Zdjęcie w tle

moll

Lider
  • 2029wpisów
  • 39662komentarzy

Dobry wieczór!


Dzisiejszy temat i rymy sponsorują @splash545 , @fonfi i wyżej podpisana!


temat: malowanie jajek

rymy: łupiny - wzorek - porek - kpiny


Życzę udanej zabawy!


#naczteryrymy #zafirewallem #poezja

@moll

Długo gotuj w wywarze z cebuli łupiny,

Ułamaną brzytwą wydrap potem wzorek.

Pies j⁎⁎ał czyś baba czy nosisz rozporek,

Artystyczny folklor jest odporny na kpiny.

Malowanie jajek


Barwy nadadzą cebuli łupiny,

W owieczki wydrap na nich zgrabny wzorek,

Potem te jajka już schowaj w rozporek,

Bo możesz narazić się na kpiny.

Jaja się tłuką, lecz nie ma łupiny

Przez spodenki widać wzorek

Gorzej jak źle zapniesz rozporek

Ze łzami w oczach usłyszysz kpiny

Zaloguj się aby komentować

Cytat na dziś:


– Wracamy do Klatchu – odparł stanowczo mąż. – Tam nasze dzieci będą dorastać wierne wspaniałej tradycji naszej starożytnej rasy. Tam mężczyźni nie muszą pracować dla złych panów jako kelnerzy, ale mogą chodzić dumnie wyprostowani. I musimy wyjechać natychmiast, wonny kwiecie daktylowej palmy.


– Dlaczego tak prędko, o ciężko zapracowany synu pustyni?


– Ponieważ – wyjaśnił mężczyzna – właśnie sprzedałem najlepszego wyścigowego konia Patrycjusza.


Terry Pratchett, Mort


#uuk

Zaloguj się aby komentować

to będzie ekstremalne, aleeee... chce ktoś sadzonkę liścia laurowego?


Pewnie pamiętacie moje śliczne ziarenko, co się tak dzielnie moczyło i w ogóle, ale ono nie urosło, mimo kilkutygodniowych starań, więc postanowiłam sobie ogarnąć sadzonkę. Przyznaję, nie doczytałam opisu aukcji, bo chciałam jednego wawrzyna w celach parapetowych, i w 1 doniczce miały być trzy małe sadzonki, takie 15-20 wysokości, więc... w mojej doniczce trafiły się 4 sztuki XD


1 już siedzi na parapecie, jedną oddałam w dobre ręce, ale na dwie kolejne nie mam chętnych więc jeśli ktoś z #lublin i okolice chciałby krzaczka to oddam #zadarmo, mogę też zrobić #rozdajo z wysyłką, ale wtedy już prosiłabym o opłacenie sobie etykiety (a ja mam szachy 3d z bezpiecznym zapakowaniem) xD


Także jak coś, można pod postem, można na pw - jakoś się dogadamy


#ogrodnictwo #rosliny

Zaloguj się aby komentować

Cytat na dziś:


– Dlaczego demon pokazuje zęby, mężu mego życia? – zdziwiła się kobieta.


– Może to głód, księżycu mego pożądania – odparł mężczyzna. – Nałóż więcej ryby.


– Ja to jadłem, wyrodne dziecię – burknął przodek. – Biada światu, który nie okazuje szacunku wiekowi podeszłemu!


Terry Pratchett, Mort


#uuk

Zaloguj się aby komentować

Jak zamawiałam to było ok, ale jak już te #ksiazki przyszły, to wybór takich tytułów do jednej paczki wydaje mi się trochę dwuznaczny xD


#takasytuacja

329bf483-b716-4f79-ac5d-98e0a43d644f

@moll czyli dałaś się przekonać? jest tam sporo chemii, ale (wydaje mi się w każdym razie) jest w miarę łatwe do przetrawienia nawet dla laika. Czekam na recenzje !!

Zaloguj się aby komentować

Cytat na dziś:


sos robi się z rybich wnętrzności marynowanych przez lata w baryłce żółci rekina. Śmierć twierdził, że wymaga wyrobionego podniebienia.


Terry Pratchett, Mort


#uuk

Zaloguj się aby komentować

Myślę że temat jest dość ważny, dlatego udostępniam dalej:


------

TLTR: Refleksje nad eutanazją, list od pacjentki

Prosiła żeby udostępnić wszystkim. Nie musisz się zgadzać. Przeczytaj.

-----


Refleksje nad eutanazją, list od pacjentki

Dr Maciej Jędrzejko Tata Ginekolog


NIE USZLACHETNIA…

„Szanowny Panie Doktorze

Macieju Jędrzejko,

Piszę do Pana ten list z miejsca, do którego nie dociera już nadzieja.

Nie piszę po to, by prosić o jeszcze jedną próbę.

Piszę, bo moje życie zbliża się do końca – i bardzo bym chciała, żeby jego zakończenie miało jeszcze sens.

Nie tylko biologiczny.

Ludzki.

Zna mnie Pan dobrze. Zrobił Pan dla mnie więcej niż ktokolwiek na świecie poza moją rodziną, mężem i dziećmi. Ale jeśli zdecyduje się Pan opublikować mój list – proszę, niech Pan zmieni moje imię na Eutanazja, bo to imię brzmi pięknie jak Anastazja.

Mam zatem na imię Eutanazja.

Mam 44 lata.

Jestem mamą dwóch córek – Kasi (lat 6) i Basi (lat 8 ) - Pan, zdaje się, też ma chłopców w podobnym wieku – więc zrozumie Pan więcej niż inni.

Kiedyś byłam prawniczką.

Potem nagle stałam się pacjentką.

Zgłosiłam się za późno – poprzedni lekarz powiedział, że jestem „za młoda na raka” i nie wysłał mnie na USG, rezonans, ani mammografię.

A ja zaufałam jego palcom,

a nie swoim…

Dziś jestem resztką człowieka,

którego pamiętam z lustra.

Rak piersi IV stopnia z przerzutami do kości, wątroby, a ostatnio – do kanału kręgowego – nie zostawił mi wiele.

Nie chodzę. Nie poruszam się sama. Jestem pod opieką hospicjum domowego. Cudowni ludzie.

Nie zostało mi już nic – może poza świadomością. I bólem. Na który nie pomaga już morfina. Ani fentanyl. Ani medyczna marihuana.

Wiem, że to może być tzw. przejaśnienie świadomości – taka ostatnia jasność, która czasem pojawia się na kilka dni przed śmiercią. I właśnie dlatego piszę – bo to może moje ostatnie słowa, których już nie wypowiem.

Piszę, żeby się pożegnać.

Nie przyjadę już do Pana na wizytę – choć uwielbiałam te spotkania. Wchodziłam do Pana załamana, a wychodziłam pełna siły. To Pan sprawił, że przeżyłam dłużej niż przewidywały mediany i statystyki.

Pamiętam, jak mówił Pan o seksie i beta-endorfinach. Wtedy myślałam: „Co za nietakt… ja umieram, a on mi o orgazmach opowiada…”

Ale chcę, żeby Pan wiedział: dzięki tym rozmowom, nasz seks z mężem – w ostatnim roku mojego życia – był najlepszy w całym naszym małżeństwie.

Mimo amputacji piersi, otworzyłam się na niego. A On – patrzył na mnie tak, że uwierzyłam, że jestem piękna.

Zrozumiałam wreszcie, że „prawdziwa miłość to patrzenie sercem, a nie receptorami wzroku” – tak, jak Pan mówił.

Gdy byłam zdrowa, miałam naprawdę ładny biust. Ale nie wierzyłam, że jestem piękna. Dopiero po amputacji – uwierzyłam. Dopiero w chorobie – zrozumiałam.

Panie Doktorze – Pan ma jakąś tajemną moc. Zmienia Pan świat słowem. Ludzie czytają Pana długie posty, wbrew wszelkim algorytmom.

Dlatego piszę do Pana – nie do ministra, nie do lekarza, nie do księdza. Do Pana – bo Pan rozumie cierpienie, ale go nie mitologizuje.

Był Pan współtwórcą filmu „O tym się nie mówi” w reżyserii Marka Osiecimskiego – filmu, który powinien być lekturą obowiązkową w każdej szkole medycznej. To nie był film. To był krzyk kobiet, którym odebrano prawo wyboru.

W jednej ze scen, doktor (a dziś już chyba profesor) Maciej Socha opowiada o ostatnich dniach ks. prof. Józefa Tischnera. Kiedy Tischner nie mógł już mówić, przekazał swoim bliskim na kartce jedno zdanie: „…nie uszlachetnia...”

To prawda.

Ja, prawniczka, żona, matka, pacjentka potwierdzam:

cierpienie nie uszlachetnia

To zdanie powinno być wyryte nad wejściem do każdego hospicjum, każdego sejmu, każdego kościoła i każdej sali sądowej, gdzie decyduje się o życiu innych ludzi.

Bo ja już wiem. Wiem, co znaczy oddawać mocz przez cewnik.

Być karmioną przez PEG.

Mieć wyłonioną stomię. Wyć z bólu po cichu, w nocy, mimo pompy z morfiną.

Wiem, co znaczy bać się nie śmierci – tylko tego, jak długo jeszcze potrwa umieranie.

To nie duchowa podróż.

To rozkład.

To bezradne czekanie w bólu na śmierć.

Panie Doktorze – błagam Pana, nie jako pacjentka, ale jako człowiek – niech Pan opublikuje ten list.

Niech Pan wykrzyczy to, czego ja już nie zdążę powiedzieć:

CZŁOWIEK MA PRAWO ODEJŚĆ GODNIE, GDY MEDYCYNA I PSYCHOLOGIA SĄ BEZRADNE.

Nie proszę o śmierć.

Proszę o możliwość wyboru.

Bo teraz – to Wy, Narodzie – jesteście panami mojego cierpienia. To Wy podejmujecie decyzję, czy mam zdychać, czy odejść.

Ja w Polsce mogę popełnić samo***stwo – ale nie mam już siły. Nie wstanę, nie sięgnę po tabletki, nie rzucę się z okna.

W Polsce muszę zdychać.

Ale wiem, że jeśli będzie trzeba – mój mąż… przyłoży mi poduszkę do ust, gdy już nie będę dawać rady.

Tylko że on będzie z tym żył.

Z poczuciem, że mnie zabił.

A ja chcę, żeby ktoś – jak w Holandii, jak w Belgii, jak w Kanadzie – usiadł przy mnie, wziął za rękę i powiedział:

„Nie możemy już nic więcej zrobić. Szanuję Pani decyzję. Zaraz Pani zaśnie.”

I teraz pytanie do Was – do tych, którzy to czytają:

Gdybyś był na moim miejscu – chory terminalnie, połamany, w bólu, który rozrywa duszę – czy chciałbyś mieć prawo, by zakończyć to wszystko zanim staniesz się tylko ciałem do przewijania pampersa?

A jeśli byłbyś na miejscu mojego lekarza – co byś powiedział?

„Nie, nie pozwolę Ci odejść, bo moja wiara mi na to nie pozwala”?

Czy może:

„Kim ja jestem, by Ci tego zabronić, kiedy zrobiłaś już wszystko, a medycyna skapitulowała wobec Twojego cierpienia?”

I przypomnij sobie –

swojemu psu pozwoliłeś odejść bez bólu, bo nie chciałeś, żeby się męczył.

Z poważaniem,

Eutanazja Kowalska

Katowice dn 05.04.2025”

Szanowni Państwo, pracuje na oddziale onkologii ginekologicznej, i niby powinienem być „odporny” ale nie jestem, jakikolwiek komentarz w tej chwili jest ponad moje siły.

Jesli mogę Cię prosić o spełnienie tej ostatniej prośby Pacjentki to udostępnij jej list. Ale myślę że każdy dorosły człowiek w tym kraju powinien ten list przeczytać.

Pani Eutanazjo - to tak głęboki i potężny przekaz, że ja mogę tylko powiedzieć : DZIĘKUJĘ. Myślę, że wszyscy : wierzący i niewierzący, lewoskrętni i prawoskrę

tni jesteśmy z Panią. Nie jest Pani sama.

Z wyrazami szacunku

Dr Maciej Jędrzejko Tata Ginekolog


https://www.facebook.com/share/p/1BeiMDNbsE/


#eutanazja #onkologia #medycyna #nowotwory

45f1a745-2ba2-403c-b8ac-79804860e293

@moll czy nie uważasz że ten obrazek to manipulacja? Cały ten wpis opiera się na emocjach. Wpływanie na emocje, tak silne emocje, w tak trudnej i skomplikowanej sprawie nie spełnia znamion manipulacji? Manipulacji, bo teza jak powinienem myśleć w temacie wybrzmiało dość mocno.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Cytat na dziś:


Ta dzielnica Ankh-Morpork znana była jako Mroki, wewnętrzny obszar miasta gwałtownie potrzebujący rządowego wsparcia, albo jeszcze lepiej miotacza ognia. Trudno by go nazwać zaniedbanym, gdyż wymagałoby to rozciągnięcia znaczenia tego słowa do granic wytrzymałości. Mroki przeszły granicę zaniedbania i znalazły się daleko po drugiej stronie, gdzie po czymś w rodzaju Einsteinowskiej przemiany osiągnęły wspaniałość okropieństwa, którym pyszniły się niczym nagrodą w konkursie architektury. Dzielnica była hałaśliwa, duszna i cuchnęła jak klepisko obory.


Terry Pratchett, Mort


#uuk

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Cytat na dziś:


– Bardzo bym się ucieszył wiedząc, gdzie jestem – wyznał Mort.


Mężczyzna był zaskoczony.


– To Ankh-Morpork – oznajmił. – Każdy by zauważył. I wywąchał.


Terry Pratchett, Mort


#uuk

Zaloguj się aby komentować

636 + 1 = 637


Tytuł: Myszy i ludzie

Autor: John Steinbeck

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Format: książka papierowa

ISBN: 9788382950809

Liczba stron: 120

Ocena: 7/10


Prywatny licznik: 16/24


To moje pierwsze zetknięcie ze Steinbeckiem i muszę je uznać za satysfakcjonujące. Konstrukcja dobra, tłumaczenie też. Postaci nie polubiłam. Zakończenie uważam za wyjątkowo adekwatne i moja ocena całości wynika głównie z niego.


Książka to dobre dopełnienie lektury Orwella "Na dnie w Paryżu i w Londynie", choć inne realia, ukazuje taką samą mentalność ludzi znajdujących się na skraju (a może raczej na granicy?) ubóstwa.


Resztę przemyśleń zostawiam sobie na wspólną dyskusję nad tytułem


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #dwanascieksiazek #ksiazki #czytajzhejto

badf82b0-340a-49f5-b0a7-460e10a60510

Zaloguj się aby komentować

Cytat na dziś:


– Wolne popołudnie – powtórzył Mort.


(...)


ALE DLACZEGO? – Śmierć nie mógł zrozumieć. PRZECIEŻ NIE NA POGRZEB BABCI, dodał. WIEDZIAŁBYM COŚ O TYM.


Terry Pratchett, Mort


#uuk

Zaloguj się aby komentować

Cytat na dziś:


[Mort] Czasem odwiedzał ogromną bibliotekę Śmierci i czytał z szybkością i zachłannością typową dla tych, którzy pierwszy raz poznali magię słowa pisanego.


Oczywiście, większość książek w bibliotece stanowiły biografie.


Pod jednym względem były niezwykłe: same się pisały. Ludzie, którzy już umarli, wypełniali swoje książki od okładki do okładki, a tym, którzy się jeszcze nie urodzili, musiały wystarczyć czyste kartki. Natomiast ci pomiędzy... Mort stwierdził – zaznaczając miejsca i przeliczając dodatkowe linijki – że do pewnych książek nowe akapity dochodziły w tempie czterech do pięciu dziennie.


Terry Pratchett, Mort


#uuk

Zaloguj się aby komentować

624 + 1 = 625


Tytuł: Pociągnięcie pióra. Zagubione opowieści

Autor: Terry Pratchett

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Format: książka papierowa

ISBN: 9788383521992

Liczba stron: 288

Ocena: 7/10


Prywatny licznik: 15/24


Gdy po raz pierwszy natknęłam się na wzmiankę o sensacyjnej publikacji "nowych, zupełnie nieznanych" opowiadań Terrego Pratchetta (niech mu ziemia lekką będzie), poczułam się urażona i zniesmaczona. Uznałam to za kolejny przejaw żerowania na pisarskim truchle i dorabianiu się na pozostawionych szkicach i notatkach. I tutaj przyznaję się do zbyt płytkiego zgłębienia sprawy i zbyt szybkiego wydawania osądów! Pociągnięcie pióra są bowiem zbiorem opowiadań, które autor publikował w prasie pod nazwiskiem własnym lub pseudonimami w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, więc nie ma mowy o żerowaniu na czymkolwiek. Jest za to ogromny fart i równie wielki ogrom pracy, który został włożony w to, by wyłuskać te teksty, zestawić je i podać "na tacy" szerokiej publiczności.


A same teksty? Przeważnie króciutkie, ale reprezentujące dobry i równy poziom, charakterystyczne dla twórczości Pratchetta humor, błyskotliwość, momentami zaskakującą perspektywę. W opowiadaniach, w przeciwieństwie do powieści, autor nie musiał skupiać się na rozbudowywaniu świata przedstawionego - nie ma więc tu tej "nieporadności", jaka towarzyszy pierwszym książkom z serii ŚD - w pobieżnie zarysowanej scenerii czytelnik skupia się na akcji, a akcja jest oddana w sposób wciągający i wyczerpujący. Te historyjki są przyjemnie zamknięte, nie pozostawiają zbytniego pola do rozwinięcia narracji, więc nie ma w tym też niedosytu.

W opowiadaniach wnikliwy czytelnik znajdzie również pomysły i motywy, które trafiły później do historii Świata Dysku, także to przyjemny smaczek dla fanów ŚD, trzeba być czujnym!


Zbiór został opatrzony w przyjemny wstęp Neila Gaimana, z którego konstatacjami, co do pisarzy umarłych się zgadzam oraz bibliografią, z której możemy się dowiedzieć o dokładnym pochodzeniu poszczególnych opowiadań.


Bardzo polecam, a fanom Świata Dysku polecam jeszcze bardziej!


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #dwanascieksiazek #czytajzhejto

c8ceab68-2d80-4dc9-8fa6-e8954de49f48

Zaloguj się aby komentować

Nie wiem czy ktoś jeszcze czekał na ten dzień, ALE... Jest już dostępne wznowienie Atramentowego serca Cornelii Funke. Okładka całkiem ładna


Wydawnictwo zapowiada wznowienie całej serii plus wydanie czwartego tomu


Atramentowe serce to pierwsza część trylogii autorstwa Cornelii Funke, która zelektryzowała świat w 2003 roku. Wznawiamy wszystkie trzy tomy w zupełnie nowej oprawie i – uwaga - wydajemy nowy czwarty tom, który autorka, nazywana "niemiecką Rowling", zdecydowała się napisać po wielu latach!


https://wydawnictwokropka.com.pl/ksiazki/134-atramentowe-serce


#ksiazki

1aa0864d-d1e8-42e3-95c9-f8643a4835be

Zaloguj się aby komentować

Cytat na dziś:


MUSISZ NAUCZYĆ SIĘ EMOCJI BARDZIEJ ODPOWIEDNICH DLA TEGO FACHU.


– To znaczy?


OSTROŚCI UMYSŁU.


Terry Pratchett, Mort


#uuk

Zaloguj się aby komentować

Bunt dwulatka


“Zaczekaj! Owiń się chociaż w ręczniczek!”

Lecz ona goła, w ogóle nie słucha,

Po domu biega na prośby me głucha,

A teraz płacz - bo rąbnęła w stoliczek…

Niosę sztandar nie ręczniczek

Czemu naród mnie nie słucha

Czy publika całkiem głucha?

Wywrócimy ten stoliczek!


Wszelkie podobieństwo do kandydatów na urząd przypadkowe

Zaloguj się aby komentować