Zamieszkałem na zadupiu z wyboru. Ogarnąłem sobie zainteresowania, pracę, zwierzaka itp na tyle, że nie mam czasu na nudę, nawet na randki. Czasami się z kimś spotykam ale nic z tego nie wychodzi - odkąd obiecałem sobie, że alkohol w ilościach większych niż ja, fajki i dragi to red flag dla mnie - cholera prawie nikogo normalnego nie poznaję. Tzn. poznaję - pary.
Już się dawno z tym pogodziłem. Trudno jest znaleźć kogoś, gdy się nie udało w okresie szkoły średniej, studiów, pierwszej pracy.
Od już 7 lat nie byłem w związku dłuższym niż niecały rok i tak zostanie o ile nie zmienię pracy i terminarza. Nie przeszkadza mi to.
Samotność z wyboru jest fajna. Ale...
Z mojej strony zawsze poznaję kogoś, gdy całkowicie odpuszczam. Gdy nie szukam. I wtedy się ktoś pojawia. Jakie masz zainteresowania, jak spędzasz czas? Zrezygnuj z apek randkowych - grupka tematyczna na fejsiku w swoim czasie przyniosła mi więcej randek, niż jakiekolwiek tindery. Serio - jeśli biegasz to idę o zakład, że prędzej na randkę uda się umówić z kimś, kto biega i np skomentujecie sobie wyniki w sztafecie hejto, niż gdy dasz zainteresowanie „biegi" na jakimś Badoo. Nic na siłę. Nie szukaj partnera. Szukaj osób dzielących podobne zainteresowania. Tak będzie łatwiej. Naturalniej.
Przed erą internetu nie było łatwiej się umówić na randkę... Było tak samo jak dziś. Tylko wtedy jak ktoś biegał to spotykał kogoś w parku. Jak łowił ryby to zobaczył kogoś kto łowi. Gdy się pojechało do Zakopanego to się spotykało kogoś, kto szedł na szlak. Gdy ktoś siedział w barze to ktoś inny też siedział w barze. W internecie ludzie szukają bezpośrednio partnerów. A to tak nie działa. Lubisz kino? Idź do kina. Zagadaj do kogoś. Pokomentuj na forum. Poszukaj na portalach, czy są osoby chodzące do kina regularnie. Znajomości przyjdą niejako przy okazji. Nie szuka się partnera tylko się zajmuje swoimi hobby, a ludzie robiący podobne rzeczy zjawiają się obok prędzej czy później.
Może i bzdury wymyślam, ale tak to widzę i tak to działa. Przynajmniej u mnie.