Wygląda na to że mój wysłużony HDD w końcu zdechł na dobre. Już od jakiegoś czasu słabo sobie radził ale w końcu przestał działać całkowicie, przy rozruchu słyszę że próbuje dygnąć i w biosie go nadal widać, ale już Windows go nie wykrywa.
Znacie jakieś programy którymi mógłbym spróbować go ożywić i skopiować jakoś dane? Będąc przezorny przeniosłem większość ważnych rzeczy zawczasu więc w sumie poradzę sobie, ale jakieś tam stare zdjęcia, pliki do skończonych projektów i takie tam byłoby jednak spoko odzyskać - ktoś coś?
@hellgihad jeśli jest uszkodzony mechanicznie i nie da się z niego czytać danych to zostają tylko specjaliści od odzyskiwania. Jeśli jeszcze coś z siebie wypluwa to musisz zrzucić obraz tego dysku, który będzie poszatkowany pewnie, i odzyskać co się da jakimiś innymi programami, jest tego trochę
@hellgihad - podepnij dysk normalnie do kompa gdzie masz zabootowanego Linuxa (może być nawet zabootowany z pendrajwa na USB). Tylko nie podpinaj dysku do przejściówki na USB, a natywne do złącza np. SATA.
Jak dysk już nie działa całkowicie to pozostaje Ci odzyskiwanie danych w laboratorium gdzie w atmosferze ochronnej przeszczepią części z podobnego dysku - jest to drogie rozwiązanie i nie gwarantuje odzyskania żadnych danych jak na przykład talerze z danymi są mocno porysowane lub w inny sposób uszkodzone.
@koszotorobur Dzięki, spróbuję. Myślałem kurde że to będzie prostsze bo pamiętam że za czasów Win XP były jakieś programy do odzyskiwania danych z takich dupniętych nośników.
W laboratorium się nie będę bawił bo tak jak pisałem żadnych mega ważnych rzeczy tam nie ma.
@TytusBomba Niby nie ma ale jakoś ostatnio widać dziwną korelację że im więcej woke, tym chujowsza gra. Nie wiem czemu tak się dzieje, może BG3 najpierw skupił się na gameplayu a potem dosypał woke a inne studia robią to na odwrót?
@hellgihad ja czekam na GTA 6 i na to, że na bank będzie tam jebanie po transach, na stówę to zrobią. Myślę, że znajdą się tam religie i inne takie jak np.: Trumpianie na Kapitolu. Szkoda, że będę wtedy mieć 90 lat, ehh...
@kejdzu Ciężko stwierdzić. Skoro krytyczne opinie są uciszane, ciężko wierzyć tym pozytywnym... Ja tam sobie odpuszczę ale jeśli chcesz sprawdzić to polecam poczekać z miesiąc po premierze żeby zobaczyć prawdziwe recenzje, a nie te opłacone
Peterson jest jednym z bardziej popularnych psychologów (czy też już może filozofów) w internecie. Kontrowersyjna postać której jednak lubię posłuchać bo znajduję w jego wykładach sporo ciekawych rzeczy. Po książkę sięgałem już kilkukrotnie w angielskim oryginale ale dopiero teraz udało mi się ją ukończyć, głównie dlatego że czytanie jej wymaga sporego skupienia.
Podzielona jest ona na 12 rozdziałów, po jednym na każdą z tytułowych zasad, z mniejszymi podrozdziałami stanowiącymi dość obszerne rozwinięcie i uzasadnienie każdej porady. I trzeba przyznać, że w celu objaśnienia tych zasad autor sięga naprawdę w wielu czasem dość nieoczywistych kierunkach, od historii ze swojego życia, poprzez przykłady z psychologii aż po najstarsze biblijne przypowieści. Mimo że czasem mądrości Petersona zakrawają o patos, wszystko jest bardzo spójnie i logicznie podane, i czuć że autor spędził mnóstwo czasu na dojście do wniosków które prezentuje.
Na pewno sięgnę po jego nową pozycję jak tylko pojawi się jej polski przekład.
@l__p chyba taka jest specyfika amerykańskich autorów książek rozwojowych. " Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi" było dla mnie tragedią w czytaniu, bardzo się zmęczyłem przez lanie wody. Petersona nie czytałem tylko inne opisy, i on z swoimi dowodami, sięga do prehistorii.
@Dudleus Ciezko stwierdzic bo dopiero niedawno ja skonczylem i generalnie wiedzialem czego sie po niej spodziewac, bo znam poglady Petersona. Na pewno troche inaczej zaczalem patrzec na Biblie i ogolnie religie. Nie to ze zaczne od razu chodzic do kosciola bo ta instytucja jest dla mnie nadal spalona, ale wartosci przedstawione w tekstach biblijnych zdaja sie miec sporo sensu jesli przyjmie sie interpretacje autora.
Goku dostaje magiczną fasolkę od Yajirobe który kitrał się nieopodal i ku przerażeniu wszystkich częstuję nią również Piccolo który odzyskuje siły i odgraża się że następnym razem to już na pewno pokona Goku
Po krókim pożegnaniu Goku oddala się z nowo poznaną żoną w bliżej nieokreślonym kierunku.
I tak oto dochodzimy do kresu historii która rozpalała wyobraźnię dzieciaków w całej polsce na przełomie tysiącleci.
Ciężko uwierzyć że to już ostatni odcinek i że mi się chciało xD
Dzięki wszystkim obserwującym i komentującym za aktywność i pierony - na tym zakończymy tę serię bo Dragon Ball Z oprócz tego że jest niemal dwa razy dłuższy to imo po sadze Freezy robi się tak średnio ciekawy
Po potężnym ataku Piccolo z Goku nie pozostaje nawet ślad. Demon wpada w euforię wierząc że teraz nic nie jest w stanie stanąć mu na drodze do zawładnięcia światem. Okazuje się jednak że Goku ma jeszcze jednego asa w rękawie, nauczył się on bowiem - podobnie jak Kuririn i Ten Shin - latać. Ostatkiem sił wzbija się w powietrze tuż przed atakiem Piccolo i wykorzystując grawitację zadaje mu ostateczny cios.
Piccolo bez sił wypada z ringu a Goku zostaje w końcu mistrzem świata sztuk walk! No i ratuje świat przy okazji
Ja tam kolesia nie znam ale mój dobry kumpel go mocno śledził i nawet brał udział w tych loteriach i mnie namawiał żebym też kupił, bo czemu nie - a nuż widelec.
Dosłownie wczoraj z nim gadałem że coś tam się kręci na tego Buddę to się żachnął że ludzie zazdroszczą i pitolą głupoty.
Podsyłam mu dziś każdego mema z tym krętaczem ale znosi to dzielnie, nie powiem
Piccolo wykończony po wykonaniu swojego najpotężniejszego ataku dostaje od Goku konkretny łomot który kończy się poteżną kamehamehą dosłownie wgniatając demona w ziemię.
Niestrudzony sędzia Tenkaichi Budokia rozpoczyna odliczanie do 10 aby wyłonić zwycięzcę starcia. Piccolo jednak resztkami sił odpala strzał który trafia Goku z opuszczoną gardą i przebija mu prawy bark na wylot, ajaj.
Piccolo jest już konkretnie wkurzony, a wkurzony demon to złe wiadomości. Doprowadzony do białej gorączki odpala swój najmocniejszy atak czyli potężną falę energii która zmiata z powierzchni ziemi cały kompleks turniejowy i większość pobliskich zabudowań. Ekipa Goku przeżywa tylko dlatego że chowa się do naprędce wykopanej dziury w ziemi.
No ale Goku też przeżywa, biorąc to na klatę jak przystało na kozaka. Ucieczka z ringu to przecież dyskfalifikacja z turnieju
Chłopaki zaczynają odczuwać konkretne zmęczenie przedłużającą się walką. Piccolo widząc że nie może sobie poradzić z Goku zaczyna się ostro wkurzać. Jego kolejny atak ro zwykła kula energii, która jednak okazuje się samonaprowadzającym pociskiem wymierzonym w przeciwnika. Po kilku bezcelowych próbach ucieczki Goku ustawia się na wprost Piccolo i robi kolejny unik. Demon nie ogarnia na czas planu Goku i dostaje w czambo swoim własnym atakiem który jak się okazuje był dość potężny aby pokiereszować mu lewą rękę.
No ale cóż, Piccolo to Piccolo. Demon odrywa zniszczoną kończynę która szybko mu odrasta - w pełni sprawna.
Kami Sama został wypuszczony z butelki więc Goku już nie musi się hamować i walka z Piccolo zoastrza się. W pewnym momencie Goku dostaje konkretnego strzała i Kami wkracza na ring aby pomóc swojemu podopiecznemu. Goku jednak nie chce pomocy, po pierwsze dwóch na jednego to nieuczciwe, a po drugie zdyskwalifikowali by go z turnieju
Pozwala więc demonowi na darmowy cios w ramach rekompensaty za złamanie zasad, wprawiając nielicznych pozostałych widzów w konkretne osłupienie.
Goku nie za bardzo przejmuje się nagłym powiększeniem swojego przeciwnika i bez problemu posyła go na matę jednocześnie heheszkując że z takim rozmiarem to sobie na luzie poradzi. To lekko denerwuje SZATANA SERDUSZKO który aby udowodnić swoją potęgę powiększa się jeszcze bardziej, ledwo mieszcząc się na ringu.
Okazuje się że szydzonko z przeciwnika to był podstęp. Goku wskakuje ogromnemu Piccolo wprost do ust i kradnie z jego trzewi butelkę z Kami Samą zapieczętowanym Mafubą.
Za niedługo wychodzi dwójka więc stwierdziłem że trzeba by w końcu nadrobić Kingdom Come i kurde, podoba mi się. Nie wiem czy to tylko ja mam takie wrażenie ale ta gra ma taki Gothicowy sznyt.
jesteś gównem i byle żołnierz rozsmaruje Cię po całej łące
dziwny system walki
co ty k⁎⁎wa robisz w moim domu? Won bo psami poszczuje
nauka rzemiosła u mistrzów
jakiś taki podobny klimat z tymi chałupami i zamkami
orki... no dobra orków nie ma
Tylko te bugi... zdziwiony jestem bo to już ma kilka lat więc myślałem że połatane, a tam problemy z fpsami w cutscenkach, zablokowałem się dwa razy wsiadając na konia. Niemniej bardzo zacne, pół wieczora spędziłem czytając kodeks o papieżach, Wacławach, Radzikach czy jak działały zamtuzy czy garbarnie xD
@hellgihad ja niedawno usiadłem i dokończyłem specjalnie przed 2. Kombosow w walce za całą grę nie opanowałem, tylko dziugalem pchnięciem dobra opcja jest strzelanie z łuku w łeb podczas pojedynków.
Jakieś bugi mnie wczoraj oblazły na hejto i wczorajszy wpis się zduplikował, no ale już niech będzie. Dragon Balla nigdy za wiele
Piccolo przeżywa Megamehamehe, ale jest mocno poharatany. Zniszczone ubranie sprawia że publiczność zgromadzona na turnieju zaczyna zauważać jego podobieństwo do pewnego demona który sterroryzował świat 3 lata temu. Piccolo potwierdza że jest inkarnacją Piccolo Daimao i jak tylko upora się z przeciwnikiem utopi świat w rozpaczy. Taka deklaracja sprawia że większość widzów bierze nogi za pas, na placu boju zostaje tylko ekipa Goku i oczywiście pan prowadzący.
Demon tymczasem prezentuje kolejną dziwną technikę rodem z nameczańskich równin... ekhm znaczy piekielnych otchłani.
Piccolo planuje ponowić atak i zdmuchnąć kompleks turniejowy wraz z wszystkimi widzami z powierzchni ziemi. Goku mimo swej potęgi powstrzymuje się przed atakowaniem demona mając w pamięci że jego śmierć oznacza też śmierć Kami samy.
Kuririn zdaje sobie sprawę że przecież można będzie wskrzesić Kami samę za pomocą smoczych kul co wystarcza Goku aby bez zbędnych ceregieli j⁎⁎⁎ąć w przeciwnika największą kamehamehą jaką (do tej pory) widzieliście.
Zdaje się że wraz ze śmiercią Kami smocze kule też przestałyby działać ale dobra tam, skąd mieli o tym wiedzieć
Piccolo planuje ponowić atak i zdmuchnąć kompleks turniejowy wraz z wszystkimi widzami z powierzchni ziemi. Goku mimo swej potęgi powstrzymuje się przed atakowaniem demona mając w pamięci że jego śmierć oznacza też śmierć Kami samy.
Kuririn zdaje sobie sprawę że przecież można będzie wskrzesić Kami samę za pomocą smoczych kul co wystarcza Goku aby bez zbędnych ceregieli j⁎⁎⁎ąć w przeciwnika największą kamehamehą jaką (do tej pory) widzieliście.
Zdaje się że wraz ze śmiercią Kami smocze kule też przestałyby działać ale dobra tam, skąd mieli o tym wiedzieć