Już jest!! Kto rano wstaje, ten już nazajutrz książki dostaje.
... tyle, że właśnie zauważyłem, że brakuje mi jednego tomu z cyklu Roboty. A byłem święcie przekonany, że mam komplet.
Ah shit - here we go again.
#ksiazki #gownowpis #chwalesie



Już jest!! Kto rano wstaje, ten już nazajutrz książki dostaje.
... tyle, że właśnie zauważyłem, że brakuje mi jednego tomu z cyklu Roboty. A byłem święcie przekonany, że mam komplet.
Ah shit - here we go again.
#ksiazki #gownowpis #chwalesie


Zaloguj się aby komentować
Nareszcie!! Ostatnia brakująca książka z serii Fundacja, na którą polowałem od kilku lat. Wydawnictwo się w końcu zlitowało i zrobiło dodruk. Jaram się.
#ksiazki #gownowpis #chwalesie

Zaloguj się aby komentować
210 308 + 22 + 29 = 210 359
DPD wraz z cotygodniową kontrolą Punktu Wymiany Poezji
I przy okazji testy sprzętu przed l'Eroica
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rowerowyrownik #leroica


Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry się z Państwem,
Zaczął się nowy tydzień, a więc pora na najświeższe wiadomości z #punktwymianypoezji spod ramki przy Wrzeniu Świata w Warszawie. A dzisiaj naprawdę dużo się zadziało. I to nie tylko dlatego, że na ulicy Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego nastąpiła poranna kumulacja śmieciarek i dostawczaków, które na pół godziny skutecznie zablokowały mi dostęp do ramki, ale przede wszystkim ze względu na obfitość zbiorów. No takich plonów to za swojej kadencji nie kojarzę. Jeśli faktycznie jest tak, jak pisała Wisława Szymborska w wierszu "Niektórzy lubią poezję", że: "będzie tych osób chyba dwie na tysiąc", to pod ramką musiało się przetoczyć w weekend jakieś 2000 ludzi, ponieważ wierszy znalazłem cztery (słownie: 4). Z czego trzy udało mi się rozczytać, a tego ostatniego się nie podejmuję. Choćby z powodu braku znajomości języka. Niemniej zdjęcia wrzucam wszystkie, może ktoś się pokusi. Kolekcję wisielców uzupełniłem standardowo zapasami z Centrali, oraz jednym swoim sonetem.
Na bogato proszę Państwa, na bogato!
——————————
Wychodzę na randkę
bez nadziei...
Nadzieja poszła przodem
Trzasnęła drzwiami
Zostawiła po sobie
Zapach moich perfum
I niedokończone zdanie
Wychodzę na randkę
Pod rękę z nadzieją,
Ja mam czerwone korale
Ona beret na bakier
Oczy nam się śmieją
Autor: Agape
——————————
Miło
Miło się spotkać z dawną swą rozpaczą
- słuchaj stara - powiedzieć
- co się z tobą stało
wyprzystojniałaś
nie pociągasz nosem
nie jesteś już jak diabeł smutny z urodzenia
wyleczyły się rany
wykąpały cię deszcze
można jędzę pokochać gdy żyje jeszcze
Autor: Ksiądz Jan Twardowski
——————————
Żygające posągi
(...) Pani dzisiaj, doprawdy, jest klasycznie... niedbała...
Pani, która tak zimno gra sercami cerceau,
Taka sztywna i dumna tak cudownie umiała
Nawet puścić się z szykiem po 3 szotach curaçao (...)
(...) A ja - wróg zasadniczy umęczonych kuluar,
Gdzie się myśli, i kocha, i rozprawia, i je,
Mam wieczorem otwarty popielaty buduar
Platonicznie podziwiam Pani déshabillé (...)
Autor: Bruno Jasiewski
——————————
Oraz dwa wiersze z "centralnej dystrybucji":
——————————
Wróble - dla Piotra
U Ciebie na balkonie
życie wydaje się spokojniejsze
słońce jest bliżej kręgosłupa
wróble liczą nasze wypalone papierosy
nikt nikomu nie przeszkadza
——————————
Z dedykacją
Znów pędzimy pustym blaskiem świata popędzani,
wypatrujemy wytchnienia w oddali.
Sztuczną miłością upojeni
prawdziwej nie zauważamy.
Obietnicami bez pokrycia kuszeni,
do kłamstwa się przyzwyczajamy.
Jednak teraz mamy już siebie,
wszystko się zmienić powinno,
lecz Ty zamiast wpatrywać się we mnie,
gonisz sukcesu widmo.
Z dedykacją:
dla tych, którzy zrozumieli,
że teraz miłość jest już
tylko sztuczna
Dominika
——————————
#zafirewallem #punktwymianypoezji - tag do czarnolistowania





Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry wieczór się z Państwem,
Dzisiaj jest ten dzień. Dzisiaj jest 17 dzień sierpnia, niedziela. Ale przede wszystkim dzisiaj jest dzień, w którym wychodzi na wolność kolega założyciel i opiekun tej społeczności - jaśnie nam panujący (nawet z pierdla) @Rozpierpapierduchacz . Pomyślałem sobie, że może z tej okazji zrobię koledze niespodziankę. A co może być lepszym prezentem dla Manata niż recenzja. Recenzja podwójna, proszę Państwa. Recenzja zarówno pióra jak i atramentu. Tego pióra i tego atramentu.
Pióro, które Państwu za chwilę opiszę pojawiło się już na tym portalu. Kiedy niecały rok temu wrzucałem zdjęcia i kilka zdań na jego temat, pióro było w stanie dziewiczym - nigdy nie zaznało kropelki atramentu i nigdy nie sunęło czubkiem stalówki po papierze. I tak jak dziewicze było pióro, tak dziewiczy był również mój wpis na hejto.
Jednak od tego czasu wiele się zmieniło, ponieważ tak jak swoją zachętą do pisania o piórach @Rozpierpapierduchacz rozdziewiczył mnie na hejto, tak na ostatnim spotkaniu Kawiarni za Firewallem w Grudziądzu swoją cnotę oddał mu mój Waterman Serenite. A potem, parafrazując pewne powiedzenie “pióro raz puszczone, dalej puszcza się samo”, oddał się wszystkim pozostałym uczestnikom. Znaczy Waterman się oddał, nie @Rozpierpapierduchacz .
W ten lekko zawiły i pokrętny sposób przedstawiłem Państwu jednego z bohaterów niniejszego wpisu.
Drugim bohaterem jest atrament. Ale nie byle jaki atrament. Jest to atrament jedyny w swoim rodzaju. Prototyp z manufaktury “Manatowe Pigmenty” o wdzięcznej nazwie “Intymne Soki Manata”, powstały w wyniku zmieszania kropli każdego atramentu z kolekcji Manata oraz miłości. Miłości już bez kropli, mam nadzieję. A ja, proszę Państwa, jestem w posiadaniu jedynego istniejącego kałamarza. Kałamarz ten został mi przekazany na początku lipca podczas osobistej audiencji u ojca założyciela, wraz z uściskiem dłoni.
Dłoni nie myję do dzisiaj.
Ale przejdźmy do rzeczy.
Waterman Serenite
Pióro Waterman Serenite produkowane było w kilku różnych wersjach. Wersje nielimitowane: Black, Blue i Grey oraz edycje limitowane: Cocobolo Wood (3000 sztuk), Maki-E (White Tiger, Snake, Rising Dragon, Phoenix, Kirin, Crane) oraz wersja inspirowana żywiołami (Powietrze, Ziemia, Ogień i Woda). Mój egzemplarz to oczywiście ta bieda wersja - Grey.
Jak przystało na wersję dla ubogich, stalówka wykonana jest z 18-karatowego złota, rodowana i posiada wygrawerowane jakieś symbole “W”, “18K” oraz “750”. Korpus i skuwka pióra wykonane są ze szczotkowanego aluminium, które nie dało się pomalować, więc w celu dodania mu odrobiny prestiżu zostało, cytuję: “pokryte cząstkami węgla” w jakimś skomplikowanym procesie o poważnie brzmiącej nazwie Physical Vaporization and Deposition, w skrócie PVD, co brzmi raczej jak nazwa choroby wenerycznej. W każdym razie, dzięki temu procesowi pióro ma ciemnoszary kolor, który podobno wygląda bardziej elegancko. Całości dopełnia błyszczący pierścień o geometrycznych wzorach, które mają nam się kojarzyć z krystalicznymi formami skalnymi. Oraz klips wykonany z litego srebra.
Korpus, niezależnie od wersji pióra, ma wygięty, asymetryczny (trudne słowo) kształt, który (co już chyba pisałem) ma nawiązywać do kształtu katany - tradycyjnego japońskiego miecza. Szczególnie ładnie wygląda to w tej limitowanej wersji dla bogaczy Maki-E.
Pióro zostało wycofane z produkcji, co spowodowało, że stało się ono artykułem kolekcjonerskim i systematycznie rośnie ich wartość. Nawet tych bieda wersji. Chociaż nie jest jakość szczególnie trudne do zdobycia. O ile ktoś dysponuje kilkoma (bieda wersje) albo kilkudziesięcioma tysiącami cebulionów.
Dobrze, to może teraz troszkę moich subiektywnych uwag. Serenite (przynajmniej to moje - z amelinium) jest dość ciężkie. I jest cholernie dobrze wyważone. Serio. Nie przypominam sobie, żadnego innego pióra, które tak dobrze leżałoby w ręku. Co więcej, pomimo tego swojego nienachalnie prostego kształtu, pióro można postawić pionowo. I będzie tak skubane stać. Bardzo ciekawy jest sposób odkręcania sekcji od korpusu, co mam nadzieję udało mi się uchwycić na załączonym filmiku ( https://streamable.com/zw3jn1 ). We wszystkich innych piórach jakie posiadam sekcja jest po prostu wkręcana albo “na wcisk”. Tutaj też niby jest wkręcana, ale obracamy nie sekcją (albo korpusem) ale pierścieniem, a sekcja magicznie wysuwa się do góry. Dzięki temu ma ona stałą pozycję względem osi korpusu i zawsze układa się tak samo. Nawet gwint skuwki jest tak skonstruowany, że pióro zawsze zakręca się tak samo i wszystkie elementy są w stałych pozycjach względem siebie. Magic!
Jeśli chodzi o stalówkę, która jest w rozmiarze F, to jest dość gruba. I jest gładka. Gładka jak pupa niemowlaka. Ona się nie przesuwa po kartce, ona po niej płynie. Głaszcze papier jak ja żonę kiedy mam ochotę - jak to mawia @George_Stark - się przyssać. I jest mokra (tu daruję sobie porównania), chociaż bez przesady. Tak w sam raz. Wszystko powyższe sprawia, że feedback jest fenomenalnie łagodny i przyjemny. Chociaż to może być też zasługa atramentu…
Intymne Soki Manata
Przez chwilę (nawet taką dłuższą) zastanawiałem się czy się odważyć zalać Serenite tym prototypem. Ale kto nie ryzykuje, ten nie… No coś tam z księżniczkami, czy jakoś tak. No więc zalałem.
I…
Kyrie Elejson! Panie, dej Pan tego towaru więcej!
Nie wiem jak kolega to zrobił, ale atrament ma tak nieokreślony kolor, że aż jest piękny. Ni to szary, ni to zielony, ni to granatowy - takie wspaniałe ch… wie co, zależnie od kąta patrzenia. A nie dość, że mieni się w oczach, to jeszcze całości smaku dodaje shimmer. Ludzie, to błyszczy jak @Rozpierpapierduchacz po resocjalizacji.
Nie leje.
Nie maże.
Nie zasycha i nie zatyka (na ile mogę na razie powiedzieć).
Smakuje… w sumie to nie wiem jak smakuje.
No cudo.
A najlepsze jest to, że ten nijaki, szaro-niebiesko-momentami-zielono-grafitowo-shimmerowy kolor idealnie pasuje do ciemnego, powęglowanego aluminium w Serenite. Zaczynam podejrzewać, że @Rozpierpapierduchacz zaślepiony miłością od pierwszego wejrzenia do Serenite celowo siedział i mieszał te kolory tak długo, aż uzyskał taki, który będzie do Watermana perfekcyjnie pasował.
Przyznaj się Kolego!
#piorawieczne





Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry się z Państwem,
Chociaż rymy w bieżącej edycji sprawiają wrażenie wdzięcznych i przyjemnych, to nijak nie chciały się dopasować do tego co akurat mi w głowie siedziało. I chociaż próbowałem je na różne sposoby ugniatać i naginać to jednak okazało się, że nie dałem rady nimi powiedzieć, tego co powiedzieć chciałem. Postanowiłem więc dostosować się do prośby organizatora i go oszukać czy też zmanipulować (zwłaszcza w zakresie wspomnianych rymów) a wynik tego oszustwa czy też manipulacji przedstawiam poniżej.
Blaszane pudełko
Pojawia się nagle, na półce gdzieś w domu,
Gdy w życia przestrzeni się mieścić przestajesz,
I podręcznym bagażem nagle się staje,
Blaszane pudełko, niepotrzebne nikomu.
Tam babcie chowają przybory do szycia,
Dziakowie nakrętki i gwoździe ze stali,
Ty chowasz w nim listy i pocztówki z oddali,
Miłosne wyznania, gromadzone skrycie.
Teraz kusi na półce między książkami,
Jak magnes przyciąga spragnionych słodyczy,
Bo ciasteczek kruchych obietnicą mami.
Zawiodą się jednak srogo łasuchy,
Gdy w środku słodkiej nie znajdą zdobyczy,
Lecz z życia czyjegoś intymne okruchy.
#zafirewallem i może #nasonety , chyba, że organizator zadecyduje inaczej to tylko #wolnewiersze
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry wieczór się z Państwem,
Co prawda mamy remis z @Jakub_Hermann , ale kolega prosił o wyręczenie, więc jesteście Państwo skazani na mnie. W takim razie rymy kradnę od pana Jana Stanisława Skorupskiego, temat wysysam z palca i zapraszam na gimnastykę.
Temat: Rozważania o życiu, wszechświecie i całej reszcie
Rymy: rozumu - poniedziałek - przedziałek - tłumu
Miłej zabawy i udanego rymowania
#zafirewallem #naczteryrymy
Zaloguj się aby komentować
Dobra ferajna, tutaj trzymamy kciuki za koleżankę @Wrzoo, która właśnie idzie na rozmowę o pracę. Właściwa akcja o 13:30, ale wrzucam wcześniej, żeby był czas na przygotowanie paluchów.
#gownowpis #trzymajciekciuki
Zaloguj się aby komentować
207 666 + 27 = 207 693
Nocna pętla Ronalda McDonalda z curkom
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rowerowyrownik



Zaloguj się aby komentować
207 126 + 24 + 26 = 207 176
Dzisiejsze DPD, w tym między innymi wycieczka do Punktu Wymiany Poezji.
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rowerowyrownik



Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry się z Państwem,
Kolejny tydzień i kolejna wycieczka do ramki w Punkcie Wymiany Poezji przy Wrzeniu Świata. I taka niespodzianka! Niespodzianka dlatego, że nie dość, że wiersze wisiały dwa - nie zero, nie jeden, ani nie trzy, ale właśnie dwa, to na dodatek jeden napisany na maszynie do pisania (@George_Stark zobacz, ktoś pisze bez komputera, klawiatury i... naciskania myszki) a drugi ozdobiony rysunkiem. Co prawda przez rozmieszczenie tekstu z powodu tego rysunku i przez charakter pisma autorki /autora(?) miałem niezłą łamigłówkę z samego rana. Ale chyba dałem radę. Sami Państwo oceńcie
wiersz z obrazkiem
Jak się weźmie Netanyahu,
Najemy się wszyscy strachu,
A jak dołączy Putina,
Nikt tego nie wytrzyma
——————————
Morska ballada
W czasach,
konkretnie w dziesięciu oddzielnych czasach,
gdy pre-sztorm przytapia słoną wodą,
czerwona flaga rozwiewa styk piachu,
beżowy kryształ strzyże martwy naskórek,
kończy się miejsce na kartkach,
odpinają się ludzkie agrafki,
a odrzutowiec przecina chmury
szybciej niż światło słońca, zupełnie nie proszony,
siadam u stóp kubistego kościoła
na jedynej ławce w mieście.
Witraż umarł nad zachodem słońca,
zmartwychwsta w siódmym czasie.
Mrówki muszą z bliska podziwiać piękne wizje,
na pewno.
Wbrew pozorom
nieuchwytna morska bryza dusi
i kotwica jest podobna do krzyża.
Każde muśnięcie fali zmywa z głowy pomysły.
Cieszę się jak głupiec, jeszcze,
bo z trzynastu słonych czasów
zostały zaledwie trzy.
Irys K.
——————————
I klasycznie wiersze z "centralnej dystrybucji":
——————————
W moich wierszach
wersy oddzielam motylem
a na końcu trzepoczących myśli
stawiam stokrotkę
mam na Twoim punkcie hortensję
tęsknię literami i piszę
upajając się waniliowym d(r)eszczem.
I to nie przypadek, że odmieniam nas przez ważki.
Ola Gliniecka
——————————
d_nonomnismoriar_g
te ziarna, które eksplozja poniosła
te co potencjał swój cały wybebeszyły
te ziarna co pożeram jak światy całe
te ziarna już skończone
są jeszcze te na dnie czary, wyleżane
i mimo czasu, co przez palce leci i leci
one wciąż rozwój pod skorupą swą trzymają
te ziarna - smutne, drobne
te ziarna co wchodzić by się mogły
więc je chowam, pod ziemię
tak jak chowa się larwa muchy
oby wyrosły i mnie przerosły
tak jak przerasta mnie larwy mucha
——————————
Wiosenne przytulanie
Tuli pan i tuli pani
Ciągle tulą się płatkami
W przytuleniu utuleniu
Tulipanią po swojemu
Aż zazdroszczą im wtulania
Którym mało przytulania
Lecz nieładnie tak zazdrościć
Bo przytulić się jest prościej
Wielką moc ma przytulanie
A więc szybko przytul Anię
Szybko kogoś przytul leniu
Trwaj w wiosennym przytuleniu
Danuta Sut-Karykowska
——————————
eMOCje
Obawo moja!
Poszukaj odwagi i idź tam,
gdzie ona poprowadzi.
Zagubiona ulgo!
Zatańcz kankana,
śmiej się i raduj do białego rana.
Siostry moje,
tęsknoto i ty skrępowanie!
Błagam, wyjdźcie już za mąż,
takie daję wam zadanie.
I wy bracia moi,
lęku i wstydzie!
Poproście o rękę wiarę i siłę.
A ja obiecuję,
że odwiedzać was będę,
bo w równowadze
jest życia zaklęcie...
Monika Orzechowska
——————————
#zafirewallem #punktwymianypoezji - tag do czarnolistowania





Zaloguj się aby komentować
206 433 + 35 + 24 = 206 492
Hej ho, hej... A kogo ja będę oszukiwał? - czyli dzisiejsze DPD.
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rowerowyrownik



Zaloguj się aby komentować
204 230 + 27 + 27 = 204 284
Warsaw frajdej rides
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rowerowyrownik
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry wieczór się z Państwem,
Rozpoczynając tydzień temu dobiegającą właśnie końca LXXXVII (słownie: 87) edycję naszej zabawy #nasonety w kawiarnii #zafirewallem napisałem, że to zrzędzenie (przez "ę" - literówka intencjonalna) losu sprawiło, że otwarcie jej (edycji) przypadło właśnie mnie w zaszczycie. Zrzędzenie to w osobie kolegi @George_Stark całkiem dosłownie nawet „zrzędło”, że wybrany przeze mnie utwór Odpowiedź, autorstwa pana Juliana Tuwima, utworem diproposta miał zaszczyt już być. I nawet była to prawda. Wiem, bo sprawdziłem. I wiem nawet, a wiedzą tą dla porządku się podzielę, że uprzednio wybrała go pani @KatieWee .
Szczęśliwie okazało się jednak, że konieczność ponownego rymowania do tego samego utworu zupełnie Państwu nie przeszkodziła, przez co Państwa odpowiedź na Odpowiedź była naprawdę pokaźna, choć mocno też skoncentrowana, bo w zaledwie kilku, a chcąc być dokładnym - w pięciu poetkach i poetach. W ten sposób zgrabnie przeszliśmy do cyferek.
A zatem krótka statystyka:
sonetów - sztuk 14 (szok!)
uczestników - sztuk 5, w tym pań - sztuk 2, panów - sztuk 3.
Jak łatwo policzyć daje to po dwa sonety na dzień i średnio po 2.8 sonetu na głowę. A skoro o głowach mowa, to prezentują się one następująco:
pani @moll - 1 sonet
pani @KatieWee - 1 sonet
pan @RogerThat - 3 sonety
pan @George_Stark - 8 sonetów (sic!)
i pan @fonfi, czyli ja - 1 sonet
Skoro formalności mamy za sobą, możemy przejść do tej ciekawszej części, czyli do przeglądu tygodnia. Zapraszam.
Nimf by @George_Stark
Nikogo nie zaskoczę jeśli napiszę, że pierwszy ze swoim wytworem zgłosił się nasz kolega założyciel @George_Stark. Sonetem, którego tytuł (Nimf - przyp. red.) wbrew pozorom nie jest żadnym akronimem, kolega zwraca naszą uwagę na problem asymetrii w języku polskim. Zwraca jednak uwagę na ten aspekt asymetrii, który w szerokopojętych “massmediach” jest na co dzień pomijany, czyli na problem męskich odpowiedników nazw żeńskich - tak zwanych maskulinatywów. I chociaż obiema rękami podpisuję się pod wzbogacaniem języka, zarówno formami żeńskimi jak i męskimi, z których to język ten został tak bezkompromisowo w poprzednim stuleciu wykastrowany, to jednak forma reklamy, którą przyjął kolega budzi moje wątpliwości. No bo (skądinąd piękne) hasło “Ty – nowy duch Wisły, Ty – nimf bękart” może się jednak słabo prezentować na sztandarach.
NIMF (Natalia I Must Fuck) by @George_Stark
Kiedy chwilę po pierwszym, pojawił się kolejny post kolegi @George_Stark z utworem o tym samym tytule, to przez chwilę pomyślałem, że nam się portal popsuł i już chciałem zwalać winę na pana @entropy_. A potem założyłem okulary i dostrzegłem tę subtelną, ale jakże znaczącą różnicę w wielkości liter. Co więcej, po zapoznaniu się z utworem (i wstępniakiem) ucieszyłem się, że mamy z autorem podobne skojarzenia (z rybami oczywiście), które wynikają zapewne z faktu odwiedzania tych samych zakątków internetów. I choć utwór obleśny, co skrzywieniem podczas odczytu potwierdziła moja małżonka (która pozdrawia, i która utwór kazała przeczytać sobie ponownie), to traktuje on o tęsknocie. O tęsknocie za miłością. Miłością fizyczną, ale jednak miłością. Na koniec okazuje się co prawda, że “Natalii nie ma – jest jej synonim. Natalii nie ma. Jest tylko ręka”, ale, Szanowny Kolego, mogę Cię pocieszyć, że nawet kiedy “Natalia” jest - obecna nie tylko jako synonim, ale nawet jako całkiem fizyczne i literalne ciało, to bardzo często i tak “Jest tylko ręka”.
Grubaski szczupłe marzenie by @moll
Przyznam się Państwu szczerze, że po zapoznaniu się z tytułem utworu koleżanki @moll miałem niezły “mindfuck”. No bo jak to? Pani @moll, która (poza byciem poetką, matką na pełen etat, sroczką na błyszczące pióra, miłośniczką twórczości Pratchetta - generalnie kobietą renesansu) jest naszą nadworną hejto-kucharką pisze o odchudzaniu i diecie? Prawdziwy kucharz nie może być chudy. Takiemu kucharzowi nie można ufać. Taki kucharz to nie kucharz a zwykły przebieraniec. Zresztą popatrzmy na nasz największy skarb narodowy - pana Roberta Makłowicza. No jak by wyglądało to boskie ciało bez tego boskiego ciała? No na pewno nie wyglądałoby bosko. Dlatego kiedy już przeczytałem całość, a nie tylko tytuł, to nieco się uspokoiłem, bo autorka swoim utworem oddaje hołd zupełnie innej diecie. Diecie czekoladowej. Diecie chałeczkowej. Diecie przystrojonej kruszonką. Diecie pod którą - chociaż w przeciwieństwie do podmiotu lirycznego, brukselkę i owsiankę lubię - mogę się obiema rękami podpisać. Zatem zwracam się do Szanownej Koleżanki z apelem: proszę swoje krągłości pielęgnować i o nie dbać, a my czekamy na dietetyczne, czekoladowo-chałkowe przepisy na Przepiśniku .
Grubancypacja by @KatieWee
Przede wszystkim mam nadzieję, że Szanowna Autorka nie ma mi za złe, że na potrzeby niniejszego podsumowania tytuł dla jej utworu (o którym sama autorka zapomniała) zapożyczyłem z tagów pod nim się znajdujących. Zaskakujące jest, że to kolejny, trzeci z rzędu sonet (jedno-wersowo wybrakowany, ale kto by się tam czepiał) traktujący o temacie wagi, bo i kolega @George_Stark w swoich marzeniach o Natalii o tym napisał (w pierwszym wersie nawet) i koleżanka @moll w utworze wspomnianym powyżej, a teraz pani @KatieWee. Czy Państwo się jakoś umówiliście?
Po pierwsze w stu procentach zgadzam się z manifestem autorki, co zdążyłem nawet na bieżąco wyrazić w komentarzach pod utworem, że samoakceptacja to podstawa, bo skoro najwięcej czasu spędza się z samą/samym sobą, to wypada się jednak lubić. Ale dodam jeszcze, że nie warto też marnować czasu na roztrząsanie tego jak oceniają nas i co o nas myślą inni. Zupełnie wystarczy, że oni już ten czas zmarnowali. A całkiem na koniec już, do słów autorki “przed waszą wizją piękna nie mam zamiaru klękać!” pozwolę sobie dodać, że prawdziwe piękno jest w tym, że każdy z nas jest inny. A co za tym idzie wszyscy jesteśmy piękni. A na pewno ja. I skromny też jestem…
Apel by @George_Stark
Chociaż “Apel” kolegi @George_Stark (wiersz o tytule “Apel” dla jasności) zdobył w kończącej się edycji najmniejszą liczbę głosów, to jest to wiersz, który chyba najbardziej przypadł mi do gustu. A przypadł mi do gustu dlatego, że wyraża wszystko to, co ja chciałbym wyrazić i chociaż nie raz już próbowałem to ciągle czuję tego mojego wyrazu niedosyt. Nie wiem dlaczego, ale mam jakiś sentyment, żeby nie napisać uwielbienie, dla utworów (pisanych, śpiewanych, etc.) które są czymś na pograniczu modlitwy, rozmowy czy własnych porachunków z tym bytem, któremu nadajemy różne nazwy i imiona, i o istnieniu którego często mamy tak rozbieżne zdanie. Zważywszy na powyższe, pozwolę sobie z tego utworu “śmieszknąć” zaledwie troszkę i dlatego, chociaż najlepszym komentarzem dla niego byłoby po prostu “Amen!”, to napiszę “Enter!”
Bunt młodzieńca by @george_stark
To, że pan @George_Stark jest ambitny, jest nam wszystkim wiadome. Żeby daleko nie szukać, to przez tę jego ambicję całe dzisiejsze popołudnie siedzę nad podsumowaniem. Osiem sonetów. OSIEM! Ale jakbyśmy przypadkiem mieli jeszcze jakieś wątpliwości, to teraz autor napisał to już wprost. Napisał w utworze Bunt młodzieńca, mniej więcej w tym miejscu: “Bo choćbym miał koło wymyślić na nowo, to ja chcę więcej niż pełny brzuszek”. Co prawda ze względu na wiek to ja swojego buntu młodzieńca raczej zbyt dokładnie nie pamiętam, ale już z uwagi na fakt posiadania syna, który właśnie dostał papier poświadczający jego dojrzałość, to powiem tyle, że dzisiejsza młodzież też ambicje ma. Tylko w tak szybko zmieniającym się świecie ciężko tej biednej młodzieży te ambicje skanalizować. A nam, starym prykom, ciężko ten fakt po prostu zrozumieć. Tak samo jak naszym rodzicom ciężko było zrozumieć nasze wybory bądź ich brak. Jak to mawiają - zapomniał wół jak cielęciem był. Proszę Państwa - trochę wiary w tę naszą przyszłość narodu.
22 września by @RogerThat
Kolejny sonet, autorstwa kolegi @RogerThat zabiera nas na sesję psychoterapii, w której my, czytelnicy, występujemy w roli terapeuty. Podmiot liryczny, otwiera się przed nami i niczym karabin maszynowy, w kolejnych wersach odsłania nieodpartą potrzebę działania i czynu:
“Zaniedbać nie ma co, w głowie już mam jądrową
Eksplozję - zaraz tak wybuchnę, jak się nie ruszę,
Muszę coś, muszę szybko, cokolwiek, bo czas goni…”
I chociaż pacjent sprawia wrażenie rozemocjonowanego i pobudzonego to sam jednak przyznaje “nie ma tak, że się duszę”. A zatem diagnoza prosta - klasyczne ADHD.
I na tym moglibyśmy skończyć, ale jedna rzecz nie daje mi spokoju. A mianowicie spokoju nie daje mi tytuł. Tytuł, który pasuje to treści jak wół do karety. Bo nie dość, że wiersz jest o zaburzeniach psychicznych, to jeszcze w treści literalnie występuje sierpień a nie wrzesień: “Ledwie sierpień, a wyczerpałem butlę z animuszem”. Węsząc więc za jakimś ukrytym znaczeniem i wiedząc, że autor ma hopla na punkcie wydarzeń "codziennych" historycznych sprawdziłem co też takiego miało miejsce 22 września właśnie. Niestety nie do końca jestem w stanie zdecydować czy chodzi o
równonoc jesienną,
światowy dzień bez samochodu,
czy o kapitulację Lwowa przed Armią Czerwoną.
A może o Dzień Ćwiczenia Przed Lustrem Prośby o Podwyżkę Płacy?
Tak wiele pytań…
Zamknęli mi basen by @RogerThat
Odpowiedź brzmi: kaczka! Zgadłem Panie @RogerThat?
Kolejny sonet jest chyba rebusem. Albo zagadką. Albo już sam nie wiem. Stąd też moja odpowiedź. Chociaż to taki raczej strzał na oślep. Wygląda na to, że nakręciwszy się do działania w poprzednim utworze, kolega autor pełen energii postanowił spożytkować jej trochę na pływalni, która jak przystało na szczyt letniego sezonu jest oczywiście zamknięta. No bo przecież po co komu otwarty basen latem? W każdym razie, skoro nagromadzonej w autorze energii nie udało się rozwodnić, to musiała ona znaleźć sobie zupełnie inne ujście. I ujście to znalazła w ekspresji artystycznej. A ściślej mówiąc w wierszu o “okrąglince”. Błagam niech mi ktoś wreszcie powie, o co chodzi z tą "okrąglinką", bo mnie ciekawość zabije. Mam tylko nadzieję, że nie chodzi o bajkę o Olinku Okrąglinku, zwłaszcza, że pan @RogerThat napisał, cytuję: “Droga okrąglinko, wjechać w ciebie się zmuszę”.
Nie chodzi, prawda? PRAWDA?!
Poszedłem se biegać by @RogerThat
Kolejny utwór pana @RogerThat, który całkiem już utwierdza mnie w przekonaniu, że postawiona dwa sonety temu diagnoza - ADHD - jest całkiem trafna. Basen zamknięty, ekspresja artystyczna okazała się zbyt małym wydatkiem energetycznym, więc autor poszedł sobie pobiegać. Na szczęście, kiedy uczciwie przyznaje, “Że wyszedłem biegać, muszę mieć coś z głową” to dzięki utworowi “22 września” wiemy już, że przynajmniej na terapię uczęszcza. Generalnie utwór ten, podobnie jak “Apel” kolegi @George_Stark, jest bliski mojemu sercu, chociaż w zupełnie innym wymiarze. Takim bardziej cielesnym niż duchowym. Zwłaszcza w kwestii kwękających kolan.
Ale najbardziej przemawia do mnie zakończenie, w którym autor pisze “W tygodniu biega Dariusz, a ja biegam w święta”, chociaż jestem pewien, że chciał napisać “od święta”. Ja też biegam tylko od święta i do tego z samego rana, bo wtedy mam pewność, że już nic gorszego mnie w tym dniu nie spotka.
Przecież ja tego nie robię (ale lubię wyobrażać sobie) by @George_Stark
To niestety widać. A widać mianowicie to, że Kolega faktycznie nigdy suszu nie palił. Bo gdzie po jednym buszku od razu safari. I to w dodatku ze słoniem. Różowym. Po jednym buszku, proszę ja Pana, to się dopiero ciepełko przyjemne zaczyna robić. Mrowienie w dłoniach i policzkach. Po drugim, ciepełko rozchodzi się po całym ciele. A dopiero po kolejnych państwo Gucwińscy zabierają nas w podróż. Wtedy to już nie tylko słoń, ale i myszki, a nawet cała menażeria.
Ale z narkotykami - wiadomo - trzeba ostrożnie. A z marihuaniną zwłaszcza. I nie, nie chodzi mi tu o możliwość uzależnienia się (chociaż trochę też), ale o skutki uboczne. Skutki skutkujące niekontrolowanym - najczęściej nocnym, a więc niezdrowym - plądrowaniem zawartości lodówki. I żeby nie było, to wszystko powyższe wiem oczywiście od kolegów (powiedział @fonfi, zagryzając o 22:00 lody waniliowe kiełbasą).
Z okrzykiem radosnym by @George_Stark
No proszę - zagubiony u pani @KatieWee wers odnalazł się w kolejnym wytworze pana @George_Stark. Pewnie autor myślał, że jak napisze “rygor sonetowy złamałem, można dyskwalifikować” to wymiga się od podsumowania. Otóż nie tym razem.
A tym razem mamy znowu temat chorób, chociaż nie psychicznych. Tym razem autor opisuje nam typowe objawy schorzenia zwanego fachowo “intoxicatio alcoholica”. Objawy, do których poza pospolitym bólem głowy, wymiotami czy zgagą należy ten z grupy najbardziej dolegliwych, czyli “gęganie małżonki”. Co przypomniało mi, że do tej grupy dolegliwości należy też inny, równie irytujący, a mianowicie “tupot białych mew”, o którym śpiewał już [Wiesław Gołas w Kabarecie Dudek](https://www.youtube.com/watch?v=kusEq-FzXxQ ](https://www.youtube.com/watch?v=kusEq-FzXxQ ). Polecam koledze. Słuchaj i nie stękaj!
O bohaterze by @George_Stark
Piękny sonet oddający hołd nieznanemu żołnierzowi.
Żołnierzowi antycznemu.
Żołnierzowi bezimiennemu.
Historia pragnienia chwały, bogactwa, bohaterskich czynów.
Historia jakich wiele, niezależnie od czasów.
Historia spisana piękną anaforą, a nawet dwiema.
Historia nagle przerwana.
Pośród piwonii…
Czułość by @fonfi
Pan @fonfi klasycznie i jak zwykle o żonie. Żeby ta biedna kobieta wiedziała co on o niej ludziom wypisuje. I jeszcze ta nieudolna imitacja stylu miłosnych liryków. To epatowanie “powietrzem”, “królową serca” czy “kwitnącą miłością”. Ale my dobrze już kolegę znamy i wiemy, że to tylko podpucha. Że już za chwilę, gdzieś tam na końcu, dostaniemy w twarz zwykłą, przyziemną i prozaiczną pointą. No i faktycznie. Tam “królowa” a tu “kup pół bochenka”. W każdym razie, jeśli dobrze odczytuję, to autor próbuje nam przekazać, że że prawdziwe uczucie mieści zarówno poezję, jak i listę zakupów. Ale to tylko moje subiektywne odczucie i mogę się oczywiście mylić…
A, jeszcze jeden! by @George_Stark
Tak jak edycję otworzył tak ją też kolega @George_Stark zamyka. Zamyka ją utworem “A, jeszcze jeden!”. Dobrze, że tylko jeden.
Dla tych co nie czytali, to w dwóch wierszach pan @George_Stark chwali się, swoimi zakupami. Myszką i klawiaturą. Ten o myszce, pozwoliłem sobie ze względów formalnych bezczelnie zdyskwalifikować. Zresztą nie dość, że poprawnych tagów nie miał, to na dodatek znowu coś o gładzeniu i dotykaniu traktował.
Ten drugi, o klawiaturze, wymogi formalne już spełnił. Autor ustami podmiotu lirycznego (autor bardzo prosi, żeby pojęć tych nie mieszać) zastanawia się, czy w dobie wszechobecnej cyfryzacji pisanie na klawiaturze komputera ma duszę. Podejrzewam, że takie same rozterki mieli pierwsi użytkownicy maszyn do pisania. A ile każdy z nas dałby dzisiaj za to, żeby sobie powieść na takim Underwoodzie napisać. Albo chociaż nowelkę. Osobiście, Panie Kolego, uważam, że nieważne czym (byle piórem), a co się pisze. A piękno, o które Pan się tak martwi - jak zdążyłem już parę akapitów wyżej napisać - jest w nas wszystkich. Jest, niezależnie od jednostki, w której tego piękna objętość chce Pan podawać. Jak dla mnie to może być zarówno w litrach, kilogramach, bajtach czy nawet georgebajtach.
No dobrze, pora zakończyć podsumowanie, zanim @George_Stark kupi drukarkę i wymyśli, że o niej też napisze.
Zatem, bez przedłużania (niezły żart po 2500 słowach) przejdźmy do wyników.
Tydzień temu napisałem, że zwycięzcę wybierzemy na podstawie głosów. Oczywiście kolejne zrządzenie (tym razem przez “ą”) losu sprawiło, że mój własny utwór, całkiem bez sensu, tę największą liczbę głosów uzyskał. Jednak, żeby nie być posądzonym o nepotyzm, wielkodusznie zrzeknę się tego zaszczytu na rzecz kolejnego uczestnika. A kolejnym na podium (o ile nic nie pomieszałem) okazał się być pan @RogerThat ze swoim utworem Poszedłem se biegać. Dlatego teraz jemu przypadnie zaszczyt organizacji kolejnej, LXXXVIII (słownie: 88) edycji zabawy #nasonety w kawiarnii #zafirewallem.
Gratulacje.
I dobranoc.
#zafirewallem #nasonety #podsumowanienasonety
Aha, z tego wszystkiego zupełnie zapomniałem serdecznie podziękować wszystkim uczestnikom zakończonej edycji. Tak więc, żeby nie było że cham ze mnie, to niniejszym bardzo serdecznie Paniom @moll i @KatieWee oraz Panom @RogerThat i @George_Stark dziękuję. Dostarczyliście mi Państwo wielu (dosłownie) godzin przedniej zabawy przy obcowaniu z Wami. To znaczy z Waszymi utworami.
Teraz już naprawdę dobranoc.
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry wieczór się z Państwem,
Dzisiaj jak wychodziłem lekko zgaszony z pracy, to naszła mnie chęć, żeby zadzwonić do żony. Zadzwonić z czystej potrzeby serca, żeby sobie z nią czułości wymienić. Jak pomyślałem, tak też zrobiłem. Ułożyłem sobie co żonie powiem, złapałem za telefon, zadzwoniłem i...
Czułość
Tyś mi powietrzem, bez Ciebie się duszę,
A świat tęczowych nabiera barw z Tobą,
Małżonko kochana, serca królowo...
Kwitnąca miłość tak pełna jest wzruszeń.
Lecz kiedy uczucie obrośnie już kurzem,
I bardziej niż sercem, przeżywasz je głową,
To miłość, co wczoraj pachniała różowo,
Dziś prozą nie wierszem pisze scenariusze.
I kiedy serce moje gorące jak prodiż,
A od płomiennych porównań głowa mi pęka,
By je w miłosny wiersz ubrać świerzbi już ręka,
Po pracy sobie myślę, do żony zadzwonię,
I tą poezją już chciałem zwrócić się do niej,
Ona mi rzekła: Weź chleb kup. Tak z pół bochenka...
#zafirewallem #nasonety #diriposta
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry wieczór się z Państwem,
Mamy remis, ale pan @Statyczny_Stefek gdzieś nam zaginął, a ja też za chwilę nie bardzo będę dostępny, więc żeby Państwa nie trzymać w zawieszeniu dzisiejsze rymy sponsoruje mój tata - mam nadzieję, że pan @Statyczny_Stefek mi tę samowolkę wybaczy. Zapraszamy.
Temat: Wieczorna modlitwa
Rymy: usta - biust - rozpusta - gust
Miłej zabawy i udanego rymowania
#zafirewallem #naczteryrymy
Zaloguj się aby komentować
201 854 + 23 + 22 = 201 899
Dzisiejsze DPD przez Punkt Wymiany Poezji co by powiesić się pod rameczką.
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rowerowyrownik


Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry jeszcze nie wieczór się z Państwem, tutaj raz jeszcze rowerowy Manat z wąsem, a to jest nowa odsłona
#encyklopediapiorwiecznych
E jak Esterbrook
Historia marki Esterbrook
Esterbrook krwawi na czerwono biało i niebiesko. Firma pochodzi z BurgirLandu (Murrica, fuck yeah!) a dokładniejszym będąc, z Camden, New Jersey. Powstała w roku 1858 i bardzo szybko rozeszła się po kraju i nie tylko. Esterbrook Pen Company założona przez Richarda Esterbrooka była w pewnym momencie największym producentem piór (jeszcze nie wiecznych, a maczanych) w stanach zjednoczonych, mając na pokładzie około 600/450 (zależnie od źródła) pracowników u...
Dzień dobry się z Państwem,
Przez urlopy, rozjazdy i różne inne obowiązki dawno nie zaglądałem do Punktu Wymiany Poezji. Ale dzisiaj już zajrzałem. Niestety nic nowego pod ramką nie znalazłem, dlatego mogę podzielić się z Państwem jedynie wierszami z "Centralnej Dystrybucji". Tym niemniej zapraszam.
——————————
Zapisuję myśli,
Są takie nieskładne
Bezbronne jak niemowlę
Bo tak bardzo chciałyby
Powiedzieć prawdę
A tu słowo za słowem
Jak koralik za koralikiem nawlekane
W tym bogactwie treści
Poszarpane
Zostawiają puste miejsca
Na domysły
Karolina Bugajska
——————————
Szukam ciepła w chłodzie miasta,
gdzie milczenie serca kupiono za srebrniki.
Szukam iskry w jego oczach,
lecz tylko mrok w nich się kołysze.
Kryję łzy w zamkniętej dłoni,
by nie zgubić ich na wietrze.
Ileż dni upadać będę,
nim nauczę się powstawać?
Ile razy noc mnie zgubi,
nim rozbłysnę własnym światłem?
Nim zapłonę raz ostatni,
lecz nie zniknę - lecz nie zgasnę.
——————————
ile?
zostawiliśmy siebie już
całkiem niewiele
świt, śladem pocałunku rozrzucony
rozlane latte na pościeli
tą wiosną wyczekaną
tym przebudzeniem
o jedną bliskość za daleko
jeden krok ciszy
ze wiele
j.m k.
——————————
Łzy na targowisku
Naszyjnik z drogocennych kamieni -
nie z morskich głębin, a z własnej produkcji.
Na nitkę nawleczone własnoręcznie
szybko, gdy łzy ujrzały dzienne światło.
Kupujcie! Do wyboru - do okazji!
Dla mamy, taty, brata, siostry, babci!
Gdy żal ściska, dusi sercowy mięsień
lub gdy w żołądku kłębi się szczęście.
Gdy przepona śmiechem jest łaskotana,
gdy po prostu cierpisz na suchość oka,
bo wpadnie ci tam gości cała chmara,
siedzą tam i aż cię boli to co dnia.
Jak widać, już sobie jedną wykułam
gałkę oczną. Nie szkodzi! Mam też drugą
do płakania - biznesu podtrzymania.
Pracuję płacząc od rana do rana!
Ula Andruczyk
——————————
#zafirewallem #punktwymianypoezji - tag do czarnolistowania



@RogerThat Pisałem kiedyś jak działa Punkt Wymiany Poezji, ale mogę napisać jeszcze raz
Jak zostawisz swój wytwór pod ramką, to opiekun ramki - ktoś taki jak ja - jak ma szczęście i wiatr tego Twojego wytworu nie porwie, albo ktoś się wcześniej nie poczęstuje, to sprawdza ramkę i "inwentaryzuje" takie dyndające sobie wiersze, wysyłając je za pomocą (ha tfu!) fejsbuka do chłopaka co całą tę inicjatywę organizuje. On to zbiera, dorabia do wierszy za pomocą AI ( @George_Stark uważaj!) obrazki i przygotowuje takie gotowe szablony z wierszami i obrazkim na odwrocie do druku, po czym rozsyła do opiekunów ramek. My to tniemy na kawałki i przy okazji odwiedzania ramki wieszamy po kilka, żeby przechodnie mogli się częstować. W ten sposób Twój wiersz, zostawiony pod ramką na przykład w Lublinie, poprzez taką właśnie "Centralną Dystrybucję" trafia do innych ramek w całym kraju (a chyba nawet już poza granicami). Dlatego nazywa się to właśnie Punkt Wymiany Poezji.

Zaloguj się aby komentować
201 475 + 24 + 22 = 201 521
Dzisiejsze pracdomy.
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rowerowyrownik

Zaloguj się aby komentować