Zdjęcie w tle

rain

Gruba ryba
  • 730wpisów
  • 4126komentarzy

Będę mieć największe łapy i klatę na całej dzielni. To rzecz pewna. XD Zrobiłam pewien postęp w podciągnięciach - dalej były na maszynie, ale wydaje mi się (bo nie było dokładnych oznaczeń), że wspomaganie było mniejsze niż 5 kg. Bo wsadziłam ten "bolec" w otwór pierwszego od góry obciążenia (mam nadzieję, że wiecie o co chodzi), zaś "5 kg" było napisane na 3 od góry obciążniku. No i było mi znacznie ciężej niż zwykle w tym ćwiczeniu. Stąd też myślę, że był progres. Choć ostatnie 3 powtórzenia w drugiej i trzeciej serii były dość dalekie od ideału.

Jako że dziś robiłam takie rzeczy jak dipy i podciągnięcia darowałam sobie pompowanie bica. I tak już był spompowany. Ogólnie trening mogę zaliczyć na plus.

Wczoraj byłam na boksie, było całkiem fajnie i tym razem nie było tak, że cały dzień łaziłam myśląc "nie chce mi się iść dziś na boks" i wymyślając jakieś pozornie logiczne wymówki. Ugułem to nawet, gdybym zaczęła treningi tak z 20 lat temu, mogłabym być całkiem dobra w tym. Nie na jakimś mistrzowskim poziomie, ale może na takim "przeciętnym +". Pod warunkiem wszakże, że lepiej opanowałabym obronę. Jakoś przy szybkich ciosach przeciwnika całkiem się gubię i nie potrafię dobrze trzymać gardy. Ale zawodniczką już nie zostanę, a na takich rekreacyjnych treningach może mnie nikt nie znokautuje. XD

#silownia #trening

7574bf9a-593d-4fb0-b066-0603a727a11b

Jak już dostaniesz ten awans czy co to tam było i zaproszą Cię do jakichś freak fightów MMA, to będziesz miała jak znalazł

Zaloguj się aby komentować

Czy ktoś z Was jest trenerem personalnym? Warto spróbować iść w tym kierunku np jako dodatkowe zajęcie? Czy łatwo jest znaleźć pracę na siłowni lub z indywidualnymi klientami? Jakie trzeba mieć kursy? Czy są może jakieś bardziej poszukiwane specjalności takich trenerów? Jak z zarobkami?

#pytanie #silownia #trening #praca

@rain nie jestem, ale ćwiczę z trenerem personalnym, który jest też właścicielem obiektu. Na pieniądze nie narzeka, ale na ludzi, którzy szukają roboty już tak. Generalnie wyśmiewa większość ludzi, którzy przychodzą po kursach bez doświadczenia, bo słabo ogarniają. Rekrutacja wygląda tak, że daje takiej osobie trening do poprowadzenia i obserwuje jak prowadzi zajęcia, jak łapie kontakt z klientem. Według niego, lepiej radzą sobie zapaleńcy, którzy się tym jarają i są samoukami niż ludzie z papierami. Mówimy tu o zwykłych treningach siłowych, aerobowych indywidualnych i grupowych itp. nie żadna fizjoterapia itd.

Czy ktoś z Was jest trenerem personalnym?

Ja nie. Ale przeczytaj dalej mimo wszystko:

Warto spróbować iść w tym kierunku np jako dodatkowe zajęcie?

Opinie o zarobkach mogą pozornie mówić tak,ALE dowcip polega na tym czy masz na to klientki/klientów którzy będą TOBIE za to gotowi zapłacić najpierw. Tak jest ze wszystkim. Możesz zignorować komentarz przegrywa,ale ten przegryw z grubsza sparafrazował ci specjalistów. To,że tego nie potrafił wdrożyć wynika ze zjebanych cech tego przegrywa, a nie jego braku wiedzy.


Dowiedz się:


  • Ile czasu ci ludzie na to poświęcają (rzetelnie)

  • Ile im płacą

  • Czy masz do tego zdolności

  • Czy potrafisz sprzedawać swoje usługi + robić sobie PR i masz do tego odpowiednie zdolności interpersonalne

  • Czy masz ewentualne klientki/klientów


Naprawdę kompetencje kompetencjami a ty je będziesz musiała jeszcze sprzedać. I to na dłuższą metę nie HR, nie komuś kto popatrzy na papier na siłowni (to to najwyżej kwestia przyjęcia do pracy) ale klientkom/klientom.


A czas i płaca: Jeśli się tym jarasz ale poświęcisz na to dużo czasu a kasy będzie mało - to jesteś pewna,że warto ?


Próbowałaś chociaż - nie wiem - trenować koleżankę np ? A potem zapytałaś ją o feedback ? Hmm ?


I odnośnie tego co piszesz do @mhu - zdziwiłabyś się co jeszcze potrafi funkcjonować na rynku. Może i jestem starym przegrywem z brakiem determinacji ale drugą magisterkę albo i doktorat bym teraz już chyba mógł pisać w temacie niekompetencji ludzkiej i braków organizacyjnych w organizacjach. Choć w sumie nie,doktorat nie - to są wszystko chyba już dawno zbadane i udowodnione rzeczy. I co z tego.


Naprawdę - "marketing" i wrażenie klienta czyni cuda.A kompetencje ?

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Ciężar dziś przerzucony. W zasadzie nie ma się tu czym chwalić. Postanowiłam trochę bardziej ruszyć doopsko, więc dorzuciłam jeszcze włażenie z hantlami na boksa wysokości ok pół metra. Hip thrustów nie lubię i nie polubię, więc nie mają wstępu do moich treningów.

Dorzuciłam wobec poprzedniego razu trochę kg w odwodzicielach, przywodzicielach a także zakrokach (3 kg) powtarzając sobie, że jak zrobię 12 powtórzeń to jestem kiciuś. XD Udało się.

Heh waga mi stoi na 61 i coś kg. Trochę to wkurzające, bo już dawno powinno być mniej, w końcu trenuję, łażę 1.5 - 2 godziny dziennie by było tych 10 k kroków (lub więcej) i trzymam kalorie. Nie wiem, może trochę zalewa mnie wodą przez kreatynę, ale zapewne ten efekt nie jest duży. Ale i tak - waga powinna wskazywać o wiele mniej.

Z zabawnych rzeczy - byłam wczoraj rano na zajęciach z mobilności, a tam prowadząca mówi, że ona już dzisiaj spaliła 1300 kcal więc może sobie zjeść. Była 9 rano. Jeśli w nocy nie przebiegła ironmana to nie miała raczej szans spalić 1300 kcal. Jeśli więc osoby o takiej "wiedzy" mogą być trenerami, to może powinnam iść w tym kierunku i też zostać trenerką?

A tak bardziej na poważnie to nawet by mi się taka praca podobała. Mogłabym sobie tak dorabiać do pensji. No i byłby to dodatkowy impuls do tego, żeby trenować i utrzymywać dobrą sylwetkę.

#trening #silownia

fc1b1cc4-2b0b-46c3-8328-0524e9f9592d

@rain 1300 kcal o 9:00 ? No jaja jakieś ale prawda jest taka, że jak idę biegać przed pracą na takie 7-8km to mi garmin pokazuje spalanie ok 500 kcal. Jednak ta sama aktywność rejestrowana jest jednocześnie w GoogleFit - i znowu 500 kcal z biegania! ale chwila, chwila! też osobno pokazuje spalone kalorie za zrobione w trakcie biegania kroki - jakieś 400 kcal. A że mam sparowane wszystkie aplikacje z MyFitness Pal to spalone kalorie się sumują xD i tak mi wychodzi, że wg aplikacji to ja spaliłam już 1300 kcal Nie wiem czy to jest logiczne, już szukam na to screena


61kg to jest świetna waga. Ja nie mogę zejść do 64kg xD Co sobie schudnę to sobie przytyję. Ale też chyba trochę odpuściłam temat wagi idealnej

2729cc5d-5b1d-4f8d-82fa-3d71a1f84fc3

Zaloguj się aby komentować

Dziś trenowany był taki trochę "zestaw diskotekowy", żeby mi faceci nie mówili tylko, że mam wielkie łapy, ale i że mam do...ne bary i plecy Trochę technika szwankowała przy lat pulldown i reverse fly. Co oznacza, że to jeszcze nie obciążenia dla mnie. Już po skończeniu reverse wzięłam 2 hantle po 5 kg i to raczej z nimi powinnam robić to ćwiczenie - mam wtedy poprawny (czyli pełen) zakres ruchu.

#trening #silownia

44673bfa-83c3-4ebc-a0dc-5e403e924e72

Revers fly to za⁎⁎⁎⁎scie wchodzi na maszynie, bo masz liniowy opor. Przy hantlach to tak srednio bym powiedzial. Robisz w pochyleniu?

Zaloguj się aby komentować

Czy ktoś z Was może będąc w Wiedniu używał Vienna Pass? Jak to działa i czy warto? Można mieć tę kartę tylko w telefonie? Czy naprawdę omija się kolejki do różnych muzeów? Z góry dziękuję za odpowiedź

#podroze #pytanie #wieden

@rain o podpinam się pod pytanie. Super że się wybierasz, bo kojarzę że pisałaś o tym - mam nadzieję że będzie poźniej relacja na hejto

@rain Ja byłem i się zdecydowanie opłaca, jeśli planujesz odwiedzić co najmniej 3 miejsca (chyba).


Pozwoliło to ominąć część kolejki do pałacu

Zaloguj się aby komentować

Lekki niedzielny trening. Zależało mi na tym, żeby nie spędzić więcej niż godzinę na siłowni, stąd też ciężary były tak na 80% moich możliwości. No oprócz reverse lunges, tu było więcej Nie robiłam tego treningu z miesiąc, ale i tak siła jest.

#trening #silownia

71fd73f7-04c1-464b-bfe5-1331be9cf3ea

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

No i powrót (na jakiś czas) do "normalnego" treningu kulturystycznego. W zasadzie wszystkie wartości są tu zbliżone do tych, jakie były ostatnim razem, gdy robiłam ten trening, czyli jakiś miesiąc temu.

Ale to nie ważne, albowiem kluczowa jest inna rzecz: dziś moje życie osiągnęło pełnię: po raz pierwszy od niepamiętnych czasów (lub w ogóle, skoro nie pamiętam kiedy był poprzedni raz) dostałam komplement od faceta. Przybierałam się właśnie do drugiej serii bench press, a koleś ćwiczący obok powiedział "ale pani ma łapę!". XD Uznam, że to był komplement. Gorzej jak nie był.

Nie ulega jednak kwestii, że trochę mięcha mi przybyło (ale od ok 2 tygodni biorę kreatynę, więc może to po prostu efekt napełnienia mięśni wodą), zwłaszcza w górnej części ciała. No i górę mam bardziej odtłuszczoną. Dół owszem też nabył mięcha, ale niestety zwłaszcza na udach mam trochę więcej tłuszczu. Tym niemniej w odpowiednim świetle nawet moja sylwetka wygląda tak, jakbym chodziła na basen tak raz w tygodniu (przynajmniej!) #pdk A propos basenu - kiedyś wreszcie powinnam nauczyć się dobrze pływać. XD

#silownia #trening

b72735fe-24cb-4ee4-acf9-968e770b114b

I dobrze @rain


Mnie rozłożyło na łopatki pobicie swojego rekordu biegania, 2 lata robienia siły sprawiły, że cięższy o ponad 6 kilo pobiłem swój najlepszy czas na 5k dzisiaj


71.55kg - 17 wrzesień 2022 22:10 5k

77.70kg - 8 czerwiec 2024 21:53 5k


Więc jak widać, robienie siły popłaca

c2371bf2-1a79-4826-8d09-30ef30ac4c68

Zaloguj się aby komentować

Jaki dziś dzień? Ano dzień relacjonowania o postępach w moim osobistym ogarnianiu się. Hmm będzie długo, a jak zawsze i tak zapomnę o czymś napisać. Z najistotniejszych rzeczy jakie się wydarzyły:


  • Pisałam 7 maja, że dziś już będę po wielkim rozstrzygnięciu tego, czy dostanę historyczny awans. No więc nie dostałam. Minęło już parę dni od tego czasu, ale wciąż jest mi trochę przykro ponieważ ci, którzy powinni mnie poprzeć i którzy to narzekali jak u nas w pracy jest źle, okazali się nielojalni i poparli kandydata, który zapewni im to, że nadal będzie źle. Tyle dobrego, że będą mieli na co przez kolejne 4 lata narzekać. Ta nielojalność trochę boli. Ale z drugiej strony - nawet na "gorąco" po wszystkim, przy całym moim rozczarowaniu, byłam dumna z siebie, że jednak próbowałam. Że miałam tyle odwagi, by to zrobić. Było, minęło.

  • Dalej trenuję dość regularnie, tak z 4 dni w tygodniu. Tylko że teraz nieco bardziej różnicuję swoje aktywności. Byłam np. już 2 razy na zajęciach z boksu (są raz w tygodniu), chyba ze 3 razy na zajęciach dotyczących mobilności, no i ogólnie coś się robi. Jak to u mnie - zawsze jest jakieś ale. Trochę się boję bokserskich - mam słabą psychikę, ogólnie wszystkiego się boję, więc i tego, że ktoś mi przyłoży również. Taka ze mnie fighterka. Dlaczego więc postanowiłam chodzić na te zajęcia? Bo mam słabą psychikę i ogólnie wszystkiego się boję, w tym tego, że ktoś mi przyłoży. A chciałabym się wzmocnić psychicznie. Więc mimo tego, że bardzo mi się nie chce, wymyślam wymówki żeby tylko nie pójść, to i tak dzisiaj zbiorę się i pójdę na te zajęcia.

  • Kiedy jeszcze oglądałam youtuba (o tym za chwilę) to w tym miesiącu przede wszystkim oglądałam filmy z Davidem Gogginsem. Kiedyś myślałam, że to jest taki sobie wariat, który nie potrafi powiedzieć zdania bez przynajmniej jednego f*ck i motherf*cker. A na dodatek promujący jakieś "chore" teorie w stylu "musisz cierpieć" itd. Ale kiedy go dobrze posłuchałam okazało się, że facet ma naprawdę wszystko poukładane w głowie. I że nie jest masochistą, ale że jego celem jest zdobycie kontroli nad sobą i budowanie siły psychicznej. Czyli tego, do czego ja także powinnam dążyć. I nieco mnie "olśniło" i trochę poukładało w głowie. No ale nie - nie doznałam nirwany i nie jest tak, że teraz dosłownie wszystko idzie mi wspaniale, moja samodyscyplina jest niezłomna itd. Bynajmniej. To cały czas walka, którą także przegrywam.

  • Postanowiłam sobie miesiąc temu, że koniec ze słodzeniem (LOL, ale i postanowienieXD). Od dawna nie używam cukru, teraz odstawiłam też słodziki. Jeszcze pewnie powinnam odstawić produkty, które zawierają cukier, ale jedyne jakie jem to serki homogenizowane, które i tak stanowią tylko dodatek do np. twarogu, żeby mi się go w ogóle chciało zjeść. Ale proporcje są jak 1:3 na korzyść czystego twarogu, więc tego słodkiego smaku w zasadzie nawet nie czuć.

  • Kolejna sprawa - odstawiłam całkiem rzeczy w stylu youtube (i ogólnie - słuchanie muzyki) i media społecznościowe. Nie byłam od tego w żaden sposób uzależniona (mówię o społecznościówkach), ale i tak zdarzało mi się nieco za długo przeglądać np. obrazki na instagramie. Finito. Jedyna społecznościówka jaka mi została to hejto, ale też pewnie będę jeszcze bardziej ograniczać. Odstawienie tych rzeczy ma na celu to by się nimi nie "znieczulać", no bo np. idę na spacer i zamiast słuchać otoczenia, zamiast słuchać własnych myśli, słucham sobie muzyki albo jakiegoś podkastu. Drugi powód - bardzo lubię muzykę, podobnie - bardzo lubię podkasty popularnonaukowe, więc w celu takiego "hartowania się" trzeba było je wywalić z życia. I nawet nie czuję braku.

  • Nie wiem, czy kolejną rzecz mogę zaliczyć in plus, czy raczej in minus - od poniedziałku odstawiłam kawę. Piję ją codziennie, nawet 3 kubki dziennie i pomyślałam, że w ramach pracy nad sobą to też musi zniknąć. Ale objawy odstawienia po 3 dniach mnie pokonały. Senność (wystarczyło, że usiądę na parę minut już odpadam) i straszny ból głowy. Tak więc ten eksperyment jest raczej nieudany.

  • Od 10 maja prowadzę taki swój "dziennik", gdzie zapisuję różne przemyślenia. Czy mi w czymś pomaga? Nie wiem, ale podobno warto to robić.

  • Prawie skończyłam pisać artykuł, choć mam wrażenie, że jest duża szansa, że pozostanie na poziomie "prawie". Bo jeszcze musiałabym pokopać do niego informacji, bibliografii itd., a nawet nie wiem gdzie mogłabym go puścić. A już na pewno nie wiem, czy mi go ktoś wydrukuje. I z jednej strony nie chcę być kimś, kto odkłada kolejny (już 3!!!) nieskończony artykuł do szuflady, a z drugiej - nie chcę inwestować więcej czasu w coś, co może się w ogóle nie opłacić.

  • Na bazie moich przygód z pisaniem artykułów i świadomości tego, jak bardzo duże mam braki jeśli chodzi o metodykę tej działalności, postanowiłam się dokształcić. Więc teraz robię sobie kurs na coursera dotyczący ogólnie "informacji naukowej". Tak - jestem naukowcem i potrzebuję takich kursów. Bo mnie nie nauczyli tego na studiach, a potem już tylko trzeba było "umieć" a nie się uczyć.

  • Podjęłam też decyzję co do tego co będzie tematem mojej habilitacji i będę składać wniosek o grant na rozpoczęcie badań. Czy go dostanę? Pewnie nie. Ale trzeba spróbować. No i już też ogólnie orientuję się w temacie.

  • Starałam się jeśli chodzi o pracę. Niby to powinna być oczywistość, ale niech będzie, że i to wymienię.

  • Starałam się też mniej zwlekać jeśli chodzi o rzeczy dla mnie trudne - jestem nieśmiała, więc załatwianie różnych spraw jest dla mnie stresem, ale trochę szło mi z tym lepiej. Ale nie zawsze.

  • Starałam się też być lepszym człowiekiem, ale mam wrażenie, że tutaj nigdy nie odniosę żadnych sukcesów. Brakuje mi "wychowania", "ogłady" itd. Ogólnie - umiejętności społecznych. A tego się chyba nie da tak po prostu nadrobić. A nade wszystko mam taki "pasywno-agresywny" sposób myślenia o ludziach (nie wszystkich rzecz jasna) i wydaje mi się często, że jestem od nich "lepsza". Co oczywiście jest nieprawdą.


Ok, to teraz faile:


  • Pisałam wyżej, że nie zawsze moja dyscyplina jest żelazna. Wręcz przeciwnie. W ciągu tych 30 dni 4-5 razy złamałam swój reżim deficytu kalorycznego. Zawsze dzieje się to w podobnych okolicznościach, potrafię je precyzyjnie wskazać, ale nie potrafię przeciwdziałać. Co najgorsze - jak już wpadam w obżeranie się to w ogóle nie obchodzi mnie ani to, że tyle czasu pracowałam na siłowni, liczyłam kalorie itd. Nie obchodzi mnie też to, że "przyszła ja" będzie żałować takiego objadania się. Nie. Istnieje tylko tu i teraz. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie.

  • Powinnam już choć raz czy dwa wybrać się w góry... ale nie potrafię się wyrwać z kieratu roboty. Nieśmiało myślę, że może w przyszłą sobotę by się udało? Ale może będę jeszcze bardziej niż zwykle zawalona robotą. Nie wiem.

  • Chciałam zacząć biegać, ale... po dwóch biegach na 5k znów odezwała się moja cera naczynkowa i wywaliło mi naczynka na nosie. Cieszyłam się, że udało mi się je w lutym zamknąć laserem, a tu znów wróciły. Ponowny zabieg kosztował mnie 300 zł i już raczej nie będę porywać się na taki intensywny wysiłek. Tj. pewnie mogłabym stopniowo przyzwyczajać się do biegania tak, żeby mi nie wywalało tętna do 160 i wyżej, ale boję się, że znowu wyjdą mi te głupie naczynka. A nie chcę ich już oglądać.

  • Powinnam też wziąć się bardziej za swoje zdrowie, a nadal odkładam to na świętego nigdy. Przede wszystkim dlatego, że "da się żyć" z moimi dolegliwościami, a po drugie - proces leczenia byłby bardzo trudny i wymagający dużego hartu ducha, którego po prostu nie mam.


Na pewno zapomniałam tu o bardzo wielu rzeczach, o których powinnam była wspomnieć. Mam tak, że np. już na 2 tygodnie przed takim raportem jak dziś myślę sobie "o, to napiszę i to i to", a potem jak siadam do pisania to zapominam. A czy można potem jeszcze robić aneksy, bo coś mi się przypomniało?

W każdym razie sami widzicie, że nie ma tu żadnych spektakularnych osiągnięć, raczej proces, który w większości dzieje się w mojej głowie. Chciałabym, tak już kończąc, obudzić się np. za rok i pomyśleć sobie, że bardzo się rozwinęłam itd., chciałabym przede wszystkim móc być z siebie dumna.

#rainsieogarnia #przemyslenia

@rain Z tą kofeiną... 3 dni to trochę za mało na detoks kofeinowy jak musiałam sobie zrobić przerwę od kawy na dwa miesiące, to 2 tygodnie czułam skutki uboczne odstawienia...

@rain śmieszny jest ludzki umysł, że musi z różnych źródeł te same bodźce odbierać żeby dotarło.


Proste "per aspera ad astra" zbyt jest kompektowe żeby dostarło tak kak trzeba xd

@rain w ciągu ostatniego miesiąca też odstawiłem kawę i musiałem przez chwilę zastąpić ją guayusą, następnie mogłem kompletnie zrezygnować z tych naturalnych energetyków. Niestety wszystko może być narkotykiem, eh

Zaloguj się aby komentować

No i kolejna porcja ćwiczeń. Ale - przysiad i kozacki przysiad (kozacko to brzmiXD) robiłam ze sztangą na plecach. Trzymanie kettli w łapach wydaje mi się pewnym ograniczeniem w tych ćwiczeniach, no bo jaki ciężar udźwignę na zgiętych łokciach? Na pewno o wiele mniejszy niż wezmę w przysiadzie.

Jedynym ćwiczeniem gdzie nic nie doszło są pompki. Jakoś dziś zresztą ciężko mi było wypompować nawet te 22 powtórzenia w serii.

Dziś jakoś prześladowało mnie pytanie czemu to wszystko jest jakieś takie ciężkie? XD

#trening #silownia

0e0d446c-af33-4873-928b-5d4a69147aed

@rain aż musiałam wygooglować co to za kozacki przysiad xD okazało się, że robię go rozgrzewkowo przed siadami ze sztangą! Idealnie wchodzi. Robię przeważnie bez obciążenia, albo z krążkiem 10kg

Na samą myśl zrobienia "kozaka" ze sztangą na plecach mam dreszcze przerażenia


22 powtórzenia popek w serii jak ja zrobię 10 to jestem przeszczęśliwa.


Lubię podglądać Twoje treningi.

Zaloguj się aby komentować

Ćwiczone.

Tak na marginesie - wczoraj i dziś spotkałam swego siłownianego "crusha", pierwszy raz od jakiegoś miesiąca. Eh, będę musiała albo zmienić siłownię, albo godziny przychodzenia na nią. Bo jakoś mi tak trochę przykro, że w żaden sposób nie potrafiłam rozwinąć tej znajomości. Trudno, ch.. ze mną.

#silownia #trening

e84fdd9d-5891-47a1-8865-bc9f52c1ac78

@rain zacznij pizgac ciezary jak pan bog przykazal, zamiast robic te zajecia z kettli dla bab w wieku srednim, to Twoj silowniany crush od razu spojrzy na Ciebie w inny sposob. Nie ma nic lepszego do zawieszenia oka, niz laska robiaca siady lub ciagi z 2-krotnoscia swojej masy ciala, taki chlop jak spojrzy na babe co ma wiecej na sztandze niz 90% chudych szczurow, to od razu sobie mysli 'mmmmm kochanie usiadz mi na morde'

(Informacja niepotwierdzona, ale tak powinno byc)

;)

@rain musisz go zagadać. Pewnie też wpadłaś mu w oko, ale wstydzi się porozmawiać. Próbuj nic Cię to nie kosztuje a możesz zyskać miłą relację

Zaloguj się aby komentować

Mam pewne wahania przed wstawieniem tego filmu tutaj. W końcu - wszyscy jesteśmy już przeżarci internetami, red pillami itd. Ale myślę, że nawet jeśli jedna osoba wyciągnie z niego jakieś pozytywne przesłanie dla siebie i nie będzie pogrążać się w beznadziei, tak jak np. ja to robię, to będzie ok. Będzie nawet warto poczytać różne redpillowe itp. komcie pod tym postem.

#zwiazki

https://www.youtube.com/watch?v=-d7iM5sIHH4&t=402s

@rain apki nie są do znajdywania związków po prostu, nie wiem czemu ludzie dalej się oszukują. Był taki moment, że tak działały ale przestały, po co sobie tym głowę zaprzątać.


Tak jak kiedyś internet był inny zanim Facebook wjechał, ano był inny, teraz jest inny, świat idzie do przodu, czasem w pozytywny sposób czasem w negatywny ale się zmienia.


Ja z Tindera korzystałem ale z całym szacunkiem ale kto szuka stałego partnera na portalu gdzie normalnie jest pełno anonsów prostytutek? xD

@rain nie mam cierpliwości, nie lubię jak jasna cholera w ten sposób wiedzy odbierać. Także nie, nie obejrzałem, urywki tylko.


Jakieś kluczowe info mnie ominęło?

@rain nie obejrzałem całego, zostawiam na rano do roboty. Współczuję. Przeszedłem przez beznadzieję, raczej dość nieprzyjemnie, w tym roku próbowałem "portali randkowych" i [matko_bosko_nie_chce_wiecej_tego_raka_zabierzcie_to_ode_mnie.jpg].

@macgajster ja już jestem na etapie w stylu - (cytując ów film) "I'm lonely, but I'm ok." Omija mnie być może to, co najlepszego człowiek może mieć w życiu, ale trudno. I'm ok.

@rain cóż, wiem co czujesz. Przechodziłem przez to półtora roku temu. Do szczęścia dołożyli mi się jeszcze znajomi z solucją, która zamiast poprawić sytuację dała mi dodatkowe nerwy i dość małe plusy.

Obejrzałem cały film, który wstawiłaś. Niestety widziałem podobne zachowania także w rzeczywistości. Istnieją osoby o niskiej samoocenie, które łakną uwagi, ale nie dopuszczają nikogo za blisko, bo tworzą wokół siebie otoczkę z kłamstwa jacy świetni są. Taki internet w rzeczywistości. Chyba nie da się tego przeskoczyć, ale można uodpornić się, bo zapewne nie będzie lepiej (choć chętnie zobaczyłbym zmianę na plus).

Nie łam się

922444e4-3406-45fc-88a2-d89665cda182

@rain


Mnie brakuje (obecnie na szczęście nie, ale ogółem) portalu randkowego, który skupia się na opisaniu samego siebie, a nie na wrzuceniu fajnych zdjęć.


Co z tego, że Tinder jest popularny, skoro jak na nim byłem, to przesuwałem w prawo może jedną dziewczynę na dwadzieścia? Albo nawet rzadziej. Większość nie potrafi nawet napisać tych kilku zdań o sobie = odpuszczam.


Problematyczny jest sam system „parowania” i to, że Twój profil może się po prostu nie wyświetlać, ponieważ algorytm tak zdecyduje. A potem człowiek się dołuje, że ma mało par albo że dziewczyny nie odpisują.


Najśmieszniejsze jest to, że w moim przypadku najlepiej sprawdziła się... inicjatywa „Mirek Szuka Żony” na Wykopie. Stworzyłem obszerny opis swojej osoby, który wisiał przez jakiś tydzień. Nie było dużego odzewu (raptem trzy dziewczyny), z czego jedna napisała tylko, że fajny opis, ale jest z drugiego końca kraju i życzy powodzenia, druga była/jest troszkę zbyt aktywna na Wykopie jak dla mnie, za to trzecia okazała się strzałem w dziesiątkę. I nie potrzeba było mi więcej „par”. :')


Sam nie miałem nigdy powodzenia u kobiet - jestem poniżej przeciętnej z wygląd, wątpię, żebym w ogóle przyciągał spojrzenia na ulicy, chociaż wiadomo, czasem łapię z kimś kontakt wzrokowy. I też nikt tak o nie był mną zainteresowany.


Zainteresowanie mną zawsze pojawiało się w trakcie znajomości. Na przykład jak byłem nastolatkiem, to kolegowałem się z trzema dziewczynami, które były przyjaciółkami. I jak na złość, wszystkie po kolei zauroczyły się we mnie - przez charakter, po jakimś czasie trwania znajomości, a nie przez wygląd.


Tak samo przyjaźniłem się z jedną dziewczyną, którą poznałem przez internet, i mimo że nie miałem wobec niej żadnych zamiarów (poznaliśmy się parę miesięcy po moim pierwszym rozstaniu w życiu, które źle znosiłem, więc nie miałem ochoty angażować się w kolejną relację), to ta po kilku miesiącach znajomości również wyznała mi, że się we mnie zauroczyła.


Wychodzi na to, że zyskuję z czasem. A na typowych portalach randkowych tego czasu często po prostu brakuje. :')

@cyberpunkowy_neuromantyk no ale widzisz - ten film owszem, zaczyna się od tindera, a potem porusza wiele innych spraw. Tylko nikt nie oglądał dalej, bo już wszyscy wiedzą, co mają do powiedzenia o tinderze.

Zdarzyło mi się parę razy zakładać tam profil. I łatwo wpaść w ciąg przesuwania w prawo i w lewo. Tylko że ono nie ma sensu. No bo tak jak piszesz - nie wszyscy ludzie od razu robią efekt "wow". Nie tak znowu mała część z nich bardzo zyskuje dopiero po dłuższej znajomości. Albo traci. Ale film nie jest tylko o tym. I w pewnym sensie powinien dawać, szczególnie mężczyznom, nadzieję na to, że jednak nie czeka ich śmierć w samotności. Jeśli podejmą działania by poznawać kobiety.

Zaloguj się aby komentować

Jako że niedziela jest dniem odpoczynku należało iść na siłownię. Wszystko super, obciążenie zwiększone tylko.. zonk. Poprzednio w clean and press robiłam 12 powtórzeń z 12 kg kettlem. Dziś spróbowałam z 14 kg i poszło z biedą tylko 5 powtórzeń. Madżik. Dwa kilogramy różnicy robią taki wynik?

#trening #silownia

d20554cc-fe19-4d56-a0f0-e6c1ac6b0254

@rain Kettle to nie hantle (; Zawsze na kettlach wychodzi mi mniej kg niż na hantli. Jednak angażują one „więcej” mięśni (;

Zaloguj się aby komentować

Znów poćwiczone Dorzuciłam po 2 powtórzenia w niemal wszystkich ćwiczeniach (no w pompkach 1 :P) i 2.5kg w wyprostach na ławce rzymskiej. Teraz ogólnie czuję ból i zmęczenie od pasa w górę, więc chyba było dobrze trenowane.

Gdybyście myśleli, że się opuściłam w treningach to nie jest to prawda. Choć fakt - nie ćwiczę codziennie siłowo, ale niemal codziennie robię jakiś trening i rzecz jasna 10k (i więcej) kroków (to obligatoryjnie dzień w dzień). W tygodniu miałam jednak 2 dni przerwy z uwagi na ciężkie przeboje w pracy. Wczoraj zaś byłam znów na zajęciach z boksu i tym razem już trzeba było robić ćwiczenia w parach... Właściwie nie jakieś ciężkie czy coś, ale po dawnych treningach muay thai i przejściach z różnymi tryhardami, jakoś mam w sobie wewnętrzne obawy przed "kontaktowością" boksu. Ale po to właśnie postanowiłam chodzić na te zajęcia, żeby trochę uodpornić swoją psychikę.

We wtorek zaś byłam na zajęciach z mobilności - wiadomo, w "pewnym wieku" nie można zaniedbywać tego aspektu sprawności ciała.

Stay hard

#trening #silownia

e5d68f43-c728-4f49-9966-a098e2e0bf3b

Zaloguj się aby komentować

@Giban nawet bardzo dobry - nie zaglądałam co prawda do środka, ale na zewnątrz w ogóle nie ma śladów rdzy. Ktoś dba jak o swoje.

Zaloguj się aby komentować

Ćwiczone. Znowu mi się treningi wydłużają, już dziś była godzina, zaraz dobiję do tego, co było poprzednio kiedy po każdej serii robiłam po 2 minuty przerwy.

W każdym razie - oprócz pompek (gdzie tylko dorzucam powtórzenia, ale też nie dzisiaj) i spięć brzucha w każdym ćwiczeniu doszły kilogramy.

Wczoraj poszłam na zajęcia z tak zwanych "sztang". O jak mnie potem bolały przedramiona... Dosłownie nie mogłam pisać na komputerze, ale po 2-3 godzinach przeszło.

No nic, stay hard! Miłego dnia wszystkim!

#trening #silownia

b420f8ff-c4fa-4603-874e-babc309458c6

Zaloguj się aby komentować