#ankieta do was
#pytanie #glupiehejtozabawy #rozkminy #finanse
#ankieta do was
#pytanie #glupiehejtozabawy #rozkminy #finanse
@DzialaczWiejski to zależy, ja brałem kredyt kiedy byłem studentem i musiałem mieć gdzie zamieszkać z żoną i jej brzuchem xD. Wynajmowanie dla mnie to głupota nad głupotą. Minęło kilka lat i kończę życie na kredycie, bo zminimalizowałem mocno okres 27 lat spłacania dzięki temu że studia skończyłem i trochę zawodowo jest lepiej xD
@Cersei A dlaczego tak? Będziesz na start miał większy kapitał i większe odsetki? Ty pamiętaj, że "nadpłacanie" w różnych bankach jest na różnych zasadach, żebyś się z ręką w nocniku nie obudził. Czasami masz limity ilościowe lub do wielkości nadpłaty, jak np. nadpłać minimum 10tyś bo inaczej dodatkowa prowizja, albo możesz nadpłacić 5 razy i później już dodatkowe prowizje, a także np. pierwsze pięć lat nie możesz nic nadpłacić - tak było jak ja brałem xD
W takim wypadku będziesz mógł powiedzieć że chcieli wyruchać Bank... Freda ale to Fred ich wyruchał xD
Szczerze mowiac to moze z 5 mln pln. Wtedy moglbym z miejsca otworzyc biznes, ktory mi chodzi po glowie. Inne kwoty mojego zycia nie zmienia, bo dla mnie kupienie sobie czegos drogiego to nie jest zmiana zycia. Wakacje, ani jakis dom w cieplym kraju to tez nie jest zmiana warta nazwania zmiana zycia
Kredytów jakichś uciążliwych nie mam, poduszka finansowa jest, więc realnie moje życie zmieniłoby się dopiero, jakbym mogła rzucić robotę. 300k to za mało niestety
Te kwoty idą eksponencjalnie. Jak nie zostaje ci nic z wypłaty, to 1k robi ogromną różnicę. Jak pół wypłaty masz luźne, to dopiero podwyżka o 30-40% robi różnicę w stylu życia. A jak ktoś ma kredo na kilkaset zł, to perspektywa już w ogóle się zmienia, nie mówiąc o biznesie operujacym większymi kwotami. Zamiast w inflację wydatków warto w pewnym momencie pójść w rzeczy, które nie kosztują wiele a dają satysfakcję.
Nie mam kredytów (nie mam też pracy
@DzialaczWiejski żeby przestać przejmować się pracą, nie musieć myśleć, że jednak ta robota by się przydała i do tego jakby dobrze płacili to super by było... Równe 100 tys., nie jestem bardzo wymagający
Zrobiłbym wszystkie samochody, mógł żyć bez pracy, jedynie hobby. Część w jakąś inwestycję pewnie by wpadła żeby się nie wyzerować.
@DzialaczWiejski Mieszkanie na poziomie w Warszawie to teraz 1.5mln złociszy, 300k ledwie starcza za wkład własny ale przy takim wkładzie rata kredytu to będzie jakieś zabójstwo dla średnio zarabiającej rodziny (coś w okolicach 9k samej raty)... myślę więc że ta tabelka się powinna kończyć przynajmniej na bańce bo dla sporej ilości obywateli mniejsza kwota nic za bardzo nie zmienia w życiu.
Ja kredyt brałem w funtach i dopiero trzeci rok.
Więc wybrałem ostatnią opcję.
Sama spłata kredytu to nic, chciałbym jeszcze zrobić podjazd i poddasze, do tego kamper i nowy samochód - znaczy używany raczej, ale nowy dla mnie. Kamper to też raczej coś w stylu mikrokamper np. Toyota Alphard z Japonii - mieszkam w UK.
Hmm kredyt, auto, Alphard w opcji na kamper i poddasze... I podjazd. Lekko 160tys funtów czyli grubo u mnie na złotówki, bym był zadowolony. Ale ja to sobie w dziesięć lat ogarnę. No może piętnaście. Zarobki nie są złe, do wszystkiego z czasem się dojdzie.
Wtedy byłbym zadowolony i bez długów. W końcu mógłbym jeździć na dłuższe trasy w miarę wygodnie w wolne. I na bieżąco z wypłaty miałbym dużo więcej kasy więc całkiem godnie bym żył. Czy to zmiana? Choćbym miał 100 milionów na koncie - to tak bym żył. Podróże po świecie? Nie, dopóki mam Daisy to tylko tygodniowe wyjazdy, wciąż mam dużo do zobaczenia tutaj. Może bym się przeniósł na kilka lat gdzieś indziej i mieszkał, podróżował lokalnie. Ale żyłbym tak jak teraz.
Zarabiam dobrze, więc jakieś 50k nic u mnie nie zmienia REALNIE, nie mam kredytu, nie zmienię domu czy kraju. Ale nie zarabiam na tyle, żeby z czystym sumieniem sobie sprawić Teslę. A ta, co mnie interesuje droga jest. Więc zaznaczyłam 300k, bo właśnie taki gratis od życia przepieprzyłambym na Teslę
@DzialaczWiejski zależy, luźne 50k też by sporo zmieniło, wrzuciłbym wszystko w chatę. Ale żeby tak naprawdę odmienić życie, to realnie okolice bańki - żebym mógł sobie na luzie zacząć pracować jak i kiedy chce, nie dla kasy tylko na zajawie. Ale żeby spełniać marzenia to z 5mln, wtedy można myśleć o postawieniu małego kompleksu warsztatów. Pościągałbym ziomków, każdemu dał halę, zabezpieczył wypłaty na pierwsze 6msc i żylibyśmy długo i szczęśliwie xDD
Te zakresy to jest gówno nie pieniądze. Jakaś istotna odmiana życia, to się zaczyna gdzieś od 3 baniek w gotówce.
Wtedy milion idzie na w miarę sensowne zamieszkanie, choć absolutnie bez szału, milion na inwestycje długoterminowe i milion na bieżące i aktywa bardzo płynne. Wtedy można spać spokojnie i nie być niewolnikiem banku czy korpo.
Strasznie małe te przedziały.
300 tys. to naprawdę niewiele. Oczywiście dla kogoś to może być kwota ogromna, ale ani za to mieszkania nie kupisz, ani nie zostawisz na 'przyszłość', bo zaraz inflacja zje.
2-3 miliony jak dla mnie byłoby już ok. To pozwala na mieszkanie/dom, można to zainwestować, nawet w obligacje i mieć jakiś spokój w duszy.
W sumie to powyżej 300k i najlepiej tak z 500k.
Zmieniłoby o tyle, że szybciej nabyłbym kolejną inwestycję którą planuję i właśnie takiej kwoty mi brakuje.
A tak muszę czekać i zbierać ale myślę że 2 do 3 lat powinno się udać chyba, że w międzyczasie coś się wydarzy np sprzedaż auta czy nieruchomości.
Zaloguj się aby komentować