątpię, że to pomoże każdemu, szczególnie jeśli ma się duże zaległości w podstawach. Po drugie, ta niechęć w moim mniemaniu najczęściej nie wynika z lenistwa, a z tego, że dany mózg może używać myślenia, które nie współgra z danym przedmiotem. Jak tu nieraz wspominałam, myślę głównie obrazami i trochę słowami i o ile geometria mi jako tako szła, to reszta nie bardzo. Lata zajęło mi uświadomienie sobie, że po prostu nie umiem sobie wyobrazić matematyki, nie umiem jej przerobić na obrazy, a więc mam trudność w zrozumieniu, o czym czytam. Nie pomagał stres, że nie zdam i przekonanie, że muszę być głupia, skoro nie umiem, jak nawet w tym wątku ludzie piszą, prostych rzeczy.

@WhiteBelle


Miałem beznadziejną matematyczkę w technikum - przez pierwszy semestr miałem dobre oceny, ponieważ to była powtórka z gimnazjum, a potem z piątek i czwórek spadłem na dwójki. I to nie tylko ja miałem ten problem, ponieważ mój wujek też był przez nią uczony, dwadzieścia lat wcześniej.


Sprawdziany zdawałem w ten sposób, że szedłem na pierwszy termin, przepisywałem zadania, potem uczyłem się ich w domu i zapisywałem się na poprawę. xD


Na studiach było podobnie. Sporo czasu poświęciłem na zrozumienie całek i pochodnych. A i tak zdałem całkowitym fartem.

@cyberpunkowy_neuromantyk i tutaj pojawia się pytanie w kontekście tematu "ułatwiania". Skoro jest tylu beznadziejnych nauczycieli matematyki, to co tu zrobić? W komentarzach pod tym wątkiem, jak zazwyczaj, kiedy mówimy o maturze z matematyki, pojawił się lincz na osoby, które mają problem z jej zdaniem. Ale tak szczerze, to co one mają zrobić, jeśli nie są uzdolnione w tym kierunku, nauczycieli mają do niczego i brak kasy na korepetycje? Z matematyką jest tak, że wystarczy mieć złego nauczyciela w podstawówce i do końca życia będą z tym problemy, o ile ktoś z tą osobą nie siądzie i nie zacznie tłumaczenia od podstaw podstaw. Może lepiej byłoby linczować beznadziejnych nauczycieli i system, który zezwala na ich zatrudnianie, a nie uczniów, którzy po prostu chcą przetrwać. Edit: Może też powinnismy zacząć linczować system za jego pruskość i przestarzałość. Jakby ktokolwiek kiedyś nakierował mnie na sposób mojego myślenia, byłoby mi łatwiej. Teraz wiem, że muszę sobie jakkolwiek wyobrazić czytany tekst i choć bywa trudno, to jest to osiągalne. Nie było osiągalne, kiedy nie widziałam, gdzie był problem. Zamiast tego dawano mi do zrozumienia, że jestem debilem i tyle.

@WhiteBelle


Wiadomo, brakuje nauczania z uwzględnieniem potrzeb i zdolności uczniów. Jeden ustalony schemat i niech wszyscy się do tego dopasują.


Znam osobę, której matematyka sprawiała ogromne trudności. Do tego stopnia, że korepetytorka w szkole średniej musiała przerabiać z nią podstawy, tak tragiczny był stan wiedzy tej osoby. Lata zaniedbań ze strony rodziców (nie zainteresowali się kiepskimi wynikami w nauce i ta osoba musiała powtarzać czwartą klasę podstawówki).


Co mają zrobić rodzice, których nie stać na korepetycje? Pierwszym, co mi się nasuwa, to YouTube i teraz w jakimś tam stopniu pewnie Chat GPT.


A linczu na osoby, które mają problemy z czymkolwiek, nie rozumiem. Każdy ma inne predyspozycje.

@cyberpunkowy_neuromantyk nie rozumiesz linczu, ale (zapewne niezamierzenie) Twój post zabrzmiał, jakbyś był jego częścią. Nie jesteś zwolennikiem ułatwiania matury, bo wystarczy przełamać niechęć do przedmiotu i poświęcić nauce czas, a będzie zdane. A jak masz słabego nauczyciela, to w sumie nie wiadomo, co zrobić. Twoją wypowiedź (a przynajmniej jej większą część) można odebrać jako "jakbyś chciał, to byś mógł". Ba, osoba pod Tobą to już wprost mówi o lenistwie, odnosząc się do Twojej wypowiedzi. A problem jest bardziej złożony i to system edukacji powinien być pod ostrzałem, a nie uczniowie, których rzucono w beznadziejne warunki, a gdy nie mogą się w nich odnaleźć, nazywani są leniwymi albo gorzej, i wprost się z nich wyśmiewa i jakieś memy i iksdeki wrzuca (tu już piszę ogólnie o całym wątku). Wiesz, jestem w tym temacie obronna (stąd zwróciłam uwagę na Twoją, zakładam, że po prostu niefortunnie ujętą, wypowiedź), bo przez pół życia uważałam się za debila z powodu wmawiania tego od dziecka, a debilami to byli nauczyciele, którzy pracowali w edukacji bez znajomości podstaw psychologii. Typy myślenia, techniki zapamiętywania, efektywne przekazywanie wiedzy - prawie żadnego z nich te tematy nie interesowały. I nie chciałabym, żeby młody człowiek przed maturą natykał się na takie wypowiedzi i musiał czuć tak jak ja przed laty. (tak, na hejto się raczej nie natknie xD ale może ktoś tutaj przeczyta inną perspektywę i powstrzyma od tego typu osądów poza hejto)

@WhiteBelle


Tak, to błąd poznawczy - skoro ja dałem radę, to inni także mogą dać. Tym bardziej, że jestem przeciętniakiem albo lekko powyżej przeciętnej.


Co w sumie jest głupie, skoro ostatnio przeczytałem książkę o „ołowianych dzieciach”, które przez ołów płynący w żyłach już od najmłodszych lat byli w tyle za rówieśnikami. Mieli mniejsze zdolności intelektualne, przez co gorzej radzili sobie w szkole. Dlatego trafiali do „specjalnych”.


Więc tak, kajam się, że uważam, że wystarczy chcieć, a można się nauczyć wszystkiego.

@cyberpunkowy_neuromantyk no niestety, mózg to tylko jeden z organów i ma swoje ograniczenia, trzeba porzucić to upowszechnione myślenie, że wszystko jest kwestią siły woli, bo ono wcale nie motywuje, a wręcz przeciwnie - jak ktoś bardzo chce, próbuje, a i tak nie może, to jedyne, co przez zmuszanie się osiągnie, to frustracja i obniżona samoocena.

@MostlyRenegade no i spoko, dla tego chłopaka powinno być zwolnienie z egzaminu, należy mu się jak psu buda od dwóch lat na podstawie opinii lekarskiej, a na studia techniczne przecież i tak nie pójdzie. Ale to bardziej podkładka dla wysokiej komisji, żeby wywalić przedmiot, na który narzekają od samego początku rodzice mający w dupie edukację swojego dziecka.

@AureliaNova komisja przecież nie decyduje o takich rzeczach. Oni tylko przesłali sprawę dalej. Likwidacja matematyki na maturze to też nie jest na zasadzie "cyk i pora na cs-a", bo trzeba przebudować cały system egzaminowania i kwalifikacji na studia.

@MostlyRenegade no to w KENie - o tej likwidacji matematyki to słyszałem od czasu jak ja wprowadzili :P Z tymi studiami to imho nie masz racji - do kwalifikacji liczą się punkty z konkretnych matur, wiec wystarczy, że kierunek będzie wymagać dalej tej matmy. No ale tak - do większych reform trzeba będzie usiąść i przebudować system. Co też nie jest nie wiadomo jakim wysiłkiem, kwestia chęci żeby to zmienić.

@AureliaNova niżej masz artykuł, z którego wynika, że nie ma na razie żadnych planów likwidacji matury z matematyki. A jeśli miałoby się coś zmienić, to raczej nieprędko.

@Romanzholandii W technikum miałem dwa egzaminy komisyjne z matmy. Byłem po prostu tępy i do dziś nie jestem w stanie pojąć wzorów i ich zastosowań, jak patrzę na tablice wzorów to widzę dokładnie tyle, ile osoba która nigdy nie robiła nic z muzyką jak widzi partytury symfonii. Podstawową maturę zdałem na 75%.


Jeśli usuwamy matmę, to wypierdzielmy też polski, w końcu nie każdy ma zdolności do pisania długich tekstów, wyciągania wniosków z tekstów kultury itd. prawda? Prawda, tylko tacy ludzie nie powinni iść do szkoły średniej.


Problemem nie jest u nas to że mamy trudne matury. Problemem jest to, że mamy rozpierdzielone poziomy nauczania. Jeszcze w latach 90 wiadome było że podstawówkę robi każdy, potem ci ze zdolnościami praktycznymi idą do techników, ci bardziej mózgowi idą do liceów, reszta robiła zawodówki, hufce pracy, albo uczyła się zawodu u rzemieślnika. I większość na tym etapie kończyła, albo później robiła jakieś kursy, a elita z liceów i techników szła na studia a i tak nie każdy się dostał przez egzaminy wstępne.


A teraz szkoła średnia, to praktycznie przedłużenie podstawówki, dlatego taki nacisk że zdać ma każdy.

@Maciek zaczęło się w latach 90-tych, gdy politycy mierzyli się z nadchodzącą falą dużego bezrobocia, które przytrzymali otwierając studia dla każdego. Ciągnie się do dziś i jeszcze pogłębia

No spoko, ale może wywalamy też obowiązkową maturę z polskiego? Że wszystkich to była jedyna, którą uważam z perspektywy czasu za bezsensowną. Matematyka chociaż uczyła myślenia, a bez języka obcego jest się dzisiaj inwalidą 🤷

@AureliaNova szczerze to nie wiem, jak teraz wygląda matura, ale za moich czasów polski też uczył myślenia. Czym jest kminienie, o co chodzi w wierszu, jeśli nie myśleniem? Do skonstruowania pracy pisemnej na podany temat też potrzeba mózgu i umiejętności korzystania z dostępnych informacji (zarówno podanych w zadaniu, zapamiętanych z lekcji/przeczytanej lektury, jak i ogólnych zgromadzonych w życiu). Czytanie ze zrozumieniem, znajomość reguł rządzących językiem, to wszystko wymaga myślenia. Za to nie powinno być jakichś durnych kluczy, w które jak się idealnie nie wbijesz, to nara, bo te nieraz nie mają sensu i nie pozwalają na samodzielne myślenie. Tak samo nie powinno być wymogu przeczytania 5000 nudnych lektur, bo może akurat będzie ta jedna. A tak w ogóle to uważam, że matury powinny przestać istnieć, a zamiast tego wrócić egzaminy na studia.

@WhiteBelle no to się zmieniło - teraz to głównie historia literatury: wkuwanie na pamięć treści lektur, pisanie rozprawek i wbijanie się w klucz. Ja zdawałem jeszcze "prezentacje", która dawała pole do pisania prostej pracy z własnym researchem, ale ta pisemna to był żart.

@AureliaNova w takim razie pisemna wyglądała tak samo u mnie. Tak jak mówiłam, nie podoba mi się program nauczania języka polskiego, ale jednocześnie nie można powiedzieć, że nie wymaga myślenia, szczególnie jeśli mówimy o pracach pisemnych czy interpretacjach tekstów. A dobrze prowadzony język polski powiniem nie tylko wymagać myślenia, ale także autentycznie je rozwijać (i zdarza się to, osobiście miałam jedną świetną nauczycielkę polskiego). Ale generalnie to ten cały system jest do zaorania i postawienia na nowo. Na razie to nieważne nawet, o jaki przedmiot chodzi, szkoła potrafi obrzydzić samą chęć do nabywania jakiekolwiek wiedzy.

Jestem żywym przykładem że można to zdać pomimo bycia tzw. humanem.

Mój rocznik w liceum jako pierwszy stał się ofiarą obowiązkowej matury z matmy. To był dramat, żegnałam się ze studiami. Prawie całe życie ledwo na dwójki wyciągałam. Było ciężko i nienawidziłam tego przedmiotu, ale na tym etapie nie było wyboru. Przyjaciółka podłączyła mnie pod swoje korepetycje ze studentką. Jakaż ona była cierpliwa i krok po kroku zaczynałam widzieć więcej. Baa do tego stopnia, że na wagarach zamiast pić i palić, to z kumpelą na trawie Kiełbasę robiłyśmy. Wspaniale było to rozumieć, tylko właśnie dobry nauczyciel i wysiłek w nauce pozwolą na zdanie tego nawet na zawrotne 38%. XDDDD

@Fafalala sęk w tym, że nie każdy ma dostęp do dobrego nauczyciela/korepetytora i tutaj pojawia się pytanie, czy obowiązek matury (w sumie to z czegokolwiek) nie jest niesprawiedliwy. Matura powinna być obowiązkowa tylko wtedy, gdyby szkoły zapewniały właściwy poziom nauczania, a wiemy, jak z tym jest. Człowiek urodzi się na patologicznym osiedlu, w patologicznej i/lub biednej rodzinie, od początku będzie do tyłu względem innych, bo tak zwykle bywa w takim środowisku, pójdzie do szkoły, a tam spotka się z beznadziejnym nauczycielem (jakich wielu) i w zasadzie jeśli nie będzie mieć szczęścia, to ma po rozwoju. Jeśli dodatkowo na problemy natury fizycznej, to ma też po samodzielnym utrzymaniu. To w żadnym wypadku nie jest właściwe i jest jednym z powodów, dlaczego bieda i patologia są często przekazywane z pokolenia na pokolenie. Pochodzę z takiej rodziny, ale podobnie jak Ty miałam szczęście i parę razy za darmo pomógł mi znajomy, który teraz ma doktorat z matematyki. Bez niego to nawet nie mogłabym do matury podejść (baba postawiła warunek - zdajesz przedmiot na 3 albo wcale). A maturę z matmy pomimo tego i tak ledwo zdałam.

Chcę wierzyć, że to jakiś odprysk po sezonie ogórkowym, gdzie ktoś z braku wolnego czasu wyszedł z tak kretyńskim pomysłem. W zasadzie pomysł ten powinien być z miejsca uwalony przez wszystkie partie polityczne. Niestety moja wiara jest poważnie zachwiana, gdyż wiem, że w Polsce bycie niewykształconym baranem często uchodzi za chlubę.

Ok, sprawdziłem i uspokoiłem się. Za: https://bezprawnik.pl/matura-z-matematyki-2/


„Zapadła decyzja w sprawie matury z matematyki" — takie nagłówki krążą po polskim internecie. Sugerują, że obowiązkowy egzamin dojrzałości z matematyki zostanie zniesiony. W rzeczywistości jedyne, co się wydarzyło, to że sejmowa Komisja do Spraw Petycji poprosiła premiera o opinię. MEN odpowiedziało jasno: matematyka była, jest i będzie obowiązkowa. Żaden projekt ustawy nie wpłynął do Sejmu.

@Moderacja Może warto podpiąć ten wpis na szczycie strony?

Problem z matematyką, a także przedmiotami jej używającymi jest taki, że jej nauka jest bardzo inkrementacyjna. Wystarczy kiepski nauczyciel na początku ścieżki edukacyjnej i człowiek z zaległościami dalej niczego się nauczy. Dawałem korepetycje z matmy do matury wielu osobom, czy to (generalizując) humanistycznym, czy artystycznym, czy nawet typowo ścisłym. Mieli problem z poziomem matury podstawowej z matematyki, ponieważ brakowało zrozumienia podstaw ze szkoły podstawowej. Wszyscy ledwo zdali, a nie powiedziałbym, że są mało inteligentni ani nielogiczni.

Jestem po studiach inżynierskich, miałem przyzwoity wynik z matmy rozszerzonej. Mimo to zupełnie brakuje u mnie zrozumienia np. kombinatoryki, prawdopodobieństwa oraz, o dziwo, zaawansowanej logiki. Mogę robić algebrę, całki itd., ale na maturze podstawowej z matmy i innych próbnych miałem 0 punktów z prawdopodobieństwa. Po drodze miałem 2 okropnych nauczycieli matematyki (oceny od 2 do 4 u nich, gdzie u reszty bez problemu same 6), nie rozumiałem zupełnie nic, co próbowali tłumaczyć. Gdyby nie samodzielna nauka oraz zmiana każdego z nauczycieli po roku to prawdopodobnie miałbym problem z maturą z matmy.

Obecny system edukacji oraz matury są do zaorania, do czego np. matma studentowi europeistyki lub polski studentowi oceanografii? Nawet próbując zaliczyć na te 30% taki człowiek i tak długofalowo się niczego nie nauczy i zapomni zaraz po maturze. Udawana szopka i elitaryzm w postaci "każdy wykształcony człowiek powinien umieć chociaż x". Przy czym dla każdego to x jest zupełnie inne i zależy czy zapytasz chemika, historyka czy WF-istę.

Obecny system pogłębia rozwarstwienie społeczne, osoba inteligentna, lecz biedna lub po prostu z patologicznej rodziny, gdy trafi na kiepskich nauczycieli to nie wspomoże się korepetycjami i mimo bezpłatnej edukacji zmarnowała kilkanaście lat życia i bez silnej psychiki czy pomocy z zewnątrz nie wyciągnie się z tego dołka, bo jak za minimalną krajową się utrzymać i odłożyć na edukację, aby zdać maturę i iść na studia? Oczywiście nie każdy musi je mieć, ale też nie każdy nadaje się na hydraulika czy krawca, nie można wrzucać do jednego wora. Bogaci będą się bogacić i stawiać ograniczenia w dostępie do edukacji dla biednych, tak jak to robią np. lekarze.

Temat rzeka, ale podsumowując, generalizacja i utożsamianie matury z inteligencją i logiką pokazuje co najwyżej brak inteligencji i logiki osób wydających takie osądy.

@Roark Tak. Polacy lubią wpierdalać wszystkich do tego samego wora. No co zrobić, lata zaborów, russkij mir po 45 zrobiły swoje. Smutny kraj, a ludzie idioci bez wizji. Kazdemu po równo! ehh.

@Romanzholandii kur*a, przecież nie każdy musi miec maturę. Idealne narzędzie do identyfikacji ludzi. Jak ktoś nie ma matury to od razu wiesz z kim masz do czynienia - w 95% przypadków leń albo tłuk.

I bardzo dobrze. Człowiek sie uczy bzdur z matmy która w życiu mu się nie przyda, chyba że ma aspiracje doktorskie z tego przedmiotu. Poza tym jak ktoś ma bardziej talent w strone polonistyki to nie musi być dobry z matmy i odwrotnie. A tak to wrzucali do jednego worka, musisz byc za⁎⁎⁎⁎sty z matmy i polskiego, bo to jest twoj egzamin dojrzalosci. SPierdalac nie kazdy musi byc we wszystkim dobry. Juz dawno powinni to pozmieniac.

@kotos 30% z matmy to nie jest poziom zajebistosci. to sa zupelne podstawy, ktore moglaby probowac rozwiazac malpa. jesli 30% z podstawki matmy to zajevistosc, to o czym swiadczy 90% z rozszerzenia? przezajebistosc?

@solly-1 To nie ma znaczenia. Ja sie zawsze mocno stresowałem u dentysty i na matmie, gdzie mogłem sie jebnąć przy działaniu 2+2. To nie ma znaczenia. Nie wpierdalać ludzi do jednego worka. Tak bym chciał i swojej 16 letniej córce tego zycze, a edukacja w polsce jest bez zmian od lat 50 tylko sie dodaje nowe przedmioty, bez reform. Ale hejtowcy wiedza lepiej bo zdawali jak im kazano, zdali sa zajebisci wiec dla nowych pokolen ma byc tak samo.


Matura ma byc wyznacznikiem myslenia człowieka a nie czy wyjebał polski czy matme na blachę. Po komentarzach widać jak mega duzo 2manów na forum. Ehhh. Wiecej debatujcie czy PIS czy PełO.


Może dlatego dużo mądrych ludzi w USA rzucało scieżkę koledżu by poświecić sie własnym pomysłom, bo mieli wyjebane na scieżkę z góry narzuconą przez system nauczania. Ale jestescie w dupie i sie wymądrzacie bo zapierdalacie w korpo dzieki zdanej maturze i z góry ustalonej scieżce kariery.


Kurwa prostolinijne myslenie polaków.


Jeszcze brakuje typa, żeby mi napisał pod postem ile bleduf ortografizcnych zrobiłem

@solly-1 mogłaby próbować, ale czy by rozwiązała? Myślę, że brzydko hiperbolizujesz :P

Podobnie jak kolega wyżej uważam, że to bez znaczenia, czy i jak bardzo banalna jest matura. Ważniejszym jest, że system nauczania, łącznie z maturami w aktualnej formie, jest do niczego i czas go pożegnać.

@WhiteBelle Dokładnie. System naucznia nie zrobił żadnych reform. W krajach które takie reformy mają, dużo wcześniej się wyodrębnia jakie dany człowiek ma predyspozycje i w jakim kierunku ma podążać. U nas jest egzamin po szkole podstawowej (ze wszystkiego), matura (tez ze wszystkiego). A hejtowcy przyklaskują bo oni tak mieli i inni mają mieć tak samo. Dramat, umysły zamknięte jak stodoły na zimę.


Ale zgadzam się tu z jednym z komentarzy ze debilami sie łatwiej rządzi.

Jak to, zdałem mature wiec debilem nie jestem. ehehehe.


Ludzie często mylą naukę w szkole, stopnie na 5-6, maturę, bycie magistrem z osobą inteligentną. Kurwa dramat!

@kotos

To nie ma znaczenia. Ja sie zawsze mocno stresowałem u dentysty i na matmie, gdzie mogłem sie jebnąć przy działaniu 2+2. To nie ma znaczenia.

Co nie ma znaczenia? Czy zdaje sie 30% podstawki czy 100% rozszerzenia? Porownaj sobie te zadanka i odpowiedz znowu. Kazdy sie stresuje prostymi dzialaniami, uwierz mi. Uwierz mi, ze profesorowie na mojej uczelni nie zauwazaja prostych bledow. Ci ludzie po profesurze potrafia rozwiazac calke zespolona krzywoliniowa oblednie, zeby na samym koncu pomylic sie przy arytmetyce. I co z tego? To nie ma nic do rzeczy, bo matematyka to cos wiecej, niz ostateczny wynik. Dlatego na maturze nie jest oceniany za sam wynik na otwartych. Wiele zadan wymaga kilku etapow, zeby do czegos dojsc. Rozwiazujac te etapy pokazujesz, ze rozumiesz, co sie dzieje. I to kurwa wszystko w czasach, kiedy masz dostep do internetu, a matma jest jednym z najbardziej intensywnie tlumaczonych dziedzin nauki, o ile nie najbardziej. Mnostwo fascynujacych kanalow. No ale wiadomo, lepiej skapitulowac, bo ktos sie stresuje. Nie uczmy dzieci podejmowania wyzwan, bo w wieku 15 lat uznaly, ze chca zostac poeta, a jak wiadomo - 15-latkowie dobrze wiedza, czego wlasciwie chca i podejmuja trafne wybory.


Matura ma byc wyznacznikiem myslenia człowieka a nie czy wyjebał polski czy matme na blachę. Po komentarzach widać jak mega duzo 2manów na forum. Ehhh. Wiecej debatujcie czy PIS czy PełO.

No i tak poniekad jest. Dlaczego dostaje sie karty wzorow? I dlaczego tak wlasciwie orawie wszystko, co trzeba zrobic, to podstawic dane do tych wzorow? Nikt ci nie kaze wykuwac tego wszystkiego. Masz szczatki informacji do wykorzystania i z tym pracujesz.


O jezu, wplatasz tu jeszcze polityke. Gosciu, twoim zrodlem informacji jest Aleksandr Lukaszenka. Nie nabijaj sie z wyborcow tych partii.

@kotos Matura ze wszystkiego, czyli angielski, polski i matematyka. Wszystko na potezne 30% No kurwa skandal xD Reszte sobie wybierasz do woli.

@solly-1 przecież najwięcej szurów jest w pokoleniu, które miało matury, jak to sami chętnie podkreślają, na poziomie dzisiejszych studiów doktoranckich i obowiązkowe prace domowe rozwiązywane bez pomocy chociażby Wikipedii.

Właśnie na ich przykładzie widać, jak skutecznie pruski system nauczania podnosi IQ ogółu społeczeństwa.

@Vampiress to, ze sami porownuja swoje matury do dzisiejszych doktoratow ma taka wartosc merytoryczna, ze wiesz.


To, ze rozwiazywali obowiazkowe orace domowe i jest tam najwiecej szurow jest bez znaczenia. Od jakiego czasu zadania domowe sa opcjonalne? Dzieciaki nie ulegna kompletnej demoralizacji w dwa lata. Jesli nie mamy danych dot. proporcji szurii w danych grupach wiekowych, to trudno mowic o tym, gdzie jest jej duzo. Jesli mowimy o wartosciach bezwzglednych, to jest to bardzo prawdopodobne, bo mlodych jest co raz mniej.


Nie wiem, dlaczego to mialoby podkopywac system pruski, jakoby on oglupial spoleczenstwo. Porownajmy spoleczenstwo, ktore ma bardzo ograniczony dostep do edukacji do tego polskiego. Nie wiem tez, jaka jest alternatywa dla niego. Ma swoje wady, ktore wymagaja doszlifowania i reform, a nie kapitulacji.

Może najlepiej by było po prostu zlikwidować maturę w całości?

Odpadają ogromne, coroczne koszty. Nie ma stresu przed maturą. Ostatnie klasy będą mogły uczyć się czegoś innego, a nie powtarzać do matury, pisać próbne testy itd.

Same plusy.

I oczywiście wprowadzić równolegle egzaminy na studia. Tak jak było dawniej i było ok.

Humanista nie stresowałby się matematyką, jeśli chce iść na filologię, a typ, co idzie na fizykę kwantową, nie zakuwałby debilnych lektur "pod klucz", żeby mieć jakieś tam punkty na maturze.

A jak ktoś chciałby zakończyć naukę na szkole średniej, to po prostu ją tam kończy - bez stresu maturalnego.

Czyli będziemy mieć takie wyrównywanie szans jak w USA? Nie ważne, że głupia z IQ 50, ale czarna kobieta to +400 punktów na studiach i zapewniona posadka jako CEO? Chore czasy. Kiedyś studia i dyplomy się liczyły i były oznaką prestiżu oraz ponadprzeciętnej inteligencji i/lub wykształcenia. Teraz byle miernota dostaje dyplom więc można nim sobie co najwyżej tyłek podetrzeć.

Zaloguj się aby komentować