"Współczesnym zagrożeniem nie jest bierność, ale pseudo-aktywność, chęć "bycia aktywnym", "uczestniczenia", zamaskowania nicości tego, co się dzieje." - Slavoj Žižek
#dailyzizek #filozofia

"Współczesnym zagrożeniem nie jest bierność, ale pseudo-aktywność, chęć "bycia aktywnym", "uczestniczenia", zamaskowania nicości tego, co się dzieje." - Slavoj Žižek
#dailyzizek #filozofia
@rain tag się naprawił widzę! xd
W Polsce ten cytat nie jest taki zły co najlepiej udowodniła skala pomocy dla Ukraińców w najważniejszych momentach. Ale sporo osób na zachodzie by wolało zamiast faktycznych działań rysować kredą po chodniku.
Albo przy innych problemach, przyklejać się do ulicy, bo już na to żeby się skupić na głównych winowjacach tego jak słabo idzie wzrot w ekologię to już nikt nie mam jaj - tutaj też tego jestem winny ale przynajmniej nie udaję działań pozorowanych żeby sam temat ośmieszać.
Zaloguj się aby komentować
No więc, mój ojciec ma raka, złośliwego. Wczoraj był u onkologa, ma skierowanie na radioterapię. Pierwszy raz o tym, że to może być rak usłyszałam w listopadzie. Miał robioną biopsję, dwa tygodnie temu przyszły wyniki. Ani dobre, ani bardzo złe, o ile sama diagnoza w postaci raka już nie jest bardzo zła. Wczoraj onkolog uściślił, że to rak złośliwy. Ale powiedział, że dobrze, że został wykryty na wczesnym stadium. Ojciec, przynajmniej "na zewnątrz", jak się wydaje, jest dobrej myśli. Co dzieje się u niego w środku, nie wiem. Ale podobno (nie mieszkam blisko rodziców) ma np. plany żeby wymienić ogrodzenie itd. Moja mama próbuje robić dobrą minę do złej gry, ale ona zawsze wszystkim się zamartwia. No i teraz oczywiście też. I staram się, jak mogę, ją pocieszać. A ja? Nie wiem. Chyba zupełnie to wypieram. Jak usłyszałam o wynikach biopsji, to owszem, ruszyło mnie to, ale może powinno bardziej? Wierzę, że będzie dobrze, że ojciec się wyleczy, tak jak z jakiejś normalnej choroby. Zresztą - jeśli popatrzeć na to, co już mu się w życiu przydarzało, to powinien uważać się za szczęściarza, że żyje. Więc jestem dobrej myśli - tyle razy "spadał na cztery łapy", że i tym razem powinno się udać. No ale właśnie - czy ja jestem jakaś dziwna, że nie zamartwiam się, a wierzę, że będzie dobrze? To chyba totalnie nienormalne. Na zupełnie "racjonalnym" poziomie wiem, że sytuacja jest bardzo zła. Strach myśleć, ale niewykluczone, że są np. przerzuty do kości, bo przy tym rodzaju nowotworu jest to możliwe. No ale nie będę dzielić się takimi przemyśleniami z rodzicami, bo to raczej nie poprawi sytuacji.
Nie chcę od Was żadnego współczucia, bo jak widać z tego, co napisałam wyżej, w ogóle na nie nie zasługuję. Jeśli ktoś z Was chciałby i uważa, że to coś mogłoby pomóc, niech się może pomodli? Ja nie bardzo umiem i kojarzy mi się to z naprawdę beznadziejną sytuacją, a nie chcę myśleć, że taka właśnie ona jest.
#gownowpis
Zaloguj się aby komentować
"Potajemnie myślę, że rzeczywistość istnieje, abyśmy mogli o niej spekulować." - Slavoj Žižek
#dailyzizek #filozofia
Zaloguj się aby komentować
Pojawia się tu trochę kontentu filozoficznego, pomyślałam więc, że odrobinę filozofii współczesnej nie zaszkodzi. Startuję zatem niniejszym z tagiem #dailyzizek, by dzielić się cytatami Slavoja Žižka.
"Myślę, że zadaniem filozofii nie jest dostarczanie odpowiedzi,, ale pokazywanie tego, że sposób w jaki postrzegamy problem, może sam w sobie być częścią problemu." - Slavoj Žižek
#filozofia
#dailyzizek
Zaloguj się aby komentować
Trening z dzisiaj. Udało mi się wrzucić 60 kg na 10 powtórzeń w MC. Reszta z lekkimi korektami w górę. Dość słabo poszły mi podciągnięcia na maszynie - 1 seria 10 powtórzeń, 2 seria 8, 3 seria tylko 7 i to wymęczone.
Apka = Strong.
#silownia #trening #hejtokoksy

Się nie przejmuj, czasem jest lepiej, czasem gorzej, ale wraz z upływem czasu odczujesz, że "mięsko się buduje"
Ja po hmm ostatnim 1.5 roku "przytyłem" 5 kilo, z czego 3 to na bank mięśnie, także popatrz na to długodystansowo, jak np codziennie jakieś ciężary przenosisz w domu albo jakieś cięższe zakupy to powinnaś odczuć za kilka miechów różnicę.
Mi się podoba jak mój nastokilowy zgruzowany cross kiedyś musiałem oburącz nosić a teraz sobie w 1 rączce lekko targam przez piętra do mieszkanka, bardzo przyjemna i zauważalna zmiana
Zaloguj się aby komentować
Na zakończenie weekendu - trening. Wczoraj nie mogłam iść na siłownię, bo praca mnie wezwała, mimo soboty.
Dorzuciłam 2.5 kg w przysiadach, w zasadzie pewnie nie jest to nic nadzwyczajnego, ale lepiej czuję pracę tyłka w tym ćwiczeniu, niż w hip thrustach. Najstarsi ze starożytnych Czechosłowaków mówili wszak: "bez siadu nie ma zadu". Wrzuciłam też 2.5 kg więcej w wyciskaniu. Ledwie zrobiłam ostatnie powtórzenie ostatniej serii. Miałam nawet już przed oczami obraz tego, jak sztanga spada mi na szyję. Brrr. No i 5 kg więcej w ćwiczeniu na łydki.
That's all, folks. Miłej niedzieli!
Apka = Strong.
#silownia #trening #hejtokoksy

Zaloguj się aby komentować
Filmik tłumaczący na czym polegają różne błędy poznawcze. Bardzo pouczający.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować

Policja już nie ochrania domu Jarosława Kaczyńskiego na warszawskim Żoliborzu ani głównej siedziby PiS. Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński argumentuje tę decyzję w rozmowie z dziennikarzami.
Zaloguj się aby komentować
Mój dzisiejszy raport treningowy będzie trochę inny niż zwykle, bo ujawnię teraz swoje "dane wrażliwe"
Oprócz tego pomiaru jeszcze robiliśmy kilka ćwiczeń (chciałam się upewnić, czy mam dobrą technikę) i mobilizacje na biodra. Zdaniem tego trenera to, że nie czuję pracy pośladków przy hip thrustach jest skutkiem niewystarczającej mobilności bioder. Będę nad tym pracować i zobaczę, może będą efekty? Ogólnie zaliczam dzisiejszy trening na plus, choć więcej było w nim ćwiczeń mobilizacyjnych, niż "prawdziwych", ale i tak było ok.
#silownia #trening #hejtokoksy

@rain ależ świetne wyniki!
Wiek metaboliczny zawsze cieszy! Ja jestem nastolatką xD
Niesamowite jest to, że mamy właściwie ten sam wzrost oraz wagę. Zawsze ciekawi mnie jak różnie mogą wyglądać osoby o takich samych parametrach
Zaloguj się aby komentować
Alfa Romeo Brera Concept, 2002 r. Bardzo fajne auto z upośledzoną tylną szybą.

Zaloguj się aby komentować
https://www.youtube.com/watch?v=FBz1bGDWrkg
W Fusion360 możesz narysować sobie wszystko w 3D, ale nie wiem, czy tego szukasz.
Kalkulatorów ciesielskich jest więcej z tego co wiem, ale nie używałem ich. Znajomy tak zaprojektował dach.
Zaloguj się aby komentować
Dziś znów bawię się obrazami wykonanymi LIDARem i tym razem padło na Niemczę i jej bardzo ładnie widoczny, jeszcze średniowieczny układ miejski.
#lidar #geoportal #ciekawostki


Zaloguj się aby komentować
Apka Strong twierdzi, że dziś był mój 200 trening. Z tych, o których wie.
Mimo, że zmieniłam siłownię, spotkałam dziś na niej koksa z poprzedniej. Nowa siłka, stary koks.
#silownia #trening #hejtokoksy

Zaloguj się aby komentować
Twierdza Boyen w Giżycku na obrazie LIDAR. Byłam tam kilka lat temu, ale widziana z tej perspektywy robi jeszcze większe wrażenie. #ciekawostki #lidar #geoportal #twierdza

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Weekend rozpoczęty na #silownia. Wyciskam na ławce niemal tyle samo, co w przysiadzie. LOL. Chyba nikt tak nie ma. Ale przysiad zawsze był moim najsłabszym bojem.
Czy wiosłowanie lepiej robić nachwytem czy podchwytem? Nachwytem jest mi jakoś łatwiej.
Chodzę teraz na nową siłownię i jest jedna rzecz, która jest w niej naprawdę świetna - brak muzyki. Na poprzedniej waliła z głośników, że własnych myśli nie było słychać. A tu - cisza i tylko dźwięk przerzucanych ciężarów.
Miłego dnia wszystkim!
Apka wiadomo - Strong.
#trening #mikrokoksy

@BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta robię przysiady ass to grass, czyli w pełnym zakresie (tak przy okazji, to nie jestem pewna, czy nie robię butt wink). Nie wiem, jak progresować w przysiadach, największe obciążenie, z jakim je kiedykolwiek robiłam to 45 kg na 8 albo 10 powtórzeń. Czyli śmiesznie mało.
@rain każdy ma swoje preferencje. Ja wolę schodzić do kąta ~90 stopni w kolanie i ten zakres jest dla mnie OK. Żona też dawniej waliła dupskiem po ziemi i ciężary dość długo stały w miejscu i dopiero po zmniejszeniu kąta (schodzi poniżej 90, ale nei do ziemi) znowu zaczęła dokłądać kilogramów.
Chyba, że Tobie chodzi właśnie o funkcjonalność i wzmacnianie więzadeł, bo wtedy faktycznie warto schodzić do oporu.
a ciężary oceniam tylko w kontekście wagi. Czym innym jest 45 kg dla kogoś ważącego 45 kg, a dla kogoś ważącego 70 kg.
@rain jak chcesz podpić siłę w przysiądzie to zrób sobie taki blok 6-8 tygodni gdzie go robisz tylko w przedziale 1-5.
Co do słabego siadu ogólnie - nagraj się i obejrzyj. Możliwe, że źle pracujesz stopami albo masz słaby bracing. Przy dobrej technice robiąc 10 powtórzeń powinnaś wypluwać płuca po serii.
Zaloguj się aby komentować
Google cały dzień mi dziś balonikuje urodzinowo. Niby bezduszna korporacja, ale jednak z sercem.
No a skoro Ziemia ze mną na pokładzie zatoczyła kolejny raz rundkę wokół Słońca, to trochę podsumuję ostatni rok. Nie będzie tego dużo, bo każdy dzień w zasadzie wygląda u mnie tak samo. No więc osiągnięcia:
wypracowałam sobie najlepszą sylwetkę ever schodząc do 55 kg wagi;
byłam przez kilka miesięcy bardzo regularna w trenowaniu na siłowni;
napisałam dwa artykuły, które ukażą się w najbliższych tygodniach (mam nadzieję, bo już jest obsuwa);
napisałam też trzeci artykuł, który wysłałam zagranicę i niestety od paru miesięcy czekam, aż wreszcie go zrecenzują;
wydaje mi się, że dobrze radziłam sobie w pracy;
wydaje mi się, że w miarę dobrze radziłam sobie z ludźmi;
wydaje mi się, że wreszcie na dobre odpuściłam sobie marzenia o facecie, który mnie nigdy nie chciał.
Faile:
zawaliłam sprawę z treningami i trzymaniem diety i w zasadzie wróciłam do punktu, gdzie byłam rok temu. Jest mi głupio z tego powodu, ale nie znajduję w sobie tej "motywacji", która towarzyszyła mi wtedy, gdy udawało mi się osiągać cel sylwetkowy;
dalej jestem samotna - ten punkt zresztą mogę przepisywać rok do roku;
nie udało mi się zrealizować sporej części zamierzeń, jakie miałam na ten rok, pewnie były zbyt optymistyczne;
wdałam się w bardzo złą awanturę z matką, nie chciałam tego;
dalej jestem w tym samym punkcie co rok, czy dwa temu - brakuje mi jakiegoś celu przed sobą i dlatego stoję w miejscu i to jest w zasadzie przerażające;
nie czuję, że "żyję", a tylko spędzam każdy kolejny dzień.
Po tej niezbyt optymistycznej wyliczance może czas na coś konstruktywnego. Następny rok chcę poświęcić na "ogarnięcie się", czyli przede wszystkim poprawę wyglądu, na tyle, na ile można to zrobić bez chirurga plastycznego.
przede wszystkim wreszcie spróbuję zabiegu laserowego, o którym myślę od miesięcy. Jak nie spietram, to jeszcze przed świętami;
powrót do dobrej formy i utrzymanie jej przynajmniej przez rok (na początek), a to oznacza regularne treningi i trzymanie "racjonalnej" diety (z nieracjonalną mam aż za dużo doświadczenia);
pracę nad samokontrolą i samodyscypliną;
lepszy styl ubierania się? niestety nie mam w ogóle "talentu" do stylowego ubierania się, internety też niestety niewiele mi w tym pomagają.
Jeśli chodzi o pracę:
napiszę i puszczę do druku przynajmniej 3 kolejne artykuły;
zabiorę się za pisanie książki, o której od jakiegoś czasu myślę - mam dość sporo materiałów, wydaje mi się, że byłaby ona dość pożyteczna, ale boję się, że mam za mało wiedzy, żeby to zrobić i różni starzy "znafcy", którzy pewnie byliby bardziej kompetentni niż ja, żeby coś takiego napisać (ale nigdy im się nie chciało), mnie zjedzą w recenzjach;
wymyślę temat kolejnej książki;
będę lepiej sobie radzić w pracy.
Odnośnie życia prywatnego:
nauczę się wreszcie używać mojej klawiatury midi, na tyle by móc np. nagrać na niej cover jakiejś całej piosenki;
skomponuję (w FL Studio) jeden pełen utwór, z miksem i masteringiem;
wejdę na przynajmniej 5 szczytów z KGP;
pojadę do Pragi (czeskiej rzecz jasna :P) i do Wiednia;
chciałabym napisać, że zrobię coś w stylu "pójdę na kurs na motocykl", ale pewnie w życiu się na coś takiego nie zdecyduję;
będę pracować nad swoim charakterem.
Zostawię sobie tag pod tym postem, żeby móc go znaleźć łatwo za rok i zobaczyć, co udało mi się zrealizować z tej listy. A może uda mi się ją jakoś przekroczyć? #rainsieogarnia
#gownowpis #przemyslenia #midlifecrisis

@rain super wpis, trzymam kciuki za osiągnięcie celów - no i masz urodziny w najlepszym miesiącu!
Co do zabiegu laserowego - nie wiem na którą partię ciała ale i tak napiszę że warto, z uwagi na satysfakcję po. Miałam kilka problemów kosmetycznych związanych z niewłaściwą pielęgnacją (temat rzeka), które się nawarstwiły i zacisnęłam zęby, wyszłam ze strefy komfortu (bo w brew pozorom ból przy zabiegu czy eksponowanie swoich słabości to nie takie łatwe sprawy) i teraz jest idealnie, pojawiły się efekty które przeszły nawet moje oczekiwania.
Odnośnie stylu - tutaj wbrew pozorom sprawa może być łatwiejsza niż myślisz. Warto spróbować ze stylistą ale nawet inspiracje pinterestowe mogą pomóc i nie ma się co bać małych eksperymentów.
Na pewno warto stawiać na dobrą jakość, nie koniecznie modę fast, która po jednym sezonie nadaje się do kosza. Ja na co dzień w 90% ubieram się w sukienki i jest to niesamowite ułatwienie i pro tip - bo sukienka sama w sobie stanowi praktycznie całą stylizację, a dobranie odpowiedniego kroju (nie ma ich aż tak wiele) pod swoją sylwetkę nie jest aż tak trudne jak w przypadku spodni czy spódnicy. No i sukienki stanową ponadczasową esencję stylu, proste sprawdzone kroje sprawdzają się praktycznie na każdym.
Dawaj znać jak postępy
@ciszej dziękuję za komentarz
Heh... z tym laserem to (nie wnikając w szczegóły) chodzi podobnie - o usunięcie skutków nieumiejętnej pielęgnacji. I jest to problem, z którym borykam się przez lata i który znacznie obniża moją samoocenę. Teraz w weekend ogarnę jakiś salon medycyny estetycznej i może uda mi się umówić - najpierw na konsultacje, potem na zabieg. Boję się nie tyle samego bólu podczas tego "laserowania", co tego jak potem będę wyglądać i ile czasu skóra będzie się normalizować. No ale w końcu trzeba to zrobić. Bo ostatecznie będę mieć pretensje do siebie, że nawet nie spróbowałam.
No właśnie mam problem z noszeniem sukienek itd. Zawsze byłam "chłopczycą" i jak założę sukienkę to czuję się tak, jakbym się "przebrała". Dziwne to trochę.
Zaloguj się aby komentować